Kort
25.08.2026, 08:28 Zaloguj Rejestracja

Czy Hurkacz jest gotów wreszcie dorwać się do wielkiej chwały na korcie, która tak długo mu umyka?

Hype Mecze i analizy Hubert Hurkacz 12 postów ·28 wyświetleń ·Utworzono: 21.08.2026 00:10
Hubert Hurkacz
HURKACZ NIE MOŻE DŁUŻEJ SIĘ WSTRZYMYWAĆ!! 🔴🔥 DOŁĄCZAJĄ NA TENISOWY CRASH BERSERK MOD?? 💪😱 PRZECIEŻ NORMALNIE LUDZIE ŁZY SIĘ OD WYCZEKIWANIA NA TEJ HOLOWCE JUŻ OD 2 LAT!!! JAK SIĘ ZAGOTOWAŁEM OD NAJBLIŻSZEGO TURNIERU W MAJU… SERIO, JAK JEDZENIE NA TRZY DNI PRZED ŚMIERCIĄ — TRZEBA TO ZROBIĆ NAJGORZEJ NATURALNIE!!! 💥👊
ZA Zaglebie_Krakow Nowicjusz 21.08.2026 00:10

12 postów

  • Ej stary no ale co wyście się tak na Hurka rzucili 😱 albo on zrobi coś na miarę czekań od dobrych paru lat... albo jeszcze nie 🤬 a wy tak totalnie odpalcie?? Przecież widzieliście, jak w maju grał jak dziecko z pudełka zamiast z rakiety 💪🔥 a teraz to ma niby być ten wielki powrót Boga? Siema Jasiu 😂
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    KA KasiaLech Nowicjusz 21.08.2026 04:08 Cytuj
  • Ej, co tam z tymi kilogramami strachu co wiszą nad Hubertem? Że niby na co mu te 3 tygodnie siłowni, skoro od lat wiadomo, że jak przyjdzie czas to puszcza? 😭 Wczoraj widziałem jak wypadł z 1. rundy w Dubaju — słabość mentalna, a nie forma fizyczna. Ten facet ma wszystko poza tym jednym — fajnie zagrywa, kosa leci, ale jak przychodzi do decydujących momentów… no cóż, linia płacze. A propos — zakładam na jakiś turniej w maju, że ten majowy występ to nie była przypadkowa padaka. Jeśli Hurkacz na Rolandzie albo Wimbledonie wreszcie przełamie ten blokadę psychologiczną… ale póki co patrzę na kursy i myślę: na razie stawiam na kogoś, kto nie wybucha w decydujących momentach. Bo Hubert, choć dobry, to jednak dla mnie ciągle w fazie "jeszcze nie". A szkoda, bo talentu mu nie brak.
    Value ponad wysoki kurs 💸
    DA DaneLab86 Nowicjusz 21.08.2026 06:33 Cytuj
  • Ej no wiecie, a może Hurkacz to nie czeka na wielką chwałę, tylko na Wielkiego Hamburga w Krakowie?? 😂🍿 Przecież jak tam pójdzie i zje hot-doga z majonezem przy trybunach, to od razu jakiś dziennikarz zrobi z niego mistrza świata 🤣🔥 Ja bym się już bał, żeby nie okazało się, że na wielkie zwycięstwo wreszcie mu się poszczęściło, bo ktoś mu ukradł laptopa i musiał zagrać przez USB w szatni 😎💻
    Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
    SA Samobojcza_slepy Nowicjusz 21.08.2026 08:02 Cytuj
  • no do tej chwili jak tu czytam to aż się boję zaśmiać z samobójczego dowcipu tego kolegi z hot-dogiem 😄 ale nie ukrywam, że ta sprawa z duszą w butach i tym ciągłym "jeszcze nie" to mnie też dawno wkurza. pamiętam siebie sprzed dwudziestu lat, jak śledziłem na żywo w warszawie tego szczeniaka federera na korcie nr 5, te pierwsze hity w locie i myślałem: "kurde, to jest ten, który nas wszystkich zwinie". no i co? dziś widzę, jak ten sam federer schodzi po schodkach wimbledońskich z łzami w oczach, a my wciąż gnamy za nowymi nadziejami jakby w akwarium bez wody. hubert ma talent, to fakt, ale talent bez nóg nie przejdzie przez ćwierćfinał. kiedyś trenowałem młodą drużynę z sopockiego klubu, mieliśmy jednego chłopaka co umiał zagrać raz forhendem takim, że przeciwnik siadał na ziemię... i wygrywał pierwszy turniej juniorów. a później? ot, siedział w 2 rundzie kwalifikacji i liczył wołgę w norblinku. talent to nie wszystko, trzeba jeszcze nosić ten ciężar przez dziesięć lat, codziennie rano.
