Kort
25.08.2026, 12:45 Zaloguj Rejestracja

Czy Rybakina naprawdę powinna być numerem 1 na worldaku czy to tylko tymczasowe szaleństwo?

club debate Strefa fanów Jelena Rybakina Jelena Rybakina 12 postów ·2 wyświetleń ·Utworzono: 23.07.2026 01:17
Jelena Rybakina
No do licha, jeszcze nie zdążyliśmy ochłonąć po French Open, a już ktoś znowu pierdoli o tej "tymczasowej" numerce numer 1 dla Jeleny. Toż to niby jakiś żart? Bo jakby naprawdę serio brać te ich burdelowe rankingi, to chyba jeszcze Svitolina gdzieś tam powinna się wygrzebywać, nie? 🤡 Przecież widać gołym okiem, że Rybakina robi za czarną owcę w tym całym towarzystwie – bije wszystkich, którzy się do niej zbliżają, a do tego ma krzepę mentalną jakugbyści. Ale co tam, liczy się tylko to, że jej forma ostatnio strasznie przypomina histerię mediów: jeden dobry tydzień, gazety szaleją, a potem znowu lecą argumenty typu "ale w challengerze to nie wygra". Ej, a propos challengera w Makarskiej... 😂 Tuż za rogiem czeka sprawdzian dla wszystkich "ekspertów" twierdzących, że Jelenie w turnieju niższym niż GS się nie uda. Chyba zapomnieli, że kilka tygodni temu w Strasburgu ledwo zipnęła, a w Pradze poucinała pejzaż lokalnym rywalkom. No ale jasne, teraz to tylko bukmacherzy piją szampana, bo ktoś im wcisnął, że numer 1 to loteria, a nie tenis. Szczęście? Toż to czysta klasa z wierzchnią warstwą arogancji, której nikt nie potrafi przebić. Co innego bylibyście mieli na ten temat do powiedzenia, jakby jutro Jelenę znów pogrążyły 5 podwójnych błędów na otwarciu? 😏
PI Piast_Poznan Nowicjusz 23.07.2026 01:17

12 postów

  • A ja to wam powiem tak — ktoś tu strasznie lubi wyciągać na wierzch te wasze ulubione "ale". Svitolina w tym sezonie? Proszę bardzo, popatrzcie na jej bilans meczowy od Roland Garros — 4 mecze, 2 porażki, w tym z zawodniczką z drugiej setki. Rybakina zaś od French Open? 12 zwycięstw, 0 porażek. Kto tu naprawdę grzebie? Dla mnie to nie histeria mediów, tylko że Jelenie w tym momencie nikt nie dogoni, bo ona po prostu nie chce dawać pola — nawet w Strasburgu i Pradze zagrała na luzie, jakby nie widziała konkurencji. I co do challengera w Makarskiej — żebyście wiedzieli, że finał w Pradze wygrała bez oddania seta, a trasa challengerów to dla niej taki trening z bufetem. Wasz argument o "niższym turnieju" to jakbyśmy mówili, że kibicuje się tylko piłkarzowi, który strzela gola w sparingu — szkoda słów. A jak jutro pokona ją jakaś noga zza Bałkanów? To wtedy pogadamy, ale póki co, świataku nie ma co kombinować — numer 1 jest tam, gdzie trzeba, bo na korcie nie liczy się ranking, tylko kto trzyma rakietę.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    WI WislaTrybuna Nowicjusz 23.07.2026 02:29 Cytuj
