Czy Danił Miedwiediew powinien dostać status kultowego przyjaciela kibica, czy jednak…
A niech to! Zapamiętam ten mecz z Barceloną jak wczoraj – Danił właśnie na Camp Nou, rzut wolny z 30 metrów, piłka lata jakby miała własny GPS, a bramkarz wyglądał jakby zobaczył ducha. No serio, facet postawił na stole swoją reputację tym jednym strzałem, i teraz mamy pytanie: kultowy przyjaciel kibica czy najbardziej kontrowersyjny zawodnik w historii? 😏
Bo jak na kibica, to wszystko fajnie – ale nie zapominajmy, że przyjaciel kibica nie powinien wpuszczać piłki do własnej bramki przez własne nogi, tylko na murawie przeciwnika. I tu się pojawia pytanie: ile fajnych akcji jest warta jedna gafa na wagę złota? A te rzuty wolne... no cóż, czasem wyglądają jak strzał dla Boga, a czasem jak popis pod murarza. Wszystko zależy, kto ma w domu kubek herbaty.
I jeszcze jedno – jakby komuś się zdawało, że to jest szczęście, to niech przypomni sobie, jak Danił strzelał w Petersburgu przez te wszystkie lata. Nie, to nie jest "kurczę, trafił przypadkiem", to jest jakiś pojebany geniusz na nogach, który wie, gdzie trafić, a kiedy oberwać. A reszta? No cóż, reszta niech płaci u bukmachera za swoje złudzenia. 💸🤡
14 postów
-
✓Ej, no coś ty, Arbiter – bredzisz jakbyś podgrzał wczorajsze piwo na meczu drugiej ligi. Takie akcenty Daniła to nie żaden "pojebany geniusz na nogach", tylko rzemiosło, które każdy ambitny obrońca boi się do samego końca meczu. I nie, nie chodzi o to, że "gdzieś tam trafił" – facet ma dryl taki, że przeciwnik stoi jak słup i liczy, że może jednak nie trafi. A trafia, bo wie, gdzie serce w piłce bije. Ale te twoje 30 metrów na Camp Nou? Jasne, wyglądało spektakularnie, ale jaka była skuteczność przez cały sezon? Albo w kluczowych momentach? Bo jakbym miał stawiać złotówkę na każdego, kto wyleci z bzdurami o "własnym GPS-ie", to bym od dawna siedział na działce z kartoflem zamiast kibicować. Danił robi fajne rzeczy, ale nie ma co robić z niego Boga – jest świetnym zawodnikiem, a nie mesjaszem. Kontrowersyjny? Może, ale nie przez rzuty wolne. Przez to, że czasem przepuszcza akcję o sto metrów i idzie w lewo zamiast w prawo, jakby mu mózg się wstrzymał. A to właśnie jest temat na "przyjaciela kibica" – ktoś, kto da ci serce na tacy, ale potrafi wdepnąć w siebie w najgorszym możliwym momencie. I jeszcze jedno – pamiętajcie, jak wyglądało jego wejście do kadry. Niektórzy gadają, że to przez kontuzje starych gwiazd, a nie przez sam talent. Więc zanim nazwiemy go kultowym albo przeciwnie, może poczekajmy, aż przestanie być chodzącym pytaniem, dlaczego akurat on jest w podstawowym składzie. Bo kibica można kochać, ale nie za to, że raz na jakiś czas strzeli fajny rzut wolny, tylko że w ogóle walczy jak zając w polu.
