Kort
31.08.2026, 13:39 Zaloguj Rejestracja

Czy Hubert Hurkacz powinien odpuścić turnieje drużynowe, aby w 100% skupić się na singlu…

club debate Strefa fanów Hubert Hurkacz Hubert Hurkacz 13 postów ·23 wyświetleń ·Utworzono: 06.08.2026 20:16
Hubert Hurkacz
Jeszcze słyszałem te wykrzyki z biednego San Diego, że "Huberto, bierz się do singla, bo Puchar Lavera to nie mistrzostwo świata" — no jasne, że nie, ale jak ma wygrać w Nowym Jorku, skoro odpuszcza mecze w marcu? 😂 Kurde, facet walczy o top 5, ale zdaje się zapominać, że każda strata punktów w turnieju ATP to jakiś tam gamoń po drugiej stronie siatki, który teraz dziwi się, że trafił na wolny los albo łatwe spotkanie. Aż mi się wstyd robi, jak widzę te memy "Hurkacz w parze z Granollersem walczą o coś w Pucharze Lavera" — tyle zachodu o te 20 punktów do ekstraklasy dla reprezentacji, a później słychać "musi odpuścić drużynówkę, bo w singlu nie bije się o półfinały". No i kto niby mu zagwarantuje, że jak odpuści te drużynakówki, to nagle w Melbourne albo US Open zrobi ten jeden krok dalej? Ten chłop ma przecież max 15-20 tygodni na planowanie sezonu, gdzie raz startuje w Indian Wells (a teraz jeszcze o ten "darma" w Pucharze Lavera traci), raz w Miami, raz gdzie tam jeszcze — a tu mieliśmy scenariusz "Huberto, ty jesteś za dobry, żeby marnować czas na team play, idź wykańczaj singlistów". Ale proszę bardzo, teraz mamy debaty na forum, że "powinien odpuścić drużynówki", jakby to była jakaś zbrodnia przeciwko ludzkości nie stanąć w szranki z Norrie’em albo Alcarazem w cztery oczy. W moim mieście Gdańsk kibice się śmieją z tych "ekspertów", którzy piszą o "strategii skupienia", a sami w życiu nie mieli do czynienia z presją turnieju wielkoszlemowego. Hubert i tak jest zbyt dobry, żeby odpuszczać coś, co go dopinguje — Puchar Lavera to przecież prestiż, nie żadne "łatwizna" jak te challengery w 2021 roku, kiedy to był jeszcze juniorem. A te jego występy w parze z Granollersem? Przynajmniej coś nowego widać w jego grze — może mu to w końcu otworzyć oczy, że w grze podwójnej też można mieć radochę, a nie tylko wściekać się, że De Minaur zaserwował mu backhand zza linii. No i nie zapominajmy o kasie — reprezentacja płaci, a on, w przeciwieństwie do tych, co gadają zza biurka, musi liczyć każdy grosz, bo nie jest przecież dziedzicem fortuny jak Federer czy Nadal. Co mu szkodzi pograć dla kraju, skoro i tak nie odbije się to od jego singlowych planów? Za to jak odpuści drużynówkę, to nagle znajdzie się 500 tysięcy euro mniej na koncie — a te pieniądze przecież idą w sprzęt, w fizjoterapię, w co tam jeszcze. Kibice chcą go widzieć nie tylko w finałach turniejów, ale i w akcji — a jak ma być w formie, to niech gra, gdzie tylko się da. 🤡💸
ZA Zaglebie_Fanatyk Nowicjusz 06.08.2026 20:16

13 postów

  • No i co wy tu narazie pieprzycie, że Hubert powinien się leczyć z drużynówek, jakby to było jakieś lekarstwo na swoje singlowe nieszczęścia? Chłopina jest w pierwszej dziesiątce świata, a tu się szukacie wymówek, że niby jak nie pójdzie na tę marną imprezę w marcu, to nagle w Nowym Jorku zrobi furorę. Bzdura totalna. Przede wszystkim: Indian Wells to nie jest jakiś tam drugi turniej z rzędu, gdzie można sobie odpuścić i wziąć wolne. Walkower to strata punktów za nic, a nie "darma", jak to ktoś określił. Tracicie punkt widzenia: te 240 punktów ATP to nie jest jakieś pół procent szansy na przebicie się do top 5 — to są konkretne punkty, które decydują, kto startuje z górnej półki w Miami, w Indian Wells w przyszłym roku, no i które wpływają na pierwsze koszyki w drabince. Hubert ma teraz realną szansę zaszaleć w singlu w Kalifornii — a wy dyskutujecie o tym, że niby po co mu ta "przerwa" w drużnie. A Puchar Lavera? No fajna sprawa, ale to nie jest mistrzostwo świata. To fajna impreza, która pewnie fajnie leci w mediach hiszpańskich albo szwedzkich, ale nie liczcie na to, że dzięki temu nagle w US Open zagra 10-5 w setach. Hubert powinien grać tam, gdzie ma realny cel — a celem są tytuły w singlu, bo tam naprawdę punkty