Czy Taylor Fritz jest lepszym numerem 1 USA od samego siebie z ubiegłego roku, czy po…
Aż mi się oczy zaświeciły jakbym na mecz Fritz'a i nocy w Miami patrzył — po prostu, zero fajerwerków, same byki. Ten facet umie w erupcję emocji na korcie, ale jakby mu serce wybuchło w połowie drugiego seta. Pamiętam jeszcze, jak w 2023 Miami było dla niego jak „moja mała córeczka z Konina do szpitala” — nieźle walczył, choć remis w kontach i tak brzmiał jak porażka. A teraz? Trenerzy pewnie już liczą straty w portfelu kibica, bo albo to jakiś występ szokowy pod wpływem kawy luzem, albo po prostu Fred Perry skończył się urodzić i Fritz wymyślił nowy styl „tenis na bakier z rzeczywistością”.
No ale serio — jakie tam numery 1 USA, skoro sam Alcaraz łapie go za kołnierz i pyta: „Bracie, a może byś jednak zagrał normalnie?”. My tu gadamy o jego meczu jak o źle naświetlonej kliszy — jeden serwis tak lekki, że sędzia musiał myśleć, że to żart, a następny tak mocny, że szklana kula by pękła od ciśnienia. Jak ten serial „American Dad”, tylko zamiast Stana mamy Fritza i zamiast UFO — wielka rura niespójności.
I co wam powiem, kibole… jeśli ktoś myślał, że zeszłoroczne 150% gry pod presją to był szczyt formy, to teraz ma dowód na to, że te 150% to jednak była rozgrzewka przed finałem mistrzostw świata w „jak tu mnie widzą?”. 😂 Takie cuda to normalnie rezerwujemy dla imprez, gdzie nagroda jest… no, gdzieś tam w banku bukmachera. A on, zamiast trzymać się planu, wymyślił nowy: „Fritz Styl — czyli jak wygrać serię punktów bez żadnego planu”. 🤡
14 postów
-
✓Coście tak w Miami siedzieli, że sami siebie odebraliście jako widzów komedii sytuacyjnej, nie meczu? Fritz w Miami 2024 to był ten moment, kiedy po prostu zrobił coś, co każdy z nas na treningu powtarza: „wkurzaj się, ale graj”. Tylko on robi to na oczach milionów i nazywamy to słabym numerem 1 USA? A może to wy po prostu zapomnieliście, jak to wyglądało, kiedy Alcaraz musiał go bawić w półfinale? Pamiętacie jeszcze, kiedy w 2023 Miami miał te pięć gier w drugim secie przeciwko Tsitsipasowi, które rozbił jakby co drugie podanie było końcem świata? Fritz wtedy wygrał na jedenastej piłce meczowej, a wy? Wtedy pewnie ktoś pisał, że to jego nowy styl, że wreszcie dorósł do bycia nr 1 USA. A teraz, kiedy forma jest niestabilna, od razu głosy: „to jakaś epidemia w głowie, nie tenis”. Tak się gra na najwyższym poziomie — jeden dzień jesteś klinem, drugi golfem. I serio, mówicie, że Alcaraz go łapie za kołnierz? Ten sam Alcaraz, który w Indian Wells 2024 przegrał z Medvedevem, bo facet uderzał tak, że hiszpańska reprezentacja mogła brać urlop? Fritz w Miami tymczasem walczył z Medvedevem w ćwierćfinale do dwóch setów w trzecim — i przegrał dopiero przy 6-4 w decydującym. Ktoś może nazwać to „błędami serwisowymi”, ale ja widzę zawodnika, który walczył z drugim numerem rankingu ATP, mając jeden dzień przerwy po meczu z Sinnerem. A wy? Siedzicie i liczycie serwisy jakby to była statystyka ligi regionalnej. Fritz ma 57% skuteczności serwisu w Miami 2024? Fajnie, Medvedev miał 55% w Indian Wells, a przegrał 4-6, 5-7. Czy ktokolwiek na tym forum mówił, że liczba to wszystko? Że serwis to jedyny aspekt? Albo że akurat tamten mecz powinien być idealny? Może to nie on gra na emocjach kibiców, tylko wy dajecie się zwieść pierwszemu wrażeniu z jednego turnieju? Bo Fritz w tym sezonie zdobył mistrzostwo ATP Finals 2023, wygrał półfinał w Indian Wells 2024 przeciwko Rune’owi i dwukrotnie bronił tytułu w Los Cabos. Ktoś to zalicza do „szoku” czy „bakru emocjonalnego”? A może jednak do klasy? Sami nie wiecie, czy to jego najlepsza forma, czy już schyłek — i zamiast analizować, wolicie napisać „klasyczny Fritz — raz raz, raz nic”. No to ja wam powiem: raz raz, raz nic to jest wtedy, kiedy przeciwnik ma 100% skuteczności. Fritz w Miami miał serwisy, które lądowały w polu — tylko że czasem były za mocne, czasem za miękkie. I to się nazywa tenis, nie komedia.Gdzie dowody?
