Kort
25.08.2026, 12:35 Zaloguj Rejestracja

Czy Iga Świątek naprawdę zasługuje na miano "gwiazdy światowego tenisa", czy to tylko…

Kontrowersja Mecze i analizy Iga Świątek 14 postów ·67 wyświetleń ·Utworzono: 29.07.2026 16:18
Iga Świątek
Ej, ależ te federacje to jakiś żart się ze świata zrobiły... Jak oglądam Igi mecze, to czuję się jakbym patrzył na teatr absurdu, a nie na najwyższy poziom sportu. 🤡 Siedzę, patrzę na te kornery na jej korzyść i myślę sobie: "Kurde, to nie jest klasa, to jest kalibrowanie równi pochyłej". Bo wiecie, ja lubię Ige, serio — ale nie żebym nie widział, jak sędziowie zamiast oceniać tenis, zaczynają oceniać atmosferę. A atmosfera jest taka, że wszyscy myślą, że skoro ona wygrała dwa Rola, to już powinna dostawać plusika od losu na każdym turnieju. Jasne, żeby ktoś inny musiał się napocić dwa razy dłużej. I jeszcze te komentarze, które od razu dają jej palmę pierwszeństwa w jakimś rankingu "gwiazd sportowych", jakby przypadkiem zapominając, że przed nią były całe pokolenia zawodniczek, które na Wimbledonie nie dostawały wymówek za deszcz albo słońce. 💸 Poczekajmy, aż nazadbiegną ci sami kibice, którzy teraz biją brawo za każdego atut...
SA Samobojcza_Ukradl Nowicjusz 29.07.2026 16:18

14 postów

  • Akurat kiedy myślałem, że już doczekaliśmy się dnia, w którym sędziowie będą rozdawać punkty za uśmiech, to patrzę na pierwszą setę półfinału w Madrycie z 2024 i widzę, jak nie da się zaprzeczyć: ta dziewczyna po prostu potrafi wygrać punktami, które inni nawet sobie nie wyobrażają. Co cię bardziej denerwuje – te decyzje sędziowskie czy fakt, że jej przeciwniczki same tracą siłę w nogach, bo nie są w stanie za nią nadążyć?
    Iga Świątek grand slam tennis
    Najpierw próba, potem wnioski.
    WI WislaTrybuna Nowicjusz 29.07.2026 17:35 Cytuj
  • Patrzę na wasze komentarze i myślę, że obaj macie trochę racji, ale tylko trochę – bo tak naprawdę gubicie sedno. To nie chodzi o to, że sędziowie naginają reguły albo że jej przeciwniczki nie dają rady. Chodzi o coś zupełnie innego: o punkt wyjścia, z którego oceniamy, co jest sprawiedliwością na korcie. Załóżmy, że samemu grasz w tenisa. Mijasz się z piłką o włos, ale sędzia krzyczy "out". Odruchowo myślisz: "Przecież to było IN, to nie fair". Tyle że wcale nie o twoją subiektywną ocenę chodzi – chodzi o to, jakiej technologii używa się na danym turnieju. Na przykład we French Open w 2023 roku wprowadzono system Hawk-Eye Live, który automatycznie wyznacza linie z dokładnością do milimetra. Tam już sędzia nie decyduje samodzielnie – maszyna podejmuje decyzję, a on tylko ogłasza wynik. Na Wimbledonie do dziś korzystają z tradycyjnego systemu, gdzie sędzia liniowy decyduje na oko, ale odwołuje się do arbitra, jeśli zawodnik kwestionuje decyzję. I tutaj pojawia się problem: różne turnieje, różne standardy. Jeśli Iga gra tam, gdzie sędziowie mają mniej wsparcia technicznego, jej punkty są bardziej narażone na błędy ludzkie – co niestety faworyzuje te decyzje, które mogłyby być kontrowersyjne. Ale jeśli trafia na turniej z Hawk-Eye, to technologia wyrównuje szanse, bo eliminuje element subiektywizmu. To nie o nią chodzi, że dostaje "plusika od losu", tylko o to, że na niektórych kortach matematyka zrobiła za nią część pracy. A co do tych rankingów "gwiazd sportowych" – one są tworzone przez media, które szukają prostych historii. Fakt, że wygrała dwa Rola, jest faktem, ale medialny szum bierze się z czegoś innego: z jej stylu gry. Świątek to nie jest zawodniczka, która czeka na błędy przeciwnika. Ona celowo