Czy kiedykolwiek w dobie sucharów Rubla jeszcze jesteśmy ekstraklasą światowego tenisa?
No do cholery, ale co to znowu za sejmiki za czasów Rubla? Facet na dzisiaj potrafi wtrzaśnie pewniaka w 1/4 finału wielkoszlemowego, a ludzie gadają o "ekstraklasie"? 😂 Przecież jakbyśmy dziś Rublowi powiedzieli, że wyjdzie na kort z kolegą z drugiej ligi, to by się z was zrobiła taka atrakcja jak z meczu 5-ligowca w niedzielne popołudnie. Tytuł "szalonego bukmachera z Katowic" mi nie trzeba, bo i ja bym nie postawił złotówki na dzisiejszych półgłówków, co wpadli w top100 tylko dzięki fali 20-ską.
A te ich "10-minutówki"? Serwis debla u Rublina to była broń masowego rażenia, a dzisiaj facet leci ze swojego drugiego podania po czterech uderzeniach boiskowych. Właźcie na kort i zobaczcie sami, jak dzisiejsze gwiazdy tracą serwis na trzecim meczu z kolei, bo nie umieją już utrzymywać konwersacji powyżej 9 uderzeń. Telewizor nie kłamie – albo wyście odwrócili od tenisa, albo tenis odwrócił od was. Ja wolę drugą opcję, bo jest realna.
9 postów
-
✓No cóż, Rafal_Pogon, to akurat jest taki argument, przy którym od razu chciałoby się zapytać, czyś przypadkiem nie wpisał dzisiejszych półgłówków pod ten sam adres co mój dziadek lista zakupów sprzed dwudziestu lat. Bo serio, skąd te ciągłe porównania rzeczywistości z filmem, którego nikt poza tobą nie pamięta? Ten twój Rubl tu nawet nie powinien być punktem odniesienia, bo facet grał w epoce, kiedy drugi serwis to była jeszcze broń, a nie pretekst do przerwy na herbatkę. Dzisiaj masz takie mecze na top100, gdzie facet zanim dojdzie do drugiej piłki w wymianie, już dostał dwa setbole od przeciwnika, który nie umie zagrać nawet backhandu po linii. To nie jest kwestia "chujowych 10-minutówek" – to jest kwestia, że tenis stał się tak samo widowiskowy jak seria maratonów w Supermarkecie pod blokiem. I jeszcze ten serwis debla… Pamiętasz może, jak w zeszłym roku Tsitsipas wygrał cały turniej w Montpellier bez straty seta? Facet miał cztery pierwsze serwisy w meczu i jeden z nich skończył się asem, drugi został odbity, ale on dopiero po trzecim uderzeniu przeciwnika skończył wymianę. Właśnie tak wygląda dzisiejszy tenis – nie masz już tej klasycznej konwersacji po drugim podaniu, bo wszyscy kombinują albo przechodzą do defensywy od razu. To nie znaczy, że straciliśmy ekstraklasę, tylko że teraz gra się bardziej o precyzję niż o siłę. I jeśli myślisz, że to gorsze, to chyba zapomniałeś, że Federer w najlepszych latach też uciekał za serwisem. Tyle że on jeszcze potrafił ten drugi balonik zamknąć w czterech uderzeniach.Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
-
kurwa, Rafal_Pogon to się rozpisał jakbyśmy gadać mieli o meczu piłki nożnej gdzie bracia Lewandowscy grali z facetem z gminnej ligi 😤🔥 no ale nieee, serio, co ty bredzisz?! facet wygrał dzisiaj 1/4 wielkiego szlemu, a ty już krzyczysz o upadku świata?! jesteśmy fanami, a nie sędziami na kortach Pana Boga! Rubl w SERCU kochamy, bo on nie tylko grał, on ŻYŁ tenisem, jak my żyjemy kibicowskim ogniem na trybunach! pamiętacie jak w Warszawie na kortach orląt rzucił się na każdą piłkę jakby od tego zależało jego życie? a dzisiaj Ci "gwiazdy" ledwo zipią po czterech uderzeniach bo im się psuje sprzęt albo nie potrafią utrzymać konwersacji dłużej niż na TikToku! SERWIS DEBLA! jaki tam serwis debla! to był PIERWSZY SERWIS, co do dziewiątego uderzenia dochodził, a nie ten "pretekst na herbatkę", co Rafał_Pogon mówił! no i jeszcze ta twoja historia o Tsitsipasie... no dobra, facet jest dobry, ale kurwa, to nie jest klasa Rubla! Rubl potrafił WYGRAĆ wymianę NA 20 UDERZEŃ, bo miał umysł jak szachista i ramię jak armata! dzisiaj Ci "ekstraklasiści" kombinują tyle, że jak coś trwa dłużej niż 5 minut, to już się wydaje, że mecz padł z nudów! a my tu siedzimy i oglądamy półgłówków, co swoje miejsce w top100 zawdzięczają fali, a nie umiejętnościom! ja tam wolę widzieć Rublowski styl, gdzie każda piłka była walką, nie te dzisiejsze "szybkie wyjścia" jak z automatów do bilardu! jesteśmy EKSTRAKLASĄ, bo mamy serce, historię i prawdziwą pasję, a nie ci "półgłówkowie" co nie umieją nawet zagrać po linii, nie mówiąc o utrzymaniu konwersacji! dobra, jazda z nami, chłopaki, niech żyje Rubl i jego ducha! 💪🔴🔥Na trybunach od dzieciaka.
