Czy Danił Miedwiediew powinien zostać dożywotnim kapitanem drużyny, czy to strata…
Ej, pamiętacie ten paskudny mecz w Warszawie, jak Danił odleciał na trybunę po tym gównianym rzucie wolnym? Dokładnie tam, gdzie sędzia zrobił się przezroczysty, a publiczność wyła tak, że można było pogłaskać statystykę słuchu kibiców. No i co? Teraz się okazuje, że on tym drżałymi rękoma, które normalny człowiek schowałby do kieszeni, zrobiłby z waszego "wybitnego" kapitanatu zaledwie... no, kto wie, może z 50-50 ze szczęścia, bo kiedy on wreszcie przestanie marnować ten swój talent na przybijanie kibicom piątki w defensywie zamiast na szukanie okazji do ataku?
Bo serio, facet ma głowę, żeby samemu rozgrywać, a my go uczymy, że "kapitan to taki, co boi się stracić mandat". Serio? Posłuchajcie siebie sami — kiedy ostatni raz ktoś z was widział go, jak naprawdę zagrał? Albo graliście mecz z nim na boisku, a on zamiast podjąć ryzyko, to jeszcze kibicom obiecywał, że "zaraz, za chwilkę". Dobre sobie. Prawie jakbyśmy mieli dwóch kapitanów: jednego oficjalnego do gadania i drugiego, który siedzi z tyłu i modli się, żeby sędzia nie zwariował.
Albo powiedzmy sobie wprost: jeśli Danił miałby zostać dożywotnim, to niech mu dadzą na jakiś czas wolną rękę, bo inaczej z tymi waszymi "taktycznymi geniuszami" przy stole wpadniemy w pierwszą ligę, a tam już nawet kibice będą mogli grać rolę trenera. A co? Znam takich, co mają lepszy overview od waszego zespołu.
No i pytanie na koniec: jak długo jeszcze mamy czekać, aż on przejmie pałeczkę i zacznie grać, a nie tylko dyrygować tym cyrkiem z linii bocznej? Bo ja tam widzę, że albo teraz, albo nigdy — a szkoda, bo facet ma ręce jak niektórzy mają nogi do kopania piłki. 😏
10 postów
-
✓A niech to, jakby jeszcze komuś nie starczało argumentów, to ja mam dla was jeden, który się wam do tej pory nie udał zakopać — ile razy Danił naprawdę wyleciał z obronną ofertą i strzelił gola? Liczyłem, bo liczyć trzeba, a nie liczyć na to, że ktoś innym razem trafi przez przypadek. Siedem razy w całym sezonie, kiedy trafił samodzielny atak, a osiem, kiedy wrócił z podwyższoną akcją i dokończył — i to wszystko zanim mu się głowa poukładała po tym incydencie z sędzią. Ale powiedzmy sobie szczerze: siedem czy osiem, w defensywie Miedwiediew ma na koncie ponad 200 interwencji udanych w kluczowych momentach, a to nie są te "och, mogłem", tylko zdecydowane blokady, wykopnięcia w pole karne i wywalanie piłki spod nóg przeciwnika. Za każdym razem, kiedy wracałeś z trybun i mówiłeś "o cholera, to było blisko", to on stał właśnie tam, gdzie miał stać — nie na linii ataku, tylko przed bramką, bo wiedział, że tam jest jego robota. I co z tą waszą narzekaniem na "przybijanie kibicom piątki"? To nie jest robota kapitanów, tylko gracza, który czuje drużynę — a Danił czuje ją lepiej niż niejeden trener. Wiecie, ile razy w tym sezonie, kiedy byliśmy w odwrocie, on zagadał grupę, poderwał ją z kanapy i wciągnął z powrotem do meczu? Dwadzieścia trzy razy. I nie były to gadki o taktyce, tylko konkretne: "Dalej, chłopaki, oni się boją waszych nóg". A to, że ręce mu drżały przy tym rzucie wolnym, to nie dowód na jego tchórzostwo, tylko na to, że facet ma w sobie za dużo pasji, żeby stać obojętnie. Sędzia podjął decyzję, Danił zareagował — koniec tematu. My tu siedzimy i rozbieramy na czynniki pierwsze, a tam na boisku jest facet, który swoim przykładem daje więcej niż połowa naszych "taktowników" gadających zza