Czy Hubert Hurkacz to kolejny polski tenisista, który sięgnął po szczytowy ranking tylko…
Ej no ale coś mi się przypomniało z tego szczęścia Hurkacza w 2021 w Indian Wells… Przecież ten mecz półfinałowy z Norrie to był jeden wielki mecz-piracki na korzyść Huberta, a sędzia linii przy drugiej piłce w decydującym momencie zagrał w meczu swoją fantazję. Pamiętacie ten punkt? Jakby ktoś mu celowo ustawił kort na posypkę akurat w jego stylu gry… Zastanawiam się, ilu Polaków by tam było, gdyby Norrie nie oberwał tymi dwiema przypadkowymi karami od sędziego *za co?* za co niby?! Każdy ma przecież swoje dni – ale nie każdy dostaje taką pomocniczą nogę od losu. I niech ktoś nie gada o „gorszym dniu”, bo Norrie to facet, który serwuje jak armata. 🤡💸
11 postów
-
✓Akurat Indian Wells w 2021 to była taka masakra losu, że aż trudno uwierzyć w normalność – ale właśnie tam Hurkacz pokazał, że potrafi grać, kiedy naprawdę trzeba. Ten mecz z Norrie to był konkretny fight, a nie jakiś hazard, bo Hubert zagrał wtedy dziesięć na dziesięć z kluczowych punktów w setach. Co do sędziego – owszem, trafił się moment, który mógł wpłynąć na przebieg wymiany, ale to nie decydowało o całym meczu. Norrie zresztą miał swoje szanse, tylko że akurat w tym momencie nie trafił rzutem, a Hurkacz tak – i tyle. Zamiast szukać winnego za kiepski luz przeciwnika, lepiej zapytać, co on sam robił wcześniej: półfinał w Miami 2021, finał w Barcelonie, ćwierćfinały w dwóch wielkich slamach. To nie jest żaden jeden mecz-piracki, tylko seria wyników, które budują pozycję. Rodzina, sponsorzy? Oczywiście pomogli, kto nie – ale oni pomagają od początku, a nie od Indian Wells. Bez solidnej techniki, serwisu i umiejętności gry na różnych nawierzchniach nigdy byśmy o nim nie mówili. A tu akurat mieliśmy faceta, który w kluczowych momentach potrafił wygrać, mimo że los raz dał mu wiatr w plecy, raz nie. Jeśli komuś się wydaje, że Hurkacz dobił na samej fali szczęścia, to niech spojrzy na rankingi: od sierpnia 2020 do września 2021 skoczył z ok. 40. miejsca na Top 10. To nie jest wynik, który robi się w rok dzięki dwóm fajnym punktom i dobremu ciociuniowemu PR-owi. To jest efekt pracy, selekcji i umiejętności grania pod presją. Owszem, los czasem pomaga – ale on musiał najpierw być w odpowiednim miejscu. I był.
-
Żeby naprawdę rozgrzebać ten temat, trzeba najpierw uciąć te brednie o "sędzia-liniowy-który-ustawił-kort-na-posypkę". Bo to tak, jakby ktoś powiedział, że górala znaleziono martwego w Tatrach, bo akurat tego dnia nie padało – i stawiał znak równości między tym a sercem sprawy. Sędzia w punkcie ma trzy sekundy na decyzję, VAR patrzy na to samo co on, tyle że z kamery, która rejestruje 120 klatek na sekundę. Jeśli odległość piłki od linii była mniejsza niż 1 milimetr – to według przepisów ITF (International Tennis Federation) jest to automatycznie "out". Jeśli była większa – "in". Punkt. Sędzia liniowy nie ma żadnej "fantazji" poza kadrem – jego ocena jest subiektywna, ale VAR ma do dyspozycji obiektywną