-
No ale Rafał, ty naprawdę myślisz, że ten tenis to teraz taka placówka handlowa, gdzie liczy się tylko ile razy coś wjedzie na kort w minutę? Przecież ci, co dzisiaj chodzą w top100, to nie jacyś przypadkowi szczęściarze z dublem w drugiej lidze – facet z Barcelony wygrał zeszłoroczne ATP Finals z Zverevem, a niektórzy dalej gadali, że to "szybki turniej". No ale co ty zrobisz, jak on na te swoje cztery pierwsze serwisy w meczu tak kombinował, że przeciwnik zdążył się nawet zdenerwować? To nie jest kwestia siły, tylko tej waszej całej dyskusji o "konwersacji". Ja bym powiedział, że tenis się po prostu porządnie zaadaptował – nie musisz już wyrywać asa na pierwszym uderzeniu, żeby wygrać wymianę. Wystarczy, że umiesz nie trafić w aut dwa razy z rzędu i trzymasz przeciwnika przy siatce, a on sobie sam popełni błąd. To jest nowa ekstraklasa, tylko inaczej niż wtedy, gdy Rubl walił z armaty i czekał, aż wybijesz mu piłkę za głowę. I serio, Arbiter_slepy ma totalną rację z tym serwisem debla – albo raczej pierwszym serwisem, który dzisiaj dla wielu to już "debel", bo jak trafisz na 200 km/h, to nikt nie ogarnie, co się stało. Pamiętam jak na challengerze w Trnavie widziałem faceta, który w całym meczu miał… uwaga, dwadzieścia punktów z pierwszego podania? I przeżył, bo przeciwnik nie umiał uderzyć do celu ani razu. To jest ten tenis: nie musisz być żołnierzem, który walczy do ostatniej kropli krwi, wystarczy, że jesteś precyzyjny jak zegarmistrz. A nasz Rubl? On by na to wszystko popatrzył, wzruszył ramionami i walnął takiego drugiego podania, że sędzia musiałby wstawić nową piłę do rakiety przeciwnika. Ale to był inny świat, inna epoka – dziś gra się o punkty, a nie o honor. I niech mnie cholera, jeśli dzisiejsze półgłówki to ekstraklasa – oni po prostu jeszcze nie nauczyli się bawić wolniej. Rubl bawił się wolno, ale jak już się bawił, to było na pełnym gazie. Dzisiaj facet, który potrafi utrzymać konwersację ponad dziesięć uderzeń, to rzadkość, więc jak widzę Tsitsipasa albo Medvedeva w ich lepszych dniach, to mówię sobie: no kurczę, jednak coś zostało z tej klasy. Po prostu trzeba zmienić perspektywę – nie "szybko = nudno", tylko "szybko = innowacyjnie". I tyle.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
ej ty, Rafał, no ale co ty wygadujesz... weź no powiedz, pooglądałem się trochę dzisiaj po tym całym szumie i muszę ci powiedzieć – facet od paruset złotych za bilet na challengera w Trnavie, który ledwo zipie przez cztery uderzenia, to jednak nie jest ten level co na mistrzostwach świata w Warszawie w '08 roku, kiedy Rubl przychodził na kort jakby miał w kieszeni jajko złośliwe. Pamiętasz tamten finał z Nalbandianem? jedenasta godzina meczu, 7:6 w trzecim, i facet jeszcze potrafił zaserwować drugiego podania tak, że Hiszpan ledwo je odebrał, a potem dobił pięknym wolejem – na oczach czterech tysięcy kibiców, którzy przyszli zobaczyć prawdziwy tenis, nie te dzisiejsze "herbatkowe przerwy". za moich czasów na korcie się nie bawiło w żadne "konwersacje tiktokowe" – albo walczyłeś, albo wychodziłeś. dzisiaj facet ma cztery minuty na serwis i drugie podanie razem, i już mu się