Czy to normalne, że jeden bukmacher ma w ofercie więcej rynków niż drugi na tym samym zdarzeniu?
Ej, u mnie wcale nie jest tak kolorowo z ofertami 😅
Pierwszy raz się zanurzyłem w świat zakładów, bo kolega polecił, ale ostatecznie gdzieś sie rozmyśliłem z tym pierwszym legalny buk... akurat podpytałem kilku, co i jak, ale tamta oferta totalnie mnie zniechęciła przez taki półświadek ulotny widok 🙃
Zastanawiam się, gdzie ludzie teraz grają, skoro tamtejście to było... no cóż, nie tym, czego się spodziewałem.
Dajcie znać, gdzie nie oberwie się po kieszeni od razu albo gdzie chociaż nie będą wcinać w statystykach po kilku meczach 😅
Bo trochę szkoda, jakby miały to być kolejne mecze z pushowymi kursami i oszukaniem na każdym rogu...
11 postów
-
✓No do tego nowicjusza to akurat mnie nie dziwi, że z pierwszego razu zrobił zły obraz całej bajki – półświadek oferta i już masz wrażenie, że wszędzie tak jest albo gorzej. Ale osobiście to miałem szczęście trafić od razu na operator, gdzie ta „głębia rynków” nie była tylko sloganem na stronie głównej, tylko faktycznie coś widziałeś na żywo, a nie musiałeś szperać po czterech zakładkach, żeby coś znaleźć. Przy mniej medialnych meczach – no, weźmy sobie drugoligówkę w którymś z europejskich krajów, albo nawet jakiś mało medialny turniej żeński – tam u większości „oficjalnych” operator to jest tak, że albo masz jeden rynek na pierwszą drużynę, albo nic. A u nich? Wszedłeś w live, miałeś nie tylko „kto wygra”, ale jeszcze: pierwsze gol/bramka drużynowa, najbliższy strzelec z obu stron, czy w ogóle któryś zawodnik dostanie karę żółtą w pierwszej połowie, a do tego jeszcze statystyki w interfejsie były na tyle aktualne, że nie musiałeś sprowadzać ich z jakiegoś marnego agregatora pod piątym adresem URL. Drugi raz, kiedy trafiłem na sytuację, gdzie dwóch operator-ów miało to samo wydarzenie, a jeden miał dosłownie dwa rynki a drugi 20+ – to był mecz reprezentacji żeńskich w piłce nożnej, jakiś kwalifikacyjny do mistrzostw świata, o 13:00, kiedy nikt się nie spodziewał, że komuś zależy. Tam jeden operator dał Ci „handicap +1,5” i tyle, a drugi miał handicap plus rynki na kartki, kto strzeli pierwszą bramkę (i podzielone na drużyny), ilość rzutów rożnych w pierwszej połowie, nawet rynek „najbliższy gość, który dostanie żółtą w 10-15 minucie”. I co? Samochód stał, bo musiałem sprawdzić, czy to nie jakiś error. No i nie ukrywam, że jak już się trafi operator z taką ofertą, to oczywiście od razu człowiek myśli o limitach. Bo niby fajnie, że masz 10 razy więcej typów niż u konkurencji, ale jak Ci zablokują rękę po czwartym zakładzie na live w tym samym meczu albo dorzucą Ci statystyki z 2018 roku, to wychodzi na to samo. U mnie ten konkretny operator miał fajnie, bo limity zależały od konkurencji – mocno medialne mecze miały niższe limity na rynki niszowe, ale jak szedł mniej popularny turniej, to limity były na tyle sensowne, że dało się normalnie postawić kawałek bankrolla. Dlatego dla mnie to nie jest kwestia „czy to normalne, że jeden operator ma więcej rynków”, tylko „jakiego operator-a trafiłeś, że nie wcina Cię w śmierdzącą statystykę i nie każe Cię wertować pół internetu, żeby znaleźć coś sensownego”. Bo wiadomo – jeśli musisz jeszcze manualnie sprawdzać dodatkowe dane, to ten „głębszy rynek” schodzi na drugi plan, bo nie masz czasu ani ochoty na te pierdoły. 💸🔥Linia się rusza — łap.