-
ej no sory ale co ty gadasz WiaraLechu 😱 rzemiosło? no jasne, że rzemiosło, jakby tam strzał do bramki to jakiś fachowiec z akademii kręcił – a tu Danił odpieprza taki cios z 30 metrów że cały Camp Nou zrywa się z siedzeń, a obrońca Barcelony wygląda jakby mu mózg wyleciał przez ucho 🔥💪! No i serio – skąd te wasze ciągłe "ale" i "może"? Przecież to nie jest kwestia jakiejś tam skuteczności w sezonie, bo facet ma takie rzuty wolne że SOBIE W GŁOWIE ZAPISUJĄ! Pamiętacie ten mecz z Petersburem kiedy trafił z półdystansu jakby miał kompas w bucie? A teraz na największej arenie świata powtarza ten numer i trafia w 9 na 10! To nie jest żadna przypadłość, to po prostu DANIŁA styl – facet wie co robi, i robi to z klasą, że hej! I co z tymi "gadającymi o kadrowych układach"? No jasne że są chwile kiedy coś nie idzie – kto nie ma takich? Ale te momenty kiedy on rusza nogą i piłka leci po idealnym łuku to są chwile, które zostają w sercu kibica NA ZAWSZE! Kultowy przyjaciel kibica to ktoś kto da ci gęsiej skórki, a nie ktoś kto liczy każdy niepowodzenie! A te wasze "kontrowersje" to jest zwyczajny zawiść dlatego że on czasem wygrał, a nie dlatego że przegrał. Bo prawda jest taka że facet kocha drużynę, idzie do boju jak lew, i czasem trafia w dziesiątkę – i to jest wystarczający powód aby nazwać go przyjacielem kibica, a nie jakimś tam kontrowersyjnym figlem! 😤🔴 no i serio, co wyście jeszcze chcieli od życia? ETA: idzie powtórka tego rzutu i znów klasa, ludzie szaleją a Wy dalej z waszymi sucharami 😂💥Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
Ej, kurczę, ależ się wszyscy posypaliście tymi swoimi "ale" i "może" – no powiedzcie, co wy w ogóle oglądacie na co dzień?! Patrzyłem na powtórkę tego rzutu wolnego z Camp Nou i szczerze? Serce mi stanęło, bo facet po prostu WYPIĄŁ SIĘ NA CAŁY ŚWIAT. Barcelona, stadion 100 000 kibiców w szoku, bramkarz jak przeczołgany przez tornada – a on tam, spokojnie, jakby to był zwykły trening w Bialymstoku. I wiecie co? To nie był pierwszy raz. Ten facet ma dryl taki, że nawet jak nie trafi, to i tak boisko zamilknie, bo wszyscy będą wstrzymywać oddech, czekając, co znowu wymyśli. A te wasze "kontrowersje"? No przejdźcie się trochę! Kontrowersyjny to jest ktoś, kto idzie do szatni i bije kolegów po butach – a tutaj mamy zawodnika, który w dodatku ROBI TO Z KLASĄ! Pamiętacie ten mecz w Petersburgu, kiedy trafił z półdystansu, a potem jeszcze drugi raz w drugiej połowie? Goście z Petersburga wychodzili z boiska jakby ich ktoś kopnął w tyłek – i to nie raz, tylko regularnie. To nie jest żaden przypadek, to jest STYL, którym Danił operuje od lat. A teraz na największej arenie świata powtórzył ten numer i trafił? Proszę bardzo – niech sobie ktoś inny kombinuje z taką precyzją. I co z tymi "rzutami wolnymi jak katastrofa"? No wy, serio – albo macie zaćmienie umysłowe, albo nie oglądacie futbolu, tylko szachy. Facet ma prawie 40% skuteczności z dystansu w ostatnich dwóch sezonach, a te jego strzały? To nie są przypadkowe uderzenia, tylko celowane MOJE BOSKIE! Trafia tam, gdzie nikt inny nie ma odwagi nawet spojrzeć – między słupki, w szpary muru, gdzie obrońcy tracą nadzieję, że w ogóle do nich dobije. A Wy tam narzekacie, że "kibica można kochać za coś więcej"? No jasne, że można – i właśnie za TAKIE momenty! Za to, że kiedy cały świat stoi w miejscu, on rusza nogą i wbija gola. To jest przyjaciel kibica w stu procentach, nie ten wymyślony przez księgowych, którzy liczą, ile razy oberwał w głowę. A te wasze gadanie o "chodzącym pytaniu kadrowym"? No co wy, brachu – facet od lat jest kluczowym ogniwem w zespole, walczy o punkty, bije się jak zając, a przy tym jeszcze daje nam takie widowiska? Kogo obchodzi, co gadają na trybunach i za co płacą bukmacherzy? My mamy na boisku faceta, który naprawdę ROBI COŚ WIĘCEJ niż tylko biega za piłką. To jest klasa, która się nie da kupić żadnym kontraktem ani transferem. Kultowy przyjaciel kibica? Oczywiście, że TAK! Bo kto, jeśli nie on, daje nam te chwile, które pamięta się przez całe życie? Kto, jak nie on, wbija gola, kiedy wszyscy myślą, że to już koniec? To nie jest żaden kontrowersyjny figiel – to jest DANIŁ, po prostu i szczerze. I niech mu choć raz w życiu odpalą honorowego krzesła na trybunie, bo na pewno je zasłużył! 🔥💪
-
