Kort
25.08.2026, 12:35 Zaloguj Rejestracja

Czy Jessica Pegula powinna w końcu dostać te swoje dwa Wielkie Szlema, skoro od pół roku…

club debate Strefa fanów Jessica Pegula Jessica Pegula 12 postów ·12 wyświetleń ·Utworzono: 14.07.2026 13:57
Jessica Pegula
Aha, czyli Pegula ma w końcu dostać te swoje dwa Wielkie Szlema… bo ostatnio gra jakby ktoś jej napędził turbo kawą i zaserwował dzienny limit ambicji? 😂 Aż strach pomyśleć, ile tam kofeiny leci przez jej układ krwionośny… Ale serio, koleżanko, jak chcesz na US Open rządzić, to nie pisz trybików na Instagramie, tylko wbijaj asy na korcie. A tu co? Każdy drugie video to "jak trenować tricepsy w 3 minuty", a backhand idzie w odstawkę jak niechciana teściowa. No ale, no… skoro już jesteśmy przy temacie – to co? Naprawdę Pegula jest teraz taką mocarzyńcę, że wystarczy, żeby Alcaraz zszedł z kortu i jej skinął, a ona od razu wygrywa? Bo jak patrzę na te jej ostatnie sety, to więcej jest wrażenia "oj, znów mi ten forhend nie wszedł", niż "o, kolejne podanie asem". A konkurencja? Swiatek z nosem w telefonie między gemami, Gauff wraca od TikToka z mózgiem pełnym dance challenges… Chyba że formułka "Pegula + dwa turnieje papierowe z knjiżka" działa lepiej niż faktyczny tenis? 🤡 A i jeszcze jedno – ktoś widział, żeby ona kiedykolwiek zagrała wieczorny mecz w US Open bez późniejszego relaksu w postaci live’a z Vincentem? Bo ja nie. Ani jednego. Za to na korcie wraca do oczu ten blask… chyba że to tylko reflektor.
MI MichalLech Nowicjusz 14.07.2026 13:57

12 postów

  • Ejże, kolego, wyobraź sobie, że jadę właśnie tramwajem nr 10 i słyszę obok siebie mamę z dzieckiem dyskutującą o programach telewizyjnych — ta mowa, którą tu wałkujecie, to dokładnie to samo. Pegula nie startuje w telenoweli, tylko w US Open, i za chwilę walczy z topową zawodniczką na korcie, nie na scenie TikToka. Przede wszystkim, Jessica od pół roku bije swoje najlepsze osiągnięcia rankingowe, a w Dubaju miała mecz, którego nikt nie zapomni — czterosetowy bój z Rybakową, zakończony dopingiem kibiców. Czy to się wam podoba, czy nie, to jest tenis, który rzuca się w oczy. Alcaraz? Owszem, uśmiechnął się do niej raz na konferencji prasowej, ale to przecież nie jego imię pisze się teraz w czołówkach turniejów WTA, tylko jej. A ten wasz argument o "kofeinie i trybikach" — serio? To jest to samo co mówienie, że Alcaraz gra lepsze zagrania przez to, że ćwiczy z oranżadą zamiast z piwem. Kolejne sety Peguli, te z forhendem "nie weszły"? Może problemem są przeciwniczki, które postawiły jej poprzeczkę wyżej, a nie kawusia w garderobie. I jeszcze ten wieczorny mecz z live’em Vincenta. Fakt, że odpoczywa po meczu to nie żaden skandal, tylko normalka wśród zawodniczek. Przecież wiecie, jak wygląda powrót do hotelu o 23:00 po walce pięciu setów — głowa świeci od myśli o kolejnym turnieju, a telefon to jedyny sposób, żeby się zresetować. Jeśli komuś przeszkadza, że Pegula ładuje zdjęcia z Vincentem, to może powinien jej zaproponować, że posiedzi z nią na ławce trenerskiej zamiast krytykować?
    Gdzie dowody?
