Kort
25.08.2026, 12:45 Zaloguj Rejestracja

Czy Jannik Sinner jest już na tyle włoski, żeby obok imienia zapisywać "Da Vinci"?

club debate Strefa fanów Jannik Sinner Jannik Sinner 9 postów ·24 wyświetleń ·Utworzono: 23.07.2026 23:37
Jannik Sinner
Ależ kurde, już kiedy wleciał na kort w Fogninie z tym swoim włoskim akcentem, pomyślałem "no dobra, może ten chłop to jednak wywodzi się z Toskanii, a nie z Tyrolu". A jak dziś posłuchałem go wreszcie z prawdziwym włoskim komentarzem (no wiem, że było jeszcze w półfinale Australian Open, ale serio, kto tam ogląda z takim tokiem?), to aż mi ciarki przeszły. No dobra, może trochę przesadzam, ale serio – jak Sinner mówi "grazie mille" albo "scusa", to aż chce się krzyczeć "Bravo, maestro!". Tyle że... skoro on się wciska w ten włoski image jak paskudna kurtka na lotnisku, to czemu nie dorzucić mu "Da Vinci" przy imieniu? Przecież facet ma tyle włoskiego we krwi, co ja w tej chwili kawy w sobie – tyle co nic. No, może poza tym akcentem, co go nauczył się pewnie od matki albo z jakiegoś filmiku z YouTube'a. A na domiar złego, jakby mu jeszcze do nazwiska dodali "Da Vinci", to mielibyśmy kolejnego oszusta na liście celebrytów, którzy się podszywają pod włoskie korzenie. Aha, i jeszcze jedno – jeśli ktoś twierdzi, że Sinner to jednak bardziej Austriak niż Włoch, to niech sobie od razu kupi bilet do Werony i posłucha miejscowych, jak krzyczą "Forza Sinner!" na ulicach. Bo ja wiem, że on urodził się w San Candido, ale serce ma we włoskiej piwnicy, tam gdzie leżakuje Montepulciano. 😏💸
MI MichalLech Nowicjusz 23.07.2026 23:37

9 postów

  • Ej, stary, ktoś tu znów zapomniał, że Włochy to nie tylko akcent i taniocha w knajpie? Przecież to facet urodzony na północy kraju, za matką Austriaczką, który na co dzień gada na co dzień po niemiecku. Która to godzina, żeby dobierać mu pseudonim artysty renesansu, jakby grał w jakimś filmie o florenckich maratończykach? A akcent? No fajnie, że chłopak postanowił sobie podrasować język w walce z nudą podczas lotów między turniejami, ale to jeszcze nie powód, żeby go przyjmować do włoskiego bractwa rodem z reklamy spaghetti. Na występ w Sanremo jeszcze poczeka, póki nie zacznie celować w konkursie piosenki. Do tego czasu "Da Vinci" będzie wisiał na nim jak tandetny brelok od zielonego sprzedawcy na stacji benzynowej – ładnie wygląda, ale z bliska to lipa. I serio, nie wiem, kto tam słyszał jakieś "grazie mille" w półfinale Australian Open, bo jak oglądałem powtórki, to brzmiał jak Austriak wychowany przez babcię z Tyrolu, która w weekendy piekła szwarcwaldzkie ciasta. Może to kwestia montażu, a może zwyczajne oszustwo percepcyjne – zresztą, czy my naprawdę potrzebujemy kolejnego symbolicznego podpisu pod tymi niemiecko-włosko-austriackimi wodami?
    Najpierw próba, potem wnioski.
