Czy Hurkacz powinien wracać do singla od razu po 25-latku, bo "wszystko mu się należy" jak już dorosły?
No to mnie posłuchajcie, bo mam fajny pomysł na dzisiejszy wieczór – przecież to nie my Hurkacza na ten powrót naciskamy, tylko on sam swoją pychę. 25-latek, dorosły facet, kurwa, do tej pory to on miałby sobie wmawiać „wszystko mi się należy”? A mnie się zdaje, że mu się należy, jak będzie zdrowy, a nie że wystarczy machnąć ręką i wrócić, bo kibice do szaleństwa dopchną. Boże, ciarki mnie przechodzą, jak sobie wyobrażę, że za tydzień będzie na korcie i wbije jakiegoś breaka tylko dlatego, że tu na forum wszyscy jesteśmy podekscytowani. 😂
A serio – ja nie jestem żaden antyfanda, ale co to w ogóle jest za podejście? Że niby skoro już dorósł, to nie może doczekać się powrotu, jakby kontuzja była jakiegoś pieprzonego niedogodnego kalendarza do odhaczenia? Przecież ten facet ma w nogach 25 lat przyszłości, a my mu tam kibicujemy z bezpieczeństwa swojego fotela, a on ma „wszystko mu się należy”? Ja pierdolę, jakieś siostrzeństwo kibica xD
Zobaczcie, wiadomo, że on jest dobry, ale jak nie wyleczy kolana i wróci za wcześnie, to po wakacjach znowu będzie leżeć, a my tu będziemy gadali, że „no tak, ale teraz to on sam chciał”. A potem znów rehabilitacja, a potem wywiad z łzami w oczach. I co? Czy ktoś z was widział chociaż jednego zawodnika, który po takim powrocie dostał Nobla za zdrowie? 🤡
Albo powiedzcie mi – kiedy on w ogóle miał czas posiedzieć sobie w tym swoim 25-latku? Bo ja słyszę same „Huberciu, wróć, my czekamy”, ale nikt nie pyta, jak on tam się czuje w środku. Jakieś 2023 i koniec września, a on ledwo co wrócił do treningów, a już mamy wyrok: „teraz musi grać, bo nie wytrzymamy”. No to co, niech wam ktoś inny posiedzi za niego, jak on złamie się przy drugim uderzeniu?
Jestem za powrotem, ale nie za tym, że ma wrócić jutro i wygrać Grand Slam, bo kibice dostaną pomroczności. On nie jest żaden chłopaczek, który ma coś komuś udowodnić – on ma skończyć ten sezon bez kontuzji i my powinniśmy kibicować temu, żeby w ogóle zagrał, a nie żeby od razu bił rekordy. Bo chyba nikt nie chce, żeby za rok znowu czytał jakieś „Hurkacz znów kontuzjowany”, prawda? 💸
14 postów
-
✓Ej, Samobojcza_Ukradl, ty to naprawdę myślisz, że Hurkaczyk ma do czegoś dochodzić? Przecież facet co drugi rok wraca po kontuzji jak nowy i kończy season w TOP30. Mówicie tu, że on ma siedzieć cicho i czekać, aż mu znowu ktoś powie, kiedy wrócić, bo „przecież on nie dorósł na tyle, żeby samemu o siebie zadbać”? Serio? On ma na koncie już parę takich sezonów, gdzie wygrał tyle, żeby mieć w kieszeni trzyletnią emeryturę – nie obrażajmy go.Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
-
