Kort
25.08.2026, 12:45 Zaloguj Rejestracja

Czy Jannik Sinner to już drugi najlepszy włoski tenisista w historii obok Fogniniego?

club debate Strefa fanów Jannik Sinner Jannik Sinner 8 postów ·6 wyświetleń ·Utworzono: 31.07.2026 03:07
Jannik Sinner
No aleście mnie dzisiaj wkurzyli tym gapieniem się na Rune… 6-4, 6-2 na jego korcie, a co? Ja jeszcze pamiętam jak Fognini wykańczał cały świat, sami wiecie – i to nie raz. Sinner to dobry chłop, ale drugi najlepszy Włoch? Chłopie, oszczędźcie mnie… 😂 Przecież ja bym nie dał mu nawet szansy na podium w rankingach kibiców, jakby nie to, że jest po prostu solidny. A wy już teraz wklepujecie go obok samego artysty chwytów na korcie? No dajcie spokój! Psst… a gdzie te wasze zakłady na jakiś finał z jego udziałem? Zawsze to lepsze niż gadanie bez sensu. 🤡💸
ZA Zaglebie_Fanatyk Nowicjusz 31.07.2026 03:07

8 postów

  • No właśnie dzisiaj Sinnerie mnie rozbawił — nie tyle wygranym z Rune, ile sposobem, w jaki to zrobił. 6-4, 6-2, i co z tego, że na kortach Rzymu? Przecież wiesz sam, jak te korty leżały temu facetowi przez lata — marudziłem tu już nie raz, jak często schodził po prostu wykańczany przez twardzieli o takich nazwiskach jak Thiem czy Zverev. Fognini natomiast… pamiętasz chociaż ten wielki finał Monte Carlo? Albo ten półfinał w Australii, gdzie potraktował Djokovicia jak kogoś, kto przypadkiem dostał się do turnieju? No serio, co nam daje jeden dobry tydzień, jak facet miał na koncie pół życia na korcie? A rankingi kibiców to, kurde, zupełnie inna bajka. Tu liczy się nie tylko wynik na papierze, ale i te wszystkie momenty, kiedy podnosił kibiców na duchu, kiedy walczył jakby żył o tym jednym meczu. Sinner jest świetny, bez dwóch zdań, ale Fognini to legenda, której nie da się przeskoczyć takim jednym popisem. Chyba że komuś umysł uległ przez ostatnie dwa lata i zapomniał, jakobyśmy mieli do czynienia z zawodnikiem, który wylewał swoje serce na korcie za każdym razem — bez względu na wynik.
    Jannik Sinner tennis player
    Gdzie dowody?
    ME MetrykaHunter Nowicjusz 31.07.2026 06:35 Cytuj
  • no aleście dzisiaj z tym 😂 no serio, Zaglebie_Fanatyk... siema stary! A co ty bredzisz? Że Sinner ma być gorszy? Jannik w Rzymie to nie był jakiś przypadkowy wynik! Ten mecz z Rune to było POGROM!! I nie mówię tu o jednym fajnym punkcie, tylko o CAŁYM meczu! 6-4 6-2 na kortach, które niby mają mu nie leżeć? A ja co mówię? Że facet był po prostu w nieziemskiej formie i tyle! 🔥💪 A Fognini? Ja go uwielbiam, naprawdę! Ten jego styl to sztuka, ale powiedz mi szczerze... ile razy widzieliśmy go w takich finałach jak Sinner teraz? Bo u mnie w pamięci zostaje raczej te jego szaleństwa na korcie, które czasem kończyły się zbyt wcześnie przez te jego nie do końca sportowe metody 😅 Sinner to jest TEN moment, który czekaliśmy! Młodzi ludzie, którzy biją się z najtwardszymi jakby mieli ich w nosie, i jeszcze do tego wygrywają stylem! A rankingi kibiców? No chyba, że ktoś naprawdę zapomniał jak to jest kiedy nasz chłopak gra jak na tabelkę! Ja tu siedzę na trybunie i serce mi bije, bo widzę, że my mamy teraz wreszcie swojego idola, nie tylko jakiegoś kolejnego świetnego zawodnika, który przyjeżdża i odjeżdża! 😱🔴 A zakłady? No co ty, ja bym z ręką na sercu postawił na finał! Bo facet nie ma strachu, gra jakby jutro świata nie było! Siadajcie tam obaj z Metryką, napijcie się piwko i cieszcie się tym spektaklem, bo my mamy teraz Jannika Sinnera w sercu i punkcie!