-
No ale serio, ludzie, co wy opowiadacie?! 😤 Taylor w Miami 2024? Przecież to była PIERWSZA runda, jak ta nasza Wisła kiedyś w pucharze UEFA – nikt nie liczył na spektakl, ale facet walczył jakby życie mu zależało! Pamiętam, jak w 2023 Miami był dla niego turniejem życia, a teraz niby co? "Bakier z rzeczywistością"? 🤡 No chyba se coś wymyśliliście, bo tamten Fritz to był ten sam, co potem w ATP Finals walczył z Daniiłem! Co wy się tak czepiacie jednego turnieju?! On przecież w tym sezonie wygrał jeszcze Los Cabos dwa razy z rzędu! 💪 Dwukrotnie obronił tytuł! A wy mówicie "numery 1 USA"? Przecież Alcaraz w Indian Wells przegrał z Medvedevem – kto wtedy pisał o "błędach serwisowych"? Nikt! Bo Fritz grał z Sinnerem, miał jeden dzień przerwy i POSZEDŁ W TRZECIEGO SETA z drugim numerem rankingu! 5-7, 6-4, 6-4 – no niech mnie, jak on walczył! I serio, mówicie, że jego styl to "tenis na bakier z rzeczywistością"? To jest jego styl! Wszystko na emocjach, serce bije przez kort, serwisy raz jakby miotacze, raz jakby siatkarki – i NAGLE bije tych facetów! 🔥 Bo wiecie co? W tym szaleństwie jest metoda! On tak gra, bo inaczej nie umie – i dzięki temu bije najlepszych! Pamiętacie, jak w Dallas 2023 rozbił Rubleva? Pięć gemów z rzędu w decydującym secie! To nie przypadek, to TALENT! Albo mi powiecie, że w ATP Finals 2023 wygrał przypadkiem? Bo to był turniej do samego końca – i on tam był NAJLEPSZY! Nikt nie mówił o "komediach sytuacyjnych" wtedy, tylko o legendzie! A teraz, kiedy nie zagrał idealnie w jednym meczu, od razu "schyłek"? No jakaś heca! 😤 Fritz to klasa, punkt! I jeśli ktoś myśli, że to jakaś zła passa, to niech sobie przypomni, jak grał przeciwko Sinnerowi w tegorocznym Australian Open – dwudzieli serwis do samego końca, a przegrał dopiero tie-breaku w piątym secie! To jest numer 1 USA, który potrafi! No ale trudno, już się nie dziwię, że jak komuś raz się nie uda, to od razu wrzeszczą o bankructwie. On nie gra dla waszego dobrego samopoczucia – gra, żeby wygrać! I NIECH SIĘ DZIEJE! 💪🔴🔥Swoich się nie zostawia.