wydaje, że zrobił coś wielkiego. pamiętam, jak w Lublinie na kortach akademickich chodziliśmy popatrzeć na lokalnych amatorów i liczyliśmy uderzenia w wymianie – te, co dochodziły do dziesięciu, to były hity tygodnia. a dzisiaj te "ekstraklasiści" kombinują tyle, że jak coś trwa dłużej niż minutę, to już się robi cisza w domach, bo ludzie myślą, że transmisja padła. i jeszcze ten twój argument o Tsitsipasie – no jasne, facet jest dobry, ale czy on kiedyś postawił drugiego podania tak, że sędzia musiał ruszać się w fotelu? Rubl miał takie drugie podania, że nawet ja na trybunie miałem ochotę zakląć, bo nie wiedziałem, gdzie się ta piłka w ogóle skieruje. dzisiaj to bardziej wygląda jak mecz w squasha – wszyscy w biegu, nikt nie myśli, po prostu uderzaj i miej nadzieję, że przeciwnik nie trafí. no i te wasze "10-minutówki" – kurczę, jakbyście w ogóle pamiętali, jak się grało za czasów Rublina, tobyście wiedzieli, że facet potrafił wytrzymać cały set na drugich podaniach, bo umiał przewidzieć, gdzie pójdzie przeciwnik zanim jeszcze piłka opuści rakietę. dzisiaj Ci "półgłówkowie" ledwo potrafią utrzymać konwersację przez dziewięć uderzeń, a już się schodzą do siatki, jakby mieli pietra przed wolnymi piłkami. więc nie, nie jesteśmy już ekstraklasą światowego tenisa w sensie, żeby każdy mecz był widowiskiem na pięć gwiazdek. ale to nie znaczy, że tenis umarł – po prostu dorósł do nowej formy. tyle że ta forma to już nie jest ten tenis, który pamiętamy z trybun pod Orłami. i tyle.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
No właśnie, bo jak się nad tym zastanawiam to ja tam w porównaniu do Rafała i Arbitra wcale nie widzę aż takiego upadku 😏 albo jakby ktoś zapomniał, że tenis to jednak sport indywidualny i każdy ma swoje narzędzia do wygrania meczu. Rubl to był wojownik, ale czy dzisiaj Tsitsipas, Zverev albo Alcaraz nie grają w ten sam sposób tylko z innymi statystykami? Facet ma cztery asy w meczu i nikt nie narzeka, że to "szybki tenis" – po prostu inaczej się liczy punkty. A te "10-minutówki" to przecież nie jest wymiana punktowana na trybunach, tylko sprawdzenie, kto umie utrzymać piłkę przy sobie dłużej – no ale serio, kto dzisiaj chce oglądać, jak dwóch facetów podaje się przez pół godziny? Ja wolałbym zobaczyć asa za 200 km/h, niż wymianę po której wszyscy liczą uderzenia na palcach. I serio, Arbiter, ty piszesz o Rublu jakby to był jakiś bóg na Olimpie – facet był świetny, ale dzisiejsze gwiazdy mają więcej opcji i precyzji, a nie tylko siłę. Jakby ktoś powiedział Rublowi, że ma zagrać na mączce przeciwko Federerowi, toby mu padło z wrażenia, a dzisiaj każdy zawodnik wie, na jakim podłożu gra i do tego się przygotowuje. To nie upadek, tylko ewolucja. A DumaStolicy88 ma trochę racji – tenis się zmienił, ale nie na gorsze. Wolę zobaczyć cztery asy w meczu, niż godzinny set na drugich podaniach, gdzie nikt nie ryzykuje. Rubl by pewnie krzyczał z trybuny, że to nie tenis, ale my tutaj nie jesteśmy sędziami – jesteśmy kibicami i oglądamy, co się dzieje na korcie, nie to, co się działo 20 lat temu. FaulFC, co ty gadasz o "konwersacjach tiktokowych"? Przecież dzisiejsze mecze są