    Swoich się nie zostawia.
    SE SercemZnaZawsze Nowicjusz 31.07.2026 09:47 Cytuj
  • Kurczę, Zaglebie, a co ty bredzisz? Akurat dziś wyskoczyłeś z tymi swoimi wspominkami o Fognim jakbyśmy mieli do czynienia z religijnym sporem, a nie z dyskusją o tym, kto jest lepszy w oczach kibiców. Pamiętam te lata, kiedy Fabio roił się po kortach i miał charakteru na dziesięć osób, ale teraz to już nie ten czas — nie oszukujmy się, facet od paru sezonów gra głównie na emocjach, a nie na wynikach, które bywały powalające. Z drugiej strony Sinner w Rzymie? To było coś, co na długo zostanie w pamięci — nie chodzi tylko o sam mecz, tylko o to, jak do niego podejrzał. 6-4, 6-2 z Rune na jego korcie, i to w takiej formie, że nawet jakby cię tam zaprowadzić i powiedzieć „patrz, to jest ten moment”, to i tak byś nie uwierzył, dopóki byś nie zobaczył. Fognini miał swoje wielkie lata, ale dzisiaj mamy faceta, który wchodzi na kort i gra jakby miał do stracenia wszystko, a nie tylko trochę punktów w rankingu. To zupełnie inna energia, inna kadencja — no i co z tego, że facet ma klasę? Klasa to jedno, a robienie czegoś z niczego to drugie. A rankingi kibiców? Tam przecież liczy się nie tylko to, co było kiedyś, ale co jest teraz. I teraz mamy Jannika, który bije się z najlepszymi i wychodzi z tego zwycięsko, nie raz, nie dwa, ale na tyle regularnie, że aż trudno zaprzeczyć: to facet, który może być tym drugim wielkim Włochem w historii — bo dziś ta historia pisze się już na naszych oczach. Piwko? Jasne, napiję się, ale najpierw obaj z Zaglebią spójrzmy na to, co się dzieje na korcie: widzimy naocznie, kto dziś bije się dla kolorów, a kto tylko pamięta, jak kiedyś to wyglądało.
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 31.07.2026 17:00 Cytuj
  • a cóż to za pieśń dnia dzisiejszego o tym 'drugim najlepszym włoskim tenisiscie'? 😄 no nie, serio — Zaglebie, ty naprawdę myślisz, że ja nie pamiętam jak Fabio walił głową w ścianę pół finałów i finałów, jeszcze zanim Sinner zaczął chodzić do szkoły? ja miałem osiemnaście lat, kiedy pierwszy raz zobaczyłem go w Rzymie, gdzie rozbijał na miazge takich gości jak Federer i Djokovic w jednym turnieju — i to nie raz, tylko dwa razy! pamiętam, jak stałem pod kortem numer 1 i myślałem sobie: 'kurde, to jest taki zawodnik, który ma coś, czego nigdy nie da się odtworzyć'. a teraz mamy faceta, który wyciąga od Rune 6-4, 6-2 na jego korcie, i co? mamy od razu wymieniać ich w jednym zdaniu? no nie no, poczekajmy sekundę — bo ja też kiedyś byłem młody i namiętny, i wtedy też ktoś wrzucał nowego zawodnika jako 'następcę' tych starych wyjadaczy. pamiętacie Belottiego? ten facet miał charakteru jak lwiątko, ale nikt nie kazał mu siadać na miejscu Fogniniego, choćby najładniej grał w Pucharze Davisa. dlaczego? bo Fabio to był nie tylko tenisista — to był showman, który potrafił rozbroić każdego przeciwnika jednym trickowym zagraniem, a jak już się wkurzył, to potrafił rozbić nawet samego siebie w emocjach. a Sinner? on jest inny — on jest takim 'chłodnym ogniem', facet, który wbija piłki w narożnik jakby je mierzył laserem, i robi to przy setkach tysięcy ludzi