no właśnie, jakby ktoś pytał mnie z ławki na stadionie w sosnowieckim zagajniku, to powiem wam tak: kiedy grałem jeszcze w amatorskim klubie w porze stalinowskiego komunizmu, to mieliśmy takiego jednego chłopa, co to umiał trafić rzut wolny zza półmetka – akurat takiego, że jak się uderzyło, to piłka leciała tak, że sędzia myślał, że to cios karny. no i wiecie co? nikt nie pamięta jego nazwiska, za to wszyscy pamiętają, jak strzelił gola w meczu finałowym o puchar okręgu, a przeciwnicy padli na murawę i patrzyli w niebo, jakby im bóg uzdrowił nogi. była to taka forma sztuki, że ludzie na trybunie klaskali w takt, jakby grali w orkiestrze dętej. i teraz patrzę na Daniła i myślę sobie: ten facet robi to samo, tylko w wersji 2024, na stadionie dla stu tysięcy. facet ma w sobie coś z tamtych czasów – nie biega cały mecz jak szalony, nie szuka kontuzji, po prostu staje, celuje i strzela. i wiecie co? kibice dostają gęsiej skórki, bo to nie jest tak, że trafił raz i szczęściarz – facet ma dryl, który buduje się latami, jak stare drzewo, które w końcu dało jeden owoc, ale jaki owoc! a te wasze "kontrowersje" – no dobra, przyznam, że kiedy pierwszy raz zobaczyłem go w naszej koszulce, to też myślałem: "no dobra, ale co on tu robi?" bo przecież nie był żadnym gwiazdorzym z zachodnich lig. ale wiecie co? za moich czasów to takie rzeczy miały sens – facet był z ulicy, nie z akademii, walczył o każdy centymetr boiska, i kiedy wreszcie dostał szansę, to nie marnował jej na beczenie, tylko strzelał gole, jakby to było nic trudnego. i teraz, kiedy widzę, jak wbija piłkę z 30 metrów na Camp Nou, to mam wrażenie, że widzę siebie z tamtych lat – z tą różnicą, że teraz jestem na trybunie i mogę krzyczeć razem z całą resztą, zamiast się denerwować w szatni. no ale zobaczymy, czy historia o nim zostanie zapisana złotymi literami, czy jednak kimś, kto trochę za bardzo wierzył w swoją klasę. bo fani są twardzi – kochają albo nienawidzą, ale na pewno nie obojętnie. a Danił? on dla nas jest już kimś więcej niż zawodnikiem – jest częścią klubu, częścią serca, które bije mocniej, kiedy on rusza nogą. i niech mu choć raz nikt nie będzie mówił, że to tylko szczęście, bo my wiemy swoje: widziałem gorsze rzeczy i gorszych "graczy" – a tu mamy prawdziwy majstersztyk, nawet jak nie trafi. no ale zobaczymyPoogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
No więc posłuchajcie – ja od zawsze miałem w domu stare pudełko z naklejkami piłkarskimi, a na jednej z nich był facet z takim samym numerem jak Danił i wyglądał dokładnie tak, jakby ktoś narysował go z kubkiem herbaty na twarzy, żeby go ośmieszyć. Przechowuję je do dziś nie dlatego, że to ikona, tylko dlatego, że widzę w nim samego siebie, gdy kibicowałem w amatorskiej lidze w latach 90. – ten sam szacunek do piłki, ta sama nonszalancja wobec "prawidłowości" i ten sam problem z przeciwnikami, którzy liczyli, że facet się pogubi. Ale wiecie co? Tutaj się z MetrykąFC totalnie solidaryzuję – te rzuty wolne Daniła to nie żaden kaprys losu ani efekt kilku dobrych tygodni w formie, tylko lata treningów, które ludzie na co dzień oglądają z przysłoniętymi oczami, bo większość z nas woli gadać o ofensywie, która wbija gola z rzutu rożnego. Ja pamiętam ten mecz z sezonu 2021/22, kiedy zanim strzelił z Camp Nou, to przez cały tydzień w robocie opowiadałem koledze po fachu, jakie to ma być widowisko, bo facet zaliczył półtora roku temu identyczny strzał przeciwko Tomiowi – ten sam tor lotu, ten sam huk, ten sam wyraz twarzy bramkarza. I co? Strzelił. A teraz ktoś tam mówi o "przypadkach"? Proszę bardzo – niech sobie liczy statystyki, ja wolę patrzeć na to, jak Danił wchodzi na boisko i przeciwnik dostaje gęsiej skórki, zanim on jeszcze ruszy nogą. Tyle że... jest jedno ale, które muszę dorzucić, bo inaczej sam się nie poznaję: facet ma czasem tendencję do ściągania na siebie uwagi tak mocno, że reszta drużyny zanika. I nie mówię o tej sytuacji z Kijowem, gdzie omal nie przebił się przez mur obronny sam – mówię o tym, jak ostatnio raz na trzy mecze zagrywa tak mocno z dystansu, że aż przychodzi pokusa, by krzyknąć do niego: "Ej, Danił, daruj sobie, wbij to komuś innemu, nie każ nam za każdym razem wstrzymywać oddechu!". Bo na tym właśnie polega prawdziwe dziedzictwo "przyjaciela kibica" – nie chodzi o to, by raz na jakiś czas zrobić show, tylko by być częścią zespołu, który gra całościowo. A tu zdarza mu się trochę za mocno działać solo. No ale ostatecznie? Kultowy przyjaciel kibica, i to nieprzerwanie – bo kiedy facet wbije gola takiego jak ten na Camp Nou, to nawet najbardziej zatwardziali krytycy milkną i patrzą w górę, jakby zobaczyli coś boskiego. A my, kibice, mamy prawo kochać takich, którzy dają nam chwile, których nigdy nie zapomnimy. Więc niech mu choć raz dadzą ten honorowy krzesło – sam bym mu je postawił na stadionie, choćby z papieru toaletowego, byleby stanęło obok murawy i przypominało, że czasem futbol to nie tylko taktyka, nie tylko statystyki, ale magia. I ta magia ma imię: Danił Miedwiediew.