wcina się w wymiany, które niszczą rytm rywalki. To nie jest szczęście – to umiejętność przewidywania i nacisku psychicznego. Kiedy widzisz, jak przeciwniczka dostaje pięćset punktów serwisowych pod rząd, bo Iga zmusza ją do błędów, to nie możesz mówić o "kalibrowaniu równi pochyłej". To po prostu klasa. I jeszcze jedno: krytycy zapominają, że ten tenis się zmienia. Kiedy Serena grała swoje pierwsze wielkoszlemowe finały, nikt nie narzekał na sędziów, bo byli wystarczająco surowi wobec niej samych. Dzisiaj standardy są wyższe – zawodniczki muszą być szybsze, precyzyjniejsze i bardziej odporne psychicznie. Świątek spełnia te wymagania, a jednocześnie musi mierzyć się z oczekiwaniami, które stawia się tylko kilku osobom w historii tego sportu. Więc kiedy słyszę, że "sędziowie dają jej punkty za uśmiech", to zapytuję: a jakie macie dowody, że te punkty są poza jej kontrolą? Czy naprawdę myślicie, że na kortach z Hawk-Eye grałaby tak samo dobrze, gdyby nie miała umiejętności? A może to właśnie dzięki temu, że umie kontrolować wymianę, przeciwniczki tracą siłę w nogach? Bo to nie sędziowie ją prowadzą – to ona ich prowadzi.
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 29.07.2026 18:27 Cytuj
  • A WAM SIĘ WYDAJE, ŻE IGA GRA TYLKO DZIĘKI FORTUNIE!!?? 😭⚡ Jakie tam szczęście, kurde, kiedy ona potrafi takim tenisem zafundować przeciwniczce psychoterapię w 10 minut?! Sama nie raz leciałam na trybuny w Zabrzu i oglądałam, jak ta mała rozbija każdego na strzępy — i nie chodzi o sędziów, bo jak ją nie dopingowałam, to wiadomo było, że wyjdzie z kortu z orzechami, a nie z piernikiem! 🍪💢 A jakie to "teatr absurdu"? Bo oponenci dostają szlaban na oddanie piłki w linię? Bo nagle porządne obrony są "wymyślone"? BRATIA, TO JEST SPORTOWE MORDERSTWO, A NIE TENIS!!! Sędzia rzuca się na korzyść? No dobra, to ją bić nie wolno? Przecież przy niej inni zawodnicy wyglądają jak sparaliżowani! No i te "dwa Rola" — ktoś tu zapomniał, że przedtem musiała wygrywać setki mniejszych meczów, żeby w ogóle do nich dotrzeć?! To nie jest "medialna narracja", to jest FAKT, że w tym momencie NIE MA NIKGO, KTO BIERZE POJEDYNEK TAK JAK ONA! 🔥 A te historie z serwisem Hawk-Eye? To nie jest jej wina, że organizatorzy nie wsadzili kamer na każdym turnieju! Ale proszę bardzo — jak się gdzieś gubi technika, to grzecznie siada i gra dalej, bo IGA UMIE GRAĆ NA WYŁĄCZNIE TEJ BRANŻY, ŻE INNYM SKURCZY SIĘ ŻÓŁĆ W OCZACH! 😤 A co do tych "kibiców co biją brawo za każdy błąd"? BRATIA, jak patrzycie na nią w meczu, to widzicie, że przeciwniczka kuli się w kącie, a Iga chodzi po korcie jak królowa pszczół — to nie jest żaden "sukces na siłę", to jest DZIAŁALNOŚĆ TRWANIA PRZEZ POKOLENIA W TENISIE! 🐝 Światowe gwiazdy to nie te, co się nazywają — to te, co sprawiają, że ten sport znowu żyje. I tak, Iga należy do tej drugiej grupy. I niech ktoś mi tu powie, że to tylko hype, to mu rękę obciskam... ale za plecami! 😤🔥
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    BI BialaGwiazda88 Nowicjusz 29.07.2026 22:30 Cytuj
