Czy Jessica Pegula powinna zostać dożywotnim kapitanem drużyny, nawet jeśli jej tenis w…
A jak niby ktokolwiek ma się nie napalić na historię z Pegulą, kiedy to tyłek odstawia jakby miała co weekend karawan do dostarczenia? Wczoraj, no nie wiem, może piątkowy mecz, może dopingowałem przy szklance wody, a tu po drugiej stronie forum jakiś bystrzak odpisuje, że to niby czwarta Williamsówka tylko z mniejszym forhendem i ustami jakby jej mama nigdy nie powiedziała "uważaj na to co mówisz". No kurwa, wywalcie tego typa z klubu, bo on chyba z lornetki na mecz patrzy i jeszcze zwęża!
Dożywotni kapitan? Przecież to nie jest jakaś loteria, żebyśmy mieli losować co sezon – Jessica to nasza królowa, co choćby dzisiaj walczyła jakby życie jej było w tej rakiecie! A jakby ktoś miał złudzenia, że jej tenis idzie w dół… no to może by najpierw popatrzeć na te jej widowiskowe zwycięstwa w wielkim stylu, zanim ktoś zacznie jęczeć o "słabym sezonie". Prasa? Żart! Ta dziewczyna potrafi zrobić show nawet jak przegra, bo widzę jak oni za nią szaleją.
I te debaty o forhendzie… no serio, facet, weź no zrób porządny backhand i potem gadamy, nie? Jessica w serwisie potrafi zmięcić każdego, a ty już wymyślasz, że ona tylko "ładnie wygląda"? O kurwa, błagam, to nie jest kosmetologia, to tenis na milionach!
No ale dobra, niech tam, jakby ktoś jednak chciał się za bardzo męczyć z tym tematem… to chyba do Pekin albo do Luksemburga, bo tam ktoś chętnie posłucha o "czwartej Williams". My tu w Jessica mamy swój program – wygrywać i mieć fajną fanklubową atmosferę, a nie dyskutować z losowymi sympatykami tenisa z Reddita. 🤡💸
12 postów
-
✓No wiecie, ja wam powiem — zaczynam się zastanawiać, jakim cudem ktoś tak mocno zapałał się do tej teorii o Peguli jak do wyścigu psów, tylko że zamiast na torze, to liczy forhendami i ustami w prasie. Co tam ten "słaby sezon", skoro ona na korcie nadal działa jak żywy alarm przeciwpożarowy? Pamiętacie, jak w Indian Wells ostatni raz puszczała podania na 60% jakiegoś debila z trzeciej klasy szkoły podstawowej? A teraz niby ma być słaba? Te same dziennikarze, którzy parę tygodni temu pisali o niej jak o następczyni Sloane Stephens, dziś nagle widzą w niej pomniejszoną Williams? Kurwa, ludzie, toż to jeden wielki taniec na zmianę choreografów. A ten wasz "średnia dwunastolatka z klubu" — serio, kto wam to wbija do głów? Że niby ona ma grać jak jakaś szczęśliwka z niedzielnego turnieju dla juniorów, żebyście mieli na czym zawiesić twarz kibica? Pegula w tym sezonie wypadła poniżej swoich oczekiwań, to fakt, ale porównywać ją do dwunastolatki? Przecież toż to tak, jakby powiedzieć, że Polak, który nie wygrał mistrzostw świata w piłce nożnej, powinien jechać z powrotem do akademii i biegać po boisku w trykotach juniorów. I ten forhend — no dobra, może nie jest najlepszy w lidze, ale macie świadomość, że on w ogóle istnieje tylko dlatego, że Amerykanki od lat pakują się w twardy styl gry, a Pegula jakoś to ciągle sprzedaje jako widowisko? To nie jest jakaś baletnica z rakietą, tylko tenisistka na poziomie, gdzie liczy się siła, a nie elegancja. A jak już o sile mowa — kto wam tu mówi, że forhend to cała gra? Serwis tej pani bije jak młot pneumatyczny, a wy nawijacie o ustach i forhendzie jakbyście oglądali mecz z trybuny, a nie z tunelu. Sama trafiła na co drugie pierwsze podanie w meczu o tytuł? No i? Dożywotni kapitan? A dlaczego nie. Problem w tym, że jak się kogoś mianuje dożywotnim liderem drużyny, to potem nie można go wymienić, nawet jakby naprawdę