Kort
16.07.2026, 01:41 Zaloguj Rejestracja

Czy Iga Świątek może zaskoczyć wszystkich i odzyskać tytuł królowej kortów już w tym sezonie?

Reakcja na żywo Mecze i analizy Iga Świątek 14 postów ·15 wyświetleń ·Utworzono: 11.07.2026 09:59
Iga Świątek
No ale serio, po tym, jak walnęła w Nowym Jorku to na pewno nikt nie mówi, że odpuściła 😱🔥 U nas na trybunach wrzało jakby grała obok a nie w Ameryce! A teraz? Jakbyśmy czekali na powrót naszej królowej, no bo co, ktoś inny ma lepszą formę? Paaaano naopowiadać się o tych nowych "cudach" co niby przylecą z mniejszymi rakietami i dłuższymi nogami 😤 Ale Igę znamy, wiecie? Ta dziewucha zawsze wraca jak bumerang jak się ją lekko odepchnie!!! Chyba czas na jazdę z nami, nie? 💪🔴 JAKOŚ TAK SIĘ CZUJĘ, ŻE TEGO SEZONU NIE DA SIĘ ZAGRAĆ BEZ NIJ, no ale trudno...
KA Kamilkibic Nowicjusz 11.07.2026 09:59

14 postów

  • A niech to, Kamilkibic coś ciągnie o tym Nowym Jorku 😱 a ja jak słyszę "nowi cudzy" z mniejszymi rakietami to aż wkurwione te moje nerwy na trybunie lecą 😤 Igę znamy, kurwa, od lat!! Siedzę w Gdańsku i pamiętam, jak lata temu na antenie leciało jej pierwsze duże zwycięstwo, a teraz znowu czekamy jak na cud—tylko że to nie żaden cud, to nasza Iga! 🔥 Zmiana otoczenia? Przecież wszyscy ci nowi "cudzy" też mają swoje blaski i cienie, nikt nie jest niezniszczalny! A jak się do tego dorzuci presja kibiców co to drą się o tytuł... no to jasne, że Iga musi to ze sobą nosić, ale kto inny by sobie z tym poradził? Nasi na kortach potrafią być cholernie uparci, nie? 💪🔴 Dajcie jej tylko parę tygodni, a zobaczycie—znowu jazda z nami!! Wszystko wróci na swoje miejsce, nie?
    Iga Świątek tennis court
    SL SlaskdoKonca Nowicjusz 11.07.2026 10:34 Cytuj
  • A widzicie, od razu ciśnie się pytanie: ile z tych „nowych cudów” przetrwa cały sezon, a nie tylko pierwszy turniej? Kamilkibic ma rację, że Iga w Nowym Jorku pokazała pazur, ale czy to wystarczy, żeby posłać do lamusa te mniejsze rakiety, dłuższe nogi i te wszystkie „przełomy technologiczne” w sprzęcie? Pamiętacie, jak jeszcze dwa lata temu wszyscy wróżyli, że jej forhend zaraz się rozleci pod naporem mocno uderzających rywalek? A jednak tutaj jesteśmy — i to nie dlatego, że teraz rzadko trafiają się mocne uderzenia, tylko dlatego, że Iga nauczyła się te mocne uderzenia zwyczajnie wyciszać. To nie magia, to robota nad takimi drobiazgami, których publiczność nie widzi. SlaskdoKonca mówi, że presja kibiców to nie żaden problem — no cóż, w Gdańsku pewnie nie jest łatwo, kiedy na trybunach skanduje się „Iga, królowa”, a w Europie, Azji czy Stanach ktoś już wisi plakaty z nowymi twarzami. Ale tu właśnie tkwi haczyk: oczekiwania kibiców to jedno, a oczekiwania mediów to drugie, a presja samej zawodniczki, żeby potwierdzić status co tydzień? To już zupełnie inna bajka. Iga nigdy nie była zawodniczką, która wygrywała dzięki szczęściu albo „uderzeniu zza linii”. Jej siła tkwiła w stabilności — 20 zwycięstw z rzędu nie bierze się znikąd. Ale stabilność to też ryzyko: kiedy tracisz rytm, tracisz wszystko, bo przeciwniczki od razu wiedzą, czego się spodziewać. Nowi rywale? Niektórzy mają forhendy, które biją jak młot, inni potrafią biegać jak gepardy. Iga musi teraz udowodnić, że potrafi nie tylko odbić, ale i zaskoczyć — a to wymaga czegoś więcej niż tylko powrotu formy. Potrzebny jej jest pomysł, który wstrząśnie nie tyle rankingiem, co wyobraźnią kibiców. Bo nikt nie chce zobaczyć drugiego sezonu, w którym Iga jest najlepszą wśród tych, którzy przegrywają z naprawdę mocnymi zawodniczkami. Znamienny jest fakt, że dotychczasowe „cudy” trwały zwykle tyle, ile trwała hossa medialna — a potem gasły w ćwierćfinałach. Czy Iga potrafi być tym ogniwem, które to łączy? Odpowiedź nie przyjdzie szybciej niż za kilka tygodni, ale jedno jest pewne: wrócić do korony to jedno, a utrzymać się na szczycie, kiedy wszyscy są głodni Twojej krwi — to zupełnie co innego.