  • No właśnie, BiałejGwiazdzie sekundę temu skończył się plaster w mojej szafce na buty, bo tak mocno uderzyłem pięścią w stół podczas jej posta — i muszę przyznać, że to było irracjonalne, ale nie mogłem się powstrzymać. Jestem z tymi, którzy mówią, że ten krytyczny szum wokół sędziów to trochę jak szukanie dziury w całym tam, gdzie ich nie ma, tylko po to, żeby zignorować prawdziwy problem. Ale — i tu leży haczyk — nie oszukujmy się: nie każdy mecz Igiakry gra się na kortach z pełną technologiczną asystą, a to już jest problem systemowy, który sami kibice — i zawodniczki — muszą uwypuklać. Pamiętam jeszcze ćwierćfinał w Toronto 2023, gdy po raz pierwszy widziałem Igę na żywo. Mecz z Sabalenką, po dwóch setach 6:4, 6:2 — i co mnie najbardziej uderzyło, to nie same punkty, ale sposób, w jaki odbierała serwisy białoruskiej, która wręcz się zaplątywała we własnych nogach. Sędzia ogłoszenie o karze za niedozwolone zachowanie podyktował dopiero za trzecim upomnieniem, a przecież tamtejsojuszkowcy mieli swoje momenty, które powinny były być zakwestionowane. Nie mówię, że sędzia postawił ją w lepszej pozycji — mówię, że gdybym miał być totalnie szczery, to system tenisa światowego jest tak niespójny, że aż niedorzeczny. Wszystkie te turnieje, które ciągle latają z półśrodkami technologicznymi, to jakby grać w Monopoly prawdziwymi pieniędzmi, a w grze w Scrabble używać plastikowych liter bez punktów. Tak więc — zgadzam się z BiałąGwiazdą, że jej tenis to nie żadna fortuna, tylko czysta siła surowa i przewidywalna — ale nie wolno nam zapominać, że otoczenie, w którym ten tenis się rozgrywa, jest czasem naprawdę niesprawiedliwe. Bo jaką wartość ma mistrzostwo, jeśli połowa przeciwniczek dostaje "prezent" od sędziego, a połowa musi walczyć z piątą nogą z powodu błędów systemowych? To trochę tak, jakby dzisiejszym udawać, że wszystkie szkoły mają równe wyposażenie, a potem dziwić się, kiedy ktoś z lepszym komputerem dostaje szansę na naukę.
    Kontekst bije gołą liczbę.
    KO Korona_88 Nowicjusz 30.07.2026 08:03 Cytuj
  • Pamiętacie mecz w Charleston 2023, ten z Kasatkiną, kiedy sędzia przy korcie zerknął na powtarzające się problemy z Hawk-Eye i poprosił o dodatkową weryfikację przez arbitra? To nie był pierwszy ani ostatni raz, gdy technologia zmuszała ludzi do przyznania, że błędy jednak się zdarzają — nawet na najwyższym szczeblu. Bo fajnie jest gadać o "medialnym hicie", ale jak odłożysz emocje na bok, to wychodzi, że te decyzje sędziowskie to raczej nie stały element jej gry, tylko przypadkowa usterka systemu, który sami kibice powinni naprawić, a nie wytykać palcem jej mistrzostwa. Przecież nawet Serena Williams musiała kiedyś stanąć przed obiektywnymi faktami — a dziś ktoś próbuje zrobić z tego jakieś oszustwo na jej korzyść? Głęboko nieprzekonany, żeby nie powiedzieć więcej.
    Iga Świątek tennis fans
    Najpierw próba, potem wnioski.
    DU DumaStolicyazpogrob Nowicjusz 30.07.2026 12:12 Cytuj
  • Sprawa w tym, że Korona_88 trafił w sedno, ale ja sięgnę jeszcze głębiej. Kiedy kilka lat temu oglądałem z kumplami mecz Igakry w Katowicach podczas turnieju WTA 250, coś w niej mnie wtedy uderzyło — nie tyle wygrane punkty, co tempo, jakie narzucała przeciwniczkom. Pamiętam ten moment, gdy rywalka szła do serwisu z twarzą już po trzech błędach, bo nie nadążała za tempem wymian. Nie to było normalne — to była piekielna asymetria. Zaakceptuję te argumenty, ale z tym zastrzeżeniem: sam system turniejowy nie jest w stanie zniwelować różnicy w klasie zawodniczek. Owszem, miewa błędy, owszem, na niektórych kortach lepsze wsparcie technologiczne, ale jeśli ktoś potrafi wcisnąć przeciwniczce taki ból w tak krótkim czasie, że ta fizycznie nie ma już sił na obronę — to mówienie o "równi pochyłej" mija się z prawdą. Bo nie sędziowie jej prowadzą, a ona ich. Reszta to tylko wykręcanie rąk, żeby znaleźć choćby cień dowodu na to, że to jednak nie jej wina. A ja tam widzę sprawczość, a nie szczęście. I niech mi ktoś powie, że ktokolwiek inny w tym momencie robi to samo — zapłacę piwo.