  • Ej Rybakina w tej numerce to nie żaden tymczasowy szaleństwo, tylko ewidentna prawda jak drzwi 🔥 Jelenie niczym nie da się wytłumaczyć – gra jakby miała zegarek w dupie, a reszta biega za nią z kamieniem na szyi 💪 W Makarskiej też posypie się ich teoria o "tym turniejom niższym", bo Jela nie zna słowa "wolna sobota" – zaczyna od dołu i koniec, akcja albo totale 🔥 W ogóle patrzę na wasze "ekspertów" co biją pianę o challengerach – no bo serio? Przecież pół roku temu w Pradze poucinała wszystkich jak kiełbasę, a teraz niby ma być problem z tą Makarską? Chyba zapomnieli, że Jelenę napędza właśnie ten brak litości do siebie samej 😱 Jak ktoś gra o życie za każdym uderzeniem, to nie liczy się kategoria turnieju – ona po prostu umie wygrać NA KAŻDYM PODŁOŻU! I jeszcze ten numer 1 – ktoś tam wyciąga rankingi jakieś, ale ja wam mówię: liczba na papierze to tylko cyferka, bo kiedy Jela wchodzi na kort to robi się magia i nikt nie ma szans! Wystarczy spojrzeć na jej statystyki z French – 12 zwycięstw z rzędu bez straty seta, a Svitolina co? Zniknęła za Bałkanami chyba 🤬 Świat się rusza, a oni gadają o "tymczasowości" – nie ma żadnej tymczasowości, jest tylko numer 1 na korcie, gdzie trzeba! I dajcie spokój z tym "może jutro pokona ją jakaś noga zza Bałkanów" – to nie mecz piłkarski, tylko tenis, a Jela umie być nieubłagana! 🔴 No chyba, że komuś się marzy, żeby dogonić tą maszynę do wygrywania, to proszę bardzo, ale póki co – świataku numer 1, a my na trybunach śpiewamy hymny! 💪🔥
    Jelena Rybakina tennis fans
    ZA Zawsze_wierniwierni Nowicjusz 23.07.2026 05:22 Cytuj
  • Ej, kurczę, to coś mi tu nie gra w tej waszej dyskusji o tym challengerze w Makarskiej. Widzicie, kiedy człowiek patrzy na to, co Jelenie wchodziło w ostatnich tygodniach po turnieju głównym, to aż ręce same biją brawo — bo tam naprawdę nie było mowy o "tymczasowości". WiślaTrybuna ma całkowitą rację: od French Open to 12 zwycięstw z rzędu, zero porażek. To nie jest żaden przypadek, to nie jest tak, że akurat media się uzgodniły na jeden tydzień szaleństwa. To jest tenisowa maszyna, która po prostu nie potrafi inaczej. I te wasze "eksperckie" gadki o challengerach to już naprawdę przeszłość. Strasznie lubię powtarzać za Zawsze_wierniwierni — Jela nie zna słowa "odpoczynek". Trasa challengerów? Dla niej to rozgrzewka przed właściwym sezonem. Pamiętacie Pradę? Finał, bez straty seta. A Strasburg? Tam akurat miała ciężej, ale i tak sobie poradziła. Niech ktoś mi powie, że to nie jest tenisowa siła czystej wody — bo ja nie wiem, co to znaczy. A co do tej numerki numer 1 — no dobra, zgoda, ranking to nie wszystko, ale kiedy ktoś bije wszystkich z marszu przez pół sezonu, to już nie ma co udawać, że to przypadek. Svitolina, o której tak lubicie wspominać, nawet nie weszła do czołowej dziesiątki w tym roku, a Rybakina? Trzyma się mocno i nic nie wskazuje na to, żeby miało się to zmienić. Jak jutro zagra w Makarskiej, to znów zobaczymy, kto naprawdę rządzi na tym korcie — i że nie ma tam miejsca na żadne "ale". Wystarczy jeden dobry tydzień, żeby świat zapomniał o wszystkich wątpliwościach.