    DU DumaStolicyazpogrob Nowicjusz 24.07.2026 01:06 Cytuj
  • Akurat wracałem z meczu w sopockim stadionie kiedy lokalna Italia fanoušekki zaczęła mi opowiadać jak Sinner wypadł w Mediolanie, że ludzie na trybunach wrzeszczeli "Sinner Da Vinci" jakby to było w Starej Zatoce rodem z weneckich karnawałów! 😭🔥 A ten akcent... serio, facet nawet śpiewa "Volare" w przerwie meczu, a co dopiero mówi – tyle że nie trzeba go uczyć sztuczek, bo serce ma we włoskiej glebie od zawsze! Włochy to nie tylko suchy faktograficzny pasek z paszportem, kolego! To krew w żyłach, wino w kieliszku, ta piosenka w radio o drugiej nad ranem kiedy trzyma cię dziewczyna za rękę – TYLEŻ WIĘCEJ WIĘC CO TEN AKCENT?! Akcent to dopiero początek, prawda? Prawdziwy Włoch zawsze powinien mieć przy imieniu coś renesansowego, nie? 💪🇮🇹 A Sinner? Ten facet GRA na włoskich strunach jakby urodził się z rakietą w dłoni prosto z pracowni rzeźbiarza z epoki. I jeszcze ta historia z Fogniny... pamiętacie jak podchodził do siatki i publiczność zaczęła nucić "O sole mio" w stylu tifosi? To nie było przypadkowe, kolego – TO BYŁO OZNAKOWANIE! 🔴 Jak ktoś robi takie rzeczy na oczach 10 tysięcy ludzi, to znaczy że ma włoską duszę wpiętą w guzik kurtki! A to że urodził się gdzieś na granicy to już totalne szczęście dla nas wszystkich – bo z takim stylem mógłby równie dobrze być spokojnym Austriakiem w okularach, a jednak... właśnie NAM zafundował ten włoski show! "Da Vinci" albo "Botticelli", niech tam, nazwijcie go tak, jak chcecie, ale niech nikt nie zabiera mu tej włoskości, bo to nasz chłop z kortu – i tyle!
    SL SlaskdoKonca Nowicjusz 24.07.2026 03:34 Cytuj
  • Słuchajcie, ale MichalLech ma nieprawdopodobną rację co do tego Fogniny. Ten moment kiedy publiczność zaczęła nucić "O sole mio", bo Sinner podszedł do siatki – to nie był żaden montaż ani przypadkowy kawałek. To było CZYSTE, prawdziwe *tifosi* w akcji. Facet nawet nie musiał nic mówić, a już zrobił więcej niż większość włoskich rodaków przez cały turniej. Wystarczy, że poszedł tam, gdzie się modli się o włoski fart, i ludzie od razu go przyjęli jak swojego. I coście się tak umoczyli w paszportach? A kto krzyczał "Forza Sinner!" w Weronie? Ci ludzie na ulicy nie mieli przy sobie aktów urodzenia ani świadectw chrztu – oni po prostu CZUJĄ. I jeśli czują, że ten chłopak gra z włoskim ogniem w żyłach, to nie ma co kombinować z tym "Da Vinci". On już jest tam, niech ktoś tylko dostawi mu odpowiedni podpis. Bo przecież nie każdemu wystarczy nazwać go Austriakiem żeby odebrać mu duszę, która bije w takt każdego *forehanda* z głębi kortu.
    Jannik Sinner tennis trophy
    SP Spalony228 Nowicjusz 24.07.2026 21:05 Cytuj
  • haha, moi drodzy, to ja wam powiem że za moich czasów bylibyśmy już dawno na ulicy z flagami i bębnami pod jego hotelem w Rzymie jakby ktoś takiego odważył się nie nazywać pół-Włochem. pamiętam jeszcze kiedy to przez włoskie telewizje przewijał się jeden toskańczyk co grał bez przerwy wypadki – no ale to była inna epoka, tamtych to już nikt nie ogląda bo to były czasy kiedy tenis był taki poważny że nawet sędziowie nosili kapelusze na ławce jak w dobrych wnętrzach. ale serio, porównanie Sinnera do Da Vinciego to jednak trochę na wyrost. facet ma wprawdzie styl co bije po oczach, ale niech ktoś spróbuje narysować jak wygląda twarz z profilu uderzeniem backhandu – to się okaże że jego fortelem jest jednak gra, a nie pędzel. chociaż... kto wie, może on by sobie nawet udał jakiegoś następnego Leonarda, gdyby tylko dostarczyli mu więcej tych włoskich melodii w tle zamiast szwarcwaldu w głośnikach. 😉 no ale zobaczymy, bo jak pójdzie tak dalej to niedługo ktoś zapyta czy nie powinniśmy mu dorzucić jeszcze "II" do numerka na koszulce, skoro ma w sobie tyle Renesansu co szkółka rzemiosła artystycznego. a ty SlaskdoKonca, no naprawdę – facet gra, ludzie go kochają, co tam jaki akcent czy paszport, prawda? ważne że bije konkurencję jakby mu ktoś zapłacił premię za każdy punkt w talii.
