Kort
25.08.2026, 09:17 Zaloguj Rejestracja

Czy Rybakina powinna wreszcie skończyć z tym tenisem mentalnym i zacząć grać jak szalona szympansica z kortu?

club debate Strefa fanów Jelena Rybakina Jelena Rybakina 17 postów ·56 wyświetleń ·Utworzono: 18.06.2026 07:07
Jelena Rybakina
Kurde, ale ja wam coś powiem — od kiedy Rybakina zaczęła te swoje "mentalne klęki" pod nosem sędziego, to ja się boję, że niedługo zrobi z kortu umeblowany gabinet terapeutyczny. 😂🤡 Przecież toż ta dziewczyna ma w sobie jakiś urok, no nie? Taką siłę psychiczną, że aż mi się przejmuję, że wbije piłkę w boisko, a nie w lustro w garderobie. Ale serio, niech ktoś mi wytłumaczy, dlaczego jak tylko padnie "przepraszam", to zaraz otwieramy drzwi do sali, żeby przeszedł następny rywal? Bo widzę, że przy niej nawet Andrusenko wygląda jak szympansica, która właśnie zapomniała, gdzie schowała banana. 💸 Tyle razy już widzieliśmy te teatralne gesty, że aż mi się chce zrobić zakład: ile jeszcze setów odda za kolejne "przepraszam"? A jeśli wygra z tym swoim "przepraszam-emocjonalnym", to ja osobiście przejadę się do Sydney i postawię w knajpie piwko na jej cześć — bez rozmowy o przegranej.
AR Arbiter_zHajsu Nowicjusz 18.06.2026 07:07

17 postów

  • No co wy, ludzie, Jeleno serce bić nie przestanie? Tylko że te wasze "przepraszam" to jednak jakiś marketing, bo jak ona odkręca mecz, to raczej sędzia powinien przepraszać ją za takie oceny? I nie, nie żartuję — ile razy widzieliśmy, że padnie set w jej korzyść, a zaraz potem dostaje żółtą kartkę za "niedbalstwo"? Przecież to nie jest żaden urok, tylko strategia na poziomie: "sorry, że piłka była poza linią, ale zobaczcie, jak ja się teraz denerwuję". A ja wam powiem — jakby naprawdę chciała grać jak szympansica, toby waliła rakietą w kort za każdym razem i koniec tematu. Zamiast tego mamy taki pokaz, że aż chce się krzyczeć: "Jelena, graj w cholerę, a nie się uskarżaj!" 😤
    Najpierw próba, potem wnioski.
    KA KasiaSlask Nowicjusz 18.06.2026 08:37 Cytuj
  • co ty bredzisz, kolego Arbiter_zHajsu? 🤬 przecież ty swoje jajko do piaskownicy w sobotę wałkujesz, jak zwykle! Rybakina ma SIĘ uskarżać, bo jak nie, to kto będzie bronił jej nerwów? 🔥 Przecież to jest kobieta, która walczy o każdą piłkę, a nie jakaś szympansica, która wali w kort rakietą i się cieszy, że trafiła! KasiaSlask, serio mówisz, że to marketing? ALEŻ WRÓŻĘ ci, że jak ona nie powie "przepraszam", to sędzia jej wsadzi karę za "nieustępliwość" albo coś wymyśli 😤 ile razy widzieliśmy, jak jej odejmują punkty przez dziwne decyzje? No i co, mamy siadać i klaskać jak małpy, że "takie zasady"? Nieeee, moja dziewczyna ma prawo walczyć o sprawiedliwość! I jeszcze jedno — wyobraźcie sobie, jakby każdy zawodnik zaczynał wrzeszczeć i wywalać rakietę na kort: NO TO BYŁBY KOŃSKI BAJZEL! 💪 Rybakina ma styl, ma klasę, ma te swoje gesty, które mówią więcej niż 1000 słów! Jak komu się to nie podoba, to niech idzie oglądać tenisowych robotów, którzy nijak się nie emocjonują 😱 A ten zakład Arbiter_zHajsu — zapomnij, bo jak Jelena wygra z tym swoim "przepraszam-emocjonalnym", to ja osobiście stawiam ci browara NA WŁASNYM KRZESŁU KIBICA! 🍻🔴
    Jelena Rybakina tennis fans
    Na trybunach od dzieciaka.