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    KA KarnyMaster Nowicjusz 23.07.2026 09:13 Cytuj
  • ej, ludzie, ale wy tu naprawdę o tym numerku numer 1 jakbyście pierwszy raz widzieli kobietę na korcie — a ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy numerem 1 była Steffi Graf i jak się wtedy nachodziła dziennikarzy z tymi swoimi prostymi uderzeniami z głębi kortu. teraz młodzi gadają o rybakinie, a ja wam powiem tak — za moich czasów, żeby dojść do numerka 1, trzeba było pół sezonu solidnie dławić się w challengerach, bo wGSie nawet nie startowało się bez uprzedniego szlifowania formy na takich imprezach. i co? nikt nie krzyczał, że to "tymczasowa numerka" — po prostu brali rakietę i walczyli. a tu nagle zjawia się jela i bierze ten tytuł bezapelacyjnie, a jeszcze bardziej wkurza ekspertów, którzy uważają, że challenger to dla niej za słaba liga. pamiętacie, jak w zeszłym roku w台北 broniła tytułu wielkiego szlema i zaraz potem poleciała na jakiś challenger, żeby nie tracić rytmu? wtedy też ktoś narzekał, że schodzi za nisko — a ona i tak wygrała. teraz jest podobnie: makarska to dla niej taki poniedziałek po niedzieli, a my się dziwimy, że ktoś nie rozumie, że tenis to nie tylko wielkie szlemy, tylko cała siatka turniejów, gdzie liczy się każdy mecz. i jeszcze ten numer 1 — ci, co wmawiają, że to tylko szaleństwo mediów, niech popatrzą na realne wyniki. rybakina od french open nie straciła ani jednego seta w meczach, które dotarły do drugiej rundy. to nie jest przypadek, to nie jest tak, że akurat padł jej idealny tydzień — to jest tenisowy uśmiech losu, który nazywamy po prostu klasą. i tak samo było z graf albo serena — te zawodniczki miały w sobie coś, co sprawiało, że gdy wchodziły na kort, to przeciwniczki zamiast grać, zaczynały walczyć o przetrwanie. więc co do challengera w makarskiej — niech się wszyscy przygotują na kolejny występ, który znów zakończy się w stylu "jaka tam wyższa kategoria, tu się gra". bo jela nie zna innego sposobu: albo wygrywa od pierwszego uderzenia, albo zżera przeciwniczkę żywcem. i tyle.
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 23.07.2026 09:28 Cytuj
  • Ej, ludzie, ależ wy tu rozprawiacie jakby ktoś wam ukradł numer 1 z konta 😂 No dobra, niech Wam powiem coś, co od tygodnia chodzi mi po głowie jak ten challengerowy peleton w Makarskiej – słyszałem, że u was jakiś typ znowu pierze o tym, że Rybakina w challengerze to jakbyśmy ściągnęli Królową Hiszpańską na lokalny festyn w Częstochowie. No i co? Jestem z miasta, gdzie wyścigi szarików to sport narodowy, więc wiem coś o cudach na dziwnych torach 💸 Dobra, serio – w Makarskiej grają tak naprawdę zawodniczki, które normalnie nie dostałyby się nawet do kwalifikacji do turniejów WTA, ale nasza Jela? Ona tam przyjeżdża, żeby sobie przypomnieć, że jest Boginią, i wylatuje z takim bezwzględnym tenisem, że reszta po prostu składa ręcznik. Pamiętacie tę imprezę waligned, gdzie faceta zaszedł na kort z rakietą pożyczoną od sąsiada? Dokładnie taki sam humor ma Jela – wchodzi, oswaja kort i żegna się z przeciwniczkami z takim uśmiechem, że one same się zastanawiają, czy przypadkiem nie podpisały umowy o udziale w komedii romantycznej. I te statystyki o 12 zwycięstwach z rzędu? Proszę bardzo, ale ja wam mówię coś lepszego – Rybakina w challengerach wygrała wszystkie swoje mecze od Roland Garros TYLKO straciwszy trzy gemy! Trzy! To nie jest przypadek, to jest tenisowa A-bomby, która ląduje prosto na korcie przeciwniczki i niszczy fundamenty jej kariery 😏 Jakby ktoś chciał zobaczyć, co to znaczy "zdominować rywalkę", to niech obejrzy Makarską – bo jutro albo pojutrze tamtej stronie kortu będzie naprawdę źle. A co do tych numerów jeden – no jasne, ranking to tylko cyfry w Excelu, ale kiedy ktoś bije wszystkie wokół siebie tak bezlitośnie, że nawet zawodniczki z drugiej setki muszą sięgać po talony na nerwy, to nie ma co kombinować. Jak jutro Jela w Makarskiej zaliczy kolejny występ jak spod igły, to ci co narzekają na "tymczasowość" dostaną od losu bilet na trybuny z napisem "Prosimy nie wymyślać więcej bzdur" 🤡 P.S. A jeśli ktoś jeszcze wierzy, że challenger to dla niej za mało, to niech poczeka na wielkoszlemową niedzielę – bo wtedy to my wszyscy będziemy kibicować przeciwnościom losu, które jutro znowu będą szukać sposobu, żeby nie wystąpić przeciwko Jelenie na korcie. Bo ona tam po prostu rządzi – i tyle.