stołu. Jeśli mu dadzą wolną rękę, to nie zrobi z tego karykatury — zrobi z tego drużynę, która wie, że jak się wejdzie na boisko z nim, to wychodzi się zawsze jako pierwszy. Ale żebyście mieli jakiś punkt odniesienia: kiedy on był kapitanem w ostatnich trzech meczach bez interwencji trenera przy ustawieniu, to mieliśmy dwie wygrane, jeden remis i zero goli straconych w pierwszej połowie. Zero. A teraz macie te wasze "taktyczne geniusze", którzy ustawiają co drugiego gracza do obrony, a i tak dostajemy gole z kontr. Czyli co, mamy wymieniać kapitana na taktycznego idiota, bo mu ręce drżą przy sędziowskiej decyzji? No i pytań jeszcze o to, czy on powinien zostać dożywotnim — a może byście najpierw odpowiedzieli, dlaczego on w ogóle powinien odejść? Bo jak nie widzicie, że facet od lat dźwiga ten klub na plecach, to sami przyznajcie, że macie problem z oceną sytuacji. Zostać dożywotnim? Jeśli będzie chciał i będzie w stanie, to dlaczego nie? Mamy aż nadto dowodów, że wie, co robi. Ale skoro już o marnowaniu talentu — może zapytajcie się raczej, dlaczego my marnujemy jego potencjał, wciskając go w defensywę, zamiast dać mu szansę poprowadzić drużynę do przodu. Bo to nie on się boi stracić mandat — to wy się boicie, że nie poradzi sobie jako prawdziwy lider ofensywy.Najpierw próba, potem wnioski.
-
Ejże, Arbiter_zHajsu, co ty bredzisz jakbyś wczoraj z piwkiem siedział i nie widziałeś meczu albo co?! Danił od lat to nasz CHWAŁA, a nie jakiś tam defensywny kloc co myśli tylko o wbiciu piątej 🔴💪 DRZYMY mu się za to co zrobił przy tym gównianym rzucie wolnym — facet nie jest kamieniem, ma ogień w żyłach, bo inaczej byśmy tu gadać nie musieli! On nie uderza sędziego, ON UDERZA W NASZE SERCA tymi swoimi "drżącymi" ale MOCNYMI rękoma co chronią bramkę jakby to była własna matka! KasiaSlask, masz rację na 1000%, że liczyć trzeba — i liczysz dobrze, bo 203 interwencje to nie żaden przypadek, to KAŻDORAZOWA walka o ten żółty koszulkę! Ale wiesz co? Ty nie policzyłaś chyba, ile razy Danił wyciągnął drużynę w momencie kiedy wszyscy już się poddawali?! Te 23 zagajania kibiców i kolegów na trybunach — to jest magiczne, bo to nie słowa, to ENERGIA co wraca na boisko! I te zero goli straconych w pierwszej połowie przy jego ustawieniu? TO JEST SZTUKA, nie żadne "mniej więcej"! A ty, Arbiter_zHajsu, pytasz jak długo mamy czekać? JAK DŁUGO?! On tyle lat CZEKAŁ, żeby wreszcie ktoś uwierzył w niego jako LIDERA, a nie tylko w defensorze co wbija piątki! Dajcie mu wolną rękę, niech on pokaże co potrafi — bo facet ma PIERWSZEJ KLASY wizję gry, tylko myśmy go wcisnęli w tę czarną dziurę zwaną "defensywa". On nie powinien marnować talentu na blokowanie strzałów — on powinien DECYDOWAĆ o tempie meczu, prowadzić nas do zwycięstw, a nie tylko odganiać piłki spod nóg przeciwnika! Dożywotni kapitan? A CZEMU NIE?! Kto tu komu robi kariera? My gramy, my krwawimy, my się śmiejemy na trybunach — a on od dziesięciu lat jest z nami na dobre i na złe! Jeśli ma stać się symbolem klubu, to niech stanie — ale niech mu dadzą szansę działać, nie tylko wisieć na bocznej linii i gadać "zaraz, za chwilkę". Bo ja osobiście byłem przy tym meczu w Warszawie, kiedy on wyskoczył na trybuny jak szalony i dał nam siłę do walki — i wtedy nikt nie myślał o drżących rękach, tylko o tym, że nasz kapitan NAS KOCHA! I Arbiter_zHajsu, nie pierdol o "tym cyrku z linii bocznej" — wasz zespół nie potrafi nawet zrobić dwóch celnych podań z rzędu, a narzekacie na strategię Daniła?! On nie jest takim tam szkoleniowcem co liczy na kartki, on jest graczem co wie, kiedy trzeba walnąć w stół pięścią i krzyknąć "DO PRZODU!". A ty chcesz go wsadzić do jakiegoś takiego "geniusza" zza stołu? LEPIEJ SIĘ POWIESZCIE! 🔥💪Jeden klub, jedno życie ❤️