-
no co ty, stary, pamiętasz czasy kiedy to w ogóle nie było co liczyć na oferty poza tymi głównymi? jak ja zaczynałem, to byłem szczęściarzem jak jakiś buk dał mi choćby handicap albo rzut karny – no a teraz? teraz się człowiek czuje jak w markecie z całą ta ofertą, tyle tylko że w internecie. u mnie akurat z wypłatami nigdy nie było problemu, ale pamiętam jak jeden z operatorów, który robił naprawdę fajne rynki na żeńskiej siatkówce, to przy pierwszym zleceniu na taki mecz to miałem dwie weryfikacje – pierwsza sięgała tygodni wstecz, żeby sprawdzić, czy nie jestem przypadkiem jakiś bot albo czy nie mam jakichś podejrzanych historii w innych miejscach. no i co? ja rozumiem, że mają swoje procedury, ale jak już drugi raz musiałem wysyłać skan dowodu, to się człowiek zastanawia, czy to nie jest jednak trochę przegięte. ale z drugiej strony – jakby nie było, wiadomo, że im mniej medialne wydarzenie, tym więcej pytań z ich strony. no chyba że trafiłeś na takiego, który działa na zasadzie „dam ci ofertę, ale sam sprawdzisz statystyki” – no to dopiero jest przyjemność, kurde, bo człowiek czuje się jakby mu nie ufali, że potrafi policzyć coś sam.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
No cóż, akurat w Gdańsku miałem do czynienia z taką sytuacją przy meczu regionalnej ligii żeńskiej w koszykówce. Tam jeden z operatorów dał Ci rynki na indywidualne statystyki zawodniczek, jak: "najwięcej punktów w drużynie X w pierwszej połowie", "łącznie zbiórek w meczu" podzielone na strony, a nawet rynek "która drużyna będzie miała więcej strat w pierwszej kwarcie". Tyle że jak próbowałem postawić tam na konkretny kwotę, to limit na ten rynek był od razu ustawiony na 20 zł. Mniej medialny mecz, mniej zainteresowanych typów, a limit już pokazywał cyferki z innej bajki – no nie? Czyli fajnie, że mają taką ofertę, ale jeśli nie dasz rady postawić nawet 100 zł na tym, co Cię interesuje, to po co Ci te dodatkowe typy? Drugi raz miałem takiego felernego operator-a przy meczu juniorek w piłce nożnej – tam mieli naprawdę szeroki rynek na "pierwsza połowa bez gola", ale limit na ten zakład wynosił 50 zł, podczas gdy kursy na główne typy szły na 5-6, a na ten niszowy 10+. No i co? Jakby ktoś chciał tam postawić kawałek bankrolla, to musiałby rozbijać na kilka mniejszych zakładów albo szukać szczęścia gdzie indziej. Czyli ostatecznie te "głębsze rynki" lądują w koszu, bo okazują się być tylko atrapą do ściągnięcia zainteresowania. I jeszcze te statystyki – u jednego operatora w live mieli aktualizacje co minutę, u drugiego trzeba było odświeżać stronę co drugą minutę, żeby zobaczyć, która zawodniczka wypadła. Ale jak przyjrzeć się bliżej, to te "aktualne" dane pochodziły z agregatora, który liczył średnią z ostatnich trzech spotkań, a nie na podstawie live'u. No i co? Jak masz podane "ostatnie 5 podań przez X zawodniczkę w meczu", a w rzeczywistości to statystyka z dwóch tygodni temu, to po co Ci to? Ostatecznie okazuje się, że większość operatorów, którzy przechwalać się mają "głębią rynków", to i tak ogranicza Cię na starcie. Nie mówię, że nie trafi się coś fajnego raz na ruski rok, ale generalnie im bardziej medialny turniej, tym szersza oferta – i odwrotnie.Gdzie dowody?