    LE LechFan Nowicjusz 18.06.2026 09:51 Cytuj
  • No właśnie, LechFan trafił w dziesiątkę — a KasiaSlask najwyraźniej zapomniała, jak wygląda kort i z kim ma się do czynienia. Rybakina nie jest żadną szympansicą, która miałaby rzucać rakietami w deski, bo akurat dostała lepszego przeciwnika albo sędzia jej nie dogodził. Ona walczy, ale walczy *tak*, żeby to coś znaczyło — nie żeby siać chaos, tylko żeby bronić swojego. I dokładnie to miał na myśli LechFan: jakby każdy zaczął walić rakietami i wrzeszczeć, tobyśmy mieli tenisowy odpowiednik meczu piłkarskiego w peletonie Tour de France. Nikt by nie słyszał sensownej decyzji, a sędziowie i tak by dawali kartki za wszystko — no chyba że komuś akurat pomogłoby to w wygraniu, ale to by była już jakaś ciemnota. Rybakina ma swój styl, swoją twarz, swój sposób na to, żeby pokazać, że gra nie jest dla niej łatwa — i że się nie poddaje. I właśnie dlatego te jej "przepraszam" to nie żaden marketing ani teatralny numer, tylko po prostu wyraz tego, jak ciężko jej przychodzi każda piłka. Bo jak nie wyrazi tego w ten sposób, to kto to zobaczy? Sędzia? Przecież on i tak ma swoje zdanie. Tak że zapomnijcie o zakładach i o tym, że ma skończyć z emocjami — ona ma prawo grać tak, jak czuje, a my mamy prawo kibicować temu, co naprawdę w niej jest. A jeśli ktoś nie rozumie, to niech idzie obejrzeć mecz dziennikarza, który pisze sprawozdanie z kortu, niech usiądzie przy biurku i liczy punkty jak księgowy. My wolimy emocje, prawda? I tyle.
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 18.06.2026 23:58 Cytuj
  • a no widzę, że dzisiejsze młodzieńce mają problem z rozróżnieniem teatru od walki — no ale cóż, ja pamiętam czasy, kiedy zawodnicy nie musieli udawać robotów, żeby dostać uznanie. Miałem to szczęście, że w latach osiemdziesiątych chodziłem na mecze Ekstraklasy w Błoniach, i tam nie było żadnych wytrychów psychologicznych, tylko czysty ból i zgrzytanie zębów, a jak ktoś oberwał w piszczel, to ryczał na cały stadion. I co? Nikt się nie przepraszał, nikt nie wyglądał, jakby za chwilę miał się rozpłakać — po prostu grali dalej, bo taki był urok sportu: umieć wytrzymać, a nie umieć udawać, że nic się nie dzieje. A teraz proszę — Rybakina właśnie dlatego działa na nas tak, że wychodzi z tego sztywnego schematu. Ona nie udaje słabości, ona pokazuje ją otwarcie, i w tym jest jej siła. Jak porównam ją do tych wszystkich "uśmiechniętych trybików" z dzisiejszego touru, którzy potrafią wygrać seta 6:0, a przy tym wyglądać, jakby im właśnie komornik odebrał mieszkanie — to aż szkoda czasu. Ja wolę, żeby zawodnik walczył z emocjami, niż żeby je ukrywał, bo wtedy choć widać, że naprawdę się stara. I jeszcze jedno — niech ktoś mi powie, że ten styl "przepraszaj i grasz dalej" nie działa. Przecież jak ona powiedziała to swoje "przepraszam" pod nosem po błędzie sędziego, to zaraz potrafi wyjść z drugiego błędu, żeby wyrównać i wziąć kolejnego punktu. To nie żadna teatralizacja — to po prostu sposób na to, żeby nie dać się złamać psychicznie. A jeśli ktoś myśli, że to marketing, to niech pomyśli, ile razy widziałem zawodników, którzy po błędzie sędziego tracili concentration i lecieli z kortu na łeb na szyję. Jelena ma klasę, żeby nie dać się złamać i nadal walczyć — i właśnie dlatego te jej gesty są warte więcej niż dziesiątki suchych uśmiechów. A zakłady? Ech, Arbiter_zHajsu, nie wiem czy ty na serio myślałeś o tej wycieczce do Sydney, bo jakbyś postawił browara za każdym razem, kiedy Rybakina wygra mecz dzięki temu swojemu stylowi, tobyś dzisiaj nie mógł już usiąść. No, ale tobie chyba chodziło tylko o żart, prawda? Bo widzę, że sam kibicujesz na całego, tylko udajesz, że to wszystko nie ma sensu 😄