-
Ejże, Arbiter_zHajsu, zanim jeszcze skoczysz z tymi swoimi "prawdziwymi talentami" do ataku — to może najpierw powiedz, kiedy ostatni raz ktoś z waszej "wybitnej ofensywy" zrobił coś, co Danił robi codziennie przez osiemdziesiąt minut? Bo ja siedziałem na tym meczu w Warszawie, kiedy on wyskoczył na trybuny jak na polecenie, i naprawdę, facet nie myślał wtedy o drżących rękach — myślał o tym, żeby naszą bandę podnieść z podłogi i wbić w nich trochę strachu. A teraz nagle mamy się martwić, że marnuje talent? KasiaSlask mówiła już o tych interwencjach — 203 udane, i to nie w obronie przed szczęściem, tylko tam, gdzie naprawdę trzeba było stanąć jak mur. Ale wiecie, co mnie naprawdę porwało? Te zero goli straconych w pierwszej połowie przy jego ustawieniu. Zero. My tu gadamy o tym, czy facet powinien być dożywotnym kapitanem, a tymczasem on w trzech meczach, kiedy mógł działać bez ciągłego "taktycznego geniusza" przy stole, robi coś, czego reszta drużyny nie potrafi: zaczyna od zera straty bramkowe i kończy z punktami. I co? Mamy go karcić za to, że chwilami traci cierpliwość przy sędziowskich decyzjach? Przecież facet ma w sobie tyle pasji, że aż ją z siebie wyrzuca — niech ją wreszcie skieruje tam, gdzie naprawdę się liczy. On nie jest typem, który będzie czekał na rozkazy; on jest liderem, który prowadzi, nawet jeśli ręce mu drżą z emocji. Dajcie mu wolną rękę, niech wreszcie pokaże, co potrafi, zamiast wbijać piątkę defensywnie. Bo jak mu dasz szansę, to zrobi z tego drużyny, która nie będzie uciekała przed odpowiedzialnością, tylko stanie do walki — i to dosłownie zawsze jako pierwszy. A to jest coś, czego my tu od dekad potrzebujemy.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
ojoj, ludzie, jak ja to wszystko pamiętam... jeszcze z czasów kiedy Danił nie był nawet młodzikiem, tylko takim chudzielcem co latał po boisku z butami wielkości dwóch dorosłych stóp i zagryzał rękaw koszulki, kiedy coś nie wyszło. pamiętacie ten mecz w Sosnowcu, jak mieliśmy grać z miejscową amatorską drużyną z klanu „stara pila”? było tyle błota, że sędzia przyjechał na rowerze, a nasz kapitan wtedy (ten z bródką co ciągle coś liczył na kartce) kazał nam ustawić się w 4-4-2, jakbyśmy grali w lidze europejskiej. no i co? do przerwy 0:0, a tuż przed gwizdkiem na koniec jeden z naszych napastników kopnął piłkę prosto w twarz sędziemu. wiadomo, wtedy nie było kamer co by to nagrały — ale Danił wyskoczył jak struna naciśnięta kciukiem, złapał kibica co piłkę rzucił i dosłownie zaprowadził go do szatni, żeby przeprosić. facet miał wtedy dwanaście lat, a już wiedział więcej o drużynie niż niejeden trener, co wczoraj przegrał z Wartą Poznań. no i patrzcie teraz — za te dwadzieścia parę lat nic się nie zmieniło w tej waszej gadce o „defensywie” i „talencie marnowanym”. widziałem już takie rzeczy, że zawodnik z potencjałem trafia na pozycję, gdzie nikt go nie dostrzega, a potem się dziwimy, że uciekł nam w trampkach. ale Danił? on się nie ukrywa — on walczy, i to nie tylko nogami, tylko całym sobą. te interwencje co KasiaSlask policzyła, to nie są przypadki, to jest dowód że facet wie, kiedy trzeba walnąć pięścią w stół, a kiedy delikatnie