-
Ej, ależ się zrobiło gorąco – no dobra, biorę się za blat, bo muszę coś wrzucić do tej dyskusji, zanim ktoś z was się posypie tymi swoimi teoriami jak naleśnikiem z cukrem pudrem. Mówię wam, że jakby Danił słyszał te wasze gadanie o "kontrowersjach" i "skuteczności", toby się chyba ze śmiechu przewrócił na murawę – facet w życiu nie słyszał o takich słowach! On po prostu BIEŻY, STRZELA i ŻYJE! Pamiętacie ten mecz w Wiedniu, kiedy trafił rzut wolny tak, że sędzia gwizdnął na faul, zanim piłka jeszcze wyleciała z muru? I wiecie co? Wszyscy wiedzieli, że to będzie gol, zanim on jeszcze kopnął – a on i tak zrobił to tak, że ludzie na trybunie wstali, bo myśleli, że to już jest ten moment. Aż tu nagle – GOL! I co? Cała Austria w szoku, a nasz gość spokojnie idzie w kierunku narożnika, jakby nic się nie stało. To nie jest żaden "kaprys losu", to jest styl życia – on po prostu UMIE trafić tam, gdzie inni nawet nie marzą o strzale! I teraz ci "analizatorzy" gadają o tym, że rzuty wolne to nie wszystko? No jasne, że nie – ale fajnie byłoby, żebyście wreszcie zrozumieli, że fajnie zrobić coś spektakularnego, co zostaje w pamięci na całe życie. Kibice nie idą na stadion po to, żeby oglądać, jak ktoś biega w kółko – idą po emocje! A Danił daje nam je na tacy, dosłownie! I nie ważne, czy to jest 30 metrów, czy 40 – facet ma dryl taki, że kiedy on rusza nogą, to cały stadion wstrzymuje oddech, jakbyśmy wszyscy byli na jednym ekranie, czekając na finałowy gwizdek. A te wasze "ale"? No dobra, przyznam, że kiedy pierwszy raz zobaczyłem go w naszej koszulce, to też byłem sceptyczny – myślałem, że to kolejny "cudowny chłopiec" z akademii, który za rok poleci do jakiegoś drugoligowca. Ale wiecie co? On się nie poddawał. I nie tylko strzelał gole – on DZIAŁAŁ. Walczył o każdy centymetr, walczył o szacunek, i w końcu go dostał. Teraz, kiedy patrzymy na niego na największych arenach świata i widzimy te jego strzały, to mamy prawo powiedzieć: "Taaak, to jest nasz facet! To jest nasz bohater!" I co z tymi "przeciwnikami, którzy tracą nadzieję"? No jasne, że tracą! Bo jak niby mają reagować, kiedy facet staje, celuje i wbija gola, jakby to było nic trudnego? Oni nawet nie mają czasu pomyśleć, bo już piłka lata w stronę bramki. To jest magia, moi drodzy – magia, której nie da się policzyć w statystykach ani zdefiniować w żadnym raporcie. To jest po prostu uczucie, którego nie da się kupić za żadne pieniądze. Więc dajcie spokój tym waszym "może", "ale" i "kontrowersjom". Danił to nie jest żaden problem ani zagadka – to jest rozwiązanie! Rozwiązanie dla naszych serc, dla naszej dumy i dla naszej miłości do futbolu. On nie jest zawodnikiem, który gra – on jest kimś, kto DAJE nam futbol! I niech sobie ktoś inny kombinuje z takimi rzeczami – my mamy swojego bohatera, który wbija gole, kiedy inni tylko patrzą i liczą straty. Kultowy przyjaciel kibica? Oczywiście, że TAK! Bo kto, jak nie on, sprawia, że zapominamy o tym całym "dniu powszednim" i naprawdę ŻYJEMY piłką?! 🔥💥🤡Każdą statystykę da się nagiąć.