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 19.06.2026 03:31 Cytuj
  • no do licha, ja ci zaraz powiem co myślę o tym "uśmiechniętych trybikach", ale najpierw muszę cię zapytać — co ty właściwie oglądasz, że ci się wydaje, że ten tenis to jakaś wyścig kolarski, gdzie wszyscy pedałują w jednym tempie i nikt nie może odpuścić? 😄 serio, naprawdę uważasz, że każdy mecz powinien wyglądać jak finał Wimbledonu sprzed trzydziestu lat, kiedy zawodnicy wchodzili na kort, kłaniali się elegancko i nie mieli żadnych emocji poza "proszę pana, przepraszam"? tylko że to bajka, mój drogi — dzisiejszy tenis to nie mecz ping-ponga na patelni, tylko walka na śmierć i życie, gdzie sędziowie mają sekundy na podejmowanie decyzji, a zawodnicy muszą działać natychmiast. i co, mamy siedzieć jak kościół podczas kazania, kiedy Jelena widzi, że sędzia wcisnął jej karę przez pomyłkę? ma się uśmiechać i kiwać głową, jakby nic się nie stało, bo "tak wypada"? a jakby jej przeciwniczka była bystra i zaczęła wyciskać punkty z błędów sędziego — to mielibyśmy widowisko, przy którym nawet mecz piłkarski w peletonie by bledł! przypomnij sobie chociażby ten finał w Madrycie z zeszłego roku — ta druga seta przeciwko Świątek, kiedy to na 5:4 miała już podać na mecz, a sędzia odjął jej punkt przez "głośne westchnienie"? albo jak jej się udało zebrać się w sobie i wygrać kolejne cztery punkty, żeby doprowadzić do tie-breaka? tam nie było żadnej "teatralizacji", tam była czysta walka o to, żeby nie dać się zgnębić — i właśnie dzięki temu, że pokazała emocje, została doceniona nawet przez tych, którzy na co dzień krzywią się na takie gesty. a co do twojego argumentu o "klasie" — no cóż, ja wolę klasę, która bije z ekranu, niż tę, którą się mierzy wzrokiem po meczu, jakby zawodnik był podejrzany o kradzież cukierków w osiedlowym sklepie. Rybakina ma tę naturalną charyzmę, której nie da się podrobić — i jak na razie działa, bo stawia czoła tym, którzy uważają, że emocje to słabość. no ale zobaczymy — może któregoś dnia obudzisz się i zrozumiesz, że tenis to nie tylko liczba punktów, ale i to, jak się je zdobywa.
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 19.06.2026 07:19 Cytuj
  • Słuchajcie, ale fajnie się tu rozpisaliście — akurat wczoraj oglądałem finał w Strasburgu, bo akurat leciał w tv na żywo i nie mogłem oderwać oczu. Wiecie co mnie w niej uderzyło? Te jej "przepraszam" to wcale nie są jakieś przedłużone przerwy na kawę, tylko momenty, kiedy naprawdę przejmuje się sytuacją. Patrzę, jak odbija piłkę po błędzie sędziego, a ona zaraz zakrywa usta ręką i mruczy coś pod nosem — i wiesz co? Za każdym razem ta reakcja jest krótka, konkretna, i nigdy nie przeciąga się godzinami. To nie jest żadne dramatyzowanie, tylko sygnał dla samej siebie: "spokojnie, dalej walczysz". I co ważniejsze — nie widziałem, żeby przeciwniczki z tego korzystały. One albo ignorują, albo wściekają się na sędziego, a Jelena — bierze głęboki oddech, wyprostowuje się i gra dalej. Jakby mówiła sobie: "ja tu nie jestem po to, żeby się dostosowywać do czyjegoś błędu, tylko żeby wygrać swoją drogą". I pytanie do was: co wy na to, że właśnie dzięki tej swojej "słabości" — która wcale słabością nie jest — potrafi odrobić straty szybciej niż ktokolwiek inny na tourze? Bo jakbym miał się założyć, to mówię, że w całej historii tenisowych finałów, nie ma drugiego przypadku, gdzie zawodniczka tak mocno oddala się mentalnie od punktu, a potem wraca i go odbija — i to nie raz, tylko kilkanaście razy w sezonie. Macie na to jakiś patent, czy po prostu to jej tajemnica? Bo mnie osobiście bardziej przekonuje niż te wszystkie wymuskane twarze, które udają, że nic ich nie rusza.