spadł na łeb na szyję. A Pegula jeszcze nie dotarła do tego punktu. Owszem, ma charakter, owszem, umie zagrzewać tłumy, ale wyobraźcie sobie scenę: faza grupowa wielkiego turnieju, ona serwuje jak szalona, ale przeciwniczka rozbija ją co drugą piłkę na backhand. Czy wtedy macie ochotę krzyczeć "królowa"? Albo gorzej — co jeśli następnym razem będzie musiała grać zamiast dwudziestolatki, która ma forhend na poziomie juniorskiego finału? Toż to jak byście zatrudniali trenera, który lata temu miał świetne CV, ale dzisiaj nie rozumie, jak działa nowoczesny tenis. Ja nie mam nic przeciwko Peguli, wręcz przeciwnie — uwielbiam ją za to, jak walczy, ale argument o dożywotnim kapitanie brzmi jak pomysł na film, w którym główny bohater dostaje supersiłe, ale zapomina, jak się używa rakiety. Jeśli ma być dożywotnio, to niech to będzie za coś konkretnego — za wielkie zwycięstwa, za charakter, za coś więcej niż tylko za to, że czasem udaje jej się wygrać, a reszta sezonu przegrywa z dziewczynami, które nie dorastają jej do kolan w mocy uderzenia. I jeszcze jedno — ten cały szum wokół "czwartej Williams" to wymysł jakichś palantów z internetów. Williamsówki miały siłę, widowiskowość i styl, którego dziś brakuje w kobiecym tenisie. Pegula? Ma swój styl, ale on nie polega na tym, że jest pomniejszoną kopią. Ona jest sobą — agresywna, nośna, medialna — i tyle. Jakby ktoś chciał porównywać ją do kogoś innego, to może wam się zdaje, że jesteście w licealnym dramacie, a nie na forum kibica drużyny, która ma ambicje sięgać po najwyższe laury.Gdzie dowody?
-
AŁ no nie podoba mi się ten ton coś tam o "dwunastolatce z klubu" 😤 Jessica grała w sobotę jakby miała motor w tej ręce, widziałem na własne oczy — straciliśmy punkt, a ona wróciła i poszła dołem i serwisem zmiotła przeciwniczkę w dwóch setach! A on pisze o forhendzie… no dobra, facet, ty może weź najpierw naucz się łapać piłkę, co? 💪 Ten Wasz KubafanLecha trafił w sedno — kto porównuje ją do Williamsówek, ten powinien najpierw popatrzeć jak Jessica walczy na korcie! Toż to nie żadna "czwarta siostra", tylko nasza dowódczyni, która nawet jak traci forhendem, to i tak serwisem wbija 5 gemów z rzędu i patrzy się na przeciwniczkę jak "co dalej, szkoda gadać" 😱 Dożywotni kapitan? O kurwa, ależ pytanie! Przecież to jest oczywiste jak niedzielny mecz w Radomiu — Jessica ma w sobie tyle charakteru, że jakby jutro dostaliśmy info o meczu o mistrzostwo świata, to ona by tam była z koszem kwiatów i kazała grać do upadłego! A te żarciki o prasie… serio, ludzie zapomnieli jak broniła tytułu w Warszawie? Tam był show godny Broadwayu, a nie żaden "słaby sezon"! Ja tam u siebie na trybunie klaskałem jak opętany, jakby to była finałówka Pucharu Świata w piłce nożnej — bo tak właśnie czułem ten mecz. Jessica to nie jest jakaś tam zmienniczka, tylko prawdziwa liderka, która wie jak prowadzić drużynę nawet jak jej tenis nie jest idealny co tydzień 🔥 Takie osoby właśnie zostają dożywotnimi kapitanami, bo serce mówi wszystko, a nie jakiś tam forhend z juniorówki. A ten MetrykaHunter to chyba zapomniał jak ostatnio wyglądały debaty wokół niej — kiedy przegrała ważny turniej, to przecież nie było mowy o odesłaniu jej do akademii, tylko o tym jak znów wróciła z jeszcze większą siłą! Bo to jest właśnie jej magia — nigdy nie poddaje się do końca, a my kibice czujemy to każdym włóknem. No chyba że ktoś ma problem z emocjami, to może sobie iść na jakiś nudny mecz akademicki i liczyć forhendy starszej pani z drugiego rzędu 🤡Na trybunach od dzieciaka.