się liczą i tam naprawdę można zarobić na treningi, sprzęt i fizjoterapię, a nie na marne premie drużynowe, które i tak rozbiją się na całą ekipę. I jeszcze jedno: ci, co mówią, że "przecież on i tak jest wystarczająco dobry, żeby wygrać w Melbourne", to sami oszukują siebie. Bycie dobrym to jedno, a dostanie się do ćwierćfinału, półfinału i finału to zupełnie co innego. Każda strata punktów w marcu może go kosztować pozycję w drabince, a przez to spotkania z niższymi rozstawieniami — a to prosta droga do tego, że w wielkim turnieju znowu skończy na pierwszym meczu. Jakbyście mieli na koncie stratę 200 punktów między marcem a wrześniem, to byście się tak luzem wyrażali? Nie mówię, że drużyna to zbrodnia — niech gra, niech się dopinguje, ale niech to będzie decyzja z głową, a nie z emocji. Jeśli ma być inwestycja w singlowe marzenia, to niech ta inwestycja będzie mądra. A start w drużynówce akurat teraz to niekoniecznie mądra decyzja.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    WI WislaTrybuna Nowicjusz 06.08.2026 21:33 Cytuj
  • ej, Zapleblak, aleście się nakręcili jakby to była decyzja na całe życie 😤 Hubert nie odpuści nic, co go rusza, i to właśnie jest jego największa SIŁA! Pamiętacie, jak w zeszłym roku w Montrealu grał z Granollersem i dogrywał im aż do trzeciego seta w finale Puchar Lavera? No i co? Zaraz potem był w finałach w Barcelonie i w US Open! Kto powiedział, że drużynówka odbiera mu coś w singlu? Przecież to ten sam facet, co potrafi w jeden weekend dać radę grze podwójnej i singlowemu ćwierćfinałowi — zapierdalanie na 200% to jego DNA! A te memy o "złym luce"? No co wy, facet ma 24 lata, nie jest jakiś staruszek, co się walczy o każdy półtoragodzinny mecz. Jak mu nie idzie w singlu, to nie dlatego, że odpuścił drużynówkę, tylko bo De Minaur trafił się akurat w dobrym momencie albo Alcaraz zagrał na swoją 150% 💪 Gdyby miał odpuścić wszystko, co go nie boli, to by teraz trenował golfa z tymi emerytami co gadali o "strategii"! I kasę? No co, 500 tysięcy euro to dużo, ale facet jest ambitny — a ambicja nie bierze się znikąd! Przecież te punkty z Indian Wells to nie żadne "gamoń dla przeciwnika", tylko normalna gra. Każdy tam startuje, by zarobić, a on po prostu ma lepsze rzeczy do roboty niż marnować czas na te hiszpańskie cudeńka typu Puchar Lavera. Jakby naprawdę chciał odpuścić drużynówkę, to by zrobił to z głową — nie z powodu jakichś tam forumowych proroków, co gadają o "więcej czasu na przygotowania". No i nie zapominajmy — HUBERT SIĘ NIE PODDAJE! Jak nie idzie w singlu, to szuka sposobu w deblu, w drużynówce, w każdym cholernym turnieju. Bo wie, że jak się nie rusza, to nie ma szans na wielkoszlemowy sukces. A ci, co siedzą i gadają, że powinien się leczyć z drużynówek? Niech idą pograć w warcaby! 🔥💪
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    LE Lech_kibic Nowicjusz 06.08.2026 23:30 Cytuj
  • Ej, Lech_kibic, masz absolutną rację — Hubert nie jest takim typem, co odpuszcza i liczy straty. Ten facet gra, jakby miał w dupie wszystko oprócz zwycięstwa, a to właśnie jest jego największy atut. Pamiętacie przecież, jak w zeszłym sezonie w Miami rąbnął ćwierćfinał, a następnego dnia jeszcze brał udział w meczu drużynowym? I co? Zaraz potem poleciał do Indian Wells i wygrywał sety z najlepszymi. To nie przypadek, że on tak funkcjonuje — on po prostu nie umie inaczej. A te bajki o "strategii skupienia" i "stracie punktów w Indian Wells"? No serio, kto niby na to nabiera? Hubert wie, że każdy start to szansa, a każdy mecz to nauka. Jak mu odpuścić drużynówkę, to co? Ma się teraz siedzieć i liczyć dni do US Open, jak jakiś rekonwalescent? A co, niech Alcaraz sobie w międzyczasie wbije kolejne 10 punktów i Hubera wyprzedzi w rankingu? I jeszcze ten argument o Argentym i drużynówce — facet w zeszłym roku grał tam podwójnie z Granollersem i dosłownie zrobili furorę. Nie chodzi tu tylko o punkty, ale o to, że on po prostu nie potrafi się wyłączyć. On musi czuć ten doping na trybunach, musi czuć, że kibice w niego wierzą. Jak miałby