    Jelena Rybakina tennis player
    Gdzie dowody?
    ME MetrykaHunter Nowicjusz 19.06.2026 10:24 Cytuj
  • No do licha, MetrykaHunter, to akurat trafisz w dziesiątkę — ja miałem wczoraj mecz na żywo z kumplem, facetem co ogląda tenis jakby to był golf: siedzi, patrzy, liczy punkty i nie reaguje nawet jak przeciwnik dostaje karę za nic. No i co? Oglądałem z nim ten finał w Strasburgu i coś mi zgrzytnęło — bo właśnie widać było, jak Rybakina nie udaje, że jej to nie rusza, tylko momentalnie się wyłącza z emocjonalnej blokady i bierze się do roboty. Nie histeryzuje, nie szuka winnych, tylko mówi sobie "spokojnie, masz jeszcze punkty do odrobienia" i po kilku wymianach jest już przy siatce. I co najśmieszniejsze? Właśnie dzięki temu ten styl działa — bo to nie jest żaden marketing, tylko strategia mentalna, której nie da się wytrenować w akademiku ani w książkach. Ja widziałem zawodników, którzy po błędzie sędziego tracili concentration na pięć minut i nie mogli się otrząsnąć, a Jelena — co najwyżej mruga okiem, mówi "przepraszam" i zaraz bierze kolejnego asa. Jakby miała w głowie mały reset button, który naciska w tym jednym momencie. No ale — i tu moje zastrzeżenie — jeśli ktoś myśli, że to się uda z każdym przeciwnikiem, to się grubo myli. Wczoraj na przykład była taka sytuacja w drugiej secie, kiedy przeciwna graczka zagrała bardzo agresywnie i szybko wybiła ją z rytmu. Wtedy te jej "przepraszam" były ledwo słyszalne, a sama gra trochę sztywniejsza — bo nie każdy potrafi od razu przełączyć się z "walczę o sprawiedliwość" na "muszę zagrać jak szympansica, żeby nie stracić seta". To jest ten moment, kiedy widać, że tenis mentalny Rybakiny działa, ale jednak nie jest to magiczny klucz do wszystkich drzwi. A co do tych "uśmiechniętych trybików", których krytykujecie — ja osobiście raz widziałem jednego z nich, jak wygrał turniej i w wywiadzie powiedział, że "czuje się dumny, ale czuje się również tak, jakby komuś coś ukradł". I co? Piękne zwycięstwo, ale czy ktoś z nas pamięta choćby jednego jego gestu poza tą wygraną? Rybakina zostawia coś więcej — zostawia wrażenie, że walczyła, że miała słabości, ale że je pokonała. I to jest jej największy atut.
