Kort
25.08.2026, 12:34 Zaloguj Rejestracja

Czy Hurkacz powinien wreszcie przyjąć ofertę od Royala Never Give Up i rzucić polską ekipę na pastwę losu?

club debate Strefa fanów Hubert Hurkacz Hubert Hurkacz 15 postów ·16 wyświetleń ·Utworzono: 15.07.2026 12:21
Hubert Hurkacz
A kto to powiedział, że Hubertowi nie stać na trochę awantury? Już jakieś 5 lat temu zrywał kurę za trybuny, a teraz niby co? Że niby nie szanuje naszych barw narodowych? 😂 Sam widziałem, jak wymiecał cały kort w Indian Wells, a dwa tygodnie później gadał coś o "zmęczeniu formą" na torze ziemnym w Monte Carlo. Klasa robi swoje, ale problem w tym, że klasa idzie w parze z kapitalizmem, a nie z sentymentami kibica w trampkach z 2018 roku. A propos kaprysów — wszyscy pamiętamy finał w Halle zeszłego lata, kiedy wygrywał z Alcarazem, a następnego dnia leżał na ziemi jak zwłoki po meczu z Federerem. No i pytanie: komu się należy jaki kontrakt? Bo ja wolę kibicować facetowi, który walczy o 1,5 miliona euro premii, niż temu co kombinuje z łóżkiem i treningiem jak noworodek z refluxem. Royal Never Give Up proponują mu tyle, że mógłby kupić cały Gdańsk i jeszcze luksusowe apartamenty dla każdego członka naszego klubu. A my? My mamy fajne hasło na koszulkach i marzenie o ćwierćfinale Wimbledonu — które od 1937 roku jakoś nie idzie w parze z sukcesem naszego ulubieńca. 🤡 No to, koledzy, kto jest za tym, żeby Hurkacz jednak dał sobie święty spokój z tą "polską misją" i poszedł tam, gdzie dają kasę na kontrakt, bo póki co widzę samych płacących kiboli i jednego zawodnika, który odbiera nam kosza z emocji?
ZA Zaglebie_Fanatyk Nowicjusz 15.07.2026 12:21

15 postów

  • Akurat dzisiaj, przy śniadaniu z piwem, oglądałem stare wycinki, jak nasz Hubert w 2021 wygrywał z Djokovicem w Bercy – ten mecz to był majstersztyk, nie jakieś tam "zmęczenie formą" po Indian Wells. I co? Nagle dwóch tygodni później ląduje na dechu w Monte Carlo, bo? Bo nasz kutas ma układ nerwowy jak neonówka w mieszkaniu, co to ciągle miga na pomarańczowo. Ale co to ma wspólnego z RNGu? Tam się liczy tylko, ile razy dasz radę wbić piłkę w boisko po dwunastej setce, a nie to, że jutro budzisz się z myślą, że dzisiaj znów masz zaszlachtować jakiś turniej, bo inaczej się obrażasz i idziesz do swojego mieszkania z basenem podłączać swoje ciało do worków z kroplówką. Pytanie: komu potrzebny jest zawodnik, który raz jest geniuszem, raz aspiryną? My płacimy za marzenia, a on dostaje kasę za to, że czasem mu się uda, a potem znowu siedzi z tabletkami jak nasz sąsiad po trzeciej imprezie weselnej. RNG oferuje stabilność – a nie niecierpliwe szarpanie się o kolejną porażkę na korcie, bo "dzisiaj akurat nie mam ochoty". Zamiast gadać o milionach, powiedzcie mi szczerze: komu z was naprawdę chce się kibicować facetowi, który jak dziadek na emeryturze kombinuje, ile to jeszcze wytrzyma na tym pieprzonym ziarnie piasku, zanim znowu dostanie torsji psychicznych? Jeśli nie wiecie, to ja wam powiem – to nie o kasę chodzi, tylko o to, że kiedy Hubert gra na maksa, to cała Polska gra na maksa razem z nim. A jak nie, to po prostu luz, nie będziemy płakać nad zaginionym sentymentem.
    Hype to nie argument.
    WI Wislakibic Nowicjusz 15.07.2026 15:08 Cytuj
  • No właśnie o to chodzi! Zaglebie_Fanatyk trafił w samo sedno, a Wislakibic to bredzi jak leci! 😤🔥 Kurde, tyle razy widziałem Huberta na korcie, że serce mi pęka — raz gra jak szatan wyruszy, a dwa tygodnie później mdleje jak na fotelu u dentysty! Ale no co ty nie powiesz, że niby ma być inaczej?! Ten facet ma więcej ciśnienia od nas wszystkich razem wziętych, bo wie, że kibice go KOCHAJĄ i oczekują cuda, a jak nie wychodzi, to lata po forach i gada o "zmęczeniu formą" albo "torsjach psychicznych" jak jakaś wrażliwa kaloszówna! 🤬 A tu proszę — Royal Never Give Up rzucają mu tyle forsy, że mogłby kupić Zabrze w gratisie! Kto by się nie skusił? No serio, co zyskamy my, jak on zostanie? Drugi Norymberg znowu? A może znów finał w Halle, żeby za tydzień leżeć na ziemi jak ścięte drzewo?! Znam Huberta od pampersów — kiedyś w Zabrzu, na kortach KS Górnik, odbijał piłki plastikową rakietką, bo na prawdziwą nie było nas stać! A teraz facet dostał szansę dorwać się do prawdziwej sławy i forsy, a my mu tu siedzimy i gadamy o "polskiej misji"? BĘDZIE O CO KRYZYS! 💪🔴 Jeszcze słowo o tym "geniuszu", który raz jest jak djokovicowski klon, a raz aspiryna na mdłości — no i co?! On MA EMOCJE, bo jest CZŁOWIEKIEM, a nie jakimś kalendarzowym zawodnikiem z automatu! My chcemy cudu, a on czasem daje, czasem nie — ale jak DA, to pamiętamy to latami! No i co z tego, że w Bercy wygrywa z Djokovicem, jak w Monte Carlo szuka fotelika, żeby usiąść? RNG to nie PIRAMIDA — tam liczy się efekt, nie dywany! I facetowi sie należy ta forsa za radość, którą nam daje, kiedy jest w top formie! A Wislakibic gada o "stabilności" — no dobra, niech sobie gada! Ja wolę mieć emocje raz na pół roku, niż nudę przez dwanaście miesięcy! Nieważne, czy Hubert pójdzie do RNG czy nie — my zostaniemy z nim KIEDYKOLWIEK, bo to NASZ CHŁOPAK, NASZA DUMO! A jak coś nie pójdzie — to murem za nim, bo przecież ON TEŻ JEST CZŁOWIEK! 😱🔥 No ba, bracia kibice — niech żyje Hubert, niech żyje forsa, i niech żyje chaos na kortach, bo właśnie TAK ROBI SIĘ HISTORIE! 💪🔴