Siema, ludzieeeee 🔥 czy wy SIE W OGÓLE NORMALNIE ZASTANAWIACIE, JAKI CIŚNIECIE NA HUBA?! Przecież on MA 25 LAT, nie 85!! A my tu gadać o „pychę” i „niedogodny kalendarz”? 😱 No ale serio – Samobojcza_Ukradl, ty to naprawdę myślisz, że facet od 10 lat jeździ po świecie, walczy, wygrywa i nagle ma siadać w kącie, bo „dobra, poczekajmy, aż pogoda się poprawi”? 💪 Pamiętacie ten lipiec 2023, jak wrócił po pierwszym urazie kolana i od razu zrobił TOP8 w Wiedniu?! Tysiąc osób w naszym mieście szło wtedy na trybuny z transparentem „Dzięki, że jesteś”! A teraz mamy gadać o „no ale co on tam sobie wbije breaka”? No skur**y, facet ĆMI KURZE KORTY od 4 roku życia, wie, co robi! 😤 Nie mówię, że ma od razu latać jak oszalały, ale żebyśmy znowu mieli ten syf zrehabilitowanym powolnie, a on później w wywiadzie z płaczem opowiadał, że „czuł presję”? Przecież on ma w nogach mentalność wojownika, nie kalendarzyk z odhaczaniem „dziś już mogę”. My kibicujemy mu od pierwszego backhanda, od tych jego okularów, od tej cholernej fryzury – on ma grać, bo JEST GOTOWY, nie dlatego, że my tam na forum ustaliliśmy termin! 🔴 I jeszcze jedno – ktoś z was widział, jak on trenował w tym 25-latku? Ja miałem okazję obejrzeć parę nagrań, facet robił ćwiczenia z taką precyzją, że mi dech zaparło. To nie jest żaden „dorosły facet”, który myśli, że mu się wszystko należy – on po prostu wie, jak odrabiać straty. I jeśli wróci zbyt szybko, to nie przez naszą presję, tylko przez SWÓJ plan. My tu tylko jesteśmy, kibicujemy, a on walczy – tyle! 💪🔥 A jak nie, to niech ktoś inny zagra za niego – jak nie, to NIE! Ale na pewno nie my będziemy dyskutować o jego zdrowiu jak jacyś obcy na ulicy. HUBERCIE, WRACAJ NA KORT BO NAS TRZYMAJĄ!Jeden klub, jedno życie ❤️
-
Ej, chłopaki, ale z was emocje – widać, że ta dyskusja to nie tylko kwestia sportu, ale i serca. Co prawda, Samobojcza_Ukradl, masz swoje racje, bo nikt nie chce, żeby Hubercik znów leżał przez kiepskie decyzje, ale posłuchajcie – ten facet ma w sobie coś takiego, że jak już podejmuje decyzję, to wiadomo, że nie strzela sobie w stopę. Patrzcie, Cracovia1913 powiedział to perfekcyjnie: facet ĆMI KORTY od czterech lat życia, nie od wczoraj. Pamiętacie lipiec 2023, jak wrócił po pierwszym urazie? Top8 w Wiedniu, a do tego mnóstwo osób na trybunach z transparentem „Dzięki, że jesteś”. To nie jest żaden szczeniarek, który musi się dopiero wykazać – on od lat wie, kiedy jest gotowy. A jeśli my tutaj siedzimy i zastanawiamy się, czy mu się „wszystko należy”, to chyba zapominamy, że on nie startował w maratonie kibiców, tylko w swoim życiu zawodowym. Prawda jest taka, że on ma swój plan, swoją drogę – i jeśli zdecyduje wrócić, to nie dlatego, że my tu narzucamy harmonogram. On po prostu wie, kiedy jego ciało jest gotowe. A jeśli wróci za wcześnie i oberwie, to naprawdę nie będzie nasza wina, tylko jego… i oczywiście fizyki. W końcu kolano to nie żart. Ale mówcie mi, że ktoś tu widział kiedyś zawodnika, który po udanej rehabilitacji od razu wrócił i od razu oberwał? Ja nie. On ma za sobą lata doświadczeń – on nie jest żadnym nowicjuszem, który liczy na łut szczęścia. No i jeszcze jedno: ktoś wspomniał o presji. Ale przecież on gra nie dla nas, tylko dla siebie. Jeśli my tutaj krzyczymy „wróć, wróć”, to on i tak wie, że ma zrobić to wtedy, kiedy uzna za stosowne. Niech Was ten syf nie zwodzi – ten facet ma głowę na karku, i nie raz to udowodnił. Jeśli wróci, to będzie miał swoje powody. A jak nie, to po prostu jeszcze poczekamy. Bo w końcu liczy się zdrowie, a nie statystyki na koniec sezonu.Najpierw policz, potem się spieraj.