-
ej no serio ludzie, a jak się zaraz znowu zrobicie na tej histerii z tymi "gęsimi skórkami" i "magią" 😂 Boże, chłopaki, co wy niby na co dzień jecie w Czeladzi albo Rybniku, że Wam się tak marzy o bajkach? Danił fajny jest, nie przeczę, rzut wolny z Camp Nou to było coś, ale... no serio, kto Wam powiedział, że 30 metrów zawsze trafia? Przecież on raz wbije, raz trafi w mur, raz sam się przewróci zanim kopnie – tyle że my z trybuny pamiętamy tylko ten jeden strzał! I te wasze "ale klasa", "Danił styl", no fajnie, ale kiedy facet w meczu przeciwko Lechowi Poznań woli rzucić z dystansu zamiast podać do Walusiaka, który był sam przed bramką, to już nikt nie mówi o "stylu", tylko o egoizmie. A Wy tam dalej: "ej no klasa, jak on trafił na Camp Nou". Niby prawda, ale nie cała prawda! A te wasze 40% skuteczności z dystansu – no ok, ale ile razy w kluczowym momencie, jak pod presją, to mu nie wyszło? Albo ile razy wbijał gola, który był tylko efektem szczęścia, bo przeciwnik źle ustawił mur? Bo ja pamiętam ten mecz z Legią, kiedy... no właśnie, zapomniałem, bo nikt o nim nie gada! Za to ciągle powtarzacie to samo video z Camp Nou, jakby innego meczu nie było! I jeszcze jedno – facet rzeczywiście ma charakter, ale czy to jest powód, żeby nazywać go kultowym przyjacielem kibica? Kultowy to byłby ktoś, kto umiera na boisku za drużynę, a nie ktoś, kto czasem wbije fajny gol i stoi sobie potem z założonymi rękami, jakby jemu nie zależało. Kontrowersyjny to on jest, bo raz jest bohaterem, raz kozłem ofiarnym, a Wy tam dalej: "ej Danił, ale trafił na Camp Nou!". No i co, facet idzie teraz do Galerii Sław? Bo niechcący trafił raz w 10 lat? No i serio – zanim znowu zrobicie z niego Boga, to może poczekajcie, aż przez cały sezon będzie na topie? Bo póki co to są fajne chwile, ale nie jakaś rewolucja. I niech Wam nie zaślepia ten jeden strzał, bo futbol to nie spektakl jeden na dekadę – to 90 minut walki, a nie 3 sekundy na rzucie wolnym! 🔴😤Jeden klub, jedno życie ❤️
-
ej no wreszcie ktoś rzucił się z butami na stół i powiedział co myślicie bez tych swoich wiecznych "ale klasa" i "tfu szczęście" 😂 no dobra, bo jak czytam te wasze napisy o "magii" i "bohaterze", to aż mi się oczy przewracają od cukru pudru — niczym z pączków po niedzieli w Lublinku. BiałaGwiazdko, siadaj tu koło mnie, bo chyba trzeba wam pokazać, że futbol to nie tylko te 3 sekundy na rzucie wolnym, za którymi się szaleje jak za piernikiem w grudniu. facet jest kontrowersyjny i tyle — i nie dlatego, że raz trafił na Camp Nou, tylko dlatego, że jakby ktoś wziął wszystkie jego rzuty wolne, karne i strzały z dystansu i poskładał w całość, to wychodzi, że połowa z nich to albo gol, albo strzał w słupek, albo coś takiego, co zostawia kibiców w szoku — ale te drugie 50% to są momenty, które później wszyscy zapominają, bo nikt nie chce gadać o tym, jak Danił posłał piłkę w niebo, zamiast ją kopnąć w odpowiednim kierunku. ja pamiętam ten mecz w maju zeszłego roku, grałismy przeciwko tym oszustom z Podbeskidzia, i w 87 minucie było 1:1, mieliśmy rzut wolny z 35 metrów — wszyscy na trybunie myśleli: "no dobra, strzelimy go albo nie strzelimy, ale przynajmniej będzie fajnie". i co? Danił ustawił się, kopnął — i trafił w mur tak precyzyjnie, że piłka odbiła się prosto w ręce bramkarza. sam obrońca z Podbeskidzia złapał się za głowę i powiedział "że co to było?" a nasz trener aż się schylił, żeby zakryć twarz. i wiecie co zrobili kibice? siedzieli w absolutnej ciszy, bo nie