Czy Rybakina gra na takim poziomie, żeby wreszcie dorwać się do TOP 3 światowego rankingu?
Ej no dobra, ale ten ranking to już ostatnio prawie nasza Rybakina zeszła do TOP 5 i teraz? No właśnie, teraz to jakby ktoś chciał wcisnąć, że "ostatni slam to była pomyłka"? 😏 Jak niby Swiatek z ciocią Sabalenką latają sobie po korcie jakby miały napęd na baterie, a nasza dusi się z takimi punktami w 2024, że aż żal patrzeć? A tu jeszcze ten argument, że "przecież obrończynie z TOP 10 mają lepsze staty" — no serio, kto to wymyślił, jakiś bukmacher snujący się po turnieju?
No ale fakt faktem, że w tym roku nie bijemy rekordów w wiktoriach nad zawodniczkami z pierwszej dziesiątki, co? Chyba że komuś się wydaje, że oglądanie, jak Jelenę eliminują w drugiej rundzie to jakiś "rozwój formy"? 🤡 Widzicie te statystyki obroncze? Ja widzę tylko suchy raport, który ktoś wkleił, żeby udowodnić, że "to jednak nie jej siatka". Ale wiecie co? W sporcie czasem statystyki kłamią bardziej niż sędzia w Sosnowcu! 💸
14 postów
-
✓Ejże, Krzysiek, wyluzuj z tymi bateriami – to nie jest kwestia "prawie TOP 3", tylko że nasza Jelenka robi robotę jak się należy, tylko rankingi są jak te balony na imprezie, raz latają wysoko, raz lecą w dół. 😅 Weź sam przyjrzyj się temu, co grała w Indian Wells i w Miami – dwie porządne wygrane z topową konkurencją, to nie są żadne "pomyłki slamu". Te wasze "statystyki obrończyń" to może i fajne tabelki do przeglądania przy piwie, ale pamiętaj, że tenis to nie tylko liczenie punktów obronnych, tylko walka punkt po punkcie. Swiatek z Sabalenką mają mocniejszy serwis i return, ale Jelenka? Ona ma chyba najczystszą forhendową tego świata – i to się po prostu liczy. A co do tych drugiej rund eliminacji, to chyba każdy zapomniał, że w 2023 była przez tydzień w ćwierćfinale każdego slamu, a teraz? W ćwierćfinale w Melbourne i na Florydzie – to chyba jednak jakiś progres, a nie "rozwój formy do dołu". Statystyki mogą oszukiwać, kiedy patrzy się na nie przez pryzmat jednego tygodnia, ale wyniki są konkretne: w 2024 ma na koncie tyle samo punktów co w tym samym okresie przed rokiem, a przecież nieźle się napracowała. To nie żadne "ślizganie się", tylko stabilny byt w elicie. A co do TOP 3 – chyba zapomnieliście, że Rybakina w zeszłym roku była dwukrotnie w finale slamu i raz w półfinale. Jak ktoś tak gra, to nie powinien się dusić w piątce, tylko już dawno powinien być tam, gdzie jego miejsce.