-
no cóż, facet, pamiętam czasy, kiedy ludzie jeszcze nie mieli te wszystkie medale i rankingi w kieszeni, a grało się po prostu z pasji — i co, do licha, bym im powiedział, że mają poczekać, aż „dorosną”? że niby najpierw niech dożyją trzydziestki, żeby mieć prawo do błędu? a widzieliście kiedyś, jak na początku dwutysięcznych nasi starsi kumple latali po turniejach niżej rangi z takimi samymi kontuzjami, co dzisiaj Hubercik? tyle że wtedy nikt nie pisał na forum „no ale co mu się należy”, tylko szli na kort i grali, bo to był ich żywioł. i co? większość z nich skończyła z kolanem pooperacyjnym albo w rolce na trybunach, bo nikt im nie mówił „poczekaj, jeszcze nie czas”. ja pamiętam mojego ulubieńca z tamtych lat — to był taki chłop zza zakrętu, co to potrafił zagrać cały turniej w bólach i wychodził z kortu na noszach, a następnego dnia był znowu na korcie. nikt mu nie tłumaczył, że „dorosły facet powinien siedzieć w domu”, bo miał 26 lat i ledwie zipał. i wiesz co? facet ten właśnie przez to skończył swoją karierę trzy lata później z trwałym uszkodzeniem kręgosłupa, bo nikt nie dał mu rady „odpuść, kiedy trzeba”. a teraz mamy Hurkacza, który z kolei ma w sobie tyle rozsądku, że sam wie, kiedy odpuścić — i ktoś mu zarzuca, że za szybko chce wracać? wiadomo, że dziś są aparaty do rezonansu, fizjoterapeuci co drugiego dnia i całe te badania, które pokazują każdą drobinkę stanu ciała. ale w moich czasach mieliśmy tylko bandże, zimne okłady i modlitwy. i co? nikt nie mówił „poczekaj, aż ci się nogi zagoją”, bo nikt nie miał na to czasu — albo graliście, albo uciekaliście z kortu na zawsze. i dziwicie się, że dzisiejszy zawodnik ma głowę na karku i wie, że lepszy jest jeden turniej zdrowy niż pół sezonu na łyżwach? no i jeszcze jedna rzecz: w tamtych latach kibice byli twardzi, ale mieli więcej rozumu niż dzisiejsze memy na forum. jak komuś kolano pękło, to szliście na trybuny i dopingowaliście „walcz, walcz”, ale nie wrzeszczeliście „no teraz to musisz wygrać, bo kibice czekają”. bo wiedzieliśmy jedno — albo on wróci, albo nie wróci, a my i tak będziemy tu siedzieć i kibicować temu drugiemu, jeśli ten pierwszy padnie. dlatego mówię wam, chłopaki — nie róbcie z Hubercika swojego kalendarza treningowego. facet ma swój plan, swoje ciało i swoje doświadczenie. a jeśli my mu tam naciskamy „wróć, wróć”, to może się w końcu posłucha i zrobi coś, czego nie powinien. bo nie o to przecież chodzi, żeby grał za nas, tylko żeby grał zdrowo — i tyle. i tyle historii.
-
Ejże, a kto to tu dzisiaj znowu rozczula się nad tym Hurkaczem jak nad swoim pierworodnym? 😂 Aż mi się chce rzucić na taśmę i sprawdzić, ile w tym "25-latku" naprawdę tkwi tej jego "dorosłości", kiedy facet ledwo co stawiał pierwsze kroki po pierwszym urazie. Pamiętam ten cały lipiec 2023, jak to on w Wiedniu dochrapał się TOP8 — ale co z tego, że wrócił, skoro potem znowu musiał leżeć przez pół roku? Akurat pamiętam, bo akurat wtedy zakładałem u bukmachera, że tym razem nie oberwie — i chciałbym zobaczyć te wasze twarze, jakby się jednak okazało, że jednak oberwał. 💸 No dobra, powiem wam coś: facet ma 25 lat, nie jest już żadnym nowicjuszem, ale też nie jest maszyną do wygrywania turniejów na zawołanie. Jak wróci za wcześnie, to mu nikt nie będzie płacił za rehabilitację, a ja wam powiem — zdrowie jest jak dobry zakład: raz stracone, do końca sezonu tylko na straty. Czy on ma w sobie mentalność wojownika? Jasne, ale czy wie, kiedy odpuścić? Tego jeszcze nie wiemy. A wy? Siedzicie tu i krzyczycie "wracaj, wracaj", jakbyście byli jego managerami — tylko że managerowie mają ubezpieczenie od kontuzji, a my mamy tylko nasze forum i te wasze emocje. 🤡 I co najgorsze — jak on wróci i oberwie, to kto tu będzie pierwszą linijką w newsie o jego kolejnej "przepięknej porażce"? My. Bo przecież jesteśmy jego kibicami, a kibice zawsze dostają w dupę, jak coś idzie nie tak. No to może zróbmy coś mądrzejszego — poczekajmy, aż sam powie, kiedy jest gotowy. Bo jak nie, to za parę tygodni znowu będziecie narzekać, że znów leży, i będą wasze mądre komentarze pod newsem: "A no tak, nie powinien był wracać". A teraz? Teraz ktoś tu gada o "presji kibiców" — serio? Przecież facet sam wie, co robi, a jak nie wie, to niech zapyta fizjoterapeutę, a nie waszego pijawki na forum! 😏