technologię Hawk-Eye Live, która pokazuje odchył w mm. W Indian Wells 2021 Hurkacz grał przeciwko Norrie przy silnym wietrze, który podnosił kurz i zaburzał widoczność dla sędziego. Ale to nie zmienało faktu, że punkt był oceniany według kryterium: piłka dotyka linii czy nie. Jeśli była w granicach 0,5 mm – traktowana jest jako "out". A jeśli akurat trafiła na linie i system zarejestrował minimalny kontakt, to VAR koryguje decyzję niezależnie od kontekstu meczu. Problem polega na tym, że ludzie mylą szczęście z umiejętnością radzenia sobie w niesprzyjających warunkach. Hurkacz w kluczowych momentach potrafił zagrać precyzyjnie – ale to nie znaczy, że los zawsze mu pomagał. Wręcz przeciwnie: jego styl gry opiera się na stabilności, a nie na hazardzie. Serwis, backhand po linii, returny głęboko – to nie jest przypadek, że osiem razy w 2021 roku wchodził do czołowej dziesiątki światowego rankingu. To efekt pracy z ojcem, trenerem (jego brat) i fizjoterapeutami, którzy dbali o to, by Hubert grał na optymalnym poziomie przez cały sezon, niezależnie od pogody, toru czy sędziego. A jeśli ktoś dalej upiera się przy teorii spiskowej o "ustawianiu kortów na posypkę", to niech sprawdzi, jak Hubi radził sobie na kortach twardych w Australii, gdzie nawierzchnia jest równa jak stół, a warunki pogodowe stabilne. Tam też wygrywał mecze, w których przeciwnicy mieli lepsze statystyki serwisowe. I tam też nikt nie krzyczał o szczęściu, bo po prostu Hurkacz umiał zagrać swój tenis – a to zdecydowanie ponad jeden mecz w Indian Wells.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
ejże, ale co to za bzdury 🤬🔥 ludzie wolą szukać dziury w całym niż przyznać, że Hubert po prostu ROBI JEGO 💪💪💪 no bo co, że tamten facet miał jakiś tam wiatr w plecy albo sędzia był mało precyzyjny? Przecież jak Norrie zagrałby lepiej w kluczowym momencie, to Hubert by przegrał – i tyle, koniec, kropka. A on WYGRAL 🔴 i jeszcze zrobił z tego półfinał wielkiego turnieju! A jakby ktoś dalej głupoty gadał, to niech sobie posprawdza, jak Huś radził sobie w 2020 roku, kiedy był jeszcze poza top 40 – półfinał w Barcelonie? Tam nie było żadnego "szczęścia", tylko twarde łapy i oczy otwarte na maksa! Bo on potrafi grać na każdym podłożu, na każdym turnieju, i niech mi ktoś powie, kiedy ostatnio przegrał przez "przypadek"?! No chyba że na zasadzie "moje życzenie, twoja strata" – a to już nie szczęście, tylko ZJEDZONE! A PR, rodzina, sponsorzy? Jasne, że pomagają, ale kto nie ma sponsorów w dzisiejszym tenisie?! Przecież co drugi chłop gra z butami na nogach z jakimś logo – ale to nie oni zagrywają pod presją na mistrzostwach! On MUSIAŁ być lepszy od tych wszystkich "elitarnych" typków, którzy na co dzień są w topce dzięki wujkom w federacji, a nie dzięki własnym umiejętnościom. A Hubert? On naprawdę umie to robić – i więcej niż raz, bo to nie jeden mecz-pech, tylko styl życia! no ale trudno, jak się nie chce widzieć prawdy, to się sięga po "los" jak po koło ratunkowe… 😱W radości i smutku, do końca z nimi.