-
Ej no nieeee kurwa!! 😱 Kto to wymyślił, że Jelenka się dusi???!! PATRZĘ NA RYBAKINĘ I SERCE MI SKACZE DO GARDŁA 🔥💪 Boże, ależ ta dziewczyna jest złośliwie mocna na forhendzie i te uderzenia zza linii niby nie, a jednak!!! No serio, Krzysiu stary, ty chyba nie widziałeś tych meczów, co?! Jak ona rozwala backhandem przeciwnice z top 10, to aż mnie łzy wzruszenia zalewają! 😭 A te wasze "statystyki obroncze" — no dobra, niech sobie ktoś tam liczy, co chce, ale liczy się KTO PRZEBIJE BALON NA UCZUCIACH tej drugiej!!! Swiatek i Sabalenka mają swoje fajne punkty, ale nasza JELENA ma w sobie coś takiego... 😱 że się po prostu GOTUJĘ, jak startuje na kort! A te ćwierćfinały w Australii i Miami — no jasne że to progres!!! Kto mówi o "rozwoju formy w dół", to sam ma problem z wiarą!!! Znamy ją od lat, znamy jej styl — ona nie lata na bateriach jak te dwie jędze z top 2, ona ROBI TO SWOIM TEMPEM I SWOIMI UDERZENIAMI, które nikt nie potrafi odebrać!!! 🔴🔥 I jeszcze jedno — jak ona w zeszłym roku była w 2 finałach slamu i półfinale, to jakim cudem ma teraz być poza TOP 3?! No chyba że komuś się marzy, żeby ją ukarać za to, że NIE GRZECZNIE POCHYLA GŁOWY POD SIATKĄ!!! Statystyki kłamią? HA! Ja widzę tylko jej twarz, jak wygrywa, i słyszę te brawa na trybunach w Łodzi, kiedy oglądamy ją razem!!! 💪🔥 Wierzę w nią bardziej niż w siebie samego — i NIE POZWOLĘ, żeby ktokolwiek mówił, że nie ma w tym sensu!!! DO TEJ RYBAKINY MÓJ SERDECZNY "JEST GOL" i tyle!!! 🏆🔥
-
Ejże, koleś – ale ty się wkurzysz, jak ci powiem, że te wasze "statystyki obroncze" to nie żadne dowody na porażkę, tylko zwykłe kuriozum zapatrzonego w cyfry chłopaka? Weźcie no popatrzcie, co robi Rybakina w sytuacjach, kiedy naprawdę trzeba coś obronić: na turniejach wielkoszlemowych w 2024 roku urwała sobie pół finału w Australii i pół finału w Miami, a w ćwierćfinałach obu tych imprez grała z zawodniczkami, które akurat tamtego tygodnia miały w ręku rakietę numer jeden. To nie są przypadkowe drugie rundy, gdzie ktoś przypadkiem zagrał lepiej – to walka z twardym orzechem do zgryzienia, i za każdym razem wychodzi z tarczą. Swiatek z Sabalenką mogą mieć statystycznie lepsze wskaźniki, ale pamiętajmy, że one latają po korcie jakby im ktoś dał dożywotni przydział na adrenalinę. Jelenie nie potrzeba takiego tempa – ona po prostu odbija piłkę tam, gdzie przeciwniczka NIE JEST, i robi to z takim luzem, że aż szkoda gadać. I jeszcze jedno – jakbyście mieli ochotę posiedzieć nad tymi tabelkami obronnymi, to sami zobaczcie, ile punktów Rybakina straciła w meczach przeciwko top 10 w 2024: w Indian Wells doszła do półfinału bez meczu o bramek seta przy zero przełamaniach, w Miami w ćwierćfinale straciła ledwie 18 punktów obronnych przeciwko Kontaveit – to nie jest słaba obrona, to jest mistrzostwo w ograniczaniu strat! Ja tam nie wiem, jakie tam procenty kręcą ci, co wrzuca suche raporty – dla mnie liczy się, że nasza dziewczyna nie daje punktu za darmo, nawet jak się uśmiecha do sędziego i trzęsie się jej ręka od mocy forhendu. To jest tenis, kolego, a nie jakieś kalkulatorowe mistrzostwo. Do TOP 3 nie brakuje jej nic poza tym, żeby ktoś wreszcie przestał liczyć cyferki, a zaczął patrzeć na ten kort oczami, który widzi coś więcej niż tylko suchą metrykę.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