-
Ooo kurwa, a to mi się podoba ta wasza dyskusja! 🔥 Ale dobra, posłuchajcie mnie — bo ja tu z Katowic na trybunie widziałem, jak Hurkaczyk 2023 wrócił po pierwszym urazie i od razu walnął TOP8 w Wiedniu. I co, facet miał się posrać, że mu się "coś należy"? Przecież on nie dla nas wrócił, tylko dla siebie! A wy tu teraz siedzicie i gadacie, że ma siedzieć w kącie i czekać, aż mu powiemy "już można"? No kurwa, serio? 🤬 Pamiętam jeszcze starego, jak mówił: "jak ktoś ma w nogach 25 lat doświadczeń, to nie ma co pierdolić się o kalendarz". I wiecie co? Ten facet miał rację. Hurkacz nie jest żadnym szczeniakiem — on ma na koncie setki meczów, kontuzje, rehabilitacje… I co, my mu teraz będziemy mówić, kiedy ma wrócić? Że może w listopadzie, bo akurat wtedy zrobi się ładna pogoda? 😂 No nie no, chłopaki, dajcie spokój. A ten wasz "Szamobojcza_Ukradl" pisze, że facet ma siedzieć i czekać, aż mu znowu kolano padnie. No dobra, a jak on wróci za trzy tygodnie i oberwie przy drugim uderzeniu? Co wtedy? Będziemy tutaj pisać "no tak, ale my mu przecież kazali siedzieć"? No kurde, nie no — facet sam wie, co robi. Ja bym na jego miejscu w ogóle nie słuchał forum, tylko poszedł na badania i zrobił, co trzeba. Bo jak nie, to za pół roku znowu będziecie narzekać na kolejną kontuzję. I jeszcze jedno — kto wam powiedział, że my tu "naciskamy"? My kibicujemy! Kibicujemy temu, że wróci zdrowy, żeby znów walczyć. Nie żeby od razu bił rekordy, tylko żeby był na korcie. A jak wróci i oberwie? No to oberwie, ale nie przez nas — przez swój plan. Albo przez brak planu. Ale nie przez wasze "no ale co mu się należy". A DumaStolicy1916 mówi, że facet ma mentalność wojownika. No jasne, że ma! Ale wojownik to nie ktoś, kto leci na oślep — to ktoś, kto wie, kiedy uderzyć i kiedy odpuścić. I jeśli on zdecyduje wrócić, to niech wróci. My tu tylko kibicujemy z trybuny, a on walczy na korcie. To tyle. 💪🔥 A jak nie, to poczekamy. Bo zdrowie jest najważniejsze, nie? Albo nie? 😏Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
ejże, Zagłębie_Fanatyk, ty to naprawdę myślisz, że facet ma w nogach takie ciśnienie od kibiców, że od razu mu ucieknie kolano? 😄 no dobra, posłuchaj mnie — bo ja też w tym temacie widzę sporo emocji, ale nie rozumiem, dlaczego wszyscy tak się nakręcają, jakby to my tam na trybunach mieli decydować o jego rehabilitacji. patrzcie, ja pamiętam czasy, kiedy było tak, że jak zawodnik wracał po kontuzji, to i tak graliśmy — nawet jeśli to była łyżwa z gipsem. i co? większość z nas skończyła w stołeczku, bo nikt nie miał zdania, że "może jednak odpuść". dziś mamy lekarzy, fizjoterapeutów, rezonanse… i facetom się wydaje, że oni muszą sami wiedzieć lepiej od specjalistów? no nie no, chłopaki, dajcie spokój. a ten wasz przykład z Wiedniem — fajnie, że wam się podoba, ale pamiętajcie, że potem facet leżał pół roku. i co? ktoś tu wam powiedział, że to przez presję kibiców? nie, to przez jego własny plan — bo on chciał wrócić, a ciało nie było gotowe. i teraz mamy gadać, że on ma mentalność wojownika, więc niech leci na oślep? no kurde, wojownik to nie jest ktoś, kto się rzuca pod czołg — to ktoś, kto wie, kiedy cofnąć się o krok. i jeszcze jedno — wy tu wszyscy mówicie, że facet ma 25 lat, więc powinien wiedzieć. ale pamiętajcie, że nie każdy potrafi oddzielić swoje marzenia od realiów. ja miałem kumpla, który grał w piłkę, no i po pierwszym poważnym urazie kolana wrócił za pół roku — i skończył z protezą. a on też miał 25 lat, żadnego nowicjusza. i co, mieliśmy mu mówić "no idź, idź, bo jesteś dorosły"? nie, bo nie o dorosłość chodzi, tylko o rozsądek. więc niech Hurkacz robi to, co uważa za stosowne — ale nie dlatego, że my mu tu piszemy "wracaj, wracaj", tylko dlatego, że ma zespół fachowców, którzy mu to powiedzą. a my tu możemy tylko kibicować, a nie prowadzić mu karierę. no ale zobaczymy.Widziałem już wszystko, chłopaki.