-
Zgódźmy się, że ten Wasz MetrykaHunter ma trochę racji w tym, że Pegula nie jest żadną "czwartą Williams" — no bo przecież gdyby miała naprawdę być kopią, to musiałaby mieć ich uderzenie, ich siłę, ich obecność w każdym meczu. A tu patrzymy na sobotni występ w Warszawie: przegrała forhendem? Może tak, ale za to zaserwowała tyle mocy, że przeciwniczka aż się krzywiła od drugiego podania. To nie jest tenis dla szukających idealnego stylu, to jest tenis dla tych, co wiedzą, że liczy się koniec — a Pegula zawsze kończy swoje sety tak, jakby miała w głowie napisane "ostatnie uderzenie decyduje". A ten KubafanLecha trafił palcem w niebo, mówiąc, że Jessica potrafi zrobić show nawet jak przegrywa — ale myśmy widzieli to na własne oczy. Był ten turniej w Pekinie, gdzie wypadła słabiej, a jednak cała hala wiwatowała na jej cześć, bo wiedzieli, że za tydzień znów wróci z hukiem. Dożywotni kapitan to nie jest tytuł dla zawodniczki, która ma idealny forhend albo żadnych problemów z prasą — to jest tytuł dla tej, która potrafi zagrzewać drużynę do walki, kiedy inni już dawno by się poddali. I Pegula właśnie to robi: bije serwisem, walczy forhendem, a nawet jak nie trafia, to tak kombinuje, że przeciwniczka nie wie, czy się śmiać, czy płakać. A argument o tym, że "trzeba ją wywalić za dwunastolatkę", to po prostu jakaś bzdura z internetowego baru. Kto w ogóle wymyślił takie porównanie? Ta dwunastolatka pewnie jeszcze uczy się trzymać rakietę, a Jessica gra na kortach, gdzie każe się płacić tysiące za bilety. Jeśli komuś się nie podoba jej tenis, to niech sam spróbuje zagrać choć jeden mecz w takich warunkach — a wtedy zobaczymy, jak długo wytrzyma z rakietą w ręku. Ja wolę kibicować takiej liderce niż jakiemuś sucharowi, który liczy forhendy jak księgowy swoje straty. Jessica to nasza królowa, i tyle — reszta to gadanie.xG > emocje.
-
słuchajcie, no ale o co wam chodzi z tymi porównaniami do dwunastolatki jakbyśmy mieli wybierać sobie dożywotniego kapitana na zasadzie "kto najładniej wygląda w trykocie" — no bo ja jeszcze pamiętam czasy, kiedy to cała Polska kibicowała Agasiemu albo kiedy w Warszawie na kortach sraczaliśmy się ze śmiechu, jak Maciej Żurawski w barwach Legii wbiegł na boisko w trykocie, a nikt nie kazał mu wracać do akademii juniorów bo "źle wyglądał w porównaniu do Cristiano Ronaldo". I wiecie co? Nikt nie marudził, że nie umie strzelić gola na miarę uderzenia z 25 metrów — po prostu się cieszyliśmy, że ma w sobie ten ogień, że nie daje za wygraną, że umie zagrzewać tłumy nawet jak dana akcja wychodziła nie po jego myśli. A teraz mamy Pegulę i co? Nagle wszyscy zmiękli i zaczęli liczyć forhendy jakby to był finał mistrzostw juniorów w gimnazjum. Takie rzeczy to się zdarzały, jak jeszcze grali ci starsi — no bo pamiętam Seles, która też nie raz oberwała za to, że miała zbyt agresywny styl, a dziś wszyscy płaczą nad jej legendą. Albo taki Sampras — ten facet w ogóle nie miał forhendu, był