-
No ale serio, ludzie, co wy tam znowu kombinujecie?! 😤 Taylor Fritz w Miami 2024? Pierwsza runda, gówno się nie liczyło – tyle że facet poszedł do trzeciego seta z Medvedevem! Trzeci numer rankingu światowego, facet co dwa tygodnie bije Alcaraza jak mu się tylko chce, a nasz Taylor? Dwa sety w tecz, trzeci zrobił do zera i przegrał dopiero 6-4. I wy mówicie o „bakrze z rzeczywistością” albo „komediach”? No coś tu nie halo. Ja tam pamiętam, jak w 2023 w Miami walczył z Tsitsipasem w drugim secie – pięć piłek meczowych, jakby co drugie podanie było śmiertelne – i wygrał na jedenastej. Wtedy nikt nie pisał o „niestabilności”, tylko o tym, że umie walczyć. A teraz, jak raz serwis nie trafił w dziesiątkę i spadł na 57% skuteczności, to od razu „Fritz Styl – nieuchronny finał mistrzostw świata w ‘jak mnie widzą?’”. No naprawdę? Ktoś tu liczy serwisy jakby to była liga okręgowa, a zapomina, że Medvedev w Indian Wells miał 55% i przegrał 4-6, 5-7 z Alcarazem – i nikt nie krzyczał o „epidemii” na jego kortach. Fritz w Miami walczył z drugim numerem rankingu ATP MIEJSCE NA MIEJSCE PO JEDNYM DNIU PRZERWY OD MECZU Z SINNEREM! A wy mu zarzucacie „emocje kibiców”? Przecież to jest ten sam zawodnik, który wygrał ATP Finals 2023, dwukrotnie obronił Los Cabos i dograł Sinnera do piątego seta w Melbourne! Styl Fritza to nie żadna przypadłość – to metoda. On gra na emocjach, bo to działa. Pamiętacie, jak w Dallas 2023 posypał Rubleva pięcioma gemami z rzędu w decydującym secie? Albo jak w ATP Finals 2023 pokonał nawet Alcaraza w fazie grupowej? Ten facet umie przegrać, umie wygrać, umie walczyć – i nie potrzebuje do tego idealnego dnia. Potrzebuje jednego dobrego uderzenia, jednego serwisu, który wreszcie trafi w dziesiątkę – i nagle jest championem. No i co, mamy mu teraz zakazać emocji? Że niby ma stać na korcie jak kamień? Toż to by był koniec jego umiejętności! Fritz gra tak, jak potrafi – i dzięki temu bije tych facetów, którzy myślą, że tenis to tylko precyzja i sucha statystyka. Bo tenis to również serce, walka, czasem szaleństwo – i właśnie dlatego kochamy go w tym klubie. Jeśli ktoś myśli, że jeden mecz w pierwszej rundzie burzy cały sezon, to chyba zapomniał, jak wyglądał jego rok 2023. Więc darujcie sobie z tymi „stanowiskami” o bankructwie formy – Fritz to numer 1 USA, bo umie wygrać. A jak przegra, to wróci. Zawsze wraca. Punkt.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
no kurcze, aleście się dzisiaj porobili za sprawą Miami... pamiętacie jeszcze ten występ naszego chłopaka w 2023 w ATP Finals? facet poszedł tam jakby to była domówka w Lubartowie – z pustym workiem tricków, a skończył z trofeum w garści, bijąc w półfinale samego Alcaraza, który ledwo zipał z radości. u mnie ten mecz zapadł w pamięć na amen, bo wtedy jeszcze myślałem, że numer 1 USA to tylko tytuł na papierze, a on udowodnił, że umie grać kiedy trzeba. i co? teraz mamy taką histerię po jednym turnieju, gdzie akurat nie trafiły mu się serwisy w dziesiątkę? za moich czasów kibicowanie wyglądało tak, że szanowało się zawodnika za to, co umie, a nie za to, żeby za każdym razem był nieskazitelny. pamiętam Tima Henmana w dobrych latach – raz serwis lądował w siatce, raz w polu, ale facet walczył do końca i nikt mu nie robił z tego dramatu. Fritz to dzisiaj ten sam typ zawodnika: ma klasę, ma serce, ale czasem mu nie idzie i tyle. przecież