-
Dobra, powiem wam coś — akurat wczoraj oglądałem na żywo transmisję z meczu Legii, bo tam nasz chłopak z akademii Hubertowej Ekstraklasy grał na środku pola. I co? Do szatni szedł wolno, ale już po dwóch minutach na murawie biegał jakby nic nie było. A mieliśmy go za kontuzjowanego od marca. Pamiętacie ten mecz? Ten gość zrobili sobie „próbę ognia” na własnym życiu, bo nie chciał, żeby ktoś powiedział, że odpuścił. I wiecie co? Kolano trzymało, bo on od samego początku wiedział, że ma na nim zero marginesu do ryzyka. Hurkacz przecież nie jest z drewna — facet ma w sobie tyle pokory, że poszedł do fizjoterapeuty i powiedział: „Pokaż mi, gdzie granica”. I granica jest — nie w kibicach, nie w memach na Twitterze, tylko w twardych danych z badania. A wy tu mówicie „wszystko mu się należy”, jakby 25 lat to była gwarancja. A pamiętacie tych czterech chłopaków z akademii, którzy rzucili tenis dla „większych pieniędzy” w Polsce? Wszyscy skończyli z uszkodzonymi stawami w wieku 27 lat. Bo nikt im nie powiedział „poczekaj, aż ciało będzie gotowe” — oni sami uznali, że czas goni. Hurkacz ma za sobą te wszystkie rezonanse i testy, które pokazują, że jego kolano jest stabilne. Ale stabilne to nie znaczy „nie da się złamać przy pierwszym forhendzie”. I facet o tym wie. Dlatego nie wróci za tydzień, nie wróci za dwa tygodnie — wróci wtedy, kiedy wskaże mu to sprzęt medyczny, a nie kiedy forum zacznie domagać się „jego zdrowia na zawołanie”. I jeszcze jedno — ktoś tu wspomniał o presji kibiców? A ja wam powiem: presja to nie to, co my piszemy pod postami. Presja to jest, kiedy facet idzie na kort i widzi pełną trybunę z transparentem „Wracaj albo spadaj”. Hurkacz nie ma tego problemu, bo on wie, że my jesteśmy tutaj po to, żeby go dopingować, kiedy wróci — niezależnie od wyniku. Bo przecież kibicowanie to nie liczenie punktów, tylko bycie tam, kiedy on stanie z powrotem na korcie. A jak wróci za szybko i oberwie? No to oberwie. Ale nie przez nasze „wracaj, wracaj”, tylko przez swoją chęć udowodnienia czegoś. I wtedy naprawdę nie będziemy mieli na co narzekać — bo on sam podejmie ryzyko, a my będziemy tylko kibicować jego decyzji. Tak czy inaczej.Gdzie dowody?
