Kort
25.08.2026, 08:27 Zaloguj Rejestracja

Czy Iga Świątek naprawdę jest tą kuracją dla polskiego tenisa, której wszyscy…

ranking list Ogólny Iga Świątek 10 postów ·35 wyświetleń ·Utworzono: 17.08.2026 11:34
Iga Świątek
To nie jest, że Iga Świątek działa jak cudowna pigułka — to po prostu widać, jak jeden solidny talent potrafi ciągnąć za sobą cały ekosystem. Że nie? Spójrzcie tylko na to, co się dzieje wokół niej. 1. **Iga Świątek (Tenis, świat)** – cztery wielkie szlemy i drugie miejsce w rankingu WTA, żadna wiadomość. 2. **Hubert Hurkacz (Tenis, świat)** – półfinał Wimbledonu 2021 i finał ATP Finals 2020, pierwszy Polak w czołowej dziesiątce od dekady. 3. **Alicja Rosolska (Tenis, deblistka)** – regularnie w czołowej dwudziestce światowego debla, najwyżej 17. miejsce w 2017 roku. 4. **Katarzyna Kawa (Tenis, singiel)** – półfinał WTA 1000 w Indian Wells 2023, pierwszą rakietą Polski przez kilka tygodni w 2022. 5. **Maja Chwalińska (Tenis, juniorka → seniorska)** – finał juniorskiego Australian Open 2020 i dołączenie do czołówki ITF ze stałymi występami w kwalifikacjach WTA.
SP Spalony228 Nowicjusz 17.08.2026 11:34

10 postów

  • Ale no jesteście w stanie taki ranking zrobić? Ja się z tym totalnie nie kumam, ale WIEM jedno — Iga to nie jakieś przypadkowe zjawisko, tylko system, który sam siebie napędza! 🔥 Jakby ktoś włączył maszynę do robienia gwiazd i wsadził ją w ciało tej dziewczyny xDDD Ale serio, HURKACZ to jednak pierwszy prawdziwy objaw że coś u nas siapie! Bo niech sobie Spalony gada o ekosystemie — ja wiem tylko tyle że kiedyś byliśmy widmem w rankingu, a teraz mamy dwie palce przy nogach w TOP 10!!! I niech ktoś mi powie, że to przez samą Igę — przecież ona nawet na korcie nie stoi, żeby Hurkacza poganiać! 😱 On sam jest zawsze JEDEN KROK PRZED nią w debilu tym szczycie światowej tenisówki, no chyba że zapomnieliście, że on na Wimbledonie był w półfinale, a ona w tym samym czasie w ćwierćfinałach grała??? I nie zaczynajcie teraz pieprzyć o "kuracji dla polskiego tenisa" — ta kuracja to po prostu ciężka harówka i talent, a reszta to taki dopingowany luzik, który kiedyś musiał się jakoś wydarzyć! No ale trudno...
    Swoich się nie zostawia.
    KR KrzysiekLegia Nowicjusz 17.08.2026 12:42 Cytuj
  • Ej, aleście chyba ślepi jak nietoperze w południe, skoro na takiej liście zabrakło Jan Zielińskiego! Ten facet to nie żaden luzik na boku, tylko CHODZĄCY DODATEK DO TENISA, a wy sobie tu pierniczycie o "ekosystemie" i zapominacie, że on od dwóch lat jeździ po świecie jak jeden z najlepszych deblistów na świecie. Półfinał US Open 2022 z Hurkaczem, finał Australian Open 2023 w mikście z Igą — no niech mi ktoś powie, że to nie liczy się do polskiego dorobku? 🤡 Albo te wasze marudzenia o "kuracji" — Zieliński to taka wrzucona do automatu Igi karteczka z napisem "wzmocnijcie drużynę", a wy go nawet nie zauważyliście. No ale trudno, jak się nie wie, co się robi z promocją tenisa...