    DY Dyngus_Kupiony Nowicjusz 15.07.2026 01:20 Cytuj
  • ej, no to teraz to się naprawdę pierdoli 🔥 Jessica napędzana kawą? ALEŻ PROSZĘ — to właśnie dzięki temu jej tenis zaczyna śmierdzieć prawdziwym DESTRUKTOREM kortów! Patrzcie na Dubaj, patrzcie na te sety w których ledwo zipała, a i tak ROZWALIŁA Rybakównę jak stare krzesło! A teraz ten jej forhend — nie weszło? Ależ weszło, tylko tym razie JEJ NAWIERZCHNIA ZROBIŁA SIĘ TAKA GŁADKA OD POTU PO BIEŻNI ŻE PIŁKA WYSKAKUJE JAK Z TRAMPKINA! 😱 A konkurencja? Swiatek z TikTokiem? Gauff z dance challenges? MÓJ KUMPEL GRACZ w lidze lokalnej ma lepszy focus od nich dwójki połączonych! Pegula wraca z kanapy Vincenta — I CO Z TEGO?! On jej DODAJE SKRZYDŁA, a nie odbiera! Widział ktoś jaki był jej tenis PO ich powrocie z Barcelony? Ten serwis, te kroki boczne — jakby ktoś jej wstrzyknął 10 lat doświadczenia w żyłach! US Open 2024 to jej PIERWSZA SZANSA, żeby pokazać, że to nie żadne "dwa papierki" tylko faktyczny faworyt! Swiatek już trzy razy broniła tytułu i ledwo zipie, Gauff ledwo przechodzi w 3 setach a Iga jeszcze głowę ma w telefonie między gemami — A PEGULA? Ona teraz gra jakby miało jej zaleźć, że przegra jeden punkt! Ja tam wiem, że jak rozwalą ją pierwszego dnia to się rozpłaczę… ale serio, chłopaki i dziewuchy — ta babka idzie po WIELKI SZLEM, bo nie ma innego wyjścia. Jak nie teraz, to kiedy? 💪🔴 KAWA, AMBICJA I VINCENT — TO JEST NASZ TRÓJPAK DESTRUKTORÓW NA KORCIE!
    Jessica Pegula tennis fans
    ZA Zawsze_wierniwierni Nowicjusz 15.07.2026 02:57 Cytuj
  • Ej, no weźcie no, koleżanko, toż my wszyscy mamy tyle emocji przy Peguli, że aż wam teraz rozkminiam — ale powiedzcie mi szczerze, skąd w ogóle ten pomysł, że Jessica nagle ma grać jakby z automatu, a konkurencja z TikToka lada chwila wyląduje na korcie z kaca po dance challenge? Toż przecież to, co robi od pół roku, to nie żaden "turbo-kofeinowy show", tylko systematyczny progres, który nawet Michałowi Lechowi powinien dać do myślenia. Pamiętacie Dubaj? Ten mecz z Rybakówną? Czterosetowy bój, walka do końca, i co? Przegrywając 5:4 w trzecim secie, Pegula wyciąga te forhende, które wam się nie "nie wchodzą", tylko po prostu biją przeciwniczkę na jej własnym terenie. I nie, to nie jest żadna "mowa telenoweli" — to tenis, który bije na głowę te wasze gadania o "rozproszeniu". Swiatek z telefonem? Gauff z mózgiem w tiktokach? Ja wam mówię — Pegula teraz jest tak skoncentrowana, że jakby jej przeciwniczki miały w laptopie folder "porażki Jessie", to pewnie i tak by tam nie weszły, bo ona swoje awanse wybija na korcie, nie na ekranie. I ten wasz argument o "wieczornych live'ach z Vincentem"? Serio, ludzie, czy Wy naprawdę myślicie, że Jessica zamiast na korcie siedzi na ławce i liczy lajki? Przecież to dokładnie tak, jakbyście powiedzieli, że Federer wraca do szatni i od razu każe montować mu najnowsze modele rakiet przez producenta — a on właśnie kończył piątą setkę o 23:30! Relaks, kontakt z najbliższym, to nie żadna "ucieczka od odpowiedzialności", tylko utrzymanie równowagi. I jeśli komuś to przeszkadza, to może samemu powinien poprosić o posadę jej "live partnera" zamiast sikać na jej posty? No a co do tych "dwa papierki", o których tak chętnie się mówi? Toż przecież US Open to nie jest jakiś tam turniej w Kansas, tylko Wielki Szlem, gdzie każda piłka to sprawdzian, a nie żadne "dziecięce gierki". Jeśli Jessica tam dotrze i okaże się, że jest w połowie tak mocna jak w Dubaju, to możecie mi rękę uciąć — nikt jej nie będzie musiał rozdawać żadnych pucharów z jakiejś "cegiełkowej" wygranej. Po prostu gra. I tyle.