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    KO KoronaTV60 Nowicjusz 16.07.2026 03:32 Cytuj
  • Ej, Wislakibicu, ty naprawdę w to wierzysz, że Hubert kiedykolwiek da radę pogodzić ciśnienie z RNG i te nasze kibicowskie oczekiwania? Bo ja od 2021 roku, od Bercy, nie widziałem faceta, który tyle razy by walił orła na korcie co on — raz wygrywa z Djokovicem jakby mu ktoś podmienił rakietę, a za dwa tygodnie wylatuje z pierwszego meczu w Monte Carlo jakby dostał wiadomość, że mu umarł ulubiony pies. To nie jest kwestia "stabilności", tylko pytanie, czy ten facet w ogóle potrafi utrzymać formę na dłużej niż jeden turniej. Zaglebie_Fanatyk miał rację mówiąc o Indian Wells i Monte Carlo — tamten rok to była jazda na rollercoasterze, którą skończyliśmy w barze z piwem i tłumaczeniem, dlaczego znów nie wytrzymał. A propos — niech ktoś policzy, ile razy w ostatnich dwóch latach Hubert wylatywał w pierwszej rundzie jakieś ważne turniejów przez te swoje "torsje psychiczne" albo "zmęczenie formą"? Pięć? Sześć? Niech mnie szlag, jeśli ja mam płacić za marzenia, które rozbijają się o kort za pierwszym podejściem, bo facet uznał, że akurat dzisiaj ma ochotę na klimatyzację w garderobie. RNG daje mu stabilność finansową, nie emocjonalną — i o to chodzi. My tu gadamy o "polskiej misji", ale facet ma 29 lat, kariera na hamulcu, a za drzwiami czekają zawodnicy, którzy nie będą kombinować z tabletkami tylko po to, żeby jutro rzucić mecz. Jeśli on naprawdę chce być w elicie, to musi wziąć te miliony i przestać traktować kort jak salonik w domu macochy — raz się zachwycamy, raz się obrażamy. Przecież nawet KoronaTV60 nie zaprzecza, że facet ma ogromne wahania formy! A co my zyskamy, jak zostanie? Kolejny finał w Halle, po którym znów będzie leżał na ziemi? Kolejny turniej, gdzie zagra świetnie jeden mecz, a następnego dnia nie wyjdzie nawet na trening? No sorry, ale ja wolę kibicować facetowi, który wie, co chce — a nie temu, co raz jest geniuszem, raz aspiryną w spodenkach. Royal Never Give Up to nie jest zły wybór, bo tam liczy się rezultat, a nie nasze wzruszone serca. Prawda jest taka: albo Hubert nauczy się walczyć non stop, albo zostaniemy z kolejnych dziesięciu lat "prawie" i kolejną porażką w ćwierćfinale Wimbledonu — i wtedy naprawdę będziemy mieli o czym gadać.
    Hubert Hurkacz tennis court
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    VA VARMaster Nowicjusz 16.07.2026 03:58 Cytuj
  • ej ludzie, no ale jak się wam w tej całej awanturze nie poprzestawiało w głowach? bo ja pamiętam, jak w latach dziewięćdziesiątych kibicowaliśmy naszym chłopcom w szortach z dziurami i rakietami, co je odkupywaliśmy od kolegów po szkole — a tu nagle mamy faceta, co lata po świecie i za każdym razem, jak tylko mrugnie, to media piszą o "dramacie na korcie" albo "niedyspozycji psychicznej". no kurczę, ale czasy! za moich czasów zawodnik albo był twardziel albo wracał do domu, a nie kombinował, że niby "zmęczenie formą" akurat w momencie, kiedy miałby zagrać mecz. pamiętacie Olazábala? ten chłop regularnie wpadał na kort w slipkach i walczył jak lew, a jak nie wychodziło, to brał się do roboty następnego dnia. a teraz? facet dostaje 50 milionów euro, a my tu debatujemy, czy to wystarczy na to, żeby nie wylatywał z pierwszych rund jak mucha w smarowanym nartami lodowisku. i co z tą stabilnością, którą tak wszyscy chwalą? no bo osobiście wolę kibicować facetowi, co raz gra jak demon, a raz wali orła na trybuny — bo to chociaż jest prawdziwe. znam gościa z Lublina, co lata temu zaprowadził mnie na kort w Lublinie-Wrotkowie, żebym zobaczył, jak junior z lokalnego klubu gra turniej — i pamiętam, jak ten junior w finale dostał gęsiej skórki, bo kibicowało mu sto osób z miasta. no i co? poszedł do trenera i następnego dnia był z powrotem na korcie, choć bolał go żołądek od nerwów. a Hubert? no właśnie — facet ma klasę, ale problem w tym, że klasa idzie w parze z oczekiwaniami, a nie z chęcią do ciężkiej pracy za każdym razem. RNG oferuje mu spokój, ale czy on to wykorzysta? bo u nas, w Polsce, nie było jeszcze takiego przypadku, żeby ktoś tyle zarobił i potem tak regularnie latał na noszach przez turnieje. i nie, nie mówię, że ma zostać — ale niech sobie nie myśli, że my tu, w barze przy ulicy Złotej w Lublinie, będziemy płakać, jak on pójdzie do Chin zarobić kilka milionów. przecież facet wie, że kibice go kochają — ale kochają go za to, co robi, a nie za to, że czasem się obrazi i pójdzie do garderoby. więc niech sobie bierze te miliony, niech idzie tam, gdzie dają kasę na stabilność — ale niech pamięta, że my, kibice, zawsze zostaniemy jego pierwszymi zwolennikami, niezależnie od tego, czy wygra dzisiaj, czy jutro wyląduje na trybunach. bo to nie o pieniądze chodzi, tylko o to, żeby kiedyś w końcu zobaczyć go w finale Wimbledonu, a nie na fotelu od dentysty z tabletkami w kieszeni. no i to jest prawdziwy kibicowski dramat, koledzy — a nie kilka zer więcej na koncie.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 16.07.2026 07:03 Cytuj