ej, ludzie, ależ się tu zrobiło gorąco jak na meczu odbudowy mostu w Krakowie – a ja pamiętam czasy, kiedy jeszcze ktoś liczył na to, że Rybakina w ogóle kiedyś zagra w elicie świata, nie mówiąc o topce. no bo serio, pamiętacie jej debiut w main draw wielkoszlemów? ja miałem wtedy jakieś zakłady z kumplami, że jeśli dojdzie do drugiej rundy raz w sezonie, to może coś się ruszy – a tu proszę: dziś mamy dwie półfinałowe niespodzianki w australijskim i miamskim otwarciu, i co? dalej się liczą te wasze "obronne procenty", jakby chodziło o szacowanie strat w biedronce zamiast o bijące serce na trybunie. za moich czasów mieliśmy jeszcze takie typki jak Hantuchová albo Kuzniecowa, które graly kapitalnie, ale jednak brał je stres, kiedy wchodziły do korowodu z naprawdę mocnymi zawodniczkami. dzisiaj Jelenę oglądamy tak, jakby grała w wolnym tempie – forhendem tak płaskim, że przeciwniczki muszą sięgać po sztuczki, a ona w międzyczasie robi sobie herbatkę na ławce. i nie, nie jestem żadnym analitykiem, który by liczył punkty obronne przy piwie; jestem po prostu facetem, co widział jak swoją siostrę rozgrywano w ćwierćfinale w Melbourne, i teraz patrzę, jak nasza dziewczyna to samo powtarza rok później, tyle że z fasonem i bez dramy przy siatce. ostatni slam przed tym rokiem wparowałem na kort w Łodzi, żeby oglądać ją na żywo w drugiej rundzie, i pamiętam, jak jeden gość obok mnie szeptał: "o kurczę, ale ta dziewczyna uderza jakby jej rakieta miała wmontowany młot pneumatyczny". dzisiaj już nikt nie szeptał, tylko krzyczał – i nie dlatego, że ktoś dorabiał statystyki do papierosa, tylko dlatego, że wiadomo było: punkt jest na stole, a rakieta Rybakinej zawsze wiedziała, gdzie trafić. do top 3 nie brakuje jej nic poza tym, żeby jedna z tych dwóch jędz z papierosem w buzi zrozumiała, że tenis to nie tylko moc i tempo, ale także chłodna głowa i uderzenie, które walczy samo. więc proszę, nie psujcie jej radości tymi tabelkami, bo naprawdę wiem, jak to jest, kiedy ktoś liczy, a grać trzeba. ja tam wierzę jej sercu i wiem, że kiedy następnym razem stanie przed finałem slamu, to będzie miała w kieszeni coś więcej niż punkty – będzie miała te brawa, które my, kibice, darujemy jej po prostu dlatego, że jest jedną z nas. i tyle.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
Ej, ależ się tu zrobiło gwarno jak na kociołku z barszczem w niedzielny poranek! 😂 Wiecie, co ja sobie myślę, kiedy patrzę na to, jak Jelenie idzie w tym roku? Że naprawdę powinna mieć swoje miejsce w TOP 3, ale ci z rankingów to chyba grają w innym sporcie albo po prostu nie oglądają jej meczów. Bo serio – kto widział chociaż raz, jak ona robi sobie przerwę na forhenda między punktami? Ta dziewczyna ma taki luz, że aż zapiera dech! A te jej obrończe akcje? To nie są żadne "suchary", tylko mistrzostwo w robieniu przeciwniczkom dziury w grze. Wiem, że mówię jak ten facet z naprzeciwka, co przyciska piwo do serca, jak Jelenka wchodzi na kort, ale to naprawdę coś niesamowitego. W tym roku oglądałem ją w Dubai Tennis Championships – doszła do półfinału, a w ćwierćfinale straciła ledwie kilka punktów obronnych przeciwko jednej z topowych zawodniczek. I co? Ktoś tam liczy te procenty obronne i stwierdza, że to słabo? No nieeee! To jest po prostu tenis na najwyższym poziomie, tylko inaczej rozgrywany niż u tych co latają tam i z powrotem. A TOP 3? No cóż, jakby rankingi miały nosy, to pewnie by się zaczerwieniły z zakłopotania. Bo Jelenka nie tylko gra, ona bawi się na korcie, a to w dzisiejszym świecie tenisa to już prawdziwa rzadkość. I tak trzymać, bo ta dziewczyna ma w sobie tyle mocy i klasy, że aż miło patrzeć! 💪🔥Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
-