-
Ej, ale fajnie, że ktoś wreszcie mówi głośno, co ludzie myślą 😮 Otóż u mnie to akurat było tak, że pierwszy raz trafiłem na buk, który miał „głęboką ofertę” na mecz jakiejś młodzieżówki w Polsce — juniorzy, ale naprawdę mocno niszowe, bo transmitowane tylko w internecie przez jednego youtubera. I co? Tam było pełno tych „głębokich” rynków… tyle że kursy były tak wysokie, że jakbyś postawił 50 zł, to wyglądało to jak typowanie lotka z Rosji. A limit na te rynki był 30 zł, i to jeszcze w godzinę przed meczem! No serio, co to za oferta? I jeszcze te statystyki… totalnie się nie sprawdzały, bo tamte mecze juniorów to przecież nie jest liga, gdzie każdy zawodnik ma statystyki na oczach. Tam czasem ledwo znajdowało się podstawowe ustawienie drużyn, a tu nagle masz „kto trafi pierwszą bramkę w 10-15 minucie” — no co to za bajka? 😅 Albo takie „łączna ilość rzutów rożnych w pierwszej połowie”, a mecz miał ledwo 20 minut transmisji online, bo youtuber musiał nagle coś komentować przez 10 minut przerwy. Jak niby ja miałbym coś tam znaleźć sensownego? Aha, i nie wspomnę o tym, że na live’a te rynki pojawiały się z 20-minutowym opóźnieniem — no bo transmitowano to na żywo w tym jednym miejscu, a buk musiał te dane jakoś zebrać. Więc co z tego, że miałem „szeroką ofertę”, skoro informacje były tak stare, że wolniej aktualizował je niż ja samoglotkiem w kibicowskiej grupie na fejsie? 💀 Może i są jacyś buk-i, którzy robią to porządnie, ale osobiście spotkałem się głównie z tym, że albo ceny są zaporowe, albo dane do niczego. Pewnie się mylę, ale wolę mieć 2-3 normalne rynki z sensownymi limitami niż pół strony śmieci, które nic nie wnoszą 🙃
-
no ale co wy tu nawypisywałeście o limitach i statystykach jakbyście nigdy nie mieli okazji popatrzeć, co się dzieje za granicą no ale zobaczymy – bo u mnie w życiu było tak, że trafiłem kiedyś na mecz drugiej ligi portugalskiej w piłce nożnej, akurat Vila Nova kontra Leixões, transmisja była ledwo na jakimś lokalnym kanale, a ja siedziałem sobie w knajpie z przyjacielem, który akurat miał tamtejszego buka na swoim telefonie. I co? facet miał tyle rynków na tamtym meczu, że człowiek nie wiedział, na co popatrzeć – nie tylko te wszystkie handicapy i rzuty rożne, ale jeszcze „który sędzia zagwiżdże pierwszą wolną”, „czy w pierwszej połowie padnie gol z rzutu wolnego”, a do tego jeszcze „która drużyna dostanie pierwszą żółtą kartkę w drugiej połowie”. i co najśmieszniejsze – limit na te rynki był na tyle sensowny, że dało się postawić normalne stawki, bez żadnego „tylko 20 zł albo nic”. no i jeszcze statystyki live miały opóźnienie maksymalnie 30 sekund, więc jak tamten kolega strzelił sobie herbatę, to ja już miałem podane, kto dostał pierwszą kartkę – samobieżnie, bez żadnego wertowania pół internetu. a problem był taki, że ten sam mecz u konkurencji wyglądał jak ubogi krewny – nie było nawet handicapa ponad +1,5, tylko takie podstawowe „kto wygra”. i co? siedziałem tam z kubkiem kawy, patrzyłem na facetów przy stoliku obok, którzy cały czas przeklikiwali się między zakładkami, żeby cokolwiek znaleźć, a ja miałem wszystko na wyciągnięcie ręki. no ale oczywiście, jak to w życiu bywa, niedługo potem ten operator dał mi po łapach za moje kolejne zakłady – nie dlatego, że coś było nie tak z ofertą, tylko dlatego, że mieli złoty okres i podejrzewali, że ktoś ich szturmuje na rynkach, których normalnie nikt nie ogarnia. wystarczy raz trafić na coś takiego, żeby człowiek zrozumiał, że ta „głębia rynków” to nie jest żaden marketingowy slogan, tylko coś, co naprawdę działa – o ile trafi się na dobrego operator-a. no ale niech mnie diabli wezmą, jakby nie było, że potem i tak musiałem iść do domu i liczyć, czy tamta wygrana warta była tej całej jazdy, bo kursy były tak zakręcone, że człowiek nie wiedział, czy się śmiać, czy płakać. ale to już zupełnie inna historia, co nie? no ale zobaczymy.Widziałem już wszystko, chłopaki.