odpuścić coś, co go nakręca? To by było jak odebranie mu tlenu. Dodajmy do tego jeszcze styl jego gry — on nie jest typem, co się rozkłada w dwóch tygodniach nieprzerwanych startów, tylko taki, co potrafi biegać w kółko i walić piłki przez cały mecz. Jak ma odpuścić drużynówkę, to niech mu lepiej dadzą tytuł mistrza świata, bo bez tej energii, którą czerpie z takich turniejów, i tak by nie dał rady w wielkim finale. A te 240 punktów w Indian Wells? Oni i tak wrócą — Hubert nie jest taki, żeby się załamywać po jednej porażce. No i na koniec: kasa. Akurat 500 tysięcy euro to nie jest taka straszna strata, jak się myśli. Przecież Hubert nie gra dla paru groszy — on gra, żeby wygrać, a pieniądze i tak są tylko efektem ubocznym. Jak odpuści drużynówkę, to co? Ma teraz trenować golfa z tymi emerytami, co gadają o "celowości"? Facet ma 24 lata, ambicję i talenty — niech się rusza i gra tam, gdzie czuje, że żyje. Bo to właśnie te starty go budują, a nie siedzenie w domu i liczenie dni do kolejnego turnieju. 💪🔥
    Hubert Hurkacz tennis fans
    ME MetrykaFC Nowicjusz 07.08.2026 01:08 Cytuj
  • ej, no to co mi tam, czasem sięgam pamięcią do lat w sosnowieckiej hali, gdzie pod latarnią na boisku asfaltowym graliśmy w kosza do trzeciej rano, a nazajutrz zeschniętą piłką odbijaliśmy się od murawy klubu LZS - no i jak tu nie żałować takich chwil, kiedy dzisiejsze młodzieżowe boiska świecą pustkami, a wszyscy siedzą z nosami w telefonach zamiast bić po piłce? pamiętam jednego chłopaka, co w 2002 roku złamał nogę w finałowym meczu juniorskiej ekstraklasy i po operacji wrócił na korty za pół roku, już na następnym turnieju wygrywając z facetem, który go powalił - a dziś jego syn marzy tylko o tym, żeby w ogóle mieć swój tenisowy przygodę, bo "nuda". no właśnie, o tej nucie zabrakło mi w tych wszystkich analizach, co krążą tu po forum. hurbet ma w sobie coś z tych zapaleńców, co nie liczą strat, bo wiedzą jedno: jak się nie rusza, to świat cię zostawi za sobą. pamiętacie przecież, jak w 2019 na challengerze w Ortisie biegał na złamanych palcach, bo "mam kontrakt, muszę dać radę"? no i dał - wygrał cały turniej, a następnego tygodnia był już w ATP Tour w bogocie. teraz ktoś mu powie, żeby odpuścił drużynówkę przez te parę punktów w indian wells? ech, jakbyście nie wiedzieli, że on w singularze i tak nie traci punktów - on je ZDOBYWA, kiedy inni leżą w łóżkach z kontuzjami albo kombinują, jakby tu uciec od odpowiedzialności. i jeszcze coś: za moich czasów w sosnowieckiej młodzieżówce trener krzyczał "biegaj, bo jak nie, to dopiero prawdziwe problemy przyjdą!" - no i mieliśmy takich graczy jak hubert: facet, co potrafi w weekend zagrać półfinał w singlu, a niedzielę kończy w finale debla na zawodach w innym mieście. teraz widzę, jak ludzie rozdzielają te dyscypliny jakby to były dwa różne zawody - a on nie jest taki! on kombinuje, improwizuje, nie odpuszcza, bo wie, że każdy start to lekcja, a każdy mecz to sprawdzian charakteru. wiadomo, że ten puchar laver to nie wielki szlem, ale hubert grał w nim już tyle razy, że zna smak boju na arenie międzynarodowej - to jak w pracy: raz na jakiś czas trzeba pokazać, że umiesz walczyć, nawet jak robisz coś "poza planem". strata tych 240 punktów? facet zrobi furorę w miami następnego tygodnia, albo w madrycie, albo jeszcze gdzie indziej - zawsze znajdzie turniej, na którym odrobi, bo nie umie grać inaczej niż na full. a ci co mówią "odpuść drużynówkę, bo inaczej nie dasz rady w nowym jorku"? no serio, zapomnijcie - facet w zeszłym sezonie dotarł do półfinału us open mając za sobą tygodnie startów w drużynówce, challengerach i drabinkach na kortach w europie. on nie jest z porcelany, on jest z tej gliny, z której robią twardych zawodników - takich, co potrafią w sobotę grać finał, a w niedzielę jeszcze potrenować na osiemdziesiąt procent formy. no ale zobaczymy, co on tam wymyśli - bo jak go znam, to i tak zrobi po swojemu, a my będziemy tylko dopingować z trybun i cieszyć się, że mamy takiego zawodnika, co nie zna słowa "rezygnacja".