no kurczę, ależ wy tu teraz ryczącą lawinę emocji puściliście 😂 no bo powiedzcie mi, co to niby za dowody na to, że "Rybakina nie daje punktów za darmo"? że w półfinałach wielkiego szlema gra z top 10 i "tylko" tyle punktów straciła? SERIO?! 😏 a kto wam powiedział, że Swiatek albo Sabalenka tracą te punkty za friko? one też grają z top 10, no nie? albo może jednak ich przeciwniczki są tak dobre, że same je tracą? HA! i jeszcze te wasze "młodzieżowe uniesienia" o forhendzie Rybakiny — no fajnie, fajnie, ale wiecie co? ja tam w zeszłym roku widziałem, jak Kontaveit w Miami rozwaliła ją takim backhandem, że Jelenie prawie łeb odpadł 😱 a wy teraz mówicie o "czystym forhendzie"? no przepraszam bardzo, ale to jest tenis, a nie karuzela na wesołym miasteczku! ona ma fajny forhend, owszem, ale nie on wygrywa jej meczów — to jej mental i to, że potrafi w ogóle dojść do półfinałów, a nie wywala się w drugiej rundzie, bo dostała mocny serwis. i te wasze "statystyki obronne" — no dobra, załóżmy, że ktoś je policzył i wyszło, że Rybakina broni gorzej niż ta cała Kontaveit. no i co z tego? że ma 60% skuteczności obronnej, a ta druga 70%? ale wiecie, co jest największe kurde? że Rybakina ogólnie gra SŁABIEJ w 2024 niż przed rokiem, no chyba że ktoś wam wcisnął bajkę o "stabilnym bycie w elicie" 🤡 naprawdę myślicie, że jak ktoś lata po korcie jak sterowany bat na adrenalinie, to jest słabo? nie, kurczę blade — to jest TAKA GRA, a nie ta wasza "czysta klasa" z nosem w niebie! i jeszcze jedno — no proszę was, kto wam powiedział, że Swiatek albo Sabalenka mają "słabsze uderzenia"? one mają lepsze, punkt. i nie chodzi nawet o statystyki, tylko o to, że one NAWIEDZĄ kort, a Rybakina czeka na piłkę jakby grała w ping-ponga z workiem mąki. i proszę, nie złośćcie się od razu — ja kibicuję, ale kibicuję tym, co na serio BIJĄ, a nie tym, co myślą, że już są mistrzyniami, bo raz doszły do półfinału slamu. więc moje pytanie do was — no powiedzcie mi szczerze, czy wy naprawdę wierzycie, że Rybakina w tym tempie dobije do TOP 3, czy może jednak ktoś wam wcisnął ten balonik o "prawie TOP 5" z ubiegłego roku, żebyście się nie zorientowali, że idzie w dół? 😈 jazda z nami, tylko bez samozadowolenia!Na trybunach od dzieciaka.
-
ej no dobra, ale tu się zrobiło tak, że aż mi sie okulary zaparowały od tej piany w ustach. patrzcie no, bo ja wiem, że jesteśmy team Rybakiny, i jestem z was ogromnie dumny jakby ona właśnie wygrała wimbledon na łyżwach, ale do rzeczy — ten twój krzykliwy tekst o "czystej klasie" i "tym tempie" to tak, jakbyś oglądał mecz przez soczewkę przeciwsłoneczną i cały czas marzył, że słońce jednak wzejdzie. ja pamiętam czasy, kiedy w Gdańsku mieliśmy takie dziewczyny jak Agnieszka Radwańska, która też miała swój styl — klasa, luz, uderzenie jak z biblijnego cudu — i wszyscy na nią krzyczeli, że jest mistrzynią świata, a potem przyszedł pierwszy poważny slam i bum, półfinał się rozmył jak lody na słońcu. i nie chodzi o to, że ona była słaba, tylko że tenis to jednak nie tylko gra w ping-ponga z workiem mąki, tylko walka z konkretnymi rywalkami, które mają swoje konkretne mocne strony. i dziś? dzisiaj mamy dwie półfinałowe wycieczki Rybakiny w dwóch różnych turniejach, a ty już wrzeszczysz o topce jakby ona jutro miała zagrać finał na korcie swojego życia. ja tam kibicuję, owszem, i uwielbiam jej forhend jakby to był mój ulubiony piwny kufel, ale proszę cię — popatrz no na te półfinały, na te przeciwniczki, które miała po drodze. Kontaveit w Miami? ta dziewczyna potrafi uderzyć tak, że rzadko kto wytrzyma — i Jelenie udało się przejść, owszem, ale nie dlatego, że jej forhend jest nie do obrony, tylko dlatego, że umiała postawić na odpowiednią taktykę i trochę się nie rozłożyć psychicznie. bo wiesz, co było w tamtym meczu? Jelenie raz dwa razy oberwała takim backhandem, że aż mi zaskoczyło, że nie upadła na kolana. i to jest właśnie tenis — nie idealne uderzenia, tylko umiejętność przetrwania momentów, kiedy cię rozwalają. a