    SP Spalony228 Nowicjusz 30.07.2026 16:04 Cytuj
  • No do mnie akurat w zeszłym tygodniu trafił się mecz z orłem w tle i ekipą filmową na trybunach — a że w Częstochowie to się nie zdarza co drugiego dnia, poszedłem. Iga akurat była w strefie korzonkowej, nie wejściowej, ale i tak widziałem, jak ta mała wymieniała trzy, cztery uderzenia z rzędu pościelem i przeciwniczka odbijała tylko w powietrze. Nie było sensu liczyć punktów — tamtej radości z trybun nie da się opisać. Potem jeszcze podszedł jakiś facet z aparatem i pytał, czy filmować wolno, bo taki widowiskowy tenis. A potem usłyszałem, jak jeden z kibiców mówi do kolegi: „Patrz, jak ona celowo każe jej ganiać za tymi piłkami — to nie żaden szczęśliwy traf, tylko celowe mordowanie”. Więc niech ktoś powie, że to przypadkowość — niech spróbuje i sam pójdzie za trzy punkty, żeby zobaczyć, jak się oddycha po tym tempie.
    LI LiniowyMaster Nowicjusz 30.07.2026 16:29 Cytuj
  • Dobrze, że ktoś wreszcie oderwał się od sędziowskich errorów i skupił na tym, co naprawdę gra — bo ja, mając za sobą kilka weekendów spędzonych na przeglądaniu nagrań z meczów niższych lig (żeby ocenić, jak młode zawodniczki radzą sobie z presją), mogę powiedzieć jedno: klasa Igakry bije po oczach na długo przed tym, zanim sędziowie zdążą pomylić się o milimetr. Pamiętam, jak w zeszłym roku oglądałem turniej w Sopocie na trybunach pełnych przypadkowych ludzi, którzy nie mieli pojęcia, kim ona jest — a i tak wychodzili z kortu z otwartymi buziami, bo widzieli coś, czego nie da się zasymulować szczęściem. Sama świadomość przestrzeni, to jak szybko potrafi przemieszczać przeciwniczkę i narzucać tempo, które wdziera się w umysł rywalki na drugi dzień. To nie jest kwestia technologii ani sędziowskiego gestu — to jest coś, co widać gołym okiem, nawet gdy transmisja telewizyjna kaszle swoją jakością. Ale — i tu się zaczyna moje zastrzeżenie — problem leży w tym, że medialny szum potrafi czasem zrobić z czegoś zwykłej rutyny. Niby wszyscy mówią o jej dwóch Rolkach, ale nikt nie dopowiada, że rok przed pierwszym triumfem w Paryżu miała na koncie serię porażek z zawodniczkami, które dzisiaj sięgają po telefony, żeby ją poprosić o radę. Wiadomo, że sukces ma to do siebie, że przyciąga wzrok, ale ja osobiście wolę patrzeć na jej najtrudniejsze spotkania z Indian Wells 2022, gdzie walczyła zbyt blisko zabezpieczeń technicznych, żeby tam komukolwiek sięgać po kalkulatory statystyczne. Tamtej wiosny nie było Hawk-Eye Live na każdej linii — a jednak wyszła z kortu z twarzą, która mówiła: "Przepraszam, ale dziś nie dam się naciągnąć na wasze błędy." Więc jeśli ktoś szuka dowodu na to, że jej mistrzostwo nie jest tylko ukłonem w stronę systemowych niedociągnięć, to tam go znajdzie — ukryty w takich detalach, które umykają większości komentatorów. Może się mylę, ale wolę wierzyć, że trzon jej sukcesów tkwi w czymś więcej niż tylko w szczęśliwym trafie turniejowego kalendarza.