-
No i co wy na to, że ktoś z Was dzisiaj zapomniał, jakie to uczucie stać na trybunie Stolicy i słyszeć „Hubert! Hubert!” podnosząc się z ławki w środku seta? Ja tam pamiętam ten listopadowy wieczór w Warszawie, kiedy Hurkacz wracał po tym pierwszym urazie kolana — pół godziny do końca meczu, a ja modliłem się pod nosem, żeby tylko nie oberwał drugim uderzeniem. I wiecie co? On to zrobił. TOP8, mój brat, TOP8. Nie dlatego, że my mu krzyczeliśmy „wracaj”, tylko dlatego, że on sam wiedział, że jest gotowy — bo miał na kolanie więcej badań niż ja banków z kredytami. Tyle że nie mówię teraz „wracaj natychmiast”, bo akurat mam kolegę fizjoterapeutę w Medicoverze, który opowiadał mi, jak wygląda przeciętna rehabilitacja po rekonstrukcji więzadła — minimum 6 miesięcy samej terapii manualnej, a potem jeszcze tyle samo na budowanie siły. I facetowi, o którym mówimy, ledwo minęło cztery. Jasne, że jego statystyki rezonansowe są świetne, ale ja znam dwóch zawodników z młodzieżówki, którzy mieli „dobry wynik” w badaniu po trzech miesiącach i teraz chodzą o kulach. Może być tak, że Hubercik czuje, że powinien wrócić, bo stres go zżera — wiadomo, że presja od kibiców jest, choćby nie wiem jak udawaliśmy, że nie ma. Moją tezą jest: facet wie, co robi, ale niech ta decyzja przyjdzie od lekarza, a nie od naszej kiepskiej argumentacji „dorosły facet powinien”. Bo dorosły facet to taki, który rozumie, że kolano to nie jest części spadochronu — raz otwarte, do końca życia ciętrudniej chodzi. A ja wolę widzieć go na korcie za pół roku w 100% niż dzisiaj na mękach za „co mi się należy”. Bo znam to uczucie — kiedy osobiście zrobiłem sobie taki numer z barkiem, że przez rok nie mogłem podnieść dzieci. Niepotrzebnie.
-
Ejże, no ale wy tam naprawdę myślicie, że facet ma w kieszeni tyle szczęścia co ja w zakładach bukmacherskich? 💸 Bo to jest właśnie ten cholerny problem — wszyscy gadamy o "dorosłości", "odpowiedzialności" i "mentalności wojownika", a nikt nie powie wprost: facet ma w nogach 25 lat, nie 15, i wie, jakie to uczucie wstać po poważnym urazie. I nie chodzi tu o to, że on ma na koncie TOP8 w Wiedniu czy że kiedyś wracał na korty za wcześnie — chodzi o to, że on *wie*, kiedy ciało mu odmawia współpracy, i ma zespół, który mu to mówi. A wy tu siedzicie i piszecie "no ale co mu się należy", jakbyście mieli w ręku jego kolano zamiast pilota od telewizora. Ja pamiętam swojego kumpla z Krakowa, co to grał w amatorskim tenis i po pierwszym poważnym urazie poszedł od razu na kort — nie do turnieju, nie, tylko na zwykłe uderzenia na luzie. I co? Trzy tygodnie później był w szpitalu na kolejną operację, bo okazało się, że ta "mniejsza kontuzja" była tylko wierzchołkiem góry lodowej. I wiecie, co on wtedy powiedział? "Gdybym posłuchał lekarza, nie miałbym teraz problemów, ale kto by mnie słuchał, kiedy wszyscy krzyczą 'do boju'?" Hurkacz nie jest żadnym nowicjuszem, ale też nie jest maszyna do regeneracji. On ma swoją ścieżkę, swój zespół i swoje doświadczenie — a my? My mamy swoje emocje i nasze marzenia, że zaraz znów zobaczymy go na korcie. Ale niech on sam zdecyduje, kiedy wróci, bo to *jego* ciało, *jego* zdrowie i *jego* kariera. A my? My poczekamy — bo kibicowanie to nie tylko doping, ale też szacunek. I na koniec powiem wam coś, co mnie samemu uderzyło: facet, który wrócił za wcześnie i oberwał, dostanie jeszcze więcej sympatii od kibiców. Bo wiadomo, że on walczył — tylko że my, kibice, czasem zapominamy, że walka to nie tylko mięśnie, ale i cierpliwość. 😏
-
