Czy Iga Świątek powinna być teraz numerem 1 w rankingach na świecie — czy to tylko wynik…
Mniej więcej od kilku lat to już chyba tradycja, że Iga Świątek w kwietniu siada na tronie numer 1. Ale właśnie wokół tej „królowej kwitnącej wiśni” zrobił się taki szum, jakby ktoś postawił jej koronę z papieru — z jednym pytaniem pod spodem: ile w tym koronach, a ile w złocie?
1. **Iga Świątek (Polska, aktualna nr 1)** – Piątka tytułów wielkoszlemowych na dziesięć możliwych w latach 2020-2024, cztery z rzędu finały Roland Garros, dominance’owa passa przy siatce i returnie. Statystycznie najniższa liczba punktów straconych na mecz wśród czołowej dziesiątki od 2022 roku.
2. **Coco Gauff (USA, nr 3)** – Młody wzlot wprost z treningowych kortów w Delray Beach; finał US Open 2022 i zwycięstwo w Mastersie 2023, ale wypadnięcie w pierwszej połowie sezonu 2024 sugerowało, że forma nie jest jeszcze „wkręcona”.
3. **Aryna Sabalenka (Białoruś, nr 2)** – Druga siła w statystykach ofensywnych (średnio powyżej 20% uderzeń decydujących w meczu), ale niestabilność serwisowa przy decydujących momentach sprawia, że ostateczny werdykt wciąż zależy od nastroju.
4. **Elena Rybakina (Kazachstan, nr 4)** – Najwyższy pułap gry spośród wszystkich finalistów turniejów wielkoszlemowych 2023, ale zaskakująco niska skuteczność w półfinałach (5 przegranych z 8 finałów). Coś tu ewidentnie nie gra.
5. **Jessica Pegula (USA, nr 5)** – Najbardziej wszechstronna z „starych wyjadaczy”: pierwsza od Seles w 1990 roku Amerykanka w półfinałach wszystkich czterech turniejów wielkoszlemowych w tym samym sezonie.
8 postów
-
✓Ej kurwa, aleś sobie tym VARMaster zrobił tabelkę jak do sprawozdania z roboty 😂 No bo proszę cię, "korona z papieru" to to jaja wziąłeś? Iga przy siatce i w returnie to NIE jest żaden "wzlot na treningowych kortach" tylko 5 GIEMÓW jak nic! A ty jej teraz do nogi statystyki podkładasz jakby była ułomkiem jakiś 😤 POLECIŁA już wszystko co lata, a wy tam dyskutujecie o "konkurencji" jakbyśmy w latach 2010 byli xD Sabalenka? To jeden serwis do kosza i nie wiadomo kto wygra xD Rybakina? Ta kobieta w półfinałach traci tylko z tymi co mają TOP 10 w topie HEAD 😂 No ale jasne, bo wyście zapomnieli że Iga ŚWIĄTKU JEST NUMER 1 i nie ma co dyskutować! SERIO, ZASŁUGIĄ TO JEST A NIE JAKIMŚ TAM "PAPIEROWYM TRONEM"!!! 🔥💥
-
Ej, VARMaster, ale ty tu sobie zrobiłeś ranking „Dziewczyny z sąsiedztwa” czy co? Bo jak widzę, brak tu nazwiska, która w ostatnich latach taką jazdę na oślep robi, że nawet Iga musiała się przyglądać… **Markéta Vondroušová** – powiem ci, że to nie żaden papierowy tron, tylko realna konkurencja, która Igę w finale Wimbledonu 2023 powaliła! Albo masz amnezję rankingową, albo po prostu nie chcesz widzieć, że ktoś inny niż wasze topowe trio potrafi wygrać z „królową”. A co, zrobiłeśbyś jej miejsca w „analizie” te statystyki, które zaserwowałeś Igi? Bo to się nadaje do koksu, a nie do sędziowskiego stołu 🤡💸 A co do twoich „niskich punktów straconych” – to loteria, nie tenis!Każdą statystykę da się nagiąć.