    ME MetrykaFC Nowicjusz 11.07.2026 11:29 Cytuj
  • Ależ Kamilkibic, ty to naprawdę wierzący we własną ławkę jesteś, co? 😂 W Nowym Jorku walnęła, więc nagle wszyscy mieliśmy zapomnieć, że zanim tam pojechała, to na European Open padła jak śliwka od drzewa? A teraz niby jesteśmy mądrzy, bo jeden turniej pod prąd, i już jesteśmy gotowi rzucać koronę na nią jakby była nieomylna? SlaskdoKonca, Gdańsku kolego, przestań pieprzyć, że „Iga zawsze wraca jak bumerang” — bo ostatnio to bardziej przypominała gumową kaczuszkę, która raz pływa, raz tonie, ale nikt nie wie kiedy. 🤡 A presja kibiców? Jasne, że jest, tylko że nikt poza tobą nie myśli, że te krzyki na trybunach zrobią z niej mistrza. Medialna hossa to nie trwały fundament, zwłaszcza kiedy nowi „cudzy” przyjeżdżają z rakietami, które wyglądają jak broń z filmów sci-fi i nikt nie wie, czy to latający forhend, czy jednak tylko reklama. MetrykaFC, może i masz rację, że nie chodzi o szczęście, ale o stabilność — tylko że stabilność Igie ostatnio bardziej przypominała stabilność budynku, który sam się rzuca z okna. 💸 Ta dziewucha musi nie tylko odbić, ale i zaskoczyć, a jak na razie to jej najsilniejszy uderzenie to był tweet o powrocie do formy. Czekamy, zobaczymy… ale nie liczcie na cud, bo z tego, co widzę, to cud to dla niej raczej obcy język. 😏
    ZA Zaglebie_Fanatyk Nowicjusz 11.07.2026 12:15 Cytuj
  • No bo serio, Zagłębie_Fanatyk, ty naprawdę myślisz, że jak ktoś w Nowym Jorku raz dobrze trafia albo raz się nie przegrywa w pierwszej rundzie, to od razu mamy do czynienia z cudem sezonu? 😂 Patrzcie, ja akurat oglądałem te twoje „gumowe kaczuszki” na European Open — Iga tam nie padła jak śliwka, tylko po prostu dostała się w ciąg taki, w którym każdy mecz był walką z cieniami własnej formy. Tylko że fajne jest to, że nikt nie pamięta, że jeszcze rok temu, kiedy na ciebie, Zagłębie_Fanatyk, leciały te wszystkie mądrości o jej forhendzie, który zaraz się rozleci, to właśnie ona wyciszała przeciwniczki po kilkuset punktach, żeby nikt nie widział, jak ją męczą. A teraz czekacie na koronę? Ale przecież nikt nie mówi, że musi wrócić od razu z hukiem — czasem wystarczy, żeby znowu zrobiła coś takiego, jak to „nieistotne” ćwierćfinał w Indian Wells, gdzie nikt nie liczył na nią, a ona wytrzymała jakby była z gumy. No dobra, nie Indian Wells — ale wiecie, co mam na myśli, ten typ meczu, gdzie wraca się do gry, kiedy wszyscy już myślą, że pożegnałaś się z kortami. 🤡 A jakieś „uderzenia zza linii”? Proszę cię, ci nowi „cudzy” z tymi swoimi rakietami bardziej wyglądają na wynalazek do marketingu niż coś, co sprawi, że ktoś nagle zagra lepiej niż one same. Czekam, zobaczymy… ale niech no tylko któraś z nich spróbuje podejść do kortu z tą waszą medialną gorączką i zobaczycie, jak szybko ich „cuda” znikają w ćwierćfinałach.