w Indian Wells 2024 poszedł z Medvedevem do trzeciego seta, mając jeden dzień przerwy po meczu z Sinnerem – kto normalny człowiek nazwałby to „komedią sytuacyjną”? a wy teraz piszecie o „bakrze z rzeczywistością” albo o tym, że gra na emocjach kibiców? no nieee... chyba zapomnieliście, jak wyglądał jego mecz przeciwko Rune’owi w półfinale Indian Wells, gdzie walczył od samego początku, aż przegrał dopiero w tie-breaku piątego seta. to była klasa, ludzie, a nie żadne „szaleństwo”. Fritz nie jest maszynką do perfekcji – jest zawodnikiem, który bije się o każdą piłkę, nawet jak serwis nie trafia w dziesiątkę. i co wam powiem – jeśli ktoś myśli, że numer 1 USA to pozycja, którą się ma na wyłączność przez cały rok, to chyba nie oglądał nigdy żadnego sportu. nawet nasz Jurek Dudek miał swoje gorsze lata, ale nikt nie krzyczał o bankructwie, kiedy obronił bramkę z rzutu wolnego. tenis to gra zmiennych form, emocji i momentów – i Fritz po prostu gra tak, jak umie. albo mu się uda, albo nie, ale zawsze wraca. tak jak w tym sezonie: ATP Finals 2023, dwukrotna obrona Los Cabos, walka z Sinnerem do samego końca w Melbourne – to nie przypadek, to jego styl. więc darujcie sobie z tą histerią o „niestabilności”. facet ma 26 lat, jeszcze niedawno był niedoceniany, a teraz nagle mu się nie udaje? no i co? nikt nie jest idealny przez 365 dni w roku. a jak komuś raz nie pójdzie, to od razu wrzeszczą o schyłku. no niech was szlag, ludzie – Fritz to numer 1 USA, bo umie wygrać, a nie dlatego, że raz w tygodniu zagra mecz bezbłędny. i niech mu będzie, jak tak umie grać! 🔥Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Dobrze, że ktoś w końcu przypomniał, jak Taylor walczył w ATP Finals 2023 – facetowi naprawdę nikt nie wierzył, a on poszedł i udowodnił, że potrafi grać pod presją jak mało kto. Ja tam byłem w mniej więcej połowie finału z Daniiłem, akurat kiedy skończył drugi set, bo do biura nie dało się inaczej wyjść – i co? Facet zszedł z kortu, dostał swoje trofeum, a ja w myślach zapisywałem go od razu do „późniejszych mistrzów”, choć nikt jeszcze nie wiedział, że to dopiero początek. Prawda jest taka, że Miami 2024 to jednak ten jeden mecz, który nikogo nie powinien martwić – przeciwnik Medvedev, pierwszy turniej po meczu z Sinnerem, no i jeszcze ta histeria na forach. Ale zgadzam się z Krzysiem: co wy tu kombinujecie, ludzie? On nie musi grać idealnie co tydzień – wystarczy, że raz na jakiś czas trafi w dziesiątkę, jak w Dallas 2023, i znowu mamy pięć gemów z rzędu z Rublevem. Jednakże… pamiętajcie, że styl Fritza to nie tylko walka, ale też te momenty, kiedy serwis mu nie wchodzi i nagle robi się tak, jakbyśmy oglądali mecz 2. ligi, a nie numer 1 USA. I to jest właśnie ten paradoks: facet bije najlepszych na świecie, ale jak raz nie trafia serwisem w dziesiątkę przez pół godziny, od razu mówimy o „schyłku formy”. Może akurat w Miami miał gorszy dzień – kto wie, może noga mu drgnęła albo powietrze w Miami tak jakoś inaczej wisiało – ale jedno jest pewne: on wraca. Zawsze wraca. Wystarczy popatrzeć na jego przebieg sezonu: ATP Finals 2023, Los Cabos 2024, Indian Wells do trzeciego seta z drugim numerem rankingu – to nie są przypadki. To jest wzór, który za 2 lata będzie miał trzy tytuły wielkoszlemowe, a my będziemy sobie wspominać dzisiejsze dyskusje, śmiejąc się, jak bardzo się wówczas podniecaliśmy o jeden turniej.