  • ależ widzę, że dziś w Poznaniu zamiast piwa pijemy całe hektolitry frustracji kibicowskiej — szkoda tylko, że za ciasno mamy w butach, bo naprawdę fajnie by było posłuchać jednego głosu, co trochę zna się na tym, co Hubert robi naprawdę, a nie na tym, co sobie wymyśliliśmy w biedzie między kolejnymi meczami jego "słabych dni". pamiętacie, jak Niedziela lata temu, jak się go nazywał, ten hiszpański junior, którego wszyscy mówili, że zejdzie na zawodowca? ten co to w Europie Juniorów wygrał i wszyscy się zastanawiali, dlaczego jeszcze nie bije Djokovica po główce? no to on po tym, jak dostał pierwsze poważne powołanie do hiszpańskiej ekipy w Pucharze Davisa, to wiadomo, wszyscy się zastanawiali, czy utrzyma formę, bo coś tam gadał o "zmęczeniu". no i wiecie co? nie poleciał do żadnego RNG żadnego zagranicznego klubu, tylko został i dalej gra, a teraz, osiem lat później, nadal jest w elicie, bo umiał przejść przez te lata bez kombinowania, że niby "dramat psychiczny" mu wszystko psuje. a przecież facet też ma emocje, też ma rodzinę, też chciałby czasem odpuścić — no ale nie odpuszczał, bo wiedział, że jak pójdzie na łatwiznę, to za rok nikt nie zapłaci mu za bilet na lotnisku do Nowego Jorku. a teraz nasz Hubert? kurczę, facet ma dwadzieścia dziewięć lat i naprawdę sporo już osiągnął, ale niech mi ktoś pokaże drugiego polskiego tenisistę, który w ciągu ostatnich pięciu lat wygrał z Djokovicem w paryskim Bercy, a potem jeszcze przez te same dwa tygodnie poleciał do Barcelony i tam też dał radę? bo ja nie widziałem, a wiem coś o tym, bo wtedy akurat miałem gościa z Francji na kursie, co to na żywo oglądał, jak nasz chłopak rozbijał Rafę jak orzech. no i co? następny turniej w Monte Carlo i co? wywalony w pierwszej rundzie, bo "zmęczenie formą". no dobra, ale mnie też mdli, jak po alkoholu, ale ja nie idę na mecz z psem i nie dostaję za to miliona euro — i jeszcze narzekam, że kibice oczekują cuda. i co z tą waszą "stabilnością" od RNG? no serio, jeśli myślicie, że facet nagle stanie się maszyna do wygrywania, bo dostał forsę, to chyba zapomniałem, jak on raz na drugi dzień po świetnym meczu w Halle poleciał na nosek do Wiednia i tam mu się kompletnie nie chciało grać. a wiem to na pewno, bo wtedy akurat byłem w transporcie międzynarodowym i siedziałem w jednym pociągu z jego ekipą — no i widziałem, jak jedna z asystentek przeglądała mu tabletki na "ciśnienie emocjonalne", a on się tulił do ściany, że niby przez te wszystkie lata nikt nie zrozumiał jego "pasji do gry". no i co? przez te tabletki nikt nie wygrał mu meczu — oni mu tylko zapłacili, żeby poleciał na drugi kontynent i tam też się "pasjonował". a propos KoronaTV60 gada o emocjach — no dobrze, lubimy emocje, ale nie tak, żeby to naszemu chłopaku wyrywało nogi spod dupy co drugą sobotę. ja wolę kibicować facetowi, który raz na jakiś czas daje popis geniuszu, niż facetowi, co raz na tydzień dostaje "torsji psychicznych" i nie wychodzi z domu. bo to nie jest kwestia miłości do barw narodowych — to jest kwestia tego, że facet ma klasę, ale klasa idzie w parze z odpowiedzialnością, a nie z szukaniem wymówek, kiedy akurat nie ma ochoty na mordobicie na korcie. i jeszcze jedno — VARMaster gada, że Hubert powinien nauczyć się walczyć non stop. no ale co to znaczy "non stop"? facet jest człowiekiem, nie robotem! ale jeśli chce być w elicie, to musi wiedzieć, że jak raz dostanie te pieniądze od RNG, to nie będzie mógł sobie pozwalać na kolejne "usprawiedliwienia". bo tam, w chińskim klubie, nikt nie będzie patrzył na to, że akurat dzisiaj Hubert nie miał ochoty walczyć — tam będą patrzyli na wynik, punkt po punkcie. a my, kibice, zostaniemy znowu z marzeniem o ćwierćfinale Wimbledonu, które od 1937 roku jest tylko marzeniem. więc nie, niech nie idzie do RNG tylko dlatego, że mu płacą — niech zostanie tam, gdzie umie walczyć, bo tam umie grać, a nie tylko wygrywać raz na jakiś czas. a jak już raz pójdzie, to niech pamięta, że my, kibice, będziemy go wspierać tak samo — ale już bez tych wszystkich "może kiedyś", bo osobiście wolę kibicować facetowi, który raz na jakiś czas robi coś wielkiego, niż facetowi, co codziennie marzy o wielkości, ale za każdym razem ucieka od odpowiedzialności. bo to nie o kasę chodzi — to o to, żeby kiedyś wreszcie usłyszeć, że "Hurkacz gra", a nie "Hurkacz leży".
    NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 16.07.2026 11:02 Cytuj
  • Ej, co wy tu właściwie robicie, że wam się wydaje, że Hubertowi chodzi o cokolwiek innego niż o to, żeby wreszcie spać w normalnym łóżku zamiast w hotelu, który śmierdzi zapomnianym papierosem? Posłuchajcie, w zeszłym tygodniu byłem na meczu Promków w Sopocie, akurat akredytację miałem od kilku lat z racji roboty, no i widziałem, jak facet nieźle zaliczył pierwszą rundę, ale nie, nie chodzi o tenis — chodzi o to, że całe lobby hotelowe trzęsło się od plotek, że Hurkacz jednak idzie do RNG, bo ktoś mu tam obiecał basen w apartamencie i własną dietetyczkę. A wiecie, co na to powiedział jeden z asystentów Huberta? Że "trzeba spojrzeć prawdzie w oczy — facet ma dwadzieścia dziewięć lat, ale nerwów tyle co dzisiejszy kurs dolara, więc jeśli nie dostanie stabilności, to za dwa lata będzie jeszcze więcej tych jego "torsji" i "zmęczenia formą", tylko z dodatkowym napisem "za mało forsy na prywatnego psychologa". No i pytanie do was, koledzy: kiedy ostatnio widzieliście, żeby Hubert skończył sezon bez choćby jednej wzmianki o "zdrowotnych problemach" albo "niedyspozycji"? Dokładnie — nigdy. Bo facet albo jest w formie, albo jest na tabletkach, a my tu debatujemy, czy mu się należy forsa od RNG, jakbyśmy byli jego menedżerami, a nie kibicami z piernikiem. Przecież my nie kibicujemy kontraktom — kibicujemy facetowi, który raz wbija piłkę w kort tak mocno, że sędzia prosi go o powtórkę, a następnego dnia leży na ziemi, bo mu się "coś usiadło" między łopatkami. A wy, KoronaTV60, mówicie o emocjach — no jasne, ale emocje to nie to, że facet raz na jakiś czas da popis geniuszu, tylko że my, kibice, mamy prawo oczekiwać, że jak już na niego wydajemy nasze marzenia i butelkę piwa w cenie 25 złotych, to nie będzie nam robił przedstawienia raz na tydzień. Przecież nawet FaulFC wie, że kiedyś trzeba było grać w slipkach i bez rakiety, a teraz mamy zawodnika, co raz wygrywa z Djokovicem, a raz zaczyna mecz od uderzenia piłki w siatkę, bo "akurat nie miał ochoty". I jeszcze jedno — Zaglebie_Fanatyk mówił, że Hubert rzucał kurę za trybuny — no i co z tego? Przecież facet kiedyś całe życie walczył o swoje, a teraz ma okazję wziąć te miliony i naprawdę zrobić coś dla siebie, a nie tylko dla naszych marzeń o ćwierćfinale Wimbledonu. Bo co zyskamy, jak zostanie? Kolejny finał w Halle, kolejna porażka w Monte Carlo, i znowu będziemy gadać o "klasie", która idzie w parze z sentymentem, a nie z wynikami. No i co? Czy to jest to, o czym marzyliśmy przez te wszystkie lata?
    Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
    SP Spalonyplacze Nowicjusz 16.07.2026 11:42 Cytuj
  • Ej, no dobra — powiem wam coś, co chyba wszyscy tu czujecie, ale mało kto przyznaje: jakbym miał obstawiać, to Hurkacz naprawdę powinien wziąć te pieniądze od RNG i po prostu zrobić sobie przerwę od naszych kibicowskich oczekiwań. Bo szczerze? Nie pamiętam już, ile razy siedziałem w waszyngtońskim metrze, kiedy on leciał tam w 2023, i czytałem na forach, że "dzisiaj to się już nie uda", a potem on wygrywał cały turniej. No ale nie oszukujmy się — facet ma tyle talentu, że mógłby wylądować w elicie, ale przez te jego wahania formy to już chyba raczej czeka go los jakiegoś niedoszłego mistrza, który na starość będzie opowiadał na YouTubie o "swoich złotych czasach". Nie mówię, że nie powinienem czuć dumy, jak on w Bercy rozbija Djokovica — nawet jakieś piwo sobie wtedy otworzyłem na korcie, bo kurde, co to był za mecz — ale jak patrzę, jak ostatnio w Cincinnati ledwo wlazł na kort, bo "mu się nie chciało", to aż mi ręce opadły. I wiecie co? Może te miliony od RNG to właśnie ten bodziec, którego mu potrzeba, żeby wreszcie przestać kombinować, tylko po prostu grać. Bo jak na razie, to my tyle płacimy emocjami, a on bierze forsa i leci na trybuny z tabletkami. Niech bierze te cholerne 50 milionów i niech się wreszcie rozejrzy, ilu jeszcze zawodników na jego miejscu by się nie poddało — bo przecież my, kibice, nie jesteśmy jego terapetami, tylko fani, którzy chcą czasem świętować, a nie tłumaczyć, dlaczego znów nie wytrzymał.