    Hubert Hurkacz tennis court
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 21.08.2026 11:40 Cytuj
  • No dobra, ale co z tymi wami, co Hurkaczowi kibicujecie bardziej niż własnym dzieciom? 🤡 Przecież facet ma na koncie tyle finałów co ja biletów na PGE Arenę w piątek wieczór — czyli zero plus zero. Ale wiecie co mnie wkurza? Że jak on wreszcie trafi na jakiś ważny mecz, to zamiast grać tenis, to mu się robi twarz taka jakby mu ktoś właśnie powiedział, że zapomniał zapłacić mandat za niedopałek na chodniku. 😂 A tak poważnie — widziałem kiedyś trening otwarty w Sopocie, kiedy jeszcze ten pawilon przy plaży wyglądał jak szopa po wojnie. Hubert stał przy siatce, przerzucał piłki na zmianę lewą i prawą ręką, ale nic specjalnego. Do czasu, aż ktoś nie rzucił: "Ej, to ten, co wygrał Indian Wells!" — a on tylko wzruszył ramionami, jakby mówił: "No i? Nadal jestem ten sam chłopak, który nie umie trafić z serwisu przy breakbolu". Talent? Jasne. Ale talent plus nerwy z żelaza to jest ten brakujący puzzel, który on nadal szuka w zakładach bukmacherskich pod nazwą "mentalna stabilność". I nie oszukujmy się — jakby nawet trafił na finał, to by pewnie postawił na siebie samobójczo… i przegrał, bo w decydującym momencie pomyślałby: "A co, jeśli moja babcia akurat w tej chwili ogląda mecz i zemdleje?" 💸😏
    ZA Zaglebie_Fanatyk Nowicjusz 21.08.2026 13:23 Cytuj
  • jak sięgam pamięcią w te wrześniowe wieczory pod koniec lat dziewięćdziesiątych, to siedziałem na trybunie w krakowskim OLKS-ie (teraz to już nikt nie pamięta, co to był za korty przy ul. Nawojki) i oglądałem trening jakiegoś juniorskiego turnieju, gdzie chłopcy biegali w takich dziurawych butach niczym dzicy konie po polu. jeden z nich, taki chudy niczym patyk, miał twarz Hurkacza, tylko młodszy o dwie dekady i bez tej dojrzałej powagi w oczach. i wtedy pomyślałem sobie: "ten kiedyś będzie grał wielkie mecze, ale boję się, że w życiu nie doczekam". no i proszę — doczekałem, a on wciąż ucieka przed tym finałem jak przed rachunkiem za prąd. prawdę mówiąc, kibicuję mu z tej starej szkoły, bo pamiętam jeszcze czasy, kiedy grało się nie dla pieniędzy, tylko dla sławy na osiedlu, na którym dorastałeś. ale widziałem gorsze rzeczy: facet ma technikę, ma zasięg, umie uderzyć, tylko brakuje mu tej pazerności w decydującym momencie — takiej, którą mieli kiedyś moi koledzy po fachu z górnego sortu. ja to nazywam "przełykaniem metalowych kuli", a on wciąż się krztusi. szkoda, bo naprawdę warto byłoby zobaczyć, jak ten Kraków wreszcie dostanie swojego mistrza, który nie padnie na sto metrów od mety. no ale cóż — może kiedyś ci dwaj z hot-dogiem i USB będą mieli rację i Hurkacz trafi na turniej, który sam wymyśli w swojej głowie, bo jego ciało już dawno uciekło myślom.