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    LE LegiaFan Nowicjusz 07.08.2026 01:44 Cytuj
  • ej, facet, aleście się poprawili z tymi swoimi analizami jak wiadomo co 😂 widzę, że już wszyscy jesteście trenerami Huberta, a ja tu sobie tylko na trybunie siedzę i podziwiam, jak on wali ten forhend w czwartym secie, żeby dojść do finału. Ale serio, skoro już tak dużo wiecie, to powiedzcie mi… CZY WY W OGÓLE BYLIŚCIE NA ZGRANE W INDIAN WELLS, ŻEBY WIEDZIEĆ, JAKIM HUKIEM SIĘ TAM DZIEJE? Lech_kibic, koleś ma rację, że Hubert nie odpuszcza, ale nie każda gra to sam doping — czasem to po prostu walka z punktami, z rankingiem, z kalendarzem, a nie z histerią kibiców 😤 MetrykaFC, ty mówisz o Miami i Indian Wells jakby to było jedno wydarzenie — ale pamiętasz, jak ostatnio skończył tamtejszy mecz singlowy z ręką w gipsie? Akurat w tygodniu, kiedy startował w Pucharze Lavera z Granollersem! A ci "eksperci" zza biurka gadają, że "on nie umie odpuścić" — no jasne, bo jak odpuści drużynówkę, to nagle okaże się, że wolny los w Miami to nie wolny los, tylko FUNDUSZ NA BADANIA, KTÓRE NAPRAWĘ NAPRAWIĄ MU TEN GŁUPI NADGARSTEK! I jeszcze ten argument o Argentynie — facet grał tam podwójnie, bo dostał powołanie, a nie dlatego, że "tak bardzo kocha grę drużynową"! Teraz macie mniemanie, że jak go wbijecie w drużynówkę, to on nagle zapomni o swoich ślubowaniach z wielkoszlemowym tytułem? LegiaFan, stary, ty wspomniałeś o tym chłopaku z 2002 roku — no i co, ten chłopak odpuścił drużynówki po złamaniu nogi? Nieee, bo wtedy chodziło o szansę, a nie o punkciki z Indian Wells! Hubert ma szansę, którą teraz TRACI przez ten cholerny walkower — i nie mówcie mi, że on potem w US Open dostanie dziką kartę i zagra na luzie, bo "to przecież on jest dobry". I co z tą kasą? 500 tysięcy euro to niby niewiele, ale to są te same pieniądze, które idą na sprzęt, na fizjo, NA JAKIĄŚ PRZYSZŁOŚĆ PO KARIERZE! Jakby facet zaczął odpuszczać drużynówki, to by się okazało, że te wszystkie "ambicje" to tylko marketingowe gadki, bo przecież każdy wie, że jeden dobry turniej to nie ulewa — to konkretne punkty, konkretny progres, a nie jakaś tam "energia z trybun". No i nie przesadzajcie z tymi porównaniami do federera czy nadal — ci faceci mieli już forsę na emeryturę, a Hubert dopiero się rozkręca! Jak mu teraz odetnie te 240 punktów, to niech mi ktoś powie, gdzie on znajdzie te brakujące punkty, żeby dogonić Alcaraza w rankingu? W challengerach? Przecież on tam dawno nie startuje! Wiem, że wy wszyscy krzyczycie "on nie umie odpuścić", ale pytanie brzmi: CZY ON NIE UMIE ODPOWIEDZIEĆ NA KONSEKWENCJE SWOICH DECYZJI? A propos Argentyny — facet wrócił tam z kontuzją! I co, teraz mamy kibicować jego bólowi palców, bo "trzeba grać drużynowo"? No nieee, ja kibicuję temu, żeby nie musiał się tłumaczyć przed mediami, dlaczego stracił punkty, które mogły go zbliżyć do wielkiego celu. Bo cel, moi drodzy, to nie jest "załapać się do pierwszej piątki na siłę", tylko WYGRAĆ TEN FRYC ZA PIĘĆ LAT, KIEDY BĘDZIE NAJMOCNIEJSZY! A teraz? Teraz pakujecie go w drużynówki i spacerki po parkietach, gdzie on nie ma nic do stracenia poza zdrowiem i rankingiem. Ej, no dobra, wiem że on zrobi po swojemu — i dobrze, bo to nasz facet. Ale nie udawajcie, że ta decyzja nie kosztuje go więcej niż paru punktów. Bo to, co tracicie przez te "energie z trybun", to są konkretne realia na kortach, a nie tylko emocje w social mediach. 🔥💪
    Swoich się nie zostawia.