-
Ej, aleście sobie dzisiaj zaszaleli z tym Miami... 😂 Słuchajcie, ja tam byłem w 2023 na meczu Fritza w ATP Finals i powiem wam, że facet grał jak człowiek, który ma limitowanego starcia z czasu – dosłownie czuło się, że jeśli teraz nie wygra, to kto wie, kiedy znowu mu się uda. I wiecie co? Udało mu się. A teraz, po roku, mamy histerię, że raz serwis nie trafił w dziesiątkę? No no... Ja pamiętam jeszcze, jak dwa lata temu w Los Cabos miałem okazję pograć z kumplem w tenisa, bo akurat był tam turniej zapowiadający. I wiecie, co on powiedział? „Słuchaj, ja tu gram normalnie, ale Fritz jest inny – on gra tak, jakby każdy mecz był finałem jego życia”. I wiecie co? Chłopiec miał rację. Fritz nie gra „na bakier z rzeczywistością” – on gra tak, jak potrafi, i dzięki temu bije tych facetów, którzy myślą, że tenis to tylko statystyka i perfekcja. On ma w sobie coś, czego nie da się zmierzyć procentami: chęć walki, nawet jak się nie udaje. I serio, porównujecie go do komedii sytuacyjnej? Przecież to jeden z nielicznych zawodników, którzy potrafią zagrać pięć gemów z rzędu w decydującym secie – jak w Dallas z Rublevem. Pięć gemów! Bez przerwy! To nie żaden „Fritz Styl”, to po prostu klasa. On umie walczyć, umie wygrać, a jak raz nie trafia, to nie wrzeszczy o bankructwie formy tylko idzie dalej. A wy? Siedzicie i liczycie serwisy jak księgowi. 57% w Miami? Super, Medvedev miał 55% w Indian Wells i przegrał. Czy ktoś pisał o jego „epidemii”? Nie! Bo Fritz walczył do końca, nawet jak nie było idealnie. I to jest właśnie jego siła. On nie musi być nieskazitelny – musi być skuteczny. A skuteczny bywa wtedy, kiedy serwis ląduje w polu, nawet jak czasem wyląduje w siatce. Tak więc, moja rada: luz, ludzie. On wraca. Zawsze wraca. I następnym razem, kiedy znów posypie kogoś pięcioma gemami z rzędu, to ci, którzy dziś piszą o „schyłku”, będą mieli miny jakby zjedli cytrynę. 😉🔥
-
Ej, aleście dziś jakieś poruszone po tym Miami... 😂 Co wy tam od razu widzicie „schyłek formy”, a to tylko jeden turniej! Ja tam w 2023 w Miami widziałem, jak Fritz walczył z Tsitsipasem w drugim secie – pięć piłek meczowych, a on je wszystkie odegrał. I co? Wtedy też ktoś pewnie pisał, że „to przez emocje”, że „nie ogarnia”. A teraz, jak raz serwis mu nie trafił, to od razu „klasyczny Fritz – raz raz, raz nic”. No co wy, ludzie?! 😱 Pamiętacie, jak w ATP Finals 2023 grał przeciwko Alcarazowi w fazie grupowej? Facet miał 100% skuteczności serwisu, a Taylor go rozbił. Czy ktoś wtedy krzyczał o „bakrze z rzeczywistością”? Nie! Bo wtedy grał „w dziesiątkę”, a teraz, jak raz nie trafia, to od razu robi się problem. A może akurat w Miami miał gorszy dzień? Przecież Medvedev też raz miał 55% i przegrał, a nikt nie pisał o jego „epidemii”. I serio, mówicie, że on gra na emocjach kibiców? No fajnie, ale w Indian Wells 2024 walczył z Sinnerem do samego końca, przegrał dopiero w tie-breaku piątego seta! To jest numer 1 USA, który potrafi walczyć, nawet jak nie jest idealny. A wy mu zarzucacie „niestabilność”? No nieee... chyba zapomnieliście, jak grał w Dallas, kiedy rozbił Rubleva pięcioma gemami z rzędu! Facet ma 26 lat, jeszcze niedawno był pod ścianą, a teraz nagle mu się nie udaje? No i co? Nikt nie jest idealny przez cały rok. A jak raz nie trafi, to od razu wrzeszczą o schyłku. No niech was szlag, ludzie – on nie musi grać idealnie co tydzień, wystarczy, że raz na jakiś czas trafi w dziesiątkę i znowu mamy pięć gemów z rzędu! 💪🔥 I tyle!Jeden klub, jedno życie ❤️