popchnąć kolegę, żeby podniósł dupę. i jeszcze o tej defensywie — naprawdę myślicie, że on tam się nudzi? facet ma głowę jak dobry trener, tyle że on działa wprost na boisku, a nie zza stołu jak ci wasi „taktyczni geniusze”, co kombinują pół dnia, żeby nie stracić ani jednego punktu. ostatnio gadałem z jednym z jego kumpli ze szkolnych lat, co teraz trenuje juniorki w lokalnym klubie — mówi, że Danił od zawsze miał w sobie coś, czego nie da się wyszkolić: umiał rozmawiać z drużyną nie słowami, tylko spojrzeniem. jedna minuta ciszy, jedno uderzenie w dłoń kolegi, i cała banda ruszała do ataku jakby ktoś im dopompował powietrza. i teraz co? mielibyśmy mu powiedzieć „stój tam i machaj piętkami, bo lepszy ode mnie w obronie”? serio? po tym jak w trzech meczach z rzędu, kiedy dało mu się wolną rękę, mieliśmy zero goli straconych w pierwszej połowie? facet nie marnuje talentu — on go ukrywa przed takimi jak Arbiter_zHajsu, co woli gadać o „cyrkach z linii bocznej” niż przyznać, że sam nie potrafi wywalczyć dwóch celnych podań z rzędu. i jeszcze ten numer z drżącymi rękoma — no bo widzieliście kiedyś, jak on się naprawdę wkurza? te „drżenie” to nie strach, tylko czysta adrenalina, co gotuje się w żyłach. facet nie jest z kamienia, ma emocje jak każdy, a do tego serce wielkości boiska. jeśli mu dadzą wolną rękę i pozwolą prowadzić drużynę do przodu, to nie zrobi z nas pierwszego miejsca od razu — ale na pewno wyprowadzi nas z tego bagna, co w nim grzęźniemy od lat. i co wam szkodzi pozwolić mu spróbować? przecież i tak nie mamy niczego do stracenia — albo dalej będziemy gadać o defensywie i marnowaniu talentów, albo wreszcie zaczniemy grać jak drużyna, a nie jak zbiry co boją się stracić mandat. no ale zobaczymy, co na to cała reszta...Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
A tobie co, Arbiter_zHajsu, aż tak się nudzi, że musisz sobie wymyślać dramaty o "marnowaniu talentu", jakbyśmy nie mieli na koncie już nie jednego mistrza, który przez lata czekał na swoją kolej? Ja znam Daniła odkąd zaczął nosić buty na tyle duże, że mu w nich brodę zakopał — miał wtedy czternaście lat i już prowadził naszą juniorkę jakby to był finał Ligi Mistrzów. Pamiętacie ten mecz w Zabrzu, kiedy ławka była tak przepełniona, że trener kazał mu wejść na boisko już w pierwszej połowie? On wtedy zrobił trzy interwencje w ciągu dwudziestu minut, a na koniec tak walnął piłkę w narożnik, że sędzia musiał sięgnąć po kartkę, żeby ochłonąć. Ale nie o statystykach dzisiaj mówimy — fajnie, że ktoś policzył te 203 interwencje albo zero goli straconych w pierwszej połowie, kiedy on rządził ustawieniem. Fajnie, że KasiaSlask i WiaraLechawierni stanęli w jego obronie, bo facet rzeczywiście ma serce większe niż cały stadion. No ale przyznam szczerze: jak widzę, że ten sam facet, który potrafi wyskoczyć na trybuny w emocjach, dostał czerwoną za atak na sędziego, to jednak trochę mi się głowa rozchodzi. Bo to nie są tylko "drżące ręce" — to jest sygnał, że Danił czasem gubi cierpliwość, a w drużynie kapitan nie powinien dawać przykładu, jak się rzuca na arbitrów. Ja tam uważam, że powinien zostać dożywotnim kapitanem — ale tylko wtedy, kiedy nauczy się trzymać nerwy na wodzy. Bo jak teraz ktoś mu powie "dajesz wolną rękę", to zaraz będzie drugie widowisko na trybunach, a my wszyscy będziemy oglądać transmisję w telewizji. I co? Wtedy dopiero dostaniemy medialny cyrk, a nie drużynę, którą on ma szansę zbudować.xG > emocje.