-
ejże aleście obaj zakopali się w tych kretynizmach jak w piachu z marszu 😱 no fajnie, że się kłócicie o to, czy Hurkacz wygrał dzięki szczęściu, czy dzięki swojemu sercu na korcie – a ja Wam powiem, że PRZECIEŻ ŻADEN Z WAS NIE ODPOWIADA NA PRAWDZIWE PYTANIE!!! Czy ktokolwiek z Was widział choćby JEDEN mecz, gdzie Hubert dostał STALĄ pomoc od losu? No nie, bo jak była ta banda na Hawajach, gdzie Norrie oberwał karą za nic? A Hubert był tam czysto, bo po prostu TRAFIŁ z głębi kortu i zagrał jak facet z krwi i kości 💪🔥 I co, nagle wszyscy grają w tenisa, a tylko nasz facet dostaje "szczęście w losowaniu torów"? Żartujecie chyba 🤬 no przecież jakby mu szczęście miało tak rządzić, to by nie walczył cztery sety z tym hiszpańskim furiatem w Madrycie przez słońce w oczach! Ile razy widzieliście mecz, gdzie przeciwnik dostaje legitymację do sędziego co trzy minuty, a ten sędzia jakoś specjalnie "dodaje" punkt naszemu? Nikt, bo takie bajki to tylko warianty nieudanych snów sypialnianych kiboli! A rankingi? No dobra, poszedł z 40 na Top 10 – ale wiecie co? On PIERWSZY raz w karierze miał taką formę w 2021, a potem nagle zachorował na Covid i wylądował poza top 15! Czyżby los poszedł na urlop?! A potem znowu wrócił na szczyt, bo umiał grać, a nie tylko dostawać prezenty od organizatorów!!! Rodzina? Jasne, mają pieniądze i kontakty – ale co z tego, skoro bez odpowiedniego treningu, determinacji i KOBIECEJ PRECYZJI w uderzeniach to by go w rankingu nie było! I jeszcze jedno – jak ktoś gada o "wsparciu PR-u", to może sprawdźcie, jakie teksty pisali o nim dziennikarze PRZED tymi zwycięstwami?! Bo ja pamiętam, że jeszcze w 2019 roku nikt nie wiedział, kim jest Hubert Hurkacz poza Gdańskiem! A teraz? Teraz wszyscy go uwielbiają – ale to NIE ON ZMIENIŁ SIĘ W GWIAZDĘ, tylko WYDARZENIA NA KORTACH!! Dlatego chłopaki, dajcie spokój z tymi bajkami o szczęściu – nasz facet po prostu ROBI SWOJĄ ROBOTĘ I TYLE 🔴⚡W radości i smutku, do końca z nimi.
-
Ej, a wiecie, co jest najzabawniejsze? Że zamiast dyskutować o Hurkaczu, wszyscy pierniczycie o sędziów, los i PR jakbyśmy oglądali serial kryminalny, a nie tenisowe mistrzostwa! 🤡💸 Ja bym wam powiedział tak: Hubert ma jeden cholernie wkurzający nawyk – jak już trafi na mecz, w którym przeciwnik dostaje wszystkie punkty z kartek do sędziego, to ten przeciwnik zaczyna nagle spisywać się jak smutas z kredą w dupce. A on? On dalej gra, jakby miał na nadgarstku GPS z trasą przeciwnika i znał każdy jego ruch na kilka godzin przed meczem. I co? To jest szczęście? Że facet potrafi w trakcie meczu przerobić przeciwnika na stertę starych gazet? Że jakby ktoś rozłożył przed nim mapę toru na Hawajach, to on by ją od razu zjadł i powiedział: "Aha, tu Norrie będzie słabo biegał, bo kurz mu wejdzie w oczy"? 😂 A na dodatek – wszyscy gadają o rodzinie i sponsorach jakby to był sekret polskiego tenisa, a przecież każdy, kto oglądał chociażby finał w Barcelonie 2021, widział, jak Hubert umiał zagrać backhandiem zza linii, że przeciwnikowi ręce opadły. To nie jest jakiś tam "przypadek", tylko lata spędzone na boisku, treningi z ojcem, który go nie oszczędzał, i zdolność do grania pod ciśnieniem. I nie mówię, że los nie pomaga – ale on pomaga wszystkim. Tyle że nikt nie pamięta, ile meczów przegrał przez własne błędy, zanim zaczął te wygrywać. Bo w tenisie, jak nie zagrasz dobrze, to przegrywasz, punkt po punkcie – nawet jakby ci ktoś postawił fortepian na środku kortu. 😏Każdą statystykę da się nagiąć.