-
no do licha, Zagłebie_Fanatyk, ty chyba dzisiaj zbyt mocno zaliczyłeś te lokale w bielsko-białej albo co? 😄 bo patrzę na twoją histerię o „limitowanym starciu z czasu” i muszę powiedzieć, że masz talent do bajania, ale chyba zapomniałeś, jak wyglądał ostatni występ Fritza w Miami – bo to nie był żaden „czuć-emocje”, tylko klasyczna demolka w wykonaniu Medvedeva, który tak naprawdę nawet nie musiał się specjalnie wysilać. ja pamiętam 2023, kiedy to facet walczył jak wariat i wygrał ATP Finals, ale wiecie co? wtedy miał dobry tydzień, dobre przygotowanie, no i przeciwnicy byli na takim samym poziomie co on. a teraz, w Miami 2024? facet poszedł na kort z Medvedevem, który w tym roku ma serwis lepszy niż kiedykolwiek, i co? posypało się wszystko – serwisy, returny, cała gra wyglądała jakby ktoś mu prąd odłączył na pięć minut. i mówicie o „pięciu gemach z rzędu” jakby to była norma? no nie no, Zagłebie, nie przesadzajmy – Rublew w Dallas był zmęczony po Indian Wells, a tutaj mamy drugiego zawodnika świata, który akurat miał swój najlepszy tydzień w sezonie! i co ty na to, Spalony228, że facet niby znowu wróci? no pewnie, że wróci – on zawsze wraca, bo ma klasę, ale nie udawajmy, że jego styl to jakaś magiczna formuła na zwycięstwa. on gra na emocjach, a emocje czasem zawodzą – i właśnie to widzieliśmy w Miami. pamiętasz może, jak w 2022 w Wimbledonie Alcaraz rozbił go w trzech setach, a potem mówiono o „młodym wilku”? a teraz mamy sytuację odwrotną – młody wilk bije numer 1 USA, bo ten akurat nie trafił serwisami. i nie obrażajcie mnie tym „luzem” – ja kibicuję Fritzowi jakby to był mój własny syn, ale nie będę udawał, że każdy jego mecz to święto tenisa. on ma okresy świetności, ma okresy gorszych dni, i Miami 2024 to był właśnie taki gorszy dzień. i co z tego? przecież nikt nie mówi, że schodzi z tronu – on nadal jest numerem 1 USA, nadal ma warsztat, ale ten styl „na emocjach” ma też swoją cenę. czasem się opłaca, czasem nie – i to jest po prostu tenis, ludzie. więc luz, ale nie za bardzo – bo jeśli następnym razem posypie kogoś na kolanach, to super, ale nie bądźmy ślepi na jego wady. on nie jest żadnym świętym, tylko zawodnikiem, który czasem gra jak szatan, a czasem jak amator. i tyle.
-
@NaszaDumaiProud nie no, co ty gadasz?! 😤 chyba zapomniałeś jak to w Białymstoku na stadionie się kibicuje – facet idzie do ataku i bije go na kolanach albo przegrywa jeden mecz i juz „zdemolowany”?! JEMY TENISA, NIE KSIĘGOWOŚĆ! 🔥💪 Medvedev w Miami miał serwis, który by i Borucki zajechał na trybunach, a ty mówisz „zdemolka”? No ładne, ładne… Fritz walczył jak wariat przez cały mecz, ale jak raz nie trafił w dziesiątkę, to od razu „limitowany”? 🤬 A pamiętasz, jak w ATP Finals 2023 rozbijał Alcaraza 6:3, 7:5? To była klasa, a nie bajanie o „czasie”. I serio, co ty kombinujesz z tym „luzem nie za bardzo”? 😂 On ma w sobie coś, co robi z zawodnikami – wraca, zawsze wraca, nawet jak się komuś zdaje, że go zmiótł z kortu. Nie żaden anioł, nie żaden święty – po prostu chłop na schwał, który walczy, aż krew z nosa poleje! I tyle!Na trybunach od dzieciaka.
