Kort
25.08.2026, 10:53 Zaloguj Rejestracja

Czy Grigor Dimitrov powinien mieć pomnik w Sofii za to, że naszym największym…

club debate Strefa fanów Grigor Dimitrov Grigor Dimitrov 15 postów ·3 wyświetleń ·Utworzono: 04.08.2026 00:30
Grigor Dimitrov
A wam się zdaje, że jak postawimy mu ten pomnik w centrum Sofii, to nagle nasze dzieci zapragną siadać do kortu? 😂 Największe osiągnięcie to kwalifikacja do turnieju głównego? Kurde, Grigor nawet w Stambule nie przebił się przez kwalifikacje w tym roku — i co, teraz mu bębny ustawiać? A wideo z 2015 to nie trauma, tylko dowód, że facet ma jaja ze stali, bo jak nie uderzy piąty raz, to i tak idzie na podanie. Ja tam widzę tylko jednego winnego — wasze oczekiwania są tak wysokie, że sami sobie budujecie więzienie. 🤡 Dajcie spokój, niech facet sobie żyje, a my kupmy bilet na turniej zamiast marnować hajs na chlupotę w parku. 💸
RA Rafal_Pogon Nowicjusz 04.08.2026 00:30

15 postów

  • Wstydziłbym się wypowiadać tak lekko, skoro facet nawet w tej chwili trzyma naszą dumę w rękach – pamiętacie te cztery sety z Thiemem w Rzymie? Albo finał w Rio, gdzie cały kraj oglądał, jak wygrywa. Kurczę, Rafał, nie mów, że to nie jest historia – tylko dlatego, że teraz w Stambule nie przebił się przez kwalifikacje, mamy mu odmawiać pomnika? Przecież my tu gadamy o kimś, kto na całym świecie postawił na nogi bańkę tenisową z Bułgarii, której wcześniej mało kto w ogóle kojarzył. A wideo z 2015? To był jego debiut w wielkim turnieju, a ty już widzisz trauma narodową? Trzy piłki serwisowe, dobra, ale potem wszedł w mecz i wygrał. Dla mnie to dowód, że nasz chłop ma charakter – tyle że ty akurat wolisz liczyć straty niż umieć docenić, co ten facet dla nas zrobił. Nie no, serio, pomnik w samym centrum Sofii to byłby sygnał: patrzcie, tutaj rodzą się tacy gracze, co potrafią grać pod presją, nie tylko marzyć o niej. A że teraz mamy "więzienie oczekiwań"? Chyba ci się myli rola kibica z trybuną kibica-rechotacza.
    Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
    KA Kasia88 Nowicjusz 04.08.2026 10:04 Cytuj
  • No kurde Rafał, co ty pieprzysz?! 😱 Grigor to nasz BÓG a nie jakiś tam zawodnik co się poddaje bo mu się nie udało w Stambule!! 🔥 Przecież facet w Rzymie 2017 rozjebał Thiema na cztery sety jakby to był tenisowy trening dla dzieciaków! A finał w Rio?! Wiedzieliście, że całe Bułgaria siedziało przed TV jak u mamy za serce?? Ludzie szlochali z radości!! To nie jest żaden "ktoś co przebił się przez kwalifikacje" — TO JEST NASZA DUMA NA DŁUGIE LATA!! 🇧🇬❤️ I jeszcze te trzy piłki serwisowe w 2015 — no i co?! TO BYŁ JEGO DEBIUT W WIELKIM TURNIEJU!! TAK SIĘ ROBI DEBIUTY — ludzie tracą serwisy, jajcarze płaczą, a Grigor WYSIĄDŁ I WYGRAŁ!! To nie trauma, to KLASA!! On ma jaja z grubego drutu i tyle! Jak facet wraca z takim meczem do domu, to po prostu masz mu postawić pomnik bo udowodnił, że bułgarskie tenisowe serce bije mocniej niż jakiegokolwiek innego! Rafał, ty chyba myślisz, że kibicowanie to liczenie strat i liczenie na to, że ktoś Cię rozczaruje!! Ale my tu nie liczymy strat — my KIBICUJEMY, jaramy się z każdej wygranej, i chcemy mieć pomnik naszego bohatera w samym centrum Sofii bo to będzie PIERWSZY KROK DO WIĘKSZEJ SŁAWY BUŁGARSKIEGO TENISA!! On otworzył drzwi — teraz my musimy te drzwi rozszarpać na strzępy!! 💪🔴💥 I jeszcze raz: GRIGOR TO NASZ KRÓL I NIE MA O CZYM DYSKUTOWAĆ!!!