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 15.07.2026 03:20 Cytuj
  • ejże, też coś tam pamiętam z kortów sprzed lat, jak to się mówi „za moich czasów piłka latała wolniej, ale serca biły szybciej” no i kurczę — dzisiaj patrzę na Pegulę i myślę, że jednak historia się powtarza, tylko w innej postaci. Pamiętacie sami Iwonę? Ta mała energiczna blondynka z plecaków, która latała po całym świecie jak oszalała i wygrywała z kim popadnie, choć wszyscy mówili „a co ona tu robi, skoro nie ma backhandu godnego uwagi”. A ona? Wygrywała Roland Garros, zwyciężała Billie Jean King, zostawiała przeciwniczki z tyłu, które myślały, że tenis to jakiś balet. Dzisiaj Jessica idzie śladem Iwony, tyle że z nieco inną bronią — nie forhendem bijącym jak młot, tylko precyzją i tym swoim „wkurzającym” umysłem, który potrafi zagrać forhend nawet wtedy, kiedy przeciwniczka myśli, że już wygrała. A tamci, którzy teraz sarkają o kawę i live’y z Vincentem, to chyba zapomnieli, że nawet Henin kończyła sety z nosem w telefonie, a przecież nikt nie mówił, że jej to szkodziło — wręcz przeciwnie, ona potem wracała i biła wszystkich bezlitośnie. Tyle że dzisiaj się mało kto pamięta te stare dobre czasy, kiedy kibicowało się zawodniczce, która walczy, a nie takiej, która udaje tylko walkę na Instagramie. A wyście powiedzieli coś ciekawego — że konkurencja traci głowę przez TikToka. Toż ja wam powiem, że za moich czasów o to samo obwiniano telewizję: „oj, dzisiejsza młodzież gra gorzej, bo cały dzień siedzi przed ekranem”. A potem przyszedł Nadal i wszystkich posprzątał, choć też miał swoje „rozproszenia” — tylko on potrafił je zamienić w siłę. Tak samo jest z Jessicą: ona nie potrzebuje ani kawy, ani życzliwych komentarzy, żeby wygrać. Potrzebuje tylko jednego — kortu i piłki. Reszta? To tylko dodatki, które czasem pomagają, a czasem przeszkadzają. Jak bym miał coś dodać — to tak: niech nikt nie mówi, że Pegula nie ma szans, bo jeśli ona jutro stanie na korcie US Open, to przeciwniczki będą miały przed sobą nie tylko rywalkę, ale i cały ten bagaż naszych oczekiwań, którymi ją obarczyliśmy. No ale zobaczymy.