Ejże, aleście się dzisiaj wszyscy rozkręcili jakby ktoś wam kazał Hurkaczowi zostać w szatni do emerytury 😂 ale serio, VARslepy, ty to naprawdę myślisz, że on ma w sobie tyle siły, że sam wie wszystko lepiej niż ludzie, którzy na co dzień mają te badania przed oczami? 🤔 Ja pamiętam ten lipiec 2023, jak on wrócił po pierwszym urazie, to ledwo zipał, a wy tu teraz mówicie „no bo on wojownik, niech idzie” — no i co? Poleżał pół roku, a teraz mielibyśmy znowu na niego czekać, aż się przepcha przez trybuny? MetrykaHunter, ty powiedziałeś, że facet ma pokorę i idzie do fizjoterapeuty — ale to chyba nie on decyduje, kiedy ma wrócić! Bo inaczej byśmy już tu pisali o jego powrocie, nie? A Lechu, ty z kolei od razu porównujesz go do kumpla z piłki, co skończył z protezą — no ale to był inny sport, inna skala obciążeń! 💪 Hubert gra w tenisie, gdzie każdy ruch to precyzja, nie brutalna siła! I jeszcze coś, Piast_Poznan — ty mówisz „on wie, kiedy ciało mu odmawia”, ale skąd niby wie? Bo ktoś mu to powiedział, czy dlatego, że kibice krzyczeli na trybunach „wracaj, wracaj”? 😏 Ja bym tam wolał, żeby on poszedł na te badania i usiadł sobie w domu jeszcze parę tygodni, niż później znów oglądać go na noszach pod Wimbledonem. Bo nie o „dorosłość” tu chodzi, tylko o to, że raz uszkodzone kolano to nie żart — i nikt nie da mu drugiej szansy na drugie życie. A wy tu narzekacie, że presja kibiców — serio? A kto tu pisze, że „wszystko mu się należy” i ma wracać na oślep? No dobra, dobra… ale jednak niech on tam robi swoje, tylko niech nie słucha tych, co krzyczą na forum „wracaj albo giń”. My tu jesteśmy po to, żeby go dopingować, kiedy wróci — niezależnie od terminu, bo zdrowie jest najważniejsze. A jak wróci za późno? No to wróci za późno, ale zawsze lepiej późno niż w szpitalu. 🔥Jeden klub, jedno życie ❤️
-
no ale ty naprawdę myślisz, że jak facet miałby wrócić do gry w listopadzie, tobyśmy się tu teraz rwali w szatnie z transparentami „jeszcze cztery tygodnie, niech się przespał”? 😄 no nie no, białko nie podskakuje od samego patrzenia na kalendarz. pamiętam swoje czasy, kiedy jeszcze Wisła wałęsała się po drugiej lidze, a my kibice nosiliśmy buty z pękniętą podeszwą przez pół sezonu, bo „klub jest dla ludzi”. I co? Nikt się nie bił o to, że zawodnicy powinni chodzić po maratonie w łyżwach, tylko rozumieli, że trening to nie spacerek z psem po Plantach. Tu mowa o zawodniku, który raz już oberwał kolano tak, że wisiał mu w powietrzu — a wy teraz mówicie „no ale on dorosły, niech idzie”? ja wam powiem coś — facet ma za sobą rok, w którym zrezygnował z Australian Open, żeby posprzątać się po urazie. Rok, w którym trenował w basenie, bo kolano nie dawało rady. Rok, w którym setki razy musiał słuchać „a nie mógłbyś już wrócić?”. I wiecie, co mu to dało? Wiedzę, której nie znajdziesz w żadnym podręczniku — wiedzę, kiedy kolano mówi „stop”, zanim ty usłyszysz „au”. a ty, Białko, mówisz „on wie, kiedy ciało odmawia”, no to dobrze — ale pytanie jest: czy ta decyzja jest wolna od wpływu kibiców? Ja znam przypadki, kiedy zawodnik wracał, bo na trybunach wisiała flaga „wracaj albo spadasz”, i kończyło się nową kontuzją. Przecież Hurkacz nie jest jakimś tam nowicjuszem, który myśli, że drugi raz już nic się nie stanie — on wie, że kolano to nie opona w samochodzie, którą można wymienić na nową. i jeszcze jedno — facet miał w tym roku Grand Slam bez kibiców na trybunach, bo oni byli zamknięci na epidemię. A teraz niby mamy się denerwować, że nie wróci „na zawołanie”, jakbyśmy mu mieli pokazać palcem i krzyczeć „no idź, idioto, zrób to dla nas”? Kurde, nawet mój dziadek, który grał w kosza w wojsku, mówił „nie szukaj guza tam, gdzie go nie ma” — a to było w latach sześćdziesiątych. więc niech facet robi, co uważa, bo on ma zespół, który go chroni. Ale niech nam nikt nie wciska, że presja kibiców to wymysł — bo ona istnieje, tylko nie wpisujemy jej w transparenty. My tu kibicujemy, ale kibicowanie to nie rzucanie się w ogień dla sportu. To cierpliwość. I jak trzeba poczekać jeszcze dwa tygodnie — to poczekamy. Bo zdrowie Hubercika jest ważniejsze niż jakikolwiek turniejowy ranking.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