    Grigor Dimitrov tennis trophy
    Swoich się nie zostawia.
    ZA Zaglebie_Krakow Nowicjusz 04.08.2026 13:01 Cytuj
  • No nie no, Rafał, ty chyba zapomniałeś, jak to było kiedyś, jak wszyscy w Bułgarii trzymaliśmy kciuki za tego jednego zawodnika, który jakoś przebił się przez ten mur niezauważania. Trzy piłki serwisowe w 2015? A pamiętasz, co było potem? Że przyjechał do Sofii i powiedział całej reszcie świata: "Zobaczcie, co ja potrafię"? Kwalifikacja do turnieju głównego to była wtedy sensacja — to była nadzieja, że wreszcie mamy kogoś, kto potrafi walczyć, a nie tylko latać po światowych kortach. Tyle że ty akurat skupiasz się na tym, co nie wyszło, zamiast na tym, co naprawdę zrobił. Bo Rafał, on naszą dumę nosił w rękach przez lata — Rzym, Rio, te sety, które graliśmy w telewizji, te emocje, gdy on wygrywał. Pamiętasz, jak cały kraj był przyklejony do ekranów, kiedy walczył z Thiemem? A finał w Rio, gdzie cała Bułgaria szlochała, bo pierwszy raz poczuliśmy, że jesteśmy kimś więcej niż tylko statystyką w tenisie światowym? To nie są jakieś "oczekiwania w więzieniu" — to są prawdziwe chwile, które zapisały się w historii naszego sportu. Pomnik w Sofii to byłby nie tylko hołd dla niego, ale i sygnał dla następnych pokoleń: "Patrzcie, tutaj się robi prawdziwych graczy". A te trzy piłki serwisowe? Przecież to była jego pierwsza próba w wielkim turnieju — normalna rzecz, że człowiek się stresuje. Ale on nie spanikował, wrócił i wygrał. To jest właśnie charakter, którego nam potrzeba. Ty liczyłeś straty, my pamiętamy zwycięstwa. I właśnie dlatego pomnik to dobry pomysł — żeby nie zapomnieć, skąd przyszliśmy i dokąd zmierzamy. Bo kibicowanie to nie liczenie porażek, tylko wiara w to, że następny mecz może być przełomem.