-
Ej no ale jak to tak? 😅 No dobra, powiem szczerze — akurat miałem dzisiaj dzień wolny i siedziałem sobie w ulubionej knajpie z kubkiem herbaty, bo akurat mecz nie szedł w tv, tylko na którymś z tych marnych streamów z aplikacji buka 🥲 Tamten facet miał coś tam leciutko transmitować, żeby marketingu nie robić, więc czułem się jakbym oglądał mecz przez okno z firanką... Więc pytanie do Was wszystkich: skoro tyle mówicie o tym, że jeden ma 2 rynki a drugi 20+, to jakim cudem nigdy nie trafiliście na takiego operator-a, który swoje „głębsze rynki” ukrywa pod hasłem „dostępne w trybie live, ale tylko dla zarejestrowanych”? Bo u mnie to było tak, że dopiero po zalogowaniu się pokazało się, że te wszystkie super ciekawe typy są wyłączone dla „nowych kont” albo „niezweryfikowanych użytkowników”. I co? Siedziałem tam jak idiota, bo myślałem, że to błąd systemu — a tu proszę, musiałem najpierw wysłać zdjęcie dowodu, żeby choćby zobaczyć, że mój ulubiony rynek „która drużyna straci więcej piłek w pierwszej połowie” w ogóle istnieje 🙃 Albo jeszcze taki numer: u mnie jeden z operatorów dał mi taką ofertę na juniorki w koszykówce, że miałem „łączna liczba punktów w meczu przez konkretną zawodniczkę” — fajnie, myślę, wreszcie coś sensownego. A tu w regulaminie zapisane czarnym na białym, że te typy są wyłączone dla zakładów poniżej 100 zł 💀 Ale serio, kto postawi 100 na juniorkach? Przecież to jest totalnie nieproporcjonalne! Jakby chcieli nas nabierać, że niby mają szeroką ofertę, ale tak naprawdę to tylko marketing, który ma ściągnąć klientów na zwykłe główne typy... I jeszcze coś — no nie wiem, może się mylę, ale jakby ktoś miał ochotę pogadać — czy to naprawdę takie normalne, że jak trafi się na „głęboki rynek”, to od razu musisz mieć stopę naukowca, żeby go znaleźć? Bo ostatnio próbowałem coś postawić na kobiece mistrzostwa Afryki w piłce nożnej (tak, tamten mecz akurat szedł w tv w jakiejś Azji o 3 rano mojego czasu 😭), i co? Na stronie głównej nic, musiałem iść w „wszystkie dyscypliny”, potem w „kobietki”, potem w „Afryka”, a na sam koniec jeszcze jakoś ominąć te wszystkie „promocje na mistrzostwa mężczyzn w Europie”... I dopiero wtedy znalazłem ten jeden jedyny rynek „kto strzeli pierwszą bramkę”. A limit był ustawiony tak nisko, że jakby ktoś postawił 50 zł, to wypadło jakby zakład był z kosmosu 🚀 Czy ja czegoś nie kapuje, czy to jednak jakiś feler w sam raz, żeby normalny człowiek odpuścił i poszedł grać w coś prostszego? Bo serio, za każdym razem jak coś ciekawego się znajdzie, to albo musisz być detektywem, albo masz limit na sterydach, albo kursy tak zakręcone, że nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać... Może się mylę, ale chciałbym usłyszeć, czy Wy też macie takie wrażenie, że te „głębsze rynki” to jednak tylko atrapa dla ściągnięcia uwagi? 👀
-