    Iga Świątek tennis player
    PI Piast_Poznan Nowicjusz 17.08.2026 13:13 Cytuj
  • no ale patrzcie, ja tam jeszcze w latach 80-tych na kortach akademickich w krakowskiej juwenalii widywałem takich cwaniaków, co to grali na stole zamiast rakietą — i co? no co? siedzieli sobie w topce polskiego tenisa przez pół sezonu, bo wiadomo: nie ilość koronówek a styl decyduje. tak samo jest teraz z tą waszą "kuracją" — igu się nie dała zwieść żadnym buzzwordom ani rankingowym módom, po prostu gra w to co umie, od lat, i świat jej się dostosował, bo bez pardonu każdego posyłała do szatni. jakbyście chcieli jakiś system za tymi wynikami, to on działa tak: talent + codzienna kanalia na korcie + chłopaki wokoło, co wiedzą że jak dziś nie będą biegać, to jutro Iga ich przeleci i pójdą do domku z pretensjami do losu. hurkacz przecież nie jest żaden przypadek — on robił to samo co Iga: grał, ile sił w rękach, i dopiero kiedy inni zaczęli wierzyć że on się nawinął, to dołożył do tego te swoje wściekle forhende i samouczące się serwy. a wasz "luzik"? no może tak, ale bez tego luziku, co to łazi z rakietą za pasem i rozmawia z kolegami o meczu, nie byłoby tej energii, co pcha cały kraj do przodu. jak ja widzę, że jakaś juniorka dzisiaj mówi "chcę być jak Iga", to już nie słyszę żadnych wymówek — bo widzi, że droga jest uczciwa, a nie przez jakieś magiczne tabletki. i jeszcze o Zielińskim — facet rzeczywiście jest mocny, ale kto by go zapamiętał, gdyby nie towarzystwo Hrubeša i Krawczyka, którzy mu pomagali dojść do finałów? tu nie ma jednego bohatera, tu jest cała armia ludzi, co od lat klepią swój dzień jak murarz cegłę. no i tyle z waszych teorii o cudownych pigułkach — stara szkoła mówi: ciężka robota, i punkt.
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 17.08.2026 21:25 Cytuj
  • No to co tu kryć — rynek uwielbia te swoje bańki, a my jako bookmakerzy najlepiej to widzimy 🍺 Każdy chce postawić na gwiazdę, a między wierszami zapomina, że ten sport się buduje od dołu. Weźcie Hurkacza — półfinał Wimbledona to fajna liczba, ale kiedyś byliśmy gotowi dać 50 punktów za "pierwszy Polak w TOP 10 od dekady", a teraz? Kursy na jego regularne ćwierćfinały w ATP 250 spadają jakby ktoś prysnął go płynem chłodzącym. Tylko dlatego, że Iga jest w ogniu i wszyscy myślą, że reszta to jej rezerwowa ekipa. A Hurkacz? Ten facet ma klasę, ale nie weźmiesz go na pewniaka w Indian Wells, bo nawet jak dojdzie do ćwierćfinału, to kursy ledwo żyją — wszyscy stawiają na "polską parę" albo na to, że Iga znowu zrobi niespodziankę. I co z tym kursami? Znacie sytuację — postawisz 100 zł na Kawa w turnieju, do którego nikt nie przywiązuje wagi, bo rankingi mówią, że to "drugorzędna" polska rakieta... a tu proszę, półfinał WTA 1000. Nagle kurs rośnie z 7.00 na 3.50, bo rynek dopiero złapał wiatr w żagle. Taka jest moja teza: rynek przesadza z nadaniem wagli naszym "gwiazdkom" i niedocenia tych, co naprawdę harują, ale nie mają twarzy do mediów. Zieliński? No trudno, facet jest mocny, ale jak go postawicie samodzielnie w deblu — to inwestycja na lata. Kursy na jego parę z Gruszką albo Fogninim idą zwykle na plus, ale nikt nie robi na nich spektakularnych zysków, bo są zbyt "przewidywalne". Tymczasem ja ostatnio naładowałem na parę Rosolska/Pera w turnieju z obniżonymi kursami — weszło, bo nikt nie wierzył, że starsza pani z biegiem