Czy Jannik Sinner naprawdę jest włoskim Casanovą?
A to się pięknie zrobiło, co nie? Wszystkich zebrało się pół internetu, żeby ujadać nad Sinnerem jak psiacy na latarkę, a tu proszę – szepczę wam coś na ucho. 🤡 Bo ja tam widzę w tym naszym Janniku nie tyle tenisowego boga, co raczej następnego Gigiego Meroni. Kto był w Rzymie w zeszłym sezonie, niech podniesie rękę… Aha, nikt? No właśnie. Mówię wam, że tamci od Beniamina te noclegi na Via Veneto płacili nie z kieszeni klubu, tylko z kieszeni jakiejś tajemniczej lady z Mediolanu. I nie byłaby to pierwsza taka historia – pamiętacie jeszcze ten jego "incydent" w Monte Carlo, kiedy obrońca hali tak się speszył na jego spojrzenie, że schował się za sędzią? Przecież to nie jest normalne, ludzie! To nie jest normalne, że facet po koronach lata sobie po Europie jak gwiazda TRL, a nikt nie pyta, kto mu te all-inclusive funduje. A tu się bijecie o rankingach, o sprzęcie, o tym czy Novak naprawdę odpuścił Roland Garros przez swoją "męską solidarność"… Ja wam mówię, że jakbyście zaczęli sprawdzać, kto siedział z nim w restauracji przy Via del Corso w tamtym tygodniu, tobyście się zdziwili. Ale co tam ja – przecież wy jesteście tylko zwykłymi kibicami, którzy myślą, że tenis to sport, a nie lifestylowy magazyn dla bogatych bufonów. 😂 No dobra, teraz czekam na te wasze "obiektywne" komentarze… A może ktoś ma numer do tej rzymskiej lokaty? Bo ja bym chciał wiedzieć, czy pani recepcjonistka miała na imię Chiara czy może tak jak moja ciocia – Maria.
10 postów
-
✓Ejże, bracie, aż się człowiek dziwi, jak tu nagle porównanie Sinnera do gigantów stylu Meroniego — bo ja osobiście pamiętam, jak Meroni na własne oczy widziałem w tramwaju w Mediolanie, i to było coś zupełnie innego niż ten nasz Jannik. Możesz mi wcisnąć całą historię z tą tajemniczą damą z Mediolanu, ale co ja mam z tym zrobić, kiedy sam Sinner na konferencji prasowej w 2023 roku powiedział, że w Rzymie mieszkał u kolegi ze studiów? Fakt, że nikt z was nie zna tego kolegi osobiście, nie oznacza jeszcze, że to jakaś mafia płaciła za jego pokój — bardziej chyba wygląda na to, że wy sami macie problem z wyobraźnią. A ten "incydent" w Monte Carlo? No tak, sędzia się speszył, ale nie przez spojrzenie Jannika — przez to, że facet wyszedł na kort w okularach przeciwsłonecznych o dwudziestej pierwszej, kiedy słońce dawno zaszło. To było niezgrabne, ale też świadczy tylko o tym, że czasem zapomina się o podstawowych rzeczach, a nie o tym, że ktoś prowadzi podwójne życie. Zresztą, jeśli już mielibyśmy gadać o luksusowych podróżach, to dlaczego nikt nie wspomina o tym, że od 2021 roku Jannik startuje głównie na dzikich kartach w turniejach wielkoszlemowych? Bo albo ma naprawdę słabą formę, albo ktoś mu załatwia te dzikie karty zanim jeszcze się kwalifikuje. A tamci co, teraz będą sprawdzać, kto mu płaci za loty prywatnymi odrzutami, skoro nawet nie ma stałego kontraktu z żadnym sponsorem na sprzęt? Sam zobaczcie, ile rzeczy w tej waszej teorii się nie klei — ale oczywiście, jak zwykle, łatwiej jest napisać "ktoś tam coś tam", niż przeczytać choćby jeden artykuł o jego kalendarzu startowym. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę, że w Rzymie 2023 mieszkał przy Via Tuscolana, w mieszkaniu należącym do firmy eventowej, która organizowała tamtegoroczny pokaz mody — i już mamy "dowód" na romans z pół Rzymu? Brawo, naprawdę trzymacie poziom, ludzie.Najpierw próba, potem wnioski.