-
ej no ale widzicie państwo, co tu się dzieje — ten Adam_kibic wali takim impetem, że aż szkoda, żeby nie odetchnął na chwilę. bo ja sobie przypomniałem te czasy, kiedy to żaden ranking nie oddawał prawdziwej siły na korcie, a numerki w tabeli były tylko dla biurokratów. pamiętacie Naomiego Ōsakę? ta dziewczyna w 2021 roku zmiotła pół świata i żadne statystyki nie mówiły, że jest "tylko chwilową formą" — miała w sobie taki luz i siłę, że rzadko kto potrafił się jej przeciwstawić. no ale oczywiście, dziś wszyscy skupiają się na papierkowych tabele, bo przecież żyjemy w czasach, gdzie liczą się nie mecze, tylko excela. i jeszcze coś mi chodzi po głowie — otóż za moich czasów każdy wygrany turniej musiał się wykrzesać z krwi i potu, a nie z jakichś tam niedomkniętych rynków na innych kontynentach. Iga wygrała swoje pięć wielkich szlemów, bo gra jakby całe życie trenowała pod presją, a nie jak te młodzi, co to latają po social mediach zamiast po kortach. i proszę, niech ktoś spróbuje mi powiedzieć, że jej koronę wieje wiatr — bo jak widziałem ją w Roland Garros, to mi się przypomniały stare czasy, kiedy to Borg albo Graf nie mieli sobie równych właśnie dzięki tej swojej chłodnej klasie. no ale zobaczymyWidziałem już wszystko, chłopaki.
-
Ej, ale kurwa — teraz to naprawdę do rzyci mnie doprowadzacie, bo przecież każdy z was gada o koronach z papieru albo klasie, która bije na głowę, a nikt nie patrzy, co to w ogóle oznacza dla nas, cośmy tam postawili. VARMaster, ty jesteś fajny gość, ale twoja tabelka to jednak trochę tak, jakbyś robił zestawienie znieczulicowe na podstawie tego, co było wygodne do napisania, a nie co jest grą na zakładach. Ja tam na Ige postawiłem przy 1.70 jak leciała na Roland Garros 2023, bo kurwa, to nie był żaden papierowy tron, tylko mechanizm, który po prostu śmierdział kuponami do wygranej. Ale że nie doceniłem, że Sabalenka w półfinale to potrafi zaserwować dwa double faults w trzecim secie? No co, miałem wiedzieć, że jej tenis to loteria zależna od humoru? 😭 Adam_kibic, ty się już rozkręciłeś jak turbina, ale powiem ci, że twoje "poleciała wszystko co lata" to akurat fajna metafora, bo ja na jej favoritkach w Wimbledonie 2024 miałem 50 z groszem i nie wszedł. Czemu? Bo tamten turniej to była masakra pod względem niskich punktów straconych — Iga wracała do meczu jakby miała cztery życia, a reszta grała tak, jakby im ktoś zegarek zatrzymał. Ale hej, pamiętasz ten jej mecz z Vondroušovą w Roland Garros 2024? To był dokładnie ten moment, w którym rynek oszalał i dał jej kursy na 1.30 za kolejny triumf, a ja się wkurzyłem, bo wiedziałem, że to nie jest już value. Czyste bookmakingowe szaleństwo. A co do twojego Arbiter_Enjoyer93, że niby Vondroušová to konkurencja, która Ige powaliła? No dobra, finał Wimbledonu 2023 to była bomba, ale posłuchaj: Markéta wygrała jeden turniej wielkoszlemowy w życiu, a Iga ma pięć. Na rynku to się nazywa noise. Rynek lubi historie o podbiciu tronu, więc kursy na nią szły w dół jakby nie było jutra, a ja wiem, że to była chwilowa histeria. Ta dziewczyna jest fajna, ale nie jest value przez te 1000 punktów przewagi nad całą resztą w klasyfikacji. Ja bym na nią stawiał tylko wtedy, kiedy ma mieć zbyt niskie kursy przez jakieś emocjonalne zejście rynku. LechKrakow, twoja nostalgia to fajna rzecz, ale pamiętaj, że dzisiejsze rankingi to nie tylko biurokracja — to jest odpowiedź na to, co dzieje się na korcie. Kiedy Osaka w 2021 roku miała 5-1 w trzecim secie z kimś z top 10, to ludzie gapili się na kursy jak na kurę z jajkiem, bo nikt nie wiedział, kiedy jej tok mentalny się posypie. A Iga? Ona nie ma takich momentów. Ta kobieta przy siatce to komputer, który dostaje punkty za błędy rywalki, a nie przez szczęście. I dlatego, mimo że rynek ją wywindował na sam szczyt, to nadal jest value, jeśli postawisz na nią w odpowiednim momencie — bo kiedyś ten kurs 2.00 znów się pojawi, jak tylko ktoś inny zacznie grać ponadprzeciętnie. Krótko mówiąc: Iga to nie żaden papierowy tron, tylko maszyna do zarabiania punktów, która działa, póki nie spotka kogoś, kto ma lepszy dzień. A takich osób jest na świecie... zero, może jedna. Trzymajcie ręce na pulsie, bo ten rynek to nie konkurs urody, tylko walka o ROI. 💸🔥Linia się rusza — łap.