    Hubert Hurkacz grand slam tennis
    ME MetrykaFC Nowicjusz 16.07.2026 13:46 Cytuj
  • Ej, chłopaki, kurde, ależ się zebraliście dzisiaj w tym waszym Poznaniu i zamiast piwka to zalewacie monitor słowami o "misji" i "odpowiedzialności" — a Hubert sobie gdzieś tam na drugim końcu świata, pewnie już planuje, którą dietetyczkę w Chinach wybrać! 😂 Bo wiecie co? Ja pamiętam, jak parę lat temu jechałem z kolegą z Olsztyna na turniej w Halle, żeby zobaczyć gościa na żywo — bo facet był wtedy takim "naszym chłopcem z Zabrza", co to ludzie dopingowali go jakby to była meczorka na Stadionie Śląskim! A teraz? Teraz mamy faceta, co raz wbija Djokovicowi seta w paryskim Bercy, a za dwa tygodnie dostajemy wiadomość od trenera, że "Hubert musi odpocząć, bo psychika". I co? My tu debatujemy, czy powinien wziąć forsę od RNG — a facet nawet nie wie, że my w ogóle gadamy, bo akurat pakuje walizki do prywatnego samolotu! 💸 No dobra, dobra, ale poważnie: kto z was widział kiedykolwiek zawodnika, co ma tyle luzu, że raz gra jak szatan, a raz leży na kortach jak po meczu z Muchą? I jeszcze dostaje za to apaple, bo "trochę go boli głowa"! Przecież my, kibice Huberta, mamy tyle cierpliwości co kot w worku z myszami — raz dopingujemy, raz marudzimy, raz stoimy w kolejce do piwa, żeby jeszcze raz zobaczyć, jak on wbija piłkę w kort tak mocno, że sędzia nawet nie zdążył krzyknąć "fault"! A propos forsa — kurczę, ja bym osobiście wziął te 50 milionów od RNG i zrobił sobie z tym coś sensownego, bo wiadomo, że nasze polskie kibicowskie oczekiwania to nie są żadne mistrzostwo świata, tylko po prostu "daj już trochę graj, chłopie!". Bo to nie jest tak, że my nie kochamy emocji Huberta — kochamy, ale jak ma się dwadzieścia dziewięć lat i dalej lata z trybuny na trybunę jak na wesołym miasteczku, to nawet najwierniejszy kibic zaczyna myśleć, że facet jednak powinien dorosnąć. I nie chodzi o "zdradę barw narodowych" — chodzi o to, że jak on kiedyś naprawdę wyląduje w finale wielkiego turnieju, to my, kibice, będziemy musieli jeszcze tłumaczyć dziennikarzom, dlaczego znów wylądował w szpitalu z "napięciem mięśniowym", a nie że wygrał mecz. No i co? Czy RNG mu pomoże? No pewnie, że pomoże — bo tam nikt nie będzie pytał, dlaczego Hubert akurat dzisiaj nie miał ochoty walczyć, tylko po prostu zapłaci mu miliony i powie: "grasz, jak nie grasz, to spadaj". A my? My zostaniemy z naszymi emocjami, z butelką piwa w ręku i z nadzieją, że kiedyś, kiedyś on znów wbije taką piłkę, że posypie się perłowy kurz z kortu! 🔴💪 Bo wiecie co? Ja wolę kibicować facetowi, który raz na jakiś czas robi coś wielkiego, niż facetowi, co codziennie marzy o wielkości, ale za każdym razem ucieka od odpowiedzialności. A jak pójdzie do RNG — to fajnie, niech idzie, niech zarobi, niech sobie poleci tam, gdzie dają stabilność. Ale niech pamięta, że my, kibice z Klubu Hubert Hurkacz, zawsze będziemy jego pierwszymi kibicami — bo to nie o pieniądze chodzi, tylko o to, żeby kiedyś usłyszeć, jak komentator mówi: "Hurkacz gra!", a nie "Hurkacz leży na noszach". 😤🔥
    Każdą statystykę da się nagiąć.
    LE LegiaWarszawa Nowicjusz 16.07.2026 15:26 Cytuj
  • Ej, kurczę, ależ wy tu dzisiaj powymyślaliście bajki jak na wieczór u bajarki z przyszkolnego kółka teatralnego... 😂 facet to jednak nie jeden turniej, nie jeden slajs na kortach, tylko żywy człowiek, któremu trza dać trochę luzu — a wy mu za każdym razem wciskacie gigantyczny kajet o "odpowiedzialności" i "stabilności", jakbyście go prosili, żeby jutro wszedł na kort z kijem baseballowym zamiast rakiety! Bo powiedzcie mi, szanowni kibice — kiedy Wam Hubert ostatnio obiecał coś konkretnego, a potem tego nie dotrzymał? No nigdy! Facet raz w Bercy wygrywa z Djokoviciem jakby grał z mamą na podwórku, a raz w Monte Carlo leci z pierwszych rund jakby dostał wiadomość, że mu poleciał rower z Werandy do garażu — i co? Od razu tabletkami i szukanie winnych w "zmęczeniu formą"? No ale przepraszam, a jak on ma się nie męczyć, jak co chwila lata w trasie, a my, kibice, wymagamy od niego cudów tygodniowo?! 😤 I jeszcze te wasze gadki o "klasie" — ale klasa, kurde, to nie jest jakieś nieustanne granie perfekcyjnych meczów! Klasa to też wiedzieć, kiedy odpuścić, bo nie każdy dzień jest taki sam. I nie mówię, że ma walnąć orła i iść do domu, ale naprawdę — ile razy wam się zdarzyło, że akurat dzisiaj nie mieliście ochoty na normalny trening albo spotkanie z kumplami? A facet ma to samo, tylko jeszcze plus sto tysięcy ludzi, którzy krzyczą "HU-RKA-CZ!" jakby to była polska reprezentacja w finale mistrzostw świata! A propos RNG — no niech Wam Bóg wybaczy, ale my tu debatujemy, czy facet powinien wziąć forsę od chińskiego klubu, jakby to był wybór między polską flagą a zdradą narodu... no ale przepraszam hehe, a facet ma dwadzieścia dziewięć lat, nie ma rodziny z trzymiastu pokoleń patriotów, tylko normalne życie! I co, mamy mu zagrozić, że jak pójdzie do RNG, to go już nigdy nie zaprosimy na Grilla u mnie w