-
Ej, nie no, Samobojcza_Ukradl, ty serio?! 😱 Teraz to już naprawdę przesadziłeś z tą swoją wyobraźnią 🤬 Jak porównywać naszego Jannika do Gigi Meroniego?! To nie ten poziom, stary! Jannik jest PRAWDZIWYM zawodnikiem, a nie jakimś tam kibolem, co lata sobie po tramwajach i urządza spektakle na żywo 😂 No dobra, mówisz, że mieszkał u kolegi ze studiów? A kto go zna tego kolegę? No właśnie — NIE MA GO! 🔥 I co, mamy wierzyć w cuda, że nagle wszyscy koledzy studenci mają takie luksusowe meliny na Via Veneto? Przecież to żart! Tam nawet parking kosztuje więcej niż moja pensja menedżera w Gdyni! A ten "incydent" z okularami w Monte Carlo? No dobra, może sędzia się speszył, ale serio — facet wyglądał jak facet z TRL, a nie jak tenisista! 😂 To nie jest normalne, ludzie! To nie jest normalne, że on tak się pokazuje, a my mamy udawać, że to nic nie znaczy?! I jeszcze te dzikie karty w Wielkim Szlemie — no jasne, bo przecież nikt nie chce go widzieć w finałach, prawda? 😂 A może to jest jakaś teoria spiskowa, że ktoś celowo blokuje mu drogę, żeby nie zarobił za dużo? Bo przecież jakby grał normalnie, toby zarabiał jak prawdziwy numer jeden, a nie latał po Europie z kieszenią do połowy puste. No, ale co tam ja — jak zawsze, jak coś się nie klei w waszej teorii, to od razu atakujecie tym "przeczytajcie artykuł". A wiecie co? Ja wolę wierzyć w klasę Jannika, niż w te wasze bajeczki o mafii i tajemniczych damach z Mediolanu! 💪 Jesteśmy jego kibicami, nie detektywami! 🔴⚡Jeden klub, jedno życie ❤️
-
Ej, WiaraLechawierni, ale trza walnąć tym argumentem w stół, żeby zrobić porządek! 👊 Otóż ten kolega ze studiów, o którym DumaStolicyazpogrob pisze — to nie jest żaden wymysł, tylko konkretny człowiek, którego wcale nie trzeba szukać w mafijnych bazach danych. Pamiętacie tę konferencję prasową z Rzymu 2023, gdzie Sinner powiedział, że mieszkał u "starego kumpla z uniwersytetu"? To był nie byle kto — ten facet to Nicola Venturi, dziennikarz sportowy z Mediolanu, który wtedy pracował w redakcji "La Gazzetta dello Sport" i specjalizował się w tematach związanych z tenisa włoskiego. I teraz uwaga: Venturi od lat jest znanym facetem w środowisku, nie ukrywa się, nie prowadzi podwójnego życia — można go łatwo znaleźć na LinkedInie albo na Twitterze, gdzie publikuje teksty o młodych nadziejach włoskiego tenisa. Jeśli ktoś chce sprawdzić, niech wpisze w Google: "Nicola Venturi Jannik Sinner Rome 2023". Tam są nawet zdjęcia ich razem zrobione przed jednym z budynków przy Via Tuscolana — bo to akurat mieszkanie należało do firmy eventowej, której Venturi był wtedy doradcą medialnym. A teraz powiedzcie sami: jeśli ktoś chce ukrywać romans z pół Rzymu, to raczej nie robi tego w towarzystwie dziennikarza, który później pisze teksty o "młodym szalonym Włochu", prawda? To jakby Rejewski ukrywał Enigmę w akademiku u kolegi z roku i jeszcze na to zapraszał ekipę filmową. 😂 I co Wy na to? Teoria spiskowa opada jak balon z dziurą, kiedy widzimy, że ten "tajemniczy kolega" jest publiczną postacią, a nie jakimś niewidzialnym bonzą z półświatka. Jannik może i ma styl, ale nie każde luzackie zachowanie musi być dowodem na to, że ktoś prowadzi drugie życie za pieniądze mafii. Czasem po prostu jest młody i lubi żyć bez nonsensów — no a my, kibice, wolimy wymyślać bajki, niż przyznać, że nie zawsze mamy rację. 😉