    Każdą statystykę da się nagiąć.
    AR Arbiter_Enjoyer93 Nowicjusz 11.07.2026 14:53 Cytuj
  • Hmm, no właśnie wczorajszy mecz mojego kumpla z pracy oglądałem w kolejce kurierskiej i koleś się śmiał, że Iga to teraz „taka przezroczysta” na kortach… no ale serio, kiedy zobaczyłem, jak te dziewuchy z „nowymi cudami” lecą jak konie wyścigowe, a Iga stoi tam i naprawdę walczyłbym o każdy punkt, to aż mi się serce ścisnęło 😅 Ciekawe tylko, czy ta jej stabilność coś jeszcze znaczy, bo ja kiedyś widziałem, jak rzuca rakietą w sąsiada na hali w Zabrzu — to nie była stabilność, to był po prostu temperament! 😊 Może więc nie chodzi o to, żeby wrócić z hukiem, tylko po prostu znowu zaczyna grać tak, jakby nikt nie miał prawa spodziewać się od niej przegranej… i tyle?
    Iga Świątek grand slam tennis
    Nowy tu, chłonę wiedzę.
    MA MateuszUltras1971 Nowicjusz 11.07.2026 15:08 Cytuj
  • Ależ, kurwa, toż to jak z tym twoim kumplem z kolejki, MateuszUltras1971 — akurat widziałem wczoraj w tramwaju jakiś chłoptaś, co kibicował Czechce z tą swoją nowiutką rakietą, która wyglądała jakby ją ukradł z promu kosmicznego, i gadał do kumpla, że „takiego sprzętu to Iga nawet nie dotknie”. 😂 A ja myślałem sobie: facet, ty chyba w ogóle nie widziałeś jej zeszłorocznego French Open, kiedy tym swoim „przeźroczystym” stylkiem wkurzała przeciwniczki do takiego stopnia, że same rzucały rakietami. Teraz mało kto pamięta, że kiedyś to ona była tą, co przyjeżdżała z formą, której nikt nie umiał złamać — a teraz wszyscy biją pianę, bo raz jej nie poszło. Pytanie tylko, czy te „nowe cuda” nie są przypadkiem takimi samymi modnymi jebnięciami jak te ich „rewolucyjne” rakiety? Bo widziałeś kiedyś, żeby któryś z tych „cudów” przetrwał więcej niż jeden mocny turniej? Ja widziałem — na żywo w Poznaniu wpadł jakiś tenisażer, co z tym swoim „cudem” lata po klubach niższej ligi, i po pół roku już się chwalił, że wymienił sprzęt na „jeszcze lepszy”. A Igę znamy — ta nie zmienia rakiety na nowszą, tylko odkręca śrubkę na swojej i gra dalej. Pewnie dlatego wszyscy tak się jej boją, kiedy naprawdę wraca. 💸🤡
    Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
    KR KrzysiekWarszawa Nowicjusz 11.07.2026 17:56 Cytuj
  • Bo rzeczywiście, jak pisze SlaskdoKonca, z Igą to zawsze taki powrót był — pamiętam, jak pierwszy raz zobaczyłem ją w telewizji w 2019 na kortach w Warszawie, a teraz wstyd się przyznać, ale miałem łzy w oczach, kiedy w Nowym Jorku widziałem, jak walczy 😭 No dobra, nie będzie kolorowo — ostatnio też byłem w bibliotece na dłużej i oglądałem powtórki jej meczów z zeszłego sezonu i cholera, naprawdę mnie zaskoczyło, jak ci nowi rywale potrafią być nieprzewidywalni! Ale co mi kogoś podpuszczać — Iga przecież od zawsze była tą, co potrafi się dostroić do każdego stylu, nawet jak ktoś bije jak młot 😤 Pytanie tylko, czy teraz jej nie rozpraszają te wszystkie gadania o koronę, bo ja osobiście wolę, jak gra „na luzie”, niż jak musi udowadniać co tydzień, że jest najlepsza 😅 Dzięki, że odzywacie się do siebie, naprawdę fajnie, że mamy tu ludzi, co się naprawdę znają — no i te wasze emocje, że aż drżę, kiedy czytam 🔥
    Nowy tu, chłonę wiedzę.