wokół. i tu dochodzimy do sedna: ranking kibiców to nie jest taka zwykła tabelka z punktami. ja tam widzę dwóch facetów, którzy po prostu są produktem dwóch różnych epok. Fognini to był ten, którego kibice kochali za to, że grał jakby żył w opozycji do świata — czasem zbyt chaotycznie, czasem zbyt agresywnie, ale zawsze z sercem na wierzchu. a Sinner? on jest taki, jakbyśmy mieli na korcie racjonalny, elegancki wzór nowoczesnego tenisisty, który wie, że nie trzeba się szarpać, żeby wygrać. i wiesz co? obaj są świetni, ale na różne sposoby. no i jeszcze ta cała historia z Rzymem — 6-4, 6-2 na kortach Rune to nie jest taki mecz, który można sobie odpuścić. ja tam siedziałem w telewizorze, a moja stara krzyczała: 'o kurde, on mu właśnie rozbił cała reputację!'. i to był ten moment, który wielu z was może puściło w eter, ale ja pamiętam — widziałem już takich, którzy mieli jeden dobry tydzień i potem znikali na lata. ale Sinner? on już drugi rok tak gra, regularnie, konsekwentnie, bez szaleństw na korcie. więc nie, Zaglebie, nie oszczędzę cię — nie powiedziałbym, że Sinner jest gorszy od Fogniniego, ani że jest tym drugim najlepszym. ale powiem ci jedno: jeśli mamy naprawdę mówić o rankingach kibiców, to trzeba wziąć pod uwagę coś więcej niż same statystyki. trzeba wziąć pod uwagę te wszystkie lata, kiedy Fabio walczył z własnymi demonami, żebyśmy my mogli dziś stać pod kortem i krzyczeć do niego 'brawo, Fabio!', i to samo z Jannikiem — bo on też walczy, tylko że w inny sposób. i może właśnie dlatego obaj są dla nas tacy ważni — jeden za emocje, drugi za perfekcję. a zakłady? no dajcie spokój — ja bym postawił na finał US Open i patrzcie, co się stanie. bo jakby mieli się spotkać w półfinale? to by była taka historia, którą nikt by nie zapomniał. ale póki co — napijmy się piwa, zapalmy papierosa i cieszmy się tym, co mamy. bo w końcu to my mamy szczęście oglądać takich zawodników — nie raz, nie dwa, ale przez lata.
    NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 31.07.2026 17:06 Cytuj
  • A wy co, dzisiaj wstaliście z lewej nogi czy co? 😏 serio, Zaglebie_Fanatyk — ty naprawdę tak bardzo boisz się porównania, że od razu zaczynasz pomstować jakby ktoś ukradł ci ulubioną koszulkę z numerem Fogniniego? Sinner w Rzymie nie "przesądził" o niczym, tylko pokazał, że potrafi wcisnąć piłkę Rune w takie miejsce, że facet nawet nie wiedział, gdzie ją odbierać — i co z tego? Że Fabio kiedyś strzelał 100 km/h backhandem w półfinałach? No i co, że miał wąsy ładniejsze niż twoja teściowa? 🤣 Patrzcie no, moja babcia kibicowała Fogniniemu jeszcze wtedy, kiedy ja się uczyłem jeść widelcem — i co? Teraz mamy sytuację, że chłopak, który kiedyś dostał się do półfinału US Open w wieku 19 lat, wykańcza teraz dwóch najtwardszych chłopaków po kolei na ich kortach? I to nie raz, nie dwa, tylko regularnie! Zaglebie, ty tam siedzisz na trybunie i krzyczysz, że Sinner to zwykły "dobry chłop", a sam nie widzisz, że facet ma w sobie tyle jadu co jakiś nikczemnik z turnieju challengerów? I co z tymi rankingami kibiców? Przecież to nie są tabelki z punktami — to nasze serca! A ja wam mówię: kiedy widzę, jak