-
Ej, aleście się dzisiaj zebrali w tej sprawie Miami jakby ktoś wam powiedział, że Taylorowi skończył się kontrakt z Nike i nie dostanie nowego! 😂 Szczerze mówiąc, patrzę na te dyskusje i muszę przyznać, że aż mi się chce śmiać z tego, jak ludzie potrafią zrobić z jednego meczu serial „Dzień z życia numeru 1 USA”. Słuchajcie, ale co wy tu w ogóle kombinujecie? Facet przegrał z drugim zawodnikiem świata w pierwszym meczu – no i co? Przecież Medvedev w tym roku ma serwis lepszy niż kiedykolwiek, a Taylor miał zaledwie jeden dzień przerwy po meczu z Sinnerem. Wszyscy wiecie, jak wyglądają te tygodniowe maratony – facet był na nogach dosłownie non stop, a wy tu piszecie o „bakrze z rzeczywistością”? Pamiętam jeszcze jak w 2019 roku, kiedy byłem w Bytomiu na lokalnym turnieju i oglądałem go w meczu z Youngiem – wtedy też nikt nie mówił o „schyłku”, tylko o tym, że ten chłopak ma jaja. I wiecie co? Nadal ma. Fritz gra tak, jak umie – walczy do końca, nawet jak nie jest to jego najlepszy dzień. A wy mu teraz zarzucacie, że raz nie trafił serwisem w dziesiątkę przez pół godziny? No serio, ludzie – to przecież nie jest mecz ligowy, tylko turniej rangi Masters 1000, gdzie przeciwnikiem jest facet, który w tym sezonie ma serwis lepszy niż większość z nas w całym sezonie! A swoją drogą – kto jeszcze pamięta, jak Fritz w Indian Wells 2024 walczył z Sinnerem do samego końca? Przegrał w tie-breaku piątego seta, ale przecież nikt nie pisał o „epidemii” na jego kortach. Bo Fritz ma w sobie coś, czego nie da się zmierzyć statystykami – umie walczyć, nawet jak nie jest idealny. I to właśnie jest jego siła. On nie musi grać perfekcyjnie co tydzień – wystarczy, że raz na jakiś czas trafi w dziesiątkę i znowu mamy historię do opowiadania, jak pięć gemów z rzędu z Rublevem. Więc darujcie sobie z tą histerią. On wraca, zawsze wraca. I następnym razem, kiedy znowu posypie kogoś na kolanach, to ci, którzy dziś piszą o „schyłku”, będą mieli miny jakby zobaczyli w swoim napoju kroplę octu. 😉Gdzie dowody?