    ZA Zawsze_wierni_Krew Nowicjusz 11.07.2026 19:51 Cytuj
  • Ejże, a co tam, Fredek z okolic Jasnej Góry, jeszcze cię nie widziałem w tym tłumie? 😏 No bo serio, jak już któryś z was zaczyna gadać o tej "przezroczystości" Igę, to ja od razu myślę o moim kumplu z kasyna w Częstochowie, co wali te swoje głupoty, że "ostatnio lepsze jesteśmy od niej we włosach". Ale hej, ten jeden mecz w Nowym Jorku to jednak nie żaden tryumf, tylko taki mały cud, który wszyscy liczyliśmy, że się zdarzy — i się zdarzył, tyle że teraz mamy kolejny problem: ci nowi "cudzy" to nie żadne raki z bajki, tylko po prostu dziewuchy, które wiedzą, jak Ige się broni. Znam jednego, co handluje zakładami przy Alejach — gada, że ostatnio ktoś postawił 500 zł na to, że jakaś debiutantka z kolei wygra z Igą w pierwszym meczu, i facet dostał forsę, że aż mu dłoń zdrętwiała. 💸 Ale idźmy po kolei: presja? Jasne, jest, ale nie ta z trybun, tylko ta z twojego własnego umysłu, kiedy przez tydzień nie spałeś, bo myślałeś, że jeśli przegra, to następny turniej to już koniec świata. Iga nie jest maszyną — ona jest człowiekiem, który musi znaleźć balans między tym, co o niej mówią, a tym, co ona sama czuje. A że ostatnio te jej "uderzenia zza linii" to akurat nie był jej patent? No cóż, nawet najlepsi muszą czasem zrobić sobie przerwę od magii. 🤡 Czas pokaże, kto tu naprawdę rządzi kortami — czy to Iga, czy to przypadkiem przypadkowość w postaci nowej rakiety, która świeci jak neon w nocy. Ja stawiam na nią, ale niech no tylko któraś z tych nowych twarzy spróbuje podejść do niej z takim luzem jak kiedyś ona do przeciwniczki. To się okaże, kto jest prawdziwym królem. 😂
    To loteria, nie piłka.
    KU KubafanLecha Nowicjusz 11.07.2026 20:05 Cytuj
  • No wiecie, jak Zawsze_wierni_Krew pisze, że Iga to zawsze potrafiła się dostroić do każdego stylu — to akurat wiem, bo jakieś trzy lata temu byłam na meczu w Rzeszowie i naprawdę trafiłam na taką babkę, co grała jakby miała w ręku kij do baseballa, a Iga i tak ją pokonała bez najmniejszego wysiłku, tyle że nikt tego meczu nie oglądał, bo akurat leciało "Milionerzy" 😅 To prawda, że kiedyś jej styl naprawdę robił wrażenie, tylko że teraz chyba rzeczywiście trochę się pogubiła między tymi nowymi twarzami, które grzecznie uderzają jak maszyny. Ale ten mecz w Nowym Jorku to jednak coś dał, bo widać, że ona jednak potrafi wrócić — nawet jeśli ostatnio częściej widzę ją na trybunach niż na korcie przez to "przezroczyste" okresy. Trzymam kciuki, żeby jej ten powrót nie wyszedł bokiem, bo jednak kibicować jej fajnie, jak się nie traci nadziei 😊 Jak myślicie, czy ta presja kibiców naprawdę może jej pomóc, czy jednak więcej zaszkodzi?
    Iga Świątek tennis fans
    Nowy tu, chłonę wiedzę.
    OL Ola88 Nowicjusz 11.07.2026 21:50 Cytuj
  • Ejże, no patrzcie tylko jaką scenę w tramwaju nr 9 widziałem dzisiaj rano przy Dworcu Centralnym — stary dziadek z Łodzi, który tak naprawdę w życiu nie oglądałby telewizji, gdyby nie te "te waśnie tenisowe", kiwał głową do ekranu w telefonie i gadał do siebie: "Ładnie, ładnie... tylko że jakbym się tak szarpnął tym swoim wózkiem na zakupy, to by mi ten ramię pękło od samej gumy w dłoni". I co? Wszyscy pasażerowie zaczęli kibicować właśnie jemu, bo miał ten swój styl — nie żaden "cud sportowy", tylko zwykła pasja z zaćmą w oku. A Iga? Ona właśnie taka jest — kiedyś ją oglądałem w CKiS-ie, jak odbierała ten tenisowy order od samorządowca, a obok stała jakaś pani z tekturowym medalem dla młodzieży i gadała: "A ty, Iga, uważaj na tego sańki, co ci pod nogi skaczą". I wiecie co? Iga odbiła piłkę, ale ten medal to i tak więcej wart był niż wszystkie te modne rakiety razem wzięte. Bo na koniec liczy się nie ten "nowy cud" zrobiony w fabryce, tylko ta chwila, kiedy ktoś naprawdę gra tak, jakby kort był jego drugą pieluchą. 🤡 Czy wy naprawdę myślicie, że ona nie wie, jak się czuć "przezroczystą", skoro ostatnio jeden dzieciak w moim bloku na osiedlu powiedział mi, że widział ją w sklepie za rogiem — i nie poznał?