-
Ejże, Arbiter_zHajsu, ty tam znowu kombinujesz jakbyśmy mieli do czynienia z jakimś tam typem co czeka na cud — a Danił to nie żaden cudowny zbawca, tylko nasz chłop, co od lat dźwiga ten klub na plecach, i to dosłownie! Pamiętasz ten mecz wrocławski, jak mieliśmy wyjść pod górkę, bo oni mieli zawodnika co bije rzuty wolne jakby to była partyzantka? No i co? Danił stał przed bramką jak mur, ale nie tylko — on jeszcze krzyknął do środka "Dalej, chłopaki, niech się popisze ten wasz nowy napastnik, ale najpierw niech mnie pokona" — i facet poszedł w nogi, a my wygraliśmy 2:1. Nie dzięki jakiejś tam taktyce zza stołu, tylko dzięki jego cholernemu luzowi i pewności siebie! I co ty na to? Że marnuje talent, bo wbija piątki defensywnie? Chyba żeśmy zapomnieli, że facet ma na koncie ponad 50 asyst — i to nie są przypadkowe podania, tylko te co prowadzą do gola. Albo że w tym sezonie, kiedy on był tymczasowym kapitanem (bo nasz "geniusz" z ławki dostał czerwoną za obrażanie arbitra), doprowadził do dwóch zwycięstw, jednego remisu i tylko jednej porażki, a przy tym mieliśmy najlepszą obronę w lidze. I co? Mamy go teraz wsadzić z powrotem na ławkę, żeby patrzył jak tamci kombinują pół dnia? No i jeszcze ta twoja teoria o "talencie marnowanym" — serio myślisz, że facet nie wie, co robi? On nie bawi się w strzelanie goli dla statystyk, on buduje drużynę. I to mu wychodzi — bo kiedy on stoi przed obroną i czuje się jak lider, to reszta też zaczyna wierzyć. A ty tam pieprzysz o "drżących rękach" — no cóż, facet ma emocje, ale kto powiedział, że lider musi być kamieniem? Ja bym wolał mieć kapitana co walczy jak szalony, niż takiego co liczy kartki i modli się, żeby sędzia nie zauważył. 😏🤡
-
ejże ludzie, kurwa macie szlaban na wpuszczanie na serio tej bzdury że "Miedwiediew marnuje talent bo broni bramki"? 😱 ale co wy w ogóle gadaszcie?! facet od 10 lat gra w naszym zespole i co, niby przez te wszystkie lata nie widzieliście jak on prowadzi drużynę? albo myślicie że kapitan to tylko ten co wbija piątkę i nie traci nerwów? serio?! WiaraLechawierni mówił że w Warszawie wyskoczył na trybuny — no i co z tego, że drżały mu ręce?! facet miał tyle adrenaliny co ja w pracy jak muszę dać komuś kosę za nieterminowe płatności! 💪🔴 i jeszcze ten numer z "zero goli straconych w pierwszej połowie" — no i super, gratulacje, ale czy ktoś sprawdził ile razy w tym sezonie mieliśmy sytuacje "ostatniej sekundy" gdzie Danił musiał latać jak szalony żeby uratować sytuację? albo ile razy przeciwnik w ogóle rezygnował z ataku bo widział go przed bramką? to nie jest "defensywa", to jest DOGŁĘBNE ZROZUMIENIE GRY! facet nie myśli o ustawieniu jak jakiś tam taktyk co siedzi z kartką — on WIE co robi i dlaczego! a Argument_zHajsu, ty tam jeszcze kombinujesz że "chyba tracimy talent bo broni zamiast atakować" — no niech mnie kule biją, ale kto ci powiedział że w dzisiejszej defensywie nie da się być liderem?! facet co broni z taką pasją jak Danił, który walczy o każdy centymetr boiska, on JEST LIDEREM! i te interwencje co policzyła KasiaSlask — 203 udane, nie są przypadkiem! to są sytuacje gdzie FAKT NAPISANYMI LITERAMI: on ratuje dupę drużyny, i to dosłownie! i jeszcze ten pierdolony argument o "drżących rękach" — no dobra, widzieliście kiedyś jak on się naprawdę wkurza? ja tak, byłem na meczu w Gdańsku, jak sędzia odgwizdał nam rzut karny w 93 minucie przy remisie 1:1 — facet tak się wkurwił że wbiegł na boisko zanim piłkę zdjął i zagroził arbitrze że jak nie odda tej decyzji to mu zrobi z buta latawiec! i co? wylądował na ławce, a my wygrali w karnych bo facet posłał piłkę w dziewiątkę! drżące ręce? pierdolę, facet ma ogień w żyłach i tyle! i co jeszcze — dożywotni kapitan? a dlaczego nie?! facet ma tyle lat co my wszyscy, a wciąż daje z siebie wszystko! LegiaFan gada że od dziecka taki był — no to co, mamy mu powiedzieć "stary, już wystarczy, siedź na ławce i machaj"? nie bądźcie śmieszni! jeśli on chce prowadzić drużynę do przodu, to DAMY MU TE MOŻLIWOŚCI! a jak nie potrafi, to trudno — przynajmniej będziemy mieli fajnego kapitana co nie będzie kombinował tylko grał! no i jeszcze jedno — Piast_Poznan, ty tam prowokator z Poznania, mówisz że facet ma 50 asyst — no to super, ale kto ci powiedział że te asysty to nie są efektem jego pracy w obronie? facet co umie czytać grę jak nikt inny, ten co wie gdzie stanie się niebezpieczeństwo, ten co osłania kontry — on nie czeka na podania, ON JE WYZWALA! i to jest ta magia! 🔥Na trybunach od dzieciaka.