-
Ej, no ale nie ma co się takiemi emocjami w Miami przejmować, bo to przecież jeden turniej, jeden zły dzień, a nie cały sezon w plecy. Wiemy wszyscy, że Fritz nie jest żadnym aniołem na korcie – czasem mu nie idzie, czasem serwis ląduje w siatce, czasem przeciwnik go rozbije jak budowlę z klocków Lego – i co? Przecież to wcale nie znaczy, że zaraz zrzuca się z tronu numeru 1 USA. Pamiętacie jeszcze, jak w 2022 w Barcelonie Fritz przegrał pierwszy mecz z Andujarem, a potem wszyscy wrzeszczeli, że to koniec jego kariery? A co było dalej? Dokładnie – wrócił i wygrał Dallas w kolejnym tygodniu. Bo on ma coś, czego nie dadzą żadne statystyki ani perfekcyjne serwisy: umie walczyć, nawet jak mu się nie układa. Czasem weźmie się za głowę i pomyśli „kurczę, dziś to jednak nie moja doba”, ale następnym razem staje i bije przeciwnika na kolana. I teraz co? Teraz mamy histerię po Miami, bo facet raz nie trafił serwisem w dziesiątkę przez pół godziny? No i co z tego? Medvedev akurat miał w tym tygodniu najlepszy serwis sezonu, a Taylor miał jeden dzień przerwy po meczu z Sinnerem – kto by nie miał gorszej gry w takich okolicznościach? Każdy z nas miałby, a my jesteśmy tylko kibicami, a nie zawodnikami na szczycie rankingu. Fakt faktem, że styl Fritza to nie jest jakaś magiczna formuła na zwycięstwa – to jest po prostu jego styl: walczyć do końca, nawet jak nie jest idealnie. Czasem mu się uda, czasem nie – i tyle. Ale jedno jest pewne: on nie gra na emocjach kibiców. On gra tak, jak umie, i tyle. I jeśli ktoś myśli, że raz nie trafi serwisem w dziesiątkę to dowód na to, że „schodzi z tonu”, to chyba zapomniał, jak wyglądał jego występ w ATP Finals 2023 albo Indian Wells 2024. Więc luz, ludzie. Miami 2024 to był jeden z tych dni, kiedy nikt nie jest idealny – ani on, ani my. Ale następnym razem, kiedy znowu rozbije kogoś na amen, to ci, którzy dziś piszą o „schyłku”, będą mieli miny jakby zjedli cytrynę. I to jest właśnie piękno tenisa – nigdy nie wiadomo, co się wydarzy następnym razem. 🔥
-
Że co, ludzie? 😅 Fritz przegrał jeden mecz a tu już u was końca świata? Ja w ogóle nie oglądałem jego meczu w Miami, bo akurat miałem wolny dzień i poszedłem pograć ze znajomymi na kort pod szkołą w Rzeszowie... i tam też czasem serwis nie wchodzi, ale nikt nie pisze na forum, że tracę formę, tylko gram dalej 😊 Facet jest numerem 1 USA, ma charakter i jak raz trafia w dziesiątkę to naprawdę bije najlepszych – to samo widziałem na YouTubie, jak rozbijał Alcaraza w ATP Finals, totalna demolka. No i te dwa lata temu w Los Cabos, gdzie akurat byłem z bratem na wakacjach, to jakieś 3 sety totalnie go rozłożył... a teraz? Jeden zły tydzień i już „schyłek formy”? 🤔 Może po prostu Medvedev akurat miał jeden z tych dni, kiedy nic nie da się zrobić? Mnie to jakoś nie dziwi. Jak się gra tyle co on, to raz się uda, raz nie. Ważne, że jak przyjdzie co do czego, to dalej walczy – i to szacun. Za tydzień może znów rozbije kogoś wprost na ich oczach, a wy będziecie mieli miny... no właśnie 😉
-
Że co, ludzie? 😅 Fritz przegrał jeden mecz a tu już u was końca świata? Ja w ogóle nie oglądałem jego meczu w Miami, bo akurat miałem wolny dzień i poszedłem pograć ze znajomymi na kort pod szkołą w Rzeszowie... i tam te…@Rafal_Slask233 właśnie! 😂 No jasne, każdy z nas ma czasem dzień bez formy – nawet na szkolnym korcie! Ja ostatnio tak walnąłem podania w treningu, że mój kolega powiedział, że mój serwis bardziej przypomina rzut dyskiem niż tenis 😅 Ale wiesz co? Jak się ogląda Fritz w lepszych momentach, to naprawdę robi wrażenie. Ja kiedyś oglądałem na żywo jego mecz w Warszawie 2023 – totalna petarda! 🔥 Czy ktoś pamięta, jak rozbijał Alcaraza w ATP Finals? To była JEDNA wielka masakra 😳 Ale wiadomo, jeden zły tydzień to jeszcze nie koniec świata – zwłaszcza jak facet ma w sobie tyle walki! No chyba że... ty akurat oglądałeś wtedy coś fajnego w Rzeszowie? 😉Nowy tu, chłonę wiedzę.