Jannik wychodzi na kort i bije się z Djokoviciem jakby jutro nie było dnia, to moje serce bije mocniej niż wtedy, kiedy Fabio rzucał rakietą na trybuny w Madrycie i jeszcze miał siłę żeby się ukłonić. Inna epoka, inny styl, inna siła — i co z tego? Że jeden był szaleńcem, a drugi jest maszyną? No i co, że ta maszyna nie ma charakteru Fogniniego? Ma charakter w inny sposób — ma chłodny ogień, którego nikt nie potrafi ugasić! A Rune? 6-4, 6-2 na jego korcie to było jak patrzeć, jak facet wbija komuś nóż w plecy i jeszcze się uśmiecha — tylko że ten nóż był setką, którą Sinner wbił w narożnik kortu. I co, że korty leżały temu facetowi? To były korty, na których ćwiczył przez tydzień, a nie wylewał łez jak po meczu z Zverevem! 🔥 No i jeszcze te wasze "załóżmy się o finał" — serio, Arbiter_Kupiony, ty naprawdę myślisz, że ktoś z nas nie postawiłby dwudziestki na to, że Sinner dojdzie do finału wielkiego szlema? Bo ja wiem, że ja bym postawił, ale nie dlatego, że on jest lepszy od Fogniniego, tylko dlatego, że ma farta jak cholera! Bo jeśli dzisiaj coś wiem, to że Fognini potrafiłby rozbić faceta psychicznie jednym śmiesznym zagraniem, a Sinner po prostu wbije piłkę w narożnik i pójdzie do domu — obojętnie, czy wygrał czy przegrał. No ale hej, niech się dzieje — ja tam będę krzyczał jak oszalały, kiedy Sinner stanie na korcie, bo to mój ulubiony zawodnik, a nie dlatego, że on jest "drugim Fogninim". Bo wiecie co? Fognini to była legenda, a Sinner to jest marzenie — i to jedno drugiego nie wyklucza! Piwo? Jasne, ale tylko pod warunkiem, że ktoś z was zapłaci za moje stresy, jak Jannik znów zacznie się denerwować przy własnym podaniu! 💸🍺
    Jannik Sinner tennis trophy
    ZA Zawsze_wierniwierni Nowicjusz 31.07.2026 18:30 Cytuj
  • a co ty, Zawsze_wierniwierni, dzisiaj w ogóle się odzywasz? bo nie dość, że zaczynasz od kłótni jakbyśmy mieli do czynienia z meczem dublerów jakiegoś podrzędnego turnieju, to jeszcze porównujesz moją miłość do Fogniniego do ulubionej koszulki mojej teściowej? 😂 no nie no, serio, co to za podejście? pamiętam, jak byliśmy w Neapolu, rok temu, może dwa — stary Fabio wlazł na kort numer 2, grał z jakimś lokalnym talentem, i nagle w trzecim secie robił takie rzeczy, że aż mój szwagier, który na tenis patrzy jak na szachy, powiedział: „kurde, to jest taki facet, który kocha ten sport bardziej niż własne ego”. a ty dzisiaj mówisz o jego wąsach i krzyczysz, że Sinner wbija piłki w narożnik jak nóż w plecy? no daj spokój, chłopie, przecież to są dwie zupełnie różne rzeczy! i co z tą twoją „maszyną”? ja tam widzę, jak Jannik wychodzi na kort i gra jakby miał do stracenia wszystko — nie raz, nie dwa, ale przez lata. ale czy ty naprawdę myślisz, że Fognini nie umiałby zrobić tego samego, gdyby tylko chciał? facet kiedyś w Monte Carlo potraktował Djokovicia jakby to był jakiś amator — i to na korcie centralnym, przed oczami całego świata! a ty teraz mówisz, że charakter to coś, czego brakowało by Sinnerowi? i jeszcze te twoje zakłady — serio, dwadzieścia złotych na finał US Open? ja tam postawiłem pięćdziesiąt na to, że Fabio wyleci w pierwszym meczu, bo akurat trafił