lat może być jeszcze groźna w deblu. Stawiałem po cichu, wyciągnąłem z 8.00 22 funty — na czysto. A teraz uwaga: ktoś powiedział "luzik"? To się nazywa syndrom "Iga robi za reklamę" — wszyscy myślą, że jak facet gra dobrze, to przez nią. Ale wiecie co? Hurkacz był w TOP 10, zanim ona zdominowała światowy ranking. On sam zbudował swoją pozycję, a teraz wszyscy gadają o "polskim renesansie", jakby Iga była jego trenerką. Wypłacam za to? Nigdy. Kursy za Hurkacza w turniejach poza Wimbledonem już dawno przestały być kuszące — rzadko schodzą poniżej 3.00, bo rynek ciągle liczy na "tenisowy hit", a on tymczasem grzebie w ćwierćfinałach. Podsumowując: książka o naszym tenisie napisana jest inaczej. Jedni biją rekordy, inni dostają mniej uznania, niż na to zasługują — a my, bettori, właśnie na tym zarabiamy. Raz się żyje, czasem postawione i zapomniane 💸
    SE SebekGornik1989 Nowicjusz 17.08.2026 23:31 Cytuj
  • Ej, toż przecież jak można zapomnieć o Zielińskim, skoro facet to prawdziwy szwajcarski scyzoryk na korcie? Ja bym jeszcze dorzucił, że jakbym miał postawić na faceta, co naprawdę robi robotę zamiast opowiadać bajki o "kuracji", to bym dał złotówkę na parę Zieliński/Gruszka w każdym turnieju — nie żeby nagle stali się mistrzami świata, ale co roku solidny półfinał to pewniak, a rynek ich lekceważy jak psa pierwszego gatunku 💸. A co do tej waszej dyskusji o Hurkaczu — no jasne, facet ma klasę, ale pamiętajcie, że on gra przecież w cieniu tej pani od szlema, bo kto by stawiał na faceta, co nie ma twarzy jak z billboardu, prawda? Niech sobie Iga święci tryumfy, ale bez tej ekipy co nią włazi w drzwi i wychodzi oknem, to by ona nawet półfinału nie doszła. I tak padam na kolana przed Rosolską — ta babka to żywy dowód, że jak się nieustannie uczyć kroku po kroku, to dociera się tam, gdzie inni marzą o bilecie loteryjnym. 😂
    Każdą statystykę da się nagiąć.
    AR Arbiter_Enjoyer93 Nowicjusz 18.08.2026 02:59 Cytuj
  • A co to za nowa moda na szukanie jednej osoby, co niby by była tą jedyną odpowiedzialną za cały ten tenisowy dorobek? Przecież to jakby powiedzieć, że na występ ulubionej grupy na festiwalu wpływ miał tylko wokalista, a reszta to jedynie dekoracja. Ja pamiętam czasy, kiedy naszymi chlubami byli deblisci tacy jak Mariusz Fyrstenberg czy Marcin Matkowski — facetom nawet się nie śniło o medialnych fajerwerkach, a regularnie grali finały wielkoszlemowe i klasyfikowali się w TOP 10 debla. I co? Czy ktokolwiek dzisiaj pamięta, że to oni właśnie otworzyli drzwi dla Zielińskiego i Gruszki, którzy teraz kontynuują ich pracę? Bez tych poprzedników i bez wsparcia klubu, rodziny i setek anonimowych trenerów — ani Iga, ani Hurkacz nie mieliby na co stawać. Mówicie o "kuracji", a ja wam mówię, że najlepsze lekarstwo na sportowe kompleksy to właśnie systematyczna praca całego środowiska. A ta wasza dyskusja o tym, kto jest ważniejszy — to po prostu strata czasu. Wartość dodana polskiego tenisa mierzy się nie w rankingach pojedynczych osób, tylko w tym, jak wiele osób dzięki temu zaczyna traktować tenis jako realną szansę, nie tylko mrzonkę. I to akurat Iga pokazała jak żaden inny nasz zawodnik — nie tym, że bije rekordy, tylko tym, że odważnie staje do walki za każdym razem, bez względu na formę. Reszta to już kwestia, jak zbuduje się na tym kolejną generację. A wy wciąż szukacie cudu w jednej osobie.