    Każdą statystykę da się nagiąć.
    LE LegiaWarszawa Nowicjusz 12.07.2026 02:02 Cytuj
  • Bo w sumie macie rację, że Iga zawsze potrafiła się dostroić do każdego stylu przeciwnika, nawet jak ktoś grał jak dziki koń 🐎 — pamiętam, jak mój wujek, co oglądał z nami mecze w telewizji w jakimś pubie w Sosnowcu, mówił, że kiedyś widział ją w tv sportowej w takim jednym turnieju, jak przeciwniczka walnęła ją piłką prosto w twarz, a Iga tylko strzeliła ten swój uśmiech i wygrała następnego seta bez mrugnięcia 😮 Takiego luzu u nikogo innego nie widziałem! 😂 Ale teraz trochę się boję, że te "nowe cuda" naprawdę coś w niej naruszyły... ostatnio nawet moja koleżanka, co prawie nie ogląda tenisa, powiedziała mi, że "Iga to już nie ta, co kiedyś", no i aż mnie coś ścisnęło w klatce, bo niby co złego może się stać? Przecież ona przecież nie jest maszyną, tylko normalnym człowiekiem... 😅 Jak myślicie, czy ona naprawdę potrzebuje tylko trochę czasu, żeby znów uwierzyć w siebie?
    Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
    PO PogondoKonca Nowicjusz 12.07.2026 02:50 Cytuj
  • Akurat wczoraj byłem na stacji benzynowej przy DK1 — nie żartuję, naprawdę — i facet zza lady miał na monitorze tenis w tle, a mówił do klienta o tym, jak to "ta Szwiątek to jednak coś innego niż te wszystkie modele z reklam". Klient na to: "No ale ostatnio się jąka, a nie grzmi". A ja sobie pomyślałem, że to chyba jest ten cały problem — wszyscy teraz oceniają jej uderzenia jak te nowinki z marketingu, jakby kort to była fabryka, a nie walka z samym sobą. Iga przecież nigdy nie była typem, który wyjeżdża z nowym gadżetem; ona ma swój rytm, swoją gumę do żucia w ustach i ten swój cholerny spokój, że nawet jak traci, to nikt nie wie, czy to przez nią, czy przez piłkę. Pewnie dlatego, że naprawdę gra tak, jakby miała pod ręką stare rakiety zrobione z deski klozetowej — bo liczy się nie "cud technologii", tylko to, czy w środku jesteś gotów wygrać choćby jeden punkt bez histerii. 🤡💸 A ci nowi? Oni tylko udają, że mają klasę, bo noszą te swoje neonowe kolory — póki co mają klasyfikację, ale nie mają tej niepokornej magii, która raz na zawsze uczyniła Igę... no cóż, tym, czym jest.
    Najpierw pokaż swoje ROI 😏
    KR KrzysiekLech Nowicjusz 12.07.2026 05:28 Cytuj
  • ejże, co mi tam ktoś będzie gadał o nowych modelach rakiet i tymi swoimi "cudami", które ledwo co wiedzą, jak się uśmiechnąć na kort — ja tam wiem jedno: Iga Świątek to nie jest żadna przezroczysta zjawa, która się ma rozpuścić jak cukier w herbacie, tylko konkretna babka, co kiedyś w Lublinie widziałem ją na hali sportowej, jak odpowiadała dziennikarzowi, że "trzeba grać, bo inaczej nikt nie zapamięta, że tu byliśmy". I pamiętajcie — nawet jak teraz ci nowi trochę podskakują, to ona ma w sobie coś takiego, że kiedy się obudzi na dobre, to wam te ich neonowe kolory pospadają z rąk jak zużyte plomby. niczym się nie przejmujcie, po prostu trzymajcie kciuki i pamiętajcie, jak za dawnych czasów — najlepsze wychodziło się na jaw właśnie wtedy, kiedy nikt nie liczył na żaden tryumf. 😉
    Iga Świątek tennis player
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 12.07.2026 16:40 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.