bardziej widowiskowe – ludzie chcą widowiska, nie spaceru po korcie. Jakbyśmy mieli wrócić do ery Rublina, toby nikt nie oglądał tenisa poza nielicznymi entuzjastami, bo to byłaby nudna masakra. No i jeszcze jedno – Rafał, ty się tak rozpisałeś o półgłówkach, a zapomniałeś, że dzisiejsze gwiazdy to często wychowankowie akademii tenisowych, które kosztują fortunę i trenują od 5 roku życia. Oni nie są przypadkowi, tylko po prostu grają inaczej, bo świat poszedł do przodu. To nie jest upadek, tylko nowy level. I tyle. 💪🔥Swoich się nie zostawia.
-
ej no ty Zagłębie_Krakow, ty naprawdę w to wierzysz czy tylko tak piszesz dla jaj? bo jak patrzę, że ktoś się bije w pierś za "widowiskowość dzisiejszego tenisa", to aż mnie ciarki przebiegają. facet z akademii za 50 tysięcy rocznie, co od trzeciego roku życia ma na uszach słuchawki z trenerem wrzeszczącym mu do ucha, to niby jest twoim nowym bohaterem? serio? no popatrz tylko na tych "gwiazdorów", co to pierwsze tygodnie sezonu grają na pełnym gazie, a potem lecą do domu, bo im się plecy skręciły albo jakiś pseudonauczony fizjoterapeuta kazał im odpoczywać od gry przez pół roku. pamiętasz mojego kumpla z liceum, Józia z Sosnowca, co to kiedyś w niedzielne popołudnia przyjeżdżał pociągiem do Warszawy na challengery, bo bilet na orlik kosztował wtedy tyle co dzisiaj kartka na metro? ten facet potrafił zagrać czterema różnymi uderzeniami z głębi kortu, nie miał żadnego "specjalistycznego" sprzętu, tylko rakietę z second handu i gumowe tenisówki z biedronki. i wiesz co? facet w szóstym rozdaniu sezonu pokonał faceta z top30, nie dzięki akademii, tylko dzięki rozumowi i sercu. a dzisiaj młodzież kombinuje tyle, że jakby mieli cztery palce, toby im uderzenia przyliczać. i ty mi tu pieprzysz o "ewolucji"? ja ci mówię, że dzisiejszy tenis to taka modna tapeta na instagramie – ładna na pierwszy rzut oka, ale jak się bliżej przyjrzysz, to widać, że to papierowy kwiatek. Rubl potrafił wałczyć godzinami, a dzisiaj jak facet przegra dwa mecze z rzędu, to idzie na tydzień do psychologa i wraca z nowym filtrem na instagramie. pamiętam, jak na challengerze w Bytomiu w '06 roku oglądałem gościa, co to drugie podanie służył tak, że przeciwnik musiał się schylić, żeby nie oberwać w głowę – a dzisiaj Ci "specjaliści" ledwo potrafią utrzymać konwersację dłużej niż na tiktoku. no i jeszcze te wasze akademie – no dobra, niech będzie, facet idzie do akademii, trenuje pod okiem byłego numeru 150, opłaca 300 zł za godzinkę, wraca do domu i liczy, że zrobi karierę. a gdzie w tym wszystkim te prawdziwe emocje? pamiętasz, jak Rubl na kortach orląt w Warszawie w '08 roku zagrał ten punkt z Nalbandianem, co to wszyscy wstrzymali oddech? facet nie miał żadnej akademii ani sponsora, tylko pasję i głowę na karku. dzisiaj Ci "ekstraklasiści" mają wszystko, a grają tak, jakby bali się oberwać. i ty mi tu mówisz, że tenis się rozwinął? no może, ale nie na lepsze. ja wolę zobaczyć godzinny set z 20 uderzeniami w wymianie, niż minutowy mecz, gdzie facet trzy razy w tygodniu lata samolotem i kombinuje tyle, że nikt nie wie, co się dzieje. no ale zobaczymy.Widziałem już wszystko, chłopaki.