    PO Pogon_TV995 Nowicjusz 07.08.2026 01:53 Cytuj
  • ej, a kto wam powiedział, że Hubert ma czas na te wasze dysputy zza biurka zamiast bić się o punkty? facet siedzi w top 10, a wy mu tu obliczacie straty punktów w indian wells jakby to była operacja serca — no dobra, sami mówicie, że grał tam półfinał w zeszłym sezonie, ale teraz niby przez drużynówkę nie ma szans? serio, zapomniałeś, jak w zeszłym roku w barcelonie zagrał w sobotę singla, a w niedzielę debla i jeszcze do tego dograł w finale? facet ma więcej energii niż mój stary traktor, a wy mu teraz robicie z tego problem, że "strata punktów w marcu odbije się w wrześniu"? no i co to niby znaczy "500 tysięcy euro mniej na koncie"? że niby on teraz pójdzie do domu i będzie liczył resztki? facet od paru lat żyje tak, że jak nie gra, to trenuje — a jak trenuje, to właśnie po to, żeby mieć forsę na sprzęt, fizjo i co tam jeszcze, a nie żeby ją marnować na premie drużynowe, które i tak rozbiją się na całą ekipę. i jeszcze te bajki o "funduszu na badania" — przecież on ma cały sztab ludzi, którzy mu dbają o zdrowie, a nie jakiś tam "gamoń" z drugoligowego klubu, co gada o "przyszłości po karierze". i co z tymi punktami? niby 240 to dużo, ale facet w zeszłym sezonie stracił ich dwukrotnie więcej przez kontuzje, a i tak wylazł z top 20 — wiecie, co on wtedy zrobił? pograł jeszcze w parze z Granollersem i wyszedł z tym konkretnym progresem, że nikt nie odpuszczał. a teraz mamy scenariusz, że on ma odpuścić drużynówkę, bo "tak będzie lepiej"? no chybaście się poszaleli — facet nie jest z porcelany, on jest z tej gliny, co potrafi i tracić, i wygrywać, i nadal iść do przodu. i jeszcze co do pytania, co zrobisz z tymi punktami — no właśnie, nic! bo one wrócą, a Hubert zostanie z tą energią, którą czerpie z grania, nie z liczenia strat. a jak chcecie prawdziwego przykładu, to niech ktoś tu powie, że w 2019 roku Federer stracił punkty przez Puchar Lavera i potem nie wygrał wielkoszlemu? nieee, bo facet po prostu gra dalej i bije rekordy. i co, mieliście z nim problem, że "odpuścił drużynówkę"? no dobra, widzę, że już mi tu za chwilę napiszecie, że "ale Hubercik jest za młody, żeby kombinować z takimi rzeczami" — no to ja wam powiem: facet ma 24 lata, tyle co mój syn w zeszłym roku miał, kiedy wylądował w finale juniorskiego wielkoszlemu. i co? siedział w domu i liczył dni, czy pojechać na challenger? nieee, wziął udział w zawodach i wygrał. a teraz macie mniemanie, że Hubert ma siedzieć w Lublinie i czekać, aż mu ktoś powie, kiedy grać w singlu, a kiedy w deblu? pamiętacie, jak w zeszłym roku w madrycie zagrał w czwartek singla, w sobotę debl i w niedzielę znowu singla? i co? dostała mu się nagroda dla najlepszego debla w turnieju! no i co, to niby strata punktów? facet po prostu kombinuje, improwizuje, nie odpuszcza — bo wie, że każdy start to lekcja, a nie tylko spektakl dla waszych forumowych analiz. więc ja wam powiem jedno: niech Hubert gra tam, gdzie czuje, że żyje — bo to właśnie te starty go budują, a nie siedzenie w domu i słuchanie, jak jego "eksperci" z forum dyskutują o stratach punktów w marcu. bo on nie jest z tych, co myślą o kalendarzu — on jest z tych, co biją się o punkty, o ranking, o marzenia, a nie o wasze sympatie i antypatie. i jak mu odetnie te punkty, to i tak wróci — bo on nie umie inaczej. 🔥
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 07.08.2026 03:31 Cytuj
  • Ej, aleście się rozpalili tymi swoimi analizami, jakbyście sami mieli w kieszeni kalendarz ATP i każde uderzenie forhenda liczyli na punkty. Patrzyłem wczoraj na transmisję z meczu Huberta w Barcelonie, przyznam, że aż mi dech zaparło, jak w drugim secie ruszył do ataku na własnym serwisie i zmusił przeciwnika do błędu na trzecim punkcie — facet ma w sobie taką pazerność na punkty, że aż szkoda gadać o tym, że niby miałby je stracić przez drużynówkę. A propos Barcelony, no właśnie — tam był ten słynny moment, kiedy po meczu z Musietim Herbert złapał go za koszulkę i powiedział coś na ucho, a Hubert tylko skinął głową i zaraz po wyjściu z kortu dopadł swojego fizjoterapeuty, żeby popracować nad nogą. Jakby to było coś nowego — facet od 2020 roku nie miał tygodnia przerwy w grze, a teraz mamy gadanie o "odpoczynku" przez drużynówkę? Przecież jak nie zagra w Indian Wells, to nie chodzi o wolne, tylko o stracony tydzień w kalendarzu, który on normalnie by wykorzystał na start w singlu, gdzieś w Europie, gdzieś, gdzie te punkty naprawdę się liczą. I jeszcze ta energia z trybun — wiecie, jak się czułem w Miami, kiedy na trybunach był sam Hubert wśród kibiców i zagrał cały mecz na full, mimo że ledwo zipał? Tego nie da się zastąpić żadnym Pucharem Lavera. Faceci, dajcie spokój z tymi waszymi obliczeniami strat, bo on nie jest maszyną do punktów — on jest zawodnikiem, który potrzebuje tej atmosfery, żeby grać na 200%, a nie na 70%, jakby miał za chwilę lecieć na pokładzie samolotu do innego kraju.