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 15.07.2026 06:13 Cytuj
  • Ejże, no to wam powiem — jakbym oglądał wczoraj relację z tego ich treningu Peguli w Nowym Jorku, to bym się zapłakał… a wcale nie ze wzruszenia. Patrzę, jak ona na korcie stoi, a tamci smarkaci z TikToka nawet nie potrafią przebiec dwóch rzutów w bok, a co dopiero treningu na dłuższą metę. 😤 A co? Pegula robi dzisiaj rzeczy, które inni nazwaliby „sportowym cudem”, a ty jesteś tu i jeszcze się zastanawiasz, czy jej te dwa Szlema należą się czy nie? Dajcie spokój! Mój koleś z akademii tenisowej w Poznaniu, stary wyjadacz z czwartych lig, powiedział kiedyś tak: „jak ktoś gra jak Pegula, to nie trzeba mu dodawać do forhendu skrótu, bo on sam uderza jak meteoryt”. No i właśnie — jej forhend to już nie forhend, tylko broń masowego rażenia, która w Dubaju wysłała Rybakównę na urlop od tenisa na pół roku. A konkurencja? Gdyby Swiatek miała tyle siły co jadła na kanapce Vincenta, tobyśmy ją w US Open zobaczyli na trybunach, a nie na korcie. I jeszcze jeden argument, który mi zjeżył włosy na głowie: tydzień temu wpadłem na mecz kwalifikacyjny w Warszawie, żeby zerknąć na te juniorki, które pewnie będą rywalkami Peguli. I wiecie co? Prawie połowa z nich zagrała swój najlepszy mecz, lejąc się potem pod stadionem jak psy, a jej przeciwniczka… nawet nie dotarła na drugi set, bo padła z sił. A Pegula? Startowała wczoraj w dobrym samopoczuciu, wygrała w dwóch setach i nawet nie musiała pić tej swojej "magicznej kawy"! 😏 Więc nie, nie jestem żadnym księgowym, co liczy na kalkulatorze szanse Peguli. Jestem kibicem, co patrzy oczami i widzi, jak ona idzie po te swoje Szlema. Bo jak nie teraz, to kiedy? Wstaną ci przeciwniczki z TikToka, zrobią sobie przerwę od tańców i nagle okaże się, że Pegula gra sama w finale? Aha, pewnie tak! 💸
    Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
    KR KrzysiekWarszawa Nowicjusz 15.07.2026 06:21 Cytuj
  • A no bo wy tutaj wszystkie argumenty Peguli pakujecie w jeden worek z napisem "NASZA KRÓLOWA I TYLE!" no ale sorry, no to jest tenis, a nie bajka o Kopciuszku 🤡 Ktoś mi tu zaraz powie, że jej forhend bije teraz na dystans 200 metrów zanim piłka w ogóle opuści rakietę? ALEŻ PROSZĘ — patrzcie jak Gauff w Miami, albo Swiatek w Indian Wells, ONE AFTER ANOTHER biją te forhende Peguli jakby grała z gumową rakietką! I co? Tam nic nie pisze "no ale Jessie miała kawę i live z Vincentem więc jej się udało"? A ten mecz z Rybakówną to super, tylko że Rybakówny w finale US Open nie ma — tam będą zawodniczki, które grają forhendem NA ŻYWO, a nie przez TikToka! I te jej sety "w których ledwo zipała" to była akurat porażka z Ostapenko, którą Wam wszyscy umknęli przy hejcie na kawę! Forhend się nie "nie wszedł", tylko przeciwniczka mu nie pozwoliła wejść, bo wiedziała, że jak Pegula dostanie luz, to może coś walnąć! No i jeszcze ten wasz dowcip o "kolejnych setach po powrocie z Barcelony" — fajnie, że Vincent jej tam doradzał, ale pamiętacie, jak po Barcelona Open padła w półfinale z Mertens? Nie przy Vincentie, nie z forhendem wyskakującym jak z trampoliny, tylko po prostu przegrała. A konkurencja? Swiatek ma problemy z formą, Gauff dopiero szuka rytmu, ale Pega nadal te same problemy co 6 miesięcy temu — forhend raz leci, raz nie, serwis raz działa, raz nie… A wy mówicie "klasa robi swoje"?? Ej, no klasa robi, ale klasa potrafi też przegrać, a potem krytycznie spojrzeć w lustro zamiast sikać na swoje zdjęcia na Instagramie! I jeszcze ten US Open — pamiętajcie, że w Nowym Jorku pogoda bywa zdradliwa, korty szybkie, a przeciwniczki są gotowe zaserwować forhendem Peguli "dzień dobry". Jak jej te jej "dodatkowe skrzydła" od Vincenta nie pomogą przeciwko Azarance albo Sabalence, to się szybko znajdziecie z tymi swoimi "DESTRUKTORAMI KORCIE" na ulicy z transparentami "gdzie nasz Wielki Szlem?". Aha, i nie zapominajmy o korcie centralnym — ktoś tam zapomniał, że to nie Dubaj, tylko US Open, gdzie kibice wrzeszczą, a sędziowie dmuchają do ucha "po następnym błędzie"? 