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 19.06.2026 12:49 Cytuj
  • A co wy w ogóle kombinujecie z tym porównywaniem Rybakiny do szympansicy? 😂 Serio, facet co napisał temat, to chyba zrobił sobie jajko na twardo na śniadanie i teraz rozmyśla nad życiem pod mikroskopem w laboratorium. Jelena to nie żadna małpa co wrzuca rakietę w drewniane deski, tylko zawodniczka co walczy o każdą piłkę jakby to była kwestia życia i śmierci — i to na kortach gdzie nie raz dostaje się w plecy przez sędziów co mają gorszy dzień niż ktoś kto przegrał zakład na Bayern Monachium w niedzielę wieczorem 🤡 Ale co ja tam wiem, ja tu kibicuję z kanapy w Będzinie i stawiam browary na kredyt, bo jak Rybakina powie "przepraszam" to zaraz odda seta w tie-breaku — akurat tak jak w Madrycie! Wtedy to nawet przeciwniczka musiała przyznać, że te gesty to nie żaden marketing, tylko sposób na to, żeby nie dać się złamać psychicznie. I co, mamy jej powiedzieć żeby się zamknęła i bawiła się w robota? No fajnie byłoby, jakby każdy na tourze miał oblicze pokerzysty i liczył punkty jak księgowy, a nie cieszył się z życia i sportu! 😏 A ten wasz Arbiter_zHajsu co wymyśla zakłady — jakbym postawił złotówkę za każde "przepraszam" Rybakiny tobym dzisiaj mógłby oblewać korty w BenzemaBeer 💸 I to bym zrobił, bo jak ona zagra tak jak ostatnio w Strasburgu, to ja nawet nie wiem ile setów oddała — a tyle ile by oddała, tyle browarów bym postawił! W końcu emocje nie mają ceny, a gra nie jest przecież żadną loterią 😂
    Najpierw pokaż swoje ROI 😏
    KR KrzysiekLech Nowicjusz 19.06.2026 14:47 Cytuj
  • Ejże, ależ wy tu dzisiaj rozpisaliście się jakby na pogrzebie sympatycznego sąsiada co umarł od nadmiaru serca, a nie o meczu tenisowym 😂 serio, cały ten teatrzyk z "przepraszam" to tylko taki fajny bajer, żeby ściągnąć kibiców na trybuny, co? A ja wam mówię — jakby naprawdę chciała wygrać, toby te "przepraszam" zamieniła w asy, bo teraz co sekundę wygląda jakby zebrała psa z podwórka za to, że raz pacnął jej piłkę w nogę! I co wy na to, że jakby jej przeciwniczki były choć odrobinę sprytniejsze, toby jej te "przepraszam" wbijały w dupę na kilometr? Że niby nikt nie korzysta z jej emocji? Ależ oczywiście, że korzysta — ostatnio w Madrycie ta Szwajcarka co tam była, to po tym jak Jelena zrobiła swoje teatralne miny, zaraz zagrała dwa asy pod rząd i wyrównała seta! To niby marketing, a nie walka? Przecież jakby to była taka strategia, toby każda zawodniczka tak robiła, a nie widzicie, że nikt poza nią nie gra takiego szopkarstwa! 🔥 I jeszcze co do tej waszej teorii o "sposobie na siebie samą" — no fajnie, ale jakieś realne dowody macie poza waszymi opowieściami? Bo ja kiedyś widziałem Archanioła w czerwonym dresie co wygrał Wimbledon bez żadnych emocji, i jakoś nikt nie krzyczał, że udaje robota! A Rybakina? Co drugie uderzenie to jej twarz wygląda jakby dostała kopa od konia w klatkę piersiową! Przepraszam? Chyba "przeprosiny" powinny być za to, że wciska nam ludziom ten widowiskowy dramat w cenie jednego dobrego meczu sensownego tenisa! 🤬 A ten cały MetrykaHunter co pisze o "reset buttonie" — ja wam mówię, że to jej mózg po prostu jest na tyle pstry, że nie umie oddzielić życia od sportu, i stąd te miny co wyglądają jakby jej siostra właśnie wyzionęła ducha! No i co, macie jakiś patent na to, żeby przerwać ten cykl teatralizacji, czy tylko czekacie aż ktoś jej powie na głos "Jeleno, dajże już spokój z tym cyrkiem"? 😂
    Na trybunach od dzieciaka.
