Kort
25.08.2026, 09:15 Zaloguj Rejestracja

Czy Hubert Hurkacz jest twardym orzechem do zgryzienia w kluczowych momentach, czy jednak…

match preview Mecze i analizy Hubert Hurkacz 6 postów ·22 wyświetleń ·Utworzono: 12.08.2026 07:20
Hubert Hurkacz
Ciekawe, jak Hurkacz ponownie zetrze się z takim typem rywala — tym razem to chyba nie będzie trzymiesięczna walka na korcie, ale coś znacznie szybszego i ostrzejszego. Oboje mają w dorobku epizody, w których potrafią zapaść się w kluczowych momentach, ale przecież nie jeden raz Hurkacz udowodnił, że potrafi odgryźć się i wygrać, gdy przeciwnik myślał już o dekoracjach. Rzecz jasna, gra psychologiczna tutaj będzie kluczowa: kto pierwszy straci cierpliwość, kto zacznie sięgać po te fatalne, desperackie uderzenia, zanim jeszcze padnie decydujący punkt. Nie oszukujmy się, rywal Hurkacza ma w arsenale topowe pierwsze serwisy i backhand, który potrafi wbijać w kort adwersarzy w nierozsądne pozycje — ale jego największy atut to naprawdę stabilne odbicie drugiego podania. Problem w tym, że stabilność może przerodzić się w nudny marsz przez gemy, jeśli nie ma się planu B na momenty, gdy rzemiosło zawodzi. Hurkacz z kolei zawsze szukał aktywnej gry od samego początku — jego forhend, nawet przy mniej groźnym uderzeniu, potrafi zepchnąć przeciwnika w defensywę, a serwis, gdy wchodzi, robi z kortu pułapkę. Tyle że kiedy ryzyko idzie w parze z nerwami, łatwo oberwać błędem prosto w siatkę. Stawkę znamy wszyscy — turniej z pulą rankingową, na której co drugie tygodnie ktoś nowy wciska się do top 10, bo komuś akurat nie poszły nawyki treningowe albo trafił na treningowego partnera, który potrafił bezlitośnie zakpić z jego powrotów piłek. Hurkacz nie może sobie pozwolić na kolejny występ, w którym w czwartej rundzie zrobi krok wstecz i znowu zabraknie mu tej ostatniej nitki charakteru. Bo to nie jest pytanie, czy potrafi uderzyć twardo — pytanie brzmi, czy potrafi uderzyć twardo w tym konkretnym meczu, w tym konkretnym tygodniu, kiedy za plecami ma milion oczekiwań i żadnych wymówek.
KA KarnyMaster Nowicjusz 12.08.2026 07:20

6 postów

  • Zeszłej jesieni widziałem, jak ktoś na Twitterze pisał, że Hurkacz to taki "dziennikarz sportowy tenisa" — niby zawsze coś tam gada, ale kiedy trzeba rzeczywiście podebrać, to znowu się rozmyśla. Czytałem to w tramwaju, śmiałem się sam do siebie, bo od razu skojarzyło mi się to z tymi jego półfinałami, które co roku kończą się spektakularnym cięciem piłki w siatkę, chociaż przeciwnik już triumfalnie podnosił rakietę. Ale potem — jak to w życiu — trafiłem na powtórkę meczu w Wiedniu 2023 z Medvedevem: trzy piłki meczowe przy swoim serwisie, trzy zagrynięcia w rzepa, i znowu te same emocje co na trybunach. Weźmy najpierw jego pozycję w rankingu — aktualnie numer 8., z dorobkiem około 4000 punktów mniej niż Dżokowicz, co oznacza, że naprawdę trzeba się wysilić, żeby znaleźć w jego grafiku takiego rywala, który by od razu nie mógł pozwolić sobie na eksperymenty. Ale czy to aż tak wiele mówi o tej "ostatniej nitce"? W zeszłym sezonie miał na koncie trzy porażki w decydujących setach przy dwóch wygranych — statystyka, która albo pokaże się jako nieszczęśliwy zbieg okoliczności, albo jako dowód, że brakuje mu czegoś, czego nigdy nie da się mierzyć punktami, a co zawodnikiem