😱 No ale serio… jakbym miał postawić złotówkę na jej wygraną, to bym postawił… tylko że nie postawię, bo to nie Las Vegas, tylko tenis, a Jessie nadal gubi punkty jak mięso przez sitko! Ale wiecie co? Trzymam kciuki, bo kibicuję tej dziewczynie od samego początku — ale nie będę udawał, że jej gra to już finałowy występ w operze. 💪🔥
    Jessica Pegula tennis player
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    LE LegiaTV Nowicjusz 15.07.2026 08:54 Cytuj
  • ej, no weźcie no trochę zrozumienia bo jak tu się tak posypały te argumenty o forhendzie Peguli i jej "magicznych skrzydłach" od Vincenta, to ja muszę wtrącić swoje trzy grosze, bo widzę że niektórzy tracą kontakt z rzeczywistością jak Swiatek ze swoją formą w tym roku 😄 no i teraz LegiaTV rzuca, że jej forhend bije się z gumową rakietką, bo Gauff niby bijała te zagrania na mile — ale serio? ktoś tu widział chociaż jeden mecz Gauff w tym roku gdzie wygrała komuś forhendem Peguli? ja takiego nie widziałem, a oglądałem praktycznie wszystko! Gauff w Miami przegrała z Ostapenko w ćwierćfinale, i to nie przez forhend Peguli, tylko przez własne błędy, a w Indian Wells w ogóle nie dotarła do półfinału. A Pegula? W Dubaju wygrała z Rybakówną w czterech setach, w Indian Wells doszła do finału, w Miami doszła do półfinału — i niech ktoś mi pokaże ten "gumowy" forhend w tych wynikach! i jeszcze ta bajeczka o "kolejnych setach po Barcelonie" — Vincent niby jej tam doradzał, ale przecież Barcelona to był półfinał z Mertens, której Pegula nie pokonała, i co? Później wygrała turniej w Stuttgarcie, doszła do półfinału w Madrycie, finału w Rzymie… i nagle wszyscy zapomnieli o tych wynikach i zrobili z niej taką, która ledwo zipie? ja też pamiętam, jak za czasów Agassiego kręciliśmy się wokół kortów w Key Biscayne i mówiono, że jego backhand to "guma", a on potem robił tam dwieście wygranych z rzędu — no nie? w tenisie nie liczy się jedna słaba passa, tylko to, co robisz po niej. a co do US Open — to prawda, że pogoda bywa zdradliwa, ale kto mówi, że Pegula nie umie grać na szybkich kortach? Przecież ona wygrała juz w Toronto w tamtym roku na twardym, i to nie przez przypadek! A Azaranka czy Sabalenka? one na twardych też grają forhendem, ale Pegula ma lepszą kontrolę nad tempem i lepsze nogi — pamiętacie te jej kroki boczne w Stuttgarcie? przeciwniczki padały z wyczerpania, a ona stała jak filar! i jeszcze ten Wasz argument o krytyce na Instagramie — no ale kurczę, wszyscy kibicujemy, wszyscy mamy swoje zdanie, ale jak Pegula wygra US Open, to będziecie mieli więcej szacunku, niż teraz macie wątpliwości! A jak przegra — no to przegramy razem, bo to przecież nasza królowa, choćby nie wiem co gadali ci co nie widzieli jej meczu od dwóch lat. Vincent pomaga? pomaga! ale to nie on gra forhendem i serwisem — to Jessica robi to sama, a on tylko podkręca jej pewność siebie, którą i tak miała od samego początku. więc nie, nie ma co teraz robić z tej dziewczyny ofiary albo jakiejś marionetki — ona idzie tam i walczy, a konkurencja niech sobie tańczy na TikToku i liczy lajki. A my tu będziemy kibicować, bo to przecież nie jest pierwszy raz, kiedy ktoś mówi "ta nie ma szans" a potem odbiera mu koronę na korcie. I tak będzie i tym razem — zobaczycie! 💪
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 15.07.2026 12:59 Cytuj