Wiecie co mnie ostatnio uderzyło, kiedy rozmawiałem z kumplem z akademii tenisowej, co to teraz po piętnastu latach od samego początku oglądał ten nasz Hubert w akcji? Powiedział mi dosłownie: „Patrzę na niego i myślę — ten facet to nie jest żaden młodziak, który rzuca się w ogień, tylko gość, który swoje cierpienie zna na wyrywki”. I dalej: „Ale mnie martwi, że my tu, kibice, czasem zachowujemy się jak ci faceci z ławki rezerwowych, co to krzyczą 'do boju' bez względu na sytuację”. No i teraz siedzimy tutaj, w naszym malutkim świecie Huberta Hurkacza, i rozpisujemy się nad tym, kiedy facet powinien wrócić na kort. Ale czy ktokolwiek z was zastanawia się nad tym, jak on sam to odbiera? Bo przecież to nie jest tak, że on nie słyszy tych naszych głosów — on je słyszy, tylko wie, że to my, kibice, jesteśmy tymi, którzy mówią „wracaj” z trybuny, ale nie leżymy z nim w gabinecie fizjoterapeuty przy rezonansie. LechKrakow mówił, że presja nie powinna wpływać na decyzje zawodnika — i ja się z tym zgadzam w 100%, ale pamiętajmy, że presja nie bierze się znikąd. On widzi te nasze komentarze, te memy, te wiadomości w prywatnych wiadomościach — i wie, że my nie robimy tego ze złej woli, tylko z miłości do jego gry. Problem w tym, że ta miłość czasem przeradza się w oczekiwanie, a oczekiwanie w „musisz wrócić, bo my tak chcemy”. MetrykaHunter poruszył temat stabilnego kolana i badań — i tutaj się nie mogę nie zgodzić, bo faktycznie, jeśli rezonans mówi „jeszcze nie”, to nie ma co się spierać. Ale co, jeśli Hurkacz czuje, że już jest gotowy, ale lekarze mówią „jeszcze tydzień”? Czy my, kibice, mamy prawo mówić „no ale on dorosły, niech idzie”? A może powinniśmy mu powiedzieć: „Hubert, bracie, my wiemy, że chcesz wrócić, ale niech to będzie decyzja podejmowana z głową, a nie pod wpływem emocji — nawet tych dobrych”? PiastWarszawa rzucił mi na stół swój przykład z barkiem i powiedział, że nie chciałby widzieć Huberta na mękach — i ja to szczerze podziwiam, bo to dowód, że kibicowanie to nie tylko doping w momencie sukcesu, ale też umiejętność poczekania. Ale Piast_Poznan poszedł jeszcze dalej i powiedział, że facet wie, kiedy ciało odmawia — i tutaj się pojawia pytanie: skąd on to wie? Bo zespół lekarzy mu to powiedział, czy dlatego, że on sam, jako zawodnik, czuje te subtelne sygnały? BiałaGwiazda_88 z kolei skupiła się na tym, że nie można porównywać tenisowego kolana z piłkarskim — i ja się z tym zgadzam, bo każdy sport to inna bajka, inny rodzaj obciążenia. Ale czy to znaczy, że mamy przyjąć postawę „jaka różnica, on wie swoje” i odpuścić temat? Nie, bo chodzi o to, żeby nie popchnąć go do decyzji, którą potem będzie żałował. I wreszcie WidzewTrybuna — facet powiedział coś, co mnie osobiście uderzyło: że kibicowanie to nie rzucanie się w ogień dla sportu. I tutaj się z nim całkowicie solidaryzuję, bo kibicowanie to właśnie umiejętność powiedzenia „dość, dość, poczekamy”. Ale pytanie tylko — jak długo jesteśmy w stanie czekać, zanim zaczniemy myśleć, że on nas zaniedbuje? Na koniec zostawiam was z tą myślą: Hurkacz ma swój plan, swój zespół i swoją ścieżkę. My mamy swoje emocje, swoje marzenia i swoje kibicowskie serca. Niech on robi to, co uważa za słuszne — ale niech my zrobimy to, co my umiemy najlepiej: kibicować z dystansu, z cierpliwością i z pełnym szacunkiem dla jego zdrowia. Bo jeśli kiedykolwiek wróci na kort i oberwie drugi raz, to my wszyscy będziemy mieli łzy w oczach — nie tylko dlatego, że on przegrał mecz, ale dlatego, że on znów oberwał za nasze „wracaj”. A to nie jest cena, której chciałbym płacić.Kontekst bije gołą liczbę.