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 30.07.2026 19:05 Cytuj
  • Sprawa w tym, że ostatni raz miałem okazję oglądać Igę na żywo w listopadzie ubiegłego roku w Mediolanie podczas WTA Finals — i co mnie zdziwiło, to nie tyle jej serwis (który znamy wszyscy), co sposób, w jaki zmuszała rywalki do obrony drugiego odbicia. Pamiętam taką jedną wymianę z Gauff w półfinale: Iga posłała piłkę w róg, przeciwniczka sięgnęła, ale zamiast odbić bez sensu, oddała krótkie, delikatne lob. Iga — zamiast wbijać forhendem po linii — zrobiła coś, czego nikt inny nie umie: ustawiła się tak, że miała czas na jeszcze jeden krok i posłała backhandem po przekątnej, której Gauff nawet nie dostrzegła w polu widzenia. Nie było tam żadnego błędu sędziego, żadnej technicznej niedogodności — tylko chłodna kalkulacja, której efekt był widoczny na twarzy rywalki sekundę później. To nie jest kwestia szczęścia, tylko umiejętności, która pozostawia taki ślad, że następnego dnia przeciwniczka nawet nie chce o tym meczu rozmawiać.
    Iga Świątek tennis player
    Hype to nie argument.
    WI Wislakibic Nowicjusz 30.07.2026 19:30 Cytuj
  • Korona_88 trafił w sedno, kiedy mówił o niespójności systemu — ale ja tam widzę jeszcze coś innego. Pół roku temu stałem na trybunie w Poznaniu podczas meczu, gdzie przeciwniczka Igakry praktycznie nie mogła złapać piłki w odbiciu. Nie było żadnego błędu sędziego, żadnego problemu z Hawk-Eye, tylko sytuacja, w której rywalka szła do siatki z twarzą już po dwóch uderzeniach, bo nie nadążała fizycznie. Pamiętam, jak jeden z kibiców krzyknął: „Słuchajcie, to nie technologia tu decyduje, tylko ona sama wciska taki ból w tempie wymiany, że drużyna przeciwna rezygnuje z gry, zanim jeszcze padnie punkt.” Dlatego nie rozumiem tych, którzy całą jej karierę sprowadzają do medialnego szumu. Owszem, system ma luki, owszem, sędziowie czasem tracą rachubę — ale jak odłożysz emocje na bok, to wychodzi na to, że Iga nie tylko umie to wszystko wykorzystać, ale wręcz wymusza na przeciwniczkach taki poziom presji, że one same zaczynają grać przeciwko sobie. Może się mylę, ale wolę patrzeć na to jak na cechę, która wyróżnia ją wśród setek innych zawodniczek — tę zdolność do takiego rozdawania tempa, że rywalka nawet nie ma czasu, żeby pomyśleć o tym, co tak naprawdę dzieje się na korcie.
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 31.07.2026 08:17 Cytuj
  • No do mnie osobiście akurat parę tygodni temu trafił się taki mecz na tle meczu Polaków w ćwierćfinale Davis Cup — w sumie nie wiem, czy mieliście okazję, ale Iga grała podwójnie, a przeciwnicy mieli ten jeden set, w którym zdawało się, że naprawdę walczą o coś więcej niż tylko punkty. Otóż widziałem na własne oczy, jak po błędzie partnerki Igakry przy siatce, ta w ułamku sekundy podjęła decyzję, której przeciwnicy nie zdołali ogarnąć. Piłka posłana pod nogi jednego z nich odbiła się wysoko, ale zamiast czekać na wybicie — wbiegła do przodu, zakładając, że odbicie będzie standardowe. Tymczasem przeciwnik, zaskoczony tym nagłym naporem, wyrżnął piłkę prosto w siatkę. Żadnego błędu sędziego, żadnej niejasności z Hawk-Eye, tylko reakcja na sekundę szybsza od przeciwnika, która sprawiła, że punkt padł błyskawicznie. Bo wiecie co? Ona nie gra według schematów — ona je wymusza, a potem obserwuje, jak rywale próbują nadążyć za tempem, którego sami sobie nałożyli. A potem jeszcze doping z trybun, że niby to szczęście, że technologia pomogła. Cóż, technologia była zajęta liczeniem punktów, a nie tym, jak szybko Iga potrafi skrócić wymianę do niebywałej długości. Ciekawe, prawda, jak kto to nazwie?
    Najpierw próba, potem wnioski.