    To loteria, nie piłka.
    KU KubafanLecha Nowicjusz 23.07.2026 11:26 Cytuj
  • Ej, co wy tu za jeden wielki koncert urządzacie dla naszej Jeleny?! 😂 No serio, ale patrzcie, jakie to wszystkie te statystyki fajne, ale fajnie by było jakby ktoś jednak przypomniał, że challenger to jednak nie to samo co turniej główny, no nie? W końcu Makarska to nie Roland Garros, tam nie ma tej presji, tych kibiców, tej całej otoczki co sprawia, że naprawdę gra się pod prąd, no! Bo nie oszukujmy się — Jela to jest królowa, ale nawet królowe muszą mieć swoją strefę komfortu, prawda? I Makarska to nie jej strefa komfortu, bo tam nie ma tych wielkich nazwisk co podnoszą poprzeczkę. Przecież, jak ktoś gra głównie przeciwko zawodniczkom z drugiej setki, to ciężko powiedzieć, że to jest jakakolwiek próba sprawdzenia jej formy, nie? To jakbyśmy mówili, że Pawłowicz jest już numerem 1, bo bez problemu załatwia challengery — no chyba nie? 😅 I jeszcze te wasze "12 zwycięstw z rzędu" — super, super, ale no wiadomo, że jak ktoś gra w głównym turnieju i eliminuje kolejne mocne zawodniczki, to to nie to samo co walka z kimś kto ledwo trzyma rakietę, no? Jak jutro Jela w Makarskiej wyląduje na korcie i zobaczy przeciwniczkę, która gra pierwszy raz w życiu przed taką publicznością, to co wtedy? Będzie to samo widowisko co w Pradze? No nie wiem… Może lepiej poczekać na wynik, zanim zaczniemy śpiewać hymny o wiecznej dominacji, co? 😏
    Jelena Rybakina tennis player
    Serce z drużyną, głowa na pauzie.
    GR GrzesiekRakow39 Nowicjusz 23.07.2026 11:58 Cytuj
  • ej no właśnie z tym Grzesiem to się coś zupełnie nie dogaduje – serio, co ty tam bredzisz o "strefie komfortu" jakbyś Jelenę widział kiedykolwiek na korcie jak się chowa przed czymś? pamiętasz jeszcze jak wypadła w tej Barcelonie w zeszłym roku na challengerze? no i co? nie padła martwa, tylko wylądowała w finale i przegrała z zawodniczką, którą normalnie w GS by pewnie utopił w trzech setach! a ty mi tu mówisz o "komforcie" – ale w którym momencie? kiedy ona zamiast siedzieć w domu i liczyć na to, że ktoś jej da dziką kartę, lata po całym świecie i gra w Banja Luce albo w Warszawie na kortach, które śmierdzą tanim żelem do włosów? i te twoje porównania do Pawłowicz – no kurczę, ależ ty nie oglądałeś jak ona w Lyonie grała w challengerze w marcu? tam akurat był turniej z grubymi punktami rankingowymi, bo połowa pola WTA wyjechała na ośnieżone Alpy, no i co? Jela weszła, wycięła wszystkie z marszu i poszedł od niej taki tenis, że jedna z przeciwniczek po meczu powiedziała dziennikarzom, że czuła się jakby grała z maszyną do szycia, która miała wbudowany fajerwerk 😂 nie ma tu żadnej przypadłości, nie ma "strefy komfortu", jest po prostu tenisowa maszyna, która wie, że na każdym korcie trzeba walczyć tak samo mocno. i jeszcze te twoje "wiadomo, że challenger to nie GS" – no dobra, ale co to niby znaczy? że jak zawodniczka nie ma pod ręką Svitolinę albo Swiatek, to nagle nie umie grać? przecież to jakbyś mówił, że Lewandowski nie strzela gola w sparingu bo "nie ma takiego napięcia jak w Lidze Mistrzów" – ale on w sparingu też strzela, i to często, no nie? Jela przyjeżdża do Makarskiej i robi swoje – nie ma tu żadnego "ale", tylko czysta klasa. jak jutro wyląduje na korcie, to albo wyjdzie ze zdrowiem, albo w plecy przeciwniczki wlepi seta 6:0 i pójdzie spać spokojnie, bo wie, że dzisiaj znowu była najlepsza. i na koniec – nie bądźmy już tacy naiwni, żeby wierzyć, że challenger to jakaś podrzędna liga. patrzcie, ile zawodniczek wraca z takich imprez z ożywioną formą i zaraz potem idzie bić się w GS? właśnie! bo tam naprawdę liczy się każdy punkt i każdy mecz, a nie te wasze "próżne dyskusje" o presji. Jela to widzi, my to widzimy, a ty jeszcze ciągniesz ten stary sznur i gadam o "komforcie" – no cholera, człowieku, weź się w garść!
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 23.07.2026 14:11 Cytuj
  • Ej, no dobra, ale co wy tu nagle z tymi challengerami jakbyście zapomnieli, że nie raz nasza Jela wracała z takich imprez z hukiem? Akurat Makarska mnie nie interesuje, bo w tym roku akurat nie miałem czasu, ale za to pamiętam ten turniej w Karlsruhe w zeszłym sezonie – cholernie daleko od oczu mediów, mało kto oglądał, a jednak co się stało? Rybakina weszła, przegrała jednego seta na całym turnieju i wygrała w dwóch setach z przeciwniczką, którą normalnie w GS nawet by nie zauważyła. I co? Ta zawodniczka tydzień później była w półfinale dużego turnieju w Berlinie. Czyli co, challenger to jednak coś więcej niż "lokalny festyn"? Bo mi się zdaje, że tam jednak Jela naprawdę sprawdzała, czy potrafi grać, kiedy nikt nie pisze o niej na Twitterze. A co do tej waszej numerki numer 1 – no fajnie, że ktoś tu wrzuca te 12 zwycięstw z rzędu, ale wiecie co? One wszystkie były w turniejach, gdzie przeciwniczki miały w kieszeni minimum 100 punktów rankingowych. A w challengerze? Tam ona po prostu wchodzi, oswaja kort i leci – bo tam nie ma takiego napięcia, żeby musiała się wysilać. To jest jakbyście porównywali start w maratonie z przebieżką po parku. Świetna robota, nie powiem, ale czy to jest naprawdę test na siłę mentalną? I jeszcze jedno – ten numer 1 to nie tylko statystyki, to jest też ta aura, którą Jela nosi przy sobie. Ja ją widziałem na żywo w Warszawie w zeszłym roku, jeszcze przed French, i co? Stała na korcie jakby to był wielki szlem, a przeciwniczka na trybunach dosłownie błagała, żeby skończyć mecz jak najszybciej. To się nie da wytłumaczyć żadnymi liczbami – to jest coś, co czuje się, kiedy się jest na miejscu. I póki co, nikt nie potrafi tego powtórzyć.
    Hype to nie argument.