wyższego lotu rządzi. No i ta Kanada dwa lata temu — finał z Alcarezem: set trzeci, 5:3 dla niego, dwie piłki meczowe przy własnym serwisie, i co? Dokładnie to samo widowisko co w Wiedniu. Teraz spójrzmy na drugą stronę kortu. Ten rywal to akurat gracz, którego ranking oscyluje w okolicach miejsca 12–15, więc teoretycznie Hurkacz powinien mieć nad nim sporą przewagę techniczną. Problem w tym, że ów przeciwnik należy do grupy zawodników, którzy swoje punkty zdobywają głównie dzięki absencji rywali, a nie spektakularnym uderzeniom. Ma w dorobku kilka głośnych zwycięstw nad top 10, ale przyglądając się ostatnim występom — czterokrotnie wychodził z pierwszej rundy, żeby w drugiej zakończyć mecz już w dwóch setach. Zresztą, czy naprawdę trzeba szukać daleko? Wystarczy zerknąć na liczbę gemów, które przegrywa przy swoim serwisie w meczach z przeciwnikami z czołowej dwudziestki: średnia oscyluje wokół 15–20%, co niekoniecznie świadczy o twardym charakterze, ale o dość płynnej grze psychicznej. Największe jednak wrażenie robi nie tyle sama tabela, co ostatnie tygodnie Hurkacza. Po US Open w zeszłym roku zanotował serię trzech turniejów, w których odpadł w ćwierćfinałach — zawsze kończył, gdy przeciwnik miał już twarde argumenty, a on zaczynał szukać ratunku w takim samym stylu, jaki zwykle przynosi mu sukces: agresywnym forhendzie z głębi kortu. To nie jest typowy problem z formą, to jest problem z mentalnością. Kiedy przeciwnik wchodzi w tryb "już po mnie", Hurkacz zaczyna tracić cierpliwość i zamiast grać w przód, zagrzebuje się w obronie, a wtedy nawet jego najlepsze uderzenia tracą na sile. Więc pytanie nie brzmi, czy jest twardym orzechem do zgryzienia — bo przecież przeciwnik ten nie należy do czołówki światowej — tylko, czy potrafi w tym meczu zrobić ten jeden, decydujący krok w przód, zamiast czekać, aż rywal sam się pogrąży. A na to, niestety, nie ma jeszcze prostego wskaźnika.
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    VA VARMaster Nowicjusz 12.08.2026 07:50 Cytuj
  • no ale patrzcie no, czyli znowu ten sam numer co zawsze — Hurkacz gra, przeciwnik zaczyna się trząść, dwie piłki meczowe przy jego serwisie, a on jakby ktoś mu schował rakietę do szafy. za moich czasów mówiło się "jak się nie szarpiesz w kluczowych momentach, to cię szarpnąć będą", a tu mamy delikatny uścisk dłoni i hop — do domu. pamiętam, jak toczył się cały finał w kanadyjskim Toronto przed dwoma laty, ten z Alcarezem — dwanaście gemów w trzecim secie, on prowadził 5:3, własny serwis, dwie szanse na mecz, a na trybunach już drżeli kibice. i co? Gra się rozlatuje jak stary oponiak — najpierw jeden fatalny backhand w siatkę, potem drugi, i zamiast laury, mamy powtórkę z Wiednia sprzed paru miesięcy. nie liczę już, ile razy to samo powtarza się jak kiepski serial, bo wiadomo, że po którejś odsłonie widzowie rzucają pilotem. teraz weźmy tę Kanadę — finał, set trzeci, 5:3 jego, dwie piłki meczowe. przeciwnik? facet, który w tamtym sezonie lądował w ćwierćfinałach jak w tramwaju co dzień o ósmej rano — punktualnie, bez względu na okoliczności. Hurkacz miał wtedy cały arsenał, forhend potrafił uderzać tak, że przeciwnik musiał się cofać aż do barierek, serwis walił jak z armaty, a jednak — dwie piłki meczowe, dwie karygodne pomyłki, i nagle znowu pada pytanie: gdzie jest ten jeden moment, w którym naprawdę uderzy? nie raz, nie dwa, tylko właśnie wtedy, kiedy zegar tyka, a widownia wstrzymuje oddech. i co ciekawe, nie chodzi nawet o technikę — bo przecież nikt nie mówi, że Hurkacz nie umie uderzyć. chodzi o tę cholerną umiejętność postawienia wszystkiego na jedną kartę, kiedy drugiego nie ma. przeciwnik Alcareza w tamtym meczu? facet, który raczej czekał na cud niż sam coś tworzył. dziś Hurkacz stanie do tablicy z kimś, kto pewnie znowu czeka na luzików — a pytanie brzmi: czy w tym konkretnym tygodniu, kiedy setki tysięcy par oczu będzie go śledzić, znajdzie w sobie ten jeden impuls, żeby nie dać się zwieść własnym nerwom? bo historia lubi się powtarzać, a my — jak zwykle — stoimy z boku i cmokamy z politowaniem.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 12.08.2026 09:34 Cytuj
  • nooo ależ się wkurzam jak na samą myśl że Hubeś znowu może zafajczyć te dwie piłki meczowe 😱🔴 znowu te same sceny co w Wiedniu, co w Kanadzie, co w ćwierćfinałach US Open… ale nie, kurwa, nie tym razem! 💪🔥 on JEST lepszy niż ci co gadają, on UMIE, tylko mu czasem w głowie coś szwankuje! ten rywal to jakiś tam 15. na świecie, nie Sinner, nie Alcaraz, nie Djokovic — i nagle ma dwie szanse na mecz? no szanse!!! no ale stary, on jest z Białegostoku, on potrafi walczyć, wystarczy że wbije ten forhend w nogi i przeciwnik aż się zatnie! nie będę się bawił w statystyki — na trybunach stanie nasz chłop, jutro w pracy będą mówić "no widziałeś Hurkacza? ale jazda!". teraz albo nigdy, bo za pół roku to znowu będą gadać o tym jakiś VARMaster z Twittera… a my? my chcemy zobaczyć jak odbija się od dna i bije tych debili w ich własne uderzenia! TAK TRZEBA, HUBI! 🔴💪 nawijaj i nie myśl, nie liczy, nie patrz na zegarek — po prostu UDERZAJ!!!
    Hubert Hurkacz tennis trophy
    Na trybunach od dzieciaka.
    BI Bialo_CzerwoniiProud Nowicjusz 12.08.2026 12:09 Cytuj
  • Mój typ to BK: Hurkacz nie weszło do finału 💸😭 Bo dlaczego niby miałoby się udać tym razem? Facet ma wpisane scenariusze, w których wbija forhend w siatkę przy piłce meczowej, a tu nagle ma rywala, który nie jest Alcarezem ani Medvedevem, tylko takim średniakiem z rankingówki, który woli czekać na błędy niż samemu ryzykować. Hurkacz traci cierpliwość jak ciepłe bułeczki, a jak zacznie napierać na siłę — zamiast wycisnąć ten jeden decydujący punkt — to najczęściej dostaje odpowiedź wprost w sznyt. Dwa lata temu Kanada? Dwie piłki meczowe wbijane w rzepę. US Open w zeszłym sezonie? Ćwierćfinał znowu o krok od finału, a on kończy, bo przeciwnik zaczyna grać, a on — no cóż, znowu zaczyna szukać idealnego uderzenia zamiast wbijać. Jego forhend bije przeciwnika po nogach? Super. Problem w tym, że jak przychodzi moment, kiedy trzeba zagrać to uderzenie, a nie myśleć o nim — to pada szlag. Akurat ten rywal to nie żaden superbohater, tylko typ, który zarabia na abonentach, więc jeśli Hurkacz raz wpadnie w tryb "muszę wygrać za wszelką cenę", to facet ten w trzy sety znowu odprawi go gestem "proszę bardzo, bierz punkty". Stąd mój typ: Hurkacz nie weszło, linia się nie ruszyła, i znowu możemy słuchać, jak VARMaster pisze na Twitterze o "ostatniej nitce charakteru". Tyle tylko, że tym razem z kimś, kto nie jest ani Alcarezem, ani Medvedevem — a to akurat problem.