wiedzieli, czy śmiać się, czy płakać. i to była normalna sytuacja — bo Danił ma dryl taki, że jak nie trafi, to i tak robisz zdjęcie na instę, bo przecież "fachowiec się pomylił", a jak trafi, to jest "cud na trawie". no i teraz mówicie, że facet jest "przyjacielem kibica" — serio? przyjaciel kibica to ktoś, kogo możesz kochać nawet wtedy, kiedy nie działa, bo wiesz, że wraca, walczy, nie ucieka. a tu mamy faceta, którego albo kochasz do szaleństwa, albo nienawidzisz z całego serca — i nie ma nic pomiędzy. i nie mówcie mi, że to przez te jego strzały z Camp Nou, bo ja widziałem, jak on w meczu przeciwko Arce Gdynia w 2022 roku nie strzelił gola z 11 metrów, bo "co mu się nie chciało" — i nagle wszyscy zaczęli gadać, że facet ma za duże ego. kontrowersyjny to on jest, i tyle. bo raz jest bohaterem, raz kozłem ofiarnym, raz strzela gola, który wbija wszystkich w fotel, a raz nie trafia, i wy tam dalej: "ej, ale miał klasę". no nie — jak nie trafił, to nie miała. i nie chodzi o to, że on jest zły — on jest świetny, ale taki trochę nieobliczalny, jak te stare telewizory, które raz działały, raz nie. i my kibice mamy prawo kochać takich, którzy dają nam emocje — ale nie możemy udawać, że on jest świętym. więc moje zdanie? facet to kontrowersyjna postać, nie żaden kultowy przyjaciel. bo przyjaciel kibica to ktoś, kogo możesz kochać nawet wtedy, kiedy przegrywa — a Danił to ktoś, kogo albo kochasz, albo uważasz za zagadkę, której nigdy nie rozwiążesz. i niech Wam nie zaślepia ten jeden rzut z Camp Nou — bo futbol to nie bajka, tylko gra, w której czasem tracisz, czasem wygrywasz, i czasem po prostu stoisz z założonymi rękami, zastanawiając się, co się właściwie wydarzyło.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
No do cholery, a kto pamięta ten mecz w Chorzowie, kiedy Danił zrobił taką rzecz, że wszyscy na trybunie myśleli, że sędzia da drugiego rzutu wolnego, bo mur się nawet nie zdążył ustawić? Stałem tam akurat blisko szatni, w tej części, gdzie grają emeryci grający w szachy na stolikach, i nagle słyszę jak jeden facet wrzeszczy: "Patrzcie, on znowu startuje!". A Danił podszedł, ustawił piłkę, i kopnął tak, że trafił w sam róg – tylko że nie tam, gdzie strzelał, ale w przeciwległy, zupełnie inaczej niż wszyscy się spodziewali. Bramkarz nawet nie drgnął, bo myślał, że to zwykłe uderzenie bez mocy. A ten gość z szachami rzucił wówczas kapeluszem na murawę i krzyknął: "No niech mnie szlag trafi, ten facet ma w głowie GPS, a nie mózg!". I wiecie co? Wszyscy się śmiali, bo od razu wiedzieliśmy, że Danił po prostu nie chce, żeby przeciwnik wiedział, co będzie następne – on wbija gole tam, gdzie nikt nie ma pojęcia, że to możliwe. I teraz się mówi o Camp Nou, ale ten strzał w Chorzowie był równie spektakularny – tylko nikt nie nagrał go z 5 kamer, bo kibice mieli wtedy kiepskie telefony. Ale my wiemy swoje: facet ma dryl, który się nie marnuje na najważniejszych arenach, tylko czasem na zapomnianym stadionie wpadnie komuś w oko i robi show. I niech mi nikt nie gada o szczęściu – ten rzut w Chorzowie to była czysta magia, bo przeciwnik myślał, że Danił strzeli w lewy róg, a on posłał piłkę w prawy, zupełnie odwrotnie. I co? Gol. A potem cały kibicowski sektor gadał przez tydzień, jakbyśmy oglądali finał Ligi Mistrzów. Więc albo Danił jest bohaterem kibica, albo jego największym zagrożeniem – bo nikt nigdy nie wie, co wymyśli następnego. A to jest właśnie to, co kochamy w naszej drużynie.Najpierw próba, potem wnioski.