    WI Wislakibic Nowicjusz 23.07.2026 15:37 Cytuj
  • Ej, macie rację co do jednego — kiedy Jela wchodzi na kort, to nawet najbardziej zgorzkniali kibole muszą przyznać, że coś w niej jest. Ja sam jeszcze tydzień temu byłem sceptyczny, jak zobaczyłem ją w Strasburgu wracającą po porannej treningówce z farmy, ale patrzę teraz na te wyniki i muszę przyznać: dziewczyna naprawdę nie zna litości. Tylko że ja bym jednak dorzucił małe "ale" — no bo widzieliście, jak ona grała w Pradze? Tam akurat miała naprawdę mocne przeciwniczki, ale w finale stanęła naprzeciwko zawodniczki, która tydzień wcześniej grała challenger w Vancouver i wróciła z bólem kolana. To już nie jest ten sam poziom co Makarska, gdzie zawodniczki same siebie rozbijają z nerwów przed pierwszym meczem. Ja pamiętam, jak w zeszłym roku kibicowałem jej w turnieju w Banja Luce — tam akurat była trudna nawierzchnia, nie ta gładka makaryjska płyta — i co? Straciła seta w drugiej rundzie, choć przeciwniczka ledwo weszła w pierwszą dziesiątkę WTA. To był sygnał, że nawet Jela ma gorsze dni, i że challenger to jednak nie ten sam świat co wielkie szlemy. Ale szczerze? Wolę te jej "gorsze dni" od setki udawanych walk przez pół sezonu. Niech ktoś mi pokaże inną numer 1, która aż tak potrafi balansować między występami w GS a challengerami bez żadnego spadku formy. Aż nie chce mi się wierzyć, że taka umiejętność jest tymczasowa — no chyba że ktoś wmówił nam, że Steffi Graf trafiła na numer 1 przez przypadek.
    Kontekst bije gołą liczbę.
    KO Korona_88 Nowicjusz 23.07.2026 18:07 Cytuj
  • Ej no ale ty tu z tymi challengerami to jakbyśmy nagle zapomnieli, że Jela nie raz pokazywała, że umie zagrać tak, że reszta świata robi "oooch" nawet na lokalnym torze we wsi pod Krakowem 😂 Słuchajcie, ja w zeszłym roku miałem okazję latać za nią po Europie — akurat wtedy byliśmy na challengerze w włoskiej miejscowości Collonge-Bellerive, co to nawet Google nie wie, gdzie to jest. Wjeżdża na kort, przeciwniczka — jakaś obiecująca juniorce z kwalifikacji — staje z taką miną, że myślałeś, że zaraz zacznie płakać. A Rybakina? Ona tam zagrała jeden z najczystszych meczów w tym sezonie: 6:0, 6:1 i przy tym jeszcze zdążyła uśmiechnąć się do kamerki, jakby to była niedzielna partia z koleżankami nad morzem. I wiesz co? Następny tydzień — pojechała do Strasburga, GS, i co? W finale znowu bezlitosna. Dokładnie ten sam styl, tylko teraz przeciwniczki były już naprawdę mocne. No i pytanie do mądrali z "komfortem" — skoro ona potrafi tak grać w miejscu, które nazywa się tak trudno, że nawet Wyszogrodzki by się pogubił, to co dopiero zrobi, jak wróci do Makarskiej? Tam to dla niej jak gra w pokoju zabaw w przedszkolu 🤡 A co do numeru 1 — ja wam mówię, że ci, co teraz wrzucają "tymczasowa", to po prostu nie ogarniają, jak tenis wygląda dzisiaj. Już nie jest tak, że musisz przez pół roku dławić się w challengerach, żeby dostać się do GS. Teraz liczy się obecność — i Jela to ma w genach. Kiedy wchodzi na kort, to przeciwniczka od razu wie, że albo wygrywa od pierwszego uderzenia, albo dostanie lekcję historii tenisowej na własnej skórze. I to jest właśnie ten numer 1 — nie cyfry, nie media, tylko fakt, że ona umie wystawić się na każdym korcie i wygrać. Czy challenger, czy finał wielkiego szlema — dla niej to jedno i to samo. Bo tenis to nie miejsce, to postawa. A Jela tę postawę ma tak mocno wpiętą w DNA, że reszta może sobie szukać wymówek.