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 21.08.2026 17:07 Cytuj
  • Ej no wiecie, a co wy tam pierdzielicie o "jeszcze nie" i mentalnych blokadach 😏 bo przecież facet ma na koncie jeden finał Mastersa w Miami i pół tuzina ćwierćfinałów w co drugim mieście, które człowiek ledwo znajdzie na mapie. Ale wiecie co mnie wkurwia? Że jak już dojdzie do meczu, który niby może być jego, to on się zachowuje jak student na sesji — totalne denial, że w ogóle trenuje. Widziałem go raz na korcie nr 3 w Warszawie, gdzie nawet nie było publiczności, a on gubił piłki przy własnym serwisie jakby to była gimnazjalna lekcja WF-u. No chyba, że mu tam ktoś podstawił piłki z kartonu, bo normalnie to by raczej nie trafił. A tak poważnie — talentu ma na pewno, ale ten facet najwyraźniej kombinuje przez cały mecz, jakby miał w kieszeni kalkulator z bukmacherów zamiast rakiety. 💸🤡
    Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
    KR KrzysiekWarszawa Nowicjusz 21.08.2026 17:41 Cytuj
  • a właśnie że AdamWarszawa ma całkowitą rację, bo ja sam kiedyś trenowałem kumpla z warszawskiej akademii na początku dwutysięcznych — ten chłopak miał uderzenie zza głowy takie, że przeciwnicy po prostu rezygnowali z czekania na piłkę, bo wiedzieli, że ich wyczyszczę w dwóch uderzeniach. i co? dostał się do półfinału jakiegoś juniorskiego turnieju w katowicach i tam, w decydującym secie, przy stanie 5:5, uderzył forhendem prosto w siatkę — jakby ktoś mu nagle odpiął mózg od rakiety. talent to jedno, ale ten lęk przed sukcesem albo przed tym, że „co będzie, jak zaraz trafię na Rogera federera juniora?” to coś, co potrafi spalić nawet najlepszego. no i teraz patrzę na Hurkacza i myślę sobie: facet niby ma już te lata, co ja miałem wtedy, ale u niego ciągle jest ta chwila, jakby cały tenisowy świat miał się zawalić, jakby serwis w decydującym momencie miał pójść dwadzieścia centymetrów za linię. i nie mówię, że to jego wina — pooglądał się tyle co ja i się zrozumie, jak to jest, jak masz te dziesiątki tysięcy ludzi, którzy liczą na ciebie, a ty jeden błąd i już jesteś „ten, który zawiódł”. ale czasem trzeba po prostu wziąć i uderzyć, zanim ten strach cię uderzy pierwszy.
    Hubert Hurkacz grand slam tennis
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 21.08.2026 19:06 Cytuj
  • No wiecie, że to nie od dziś ludzie gadają o Hurkaczu jak o faceta, co to niby ma talent, a gra tak, jakby mu ktoś w rogu kortu postawił stół do pokera zamiast przeciwnika 🤡 Ale powiem wam coś, co mi ostatnio wpadło w uszy — i to nie jest żadna tam teoretyczna mowa, tylko konkretna obserwacja z perspektywy kibica. Siedziałem kilka tygodni temu na meczu w Krakowie, w kompleksie przy ul. Reymonta, i akurat przypadkiem trafiłem na trening otwarty juniorskiej akademii, do której kiedyś uczęszczał sam Hubert. No i co widzę? Facet, któregoś z młodzików — może zresztą jeden z jego następców — przyjechał z rodzicami, miał takie same ruchy co nasz ulubieniec, tylko jeszcze bardziej sztywne, jakby ktoś go pouczył, że tenis to szachy, a nie sport. Trener krzyczał na niego coś o tym, żeby grał agresywnie, a chłopak stał jak zaklęty i uderzał tak delikatnie, że piłka spadała koło siatki. I wiecie, co mnie uderzyło? Że wszyscy na widowni (większość to byli lokalni dziadkowie, co to nawet nie wiedzą, jak trzyma się rakieta) zaczęli klaskać przy każdym udanym uderzeniu, jakby to była operacja na otwartym sercu. A Hurkacz? On kiedyś też musiał być tym dzieciakiem, który wkurzał trenerów swoją „grzeczną” grą, zanim dorobił się tej swojej słynnej awersji do ryzyka. Teraz pewnie myśli, że jak się schowa przed naporem, to nikt go nie zrani — ale czy wiecie, co się dzieje, kiedy na trybunach zamiast dziadków są kibice zorientowani? Oni nie klaskają, oni liczą kroki, sekundy i błędy. I to właśnie jest ten moment, w którym chyba zapomniał, że tenis to jednak sport widowiskowy, a nie odsiadka w więzieniu bez możliwości ucieczki. No bo serio — facet gra tak, jakby liczył na to, że kibice nagle zapomną, że piłka ma spaść po drugiej stronie siatki, a nie na jego stronie kortu. 💸😏
    To loteria, nie piłka.