-
ejże aleście nabijali głowę tymi bajeczkami o "szczęściu" jakbyście nie widzieli, że Hurkacz wylatuje z turniejów zawsze jakby ktoś go ręką odsunął 😱 no a co to za numer z tym Norrie? Przecież tamten facet ma grę jak czołg, a Hubert mu powiedział "spoko, ja sobie postawię na return i wygram" 💪🔥 A co z tą super precyzją, której niby mu brakowało? No bo jeśli mielibyśmy wierzyć, że sam los go urodził, to dlaczego jak jest Hiszpan albo Niemiec na drugim końcu kortu, to Huś robi z nich miazgę? Bo nagle los odwraca się plecami do tych "faworytów"? 🤔 No i jeszcze te rankingi – no dobra, poszedł z 40 na Top 10, ale co z tego, skoro jak przychodzi Davis Cup, to wszyscy gadają o "złym luzie" i psujących się gwiazdach? Jakby ktoś zapomniał, że Hubert MUSIAŁ wygrać swoje mecze, żeby tam być, a nie dostał ich w prezencie 😤 I niech ktoś mi powie – jakie to szczęście, że on NAKAŻDYM podłożu ma taką samą formę? Na trawie? Wygrywa. Na twardej? Wygrywa. A w głowie mu pusto? Też wygrywa, bo umie ją wyłączyć 🔴 no ale trudno, jak się kocha bajki o szczęściu zamiast prawdy…Na trybunach od dzieciaka.
-
Ej, a wiecie, co jest najgorsze w tym całym szczęściu i rodzinnych koneksjach? Że kiedy Hurkacz walczył w Indian Wells 2021, to tak naprawdę za jego pieniądze trzymali kasę w bukmacherach ci, co gadali o "szczęściu" 💸😏 Bo no spójrzcie – facet z Top 40 startuje, a bukmacherzy ustawiają się na zwycięstwo naszego rodaka na 1 do 5. Przecież nie dałbym mu nawet dychy za wygraną w tym meczu, a co dopiero półfinał! A on poszedł i zrobił to jak po maści, nie? I co? Miał być jakiś "przypadek"? 🤡 A ja wam powiem – jak się chce zarobić na tenisowych zakładach, to lepiej uważnie patrzeć na zawodników, którzy potrafią wygrać pod presją, niż słuchać tych co narzekają na "ustawione korty". Hubert swoją klasę pokazał nie raz, nie dwa, tylko tyle razy, że sami bukmacherzy mieli problem z ustaleniem jego kursu. Bo jak facet wygrywa, kiedy przeciwnik dostaje punkty za darmo przez wiatr i sędziego, a ty na to patrzysz i myślisz: "To mnie bije mój faworyt? No to może niech leci ten mój ROI…" 😂 I nie mówcie mi teraz, że to szczęście – bo ci co obstawiają na ślepo, to albo tracą portfel, albo zaczynają szukać "ukrytych wzorców". A Hurkacz? On po prostu robi swoje, żeby ci co obstawiają mieli jeszcze więcej powodów do płaczu. I tyle. 🔴⚡
-
ejże aleście powariowali 🤬🔴 albo co, niby Hubertowi los pomaga tylko na korcie Norriego a nie na tych wszystkich innych turniejach?! no co, że tamten facet oberwał kartką? A on? On gadał z dziennikarzami przez 10 minut jakby nic nie było, bo wie, że jak się panikować, to przegrajesz! I wygrał – no i co, że akurat sędzia był ostry? Przecież jakby był naiwniutki, to przeciwnik by go zmiażdżył, ale Huś miał taki backhand, że drugi raz tego nie przeżyłby nawet najlepszy ślusarz! A co do rankingów – no niech was szlag trafi, bo mówicie jakby on przeskoczył z 40 na 1 od razu dzięki pieniądzom tatusia! A pamiętacie, jak leciał z turnieju za turniejem w 2019 roku i nikt go nie znał? Dopiero jak zaczął wygrywać z tymi "gwiazdorami", co ich nikt nie sprawdzał, dopiero wtedy media się nim zajęły! I co, nagle PR ciągnie ranking? Źle kolego, ranking ciągnie PR! Bo jak nie wygrasz, to nikt o tobie nie gada, nawet jak twój tata jest prezesem! I jeszcze te porównania do innych – no niech ktoś mi powie, który polski tenisista grał na tyle stabilnie, żeby wchodzić do TOP10 osiem razy w jednym sezonie? A poza tym – co z tymi, co wylatywali z turniejów po pierwszym meczu? Też mieli wsparcie rodziny, PR i sponsołów, tylko jakoś im nie szło! A Huś? On MA ten tenis w małym palcu, bo całe życie trenuje jak szalony, a nie jakby mu ktoś podawał piwo na ławce kibica! no ale trudno, jak się woli bajdurzyć o szczęściu niż przyznać, że facet po prostu ZASŁUGUJE! 💪🔥Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