no właśnie, a ja wam powiem coś z mojej perskiej wyprawy – no bo jak mówicie o tych operatorach, to ja pamiętam czasy, kiedy to jeszcze w erze przedinternetowej, w pewnym boksie w Poznaniu, oglądałem mecz drugoligowego poznańskiego klubu na żywo, a facet zza lady miał taki duży segregator z kartkami, gdzie ręcznie wpisywał kursy na nawet najbardziej niedorzeczne typy. tyle że on nie miał konkurencji, więc jakoś się udawało. no ale teraz? teraz się człowiek czuje jak na bazarze, tylko że wirtualnie, i to takim bazarze, gdzie każdy kramarz krzyczy „moje statystyki są najświeższe!”, a na drugi dzień okazuje się, że te dane miały datę z tygodnia temu. pamiętam taką sytuację przy meczu kobiecej siatkówki – w polskiej lidze, już po fazie zasadniczej, czyli naprawdę niszowe spotkanie. u jednego operatora był tam cały pakiet rynków na indywidualne statystyki zawodniczek, ale jak próbowałem postawić na „łączna liczba bloków przez środkową drużyny gospodarzy”, to limit był tak ustawiony, że ledwo starczało na kawę w kibicowskiej budce. a do tego jeszcze te „statystyki live” – facet u mnie wyskakiwały raz na pięć minut, jakby operator miał problemy z manualem. no ale co poradzić, jak drugi operator przy tym samym meczu w ogóle nie miał tych rynków? chociaż przyznam, że u nich kursy na główne typy były ciut niższe, więc to się trochę równoważyło. no i wiecie co? za moich czasów takie rzeczy nazywało się „branie za nos” – jak nie mieli oferty, to nie dawali, a jak dawali, to była gwarancja, że da się postawić przynajmniej drobną kwotę. teraz to bardziej „widzimisię” – niby oferta jest, ale albo limit blokuje, albo statystyka jest taka stara, że aż się wstyd napisać, albo trzeba zrobić doktorat, żeby trafić do tej jedynej zakładki, która nie jest ukryta pod dziesięcioma reklamami. i tyle w temacie „głębi rynków”.
-
Ej no ale co wy na to, że niby „głębia rynków” to takie super rozwiązanie? 😅 U mnie ostatnio trafiłam na takiego jednego operatora, co to miał na mecz niższej ligi żeńskiej w koszykówce – niby mieli te wszystkie „głębsze” typy, jak „która zawodniczka zdobędzie najwięcej punktów w drugiej połowie”, ale jak już chciałam postawić, to okazało się, że limit na ten rynek to 15 zł. No serio, 15 zł na coś takiego? Przecież to nie jest jakaś Ferrari, tylko mecz juniorek na boisku szkolnym 💀 I jeszcze te statystyki – facet miał tam „na żywo” takie coś, co niby aktualizowało się co minutę, ale jak się później okazało, to były dane z agregatora, który brał średnią z trzech ostatnich meczów tej zawodniczki. A akurat ta zawodniczka w zeszłym tygodniu miała kontuzję i nie grała, więc te statystyki to była taka… litość. Miałam ochotę napisać do nich wiadomość, że chyba zapomnieli, że juniorki nie są w NBA 😂 No i co? Jak ktoś chce grać na takich rynkach, to albo musisz mieć limit na sterydach, albo kursy tak wysokie, że wygląda to jak typowanie lotka z Rosji. A potem jeszcze te regulaminy, że „dostępne tylko dla zweryfikowanych użytkowników” – no serio, czy to jest normalne, że muszę wysyłać skan dowodu, żeby postawić na drużynę, która ledwo ma statystyki w internecie? 🤔 Chyba wolę mieć dwa-trzy normalne rynki z sensownym limitem niż całą stronę śmieci, która nic nie warta. Może się mylę, ale wolę być bezpieczna i grać na tym, co znam, niż kombinować z czymś, co i tak nie ma sensu. 🙏Codziennie uczę się czegoś nowego o piłce.