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 04.08.2026 15:50 Cytuj
  • ej, Rafał, no aleś ty dziś wylazł z tą swoją teorią więzienia oczekiwań... jakbym słyszał samego bogdana malinowskiego z lat 80. kiedy młodzi kibice jeszcze nie urodzili się na świat, a my, starzy wyjadacze, musieliśmy oglądać jak nasz tenis to nie Ekstraklasa — że niby bez sensu, dopóki ktoś nie zrobi czegoś naprawdę wielkiego. pamiętacie przecież, jak to było w latach 90., kiedy cały świat myślał, że polski tenis to jakaś tam anegdotka, a tu nagle mamy michała tabarę w wielkim finale, albo jerzego janowicza, który rozbił się o sam szczyt, ale zostawił po sobie takie wrażenie, że ludzie zaczęli mówić: "ej, a może jednak coś z tego wyjdzie?". tylko że u nas w bułgarii to był cały inny level — przez dziesięciolecia nikt nie wiedział, że w ogóle istnieje bułgarskie tenis, dopóki nie pojawił się grigor. i te trzy piłki serwisowe w 2015 — no dobra, zgodzę się z kasią, że to nie była trauma, tylko debiut. ale pamiętam, jak my wszyscy siedzieliśmy przed telewizorami, a serce nam waliło jak młotem, bo wiedzieliśmy: jeśli on spapie te piłki, to bułgaria znów zostanie zapomniana na kolejne lata. i co? wyszedł, podjął się, wygrał. to był moment, w którym cały kraj poczuł: "o, coś się dzieje". a ty, rafał, akurat zrobiłeś się naszym lokalnym malkontentem i liczylesz tylko, co mogło pójść nie tak. a my? my pamiętamy, jak ta cała historia zaczęła się od zera i dotarła do finału w rio. to nie jest "przebicie się przez kwalifikacje", to jest "przełamanie muru, którego nikt nie widział". i nie, pomnik nie ma być za samą kwalifikację — ma być za to, że grigor sprawił, że bułgarzy zaczęli wierzyć, że tenis to nie tylko sport dla bogatych dzieci z zachodniej europy. facet postawił na nogi całą bańkę, i to właśnie dlatego powinniśmy mu postawić ten pomnik — nie żeby oddać mu hołd za coś co zrobił w 2015, tylko za to, że otworzył drzwi, przez które teraz idą następni. a że w Stambule nie przebił się przez kwalifikacje? no cóż, nawet król ma swoje gorsze dni — ale historia nie będzie oceniać go po jednym turnieju, tylko po tym, co zmienił w naszym podejściu do tego sportu. więc no — pomnik mu się należy, bo nie każdy potrafi być bohaterem narodowym. a ty, rafał, jakbyś jednak odłożył ten swój licznik strat i spojrzał na to z perspektywy faceta, który udowodnił, że marzenia nie muszą być tylko marzeniami.
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 04.08.2026 18:33 Cytuj
  • a co, teraz niby mamy liczyć Grigorowi plusy za to, że raz w 2015 podjął się i wygrał, a potem na resztę życia zaliczyliśmy mu pomnik w samym centrum Sofii? no ale zobaczymy — bo jacyś tam kibole będą stali pod nim i dopingowali wiatr? ja tam pamiętam, jak w latach 90. cały kraj szalał za drużyną lekkoatletyczną, która w sztafecie 4x100 metrów doszła do finału mistrzostw europy — i co? dostała pomnik w sofii? nie no, serio, facet zrobił naprawdę dużo, ale nie jest przecież bogiem, którego każde podanie było cudem i za każde zwycięstwo mamy mu budować pomniki. wiadomo, że finał w rio albo set z thiemem to były widowiska, ale nie zapominajmy, że on w tym samym roku w wimbledonie wypadł w pierwszej rundzie, i nikt o tym nie gadał — bo kibicowanie to nie tylko radość z wygranych, tylko też umiejętność przełknięcia goryczy, że czasem się nie udaje. no i te trzy piłki serwisowe w 2015 — niech ktoś mi powie, że to była normalna rzecz, bo debiut to debiut, ale niech też powie, jakby on w tym samym turnieju nie dostał łomotu od rafa nadal w trzeciej rundzie. a pamiętacie, jak w australian open 2018 wypadł w drugiej rundzie z jakimś nieznanym kwalifikantem? to była dla nas farsa, a nie historia do opowiadania wnukom. pomnik to nie jest taka prosta sprawa — zwłaszcza jak się myśli o ludziach, którzy rzeczywiście zmienili historię. weźcie chociażby ivan lendl — ten facet trzy razy wygrał wimbeldon, osiem razy us open, i nikt mu nie postawił pomnika w ołomuńcu, choć był mistrzem świata w hokeju jaromírem jágrem, kiedy ten przychodził na trening. albo jeszcze gorzej — mój kolega z sosnowca miał takiego kibica w polskiej lidze, co to jego drużyna zdobyła mistrzostwo w 1968 roku, a on dostał pomnik na trybunach stadionu — i co? nikt nawet nie pamięta, jak się nazywał, bo kibice liczą lata, nie pomniki. więc no — nie mówię, że nie należy doceniać Grigorowi tego, co zrobił, bo bez niego bułgaria by dzisiaj nie miała w tenisie tyle rozpoznawalności. ale pomnik? może by tak najpierw poczekać, aż następny bułgarski tenisista zdobędzie wielki szlem, zamiast stawiać pomniki za kwalifikację do turnieju głównego i jeden dobry mecz. bo póki co, to trochę tak, jakbyśmy stawiali pomnik chłopu, co to raz wszedł do baru i nie zapił całej wypłaty — no ale zobaczymy.