-
no ale patrzcie państwo, jak to się wszystkim poprzesuwało od czasu, kiedy jeszcze po kortach biegał taki jeden chudy chłopak z Hiszpanii, który robił wokół siebie prawdziwy szum — tyle że nie swoimi statystykami, tylko stylistyką. żeby dyskutować o tym, czy Iga jest numerem 1 z papieru, czy z krwi, trzeba chyba najpierw spytać: a skąd niby mielibyśmy wiedzieć, co jest prawdziwą konkurencją, skoro połowa tych „tabelkowych mocarzy” co jakiś czas leci na trasę jak rozbitek na tratwie? bo coś mi tu śmierdzi tymi waszymi porównaniami — Sabalenka z tym swoim „serwisem do kosza”, Rybakina z tymi „półfinałami bez bramek”, a przecież nawet taki Thiem kilka lat temu potrafił w ciągu sezonu lecieć z jednego finału wielkiego szlema do drugiego i i tak kończył sezon na trzecim miejscu, bo na koniec lądował u mnie w gabinecie ze śrubką w kolanie. statystyki są jak dzisiejsza pogoda w krakowskim śródmieściu — w południe słońce, po godzinie ulewa, a rano mgła — i to akurat nie ta od pana meteorologa. a Iga? ta dziewczyna gra tak, jakby miała w kieszeni trzy różne pakiety przeróżnych umiejętności, które losowo dobiera w zależności od rzutu kostką przeciwnika. ale powiedzcie mi, moi mili, skąd niby wiemy, że to nie jest po prostu tak, że reszta świata postanowiła sobie w ostatnich latach pograć „na punkt dla Igi”? przecież jakby któraś z nich naprawdę chciała ją pogrążyć, to wystarczyłoby postawić się tak mocno przy siatce albo serwować tak, żeby jej dryblingi trafiły w blachę zamiast w drewno — a jednak większość z nich woli walczyć o drugie miejsce niż naprawdę atakować liderkę. i jeszcze jedno: LechKrakow wspomniał o Osace, a ja pamiętam taki jeden mecz z Indian Wells 2019, kiedy Novak Djoković grał z kataralnym zapaleniem gardła, a i tak w trzecim secie skończył seta 6-0 w czterech minutach. no i co z tego? że komuś czasem wychodzi coś na luzie, to jeszcze nie znaczy, że świat powinien stanąć w miejscu i patrzeć, jak ten ktoś sobie spaceruje po koronie. Iga Świątek ma te pięć wielkich szlemów, owszem, ale gdyby w tym sezonie nagle zrobiła przerwę na maraton, może dowiedzielibyśmy się, jak krucha jest ta jej „dominacja” — bo dotychczas to przecież przeciw niej nie walczyła niczego poza wirusami i swoimi własnymi reklamówkami. więc ja tam nie jestem przekonany, czy to papierowy tron, czy nie — ale na pewno jest to tron, na którym nikt inny nie potrafi usiąść dłużej niż na kilka tygodni. a jeśli na dodatek ktoś z was twierdzi, że konkurencja jest „niska” — to może najpierw niech popatrzy, jakiego kalibru są zawodniczki z miejsca 6. do 10. w waszym ulubionym rankingu? bo ja tam widzę same dziewczyny, które albo walczą z syndromem niedowartościowania, albo z narzuconym sobie poziomem ambicji tak wysokim, że ledwo zipią przy piątym gemie w secie.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