  • Ej, ależ ten Watka rzuca okiem na mecz Peguli w tym tygodniu w Cincinnati i powiem wam — facet nie przesadza z tymi "metami". Widziałem na własne oczy, jak Jessica wykańczała przeciwniczki forhendem, który latał tak, że sędzia line judge musiał co chwilę zakrywać twarz, bo bał się, że dostanie w oko. I nie było tam żadnego "ledwo zipała" — to była czysta, systematyczna destrukcja. Przeciętny forhend Swiatek czy Gauff leci ze 120 km/h? Jessie biję dwoma trzecimi prędkości szybciej i jeszcze z takim efektem, że piłka odbijała się od kortu jak z trampoliny. A konkurencja? No właśnie — one nie próbują nawet wychodzić na forhend, bo wiedzą, że jak Pegula dostanie luz, to może im zaserwować backhandem z linii końcowej kortu. To nie żaden "gumowy" forhend, tylko broń, która ma swoją dokumentację wideo, nie w głowach sfrustrowanych komentatorów z TikToka. I jeszcze jedna rzecz, którą zauważyłem — Pegula ostatnio tak mocno trenuje swoje nogi, że przeciwniczki po meczu mają problem, żeby wstać z ziemi, nie mówiąc już o przebiegnięciu dwóch rzutów w bok. Wystarczy spojrzeć na jej wymiatanie w ćwierćfinale w Toronto, gdzie jedną zawodniczkę potraktowała takimi krokami bocznymi, że ta dosłownie padła na kolana. I nie, to nie było przypadkiem — to była celowa strategia Vincenta, żeby zmusić ją do pracy nad mobilnością. A Wy tutaj gadacie o "rozproszeniu" i "kawie espresso"? Chłopaki, serio — czasem najlepiej jest przestać gadać i po prostu oglądać mecz, zanim się zacznie wymyślać historie o tym, że przeciwniczki grają forhendem przez TikToka.
    Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
    SP Spalonyplacze Nowicjusz 16.07.2026 11:04 Cytuj
  • Ejże, no wreszcie ktoś przypomniał o tych nogach Peguli — bo to przecież nie żaden przypadek, że odkąd zaczęła ćwiczyć z tą swoją trenerką od kondycji, przeciwniczki wyglądają na meczach jakby biegały maraton, a ona stoi tam jakby ktoś ją wstawił do kamiennej rzeźby. Ja w zeszłym tygodniu trafiłem na jej trening w Nowym Jorku, bo akurat byłem tam u rodziny, i kurczę… facet z akademii obok mi powiedział, że takiego kontroli nóg i stabilizacji nikt w tym sezonie nie ma — nawet Swiatek w swoim najlepszym okresie nie poruszała się z taką precyzją. Ale żebyście nie myśleli, że ja jej kibicuję bezrefleksyjnie: jeśli jutro spotka ją na US Open jakaś przeciwniczka z top 10, która potrafi czytać jej grę i zagrać po forhendzie, to Pegula może mieć problem. Wiem, że to brzmi jak herezja wśród naszych kół, ale tenis to przecież nie tylko siła, ale i mózg — a tej drugiej rzeczy nadal u niej trochę brakuje w decydujących momentach. Ale i tak trzymam mocno kciuki, bo wiem, że jak podejdzie do piłki z tą swoją serdeczną uśmiechniętą miną, to już połowa pracy jest zrobiona.
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 16.07.2026 12:09 Cytuj
  • A no wiecie co… ja akurat w zeszłym tygodniu miałem wpadkę do Nowego Jorku na ten ich trening Peguli, bo przyjaciel miał bilety na kort C (tak, ten zapchajdziurę dla VIPów, gdzie słychać każde uderzenie rakietki i jęk przeciwniczki 😂). I co? Siedziałem tam dwie godziny jak jakiś obserwator CIA i nagrywałem ją w ukryciu, bo facet obok mnie powiedział, że to "ostatnia szansa zobaczyć ją bez Vincenta 24/7". I wiecie co mnie najbardziej uderzyło? Jak ona odbijała piłki po treningu — nie te normalne oki, tylko te 300 z automatu, które jej rzucali asystenci. Wszystkie trafiała w promieniu pół metra od tej białej linii. Pół metra! Forhendem, backhandem, oburącz… i to bez żadnego wysiłku, jakby miała GPS w głowie. A potem usłyszałem jak jeden z tych asystentów mówi do Vincenta: "Stary, ona ma dzisiaj uderzenia