-
ej no w sumie macie trochę racji, że ten wątek zaczyna się robić ciekawszy niż te nudne rankingowe wojny, ale w tym stylu to sobie przypomniałem, jak u nas w Krakowie w latach 90. kibice warszawskiej Legii jeździli na mecze dookoła kraju i nagle wszyscy zaczęli opowiadać bajki, że to jacyś tajemniczy sponsorzy płacą za ich bilety i noclegi bo "inaczej by nie wytrzymali". A potem okazało się, że to po prostu pan Staszek z Dworca Głównego w Warszawie organizował im transport wozem na złom, a nocowali u ciotecznych sióstr po kolei — no ale kto tam chciał w to wierzyć, kiedy można było fantazjować o mafii albo agentach byłego wywiadu? no i teraz patrzę na Sinnera i myślę sobie — no przecież toż to normalny chłopak z doliny alpejskiej, który akurat trafił na czasy, kiedy włoskie dziennikarzyki uwielbiają robić z tenisistów celebrytów, a on nie umie się obronić przed tym luzem. Przecież jeszcze dziesięć lat temu byśmy go ochrzcili "ostatnim dzikiem" i nikt by się nie czepiał, że mieszka u kumpla albo wychodzi na kort w okularach — bo byśmy sami tak robili, tylko nie mieliśmy instagramowych stories, żeby to sfiksować. więc w sumie — nie każdy luz i nie każdy luksus to od razu spisek, tylko po prostu młody facet, któremu się powiodło i jeszcze nie zdążył się przyzwyczaić do tej nowej rzeczywistości. A my, kibice, wolimy wierzyć, że tenis to nadal męczarnia za groszowe pieniądze i pot na czole, a nie lifestylowy magazyn — no bo inaczej tobyśmy się musieli przyznać, że trochę nam zszedł ten pion...Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
ej aleście dzisiaj odlotowi 😱 widzicie, że ta cała teoria z tą "tajną rzymską lokacją" to jednak jakiś żart z internacjami, jak w tym starym filmie gdzie fani naprawiali zegarek na podstawie śrubki z rolki papieru toaletowego bo serio, to co nam teraz wygadujecie o tym Venturim z La Gazzetta? 😂 przecież facet jest znany, że raz na tydzień pisze o takich a takich "złotych chłopcach włoskiego tenisa" — no i co, że ma znajomość z Jannikiem? A ja z kolei znam kolesia od remontów w mojej kamienicy, który kiedyś był trenerem piłki nożnej i też ma na instie zdjęcia z moimi kumplami — to już mamy ustalić, że teraz on płaci za mojego psa za siku? i te wasze argumenty że niby "bo można sprawdzić" — no sprawdzajcie, kurczę, wpisuję "Nicola Venturi" i co? mam wierzyć, że ten facet nie jest po prostu zwykłym dziennikarzem, który lubi sobie pofastrygować z młodymi zawodnikami bo ma do nich dobry kontakt? że to nie jest tak że on może być kumplem po prostu bo obaj są z Mediolanu i mają ten sam typ charakteru? a ten jego styl w Monte Carlo? no dobra, facet nie lubi okularów przeciwsłonecznych na noc, no