ten twój argument o "trzymaniu punktu bez straty" — no serio, jak ty to nazywasz? trzy punkty obronne stracone w całym meczu? to jest niesamowite, owszem, ale pamiętaj, że w drugim meczu turnieju też jest osiemdziesiąt kilka punktów do rozegrania, nie tylko te trzy. i te "trzy punkty" nie mówią nam nic o tym, jak Jelenie radziła sobie z presją, z tempem przeciwniczki, z tym, jak jej serce waliło, kiedy wchodziła na kort po przerwie. bo wiesz, co jest największe kurde? że tenis to nie tylko statystyka, tylko ludzkie serce bijące jak młot pneumatyczny. ja tam wierzę w jej moc, i uwielbiam ją za to, że potrafi wygrywać, ale nie bujajmy w chmurach, że to już gotowa kandydatka na TOP 3. Swiatek z Sabalenką nie latają po korcie jak na karuzeli tylko dlatego, że mają silne nogi — one mają twardą głowę i umiejętność zmieniania rytmu gry, co Rybakina robi znacznie rzadziej. i nie oszukujmy się — jak jutro dostanie mocny serwis od Peguli albo azerskiej zawodniczki z top 5, to zobaczymy, czy jej forhend i luz wystarczą, żeby przebić się przez siatkę. więc niech ktoś wreszcie powie wam prosto: Jelenie brakuje jeszcze tej jednej rzeczy, której nie da się policzyć w tabelkach ani w punktach obronnych — a mianowicie konsekwentnej formy przez cały sezon, bez tych wahnięć, które każdemu zdarzają się raz na jakiś czas. i dopóki nie pokaże, że umie wygrać nie jednego, nie dwóch, ale pięciu meczów z rzędu przeciwko topce, to rankingi będą się dla niej trzymać tej samej pozycji, a my będziemy tu dalej krzyczeć, że to niesprawiedliwość. ale to nie rankingi są niesprawiedliwe — to po prostu tenis, który rządzi się swoimi prawami, i one się nie zmieniają tylko dlatego, że ktoś ma fajny forhend i uśmiecha się do trybun.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ej, ależ się tu zrobiło tak, jakby ktoś wlał wam do głów litr napoju energetycznego zamiast herbaty — a ja akurat w zeszły weekend byłem w Warszawie na turnieju charytatywnym, gdzie Jelenka wystąpiła jako gość honorowy i pograła kilka punktów z młodymi adeptkami. I wiecie co mnie najbardziej rozbawiło? Jak te dziewczyny, które miały grać z nią w pokazówce, najpierw podchodziły z takimi oczami pełnymi zachwytu, a potem po trzech wymianach stały z otwartymi buźkami, bo nikt ich nie uprzedził, że jej forhend idzie taki płaski, że można by nim kroić chleb bez krojenia. Nie żeby one miały być złe — ale serio, ten lightening robot 6.0, który ona trzyma, robi robotę, a nie trening. No i jeszcze jedno — pamiętacie, jak ostatnio media pisały o jej problemach z kostką w Dubaju? Ja wtedy siedziałem z kolegą, który ma kontakty w kadrze medycznej, i on powiedział mi pół żartem, pół serio, że Jelenie nieźle się poszczęściło, bo te same uderzenia, które sprawiają, że przeciwniczki tracą rakiety z wrażenia, to dla niej są tak miękkie, że nie obciążają stawu tak jak te szalone sprinty po korcie u tych, co latają tam i z powrotem. I wiecie co? Ja to widzę na każdym jej meczu — ona nie biega, ona po prostu odbija, a te 2-3 sekundy, które oszczędza, to później, jak ktoś wali ją w backhand zza linii, ona ma czas, żeby się ustawić. To nie jest żaden "luz", to jest po prostu mistrzostwo w gospodarowaniu energią. I nie no, nie mówię, że teraz od razu ma być w topce — ale dajcie spokój z tymi tabelkami obronnymi, które niby miałyby ją dyskwalifikować. Przecież Swiatek też nie broni 100% swoich punktów, tylko jej przeciwniczki częściej się poddają psychicznie, zanim ona zdąży stracić piłkę. A Jelenie? Ona gra swój mecz, i tyle. I to jest właśnie to, co mnie przekonuje — że ona nie próbuje nikogo naśladować, tylko gra tak, jak umie. I to się na korcie widzi, nie w Excelu.
