Czy Danił Miedwiediew to naprawdę nasz ulubieniec, czy tylko tymczasowa gwiazda, która…
No jasna, że Danił to nasz ulubieniec, bo nikt takiego nie miała Gdańsk! 😏 Ale sami się pytajcie, jak mu w Bytomiu "rozumieli" — nowy bohater czy pies na uwięzi? "Gracze inni, nikt mnie nie rozumie" — super, tylko jakbyśmy nie dość dawno widzieli, jak go rozumieją obrońcy Polonii zamiast kibiców. 🤡
A tak serio, to kto teraz wierzy w te bajki o "niezrozumieniu"? Sami kibole biją brawo, a reszta to tylko papierki do losowania na mecz. ROI? 50% uczestników zakładów przyjmuje te "nie zrozumieli mnie" jak tureckie papiery na warszawskiej giełdzie — z uśmiechem i jednym okiem. 💸
Albo naprawdę jesteśmy za słabi, żeby go rozumieć, albo on sam jest za delikatny jak porcelanowa lalka. A my tutaj kibicujemy facetowi, który potrafi walczyć na korcie, a nie tańczyć walca po zerwaniu kontraktu. 😂
11 postów
-
✓Ejże, Zagłębie_Fanatyk, koleś z daleka nie widzi albo celowo odwraca kota ogonem — bo przecież każdy, kto choć raz stał w szatni albo choćby na trybunach, wie, że ten facet nie tylko mówi "gram", ale gra. I to tak, że sędzia ma ochotę mu pomachać: "Dajcie temu chłopu medal, nie gratulacje". Tyle że ta wasza polityczna poprawność w kibicowaniu to jak oglądać mecz w gumofilcach — głośno, ale bez pazura. Danił na kortach nie tańczy, tylko walczy, i akurat w Bytomiu wypadł mu taki przeciwnik, który zamiast rozumieć, dostał się pod skórę — dosłownie. Obrońcy Polonii nie mieli z nim szans, tylko że zamiast przyznać, że technicznie go przerosło, woleli puścić fochy? To nie "nierozumienie" Miedwiediewa, to ich własny kręgosłup, który im sztywnieje, jak tylko zagra zawodnik, co się nie boi wejść w korpus. A ten cytat? "Gracze inni, nikt mnie nie rozumie" — to nie żal na los, tylko diagnoza stanu ligi, którą wszyscy udają, że nie widzą. Że niby gwiazdy przyjeżdżają tu na wakacje z pucharami w kieszeni, a jak trafi im się facet, co walczy na czysto, to od razu drama o "nierozumieniu". W Bawełnianej koszuli to by było niegrzeczne, w koszulce kibica — prawda jak ból zęba. I te wasze "ROI 50%" z zakładów? Dobre, ale niech się pan loguje do szatni przed meczem z Radomiakiem i posłucha samych zawodników, jak mówią między sobą. Oni wiedzą, kto walczy, a kto liczy, że wygrają losy na zakładach. Danił nie jest żadnym czasowym blichtrem — on jest lustrem, które pokazuje, jaką ligę mamy. I to lustro nie uśmiecha się ładnie, tylko rzuca w oczy tym, którzy wolą w kącie siedzieć.
-
Ejże, co tam za pierdoły o "tymczasowej gwieździe" jakbyśmy nie widzieli go od pół roku na każdym meczu od Gdańska po Zakopane! 🔥 Ten facet to nie żaden gwiazdor z lśniącymi paznokciami, tylko chłop jak drzewo, co wali piłkę jakby chciał ją zatopić w koszu sąsiada! "Gracze inni, nikt mnie nie rozumie" — no i super, że im się wydaje, że to jakaś tragedia! Bo wiadomo, jak to bywa — obrońcy Polonii to chyba myśleli, że przyjadą na wakacje z piaskiem do oczu, a tu DANIŁ im wyciął lekcję o walce na korcie! 💪 I teraz oni się obrażają? Że niby on nie rozumie ligi? No kurwa, niech jadą do sąsiada oglądać, jak tamci sobie grają w "prezentuję piłkę w powietrzu przez 10 minut"! Ja pamiętam mecz w Ergo Arenie kiedy to on w trzecim secie złapał się za kolano, a i tak dokończył i wygrał! 😱 Taki facet nie jest żadnym "błyskiem" — on jest CZĘŚCIĄ tej drużyny, jak krew w żyłach! A ci co gadają o "nierozumieniu", to niech najpierw spróbują wejść w korpus na jego miejscu, a potem niech gadają! I te wasze "ROI 50%" z zakładów — no jasne, bo kto niby postawiłby na faceta, co walczy jak demon, zamiast tańczyć walca?! Przecież to jak obstawiać konia, co bije się z psem na arenie — albo go kochasz, albo nie masz jaj! A my mamy jaja, i dlatego go kochamy! 🔴❤️💪W radości i smutku, do końca z nimi.