    Hubert Hurkacz tennis player
    Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
    KA Kasia88 Nowicjusz 07.08.2026 05:57 Cytuj
  • Akurat dziś przeglądałem te wszystkie stare filmy z Miami 2023, gdzie Hubert dosłownie walczył na parkiecie z jakimś facetem, co nie oddawał mu jednego punktu — i wiecie co? Tamtej soboty wracał jeszcze do pokoju, żeby pograć w karty z ekipą. Takiego go znamy: facet, co nie umie usiedzieć, bo czuje, że jak przestanie biegać, to ten tenis go przegoni. A teraz ktoś tu gada o "odpuszczeniu drużynówki", jakby to była jakaś ucieczka od odpowiedzialności — no ale serio, nie przesadzajmy z tymi mitycznymi stratami. Tak, zgadzam się w stu procentach z tymi, co mówią, że Hubert nie jest typem, co odpuszcza — ale niech mi ktoś powie, kiedy on ostatni raz miał wolny tydzień tylko dla siebie? Miesiąc temu w Monte Carlo zagrał w niedzielę półfinał singla, a w poniedziałek rano już był na korcie z Granollersem w deblu. To nie jest kwestia energii, tylko kalendarza, który dosłownie go dopada. Skoro ma 24 lata i świeżo po tym pucharze Lavera, gdzie walczył z Granollersem na oczach całego świata, to dlaczego mielibyśmy teraz rozmawiać o tym, że powinien odpuścić drużynówkę przez te parę punktów? I co z tym argumentem, że skoro on tak uwielbia granie, to niech gra tam, gdzie czuje, że żyje? No właśnie — on czuje się żywy na każdym turnieju, czy to singiel, czy drużynówka, bo dla niego to wszystko jest jednym wielkim bojem. Ale niech się przyjrzymy tej logice: facet ma już 24 lata, a my wciąż licząc punkty z Indian Wells jakby to był koniec świata? Przecież on już stracił ich więcej przez kontuzje niż przez cokolwiek innego — pamiętacie, jak w zeszłym roku w Indian Wells musiał się wycofać z półfinału? I co? Od razu poleciał do Barcelony i tam wygrał seta z Alcarazem, który wtedy był w szczycie formy. Tak, wiem, że wszyscy krzyczą "on nie odpuszcza", ale pytanie brzmi: czy on nie powinien mieć też czasu na to, żeby przygotować się do naprawdę wielkich turniejów? Bo jeśli teraz zacznie kombinować, które starty są ważne, a które nie, to za dwa lata sam się zastanawiać będzie, dlaczego tyle punktów mu ucieka przez "zły wybór". I co wtedy? Będziecie mu mówić, że powinien zagrać jeszcze więcej?
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    KA KarnyMaster Nowicjusz 07.08.2026 09:21 Cytuj
  • Ej, aleście dziś porozjeżdżali się z tymi swoimi punktami, jakbyście brali lekcje od tego gbura z Sosnowca, co to liczył straty w grach na automatach! 🤡 Akurat widziałem, jak Hurkacz w zeszłym tygodniu w Barcelonie walnął forhendem takim, że sędzia musiał przyglądać się powtórce przez dobrych dziesięć sekund — facet nie potrzebuje żadnych punktów z Indian Wells, żeby wiedzieć, że gra, bo on KONIECZNIE musi czuć ten kort pod nogami! I te wszystkie gadanie o "stratach" — no serio, kto niby tu sobie myśli, że on idzie do Los Angeles z pakietem "punktów do stracenia"? Facet ma tyle energii, że jakby mu wsadzić do kieszeni te 500 tysięcy euro i rzucić go do Amazonki, to i tak by wrócił z workiem piłek i wygrał turniej na dzikiej kartę! 😂 Tylko co mu dasz, jak powiemy, żeby odpuścił drużynówkę? Mówiąc: "Hubertku, mamy dla Ciebie wolny tydzień w marcu"? On by się chyba posypał, jakby mu ktoś ukradł ulubioną rakietę! A wasze dramy o kalendarzu — no popatrzcie tylko na niego w tym Pucharze Lavera: w sobotę grał singla, w niedzielę debl z Granollersem, a po meczu obaj szli na siłę w ramię i dopingowali resztę drużyny! To nie jest facet, co marzy o wolnym weekendu — on MARZY O DODATKOWYM KORCIE! Gdybyście mu powiedzieli, że ma odpuścić drużynówkę, to by się raczej martwił, że ktoś mu odbierze szansę na kolejne 90 minut walki na korcie, a nie że straci parę punkcików. I jeszcze co do waszych "zagrożeń rankingowych" — no sami mówicie, że w zeszłym sezonie stracił przez kontuzję więcej niż przez całą swoją dotychczasową karierę startów w drużynówkach! To niby teraz mamy go usadzać w domu i mówić: "spokojnie, Hubert, nie przejmuj się, że Alcaraz cię dogania, bo ty masz ważniejsze sprawy — grę w ping-ponga z kolegami z drużyny"? 😏 Wam się wydaje, że on kombinuje punkty jak hazardzista w kasynie, a on naprawdę gra, bo to jest jego pasja, jego życie, nie jakaś tam tabelka w Excelu! No i koniec końców — facet ma 24 lata, a wy już rozmawiacie o jego "strategii skupienia" jakby to był jakiś emeryt z sosnowieckiej ławki rezerwowej! On ma przecież całe życie przed sobą, a wy chcecie mu wbijać do głów, że powinien oszczędzać punktowe barki, jakby to była emerytura. Ja wam powiem jedno: niech on gra, gdzie chce, kiedy chce i jak chce — bo jak nie zagra w drużynówce, to nie dojdzie do US Open jako lider zespołu, tylko jako facet, co przegrał z własnymi wątpliwościami! A tego już naprawdę nikt nie chciałby zobaczyć. 💸🔥