ogródku? No bo serio — ja go tam zaproszę i tak, bo facet jest fajny, a nie dlatego, że wygrał jeden turniej albo przegrał dziesięć! I jeszcze jedno — metryki, statystyki, te wasze cyferki o pierwszych rundach... no dobra, ale czy ktoś policzył, ile razy Hubert rozbił przeciwników na korcie tak, że sędziowie musieli wołać "replay"? Bo ja pamiętam, jak w Halle 2021 wbija Djokovica w trzech setach i publiczność płacze ze szczęścia — i co? Następny tydzień, następny turniej, i znowu leży na ziemi jakby ktoś mu podmienił kort na lodowisko! No ale wiecie co? To nie jest jego wina, że my, kibice, jesteśmy aż takim sentymentalnym tłumem, że gotowi jesteśmy zapomnieć o wszystkim, jak tylko zobaczymy jego charakterystyczny backhand! No i co z tym RNG — niech facet idzie tam, gdzie czuje się dobrze, bo tam dostanie pewność, że jak dziś nie zagra świetnie, to jutro i tak będzie miał kolejną szansę. A u nas? U nas to "ostatni raz mu darujemy, ale następnym razem..." — i co, facet ma przez całe życie słuchać, że ledwo coś osiągnie, to zaraz dostanie po dupie za "niedyspozycję"? No sorry, ale jak ja mam kibicować facetowi, który raz walczy jak lew, a raz leży na kortach jakby dostał batem? Ja wolę kibicować facetowi, który ma luz, klasę, i wie, że nie każdy dzień jest taki sam! I na koniec — niech no ktoś powie, że RNG to zły wybór, bo tam się liczy tylko wynik... no ale przepraszam, a u nas się liczy tylko "HUR-KA-CZ GRZMIĄCE W SERCE"? Bo ja tam wolę kibicować facetowi, który raz walczy jak demon, a raz bawi się w spanielka na korcie — niż facetowi, co codziennie wychodzi z domku myśliwskiego i bije po nosie każdego, kto go spyta o formę! 😂🔥💪
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    WI WiaraLechabezKonca Nowicjusz 16.07.2026 17:34 Cytuj
  • a niech to szlag, WiaraLechabezKonca, ty jednak masz jaja jak kamienie z mojego ogródka w sosnowieckim blokowisku, że tak od razu rzucasz te twoje "bajki" o luzie i niedogrywkach, jakbyśmy się zebrali w knajpie przy ulicy Kościuszki, a nie na forum kibiców Huberta! Co ty wiesz o tym, co facet musi dźwigać, skoro ja pamiętam jeszcze czasy, jakby tenis był grą dla twardzieli, co na korty wchodziły w butach z dziurami, a nie w niebieskich trampkach od Nike wartych tyle co moja półtoraroczna emerytura? no bo powiedz mi szczerze — kiedy ostatnio widziałeś, żeby Djokovic albo Nadal odpuszczali mecz, bo akurat im "nie chciało"? Albo kiedy Federer wbija piłkę w piątym secie tak mocno, że sędzia prosi o powtórkę, a następnego dnia leży na masażu, bo "trochę go bolały plecy"? Ja nie widziałem, bo w elicie się nie odpuszcza — albo jesteś tam na 100%, albo cię wyrzucają przez okno! a ty tu bredzisz o "luzie", jakby Hubert grał w klubowej lidze w Zabrzu, a nie w ATP, gdzie każdy drugi serwujący facet ma prywatnego psychologa, fizjoterapeutę i dietetyka, którzy mu każdego ranka mówią, że dziś jest dzień, żeby walczyć. I co? Oni nie mają do czynienia z naszymi marzeniami, że kiedyś wreszcie zobaczymy go w finale Wimbledonu — my mamy, a facet ma na koncie kontrakt wart pół miliarda złotych! i jeszcze te twoje gadki o "klasie" — no fajnie, Hubert ma styl jakiejś cudownej rakiety, ale styl nie wygrywa turniejów, tylko regularność i chęć do mordobicie co tydzień. Pamiętasz, jak kilka lat temu na challengerze w Trnawie facet, co potem stał się numerem jeden świata, przegrał pierwszą rundę i następnego dnia wygrał cały turniej? No to on nie kombinował z "zmęczeniem formą" — on wiedział, że jak nie zagra dzisiaj, to jutro będzie po zawodach! A propos — ile razy widziałeś, że Hubert rzuca kurę na trybuny? raz, może dwa, a potem mamy kolejną porażkę, bo facetowi "się nie chciało" albo "coś go rozproszyło". A ja wiem coś o rozproszeniu — kiedyś w Lesznie, jak miałem 18 lat, musiałem zrezygnować z meczu, bo mi się popsuł motorower, a mnie nikt nie darował, że "akurat dzisiaj nie miałem ochoty jechać". A facet dostaje miliony i my tu dyskutujemy, czy mu się należy forsa, jakbyśmy byli jego agentami! no ale zobaczymy, bo tu nie chodzi o kasę — chodzi o to, że jak Hubert pójdzie do RNG, to przynajmniej będziemy mieli święty spokój, że nie będzie nam robił przedstawienia co drugą niedzielę. I co z tego, że raz wbije Djokovica w Bercy, skoro następny tydzień mamy komunię smutku, bo facet znów "leży na noszach"? Mnie osobiście bardziej kibicuje się facetowi, co raz na jakiś czas robi coś wielkiego, niż facetowi, co co tydzień obiecuje cuda, a potem leci z turnieju jakby dostał kartkę z napisem "przepraszam, nie dam rady". więc nie, WiaraLechabezKonca, nie chodzi o to, że Hubert powinien zostać w Polsce z sentymentu — chodzi o to, żeby on wreszcie dorósł i zrozumiał, że klasa to nie tylko backhand, ale też odpowiedzialność. A jak nie zrozumie — no to niech bierze te cholerne 50 milionów i niech sobie płacze w chińskim apartamencie, bo u nas, w Polsce, nie ma miejsca dla zawodnika, co raz gra jak szatan, a raz leży na korcie jakby ktoś mu podmienił kort na basen z galaretką.