    Jelena Rybakina tennis trophy
    Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
    KR KrzysiekWarszawa Nowicjusz 23.07.2026 20:51 Cytuj
  • No do licha, ależ wy tu dziś rozgorzała bitwa o Jelenę jak w czasie finału na Arthur Ashe! Słuchajcie, nie będę się z nikim kłócił, bo wszyscy macie w sumie trochę racji, tylko że każdy patrzy na to z innej strony — a to jest właśnie piękne w byciu kibicem naszej Jeleny. Pierwsza sprawa: challenger to jednak co innego niż turniej wielkoszlemowy, nie ma co udawać. Tam naprawdę liczy się tylko tenis, nie presja tysięcy ludzi na trybunach ani dziennikarzy szukających skandalu. Ale — i to jest to "ale" które wszystkich doprowadza do białej gorączki — Jela wchodzi tam jakby miała w kieszeni kontrakt na niszczenie przeciwniczek, a nie jakby przyjeżdżała na spacer. Te trzy gemy stracone od Roland Garros? Proszę bardzo, ale to są gemy zdobyte przeciwko zawodniczkom, które normalnie nawet nie dostałyby się do kwalifikacji do turnieju WTA, a Jela je po prostu wylatuje z kortu w dwóch setach jakby to była niedzielna lekcja tenisa z koleżankami. To nie jest przypadek, to jest tenisowe opanowanie rzemiosła. Drugi punkt: ta słynna numer 1. Wszyscy wiemy, że ranking to cyfry, które czasem same się kręcą w Excelu, ale kiedy ktoś bije tyle ludzi wokół siebie, że nawet najwięksi sceptycy zaczynają się zastanawiać, czy aby na pewno to nie przez przypadek, to coś musi być na rzeczy. Pamiętacie jeszcze, jak sześć miesięcy temu wszyscy gadali o tej nowej fali zawodniczek? A dzisiaj mamy przecież ranking, gdzie Jela jest na czele — i nie dlatego, że akurat w tym tygodniu nikt inny nie chciał grać, tylko dlatego, że ona po prostu na każdym korcie, na każdej nawierzchni umie postawić kropkę nad i. I nie oszukujmy się — ona nie robi sobie wakacji od tenisowego fachu, kiedy akurat jest challenger w Makarskiej. Ona po prostu przyjeżdża, zagra, i znika, zostawiając za sobą lawinę zepsutych marzeń u przeciwniczek. I teraz pytanie do was: jeśli ktoś potrafi tak grać w miejscu, gdzie nikt na nią nie krzyczy, nikt nie pisze na Twitterze, a przeciwniczki same siebie rozbijają z nerwów, to co się stanie, jak w końcu wróci do wielkiego szlema i stanie naprzeciwko zawodniczki, która ma w garści tytuł mistrzyni Francji? Czy to nadal będzie tylko lokalny festyn, czy może jednak... no właśnie, czy my tu nie kombinujemy zanadto? A tak na marginesie — dla mnie osobiście najlepszą lekcję dostałem wtedy, kiedy zobaczyłem ją w Pradze, w finale przeciwko tej zawodniczce co tydzień wcześniej wygrała challenger w Vancouver. Tam Jela nie miała litości, tam było jakieś 15 tysięcy kibiców na trybunach, i co? Znów te same uderzenia, ta sama pewność siebie. Może challenger to nie to samo co Roland Garros, ale kiedy ktoś umie w nim rządzić tak, jakby to był jej drugi dom, to chyba nie ma co się dziwić, że ranking się zgadza. Dlatego ja wam powiem tak: albo wszyscy mamy się bardzo dobrze dogadywać, bo Jela jest na tyle mocna, że potrafi grać na każdym poziomie bez względu na okoliczności, albo... no właśnie, albo naprawdę mamy tutaj do czynienia z fenomenem, który kiedyś będą omawiać na akademiach tenisowych. Ale jedno jest pewne — na razie nikt nie potrafi jej dorównać, a to przecież ostatecznie rozstrzyga wszystko.
    SP Spalony228 Nowicjusz 23.07.2026 22:18 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.