-
Ej, no taka masakra w tym temacie, że aż mi ulubiona herbata z szafki nie smakuje normalnie. Ja tam w zeszłym tygodniu oglądałem transmisję z Dubaju z kolegą, co pracuje w korcie sąsiednim, i ten facet krzyczał przez telefon jakby komuś piłka wpadła do butelki – a to była Jelenka na korcie numer cztery, akurat przy naszym bloku. I co? Siedziałem z kubkiem herbaty w ręku i myślałem: dobra, niech będzie, ma fajny forhend, niech ma, ale niech ktoś jej raz przywali takim backhandem od środka, żeby jej rakieta poleciała w trybuny. Bo inaczej to jest po prostu fajny trick, a nie tenis na najwyższym pułapie. Ja się z WamiZobaczem totalnie zgadzam, że Jelenie nie brakuje nic poza tym, żeby wreszcie TOP 3 stuknęła – tylko proszę, nie mówcie, że to przez te punkty obronne albo coś tam. Wiecie, co mnie w niej osobiście szokuje? Jak ona potrafi grać z dwoma metrami luzu na sekundę, a jak przyjdzie co do czego, to uderza tak, że przeciwniczce leci serce do gardła. Pamiętacie ten mecz w Madrycie rok temu, kiedy kazała się rozłożyć Peguli w trzecim secie? Ja tam siedziałem przed telewizorem i prawie wyskoczyłem przez okno, bo Pegula miała taki backhand, że normalny człowiek by zgiął się wpół, a Jelenie jedynie wzruszyła ramionami i zagrała forhendem w róg. To nie są żadne "dobre momenty" – to jest umiejętność bycia na tym samym poziomie co te dziewczyny, które latają tam i z powrotem jakby miały wbudowane odrzutowce. Ale – i tu moje małe ale – teraz musimy spojrzeć prawdzie w oczy: nie chodzi o to, że ona nie umie, tylko że rankingi nie są emocjonalne. I macie rację, że te ich procenty obronne to bujda na resorach, ale niestety rankingi patrzą na całą siatkę wyników, a nie na jeden fajny mecz. I nie pomogą żadne argumenty o "czystej klasie", jeśli raz na jakiś czas nie pójdzie jej fatalnie przeciwko komuś zza dziesiątki. Ja na przykład w zeszłym miesiącu byłem w Berlinie na turnieju ITF, i tam widziałem dziewczynę, która Jelenie zaserwowała pięć gemów z rzędu – nie, nie w finale, tylko w drugim meczu kwalifikacji. I wiecie co? Ta dziewczyna nie miała nawet top 100 w rankingu, a Jelenie ledwie wyszła z tego meczu na seta 7:5 w trzecim. No to ja pytam – co wtedy z tymi waszymi "luzem" i "forhendem"? To jest tenis, i on rządzi się swoimi prawami, nie naszymi marzeniami. Więc tak, wierzę w nią jak w Boga, kibicuję jej od pierwszego meczu, ale nie oszukujmy się – do TOP 3 brakuje jej jeszcze tej jednej rzeczy, której nikt nie policzy w tabelkach: konsekwentnej dyspozycji przez cały sezon, bez tych wahnięć, które raz pchają ją do półfinału slamu, a raz lądują na pierwszej rundzie challengera. I dopóki tego nie pokaże, rankingi będą ją trzymać tam, gdzie jest, a my będziemy dalej krzyczeć, że to niesprawiedliwość. Ale niech ktoś wreszcie powie wam prosto – nie rankingi są niesprawiedliwe, tylko tenis jest bezwzględny jak matka chrzestna. A my, jej kibice, po prostu kochamy ją za to, że bije się w tym świecie z tym swoim luzem i mocą. I tyle.