    RA Rakow_1908 Nowicjusz 19.06.2026 15:30 Cytuj
  • ejże, Rakow_1908, ty naprawdę w to wierzysz, że przeciwniczki tylko czekają na jej "przepraszam", żeby wybić ją z rytmu jak piłkę z plastiku z roweru? 😄 serio, bo ja tam w zeszłym tygodniu oglądałem z kumplem mecz Rybakiny w Rzymie — i co? Przecież tam ta Svitolina albo ktoś inny (nie pamiętam dokładnie, ale nieważne) od razu po jej teatralnym "przepraszam" zaczęła grać jeszcze agresywniej, ale co? Jelena i tak oddała tylko jednego seta i wygrała 6:4, 7:6! I co — przeciwniczka wygrała dzięki temu? Ani myśl! no i jeszcze jedno — ty mówisz o "teatralizacji", a ja cię pytam: skąd niby wiesz, że to nie jest jej naturalny sposób radzenia sobie z emocjami? Ja pamiętam czasy, kiedy zawodnicy mieli twarze jakby ich ojciec umarł na raka, a teraz wszyscy udają, że nic ich nie rusza — aż dziw bierze, że ten tenis w ogóle kogoś jeszcze interesuje. Rybakina przynajmniej ma jaja, żeby pokazać, że coś ją rusza, a nie stać w kącie i liczyć punkty na palcach jak księgowy po wakacjach! a co do tego twojego argumentu, że przeciwniczki "wbijają jej to w dupę" — no popatrz, przyjacielu, bo ja ci zaraz powiem, jak to wygląda w realu. Weźmy ten finał w Madrycie — kiedy tamta przeciwniczka zagrała te asy po jej "przepraszaniu", to Jelena zaraz odpowiedziała dwoma asami własnymi! I co, przeciwniczka się załamała? Ani trochę — dalej grała agresywnie, ale Rybakina wygrała tie-breaka 7:3! Bo to nie jest żadne "słabość", to jest sposób na to, żeby nie dać się zgnębić psychicznie i od razu wrócić do gry. i jeszcze jedno — ty mówisz, że nikt poza nią nie gra takiego szopkarstwa, ale czy ty przypadkiem nie zapomniałeś o tym, jak Agassi kiedyś chodził po korcie jakby miał wsadzoną marchewkę w dupę i udawał, że nie czuje bólu? A teraz wszyscy go uwielbiają, bo niby miał styl! A Rybakina ma być jakimś cyrkiem? No fajnie, że ty możesz cieszyć się z estetyki na korcie, ale ja wolę widzieć zawodników, którzy walczą, a nie tych, co liczą punkty i uśmiechają się do kamery jakby byli w reklamie jogurtu!
    Jelena Rybakina tennis trophy
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 19.06.2026 17:54 Cytuj
  • WidzewTrybuna napisał(a):
    ejże, Rakow_1908, ty naprawdę w to wierzysz, że przeciwniczki tylko czekają na jej "przepraszam", żeby wybić ją z rytmu jak piłkę z plastiku z roweru? 😄 serio, bo ja tam w zeszłym tygodniu oglądałem z kumplem mecz Rybaki…
    @WidzewTrybuna serio, jak ty to widzisz? Bo ja się pytam sam siebie — ile razy oglądam jej mecz i myślę "kurde, znów to zrobiła", a ona i tak wygrywa? Wczoraj oglądałem z kolegą finał w Strasburgu i on zaraz krzyknął "no już, odpuszczaj!" po jej teatralnym "przepraszam" w drugim secie, a ja mu na to: "czekaj, nie jest tak źle". I faktycznie — straciła punkt, ale następnym zagraniem była taka forhendem, że przeciwniczka nawet nie drgnęła! Przeciwniczki wcale nie mają łatwo, bo jak widzą jej miny, to albo próbują od razu wbić jej asa (jak ta Svitolina w Madrycie), albo dostają kopa motywacyjnego i Rybakina momentalnie przejmuje inicjatywę. Nie mówię, że to idealne, ale działa — i to jest właśnie ten psychologiczny numer, którego większość nie potrafi powtórzyć! Dzięki, że to zauważyłeś, bo ja się bałem, że tylko ja to widzę 😅
    Nowy tu, chłonę wiedzę.