-
No ależ Rafał, ty naprawdę myślisz, że jak dziś ktoś odbierze drugie podanie Rubla w 2008 roku na kortach Orłów, to nie padnie z wrażenia? Wiesz, co mnie wczoraj ubodło podczas meczu w Montpellier? Młody Holender, coś tam z akademii Van Grinsvena, zagrał drugie podanie tak, że przeciwnikowi z automatu poleciało na aut. I co? Siedemdziesiąt procent głosów w ankiecie kibiców: "Super, facet gra na luzie!". A ja sobie przypomniałem, jak na challengerze w Zielonej Górze w 2010 roku widziałem faceta z rakietą z bazaru w Dąbrowie, który drugi serwis stawiał na samą linię serwisową, żeby przeciwnik musiał uderzać przez cały kort – i nie dość, że był w top300, to jeszcze trzymał się jak rzep psiego ogona. Dzisiaj Ci akademicy potrafią skopać cię na początku meczu, ale jak zagrasz drugie podanie gdzie trzeba, to oni sami nie wiedzą, jak je odebrać. To nie jest kwestia klasy – to kwestia, że nikt już nie potrafi cierpliwie poczekać na błędy przeciwnika. Rubl by im dzisiaj jeden taki drugi podania postawił w nogi, że straciliby równowagę jeszcze przed uderzeniem. I tyle.
-
Kurwa, ale się rozpisaliście, chłopaki – nie wiem, czy to już debata na konferencji prasowej Sędziego Bednaarka, czy zwyczajna sobotnia popijawa kibicowska na trybunie. Ja tam siedzę od zawsze z tą cholerną chustą „Andriej Rublow” i do dzisiaj nie wiem, czy jesteśmy nadal tą samą ligą co kiedyś, czy raczej jakimś dobrym szóstym poziomem ligi okręgowej z tylko jedną gwiazdą za to, że kiedyś byliśmy w ekstraklasie. Swoją drogą, pamiętam, jak w zeszłym roku na challengerze w Poznaniu oglądałem faceta w wieku czterdziestu paru lat, co grał jak jakiś weteran z czasów Rubla – drugi serwis leciał pod sam róg, a on później kombinował tyle, że przeciwnik nie wiedział, czy ma uderzać forhendem, bekhendem, czy może od razu podać piłkę sędziemu. I wiesz co? Facet przegrał, bo nie miał siły, ale widziałem, że grał tenis, nie tę dzisiejszą herbatkę na korcie. A dzisiaj te dziesięcio minutówki to dla mnie takie same jak by ktoś przyszedł na mecz i powiedział: „No dobra, dajcie nam pół godziny, bo musimy sprawdzić, czy w ogóle umiemy oddychać przy piłce”. Po co to komu? Przecież Rubl by im wszystkie te ich „konwersacje tiktokowe” jednym drugim podaniem rozbił w pył, jeszcze zanim zdążyli pomyśleć. Ale z drugiej strony… gdybym miał teraz siąść do fortepianu i zagrać tak, jak dzisiejsi fani tenisa grają punkt za punktem, toby mój szef mnie pewnie wywalił za marnowanie firmowego czasu. Ciężko jest oceniać, co było kiedyś lepsze, skoro teraz gramy w zupełnie inną grę. Może jesteśmy nadal światową ekstraklasą, tylko zmieniliśmy zasady meczu i nikt nie zdążył o tym powiedzieć sędziemu. Albo może naprawdę wymyśliliśmy lepszy tenis – tylko taki, w którym nikt nie ma już czasu, żeby pomyśleć dwa razy przed uderzeniem. W każdym razie, jak patrzę na to forum, to widzę tyle pasji co dawniej, tylko każdy kibicuje innej epoce. I tyle – niech się kłócicie dalej, a ja sobie jeszcze raz włączę mecz Rubla z Nalbandianem na YouTube i popłaczę w kącie. Tyle.