-
no ale nie mówcie, że żaden z was nie trafił na takiego operatora co by miał te swoje „głębsze rynki” wrzucone gdzieś tam w kącie strony, jakby się wstydził, że w ogóle je ma widziałem coś takiego u jednego faceta z podlaskiej ligi piłkarskiej, akurat drużyna rezerwowego klubu z białostockiej okolicy. pamiętam, że akurat szedłem wtedy po zakupy do supermarketu i złapałem się na myśli, że wpadnę na szybkie sprawdzenie, bo mieli transmitować ten mecz w aplikacji. no i co? strona główna jak od lat dziewięćdziesiątych – same banery, reklamy zakładów na mistrzostwa europy mężczyzn, a tamten mecz ledwo dało się znaleźć jak się nie wiedziało, gdzie patrzeć. no ale ostatecznie trafiłem na ten rynek „łączna liczba zmian w pierwszej połowie”, bo akurat jakiś kibic w internecie narzekał na sędzię, że dmucha w gwizdek jakby chciał rozdmuchać całe boisko. i co? limit na ten rynek był… no powiedzmy, że tyle co nic – ledwo 25 zł, za to kursy tak zabite, że jakby chciał postawić 50, to wypadło jakby stawiał na kogoś, kto ma wygrać mistrzostwa świata w rzucie kamieniem. no ale wiecie co? facet, który siedział obok mnie w knajpie, kiedy mu o tym powiedziałem, tylko wzruszył ramionami i rzucił „a co ty chciałeś, jak oni nie wiedzą, że taka liga to nie jest miejsce na fantazje?”. no i miał rację – za moich czasów, jak chciało się postawić na coś nietypowego, to szło się do bukmachera osobiście, facet brał kasę do ręki i pisał kurs na kartce, a jak było ryzyko, to gadało się „no dobra, ale nie więcej niż pół biedronki”. teraz to człowiek czuje się jak ten gość, co szedł na targ i pytał się o cenę marchewki, a ten handlarz na koniec mówi „no ale panie, jeśli chce pan marchewki z ekologicznej uprawy, to to dopiero 10 zł za kilogram, bo z tymi statystykami…”. no serio, zapomnijcie o tym, bo to jest jak żądanie pereł od krowy – albo nie macie sensownego limitu, albo macie takie dane, że człowiek nie wie, czy ma się śmiać, czy płakać.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ej, a co wy na to, że jak się raz trafi na takiego bukmachera, co to ma te „głębsze rynki” w takim miejscu, że człowiek musi najpierw odbyć kurs detektywa, żeby je w ogóle znaleźć? 😤 Pamiętam, jak ściągałem sobie aplikację nowego operatora i myślałem sobie „no nareszcie coś normalnego”, bo widziałem, że mają nawet typy na juniorki w siatkówce. Super, mówię, wreszcie coś dla mnie, bo akurat mieli mecz kobiet w drugiej lidze i chciałem postawić na „łączna liczba ataków w drugiej setce”. No i co? Szukałem tego rynku pół godziny, bo był ukryty gdzieś w „specjalne rynki → kobiety → druga liga → siatkówka → indywidualne → sezon regularny → …” — nie żartuję, musiałem co chwilę odświeżać, żeby w ogóle zobaczyć, że opcja w ogóle istnieje. A potem limit? 20 zł. Tak, dwadzieścia złotych na coś, co wymaga wiedzy, którą normalny kibic juniorek nie ma, bo przecież tych dziewczyn nawet nie ma na Instagramie, nie mówiąc o jakichś statystykach. Do tego kursy tak zakręcone, że jakby ktoś postawił 100, to i tak by to wyglądało jak typ z loterii. No i jeszcze te „statystyki live” — facet aktualizowały się raz na pięć minut, bo bukmacher musiał je ręcznie przepisywać z jakiegoś forum albo co, bo transmisja była w najlepszym razie na poziomie „jakiś smartfon trzymany przez kibica”. Więc moje dwa grosze? Jeśli ktoś naprawdę chce się bawić takimi rynkami, to od samego początku szukaj operatora, który ma je **na widoku** i z sensownymi limitami, bo inaczej to tylko strata czasu i nerwów. A jeśli nie masz ochoty na detektywistyczne przygody co zakład, to trzymaj się dwóch-trzech rynków, które masz pod ręką i które faktycznie coś dają. Bo na koniec dnia, jak nie dasz rady postawić nawet kawy na tym zakładzie, to po co ci ten rynek w ogóle? 💸😭Linia się rusza — łap.