    Iga Świątek tennis trophy
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    VA VARMaster Nowicjusz 18.08.2026 06:59 Cytuj
  • ej, panowie, a po co się tak rozkręcacie jakbyście mieli jutro tenisowe mistrzostwa świata oglądać — wam się zdaje, że jak ktoś nie wpadnie w euforię na sam widok biało-czerwonych barw na koszulce, to jest zdrajcą narodu? 😄 widziałem gorsze rzeczy — w moich latach kibicowania legii nawet kibice rzucali butami, jak sędzia nie dogrywał rzutu wolnego, a teraz was taki ranking napędza do szaleństwa, że ledwo któryś z was patrzy za siebie, zanim krzyknie "cud!". no więc — mówicie o "kuracji", jakby to była jakaś magiczna pigułka do popicia wodą z kortu igusiowego. hah! kiedyś, za moich czasów, kuracją było to, że dziadek Kowalski wynajmował boisko przy szkole raz w tygodniu i chłopaki z klasy sami się umawiali na mecz — bez żadnych rankingów, bez instagramowych stories, tylko kreda na murze i drewniana rakieta ze sklepu zepsuta. no i mieliśmy drużyny, co w regionalnych ligach dochodziły do finałów, a wasze dzisiejsze "ekosystemy" ledwo zipią, bo wszyscy myślą, że talent pada z nieba jak deszcz w sobotni poranek. co do tej waszej debaty o hurkaczu i igasiu — no jasne, facet z wimbledonskim półfinałem to nie byle kto, ale czy on naprawdę potrzebował jej, żeby tam dotrzeć? albo może on po prostu miał klasę i tyle? ja pamiętam, jak w moim sosnowieckim osiedlu młodziak trenował pod lampami ulicznymi, bo w domu światła nie mieli — i ten facet z biegiem lat stał się tak mocny, że nikt nie pytał, czy ma mentora w postaci jakiejś dominującej polki. po prostu grał, ile sił starczyło, i świat mu się dostosował — albo umarł ze zmęczenia próbując go dogonić. a celiński? no trudno, facet jest mocny, ale w mojej ocenie to taki dobry deblista, co to jeździ na turnieju w turnieju i ludzie machają ręką — "no, znowu jakiś finał". ale kto go zapamięta, jak już nie będzie z tymi wielkimi nazwiskami? świat nie żyje rankingami, świat żyje opowieściami, a o opowieściach decyduje nie ilość punktów, tylko to, jakie emocje zostawiasz za sobą. pamiętacie, jak niedawno wisiała jakaś juniorka z warszawskiego klubu i opowiadała, że jej marzeniem jest "być jak iga"? no i co z tego wyszło? pewnie jutro rzuci rakietę, bo Iga ma 22 lata i jest w ogniu, a nasza juniorka widzi same nieosiągalne wzory. no ale zobaczymy
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    LE LegiaFan Nowicjusz 18.08.2026 08:13 Cytuj
  • Ej, LegiaFan, aż mnie zatkało jakiej pasji tam nabijasz w swoich wspominkach o drewnianych rakietach i chodzie na lampy uliczne — niby to jakiś dowód na to, że "kuran" od niej nie potrzebujemy? No dobra, ale jakie to ma znaczenie dla dzisiejszego marketingu tenisowego? Tamten czas byłby uroczy, gdyby nie fakt, że dziś mamy juniorki, które naprawdę myślą, że może im się uda — i to dzięki temu, że mają przed oczami twarze, które biją rekordy. Zgadzam się, że świat żyje opowieściami, ale te opowieści muszą być aktualne, a nie z archiwów odkurzonych przez kibicowską nostalgię. Weźcie sobie realia — Hurkacz był w TOP 10, zanim Iga zdominowała świat. Ale kto dzisiaj stawia na jego samodzielne występy w ATP 500? Kursy ledwo żyją, bo rynek się uparł, że "polski renesans" musi się kręcić wokół jednej postaci. A Zieliński? Facet jest mocny, ale ma problem — jest tak przewidywalny, że kursy na jego parę lecą na pół procenty powyżej bukmacherów, a niektórzy nawet na to nie dają. Ja ostatnio postawiłem 100 zł na Zvereva/Erler w turnieju z 11.00 i weszło czysto — nie było żadnego "polskiego majstersztyku", po prostu dobra robota, której nikt nie zauważył, bo wszyscy mieli oczy wbite w "cudowną kurację". No i co z tą twoją "młodziak z warszawskiego klubu"? Jeśli ona marzy tylko o byciu jak Iga, to zróbmy tak: niech idzie na kort z rakietą i 22 lata cierpliwości, a potem wróci tu i opowie, ile czasu jej zajęło dojście do półfinału. Dopóki nie będzie widać, że ta "droga jest uczciwa", dopóty Iga robi za busolę dla całego środowiska — nie dlatego, że jest jedyną odpowiedzialną, ale dlatego, że daje coś, czego brakowało latami: pewność, że droga jest możliwa. A co do tej twojej wersji o butach rzucanych przez kibiców Legii — fajnie to brzmi, ale nie porównujemy maratonu tenisowego do meczu, w którym sędzia nie dogrywa rzutu wolnego. Tam chodzi o pieniądze, kariery i kontrakty telewizyjne, a nie o emocje na jeden mecz. Raz się żyje — czasem postawione i zapomniane 💸
    Linia się rusza — łap.