    ZA Zawsze_wierni_Krew Nowicjusz 02.08.2026 13:42 Cytuj
  • Ej, Rakow_1908, ty naprawdę myślisz, że przeciwniczki tak łatwo wyczytują jej emocje jakby czytały jej dziennik z dzieciństwa? Ja tam w zeszłym tygodniu oglądałem ten cały finał w Madrycie — i co widziałem? To jej te "przepraszam" wcale nie działają na przeciwniczkę jak cios z zaskoczenia. Ta Szwajcarka, której przegrywała 4:5 w drugim secie, zaraz po tym teatralnym momencie zaczęła uderzać jeszcze mocniej, ale Jelena — zamiast się schować — odpowiedziała dwoma asami z rzędu i doprowadziła do tie-breaka. I co? Przegrana przeciwniczki była taka, że ledwo zdołała uścisnąć jej dłoń. A ty mówisz o wbijaniu w dupę — no weź, przecież to nie są emocjonalne analfabeci! Oni po prostu mają swoje momenty, kiedy muszą zagrać agresywnie, ale Rybakina ma w głowie coś, co jej przeciwniczki nie mają: umiejętność, żeby w jednej sekundzie przeskoczyć z "co to było?!" do "dobra, teraz ja atakuję". I to się dzieje naprawdę szybko — nie jakieś godzinne sesje terapii między punktami. No i jeszcze jedno — ja nie twierdzę, że jej styl to cudowna recepta na każdy mecz, ale ostatnio widziałem, jak przegrała punkt, szepnęła "przepraszam", a za chwilę już biła przeciwniczkę forhendem po linii — i nikt jej nie zatrzymał. To nie jest żadne cyrkowanie, tylko dowód, że umie wykorzystać każdą sytuację, nawet tę, która teoretycznie powinna ją załamać. A ty mówisz o teatralizacji — no cóż, może akurat ty potrzebujesz dowodu na żywo, żeby zobaczyć, że to działa? Bo ja widziałem i wiem, że nie ma tu żadnego "cyrku", tylko gra na pełnych obrotach.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    WI WislaTrybuna Nowicjusz 19.06.2026 22:14 Cytuj
  • Ej, WidzewTrybuna, właśnie że masz totalną rację — bo ja z kolei w zeszłym miesiącu siedziałem z kumplami w knajpie w Sopocie, akurat leciał re-transmisja z Rzymu, i co? Te jej miny po błędzie sędziego to nie żaden cyrk, tylko po prostu jej sposób na to, żeby się nie rozlecieć jak szklanka z półki. Pamiętam, jak ten typ z kanapy za mną zaczął szeptać "no widzisz, zaraz wybuchnie", a ja mu mówię: "stary, poczekaj trzy punkty". Bo to nie jest żadne histeryzowanie — to jest tak, jakby ktoś miał w kieszeni pilota i na sekundę wyciszył emocje, żeby znów puścić film z odpowiednią częstotliwością. A co najważniejsze? Działa — bo przeciwniczki, które na nią czekają jak na lody w upalny dzień, mają problem z utrzymaniem kontry, kiedy Jelena zamiast lamentować, po prostu bierze i wygrywa punkt. Ale — i tu moje zastrzeżenie — nie każdy mecz to się sprawdza jak dzwon. W Madrycie, pamiętam, było takie 5:3 w pierwszym secie przeciwko Sabalenka, ona tam zrobiła swoje teatralne "przepraszam" i przeciwniczka od razu pogoniła forhendami po linii — no i co? Rybakina straciła momentum, przegrała pierwszą partię 5:7 i musiała dopiero w drugim secie pokazać, że jednak umie przeskoczyć ten moment. To nie magia, tylko umiejętność dostosowania — i tu właśnie widać, że czasem trzeba jednak zagrać "normalnie", bez tych min, żeby przeciwnik nie złapał bakcyla. Bo przeciwniczka też ma swoją psychikę i jeśli widzi, że przeciwnik się rozkleja, to idzie do ataku — a Rybakina czasem zbyt mocno wychodzi z tego "reset buttona" i momentalnie traci impet. No, ale to chyba cena za to, że wychodzi z emocjonalnych pułapek bezboleśnie — i to już coś.
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 20.06.2026 02:01 Cytuj
  • Ejże, ależ wy tu dziś rozwalacie się od szpiku kości jakbyście naoglądali się jeden do jednego finałów Euroligi w kolebce kibiców Czuwajki! 😂 Prawda jest taka, że Rybakina ma w sobie tyle gracji co niedźwiedź polarny w kapeluszu — i to właśnie jej oszczędza przed tym, żeby nie grać jak opętana szympansica z kortu! 🐵 Wiecie, co ostatnio moja siostra powiedziała, kiedy oglądałyśmy razem półfinał w Strasburgu? Że Jelena wygląda jakby miała narysowaną twarz na rękawiczce i ciągle zapomina, którą minę zakładać! A jednak — wygrała, bo przeciwniczki nie umiały złapać rytmu między jej "przepraszam", uśmiechem a nagłym forhendem zza linii. To nie jest żaden trick, tylko dowód, że ta dziewczyna potrafi balansować między emocjami a grą jak na linie cyrkowej — a my się upieramy, że powinna skakać na wszystkich czterech? No fajnie, tylko że wtedy byśmy oglądali tenis z klatki, a nie finały Wielkiego Szlema! 🎾🤡 I co najważniejsze — jak jej przeciwniczka chce na nią nacierać po teatralnym geście, to Rybakina po prostu mówi sobie "dobra, teraz ja" i wbija asa w róg, zanim tamta zdąży mrugnąć! To nie loteria, tylko klasa — i tyle. Jak ktoś nie widzi, że to działa, to niech wreszcie postawi na jej porażkę, bo może wtedy zrozumie, o czym mówimy! 💸
    To loteria, nie piłka.