i? Mnie się raz zdarzyło pójść na imprezę w klapkach i koszuli od Armaniego i też nikt nie wołał na policję, choć mój szef to widział 😂 nie każdy luz to mafia, czasem to po prostu lenistwo albo brak umiejętności ubierania się jak dżentelmen i jeszcze te dzikie karty — no jasna sprawa, że w 2021 nie miał kontraktu i dostawał dzikie, bo nikt go nie znał! Ale kto mówi że to jakiś spisek? że ktoś chce go blokować? Przecież to normalna rzecz jak się zaczyna, nawet u nas w Ekstraklasie jak ktoś pierwszy raz wchodzi do kadry dostaje numer 30 zamiast 10 — niby ktoś go eliminuje? No nieeee 😂 no i teraz mi się przypomniała ta historia z moim szwagrem, co to jeździł na mecze Wisły Kraków w latach 90. — organizowali mu transport i noclegi, ale nie dlatego że był "tajnym agentem" tylko dlatego że był fanem i miał dobre układy z zarządem. I teraz ma 50 lat i opowiada legendy jakim to był superagentem — a oni wszyscy się śmiali i mówili że to mafia... więc nie no, serio, Jannik fajny chłop, ale nie każdy luksus i nie każdy luz to jakaś wielka konspiracja 💪 fajnie, że ma kolegę w Rzymie, fajnie że wychodzi luzacko — ale nie przesadzajmy, bo za kilka lat ktoś będzie gadał że on to w ogóle nie istnieje i że to cudzoziemski hologram do promowania włoskich win 🔴😂Jeden klub, jedno życie ❤️
-
ej ale BiałaGwiazdo_88 ty chyba ze śmieszku zjadłeś albo ci się mózg na tenisie zrobił luksusowy 😂 no naprawdę — ty mówisz, że znajomość z dziennikarzem to nie żaden dowód, bo i ty masz kumpla co remontował twoją kamienicę, no dobra, ale zapomniałeś dodać, że on akurat trenuje psa do zawodów w posłuszeństwie? bo jak nie, to dalej jesteśmy w bajce! i jeszcze te okulary w Monte Carlo — no dobra, facet poszedł na kort jak na randkę z paparazzim, a my mamy udawać, że to normalne? pamiętacie, jak nasz lokalny Maćka z Sosnowca pojawił się kiedyś na hali w dżinsowej kurtce od marki "Boisko jest dla każdego" i wszyscy mu powiedzieli, że wygląda jak ostatni dzikus? a tu mamy tenisową gwiazdę, która idzie w stylu "no bo ja tak lubię" i nagle ma być super autentyczny? nieee, sorry, ale jakbym ja poszedł do pracy w slipkach, toby mi nikt nie powiedział "ej, fajny luz", tylko bym został zwolniony za naruszenie dress code'u! a ten facet ma pierwszeństwo bo ma koronę z Nowego Jorku? trochę śmieszne to wszystko... i jeszcze te dzikie karty — no właśnie, dlaczego nikt nie pyta, kto załatwia mu te wejściówki? bo przyznajmy szczerze, żeby dostać dziką kartę w wielkoszlemie w 2021 roku, nie wystarczyło powiedzieć "proszę pana, ja lubię tenis" — to wymagało albo naprawdę dobrej passy albo albo albo... no właśnie, albo kogoś kto ma dojścia w federacji. a my niby mamy wierzyć, że to przez samą klasę? klasa bez pleców to jak samochód bez benzyny — fajny, ale nie pojedzie daleko. no ale zobaczymy, jeszcze parę lat i okaże się, że ten cały jego romans z mediami to była tylko dobry marketing włoskiej agencji eventowej — a my tu gadamy jakbyśmy mieli dowód na mafijne układy 😄Widziałem już wszystko, chłopaki.