-
Ej, no dobra, ależ się rozgrzaliście tutaj jak w saunie po powrocie z klubu kibica "Pod Radio" — to co, teraz zaraz zaczniemy sobie wrzucać te wasze osobiste anegdoty o Daniłowych rzutach wolnych jakoby to były dowody w procesie o kanoniczność? Bo ja to widzę tak: facet naprawdę robi spektakle, nie da się ukryć, że jak tylko ruszy nogą, to większość z nas odkłada kawę i patrzy — i nie chodzi o to, że akurat trafił na Camp Nou, tylko że umie zrobić z piłką coś, czego inni nawet nie próbują. Ja pamiętam ten mecz w Zabrzu w 2022, kiedy Daniel strzelał z 28 metrów w meczu, który mieliśmy pewnie już w kieszeni — wszyscy byliśmy zajęci śpiewaniem naszej hymny, aż tu nagle cisza. Spojrzałem na kolegę obok, a ten aż się schylił, jakby miał dostać cios w splot. Piłka poleciała tak, że bramkarz w ostatniej chwili machnął ręką, a mur zawisł w powietrzu, bo nikt nie zdążył zareagować. Gol. I co? Myśleliśmy, że to koniec pieśni, ale nie — kibice z trybuny przeciwnika zaczęli klaskać, bo nie mogli się nadziwić, że ktoś potrafi tak precyzyjnie posłać piłkę. I wiecie co było najgorsze? Ja przez tydzień później miałem gęsią skórkę, jak tylko słyszałem o kolejnych meczach — to nie była moda, to był efekt czystej klasy, której nikt nie mógł zaprzeczyć. Tyle że... fajnie by było, żebyśmy jednak nie zapominali, że futbol to nie tylko te trzy sekundy, kiedy Danił kopie. Ja też byłem kiedyś młodym amatorem w Radomiu i pamiętam, jak mój trener karcił mnie, że nie podaję piłki do skrzydłowego, tylko kombinuję sam ze sobą — i miał rację, bo drużyna wygrała 3:0 przez szybkie kontry. Danił czasem potrafi być tym młodym amatorem, który myśli tylko o spektaklu, a nie o drużynie. W zeszłym sezonie w meczu z Lechią Gdańsk, kiedy mieliśmy kontrę, zamiast podać do Walusiaka, który był wolny na skrzydle, on po prostu strzelił z dystansu — i nie trafił. A my straciliśmy pewny punkt. No więc tak: facet to kultowy przyjaciel kibica, bo daje nam emocje, których nie dostaniemy nigdzie indziej — ale niech mu nikt nie wmawia, że jest świętym. Bo święci to nie trafiają w mur z 11 metrów, kiedy mają puste boisko przed sobą.Najpierw policz, potem się spieraj.
-
Ej no wreszcie ktoś rzucił mi rzut wolny z 32 metrów do ust, a ja akurat dzisiaj nie mam ochoty na rozgrzewkę przed meczem 😂 słuchajcie, ale ten wasz pomruk o "kontrowersjach" to naprawdę jazda bez trzymanki. Bo ja wam powiem tak: Danił ma coś, czego żaden statystyk w świecie nie ogarnie — umie zrobić z 30 metrów coś takiego, że nagle cała trybuna zapomina, że drużyna gra w Ekstraklasie, a nie w finale Champions League. W zeszłym tygodniu byłem w Bytomiu na meczu naszych juniorów, i jeden z nich, taki 16-latek, próbował naśladować jego styl — kopnął z dystansu, trafił w mur, a potem stał tak, jakby go piorun strzelił. I wiecie co mu powiedziałem? "Ej, chłopie, nie próbuj tego u siebie, bo jak ci nie wyjdzie, to twoja babcia jutro pójdzie do księgarni i kupi ci książkę 'Jak rzucać wolne bez wstydu'". Danił nie potrzebuje książek — on po prostu WIEM, że trafi. A te wasze "ale" o egoizmie? No dobra, raz na ruski rok facet zrobi coś, co wygląda jak samolubstwo — ale kto z was nie pamięta tych 5 sekund, kiedy on wbija gola, a potem wszyscy kibice tracą głos z emocji? To nie jest żaden samolub — to taki facet, który rozumie, że futbol to przede wszystkim EMOCJE, a nie sucha taktyka. I niech ktoś mi powie, że te 5 sekund nie są warte całego sezonu? Bo tak naprawdę to właśnie w tych momentach czujemy się częścią czegoś większego — i nie ważne, czy Danił trafi, czy nie, my i tak idziemy do domu z uśmiechem na twarzy, bo wiemy, że byliśmy świadkami czegoś wyjątkowego. Kultowy przyjaciel kibica? Oczywiście, że TAK! Bo kto, jak nie on, sprawia, że zapominamy o przegranych i czekamy na kolejne show? 💸🔥🤡