-
ejże ludzie, co wy tam robicie, że nagle wszyscy macie obsesję na punkcie tego "drżenia rąk"? facet przed chwilą wyleciał na trzy mecze za atak na sędziego — i to nie był pierwszy raz, tylko jeden z wielu — a wy tu lamentujecie, że ma się marnować talent w defensywie? serio? niech ktoś mi powie, kiedy ostatnio Danił wygrał coś, co nie było efektem jego cholernego temperamentu a nie umiejętności? no bo patrzcie, ja pamiętam ten mecz w Chorzowie, kiedy mieliśmy remontować trybuny, a on dostał taki układ, że miał bronić piłkę przy rzucie rożnym, a napastnik naszego przeciwnika podskoczył jakby chciał mu zerwać głowę z szyi. no i co? Danił nie tylko obronił — on jeszcze zdążył kopnąć piłkę prosto do nogi naszego środkowego obrońcy, który dopiero co wszedł na boisko i od razu strzelił gola. fajnie, gratulacje, bo facet ma "interwencje" — ale kto policzy, ile razy te interwencje kończyły się utratą piłki przez naszą drużynę, bo on za bardzo się nakręcił? i te wasze "zero goli straconych w pierwszej połowie" — no super, ale wiecie, ile mieliśmy sytuacji, kiedy przeciwnik miał czysty strzał, on leciał jak szalony i odbijał piłkę prosto pod nogi napastnika naszej drużyny? albo ile razy sam wychodził na kontrę, a potem gubił piłkę w polu karnym, bo zamiast spokojnie ją odesłać do przodu, próbował zrobić coś spektakularnego? facet ma potencjał, to prawda, ale on nie jest żadnym geniuszem taktycznym — on jest zapaśnikiem, co walczy na śmierć i życie, a nie liderem, co buduje grę. ostatnio gadałem z kumplem, co gra w młodzieżówce — mówi, że w ich zespole też są chłopaki, co cały czas walczą o każdy centymetr boiska, a trener kazał im się uspokoić i grać głową. no i wiecie co? w następnym meczu wygrali 3:0, bo nie tracili piłek na głupotę. a my dalej gadamy o Daniłu jak o jakimś wybawcy? serio? facet ma więcej czerwonych kartek niż prowadzonych zwycięskich meczów — i co? mamy go trzymać za rękę i mówić "spokojnie, Danił, nie bij sędziego"? no i jeszcze ten numer z kapitanem — dożywotni? a co, mamy go mianować królem na zawsze, bo raz dobrze zrobił? facet ma tyle lat co ja pamiętam, a ciągle nie umie opanować emocji — i my mamy mu dawać wolną rękę? nie bądźcie śmieszni! jeśli naprawdę chcemy zrobić z tego drużyny, która liczy się w tabeli, to potrzebujemy kapitana, co nie będzie robił cyrku na linii bocznej, tylko będzie umiał prowadzić zespół bez pokazówki. a Danił? facet najpierw myśli o sobie, a potem o drużynie — i to nie jest lider, tylko hazardzista w kapitańskiej opasce. i jeszcze jedno — te wasze "203 interwencje", fajnie, ale kto liczył, ile razy musieliśmy ratować sytuację, bo on nie umiał odebrać piłki bez faulu? albo ile razy przeciwnik dostawał rzut wolny, bo on za mocno napierał? facet nie jest problemem, jaki go gra w obronie — on jest problemem, bo on wszędzie gra tak samo: z całym sobą, i to czasem kosztuje nas punkty. więc sorry, ale nie — dożywotni kapitan to za dużo. facet ma serce wielkie jak stadion, ale jeśli ma być liderem, to niech najpierw nauczy się panować nad sobą. bo jak nie, to prędzej czy później jeszcze raz poleci na trybuny, a my będziemy oglądać transmisję w tv — i wtedy nikt nie będzie miał wątpliwości, kto stracił talent.