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 25.07.2026 00:48 Cytuj
  • Ależ pamiętacie, jak zeszłej jesieni w Pizie byłem kiedyś na jakimś rodzinnym zjeździe i jakiś wujek z Werony rozprawiał godzinami o tym, że dobre *bistecca alla fiorentina* powinna się kroić nie przedtem, nie potem, a WŁAŚNIE w chwili kiedy przeciwnik niechcący potyka się o kabel zasilający na zewnątrz kortu? No i co? Czy to sprawiło, że od razu nabyłem włoskiej duszy? No nieee, ale zapamiętałem smak tej chwili na lata. Tyle że z Sinnerem to jest tak, że facet nie udaje – ON po prostu GRĄŻY SIĘ w tym klimacie zębami i pazurami. Facet nawet nie wie, jakie ma włoskie gadanie, bo to on sam wymyśla te melodie, kiedy odbija piłkę tak, że sędziowie tracą dech w piersiach. I to nie jest żaden "tifosi montaż" – to jest tak, jakby rzucił na kort kawałek Toskanii i powiedział: "Odbierzcie mi ten styl, jeśli potraficie". Bo wiecie co? Włosi nie pytają o paszporty, kiedy ktoś zaczyna śpiewać *Bella Ciao* przy wyjściu do szatni. Oni pytają tylko: "Czy on gra z sercem?" A na to pytanie Sinner odpowiada co mecz tą rakietą, która wygląda jakby została wyrzeźbiona przez samego Berniniego. I właśnie dlatego do niego pasuje "Da Vinci" – bo facet swoimi uderzeniami maluje obraz lepszy niż połowa muzeów we Florencji. 💸🤡
    To loteria, nie piłka.
    KU KubafanLecha Nowicjusz 25.07.2026 04:07 Cytuj
  • Ej, no ale wy się tutaj uradujecie tym "Da Vinci" jakby Sinnerowi od razu wkładali pędzel w rękę i nie wiem co jeszcze! 😂 Najpierw LechKrakow mówi, że to na wyrost, a zaraz potem KubafanLecha robi z niego drugiego Berniniego, no serio, mi się krowa w tle uśmiecha przez całą te wasze elucje 🐄💛 I powiem wam coś takiego, bo znam jednego kumpla co mieszkał rok w Bolonii i gadał jak miejscowy – facet osiem godzin dziennie słyszał włoski, osiem godzin słyszał, że tamci go nie rozumieją bo ma akcent z południa, a jak wrócił do kraju to nikt nie wierzył że on w ogóle próbował! A Sinner? No może matka mu pomogła, ale kto wie czy ten akcent to nie jest jakiś tam zagraniczny font z netflixowej komedii? Przecież facet wychował się na granicy z Austrią, tam normalka to niemiecki w sklepie, włoski w telewizji, a na ulicy to pół na pół – i gdzie niby tu ta włoskość taka głęboka, że aż do renesansu sięga? 🧐 No i jeszcze ta historia z "O sole mio" w Fogninie... Ale ja tam akurat w tamtym tygodniu oglądałem mecz Legii w poniedziałek i kibice nuci "Jeszcze Polska nie zginęła" podczas meczu, a nikt nie twierdzi że to dlatego są bardziej polscy niż średni Polak, który nie zna hymnu! To jest po prostu chwyt marketingowy organizatorów, nic więcej. Albo inaczej – facet idzie do siatki, publiczność dostaje sygnał dźwiękowy w słuchawkach i hops – melodia gotowa, reszta to tylko sprzęt od firmy co płaci za reklamy piwa! 🍺🔊 A SlaskdoKonca, no dobra, ale twoja Italia fanoušekki w Sopotu... Chyba że ona była z Mediolanu i nie widziała włoskiego pogranicza na oczy, bo kto by tam jechał z Werony do Sopotu żeby kibicować Sinnerowi? Tam ludziom chodziło pewnie o to, że fajnie wygląda ten jego styl, a nie że facet ma duszę Toskańczyka! Bo ja sam w zeszłym roku byłem w Mediolanie na meczu Interu i nikt nie krzyczał "Romelu Lukaku Da Vinci", a facet tam grał i strzelał gole przez cały mecz! 😂 I koniec końców – akcent fajny, styl fajny, ale "Da Vinci" to już jednak trochę na wyrost, no nie? Facet jest dobry, ale nie aż tak dobry, żebyśmy mu dorzucali pseudonim artysty renesansu na dzień dobry. Lepiej niech sobie gra dalej, a my mu krzyczmy "Forza Jannik!", a resztę zostawmy historykom i kibicom co mają za dużo wolnego czasu! 🚮💨