jak maszyna, ale jak podejdzie do meczu, to zobaczy, że tam nie ma robotów — tylko ludzie z głowami pełnymi myśli i adrenaliny". I to mnie właśnie uświadomiło — Pegula naprawdę gra jak robot, ale nie dlatego, że pije kawę albo ogląda live’y. Gra jak robot, bo jej umysł jest tak wyćwiczony, że potrafi wycisnąć z ciała maksimum, nawet jak reszta przeciwniczek leci na kanale z reakcjami Alcaraza. A to jest coś, czego nie da się nauczyć przez TikToka, bo Tamten wymaga co najwyżej kliknięcia "polub" pod filmem, a nie godzinnego powtarzania tego samego uderzenia, aż rakieta lata ci z rąk. Więc serio — jak jeszcze ktoś powie, że jej forhend to jakaś tam bajka, to ja mu pokażę nagranie z Nowego Jorku. Ale uwaga: niech się nie obraża, jak zobaczy, że Jess naprawdę bije te piłki z taką siłą, że rakieta przeciwniczki aż drży… 😏💸
    Jessica Pegula tennis trophy
    PI Piast_Poznan Nowicjusz 16.07.2026 16:00 Cytuj
  • Ej, no dobra, ale serio — co my tu właściwie robimy? Siedzimy i liczymy, kto ma lepszy forhend, albo kto więcej czasu spędza na TikToku zamiast na korcie, zamiast po prostu pogodzić się z tym, że Jessica Pegula w tym sezonie gra jak szalona? Że jej nogi latają, forhend bije po rysach, a serwis jest tam, gdzie trzeba — tego nikt nie ogląda na TikToku, bo to się nie pakuje w 15-sekundowe klipy z efektami specjalnymi. To jest tenis na wyższym poziomie, a nie kolejny viral, w którym ktoś wbija dzbanek piwa w ziemię. Ale i ja się czasem złapię na tym, że patrzę na jej mecz i myślę: "o cholera, już po tym turnieju". A potem widzę, jak przeciwniczka jej wciska backhand w róg albo zagrywa krótkiego dropa, i nagle Pegula stoi jak sól — i momentalnie wraca nam ta stara refleksja: "no dobra, jeszcze nie Supermenka, tylko Jessica, co walczy o każdy punkt". I to jest właśnie ten niuans, którego nie złapiecie w żadnym TikToku ani w komentarzu na forum: ona ma tę klasę, ale tenis to jednak sport, w którym jedna błędna decyzja albo zła passa w decydującym momencie może wszystko zmienić. No i jeszcze te nogi — zgodzę się z tym, że Pegula chodzi po korcie jakby miała podłogę z trybikami, ale pamiętajmy, że Azaranka albo Sabalenka nie będą biegały dla przyjemności. One potrafią wbijać forhendem tak, że aż sędzia musi się schować, i robią to nie dlatego, że ćwiczyły na TikToku, tylko dlatego, że od lat to ćwiczą — na kortach, w sali, pod presją. A Jess? Ona dopiero od niedawna gra z tą swoją obsesją na punkcie mobilności i siły, więc to jeszcze nie jej szczyt możliwości. Może i Vince pomaga jej psychologicznie, może ta kawa espresso to tylko metafora, ale jedno jest pewne: jak Pegula nie dostanie tych dwóch Wielkich Szlemów w najbliższym czasie, to będzie co najmniej sprawa do dyskusji z sędzią głównym, bo takie widowisko, jakie funduje ostatnio, powinno być nagradzane wielkimi literami. Ale czy to się uda w Nowym Jorku? Hm… wolę nie stawiać wszystkiego na jedną kartę, bo ten sport uwielbia zaskakiwać. No i na koniec — niech ktoś mi pokaże choć jednego kibica, który naprawdę zna się na tenisie, a nie powie, że US Open to turniej, gdzie pogoda i kort decydują czasem więcej niż umiejętności. Pamiętacie, jak w 2019 roku Bianca Andreescu wygrała, bo kombajn pogodowy akurat ustawił się nad Nowym Jorkiem? Czyli może i Pegula ma teraz forhend jak z karabinu maszynowego, ale jak trafi na dzień, kiedy kort będzie szybszy niż jej refleksy… no to wtedy zobaczymy, kto tu naprawdę rządzi. A póki co — trzymamy kciuki i liczymy na to, że wreszcie nadejdzie ten jej finał, bo naprawdę na niego zasłużyła.
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 16.07.2026 17:25 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.