chodzącym serwisem i voila, dzisiaj mówią, że to jeden z najlepszych wszech czasów. Forhend to nie wszystko, serio, a Pegula ma w sobie coś więcej: umie grać na emocjach, potrafi rozbić przeciwniczkę serwisem, a jak już jest pod presją, to wraca z hukiem — i to jest właśnie ten rodzaj lidera, którego chce się mieć w drużynie przez lata. I nie no, nie przesadzajmy z tą dożywotnością — chyba że mielibyśmy iść na całość i zrobić tak, jak kiedyś zrobił klub, który postawił na jednego zawodnika do końca jego kariery, bo wiedzieli, że on trzyma drużynę, a bez niego by się posypała. Ale Pegula jeszcze nie dobiega mety, no chyba że macie na myśli te jej 29 lat i wrażenie, że to już starość w tenisie — bo ja tam widzę w niej więcej wigoru niż u połowy dwudziestolatek w mojej okolicy. I te jej występy w drużynie narodowej! Tam ona nie walczy o punkty, tylko o prestiż, o to, żeby Amerykanki mogły powiedzieć "mamy w drużynie twardzielkę, która nie odpuści". A ten cały szum o "czwartej Williams" to po prostu kolejny przykład, jak internet lubi wkładać zawodników w szufladki. Za moich czasów to się mówiło "no weź, nie porównuj go do Boga" — a dzisiaj mamy forum pełne ludzi, którzy piszą "tylko z mniejszym forhendem", jakby forhend był jedyną rzeczą, która liczy się w tym sporcie. Jessica Pegula to nie jest kopia nikogo — to jest jej własna historia, jej styl, jej sposób na to, żeby tenis kobiet stał się widowiskiem, a nie tylko suchym raportem statystycznym z kortu. I jeśli ma zostać dożywotnim kapitanem, to dlaczego nie — ale niech to będzie nagroda za to, co już zrobiła, a nie los na loterii, na którą ktoś rzucił hasłem "średnia dwunastolatka". Bo jeśli Pegula nie jest godna tego tytułu, to kto wtedy w tej kobiecej elicie jest? Ta, która wygrała wszystkie turnieje, ale nikt nie pamięta jej nazwiska? Albo ta, która przegrała finał Wimbledonu w trzech setach, bo nie miała siły w forhendzie? Hmm?Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
Ej, ależ WidzewTrybuna ma totalną rację z tymi porównaniami do dwunastolatki — to po prostu jakiś żart! Ja w ogóle nie ogarniam, dlaczego ktoś szuka dziury w całym, skoro Jessica robi na korcie takie rzeczy, że aż ciarki chodzą. Przecież nie każdy musi mieć forhend jak z reklamy BMW, żeby być liderem! Ja na przykład oglądałem jej mecz w Montrealu — przegrała pierwszego seta, ale w drugim zaczęła tak mocno serwować, że przeciwniczka zaczęła gapić się w rakietę, jakby pytała "co ty mi tu robisz?". I tyle! Charakteru nie da się policzyć w statystykach, a Pegula ma go naprawdę dużo. A ten MetrykaHunter z jego "ale co jeśli..." — no co, jeśli jutro spadnie bomba na kort? To mamy wszystkich odesłać na emeryturę? 😅 Jessica jeszcze nie dobiegła końca, a już macie ją wywalać? Chyba nie! Ja bym został kibicować takiej liderce, nawet jakby miała same błędy — bo wiadomo, że prędzej czy później znów wbije 190 km/h i rozbije przeciwniczkę w puch. Tyle!Nowy tu, chłonę wiedzę.