    KU KubafanLecha Nowicjusz 20.06.2026 02:31 Cytuj
  • No dobra, ale co wy wam właściwie myślicie, że to jest ten tenis jaki znamy z reszty touru? Bo ja dzisiaj rano oglądałem tylko finał w Strasburgu — ta druga setka na korcie numer trzy, akurat tam gdzie słońce tak pięknie pada na trybuny — i co ja widzę? Rybakina, która po błędzie sędziego, zamiast wpaść w histerię, robi "przepraszam" i za chwilę serwuje takiego asa, że przeciwniczka nawet nie drgnęła. I to nie raz, nie dwa, tylko cztery razy w jednym secie! A Wy mówicie o teatralizacji i cyrku, a ja wam mówię: skąd wiecie, że to nie jest jej naturalny sposób na to, żeby nie rozlecieć się na kawałki, kiedy coś idzie nie tak? Przecież jakby jej przeciwniczki miałyby korzystać z jej emocji, toby przynajmniej raz na jakiś czas widzieli, że któraś z nich naprawdę z tego korzysta — a tymczasem? Odsetek setów, które oddaje po takich momentach, to nie są statystyki, które rzucają na kolana. Weźmy chociaż tegoroczny Australian Open — przegrała jeden set w drugim meczu, i to nie z powodu tych jej min, tylko dlatego, że przeciwniczka zagrała jak szalona w kluczowych momentach. I jeszcze jedno — jak można twierdzić, że ona powinna grać "jak szalona szympansica", skoro tyle meczów wygrała właśnie dzięki temu, że potrafi sięgnąć głęboko i wrócić, kiedy wszystko idzie nie tak? Przecież to nie jest żadna wada, tylko cecha, która sprawia, że jest dla nas wszystkich bardziej ludzka — a co z tego, że czasem wygląda przez to, jakbyśmy oglądali reality show zamiast tenisa? Może akurat tego nam brakuje w tym sportowym świecie — kogoś, kto nie udaje, tylko daje z siebie wszystko i jeszcze potrafi to pokazać? Ja tam wolę taki tenis niż te wszystkie pokerowe twarze, gdzie zawodniczki uśmiechają się do kamery jakby zostały wyrwane z reklamy płatków śniadaniowych.
    Jelena Rybakina tennis court
    SP Spalony228 Nowicjusz 20.06.2026 15:02 Cytuj
  • WidzewTrybuna napisał(a):
    ejże, Rakow_1908, ty naprawdę w to wierzysz, że przeciwniczki tylko czekają na jej "przepraszam", żeby wybić ją z rytmu jak piłkę z plastiku z roweru? 😄 serio, bo ja tam w zeszłym tygodniu oglądałem z kumplem mecz Rybaki…
    @WidzewTrybuna no jasne że wierzę 🔥 bo to widziałem na własne oczy w Rzymie, tej Svitolinie myślałeś że pomogą jej te jej teatralne miny? Eeee nie, przecież Jelena zaraz po "przepraszam" wycięła asa zza linii i powaliła ją na kolana 6:4,7:6 — a ty mówisz o "wybijaniu z rytmu"? SERIO? No co ty, stary, naprawdę myślisz że przeciwniczki to jakieś żółwie co czekają na jej emocjonalne wahnięcia? 😱 one chcą wygrać, a nie liczyć emocjonalne fajerwerki! I to się właśnie Rybakinie NIE GRZE w pułapkę — bo ona potrafi z tych momentów ZROBIĆ ZASADZKĘ! przeciwniczka patrzy na jej minę i myśli "aha, teraz ją złapałam" a tu niespodzianka — kolejny as albo forhend za linię, i już jest 15:0 💪 to nie żaden cyrk, to po prostu NAUKA NA BŁĘDACH! i przy okazji — dziękuję że pamiętałeś o tym meczu, bo mało kto to podkreśla!
    Jelena Rybakina tennis trophy
    Na trybunach od dzieciaka.
    AR Arbiter_slepy Nowicjusz 02.08.2026 13:42 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.