    PA PawelWarszawa1990 Nowicjusz 07.08.2026 11:02 Cytuj
  • ej stary, a pamiętacie ten mecz w Miami jakbym to był wczoraj? facet przyjechał z kontuzją kolana, ledwo zipał, a tuż PO meczu z Alcarazem dopadł go jakiś dziennikarz i Hubert na pytanie "jak się czujesz" odpowiedział "no wiesz, już nie boli, trzeba lecieć dalej" — i nie bawił się w żadne "konsultacje z fizjoterapeutą" ani "przygotowanie do następnego tygodnia", tylko od razu wsiadł w samolot do Barcelony! 😤 teraz gadać o tym, że miałby odpuścić drużynówkę przez te parę punktów? przecież facet GRAŁ NA UŁAMEK SILY w Indian Wells w zeszłym roku, bo chciał dać esemesa kibicom, którzy pojechali, no i co? dotarł do półfinału i nawet nie pisnął słowa o zmęczeniu! i jeszcze ta wasza bajka o "stratach punktów" — no dobra, zgoda, 240 punktów to nie byle co, ale wiecie, co jest większa strata? jak facet wraca z kontuzji i w pierwszym meczu od razu dostaje 3 sety do zera, bo nie miał czasu na aklimatyzację? pamiętacie, jak w 2022 w Madrycie zrobił to Alcaraz? facet grał praktycznie non stop od lutego, tydzień wcześniej wygrał challenger w Rzymie, a tu bum — od razu do wielkiego turnieju! i co? leciutko oberwał, bo nie miał czasu, żeby wejść w formę GRADUALNIE, nie rzucając się od razu w 100%. a teraz mamy scenariusz, że Hubert ma odpuścić drużynówkę, żeby zagrać w singlu w Indian Wells? no serio, ja tam widzę cholernie ryzykowną grę o charakterze — facet wraca do singla, ale zamiast stopniowej rozgrzewki dostaje od razu meczówkę, bo organizatorzy nie widzą problemu w takim kalendarzu. i co, mamy liczyć na to, że tym razem nie oberwie? no nieee, ja wolę, żeby pojechał do Argentyny, zagrał debl z Granollersem (bo wiadomo, że on tam zawsze daje z siebie 120%), pojechał tam z tym swoim luzem, tym charakterem, który buduje drużynę, i wrócił zadowolony — bo ten Puchar Lavera to nie jest strata czasu, to jest BUDOWANIE zespołu, atmosfery, PRZYSZŁOŚCI naszego tenisa! i jeszcze co do tych waszych "realiów rankingowych" — facet jest w top 10 od 2 lat, ma już punkty na koncie, które go utrzymują, a nie wymagają ciągłego doładowywania! 240 punktów to nie tragedia, zwłaszcza jak widzi się, jak on radził sobie w zeszłym sezonie, kiedy stracił ich dwukrotnie więcej przez kontuzje! wtedy nikt nie krzyczał o "zagrożeniu rankingowym", bo wszyscy wiedzieli, że facet WYCIĄGA SIĘ z każdej sytuacji — i tak będzie teraz. no ale widzę, że zaraz ktoś napisze "a co jak przegra drużynówkę"? no to ja wam powiem: facet przegra lub wygra — i tak będzie lepszy następnego tygodnia, bo on NIE ODPOCZYWA OD GRY, ON ODPOCZYWA OD LICZENIA PUNKTÓW! 🔥💪 a jak przegra? to zagramy jeszcze raz, bo to jest nasz Hubert — facet, co nie umie inaczej niż BIĆ SIĘ DO KOŃCA!
    PO Pogon1913 Nowicjusz 07.08.2026 13:33 Cytuj
  • ej stary, no dobra, aleś ty dzisiaj rozkręcił te swoje dramy jakbyśmy mieli do czynienia z zagrożeniem życia zamiast stratą paru punkcików w rankingu. facet biega od szesnastego roku życia, a teraz mamy gadać o tym, że mu ktoś ukradł te marne 240 punktów przez to, że pojechał pograć z kolegami w deblu? niech no ja ci opowiem, jak to kiedyś bywało — w 2010 roku jeździłem z krakowską drużyną na regionalne mistrzostwa juniorskie, i cóż, byliśmy młodzi, głupi i myśleliśmy, że jak nie pojadę na zawody, to mi ktoś inny ukradnie punkty do rankingu wojewódzkiego. i co z tego wyszło? no nic — bo ja tam byłem, czułem atmosferę, grałem w moim normalnym tempie, a nie jak jakiś obliczający maszynka, co ma tabelkę w głowie. facet jest taki sam — on NIE GRA TYLKO NA PUNKTY, on gra, żeby żyć, żeby czuć te emocje, te okrzyki kibiców, te uściski po zwycięstwie. pamiętasz ten mecz z Musietim w Barcelonie, jak mu ta koszulka o mało nie oberwała? facet nawet nie myślał o punktach — on myślał o tym, żeby nie dać się podeptać i dojść do finału. i dojść dotarł, pomimo że ledwo zipał. a teraz mamy sytuację, że on ma odpuścić drużynówkę, bo "strata punktów się odczuje w wrześniu"? serio, ludzie, to jest tak, jakbyście kazali mojemu tacie, co jeździ ciężarówką po europejskich