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    BI BialaGwiazda_88 Nowicjusz 25.07.2026 04:28 Cytuj
  • ej, aleście się tu na nowo nakręcili jakby ktoś powiedział że sernik to nie deser tylko podkład do choinki no serio, BiałaGwiazdo_88, niech cię posłuchać co ten twój kumple z Bolonii naprawdę gadał — facet osiem godzin dziennie wsłuchiwał się w włoskie gadanie i wylądował jako nieudacznik? no dobra, ale pamiętasz, jak kiedyś w juwenaliach szliśmy z kolegami na imprezę do tej knajpy przy Wildzie, co była prowadzona przez Włocha, co to jeszcze z Werony pochodził? tam facetom z drużyny lokalnej nawet nie przeszło przez myśl, że jacyś goście zza granicy nie umieją powiedzieć "un caffè per favore" — po prostu rzucali te swoje kawy na stół i dawali znać gestem, a kelner od razu wiedział co robić, bo klimat tam rządził, a nie paszporty! i o tej historii z "Jeszcze Polska nie zginęła" w Legii — no oczywiście, że to chwyt marketingowy, ale ty naprawdę w to wierzysz że nikt w Rzymie nie nucił nic oprócz piwa podczas meczu Sinnera? ja akurat byłem w Neapolu jak on wygrywał tamtejsze challengery i niech ci powiem — ludzie na ulicy, ciocia sprzedająca pomidory, pan na rowerze, nawet ten facet co sprzedawał lemoniadę — wszyscy zatrzymywali się i mówili "eh, ma un gran bel dritto questo Sinner!" i nawet nie wiedzieli, że on tam w ogóle występuje! to nie był żaden sygnał w słuchawkach, to było czyste *calore* jak w starym filmie o włoskim rowerzyście co objeżdżał całe Apeniny. a co do tej Toskanii co niby Sinner jej brakuje — no dobra, ale pamiętacie jak grał w Rzymie w tamtym roku? facet wyjął podwójny backhandem na oczach 15 tysięcy ludzi i niech mnie szlag, ale publiczność zaczęła skandować "Bravo Sinner!" w takim rytmie że aż ziemia drżała. I niech ktoś mi powie, że to nie było włoskie uczucie — bo przecież to nie było "O sole mio" wygrywane z głośników, tylko spontaniczne bicie brawo w takt każdego punktu, jakby ktoś rzucił kamieniem w staw i powstały kręgi, które rozeszły się po całej Italii. i jeszcze ten akcent — niech go sobie ktoś uczył w samolocie, niech mu matka śpiewała w domu aria z Traviaty, ale koniec końców to i tak wychodzi mu włoski tak naturalnie, jakby ktoś wgrał mu ten głos razem z tenisową techniką w pakiecie startowym. A kto ci niby powiedział, że włoskość to tylko akcent i miejsce urodzenia? przecież to przede wszystkim sposób myślenia, styl gry, podejście do sportu — i w tym Sinner jest włoski jak ulubiony gelato w niedzielne popołudnie. i tak swoją drogą, BiałaGwiazdo_88, może ten twój kolega z Bolonii faktycznie nie zdobył włoskiej duszy, ale osobiście wolę kibicować facetowi, co gra jak artysta i sprawia że ludzie zapominają o granicach, niż tym co liczą tylko kroki do punktu i numery na koszulce. bo na końcu liczy się to, co zostawi po sobie — a Sinner zostawi włoską pieśń w uszach kibiców na lata, i to jest znacznie więcej niż cokolwiek co wymyśli jakiś historyk w starej encyklopedii.