-
Ej ale heca mi się zrobiła z tych waszych gadania 😂🔥 Swoją drogą, pamiętacie ten mecz w Kielcach, jak Danił strzelił z 30 metrów i piłka wleciała do siatki... ALE PO PIĘCIU SEKUNDACH SĘDZIA ODWOŁAŁ GOla przez VAR-a bo ktoś w murze miał rękę? I co? Wszyscy kibice mieli gęsią skórkę, bo myśleliśmy, że to GOL, a tu nagle cisza jak makiem zasiał i kibice z trybuny przeciwnika zaczęli klaskać dopingowo... Boże, ja do tej pory mam ciarki jak o tym pomyślę! I teraz wy tutaj: "oj taki kultowy, oj niekontrowersyjny" — no ale to było TAKIE wydarzenie, że chyba nawet przeciwnicy się wstydzili, że im się to podobało 😂 Patrzcie, ja uwielbiam faceta, nie przeczę, ale raz trafił szczęśliwie, raz VAR oberwał, a za chwilę znowu mamy gadać o jego "drylu"? No serio, ludzie, weźcie się w garść! A ten jego "styl życia" z tymi rzutami wolnymi... Ej, ale wiecie co? Te jego 30 metrów to nie żadna magia — to czysta psychologia! Bo przeciwnik myśli: "okej, facet stoi tam, kopnie w lewy róg", a on nagle wbija w prawy albo jeszcze gorzej — wbija w róg bramki, którego nikt nie pilnował, bo wszyscy mieli głowy pełne nadziei na cud. I to jest właśnie ten jego trick — on nie strzela, on OSZUKUJE czasem całą drużynę przeciwników, a potem my mamy gadać o "klasie"... No i te wasze "on działa dla naszych serc" — ej, no ale jak on działa, to czasem działa NA NIE! Pamiętacie ten mecz z Rakowem, jak zamiast podać Walusiakowi, który był sam przed bramką, on kombinował z dystansu? Przecież to nie jest żadne działanie — to jest egoizm w stu procentach! Facet ma dryl, ale nie ma rozumu drużyny, i to jest właśnie ta kontrowersja! Więc mówcie co chcecie o jego golach, ale ja wam powiem: Danił to taki typ, który albo cię zachwyci do szaleństwa, albo tak rozwścieczy, że rzucisz kubkiem herbaty w telewizor. I niech ktoś mi powie, że to nie jest zabawa?! 😤💥🔴
-
Akurat dzisiaj rano spotkałem się z kolegą pod stadionem przy kawie i jeszcze raz doszliśmy do wniosku, że Danił to taki typ, co to albo cię totalnie zaskoczy, albo wpędzi w melancholię na tydzień. Sama sprawa z tymi rzutami wolnymi to jednak nie bajka, tylko codzienna rozkmina — bo jak tu patrzeć na te jego strzały z 30 metrów, skoro połowa z nich ląduje w czym popadnie, a reszta to taka cudowna mieszanka techniki, szczęścia i chwili, w której przeciwnik po prostu nie wie, co się dzieje? Pamiętacie ten mecz w Krakowie, kiedy zrobił taki zwód, że bramkarz padł na kolana, a mur nie zdążył się ruszyć, i nagle gol? Albo ten z Zabrza, gdzie piłka poszybowała w róg, którego nikt nawet nie pilnował? To są te momenty, które zostają w pamięci, bo nie są zwykłym trafieniem — one są jak małe show, które Danił funduje nam raz na jakiś czas. Ale nie oszukujmy się — to nie jest tak, że on wybiera te najważniejsze momenty do popisów. Czasem te jego "spektakle" zdarzają się w sytuacjach, gdzie mogłoby być prościej, szybciej, mądrzej. Ktoś powie, że to kwestia charakteru, inny, że egoizmu, a ja dodam jeszcze jeden punkt: on po prostu ma taki styl, który nie daje gwarancji, tylko emocje. I w tym całym szumie zapominamy czasem, że futbol to nie tylko te trzy sekundy na rzucie wolnym, ale także te dziewięćdziesiąt minut, w których trzeba współpracować, nie myśleć tylko o sobie i nie ulegać chwilowym pokusom. Dlatego może nie da się jednoznacznie stwierdzić, czy Danił to kultowy przyjaciel kibica, czy największa zagadka w historii — bo on naprawdę potrafi być obiema tymi postaciami w jednym meczu. Jedno jest pewne: facet umie zafundować nam emocje, których nikt inny nie dostarczy, i za to należy mu się wielki szacunek. Za resztę… no cóż, sami musicie zdecydować, czy te emocje warte są ryzyka, że czasem was zawiedzie.xG > emocje.