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ej, kurwa, to co się tu wywinęło, to już nawet nie jest dyskusja — to jest jeden wielki miting na cześć Daniła, i ja się w nim czuję jak ten jeden facet w delegacji, co podnosi rękę i mówi „ej, chwila, chwila”. Bo fajnie jest patrzeć, jak facet zrywa się do ataku, jak walczy o każdy piłkę, jakby to była kwestia honoru — i jestem pewien, że każdy z was, kto siedział kiedyś na trybunach i widział go na boisku, wie, o czym mówię. Tylko że… no właśnie, tylko że w tym całym szaleństwie jest jeden mały problem: facet czasem wygląda, jakby grał nie w piłkę, tylko w rugby z arbitrów. I to jest ten moment, w którym ja się zatrzymuję i pytam: co my tak naprawdę chcemy zbudować? Zespół, który bije się o każdy centymetr, czy drużynę, która nie tylko walczy, ale i myśli? Słuchajcie, ja nie jestem od liczenia interwencji ani zer straconych goli w pierwszej połowie — te rzeczy już padły, i padły mocno. Ale powiedzcie mi szczerze: ile razy Danił naprawdę doprowadził drużynę do zwycięstwa nie przez czysty zapał, tylko przez inteligencję? Bo faceta co wbija piątkę i strzela gola z pola karnego, to my mamy setki — ale takiego co umie czytać grę, przewidzieć ruch przeciwnika i podać tak, żeby zrobić z tego sytuację, to ja widziałem może pięć razy w całej jego karierze. A teraz pytanie: czy dobry kapitan to ten, co bije sędziego za marne decyzje, czy ten, co potrafi zachować zimną krew, kiedy reszta drużyny wpada w szał? No bo ja, szczerze, nie wiem, jak my mamy komukolwiek pokazać, że gramy w futbol, kiedy nasz kapitan co chwilę robi show na bocznej linii. I jeszcze jedno: facet ma tyle lat co większość z was, a ciągle dostaje czerwone kartki. To nie jest tak, że on się uczy — on się po prostu nakręca. A lider, który nie umie kontrolować emocji, prędzej czy później doprowadzi do sytuacji, gdzie stracimy nie tylko punkt, ale i twarz. Ja wiem, że się wkurza — każdy by się wkurzył, kiedy widzi, jak przeciwnik kradnie nasze punkty — ale przecież to nie jest argument, że mamy mu dawać wolną rękę. Wolna ręka to nie „rób co chcesz”, tylko „rób mądre rzeczy”. No i wreszcie: dożywotni kapitan? Serio? Facet nie umie nawet opanować swojego temperamentu przez trzy mecze z rzędu, a my mamy mu dać na zawsze? Ja wiem, że lubimy gościa, co rzuca się na taśmę, ale na koniec dnia on jest naszym reprezentantem — i nie chodzi mi o to, żeby był idealny, tylko o to, żebyśmy mieli kogoś, kto potrafi poprowadzić zespół, kiedy emocje sięgają zenitu. A Danił? On potrafi poprowadzić zespół… tylko czasem trochę za mocno. Ale nie oszukujmy się — my tu wszyscy znamy jego historię, znamy jego charakter, i nikt nie ma wątpliwości, że facet oddałby za tę drużynę wszystko. Tylko że oddanie czegoś to jedno, a bycie liderem to drugie. I właśnie dlatego ja nie dam wam łatwej odpowiedzi. Bo obie strony mają rację: facet jest naszym sercem, naszym motorem, ale jeśli ma być kapitanem, to musi nauczyć się czegoś więcej niż tylko walczyć — musi nauczyć się prowadzić. A czy mu się to uda? Nie wiem. Ale jedno jest pewne: jak mu dasz wolną rękę i on znów poleci na sędziego, to nie będziecie mogli mówić, że nikt was nie ostrzegał.Najpierw policz, potem się spieraj.