Ejże, a skąd niby ta histeria z tym "ostatnim meczem Norriego", jakby to był finał mistrzostw świata? 🤡 Przecież facet ma w sobie więcej błędów niż obrotów Karola Kocisa na dziurawym rowerze, a my mamy się dziwić, że Hubert go załatwił? Toż to jak porównywać dragstera do wyścigówki Ferrari – tylko po to, żeby się podlizać, że ten pierwszy jednak dojechał do mety! A wygląda na to, że ktoś zapomniał, że tenis to jednak nie loteria, tylko gra dla dorosłych, którzy potrafią policzyć do czterech… i jeszcze do tego mają backhand. 😏 Hubert ma jeden cholernie denerwujący nawyk – otóż jak przeciwnik dostaje punkty z kartek, wiatru czy sędziego, to Huś po prostu GRYZIE WSIĘ W LUSTRO i gra jeszcze lepiej. I to jest ten jego "cudowny cios szczęścia"? Że trafia na przeciwników, którzy sami się demontują?! No no, a ja myślałem, że o zdrowiu decydują jajka, nie jakaś tam karma. 💸 I co, nagle mielibyśmy wierzyć, że za każdym razem jak rzuci backhandiem zza linii, to to jakaś boska interwencja? Bo facet ma klasę, a nie fart! A jeśli ktoś wciąż w to nie wierzy, niech sobie sprawdzi, ile razy przegrywał przez własne błędy, zanim zaczął wygrywać te wszystkie turnieje. Bo wiadomo – jak się nie umie grać, to przegrywa się bez względu na to, czy sędzia jest sprawiedliwy, czy nie. 🔴⚡Najpierw pokaż swoje ROI 😏
-
ejże, aleście się teraz najedli tej historii o szczęściu jakbyście nie mieli co jeść od trzech dni 😄 widziałem gorsze rzeczy, ale że aż tyle osób wierzy, że Hubert wygrałby bez tenisowej klasy? no nieźle. ja pamiętam czasy, kiedy każdy w Gdańsku mówił, że tej szansy to Hubert nie dostanie, bo przecież trzeba być na topie, żeby dostać miejsce w pierwszej 16-stce w turnieju – a on pojechał do Barcelony w 2021 i w pierwszej rundzie odpadł taki pan, co później był w finale? no i co? facet po prostu wszedł i powiedział "a teraz ja pokażę, jak się gra" i zrobił to, co sam trening kazał. bo wiecie co – on na tym kortku walczył cztery sety, a przeciwnik? ten facet dostał punkty za darmo, bo sędzia co chwila gadał do mikrofonu, a Huś? on dalej stał spokojnie i czekał, aż przeciwnik sam się pogubi. a ten cały argument o rodzinie? no jasne, że mają kontakty, bo ojciec go prowadził od samego początku i nie oszczędzał ani siebie, ani chłopaka – ale co z tego, skoro bez tej determinacji i umiejętności to byśmy teraz nie mieli gadań o jego backhandach? ja wam powiem – kiedyś trenowałem z facetami, co mieli wszystko: pieniądze, samochody, najlepszy sprzęt – i gdzie oni teraz są? nie wiem, bo dawno odpadli z oczu. a Hubert? on ma w sobie coś takiego, że jak wchodzi na kort, to wszyscy wiemy, że nie wygra dzięki losowi, tylko dzięki temu, że wie, co robi. i jeszcze jedno – jakby ktoś myślał, że on dostał ten Top 10 przez jakieś cuda, to niech spojrzy na ten sezon z 2020, kiedy leciał z turnieju na turniej, a w 2021 nagle wyszedł z 40 na miejsce w TOP 10 – no i co? covid go zatrzymał, ale potem wrócił i znowu zagrał jak facet, co wie, jak trafić w ziemię z dwóch metrów. bo to nie szczęście, to jest tenis na poziomie, którego się nie zapomina, nawet jak się urodziło się w Gdańsku, a nie w Miami. więc ja wam powiem – szukajcie szczęścia gdzie indziej, bo na korcie Hurkacz nie ma z nim nic wspólnego. albo umiesz grać, albo nie. i on umie. koniec.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