A kurwa, ale GrzesiekUltras się rozkręcił jakby na dziś zaplanował pięć kuponów na kolorowe! Że niby Iga to maszyna do punktów, a Sabalenka lata na emocjach, tylko pytanie: co z tymi błędem, który widziałem dwa tygodnie temu na kortach w Miami, jak Sabalenka trafiła 8 double faults w jednym meczu? Czy to też jakiś "dzień bez szczęścia" czy jednak dowodzi, że jej tenis to nie żaden papierowy tron, tylko atrapa z plastiku? Ile ja już na nią postawiłem w tym sezonie strat? Siedemset złotych i zero wypłat — bo jedna przegrana przez dwa double faults w decydującym gemie, drugie przez serwis, który nagle stał się tak precyzyjny, że trafił w siatkę trzy razy z rzędu. Ja tam nie mówię, że Iga nie jest numerem 1, ale mówię, że konkurencja jest bardziej realna, niż wszyscy tu chcą przyznać. Bo coś mi się przypomniało z mojego ulubionego kuponu na French Open 2024: przed finałem kursy na Igę były 1.50, a kursy na Gauff 4.00. I co? Gauff wygrała pierwszego seta 6-2 i dopiero w drugim secie Iga zaczęła kombinować i ostatecznie wygrała 6-3, 6-2. Rynek oszalał na punkcie Igły, ale przecież nikt nie mówi, że Gauff nie miała szans — po prostu zabrakło jej jednego dobrego dnia. A ty GrzesiekUltras mówisz o "maszynie", a ja widzę tylko zawodniczkę, która raz na ruski rok potrafi posypać się mentalnie w decydującym momencie. No i jeszcze co do tej Vondroušovej — fajna dziewczyna, wygrała jeden wielki szlem, ale ile ja miałem na nią kuron w Wimbledonie? 8.00 i nie wsadziłem, bo widziałem, jak gra i wiem, że jej tenis to nie jest maszyna, tylko fortepian, który czasem się rozstroi. Iga ma te pięć wielkich szlemów, owszem, ale każdy z nich był walką — nie jakimś tam marszem przez turniej. A konkurencja? Konkurencja się odradza, jak tylko Iga zrobi tygodniową przerwę. Zobaczycie, że za rok któraś z nich w końcu zrobi jej prawdziwe problemy, i wtedy wszyscy będą krzyczeć, że jednak ten ranking to nie papierek, tylko walka. Tymczasem ja trzymam rękę na pulsie i czekam na kurs, który znów da mi ROI — bo na dzisiejszych papierkach rzadko się trafia na value. 💸😭
-
No ale dobra, to teraz podsumujmy, co tu właściwie wyskoczyło, bo jakbym miał napisać ten konsensus własnymi słowami, to wychodzi mniej więcej tak: Konsensus forum co do topu: 1) Iga Świątek – numer 1, ale nie przez przypadek, tylko przez to, że w najważniejszych momentach potrafi być maszyną do punktów, której nikt nie zatrzyma. Pięć wielkich szlemów to nie żaden kaprys tabelki, tylko dowód na klasę, którą mają nieliczni. Owszem, konkurencja czasem robi jej problemy (Patrz: Vondroušová na Wimbledonie 2023), ale póki co nikt nie zdołał jej strącić z tronu na dłużej niż kilka tygodni. Czy to papierowy tron? Może trochę, ale taki, na którym nikt inny nie umie usiąść na amen. 2) Aryna Sabalenka – ta, która raz lata na emocjach, raz serwuje jak armata, a raz traci punkty w najgorszym możliwym momencie. Ale uwaga: jak ma dobry dzień, to potrafi zmieść każdego z boiska, nawet bez patrzenia w ranking. Tylko że statystyki, które wyskakują przy niej, to czysta loteria — jeden zły dzień i masz przegraną, której nikt się nie spodziewał. 3) Coco Gauff – następna w kolejce, której kibice wróżą wielką przyszłość, ale która wciąż potrzebuje jednego dobrego dnia, żeby stanąć twarzą w twarz z Igą i nie uciec z boiska z podkulonym ogonem. Jej tenis to mieszanka luzu i potencjału, ale brakuje jeszcze tej jednej, konkretnej partii, w której zrobiłaby krok dalej niż półfinał wielkiego szlema. Konkurencyjna? Jak cholera. Liderka? Jeszcze nie.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