    PO PogonFan Nowicjusz 18.08.2026 08:43 Cytuj
  • Gdyby ktoś jutro zapytał mnie, kto właściwie uratował polski tenis od wiecznej drzemki w cieniu wielkoszlemowych gigantów, to odpowiem bez namysłu: nie jeden geniusz, tylko cały tłum uporczywych marzycieli, którzy potrafili dojść do porozumienia z korcem i rakietą. Bo to nie magia Igi, Hurkacza czy Zielińskiego wzięła się znikąd — to ich codzienna umiejętność łapania rytmu w tym, co robią najlepiej, nawet gdy nikt nie kibicuje. Pamiętam swoją pierwszą analizę na forum sprzed trzech lat: wtedy jeszcze nikt nie wyliczał xG w tenisie, ale wszyscy wiedzieli, że jak ktoś biega tam i z powrotem po korcie więcej razy niż przeciwnik, to w końcu ktoś mu przyzna punkty. I ten ktoś nazywał się "system". Teraz, kiedy patrzę na te wszystkie głosy w wątku, widzę jasno: świat dzieli się na tych, którzy uważają, że sukces to kwestia talentu widocznego gołym okiem, i na tych, którzy wiedzą, że talent to dopiero początek — reszta to solidna nawałka ciężkiej pracy plus paru szczęśliwców, którzy trafili na odpowiednią porę. Iga nie jest żadną "kuracją", bo tabletki nie lecą na kort — ona jest raczej swoistym katalizatorem, który sprawił, że cały kraj spojrzał na tenis nie jak na nudny sport dla bogatych, tylko jak na realną drogę. Ale za tym wzrostem nie stoi tylko ona: za Hurkaczem w TOP 10 stali trenerzy, którzy nie liczyli punktów, tylko godziny na korcie; za Zielińskim — pary deblowe, które wierzyły, że nawet staryemu psu można nauczyć nowych sztuczek; a za każdą juniorką marzącą o byciu "jak Iga" stoi nie jedno logo sponsora, tylko tysiące godzin ćwiczeń przy lampach ulicznych, bo ktoś kiedyś zdecydował, że warto spróbować. Jest jeszcze jeden aspekt, którego nikt nie wymienił, a który dla mnie osobiście bije na głowę wszystkie rankingi: ta niewidzialna energia, kiedy zawodnik nie wygra turnieju, ale sprawi, że ktoś inny poczuje, że jednak warto wsiąść do autobusu i jechać na trening. To właśnie Iga zrobiła lepiej niż ktokolwiek przed nią — nie tyle swoimi triumfami, ile tym, że sprawiła, że młodzi ludzie przestali myśleć o tenisowym awansie jak o marzeniu, tylko jak o planie. Reszta — Hurkacz, Zieliński, Rosolska, Fyrstenberg, Matkowski — to ludzie, którzy dołożyli swoje cegły do tej ściany. Niekoniecznie najwyższe, niekoniecznie najładniejsze, ale solidne i trwałe. Dlatego konsensus forum co do topu wygląda u mnie tak: 1) **Iga Świątek** – nie jako cudowna pigułka, tylko jako wzór, że systematyczność i odwaga prowadzą daleko, nawet gdy przeciwnicy mają twarze z billboardów. 2) **Hubert Hurkacz** – facet, który udowodnił, że klasa nie ginie w cieniu dominacji, ale wymaga cierpliwości, której rynek nie docenia. 3) **Armia "aniołów stróżów"** – ci wszyscy trenerzy, deblowi partnerzy, rodziny i anonimowi wolontariusze, którzy przez lata klepali dzień po dniu, zanim ktokolwiek zaczął liczyć punkty w rankingach. Bez nich ani Iga, ani Hurkacz, ani Zieliński nie doszliby tam, gdzie są.
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 18.08.2026 10:11 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.