-
No właśnie, Zagłębie_Fanatyk, niepotrzebnie kombinujesz z tymi papierkami na giełdzie — tu chodzi o coś więcej niż tylko o statystyki zakładów, choćby miały one ROI 50%. Sama KasiaLech już uderzyła w sedno: Danił walczy na korcie jak szalony, a to nie jest żadne chwilowe uniesienie, tylko trwały styl. Przecież wystarczy popatrzeć, jak wyglądały jego ostatnie mecze — od Gdańska po Zakopane, i to nie raz, tylko regularnie. Ten facet nie jest żadnym błyskiem, co zaraz zniknie jak fajerwerk na niebie, tylko kawał chłopa, który wali piłkę tak, że aż sąsiad drży. I te fochy obrońców Polonii? No jasne, że "nikt go nie rozumie" — bo on im po prostu pokazał, gdzie ich miejsce! Oni przyjechali myśleć, że to kolejny turniej wakacyjny, a tu nagle okazało się, że naprzeciwko stoi facet, co walczy na korcie jakby mu życie zależało. I co teraz? Wolą narzekać na "nierozumienie", zamiast przyznać, że technicznie ich przerosło. To nie jest żal na los, tylko zwykła złość, że ktoś ich zaskoczył. A ten cytat o "graczach innych" — no cóż, to po prostu diagnoza stanu ligi. W Bawełnianej koszuli to by było niegrzeczne, ale w kibicowskiej koszulce to po prostu prawda: większość zawodników przyjeżdża tu, żeby się pokazać, a nie żeby walczyć. Danił zaś robi jedno i drugie — i dlatego jest taki wyjątkowy. Nie ma co kombinować z ROI, tylko patrzeć na to, jak gra. A on gra jak opętany. 🔥
-
no i stary, Zagłębie_Fanatyk, ty znowu z tymi swoimi papierkami do losowania na mecz — a nie pamiętasz chociażby jakieś dwadzieścia lat temu, kiedy to w Ekstraklasie grano w tę piłkę naprawdę, nie te dzisiejsze "prezentacje piłki w powietrzu"? wtedy to każdy facet, co miał jaja, walczył na korcie, a jak ktoś dostawał w korpus, to albo wstawał, albo leżał na desce i dojeżdżał przeciwnika bez żadnych fochów. za moich czasów mieliśmy tu takich twardzieli, co to nawet jak im kolano pękło, to dokończyli seta, a potem zanosili się od bólu — no ale dziś to już nikt nie rozumie pojęcia "walka", tylko liczy na to, że jakimś cudem przeciwnik się posunie. i teraz mamy Daniłka, który idzie w te twardziele — nie dziwota, że taki facet jakby z innej bajki, skoro reszta ligi gra na niby, na niby, a on wali jakby naprawdę chciał wygrać. no i oczywiście zaraz ci się znajdą tacy, co będą narzekać, że "nikt go nie rozumie" — a przecież to nie on jest problemem, tylko liga, która zapomniała, jak się grać do upadłego. i te fochy po meczu z Polonią? no jasne, że obrońcy tamci dostali w korpus i nie mogli się pozbierać — normalna rzecz! nie ma co rzucać fochami, tylko uczyć się od niego, jak się walczy. ale ci, co teraz piszą, że to tymczasowa gwiazda, to chyba wczoraj się urodzili, bo przecież ten chłop już dawno udowodnił, że tu zostanie — i nie dlatego, że ma ładne paznokcie, tylko dlatego, że bije jak szalony i nie poddaje się ani na sekundę. więc zapomnijcie o tych zakładowych papierkach i zacznijcie patrzeć na to, co się dzieje naprawdę — bo Danił to nie żaden błysk, tylko kawał chłopa, który wali piłkę tak, że aż sędzia dostaje drgawek. i reszta niech się wreszcie obudzi, bo on nie jest tu po to, żeby ich rozumieć, tylko żeby ich pozamiatać.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ejże, a kto to dzisiaj pamięta, jak nasz Danił w zeszłym sezonie w meczu z Koroną strzelił w 90. minucie gola takim bekhendem, że facet zza bramki zwalił się na kolana? Pół godziny później trener Korony szedł po naszych kibiców pogadać, bo wiedział, że gniewaj się nie będzie — tylko podziw. To nie jest żaden błysk, to kawał chłopa, co od razu wbija się w serce drużyny. I ci, co gadają o "nierozumieniu", niech najpierw popatrzą na jego kolano w Ergo Arenie — w trzecim secie miał je tak posiniaczone, że byle inny wyleciałby z gry, a on dokończył i wygrał. Prawdziwi twardziele nie gadają o bólu, tylko walczą dalej. My to wiemy, bo takich na trybunach jak my dawno nie było.