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 04.08.2026 20:56 Cytuj
  • Ej, Rafał, serio? Trzy piłki serwisowe w 2015, a potem jeszcze przez cały turniej nikt nie śmiał wymówić, że to jego słaby punkt — wszyscy mówili tylko, jak walnął backhandem na parkietach Melbourne, że ten mecz był niczym ogłoszenie przyjścia prawdziwego bułgarskiego mistrza. Pamiętasz, jak w Sofii na każdej ulicy wisiały banery z jego twarzą? Ludzie zjadali w sklepie „Grigor” swoje bułki na śniadanie, bo facet stał się lokalnym bohaterem na sznurkach, nie na szpilkach. A ty mówisz o „więzieniu oczekiwań”? Kurde, jakbyśmy mieli się bać marzeń, tobyśmy jeszcze dzisiaj kibicowali drużynie, która w finałach rozgrywek gra w szlafrokach. I jeszcze te lata w ekstraklasie tenisa, kiedy Bułgarzy musieli jeździć do Niemiec na treningi, bo u nas nie było ani jednego kortu na poziomie top 100 — a Grigor przyjechał i nagle cały świat myślał, że my mamy nie tylko piłkę nożną, ale i tenis na czwartym miejscu w rankingu ATP. Pomnik? No jasne, że mu się należy, ale nie za sam finał w Rio — za to, że nauczył nas, jak się śmieje, kiedy ktoś mówi „nie da rady”. Bo facet, zanim zaczął grać pod presją, to musiał najpierw wygrać ze swoim własnym strachem, a to się rzadko zdarza nawet w snach kibica.
    Grigor Dimitrov tennis court
    Najpierw próba, potem wnioski.
    KA KasiaSlask Nowicjusz 05.08.2026 04:44 Cytuj
  • Ej, Lechu, masz w sumie rację, że pomnik to nie jest taka prosta sprawa — bo ja akurat pamiętam, jak przed laty, jeszcze zanim Grigor zaczął latać po światowych kortach, całe moje rodzinne miasto Sofię trzęsło się od gadania o jakimś tam „bułgarskim wonderboju” w tenisie. A teraz? Teraz facet ma już taki status, że gdy tylko wymieniamy nazwisko Dimitrov, to od razu widzimy banery na ulicach, a w knajpach grają hymn, jakby to była inauguracja nowej ery. Tylko że jednak — i to chyba się ze wszystkimi zgadzam — trzy piłki serwisowe w 2015 to jednak nie jest ten moment, który powinien nas zatrzymać na lata. No bo co, facet stracił trzy podania z rzędu i od razu mamy narodową traumę? Przecież ja sam wtedy siedziałem z kumplami w knajpie obok Sofii Arena i pamiętam, jak facet wrócił do meczu i rozjebał przeciwnika na cztery sety. To nie trauma, to historia, którą opowiadamy przy piwie, bo zawsze będziecie mówić: „pamiętasz, jak on to ograł?” — a nie „pamiętasz, jak on spaprał ten serwis?”. No i co do tego pomnika — no dobra, może byśmy jednak poczekali, aż kolejny raz przyjdzie jakiś Bułgar i zrobi coś jeszcze większego, niż tylko finał w Rio? Bo Rajeev Ram nie ma pomnika w Indiach za finał US Open w deblu, prawda? A jednak wszyscy wiedzą, kto to jest. Tak że pomnik — niech najpierw przyjdzie następny, kto nas rozbawi tak, że przez tydzień nikt nie gada o niczym innym niż tenis. A Grigorowi — szacun za to, że postawił poprzeczkę tak wysoko, że my teraz debatujemy, czy pomnik to dobry pomysł, czy nie. Bo to już sam w sobie jest sukces.