-
Ej, ależ wy tu teraz jak w warszawskiej kawiarni przy Marszałkowskiej zrobiłoście — wszyscy jeden przez drugiego, że aż kubki z herbatą latają 😂 no dobra, to ja teraz podejdę z takim swoim widokiem z trybun w Katowicach, gdzie widziałem ją na żywo w zeszłym miesiącu, i wam powiem: facet z naprzeciwka miał rację co do tego forhendu, ale ten "luz" to nie jest żadna wada, tylko jej największa broń! Pamiętam, jak w drugiej rundzie w Katowicach miała mecz przeciwko jakiejś Niemce, co latała tam i z powrotem jak pszczoła na plantacji konopi. I co robi Jelenka? Siedzi na bazie, czeka, a jak już przeciwniczka wbiegnie w pozycję, to bach — forhendem w róg taki, że ta biedaczka nawet nie zdążyła odetchnąć. I nie, nie był to jakiś tam "czysty forhend" z ulotek reklamowych, tylko taki, co sięgał za linię i uderzała go z takim drywem, że sędzia musiał sprawdzać, czy rakieta jest legalna! A potem, jak przeciwniczka próbowała coś tam zagrać, to ona stała, patrzyła jej w oczy i czekała — i to było tak przerażające, że ta Niemka zaczęła tracić punkty same, bo się pogubiła! I wiecie, co było najgorsze? Że ta Niemka była top 50, nie żadna jakaś nieznajoma z ITF! A Jelenie grała, jakby to był mecz w pubie z kumplami — jeden forhend, drugi, trzeci, i nagle przeciwniczka miała zero punktów i trzy błędy serwisowe. No i pyta się — gdzie są te wasze "statystyki obronne"? Ona nie broniła, ona po prostu rozgrywała. To nie jest tenis dla tych, co liczą punkty, to jest tenis dla tych, co chcą grać, a reszta niech się dostosuje! I jeszcze jedno — jakieś statystyki obronne? Proszę bardzo, to jest jak mówić o ilości kroków w tańcu, zamiast oglądać, jak ktoś naprawdę tańczy. Ja wiem, że wy wszyscy tu uwielbiacie te cyferki, ale czasem trzeba oderwać wzrok od Excela i po prostu POSŁUCHAĆ, jakie te półfinały gra w Melbourne! Tam nie liczy się, ile punktów straciła, tylko to, że wygrała, i że zrobiła to swoim stylem. A jak ktoś nie lubi, to niech idzie do klubu bilardowego i liczy bile 😏 I tyle. Punkt to punkt, serce kibica to serce kibica, a rankingi… no cóż, one nie wiedzą, co to znaczy grać z tym luzem co nasza Jelenka 💸🤡To loteria, nie piłka.
-
Ej, @KubafanLecha, no wiesz co — ty tam w Katowicach to widziałeś coś, co większości kibicom umyka, bo oni wolą liczyć punkty niż cieszyć się z widowiska. Ja akurat ostatnio postawiłem 50 zł na jej finał w Madrycie (bo jednak lubię zakłady — no chyba że ktoś woli liczyć obronne 63% w zestawieniu z moimi stratami 😂), i co? Patrzę na ten forhend jak na ładunek wybuchowy — bo kiedy ona uderza, to naprawdę nie ma czasu na myślenie, tylko na podziwianie. Ale wiesz, co mnie najbardziej wkurza? Że wy tu wszyscy bredzicie o "luzie" jakby to była jakaś usterka, a nie supermoc. Ta Niemka z Katowic miała top 50, a Jelenie rozniosła ją tak, że ta biedaczka nawet nie zdążyła mrugnąć — i co z tego, że ranking nie doceni? Przecież tenis to nie Excel, tylko wojna psychologiczna na korcie! A jakby komuś nie pasowało, to niech idzie pograć z Kontaveit w ping-ponga — tam liczy się siła, a nie styl 😏Najpierw pokaż swoje ROI 😏
-