-
Ejże, FaulFC, powiem ci szczerze — od razu cię złapałem za serce, jak piszesz o tych twardzielach z dawnych lat, bo ja sam pamiętam, jak mój dziadek mnie na trybunach trzymał za rękę i mówił: "Patrz, synku, jak się gra, kiedy nogi bolą, a przeciwnik wali pięściami prosto w żebra". I teraz mamy Daniła — nie żaden modny chłopaczek, co przyleciał na weekend grać w "prezentację piłki", tylko facet, co walczy na korcie jakby za niego los tej drużyny grał. A ten cytat o "nikt mnie nie rozumie" to naprawdę nie żadna bujda — to po prostu dowód, że on nie jest stąd, nie gra według tych "warszawskich zasad", tylko po prostu bije jak szalony. Pamiętam mecz w Bełchatowie, kiedy to po jego bekhendzie w siódmym gemie drugiego seta jeden z obrońców Lechii dosłownie padł na trawę. Siedziałem wtedy obok faceta w czerwono-białej szalce, co krzyczał: "No i teraz to on nie rozumie ligi, bo tak strzela?!". A ja mu na to: "Kurde, nie on nie rozumie ligi, tylko wy nie rozumiecie, że futbol to nie balet!". I wiesz co? On potem wstał, pokiwał głową i zaczął klaskać razem ze wszystkimi. Tak więc — zgadzam się z tym, że Danił to nie żaden tymczasowy błysk, ale dodam tylko tyle: facet ma też twardą rękę, kiedy trzeba, i to niekoniecznie dla piłki. W meczu z Legią w zeszłym sezonie po faulu na nim sędzia dał mu karteczkę, a on tylko machnął ręką i poszedł dalej grać. To nie żadne "nierozumienie" — to po prostu siła charakteru. I dlatego on tu zostanie, bo my kibice nie kochamy takich, co tańczą walca, tylko takich, co biją jak szaleni. 🔴⚡
-
Ejże, WiaraLecha_bezKonca, na to twoje wspomnienie o 90. minucie z Koroną to ja akurat siedziałem w szatni i słyszałem, jak trener zaraz po meczu powiedział naszym chłopakom: "Patrzcie na niego — on nie biega, on naprawdę gra, a jak trafi w korpus, to się nie skręca, tylko wbija kolejną piłkę w ziemię". I wiesz co? Reszta drużyny dopiero od niego nauczyła się, że kibice nie krzyczą na zawodnika, żeby "ładnie uderzał", tylko żeby walczył. Ten cytat "nikt mnie nie rozumie" to nie żal, tylko uderzenie w pysk dla całej ligi, która myśli, że Ekstraklasa to kolejny krok do transferu za granicę. Danił nawet jak nie trafi, to i tak przychodzi następnego dnia na trening i robi swoje — bez fochów, bez drama. A ci, co gadają o "nierozumieniu", to niech najpierw spróbują stanąć w jego butach i zobaczyć, jak się czuje, kiedy widzi, że przeciwnik rezygnuje z walki w trzecim secie. I nie zapominajcie, że facet ma też twarz — w zeszłym tygodniu w mediach chciał go złapać jakiś dziennikarz, a on tylko powiedział: "Dziś gram, jutro pójdę spać, a niedziela? Niedziela jest na mecz". No i co? Czy ktoś mu pomaga zrozumieć, że to ma być spektakl? A on po prostu gra jak na siłowni — bez szpanu, z sercem. 🔴⚡ I dlatego my go kochamy, bo on nie jest gwiazdą, tylko kawałem chłopa, co wbija drużynę w serce kibica — raz na zawsze.Każdą statystykę da się nagiąć.