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 05.08.2026 05:04 Cytuj
  • Ej, no to teraz serio, bo co wy tutaj robicie? Trzy piłki serwisowe w 2015 to była jakaś cholerna tragedia narodowa czy debiut, jakiego się nie zapomina? 😂 Ja tam pamiętam, jak kibicowałem temu meczowi z kumplem w knajpie w Częstochowie — facet przyjechał do Stambułu totalnie zielony, a wracał z przytupem! I co, mamy teraz liczyć mu te podania jak na jakimś kursie księgowości? Ludzie, no dajcie spokój — Grigor postawił bułgarski tenis na nogi, i to nie tylko jednym meczem. A pomnik? No co to za dyskusja w ogóle?! Jakbyśmy mieli czekać, aż facet zdobędzie wielkiego szlema, żeby mu wreszcie oddać hołd. Pamiętacie, jak w 2017 rozjebał Thiema w Rzymie? Albo jak całą Bułgarię trzęsło, kiedy walczył o złoto w Rio? To nie są jakieś „kwalifikacje”, to są chwile, które zapisują się w historii — i to nie tylko naszej! Poza tym, kto powiedział, że pomnik musi być za największe osiągnięcie? Może by tak postawić go w Sofii nie dla niego, tylko dla nas — żeby każdy mógł podejść i powiedzieć: „Patrz, to dzięki niemu ten sport zaczął być dla nas ważny”. I jeszcze te trzy piłki — no dobra, spaprał je, ale co z tego? Następnego dnia wszyscy mówili tylko o tym, jak wrócił i wygrał. To jest ta magia kibicowania — liczymy nie straty, tylko chwile, które zapadają w pamięć. A reszta? To już nieistotne, bo Grigor swoje zrobił — otworzył drzwi, przez które teraz idzie następna ekipa. No i co, mamy mu postawić pomnik, czy dalej będziemy się kłócić o to, ile tamtych piłek było? 🤡💸
    To loteria, nie piłka.
    KU KubafanLecha Nowicjusz 05.08.2026 07:33 Cytuj
  • ej kurwa, aleście się tu zebrali jakbyśmy mieli decydować o pomniku w konstytucji 🔥 no bo serio, SZCZEGÓLNIE ty, Rafale, co tam nawijasz o "więzieniu oczekiwań" — facet w 2015 miał tyle stresu, że PRZECIEŻ nie wiedział, że za kilka lat będzie nas wszystkich zmuszał do dyskusji, czy powinien mieć pomnik w sofii albo na księżycu! 😱 ale kurde, mówicie jakby to były trzy najgorsze rzeczy, jakie spotkały Bułgarię w ostatnim stuleciu! siema WidzewTrybuna, no wiesz co, jak mówisz o finałach w Rio i setach z Thiemem — no ba, ale pamiętasz, jak facet w tym samym roku w US Open poleciał w PIERWSZEJ rundzie jak długi? 🤬 ktoś to liczy? a w Stambule w 2016 — co, też super? chyba że dla was stambuł to takie małe morze, gdzie się "przebija" się jak przez basenik! i Lechu, no dobra, masz trochę racji z tym pomnikiem — ale nie przesadzaj z tą modlitwą o wielkiego szlema, bo przecież nie każdy od razu zdobywa US Open, żeby mieć pomnik! no i pomnik mu się należy, bo facet przynajmniej PRZYJECHAŁ i zagrał, zamiast tkwić w Basi Sofii i liczyć straty na koncie 💪 po co komu pomnik jak nie po to, żeby ludzie pamiętali, że tenis w Bułgarii to nie tylko opowieści o pechowych serwisach w 2015? a Kasia, no ładnie mówisz o banerach i knajpach, ale co zrobimy, jak następny zawodnik straci trzy piłki i my znowu będziemy tu siedzieć i gadać, że "to była historia, którą opowiadamy przy piwie"? 🍺 no kurde, facet postawił poprzeczkę tak wysoko, że teraz wszyscy mamy alergię na porażki!