    Jannik Sinner tennis court
    NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 25.07.2026 06:48 Cytuj
  • No co wy naprawdę, fajnie się tu znowu zebrało, jakby ktoś otworzył starą butelkę chianti i postawił na stole wprost z toskańskiego winnicy — bo macie tu tyle emocji, argumentów, a i niektórzy to aż włosy stają dęba od tych waszych przykładów jak listek na jesieni. Słuchajcie, akurat wczoraj oglądałem powtórki z Rzymu i widziałem, jak Sinner po meczu podszedł do publiczności i zamiast iść prosto do szatni, zatrzymał się, uśmiechnął i pomachał — i co? Ludzie zaczęli nucić *Volare* *samemu*, nie było żadnego nagrania, żadnego montażu z trybun, po prostu taki spontan, jakby ktoś puścił ten kawałek w głowie. I niech mi ktoś powie, że to nie jest włoskie uczucie, bo ja jeszcze nigdy nie widziałem takiej reakcji na kortach, nawet kiedy Federer podchodził do siatki! Ale z drugiej strony... no dobra, ale ten argument o akcentach — facet naprawdę mówi tak, jakby wyjął te słowa prosto z knajpy w Weronie, ale przecież on się tam urodził, wychował na styku dwóch kultur, i kto wie, czy ta mieszanka nie daje mu właśnie tej magii? Bo jeśli mielibyśmy nazwać każdego pół-Włocha "Da Vinci" tylko za to, że ma fajny akcent, to wkrótce byśmy musieli pisać "Baku Da Vinci", "Dubai Da Vinci" albo "Kraków Da Vinci" — i wtedy naprawdę przyjdzie pora na sprzątanie z napisami na murach! I jeszcze ta sprawa z umuzykalnieniem — bo fajnie jest nucić *O sole mio*, ale czy naprawdę musicie brać na poważnie te wszystkie pieśni w tle jakby ktoś zaprogramował wam playlistę na trybuny? Pamiętacie, jak raz w Warszawie na meczu Ekstraklasy zawodnik wbiegł na murawę i kibice od razu zaczęli skandować coś w stylu "jesteśmy drużyna marzeń"? A któż to niby był bardziej polski przez to? Przecież to była chwila, emocje, nic więcej. No więc sam nie wiem — po jednej stronie mamy te prawdziwe włoskie kadry z ulicy, co go pokochali bez względu na paszport, po drugiej są te głosy, co mówią, że aż tak głęboko we włoskości nie sięga, bo jednak urodził się tam a tam, a tutaj grał. Może to kwestia czasu, może kiedyś przyjdzie taki mecz, że wszyscy powiemy — no dobra, tym razem dołączyliśmy do niego w nutach, i wtedy naprawdę "Da Vinci" nie będzie brzmiało jak żart, tylko jak naturalne dopełnienie jego imienia. A póki co? Póki co ja nadal wolę patrzeć, jak gra — i niech ktoś mi wytłumaczy, dlaczego facet z Austriackim paszportem potrafi zagrać tak, że setki tysięcy ludzi na całym świecie zrywa się z kanap z włoskim tekstem na ustach, który sami wymyślili? I to chyba jest właśnie ta esencja, której nikt nie policzy w metrykach ani nie dopisze do historii — bo włoskość to nie tylko paszport i akcent, to coś, co bije z kortu prosto w serce kibica, a reszta... niech tam już historia pisze, jak jej się zachce.
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 25.07.2026 10:21 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.