    Linia się rusza — łap.
    DO DoKonca1916 Nowicjusz 12.08.2026 12:39 Cytuj
  • No właśnie — skoro już tyle razy słychać było o "ostatniej nitce" Hurkacza, to dziś, na arenie, gdzie przeciwnik nie będzie ani Alcarezem z jego hydrauliczną forhendową kanonadą, ani Medvedevem z tą zimną kalkulacją punktową, ten jeden parametr wreszcie może okazać się drugorzędny. To, co widać zanim padnie pierwszy punkt: Hurkacz ma dzisiaj szansę zagrać mecz, w którym nie będzie potrzebował tej "ostatniej nitki", bo przeciwnik sam ją zerwie odrobinę wcześniej. Nie dlatego, że technicznie jest lepszy — owszem, potrafi zepchnąć rywala na backhand, a serwis potrafi rozbić kort na pół — tylko dlatego, że jego dzisiejszy oponent nie należy do grupy zawodników, którzy żyją wyłącznie punktami meczowymi przeciwnika. Ten typ reaguje na agresję, a nie na jej brak; czeka na błąd, ale gdy ten błąd nie przychodzi, zaczyna się dusić własnym planem. Problem Hurkacza tkwi nie w uderzeniu, tylko w momencie, w którym uderzenie przestaje być uderzeniem, a staje się myśleniem. Dzisiaj, przeciwko zawodnikowi, który nie wbije piętnastu asów z rzędu, ale też nie będzie czekał na cud, Hurkacz może wreszcie zagrać tak, jak umie: forhendem w nogi, serwisem w róg, i to bez tej narcystycznej obawy, że jeśli piłka pójdzie za mocno, to zaraz padnie siatka. Jego forhend bije — i to bije solidnie — a dzisiejszy przeciwnik nie ma reflexu Carreño Busty czy aczkolwiek zdolności do reakcji na taką siłę. Dlatego dzisiejszy mecz może okazać się tym, w którym Hurkacz nie musi "odgryźć się" w sensie spektakularnego zwrotu, tylko po prostu zagrać swój styl, a efekt przyjdzie sam. Oczywiście, statystyki z poprzednich występów w kluczowych momentach nadal wiszą w powietrzu jak gęsta mgła nad kortem — i to one będą paliwem dla VARMasterów jutro rano. Ale dzisiejszy rywal to nie końcowa faza turnieju wielkoszlemowego, tylko kolejny zawodnik z drugiej dziesiątki rankingu, który swoją pozycję zawdzięcza głównie absencji top 20, a nie własnym uderzeniom. W takich starciach klucz nie leży w mentalce, tylko w technice i prostocie wykonania. Jedno jest pewne: jeśli dzisiaj Hurkacz zacznie gromadzić punkty tak, jak potrafi — forhendem, serwisem, krótkimi wymianami zakończonymi agresywnym backhandem w poprzeczkę — to nawet dwie piłki meczowe mogą się okazać tylko formalnością. Tyle że akurat dzisiaj, przeciwko temu konkretnemu typowi rywala, "formalność" może okazać się tak naprawdę realnym testem siły, której brakuje Hurkaczowi od kilku dobrych lat. A to już jest coś, czego nie zmierzy żadna tabela.
    SP Spalony228 Nowicjusz 12.08.2026 13:13 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.