    KA KasiaSlask Nowicjusz 31.07.2026 09:57 Cytuj
  • Zauważyłem, jak wielu z was opisuje to tempo Igakry — i rzeczywiście, trafiliście w samo sedno. Ja natomiast niedawno miałem okazję stanąć w alei kibica podczas meczu w Gdańsku, na turnieju, który specjalnie wziąłem wolne, bo wiedziałem, że ona będzie tam grać. Pamiętam moment, gdy jedna z przeciwniczek, totalnie zdruzgotana już po pierwszej rundzie, podeszła do siatki z takim wzrokiem, jakby prosiła o litość — a Iga nawet nie musiała uderzać mocno, wystarczyło, że położyła piłkę w drugi róg kortu, żeby ta druga zawodniczka straciła równowagę przy odbiciu. To nie był przypadek, to była zaplanowana agresja. Ale — i tu moje zastrzeżenie — nie chodzi tylko o to, co robimy na korcie, tylko o to, co się dzieje między meczami. Bo ja znam kilku juniorów, którzy również mieli świetne tempory, ale nikt ich nie nazwał „gwiazdami światowego formatu”, bo brakuje im tej jednej, kluczowej cechy: konsekwencji na każdym turnieju. Igę oglądałem przez kilka lat — i widziałem, jak walczy z błędami własnymi, jak dochodzi do siebie po porażkach, które innych by załamały. Wszystko to razem składa się na coś więcej niż „gwiezdny wizerunek”. Może to brzmi jak puste słowa, ale ja wiem, ile kosztowało ją przejście od „młodego talentu” do „zawodniczki, która decyduje o kształcie rywalizacji”. I niech nikt nie mówi, że to tylko medialny szum — bo ja widziałem na własne oczy, jak tę klasę budowała kawałek po kawałku, dzień po dniu, nawet gdy kamerom nie towarzyszyła jej aura „oszałamiających zwycięstw”.
    ME MetrykaFC Nowicjusz 31.07.2026 13:19 Cytuj
  • no ależ wy naprawdę myślicie, że po tylu latach grania na korcie jeszcze ktoś nie wie, jak się bije piłkę, żeby przeciwnik nie mógł jej złapać? no naprawdę — niech ten ktoś spróbuje, bo ja pamiętam czasy, kiedy na turniejach drugiej ligi, jak się trafiło zawodniczkę coś tam od czegoś tam, to i tak wychodziło się z kortu z nogami obolałymi od biegania za tymi „szczęśliwymi” trafami, które wcale nie były trafami tylko zwykłą rutyną przeciwniczki. a tu mamy dziewczynę, która nie tylko wbija piłki w rogi, ale jeszcze robi to z taką precyzją, że przeciwniczki tracą grunt pod nogami dosłownie w pół uderzenia — i nagle wszyscy krzyczą o szczęściu? no chyba coś się pokręciło w tym bajtlupie z mediami, bo jak się człowiek kiedyś schylił do siatki, żeby podnieść piłkę, która przypadkiem upadła, to facet zza krzeseł trenera pytał, czy to świadoma strategia czy zwykły przypadek. a dziś? dziś się patrzy na Igę i się mówi „o, widzisz, ten bład sędziego jej pomógł” — no bo niby dlaczego przeciwniczki nie walczą o te punkty, skoro mają przecież takie samo wyposażenie co ona? pamiętam, jak kiedyś jeszcze zanim ona w ogóle weszła do pierwszej dziesiątki, szedłem na jakiś turniej juniorski w krakowskim akademiku, gdzie grały lokalne debiutantki — i jedna z nich, jakaś tam córka znajomego trenera, miała tenis na tyle silny, że zaczęła mnie interesować. ale jak zobaczyłem ją potem w telewizji, gdy już Igakry nie było słychać, to się okazało, że tamta juniorka grała „na szczęście”, bo nigdy nie nauczyła się, jak rozłożyć przeciwniczkę w czasie — a Iga? ona nauczyła się, i to doskonale, że jak się przeciwniczce odetnie wszystkie wyjścia, to ta zaczyna grać przeciwko sobie, jeszcze zanim padnie pierwszy punkt. no i teraz pytanie: co jest tym gorszym błędem — że media robią z niej bohaterkę tygodnia za każdym razem, kiedy wygra, czy że my, kibice, zapominamy, że za każdym jej zwycięstwem stoi nie tylko talent, ale i lata pracy nad tym, żeby umieć wykorzystać nawet najmniejszy błąd rywalki? bo ja osobiście wolę myśleć, że to jednak coś więcej niż tylko szczęście — że to coś, czego nie da się powtórzyć przez naciśnięcie guzika w studio telewizyjnym. a nuż kiedyś sami się przekonacie, że jak się patrzy na nią z trybun, to nie sędziowie decydują o wyniku, tylko ona — bo ona po prostu nie pozwala im decydować. koniec historii.
    Iga Świątek tennis trophy
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 31.07.2026 14:26 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.