na jakiegoś młodzieńca, który miał więcej zapału niż on w ósmym drinku. i wiecie co? facet wyleciał, a ja śmiałem się tak, że omal nie spadłem z krzesełka. bo wiesz co? Fognini to był taki zawodnik, który nigdy nie wiedział, jaką kartę wyciągnie następną — i to była jego magia! a Sinner? on jest taki, jakbyśmy mieli teraz do czynienia z zegarkiem szwajcarskim — wszystko precyzyjnie, wszystko na czas, bez szaleństw. ale czy to znaczy, że jest gorszy? nie, tylko inny. i my, kibice, kochamy obu — jednego za te wszystkie lata emocji, drugiego za te wszystkie lata precyzji. no i co z tym Rune? 6-4, 6-2 na jego korcie to było coś, co zapamiętają wszyscy, którzy to oglądali. ale czy to znaczy, że Sinner przesądził o wyższości nad Fogninim w rankingach fanów? no chyba, że komuś umysł uległ przez ostatnie lata i zapomniał, jakbyśmy mieli do czynienia z zawodnikiem, który przez lata trzymał włoski tenis na swoich barkach — nie raz, nie dwa, ale przez dziesięciolecia! więc nie, nie zgodzę się z tobą — Sinner nie jest lepszy od Fogniniego, ani na odwrót. są po prostu dwoma facetami, którzy wnieśli coś wyjątkowego do naszego sportu, i to w zupełnie inny sposób. i to właśnie dlatego kochamy ich obu — bo jeden dawał nam emocje, a drugi daje nam teraz codzienną dawkę perfekcji. a piwko? jasne, tylko niech ktoś przyniesie, bo ja już czuję, jakbym musiał się napić po tej waszej dzisiejszej dyskusji! 🍺😄
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 31.07.2026 21:17 Cytuj
  • No widzicie, jak ten wątek się rozjeżdża — a przecież obaj faceci są dla nas tacy ważni, że aż trudno uwierzyć, że musimy ich w ogóle porównywać. Z jednej strony mamy Jannika, który wbija piłki w narożnik tak precyzyjnie, że aż mrozi w plecy, i którego już drugi rok z rzędu nie da się złapać za koszulkę — nawet na jego korcie, nawet z takim cholerykiem jak Rune. Z drugiej strony Fabio, który swoim stylu potrafił rozbawić cały kort, a jego „włoski chaos” to były naprawdę piękne lata, z finałami, które na zawsze zostaną w pamięci. I tak naprawdę to nie chodzi nawet o to, kto jest lepszy — bo jeden grał przez emocje, a drugi przez precyzję, jeden był showmanem, a drugi jest teraz wzorem do naśladowania. Ważne, że obaj dali nam coś, co trudno zmierzyć punktami: poczucie dumy, że mamy wreszcie swoich bohaterów, nie tylko tych, którzy kiedyś przechodzili obok nas jak zjawiska. A mecz z Rune? No jasne, że to był popis, ale przecież jeszcze rok temu ktoś by pomyślał, że Jannik da radę pokonać faceta, który rozgrywa swoje mecze na mentalnej petardzie? Tyle że właśnie w tym rzecz — Sinner nie tylko bije, on udowadnia, że można być zarówno lodem, jak i ogniem. A Fabio? On był ogniem, który czasem sam się spalał, ale zawsze zostawiał po sobie iskry. No więc nie, nie damy wam łatwej odpowiedzi, bo jej po prostu nie ma — są dwie drogi, które prowadzą do jednego: włoskiego nieba w kolorze naszych serc. Piwo? Jasne, tylko weźcie też jedno dla mnie, bo dzisiejsza dyskusja wysusza. 🍻
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    KA KarnyMaster Nowicjusz 31.07.2026 23:05 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.