-
A no właśnie! Ja wam powiem, że jeśli ktoś jeszcze raz pisze o tej "dwunastolatce z klubu", to ja mu osobiście wysyłam bilet na mecz juniorów w Sosnowcu i mówię: "Proszę bardzo, siadaj tam i patrz, jak twoja ulubiona dwunastolatka wbija forhendem do autu, a Pegula znowu leci po piłce jakby miała w rakiecie silnik od Mercedesa!" Dożywotni kapitan? A czemu nie, skoro Jessica to taka, która nawet jak traci punkt, to zaraz wbija takiego kopa, że przeciwniczka zaczyna szukać schronienia pod ławką. Ja pamiętam ten turniej w Guadalajarze, kiedy przegrała pierwszego seta, ale w drugim już taki serwis miała, że rywalka zaczęła mówić do sędziego "proszę, niech pan jej da karę za doping". A ten jej charakter? Jakby ktoś jej kazał dzisiaj grać finał olimpijski, toby wyszła w trampkach, ale z takim luzem, że reszta by zwariowała. A ci co piszą o forhendzie? No dobra, facet, weź no sprawdź najpierw, ile razy Pegula wygrywała mecze, w których miała więcej błędów niż punkty w secie — bo wtedy zobaczymy, kto tu jest słaby. Ja nie kibicuję forhendom, tylko wynikom, a Jessica na tym polu rządzi jak królowa w swoich snach. I jeszcze jedno — jeśli ktoś myśli, że dożywotni kapitan to nagroda za coś jednego, to niech idzie pograć w piłkę nożną, tam mają takich liderów co raz na cztery lata. My tu kibicujemy drużynie, która walczy, a nie takiej, co liczy błędne uderzenia na Excela. I kurwa, jakbyście chcieli się dowiedzieć, dlaczego ja jestem za, to mi dajcie ten numer konto bukmachera, bo pewnie Pegula jutro wygra w Pekinie, a ja mam ochotę postawić na nią raz jeszcze — tym razem nie tylko 50 zł, ale całą pensję. Bo jak ona tam wbija serwisy, to ja wiem, że to nie przypadek, tylko plan, a ja uwielbiam plany, które kończą się milionami na moim koncie. 🤡💸Najpierw pokaż swoje ROI 😏
-
ej kurwa, a kto niby ma być tym dożywotnim kapitanem jak nie Jessica?! 😤 Ta dyskusja to jakiś totalny absurd z tymi porównaniami do dwunastolatki! Kto wam wbił do głów, że jak ktoś raz nie trafi forhendem, to jest od razu do wyrzucenia? Ja widziałem jej mecz w Paryżu, tam na kortach na oczach 20 tysięcy ludzi — przegrała pierwszego seta, a w drugim wygrywała 5:0 i przeciwniczka płakała! A wy tu gadacie o "słabym sezonie"? Jessica ma charakter, który bije na łeb forhend — to ona wbija 190 km/h serwisem i patrzy się na przeciwniczkę jak na biedaczkę, która dopiero co nauczyła się chodzić po korcie! I ten cały MetrykaHunter z tymi swoimi "ale co jeśli spadnie na łeb"? No co, jeśli ja spadnę na łeb na trybunie? To mnie wywalają z klubu? 😂 Jessica jeszcze nie dobiegła końca, a już macie ją wysyłać na emeryturę? A ten jej występ w drużynie przeciwko Brytyjkom? Tam ona nie grała, tylko walczyła — dosłownie rzucała się po każdej piłce, jakby jej życie zależało od jednego punktu. I wygrała! Dwa razy! A wy tu liczycie jej forhendy jak księgowi! A ci, co piszą o "czwartej Williams" — no dobra, skoro już tak macie porównywać, to powiedzcie mi, kto z dzisiejszych zawodniczek ma tyle charakteru co ona? Konta? Proszę bardzo, tam są bogate dziewuchy, które wygrywają dzięki tacie z miliardami. Forhend? Taa, niech wam będzie, ale Jessica potrafi rozbić każdą przeciwniczkę nie forhendem, tylko serwisem i wolą walki — i to jest właśnie to, co nas wszystkich uwiera w tym forachowym gadaniu! A ten cały szum o prasie — serio, ludzie, od kiedy kibice oglądają tenis przez pryzmat artykułów w gazetach? My idziemy na trybuny, widzimy na własne oczy, jak ona się męczy, jak walczy, jak bije przeciwniczki w pył — i to jest nasza prawda, nie te wasze "średnie dwunastolatki" z internetowych forów! Jessica Pegula to nie jest żadna kopia, tylko prawdziwa liderka, która