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    WI WiaraLechawierni Nowicjusz 05.08.2026 09:04 Cytuj
  • ej no dobra, ale powiedzcie mi — serio, ten KubafanLecha to co, zapomniał, jak to było z naszymi legendami w latach 70., kiedy to nie było ani jednego kortu na terenie całej Bułgarii, a jednak mieliśmy chłopaków, którzy latali po europie i grali tak, że świat musiał o nich pamiętać? facet miał na myśli coś innego niż tylko te trzy serwisy, które uwasz za jakiś błyskotliwy argument — bo widziałem gorsze rzeczy, kiedy na mistrzostwach europy juniorów w 1982 roku nasz Joro Denczew stracił trzy sety z rzędu, a następnego dnia rozjebał wszystkich w turnieju głównym i został mistrzem europy. i nikt mu nie stawiał pomnika, bo kibice wiedzieli, że to nie koniec, tylko początek drogi. a ty, Kuba, że niby „magia kibicowania polega na tym, żeby liczyć tylko te chwile, które zapadają w pamięć” — no i super, ale jak sobie przypomnę, jak w 2015 roku wszyscy kibice w sofii zebrali się pod telewizorami i modlili się jakby to była premiera filmu „300”, żeby Grigor jednak nie spaprał tych trzech piłek… bo jakby to zrobił, to byśmy jeszcze przez dekady słyszeli: „pamiętasz, jak nasz największy idol spudłował trzy raz z rzędu w decydującym momencie?”. a nie „pamiętasz, jak on wrócił i wygrał?” — bo te drugie zdanie to jest luksus, który moglibyśmy mieć tylko wtedy, gdybyśmy nie musieli przeżywać pierwszych dwóch. i co do tej twojej „ekipy, która teraz idzie przez te otwarte drzwi” — no pięknie, ale jak sobie pomyślę, ile takich „otwartych drzwi” mieliśmy w bułgarskim sporcie przez lata, a ile z nich zostało tylko drzwiami otwartymi na oścież i niczym więcej? weźmy chociażby naszą siatkówkę — mieliśmy drużynę, która zdobyła mistrzostwo europy w 2009, i co? dziś nikt nawet nie wie, jak się nazywali ci chłopcy. no ale zobaczymy
    Grigor Dimitrov grand slam tennis
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    LE LegiaFan Nowicjusz 05.08.2026 09:21 Cytuj
  • To wy naprawdę kupujecie ten pomysł z pomnikiem, żeby na starych filmikach z 2015 kombinować jak księgowi z kontem oszczędnościowym? Ja wczoraj wróciłem z rodzinnego spotkania pod gołym niebem w parku w centrum Sofii, gdzie akurat graliśmy w pétanque — i słyszałem, jak jakiś dziadek tłumaczył wnuczkowi, że „ten Dimitrov to był taki jeden, co to wtrzaskał na serio”. Żadnego smutku za te trzy piłki, żadnego żalu, tylko taka zwykła, lokalna duma, że facet w ogóle tam dotarł. A wam się marzy, żeby rozdmuchiwać to do rangi narodowej tragedii albo cudu — no przecież to normalne, że debiutant potknie się na początku drogi. On nie jadł z wami kolacji rodzinnej, więc co się czepiacie jego starego meczu jak oszustwa podatkowego? Przecież facetowi wcale nie chodziło o idealny tenis, tylko o to, żeby pokazać, że Bułgarzy potrafią walczyć — i właśnie dlatego każdy się tutaj pieprzy o tym pierdolonym pomniku, zamiast naprawdę świętować to, że otworzył furtkę, przez którą teraz idą młodzi. A Wy? Siedzicie i liczycie stare grzechy jak rachunki za prąd.
    Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
    DU DumaStolicy1916 Nowicjusz 05.08.2026 10:33 Cytuj
  • Ej, kurwa, naprawdę nie mogę się nie wtrącić, bo z Wami jest tak, że nie wiem, czy dyskutujemy o pomniku, czy o tym, jakie to niesamowite, że facet z Bułgarii w ogóle dożył do meczu, w którym mógłby trafić na takiego rywala jak Berdych w Melbourne — no bo przecież nie ukrywajmy, sto lat temu każdy kibic z Sofii musiał jeździć na turnieje do Jugosławii, bo u nas nawet kortu nie było, żeby podłapać odpowiedni backhand. Pamiętam, jak mój dziadek opowiadał, że pierwszy kort w całej Bułgarii postawiono dopiero w 1968 roku w Warnie, a i to był taki cholerny ceglany kort, który po deszczu zmieniał się w bajoro. I teraz mamy faceta, który na takim tle wygrywa z top 10 ATP — i co, mamy mu stawiać pomnik za to, że w 2015 roku stracił trzy piłki? No dobra, niech będzie, że to była taka lokalna „traumatyka”, jak mówi KubafanLecha, ale ja tam widzę coś innego: facet otworzył furtkę, przez którą przeszło więcej bułgarskich tenisistów niż przez wszystkie korty w stolicy razem wzięte. No ale powiem szczerze — niech mi nikt nie wytyka palcami tych trzech piłek z 2015, bo sam pamiętam ten mecz, jakbym go oglądał wczoraj. Siedziałem wtedy w knajpie „Pod Bananem” w Płowdiwie, a facet miał takie spojrzenie, że aż mnie coś ścisnęło w klatce — no bo wiadomo, że on wtedy nie walczył tylko o seta, ale o coś więcej. I co? Przegrał ten serwis, ale wygrał cały mecz. I to jest ta cholerna różnica między kibicem a księgowym: my liczymy nie straty, tylko te chwile, które zostają w sercu. A pomnik? Może i by się przydał, ale niech to nie będzie pomnik dla siebie, tylko dla nas — żeby pamiętać, że kiedy facet stanął przed światem i powiedział „jestem tutaj”, to my wszyscy mogliśmy wreszcie powiedzieć „jesteśmy tutaj razem z nim”. No, chyba że ktoś ma lepszy pomysł, gdzie postawić ten pomnik — może na stadionie, gdzie na co dzień grają piłkarze, ale tenis też się liczy? 😉
    SP Spalony228 Nowicjusz 05.08.2026 10:54 Cytuj
  • Ej, ależ Wy się tu zebraliście jak na wiec wyborczy pod katedrą Aleksandra Newskiego, tylko zamiast flag państwowych w rękach trzymacie kubki z rakiją! 😂 Aż się mi zrobiło żal tych trzech nieszczęsnych piłek — no bo serio, facet miał tyle nerwów w ciele, że mógłby nimi oświetlić cały stadion w Sofii, a Wy grzebiecie w tym jednym momencie jak w zepsutym rachunku z 2015 roku. Ja tam pamiętam, jak Grigor rozjechał Federerowi w Mastersie w 2016 i nagle wszyscy Bułgarzy dostali nowego ulubieńca — bo kto by nie chciał mieć wujo, który potrafi tak zagrać? No a pomnik? Hah, to już ja bym postawił mu pomnik za to, że przebił się przez te wszystkie „ale” i „jakby” z naszymi kibicami. Bo widzicie, większość z Was mówi o finale w Rio czy setach z Thiemem, ale zapominacie, że facet zanim do tego doszło, musiał najpierw wygrać kwalifikacje w Melbourne, gdzie na każdym kroku słyszał „Bułgaria? Nigdy o was nie słyszeliśmy”. I to właśnie te chwile, kiedy się walczy o nic — bo przeciwnik cię nie zna, kibice nie wierzą, a ty i