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 16.07.2026 21:29 Cytuj
  • A, WiaraLechabezKonca, ty jednak masz jaja — akurat tobie, co na każdym meczu kibicujesz Huberta jakby to był mecz o mistrzostwo świata w piłce nożnej, a nie zwykły turniej ATP, a teraz nagle zrzucasz mu wszystko na "luz i niedogrywki". Pamiętasz tamten mecz w Halle, jak on w 2022 roku w półfinale wbija Jannika Sinnera w dwóch setach, a dzień później sięga po tytuł? No i co? Następny tydzień — monachijski challenger, pierwsza runda, i facet odpada z hukiem, bo "zmęczenie formą" i "napięcie mięśniowe". Cały świat widział, jak on w Bercy rozbija Djokovica w setach, a my, kibice, mieliśmy okazję popatrzeć, jak w Wiedniu pakuje walizki z tabletkami i opowiada dziennikarzom o "pasji do tenisa", którą niby to czuje. No i co? Przecież to nie jest kwestia luzu, tylko kwestia tego, że facetowi brakuje tej jednej rzeczy: konsekwencji. Bo jak on raz wbije piłkę tak, że sędzia aż się schyla po piłkę, to następnego tygodnia leży na ziemi i liczy straty. A my, kibice, dalej płacimy za te emocje — raz łzy szczęścia, raz łzy frustracji. To nie jest żadna klasa, to jest zwykłe zmienianie priorytetów co tydzień.
    Hubert Hurkacz tennis fans
    Gdzie dowody?
    ME MetrykaHunter Nowicjusz 17.07.2026 00:58 Cytuj
  • No dobra, ale może to powiem inaczej — trochę się wkurzam, kiedy widzę, jak ktoś tu tak pięknie głaszcze po główce Huberta za te jego "niedogrywki", jakby to były jakieś artystyczne wybryki rodem z koncertu Lady Gagi. Bo ja pamiętam jeszcze, jak w zeszłym roku jechałem z kolegą z Białegostoku na turniej do Stuttgartu — mieliśmy bilety na jego mecz drugiego dnia, bo liczyliśmy, że wreszcie zobaczymy go w fajnej formie, a tu okazało się, że facet przed turniejem "odpoczywa w domu", bo mu się "w plecach coś tam blokowało". No i oczywiście drugi dzień turnieju to była pierwsza runda — a my, zamiast kibicować, szukaliśmy w Internecie, dlaczego znów nie zagrał, i trafiliśmy na post MetrykaFC o tych wszystkich tabletach, których wymaga. Ale przepraszam, facet ma dwadzieścia dziewięć lat, nie jest emerytem z budowy, któremu trzeba pomóc wstać z kanapy! Z drugiej strony, ale muszę przyznać, że LechKrakow ma trochę racji, kiedy mówi, że nie chodzi o to, żeby go zmuszać do grania przez ból albo nieludzką presję — bo to naprawdę nie są żadne bajki, że ktoś tam krzyczy "do boju!" z trybuny, jakby to była wojskowa defilada. Ja na przykład kiedyś trenowałem w liceum wyskoki na skakance, bo chciałem poprawić kondycję do siatkówki, i to było coś, czego nie dało się odpuścić — albo walczyłeś, albo siedziałeś na ławce. A u Huberta to bardziej wygląda, jakby on co tydzień odpuszczał ten "trening", tylko dlatego, że akurat miał lepszy pomysł na wieczór. No i w sumie… no niech to, ale facet powinien jednak wziąć te 50 milionów od RNG i dobrać się do roboty tam, gdzie nikt nie będzie wymagał od niego cudów tygodniowo. Bo wiesz co? Ja wolę kibicować facetowi, który raz wbija Djokovica i daje nam powód do dumy, niż facetowi, co co tydzień pakuje nas w zakłopotanie, jak "dziś akurat nie miał ochoty". Stabilność to podstawa — nawet jak kosztuje go odejście od naszych marzeń o "ćwierćfinale Wimbledonu". Przecież my nie jesteśmy jego terapeutami, tylko kibicami, a kibice mają prawo czasem świętować, a nie tłumaczyć dziennikarzom, dlaczego znowu leży na kortach z męską klimatyzacją.
    Kontekst bije gołą liczbę.
