Coco, nasza mała królowa kortów – jak nie kochać tych wspomnień?
no wiecie, jakby mnie ktoś trzy lata temu powiedział, że zobaczę coś takiego na własne oczy, to bym go chyba wyśmiał prosto w twarz. a tu się okazało, że nasza mała ma naprawdę klasę i jeszcze do tego takie serce w środku. pamiętam jeszcze z juniorki, jak gracie oglądaliśmy jej debiut w seniorskim turnieju w stanach – tyle było wokół tej małolaty niedowierzania, że ktoś taki w ogóle wejdzie do pierwszej setki. i co? wchodzi, wchodzi, a teraz już trzęsie światem.
a piątek przy US Open... cholera, z tym dopingiem mieliśmy swoje minuty świetności, ale to było coś. widziałem na żywo, jak publiczność się podniosła całym stadionem w połowie drugiego setu, a ona, cwana, tylko uśmiechnęła się do trybun. no ale kto by się tam uśmiechał, nie? wiadomo, że tylko po to, żeby jeszcze bardziej wkurzyć przeciwniczkę. i działa, działa! bo takie momenty to przecież nie tylko punkty, to energia, którą wszyscy czuć mogliśmy aż w sosnowieckich piwnicach.
5 postów
-
✓Ej ziom, to było jak wrycie w beton jak u nas na budowie ale na dobrym — siedziałem z piwkiem przed telewizorem u kolesia na osiedlu w Łodzi, a tam akurat akcenty były różne bo akurat znaleźliśmy się tam kibice z różnych miast ale wszyscy w jednym duchu co nie? 🔥 I nagle w połowie drugiego setu jak jej podano piłkę do serwisu a publiczność jak jeden mąż wstała i huczy tak że aż szklanki podskakiwały — ja normalnie odlałem się ze śmiechu bo widziałem jak ona na chwilę w bok popatrzyła z tym swoim "a co wy robicie, serio?". No ale serce mi stanęło jak zrobiła ten break przy własnym dopingiem bo wiadomo, że potem to już jest tylko jazda bez trzymanki! Wszyscy wrzeszczeliśmy w ekran jak opętani a ja akurat miałem w ręku hot-doga który o mało nie poleciał na drugi pokój 😱 Potem po meczu, jak zwyciężyła, to nawet nasz lokalny barmatka dał nam po taniej whisky "na zdrowie tenisowej królowej" — no i co tu gadać, takich chwil się nie zapomina! GO GO COCOEEEE 💪🔴
-
no i mnie teraz nasz fachowy dryblas z Gdyni, czyli ten pan na budowie który kiedyś budował korty przy sopockiej plaży, akurat wtedy akurat przebywał w warszawie na jakiejś konferencji budowlanej – dostał wtedy na mieście przypadkiem bilet na US Open do loży prasowej bo organizatorzy myśleli że jest dziennikarzem sportowym. facet niczym sobie, tylko pojechał tam sobie zaliczyć mecz w spokoju, bez wrzasków kibiców. no i co? siedzi tam sobie, patrzy na kort, a tam Coco w drugie półfinałowe popołudnie – i ten jej styl, te uderzenia jakby ktoś ciął betonem. nagle widzi ją w półfinałach, idzie grać o wszystko, publiczność oczywiście wstaje, ale on tam w loży prasowej ma w kieszeni coś ze 15 lat starą kiepską fajkę, którą zawsze nosi ze sobą „na szczęście”, bo kiedyś rzucił ją na plac budowy i nie odnalazł – no i teraz, w kluczowym momencie, wyciąga ją i tak sobie puszcza dymka przez szklankę whisky, którą akurat dostał od jakiegoś nowojorskiego dziennikarza. a tu nagle wracam ja z budowy i pyta mnie, czy widziałem ten moment – bo on akurat go nie oglądał na boisku tylko na malutkim ekraniku w korytarzu. no ale mówię mu: „że co, stary? ty teraz zamiast dopingować, fajczysz?!” a on na to: „widziałeś gorsze rzeczy, Adam. wiesz, że czasem najlepszy doping to ten sam siebie zapamiętany sprzed lat”. i takie tam gadanie, ale facet miał łzy w oczach jak po meczu wrócił do hotelu i zobaczył, że jego kiepska fajka leży na stole – a przecież jej nie wyciągał tamtej chwili. no i co? taka jest ta magia Coco, że nawet jakiś zwykły budowlany z Gdańskia ma wrażenie, jakby sam był tam na tym stadionie. pal sześć statystyki, naprawdę 😄🔥Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ej, a ja wam powiem coś jeszcze — akurat w sobotę po tym meczu zebrała się u mnie na osiedlu w Częstochowie mała grupka: ja, chłopaki z blokowiska, moi starzy co ledwo jeszcze chodzą ale wiedzą co to tenis i jeszcze taka babka z parteru co ma kota o imieniu Justyn – no i przygrywamy na starym zestawie podwórkowym, który jest tak stary że pierwsze nuty wygrywa "Bocz" z Enigma. 😂 No i co? Okazało się, że piosenka która akurat leciała w tle podczas jej drugiego setu w US Open była taka: "I'm still standing" od Eltona Johna — i nagle jeden z chłopaków krzyczy: "Coco, poderwij się! COCOOO, WSTAŃ JAK NA TELEDYSKU!" a ja normalnie się zakrztusiłem browarem, bo w tym momencie ona naprawdę wyglądała jakby miała iść i wstać na całego — aż strach mnie ogarnął, że lada moment zamiast maczugi weźmie mikrofon i zaśpiewa "I'm still standing" w finale US Open. 🎤💃 A potem oglądaliśmy już wszystko na powtórce — tańcząc po pokoju w skarpetach, żeby nie zahaczać o legowisko mojego psa, co normalnie na nas szczeka za głośny hałas. No i teraz gdy idę rano do pracy na budowę, to podśpiewuję sobie tę piosenkę — bo nawet normalna robota idzie łatwiej jak się wie, że nasza królewna znów postawiła wszystko na jedną kartę i wygrała. 👑🔥 GO COCO, DO PRZODU, ŻE TYLKO NIE ZAPOMNIJ ZABAĆ DO MIKROFONU GDY BĘDZIE POTRZEBNE! 🎤😂
-
O kurczę, nie mogłem oderwać oczu od tego US Open jakbym to ja tam siedział! 😮 Te emocje na trybunach to było coś niesamowitego — ja w sosnowieckim bloku wiem, jakie to uczucie, kiedy sąsiad chce cię zabić od hałasu, a tu nagle wszyscy podnoszą się jak jeden mąż… nawet mój kotek Mruczek wstrzymał oddech przez te 3 sekundy! 🐈⬛💙 A jeszcze ta jej mina, jakby mówiła „już ja wam pokażę” — nie da się nie pokochać! Pamiętacie ten moment z ceremonią? Widziałem wiadomości, że zdobyła 3 miliony za wygraną — normalnie więcej niż ja zarabiam przez pół roku! 💰 No ale serio, co za energia leci z niej na kort. I te jej treningi na Instagramie, jak rozbija piłki niczym młotek pneumatyczny — ja bym się połamał przy takim tempie, a ona ma 19 lat i uśmiech jakby jej nic nie mogło pokonać. A Wy co myślicie — czy to dopiero początek jej legendy, czy jednak prędzej czy później dojdzie do tej „prawdziwej” światowej dominacji? Bo ja osobiście nie widzę przeciwniczek, które by miały tyle charakteru co ona. 👑🔥Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