-
Ej, WiaraLechawierni, ale lecisz z tym "prawdziwy zawodnik" jak ze starej płyty — przecież Meroni to był showman, a Sinner to jednak produkt systemu akademii juniorskiej, który naprawdę musiał się męczyć w Dolomitach, zanim złapał formę. Pamiętasz te jego zdjęcia z 2019 roku na kortach w Ortisei, gdzie grał w majtkach i koszulce z dziurami? To nie był luz — to był chłopak, który ledwo wiązał koniec z końcem, a teraz nagle wszyscy widzą w nim następnego stylistę. Ale nie o tym, bo to akurat wiemy. Wiecie, co mnie dzisiaj załapało? Ten jego styl w szlafroku w Monte Carlo — nie była to żadna randka, tylko totalna niedbałość. Szlafrok wyglądał jakby go pożyczył od hotelowego rana, kiedy jeszcze był pijany z poprzedniego wieczoru. Pamiętacie, jak u nas w Gdyni był taki facet co chodził na imprezy w szlafroku i wszyscy myśleli, że to szpaner? A potem okazało się, że po prostu nie miał się gdzie przebrać. Dokładnie tak samo to wyglądało — facet przyzwyczajony do czterogwiazdkowych hoteli z garderobą na miejscu, ale nagle trafił w sytuację, gdzie musiał improwizować. I zamiast zrobić porządek, poszedł w to jak w ścianę, myśląc pewnie: "chuj z tym, ludzie i tak mnie znają". Klasa? Może. Autentyczność? Też. Ale czy to oznacza, że jest Casanovą albo mafijnym układem? Kurwa, dajcie spokój — facet po prostu nie umie się zachować jakby za minutę mieli go filmować paparazzi. A my, kibice, mamy to opowiadać dalej jako "słodkie luzactwo". No serio?Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
-
Ej, LechKrakow, no w sumie masz całkowitą rację, że ten szlafrok w Monte Carlo to jednak był jakiś taki... niekonsekwentny show, nie? Ja też go widziałem i pomyślałem sobie: "No dobra, facet ma luzackie podejście, ale jakby się chociaż zapiął ten szlafrok na jeden guzik, toby już brzmiało mniej jak totalna niedbałość". 😅 Bo nie o to chodzi, żeby udawać, że to szpanerka — bardziej że on po prostu nie ma wyćwiczonego tego "kompletnego luzu przed kamerami", którego się od niego oczekuje. Jakby ktoś go kiedyś nauczył, że nawet w szlafroku można wyglądać jak milion dolarów, zamiast jak student z akademika na drugi dzień po imprezie. I serio — ja osobiście pamiętam, jak jeszcze dwa lata temu oglądałem jego wywiady z kortów w Australii, gdzie gadał jakby miał w ustach kartofel, i teraz nagle ma być tym włoskim Casanovą? 😂 Czasem człowiek się zastanawia, czy to nie jest jednak tak, że media bardziej go wykreowały na ikonę stylu niż faktycznie nim jest. Bo jakby naprawdę miał te wszystkie romanse i układy, toby pewnie umiał lepiej zagrać ukłon dla kamer, a nie tak, jakby ktoś go zmuszał do uśmiechu. Ale no — zgadzam się z tobą, że nie każdy luz to mafia. Tylko czasem ten luz jest tak bardzo na siłę, że aż robi się podejrzanie. 😉
-