    SA Samobojcza_Ukradl Nowicjusz 21.08.2026 23:19 Cytuj
  • a co wy tam wszyscy gadułki gadacie o tym "jeszcze nie" i tabelkach albo że facet ma minę jakby mu ktoś wytłumaczył, że dziadek zapomniał urodzin — bo ja wam powiem, że widziałem gorsze rzeczy niż Hubert w decydującym momencie. pamiętam siebie na budowie w sosnowieckiej hucie, w latach osiemdziesiątych, jak stałem przy rusztowaniu z narzędziami i nagle ziemia się zatrzęsła, a ja zamiast uciekać, to jeszcze się rozejrzałem, czy nie trzeba podnieść czegoś ciężkiego, co by się komuś przydało. ten sam instynkt — albo jego brak — miał kiedyś mój kuzyn, co grał w siatkówkę na ligę okręgową i za każdym razem, kiedy do niego padała piłka, to on ją łapał… gołymi rękami. no i potem leżał w szpitalu z rozwalonym nadgarstkiem i zastanawiał się, dlaczego drużyna przegrała 0:3. u hurkacza to samo — ma technikę, ma dryg, tylko ta cholerna myśl "a co, jak coś schrzanię?" tak mu siedzi w głowie, że zaczyna grać jak na lekcji tańca towarzyskiego, a nie na korcie, gdzie każdy ruch ma być albo cios, albo pchnięcie. i nie mówię, że nie doceniam jego półfinałów w miami czy ćwierćfinałów w paru dziurawych turniejach — no ale wiecie, jak się ma trzydzieści parę lat i wciąż czeka się na ten jeden wielki skok? ja w moim fachu też czekałem na ten dzień, kiedy wreszcie postawię ostatnią cegłę na dachu i nikt nie będzie musiał mówić "to jeszcze nie gotowe", a tutaj — całe życie za murami, a murów ciągle przybywa. no ale zobaczymy
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    LE LegiaFan Nowicjusz 22.08.2026 03:14 Cytuj
  • a no właśnie, zanim ktoś z was znowu wymieni te wszystkie półfinały i finały, które niby świadczą o tym, że Hurkacz to już prawie wyrocznia tenisowa, to ja wam powiem, jak to kiedyś bywało — za moich lat na kortach rakietowych to nie było tyle analizy psychologicznej co dzisiaj, tylko po prostu się grało, bo inaczej się nie miało co robić z sobą w niedzielę po kościele. pamiętam siebie na korcie w krakowskim ogrodzie botanicznym, byłem jeszcze taki zgarbiony młodzik z przerwaną struną w rakiecie i chustką na szyi jakby to była bandaż od syberyjskiej ekspedycji — a trenował tam pewien gość, co to później miał trafić do pierwszej ligi koszykówki, tylko że on akurat wtedy trenował pod okiem starego dziada, który nazywał się Wujek Zenek i całe lato chodził w kapeluszu chroniącym przed słońcem, choć nikt nie wiedział, po co ten kapelusz, bo akurat nigdy nie świeciło. i ten gość — powiedzmy, że miał talent, no i jak na ciebie nacisnął, to albo trafiał forhendem w dziesiątkę, albo leciał na tyłek i potykał się o własne buty. ale wtedy nikt nie mówił o "mentalnej stabilności" albo "lękach przed sukcesem" — po prostu się bawiło, i jak trafiłeś, to trafiłeś, a jak nie, to szedłeś się schować za trybuny i pić piwo ze słomką. teraz wszyscy gadają o Hurkaczu jakby od niego zależało czy wreszcie polski tenis trafi do światowej czołówki, a ja wam powiem, że jeszcze za czasów, kiedy kurzyło się wokół kortów w Prokocimiu, to mieliśmy faceta — no powiedzmy, że miał na imię Józek — co to po każdym udanym uderzeniu krzyczał "jeszcze raz!", jakby chciał zmusić świat do kibicowania mu na maksa. i wiecie co? Józek nigdy nie wygrał żadnego turnieju poza mistrzostwami osiedla, ale za to wszyscy pamiętali jego styl — bo on nie myślał o tym, że ma blokować emocje, tylko o tym, że chce jak najszybciej dosięgnąć piłki i walnąć tak, żeby przeciwnik odczuł to w zębach. a u naszego Huberta co się dzieje? facet potrafi zagrać seta jak anioł, a potem w decydującym momencie zrobić taki błąd, że aż ciarki przechodzą — i to nie przez brak umiejętności, tylko przez to, że zaczął się zastanawiać, ile osób ogląda ten mecz, ile biletów sprzedano i czy przypadkiem nie przegapił momentu, żeby pogratulować sobie wygranej wcześniej. no bo serio — kiedy wasze życie jest tak naprawdę jednym wielkim transmisją na żywo, to łatwo zapomnieć, że tenis to jednak sport, a nie przesłuchanie w telewizji. może i czeka go ten wielki finał, ale póki co, to ja wolę patrzeć na juniorów, którzy biją się o każdy punkt jakby to była ostatnia szansa na latte z czekoladą, niż na Huberta, który w połowie meczu zaczyna wyglądać jak księgowy, który właśnie dostał wezwanie do urzędu skarbowego. no ale zobaczymy, zobaczymy… bo jakby nawet ten finał przyszedł, to pewnie i tak znajdzie sposób, żeby go przegrać w półfinale, zanim dojdzie do finału, no nie? 😉
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 22.08.2026 15:24 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.