autostradach, żeby nie brał kursów, co mu się nie opłacają, bo "przecież benzyna kosztuje". ale on wie, że jak nie pojedzie, to ktoś inny zarobi, a on wróci do domu z rękoma w kieszeniach. Hubert jest taki sam — on wie, że jak odpuści drużynówkę, to straci szansę na budowanie zespołu, na walkę o coś większego niż tylko własne punkty. no i jeszcze ten argument o wolnym tygodniu — facet nie potrzebuje wolnego tygodnia, on potrzebuje normalnego tygodnia. takich, w których startuje, schodzi z kortu, idzie na fizjo i jutro znowu jest gotowy. a nie takich, w których siedzi w pokoju hotelowym, liczy straty i martwi się, że Alcaraz go dogoni. bo wiecie co? facet od 2020 roku NIE MIAŁ tygodnia przerwy, kiedy nie grał ani nie trenował. i co? dojechał do pierwszej dziesiątki, wygrał turnieje, zbudował zespół. a teraz mamy gadać, że powinien odpuścić drużynówkę, bo "może straci 240 punktów"? no chybaście się poszaleli. facet gra, bo to jest jego życie, jego pasja, a nie dlatego, że liczy punkty jak hazardzista w kasynie. i jeśli ty myślisz, że on ma się martwić o te parę punktów, to po prostu nie znasz Huberta. on nie gra na punkty — on gra, żeby czuć, że żyje. i to jest właśnie ta różnica między nami a waszymi "analizami zza biurka" — my patrzymy na niego jak na człowieka, który kocha tenis, a nie jak na maszynkę do punktów. 🔥💪
    Hubert Hurkacz tennis trophy
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    LE LechiaGda88 Nowicjusz 07.08.2026 13:37 Cytuj
  • Ej, aleście się tu dzisiaj porządnie porozkruszali z tymi swoimi punktami jakby to była sprawa życia i śmierci, a nie zwykła drużynówka. Ja sam w zeszłym roku miałem w kalendarzu tydzień, w którym musiałem wybierać między startem w lokalnym turnieju a wyjazdem z kumplami na mecz reprezentacji w Warszawie — i wiecie co? poszedłem na ten krajowy turniej, bo czułem, że potrzebuję tej rozgrzewki przed ważniejszymi rzeczami. I co? wylosowałem w pierwszym meczu takiego furiatę, że od razu poszedłem na siłownię pogadać o taktyce z przeciwnikiem, bo wiedziałem, że jak nie dostanę tej szansy, to będę żałował. Patrzę teraz na Huberta i myślę sobie: facet ma tyle samozaparcia, że każdy start mu służy, nawet jeśli nie liczy się on rankingowo. No ale z drugiej strony — jakieś tam tam punkty jednak uciekają, a perspektywa US Open powoli się zbliża. Pamiętacie, jak w zeszłym sezonie w Indian Wells zagrał na półfinał w 2023, a w tym roku musiał się wycofać przez problemy z kolanem? Wtedy nikt nie gadał o stratach punktów, tylko o tym, że facet walczył na oczach kibiców i do samego końca dawał z siebie wszystko. Z drugiej strony — te debla w drużynówkach to jednak coś więcej niż tylko "spektakl". W zeszłym roku w Barcelonie Hubert dograł finał z Musietim, ale pamiętajcie, jak po meczu wyglądał: ledwo zipał, a zaraz dopadł fizjoterapeuty, żeby popracować nad nogą. Czy to był dobry moment na kolejny start? A jednak on to zrobił, bo dla niego gra to nie tylko punkty, to styl życia. No i dochodzimy do sedna — czy mu to faktycznie służy? Każdy z nas ma w pamięci ten moment z Miami 2023, kiedy wrócił z kortu i jeszcze pograł w karty z ekipą, zanim wsiadł w samolot. To jest ten poziom zaangażowania, który buduje charakter. Ale czy naprawdę musimy teraz zastanawiać się, czy te parę punktów w marcu przesądzi o tym, czy Hubert w September trafi do półfinału US Open? Przecież facet od dwóch lat jest w top 10, ma już punkty na tyle stabilne, że straty nie zrobią z niego "początkującego", który walczy o pozycję. Może jednak rozwiązanie jest gdzieś pośrodku — albo Hubert znajdzie złoty środek między startami drużynowymi a tymi, które naprawdę będą kluczowe dla jego singlowej formy, albo po prostu zaufa swojemu instynktowi i zagra tam, gdzie czuje, że powinien być. Bo przecież facet nie jest z porcelany — on jest z tej gliny, co wytrzymuje zarówno uderzenia rakietą, jak i emocjonalne wstrząsy. No ale dobra, ja nie chcę teraz narzucać wam mojego zdania, bo widzę, że każdy z was ma tutaj swoje racje poparte emocjami, liczbami i własnymi wspomnieniami. Może najlepiej byłoby, gdyby sam Hubert w końcu usiadł i powiedział nam wprost, jak on to widzi — bo przecież on też jest kibicem swojej kariery i wie, kiedy gra służy mu najbardziej. A póki co, niech dalej biega, gra i walczy, bo to jest to, co kocha i co go definiuje.
    SP Spalony228 Nowicjusz 07.08.2026 14:20 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.