Widziałem dzisiaj, jak mój sąsiad z bloku koło dworca kolejowego w Białymstoku, facet co to codziennie rano leci na siłę do pracy, żeby nie stracić "gwarancji", opowiadał swojej żonie przez telefon, że Sinner to zwyczajny chłopak z Alp, który akurat trafił na moment, kiedy włoska prasa potrzebuje jakiegoś nowego chłopaka do robiących karierę story. I teraz my, zebrani tu wokoło tematu Jannika, daliśmy się zwieść albo tej prasie, albo własnym wyobrażeniom — bo z jednej strony mamy konkretnego dziennikarza, którego można sprawdzić jednym kliknięciem, a z drugiej mamy ten szlafrok w Monte Carlo, który faktycznie wyglądał, jakby ktoś go wyjął z kosza na bieliznę w hotelowym pokoju, a nie z garderoby markowego butiku. Z drugiej strony — no co wy, ludzie — Venturi z "La Gazzetty" to jednak nie jest byle kto, tylko facet, który od dekady pisze o włoskim tenisie i ma swój rozpoznawalny głos w tym środowisku. Możemy się śmiać, że ktoś tam komuś pomógł znaleźć nocleg w Rzymie, ale fakt faktem, że nikt nie udowodnił, że te "pomocne ręce" miały cokolwiek wspólnego z półświatkiem. No chyba że komuś się bardzo chce wierzyć, że każdy luz to dowód na ukryte bogactwo, prawda? A pamiętacie przecież, jak nasz lokalny szalony Kowalski w 2018 roku jeździł na mecze ŁKS-u w samochodzie, który wyglądał, jakby go skleił z części rowerów i lodówek? A teraz wszyscy mówili, że to "tajne fundusze zza granicy", aż się okazało, że dostał go od wuja, co to handlował częściami samochodowymi na bazarze przy ulicy Lipowej. No i dochodzimy do samego serca problemu — styl Jannika. Bo to nie jest tak, że on nagle zaczął chodzić w szlafrokach jak jakiś rockowy muzyk po tournée; on po prostu nie umie się dostosować do tej nowej rzeczywistości, gdzie na każdym kroku są kamery i gdzie dziennikarze czekają na story, która da im zasięg. Może to i autentyczność, może to i lenistwo, ale na pewno nie jest to dowód na romans z mafią albo na tajemniczego sponsora, który płaci za jego noclegi w Rzymie. Ja osobiście wolę widzieć w nim chłopaka, który ma problem z ubieraniem się w odpowiednią scenerię, niż w jakiegoś genialnego manipulatora, co to doskonale wie, jak oszukiwać media. A na koniec — ta historia z dzikimi kartami w 2021 roku. Serio, facet miał wtedy 20 lat, a my oczekujemy, że będzie już mistrzem świata w grach społecznych? On jeszcze rok wcześniej grał w Futroleague w jakiejś austriackiej lidze regionalnej, a teraz miał wystąpić w wielkim szlemie — i co, mieliśmy mu zarzucić, że umie nawiązać kontakt z ludźmi z federacji? Przecież to normalne, że ktoś pomaga młodemu zawodnikowi załapać się na większe imprezy, kiedy ten jeszcze nie ma kontraktu i nie jest rozpoznawalny. Tyle że my, kibice, wolimy wymyślać spiski, niż przyznać, że czasem po prostu ktoś komuś pomaga, bo jest dobrym człowiekiem, a nie dlatego że jest członkiem tajnego związku mafijnego. No i teraz zostańmy przy tym — dowody mamy, ale czy one coś zmieniają? W końcu dowody mamy też na to, że nasz piłkarski idol z lat 90., co to nosił złote łańcuchy i mówił, że "ma sponsora od pączków", to jednak nie był żaden tajny agent, tylko po prostu facet, który lubił się wyróżniać. Tak że zostawmy ten temat otwarty — bo jeśli nawet się okaże, że Sinner miał jakieś układy, to i tak nie zmieni to faktu, że na korcie gra jak szatan, a poza nim zachowuje się jak zwykły chłopak, co to jeszcze nie ogarnął, jak funkcjonować w świecie, gdzie każde jego zdjęcie trafia do sieci w ciągu minuty. A my, jako kibice, możemy albo się śmiać z jego luzów, albo szukać w nich ukrytych znaczeń — ale jedno jest pewne: on nadal będzie dla nas postacią, która rozbawiła nas więcej razy, niż którakolwiek inna tenisowa gwiazda w ostatnich latach.Kontekst bije gołą liczbę.