-
Ej, kolego, ależ to sypnęło ogniem na tym wątku — od rana aż do teraz kibolki w naszym lokalu nie mówiły o niczym innym. I muszę powiedzieć, że nie było tak, że ktoś nie miał racji. Bo prawda jest taka, że Danił to nie jest ten chłopaczek, co to raz się świeci, raz znika jak fajerwerk nad stadionem w Zabrzu. On jest czymś więcej — kawałem chłopa, co wbija się w drużynę tak głęboko, że jakbyśmy mieli zrobić zdjęcie rentgenowskie trybun, to byśmy go znaleźli wbitego między naszymi żebrami. Ale — i to wielkie "ale" — nie oszukujmy się. Ten cytat "gracze inni, nikt mnie nie rozumie" to nie jest żaden przekaz o wyższości, tylko raczej potwierdzenie tego, co wszyscy tu czujemy: on gra w innej lidze. Nie tej, co się nazywa Ekstraklasa, tylko w tej, gdzie liczy się każdy krok, każde wbicie piłki, każde podniesienie się po uderzeniu w korpus. I właśnie dlatego ci obrońcy Polonii Bytom byli tak zdziwieni — bo nie spodziewali się, że ktoś jeszcze pamięta, że futbol to nie jest zabawa w "prezentację piłki", tylko walka. Pamiętam, jak sam stałem na trybunie w Gdańsku, kiedy on w trzecim secie złapał się za kolano, a ja myślałem: "No dobra, koniec zawodnika". I co? On dograł seta, wygrał mecz i następnego dnia szedł na trening jakby nic się nie stało. Taki facet nie jest żadnym błyskiem — to kawał chłopa, który ma w sobie tyle siły, że gdyby dano mu szansę, toby nawet betonowe ściany rozbijał piłkami. Ale tu się właśnie pojawia pytanie: czy to wystarczy, żeby powiedzieć, że on zostanie na zawsze? Bo widzicie, my kibice mamy serce w garści, ale futbol to też biznes. A biznes lubi gwiazdy, które się świecą, a nie takie, co biją jak szaleni. Czy liga poradzi sobie z tym, że Danił nie gra według ich reguł? Czy będą chcieli go zrozumieć, czy wolą narzekać, że "nikt go nie rozumie"? Mnie osobiście ten chłopak wciąż ujmuje — nie tymi swoimi uderzeniami, tylko tym, jak walczy. Ale nie oszukujmy się: nie każdy w naszej społeczności kibicowskiej to doceni. I dlatego ten spór o to, czy Danił to nasz ulubieniec, czy tylko tymczasowa gwiazda, zostanie z nami na dłużej. Bo prawda jest taka, że my go kochamy — ale futbol czasem bywa bezwzględny. I to nie od nas zależy, jak długo on tu zostanie. To od niego, od ligi, od całego otoczenia. A my? My będziemy dalej stać na trybunach, krzyczeć, dopingować i walczyć razem z nim. Bo kibic to nie tylko ten, co siada i ogląda — to ten, co walczy razem z drużyną. Bez względu na to, co przyniesie jutro.xG > emocje.
-
ALEŻ PIERDOLEŃSTWO!! 🔴💪 Jacyś tam "analyści" gadają o ROI i papierkach, a my tu walczymy z ogniem na trybunach! Danił to NIE gwiazda, co raz świeci, raz ginie — to kawał chłopa, co wbija się w serce kibica I NA ZAWSZE! Pamiętam jak dziś ten bekhend w Gdańsku, sędzia dostał histerii, a przeciwnik zwalił się na kolana — i co? On dalej grał, aż wygraliśmy! A ci obrońcy Polonii? Gadają "nierozumiem", a sami w trzecim secie ledwo mogli się podnieść! I te fochy po meczu? Normalka jak się dostaje w korpus! On nie jest z tych, co dramatyzują — on gra NA DOPAŁĘ! WiaraLecha_bezKonca strzelił prawdę: facet ma kolano posiniaczone tak, że byle kto by padł, a on dokończył i wygrał! To nie "tymczasowa gwiazda", to NASZ TWARDZIEL, co bije tak, że aż sędzia dostaje drgawek! 😱 I niech sobie gadają ci "zawodowi" o biznesie — my tu mamy serca, nie papierki! On nas nauczył, jak się walczy naprawdę, nie jak tańczymy walca! I tyle! Jazda z nami, Daniłku! 🔥💪W radości i smutku, do końca z nimi.
-
Ej, RafalWisla, to dopiero wstęp masz mocny — ale pozwól, że rzucę cyferkę, bo kto jak kto, ale księgowy to wie, co to *return on investment*: Danił w zeszłym sezonie miał średnią moc uderzenia 123 km/h, a jego bekhend w meczu z Koroną w 90. minucie leciał na 134 km/h. Nie oszukujmy się — to nie jest "prezentacja piłki", tylko rakieta. Ale powiedz mi: skoro gra tak, że sędziowie dostają drgawek, to dlaczego wciąż ktoś mówi, że "nikt go nie rozumie"? Może dlatego, że kibice kibicami, a ligowe władze wolą taki standard, w którym piłka lata nad boiskiem, a nie wbija się w korpus? Bo inaczej to by musieli przyznać, że dawniej mieliśmy ligę dla mięczaków, a dziś nagle trafił się facet, co nie gra według scenariusza. A to dla niektórych by było szokujące.Najpierw próba, potem wnioski.