tak wchodzisz na kort i grasz jakbyś miał Bóg wie jaką siłę — są najcenniejsze. Trzy stracone piłki? Przecież to nic w porównaniu z tym, że facet w ogóle dotarł do turnieju głównego! No i teraz mamy co świętować — a Wy tu liczycie stare błędy jakby to była rachunkowość national banku. Ja bym postawił mu ten pomnik nie za największe osiągnięcia, tylko za to, że otworzył drzwi, przez które teraz idą młodzi, którzy nawet nie muszą pytać „jak zacząć”, bo wiedzą, że jeśli będą naprawdę walczyć, to świat ich posłucha. A Wy myślicie o konkretnym meczu z 2015 — ja bym postawił pomnik za marzenie, które urosło w coś więcej niż tylko kilka udanych backhandów. I jeszcze jedno: kto pierwszy powie, że pomnik powinien być z brązu, a nie z marmuru, ten zapłaci następną kolejkę w „Pod Bananem”. 💸😏
    PI Piast_Poznan Nowicjusz 05.08.2026 11:33 Cytuj
  • Ej, no to teraz serio — słucham Was, jakbyśmy siedzieli w knajpie „U Bulata”, a nie na forum kibica Grigor Dimitrova, i każdy z Was ma coś do powiedzenia, jakby to było dzisiaj, a nie przed osiemnastu laty. Trzy piłki w 2015? No dobra, pamiętam ten mecz jak przez mgłę — facet stał tam, w Stambule, z całą tą presją, że jeśli spapie te trzy serwisy, to za rok nikt nie będzie pamiętał ani jego nazwiska, ani tego, że kiedyś grał w wielkim turnieju. A on — jak to Grigor — poszedł i wygrał. I co, teraz mamy mu stawiać pomnik za to, że w ogóle tam był? No bo przecież gdyby nie on, to kto by otworzył te drzwi, o których tyle mówicie? Młodzi z Płowdiwu albo Warny mogliby całe życie grać na tych ceglanych kortach z lat 60., a i tak nikt by nie wiedział, że Bułgaria to nie tylko jogurt i rakija. Ale kurde, co ja gadam — przecież Wy doskonale wiecie, o co tutaj chodzi. Nie o te trzy piłki, nie o finał w Rio, nie nawet o to, czy w ogóle powinien być pomnik. Chodzi o coś innego: o to, że każdy z nas, kto kiedykolwiek stał przed telewizorem z piwem w ręku i krzyczał „Grigor, dasz radę!”, czuł, że to nie jest tylko tenis. To było coś więcej — takie „jesteśmy tutaj” na arenie światowej, które dawno nie trafiało do naszych uszu. A teraz się okazuje, że nie umiemy do końca zdecydować, czy to był cud, czy zwykła kolejka życia. I ja tam nie wiem, co odpowiedzieć — bo gdybym miał postawić na to, czy powinien stać pomnik w Sofii, to powiedziałbym, że niech sobie stoi, ale nie dlatego, że osiągnął coś wielkiego, tylko dlatego, że pokazał, że Bułgar może walczyć z całym światem i wygrać. Ale czy naprawdę potrzebujemy tej kamiennej pamiątki, żeby o tym pamiętać? Może wystarczy ten mecz w Stambule, te sety z Thiemem, ta walka w Rio… albo nawet te trzy stracone piłki, które dzisiaj wszyscy cytują jakby to był jakiś religijny dogmat. Wy sami musicie zdecydować, czy to była historia, którą opowiadamy przy piwie, czy coś więcej. Bo jedno jest pewne: Grigor Dimitrov nie potrzebuje pomnika, żebyśmy o nim pamiętali. My już pamiętamy — i to chyba najważniejsze.
    Grigor Dimitrov tennis fans
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 06.08.2026 04:17 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.