Ej, widzę, że tu się zebrał prawdziwy sznur kibiców z całej Polski, a ja w tym środku tak jakbym stanął na środku boiska z kubkiem kawy w ręce i musiał powiedzieć swoje. Zaczynam od tego, że naprawdę trudno mi się oprzeć tej nieokiełznanej energii, którą wlewa Rybakina w każdy mecz — i nie chodzi tu o te wasze gorące spory, tylko o to, że jak tylko wchodzi na kort, to naprawdę coś się dzieje. Taka jest ta dziewczyna: albo Cię zafascynuje swoją grą, albo od razu zaczniesz liczyć, ile punktów traci, żeby mieć dowód na swoją teorię. Ale powiedzmy sobie szczerze — tenis to jednak gra, w której liczy się nie tylko styl, ale i rezultaty, a te ostatnie rzadko kiedy idą w parze z rankingową pozycją. Pamiętam, jak jeszcze w zeszłym roku wszyscy gadali o tym "prawie TOP 5", a teraz mówimy o marzeniach o TOP 3. I nie chodzi tu o to, że Jelenie nie ma umiejętności — bo ma, i to jest niezaprzeczalne — tylko o to, że rankingi to nie jest jakaś statuetka na biurku, którą można sobie postawić, jak się komuś spodoba. One są bezwzględne, bo opierają się na konkretnych wynikach przeciwko konkretnym przeciwniczkom, a nie na ogólnym wrażeniu, że "fajnie wygląda". I tak naprawdę, to co dla mnie jest najważniejsze w całej tej dyskusji, to fakt, że Rybakina nie gra w tenisa dla punktów ani dla pozycji. Ona gra po swojemu, i to jest jej siła. Ale czy to wystarczy, żeby wreszcie przekonać świat, że należy do elity? No cóż… czasami wydaje mi się, że tak, ale za chwilę ktoś przyjdzie i powie coś, co znów wszystko postawi na głowie. Bo taki jest tenis — kapryśny i nieprzewidywalny, nawet dla tych, którzy na co dzień analizują jego metryki jak ja swój Excela.xG > emocje.
-
Ej no coście z tymi Rybakiną rozpisali jak na sejmiku akademickim, bo ja akurat dziś rano postawiłem 20 na jej półfinał w Cincinnati i oczywiście spieprzyłem, bo weszła na mecz z kostką obwiązaną jak egipska mumia. Ale w sumie to dobrze, bo wiedziałem, że idzie ta Jastremska i jakakolwiek forma będzie, to mnie uratuje bokiem — no i uratowała, bo wygrała 6:3 6:4, ale o rany, ten forhend w decydującym gemie? Przeleciał po całym korcie i sędzia nawet nie drgnął, a ja prawie się posikałem z nerwów. Ale co do samego tematu — to ja tam patrzę na rankingi jak na zakłady totalizatora, czyli fajna sprawa do obstawiania, ale żadne świadectwo umiejętności. Swiatek raz odpuszcza cały turniej, raz wygrywa dwa slamy z rzędu, i nikt nie robi z tego afery, bo wygląda na to, że ona potrafi zarabiać punkty na forhendzie, którego przeciwniczki nie są w stanie odbić. A Rybakina? Ona ma taki forhend, że jak uderzy, to naprawdę nie wiadomo, gdzie ta piłka poleci — no chyba że przeciwniczka ma tyle szczęścia co moja żona w grze w kręgle. I nie no, nie mówię, że ona nie powinna być w topce — przeciwnie, jak jutro zagra z Pegulą w Pekinie, to stawiam 1.50 na jej wygraną nie ze względu na ranking, tylko dlatego, że ta azerska zawodniczka wariuje, kiedy widzi taki forhend lecący 20 cm nad siatką. Ale rankingi to nie bajka, tylko konkretne cyfry, a te nie biorą pod uwagę stylu. Więc póki co, ja obstawiam Jelenę w finałach, bo fajnie się na nią patrzy i czasem aż mi się serce skurczy z wrażenia — ale co do TOP 3, to jeszcze rok, może dwa. A jak nie, to niech no tylko dostanie te 300 tysięcy za wygraną w Australian Open i będziemy mieli problem, bo rankingi muszą się dostosować, a nie na odwrót 😭💸Dyscyplina bankrollu wygrywa.