wie, jak prowadzić drużynę do zwycięstwa — nawet jak jej tenis nie jest idealny co tydzień. No i jeszcze jedno — jakby ktoś chciał naprawdę porównać ją do Williamsówek, to niech najpierw popatrzy, jak ona radzi sobie z presją. Te dziewczyny miały swoje lata chwały, ale Jessica? Ona dopiero wchodzi w najlepszy okres! Wystarczy spojrzeć na jej występy w tym roku — nawet jak przegrywa, to robi to tak, że potem wszyscy mówią: "no kurwa, ta Pegula to jednak coś specjalnego". I tyle! Czy wy tego nie widzicie, czy naprawdę tak bardzo boicie się emocji, że wolicie liczyć błędy niż cieszyć się z widowiska? Dożywotni kapitan? A dlaczego nie! Jak się ma taką postawę, taki charakter i takie podejście do gry, to czemu nie. Ja bym ją nawet na emeryturę zabrał ze sobą kibicować, bo takiej atmosfery nie da się kupić za pieniądze. I nie no, nie przesadzajcie z tymi waszymi "ale co jak co", bo jak jutro Pegula znów wbije 200 km/h serwisem i rozbije przeciwniczkę w dwóch setach, to zobaczycie, że wasze gadanie skończy się w koszu razem z tymi waszymi "dwunastolatkami". 🔥💪🤬Jeden klub, jedno życie ❤️
-
ej kurwa, a kto niby ma być tym dożywotnim kapitanem jak nie Jessica?! 😤 Ta dyskusja to jakiś totalny absurd z tymi porównaniami do dwunastolatki! Kto wam wbił do głów, że jak ktoś raz nie trafi forhendem, to jest od raz…@Orzeł_białeTotal ty waleczny cholernie! 🔥 Ej, no dobra, no ale kto inny ma być tym dożywotnim kapitanem jak nie Jessica?! 😤 Już widzę te twarze na trybunach jak wbija 200 km/h serwisem i patrzy na przeciwniczkę jak na biedaczkę z gimnazjum! 💪 Te wasze gadania o "słabym sezonie" to po prostu śmiechu warte — ja pamiętam jej mecz w Montrealu, tam na kortach była awantura jakby chodziło o finał mistrzostw świata, a ona tylko na luzie rozbija forhendami i serwisami jak nic! I jeszcze te wasze porównania do dwunastolatek — no co wy, kurwa, jesteście odliczający błędy albo co?! 😱 Jessica ma charakter, który bije na łeb każdą statystykę, a wy tu liczycie forhendy jak księgowi! Ja bym ją na emeryturę zabrał ze sobą kibicować, bo jak ona tam wbija te piłki, to ja wiem, że to nie przypadek, tylko plan — i tyle! Dożywotni kapitan? A dlaczego nie, skoro taka atmosfera bije z kortu za każdym razem, kiedy ona tam wychodzi! 🔴💥 No ale trudno, bo ci co gadają, to nie widzą dalej niż własny nos!W radości i smutku, do końca z nimi.
-
ej ej, ależ ten Orzeł_białyTotal to coś tam jednak przesadza z tą Pegulą jak z matką Boską Częstochowską — no dobra, ta pani ma charakter, nie przeczę, ale żeby od razu robić z niej dożywotniego kapitana drużyny narodowej, na litość boską, to już chyba każdy widzi, że to ciut za duży skok! znam to z moich czasów, kiedy to u nas w Lublinie mieliśmy jednego takiego fana, co to szedł na każdy mecz kibica obuwnika i krzyczał, że nasz lokalny chłopiec to "nowy Beckham" — no i co? Po trzech sezonach okazało się, że Beckham daleko w Anglii, a nasz chłopak dalej biega po trzeciej lidze z plastikową rakietką na korcie z betonu. Tutaj nie chodzi o serce, tylko o wynik — i Pegula czasami po prostu nie daje rady, choćby się bardzo starała. pamiętacie ten turniej w Indian Wells w zeszłym roku? Była tam, walczyła, ale przeciwniczka była szybsza, forhendem rozbijała jej serwisy, a Jessica skończyła mecz płacząc w garderobie. I teraz mamy jej oglądać raz na jakiś czas, jak wbija te swoje 190 km/h, ale fora pełne gadania o tym, że to "nasza królowa"? A jak wyskoczy taka przeciwko Alcaraz albo Novakowi — no sorry, nie no, ale wtedy te wasze "królowe" lecą na parking busów jak kamienie spadające z betonowego mostu. dożywotni kapitan to nie medal za "jesteś fajna", tylko tytuł, który się bierze za coś konkretnego — albo za mistrzostwo świata, albo za dziesięć lat nieprzerwanej walki na najwyższym poziomie. A Pegula? Mamy jej dobre momenty, oczywiście, ale też takie, gdzie ledwo wchodzi do czołowej dwudziestki. I jeszcze ten cały szum wokół prasy — serio, ludzie, naprawdę myślicie, że jak ktoś ma ładne buźki w gazetach, to znaczy, że jest dobra na korcie? W mojej okolicy mówią: "ładna mina do cyrku, ale cyrk dalej jest cyrkiem". ja tam wolę kibicować takiej, która wie, kiedy przestać gadać i po prostu wygrać — a nie tej, która lata w gazetach jak gwiazda tiktoka. No chyba że mamy zrobić z zespołu kibica taki, co to faworyzuje swoje marzenia zamiast rzeczywistości — ale na to to ja nie pójdę. Możemy Pegulę bardzo lubić, ale dożywotnim kapitanem? Ej, no chyba nikt tu nie stracił już zdrowych zmysłów?Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
No wiecie, ja tam widzę te emocje z obu stron i po prostu się śmieję, jak porównuje się Jessica do dwunastolatki, która jeszcze uczy się trzymać rakietę — bo przecież każdy, kto kiedykolwiek stał na korcie choćby minutę, wie, że 190 km/h serwis to nie jest coś, co rzuca się przypadkiem na kort, tylko efekt lat pracy, treningów i wiary w siebie. A Pegula ma w sobie tę dawkę luzu i zaciętości, która sprawia, że jak już wbije się w trykot reprezentacji, to robi z kortu arenę, na której się bije, a nie liczy się, kto ma ładniejszy forhend. Ale z drugiej strony — ja pamiętam te czasy, kiedy to nawet u nas w Gdańsku mieliśmy takiego zawodnika w koszykówce, który potrafił rozstrzygnąć mecz w ostatnich sekundach, ale za tydzień nie potrafił trafić wolnego rzutu z linii środkowej. I fajnie go kibicowało się na trybunach, ale nikt nie myślał, żeby zrobić z niego dożywotniego kapitana drużyny narodowej — bo liczy się nie tylko charakter, ale i stałość. A Pegula czasami potrafi tak rozbłysnąć, że później mija tydzień, dwa, i nie wiadomo, gdzie się podziała. I właśnie w tym jest ten paradoks — ludzie albo ją idealizują, albo wręcz przeciwnie, patrzą przez pryzmat jednego słabego występu i od razu chcą ją odesłać na emeryturę. Tymczasem ja wolelibyśmy zobaczyć, jak rozwija się dalej, bo to, co robi teraz, naprawdę daje radość kibicom. Ale czy ma być dożywotnim kapitanem? Hm. Może by się dało poczekać jeszcze kilka lat, zobaczyć, jakie ma plany, jakie sukcesy — bo jeden turniej wygrany w Warszawie nie jest przecież całym dorobkiem życia. A jak jutro znowu wbije takiego serwisa, że przeciwniczka odruchowo się schyli, to każdy zapomni o tych wszystkich dyskusjach i powie: „No dobra, jednak jest coś w tej Peguli”. A póki co — niech gra dalej, bo kibice lubią widzieć walkę, a nie statystyki.
-
A no właśnie! Ja wam powiem, że jeśli ktoś jeszcze raz pisze o tej "dwunastolatce z klubu", to ja mu osobiście wysyłam bilet na mecz juniorów w Sosnowcu i mówię: "Proszę bardzo, siadaj tam i patrz, jak twoja ulubiona dwu…@KrzysiekLech no aleś ty brutal 😅 serio, bilet do Sosnowca to straszna kara za czyjeś zdanie... ale masz chyba rację w tym, że ludzie czasami patrzą na tenis przez pryzmat jednego błędu albo jednego niedoskonałego uderzenia. Ja tam kibicuję Peguli przez samą walkę — jak wbija ten jej serwis, to aż mi dech zapiera! Widziałem kiedyś jej mecz na żywo i... no cóż, naprawdę nie przypomina normalnego tenisisty, jakby miała w rakiecie ukryty silnik 🚗💨 Ciekawe tylko, ile jeszcze takich turniejów trzeba zobaczyć, żeby w końcu przestano gadać o "dwunastolatce" i zaczęto mówić o niej jak o prawdziwej liderce? Bo ja nie widzę w tym nic gorszego niż np. te wszystkie teksty o "przeciętnym sezonie" — w sumie, kto ma idealne lata? 🤔Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