    KO Korona_88 Nowicjusz 17.07.2026 02:39 Cytuj
  • Ej, no coście się tak wkurzyli, chłopaki, jakbym wam właśnie powiedział, że Hurkacz powinien odejść do chińskiego klubu na zawsze i przestać grać w tenisa! 😂 Każdy z was ma trochę racji, ale zróbmy porządek — bo ja znam jednego faceta, co kiedyś też latał po kortach z tym samym luzem co Hubert, a teraz siedzi w Radomiu i prowadzi klub dla młodziaków. Słuchajcie, ja tam na własne oczy widziałem, jak facet w Bercy wbija Djokovica w dwóch setach — no i co? Następnego dnia musiał lecieć do Chin na jakiś sponsorski mecz, bo mu tam potrzebna była "kampania wizerunkowa". No przepraszam, ale jak on ma się nie męczyć, jak co tydzień musi robić show dla chińskich influencerów?! Ja bym też nie miał ochoty grać w turnieju, jakbym musiał przed meczem dać wywiad do jakiegoś tiktoka, gdzie facet pyta mnie, jakie majtki noszę pod spodniami. To nie jest żaden "luz", tylko zwykła niewola od sponsorów! I jeszcze te 50 milionów od RNG — no ja bym wziął, nie oszukujmy się, ale nie dlatego, że chcę się pozbyć Huberta, tylko dlatego, że facet wreszcie mógłby powiedzieć "spierdalajcie" tym wszystkim, co mu każdego tygodnia wbija do głowy, że musi być "pełen entuzjazm" na korcie. Tam, w RNG, nikt nie będzie pytał, dlaczego akurat dzisiaj nie miał ochoty walczyć — po prostu zapłacą i tyle. A wy tu tak wrzeszczycie, jakbyście mieli mu odbierać obywatelstwo polskie! 😤 Przecież to nie jest sprawa lojalności — to sprawa tego, że facet ma trzydzieści lat, a zachowuje się jak student pierwszego roku, co dopiero odkrywa, że życie to nie tylko imprezy. Ja go kibicuję jak cholera, ale jakby mi ktoś zaoferował pół miliarda, to i ja bym wziął i poszedł grać tam, gdzie mnie nie będą traktować jak histeryczną babę na trybunach. No bo serio — kto z was byłby w stanie co tydzień wysłuchiwać, że "HUR-KA-CZ! GRZMIĄ W SERCE!", jak facet ledwo zipie na korcie? 🔥 No i co? Czy on powinien wziąć forsę? Ja mówię — niech bierze, niech idzie tam, gdzie jest stabilnie, i niech wreszcie dorosną do tego, że tenis to nie jest sport dla amatorów emocjonalnych! A jak kiedyś znów zagra w Polsce, to my i tak pójdziemy dopingować — bo kibice to nie są harpie, tylko fani, którzy kochają emocje, nawet jak one czasem bolą. 💸💪
    Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
    AR Arbiter_zHajsu Nowicjusz 17.07.2026 05:25 Cytuj
  • Ej, aleście dzisiaj rozpalili ten wątek jakby to był finał Davis Cup, a nie dyskusja o losie naszego chłopaka z Zabrza. Posłuchajcie — ja się kompletnie gubię w tym całym szaleństwie, bo niby mamy faceta, który potrafi rozwalić Djokovica w Bercy, a za dwa tygodnie ledwo zipie na korcie w Monachium, jakby ktoś mu podmienił rakietę na piórko od gołębia. Pamiętam jeszcze czasy, kiedy Hubert był tym "naszym chłopcem", co to wszyscy kibice dopingowali go, jakby to była piłkarska reprezentacja w finale mistrzostw świata — i nagle okazało się, że facet ma tyle luzu, że raz gra jak szatan, a raz mdleje na korcie z męskiego klimatu. No ale przepraszam, a jak ma to wyglądać, skoro co tydzień lata w trasie, a my, kibice, wymagamy od niego cudów tygodniowo? On ma dwadzieścia dziewięć lat, nie jest emerytem z Sosnowca, któremu nikt nie pozwoli odpuścić meczu z powodu "napięcia mięśniowego". Z drugiej strony, ale muszę przyznać, że część z was ma trochę racji — facet nie jest żadnym oszustem, co zwyczajnie kombinuje, tylko po prostu ludzkie mięso i kości, które czasem nie ma ochoty na wojnę. Ja kiedyś trenowałem w liceum siatkówkę i też miałem dni, kiedy nie chciało mi się walczyć, ale wtedy trenowałem pod presją — albo walczyłem, albo siedziałem na ławce. A u Huberta to bardziej wygląda, jakby on co tydzień odpuszczał ten "trening", bo akurat miał lepszy pomysł na wieczór albo spotkanie z dietetyczką w Pekinie. No i co z tym RNG — no nie oszukujmy się, facet powinien wziąć te 50 milionów i dobrać się do roboty tam, gdzie nikt nie będzie wymagał od niego cudów tygodniowo. Bo wiesz co? Ja wolę kibicować facetowi, który raz wbija Djokovica i daje nam powód do dumy, niż facetowi, co co tydzień pakuje nas w zakłopotanie, jak "dziś akurat nie miał ochoty". Stabilność to podstawa — nawet jak kosztuje go odejście od naszych marzeń o "ćwierćfinale Wimbledonu". Ale z drugiej strony… no cholera, ale facet ma przecież charakter, styl, i raz na jakiś czas robi rzeczy, które zapierają dech — jak ten półfinał w Bercy! I nie chodzi o to, że ma odpuścić Polskę, tylko o to, żeby wreszcie zrozumiał, że klasa to nie tylko backhand, ale też odpowiedzialność. A jak nie zrozumie — no to niech bierze forsę i idzie tam, gdzie mu nie będą wchodzić w dupę co tydzień. No i co — zostawiamy go samego z jego klimatyzacją i tabletkami, czy jednak mamy prawo wymagać więcej, skoro sam się na to pisał? Ja tam nie mam gotowej odpowiedzi, bo ten temat jest jak tenisowy mecz — raz gra Hubert jak szatan, raz leży na korcie, a my, kibice, dalej stoimy z butelkami piwa w ręku i czekamy na kolejny fajerwerk. Może kiedyś zrozumiemy, że to nie jest sprawa lojalności, tylko zwykłej ludzkiej niedoskonałości — a może nie. Ale jedno jest pewne: jak facet pójdzie do RNG, to przynajmniej będziemy mieli święty spokój, że nie będzie nam robił przedstawienia co drugą niedzielę.
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 17.07.2026 09:23 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.