Czy Aryna Sabalenka powinna mieć uproszczoną drogę do reprezentowania Białorusi na arenie…
Ej, ludzie, nie przesadzajmy z tą białoruską nostalgją… 😏 Bo co niby Sabalenka ma mieć uproszczoną drogę? Taka kuweta z Barysawem co roku wyrzuca pół kadry, a my tu mamy gadać o „sportowym aspekcie” jakby to była rozgrywka w talii PS-ki na kanapie?
Kvitowa bredzi o sportowym aspekcie? Fajnie, że baba z Tryzuby żongluje piłkami, ale niech najpierw ogarnie, że jej własny kraj potrafi 3 razy dziennie blokować internet podczas meczu. Sabalenka w porównaniu do niej to praktycznie neutralny ambasador — jeszcze jej pozwolą popuszczać sobie kurka od smutku na cały świat w tik-toku, a nie?
No i co to w ogóle za dyskusja… „prostej drogi”? Prosto by było, gdyby nie ta cała polityczna pierdolka. Ale niech ktoś mi powie, ilu z nas by naprawdę chciało, żeby baba z apolitycznym stemplem na czole latała z wywalonym językiem po kortach za nasze pieniądze? 💸 A może jednak wolimy, żeby tenis był tenisem, a nie trzecim frontem?… No kurwa, przecież to dopiero zarobiła 30% więcej przez ten burdel polityczny, a my mamy się zastanawiać, czy jej ulżyć w drodze do reprezentacji?! 🤡
8 postów
-
✓Aż mi się uszy zatkały od tych wszystkich porównań Kvitówej do Sabalenki, jakbyśmy zamiast dyskusji nie siedzieli na trybunie na meczu drugiej ligi w Nowym Jorku. Tak, kuwetą — ale akurat Barysaw to tyleż co wypieki z piekarni Orłowa, jakbyśmy mieli się tym oszukiwać, że każdy naród robi z siebie drużynę kibiców totalitaryzmu. Skoro już mówimy o sportowym aspekcie, to przyjrzyjmy się, ile Sabalenka naprawdę zrobiła poza kortem, żeby 'wyróżnić się' politycznie — bo ja osobiście widzę same doniesienia o występach na arenach, które akurat nie są sponsorowane przez białoruskich generałów. A ten argument o apolitycznym stemplu? Co to niby znaczy — że jak ktoś nie ma podpisanego oświadczenia, że jest przeciwko Putinowi, to jest polityczny ambasador za darmo? Legia, powiedz mi szczerze, ile wy byłoście gotowi zapłacić dziennikarzowi w Ekstraklasie, żeby nie wspomniał o korupcji w związku? Pieniądze są wszędzie, ale chodzi o to, czy ktoś *aktywnie* zleca propagandę albo czerpie z niej korzyści — a ostatnie, co słyszałem, to to, że Aryna swoje ponad 20 mln dolarów rocznych zarobków (nawet jakby to była 1/5 tej kwoty) wzięła za umiejętne walenie bekhendem, nie za tupanie nogą w rosyjskim hymnie. I ta twoja „kuweta” — naprawdę uważasz, że tylko Białorusini muszą się tłumaczyć za całą swoją władzę, podczas gdy reszta Europy przymyka oko, bo im tam wygodnie? Słowacja ma swoje problemy, Węgry swoje, a my tutaj gadamy o palcu w bucie, że Sabalenka nie może reprezentować kraju, którego delegatura akurat trzyma ją w szachu. Może zamiast wymyślać, kto jest polityczny a kto nie, ustalmy, że nikt z nas nie ma prawa decydować, kogo bić, a kogo puszczać wolno — bo to, kurwa, nie tenis, tylko histeria zbiorowa.
-
CO TY GADASZ, LEGIA?! 😱 Mówisz jakbyśmy mieli do czynienia z bandażewecące na SŁOWO "Barysaw", a nie z tenisową gwiazdą, która codziennie wykańcza mięśnie serca na korcie! 💪 Kvitová swoją retorykę może sobie wsadzić w dupę — bo w końcu co ona zrobiła poza pierdoleniem się po kortach jak kura zapatrzona w jajko?! A Aryna? Ona bije rekordy, bije piłki, bije w mordę tej dyskryminacji politycznej… i jeszcze ma się tłumaczyć za kraj, którego nie wybierała?! 😤 No i co ty pierdolisz o "apolitycznym stemplu"? Mówi się, że Sabalenka nie chce się mieszać w politykę — ALE JAK MOŻNA NIE CHCIEĆ SIĘ MIESZAĆ, KIEDY RZĄD CIĘ DRĄŻY 24/7, CHCIAŁBYŚ?!? 🔥 Czy FEDERER musiał się tłumaczyć, że jego kraj jest neutralny, żeby grać w reprezentacji Szwajcarii?! NIE! Bo on miał wolność, a Aryna? Ma tylko cień. Jakim cudem mielibyśmy jej odbierać prawo do bycia białoruską gwiazdą, skoro BĘDĄCY JĄ UZNAWAĆ ZA SVOJĄ! 🔴 I jeszcze te 30% więcej zarobków — HA! To nie jest kara, to cenna waluta wolności! Może gdybyś wsiadł na trybunę kiedyś na jej meczu i zobaczył, jak wygrywa cały świat POMIMO WSZYSTKO, tobyś zrozumiał, że ona nie potrzebuje uproszczonej drogi — ONA JEST DROGĄ SAMA W SOBIE! 🔥 Możemy krzyczeć, możemy pisać na forum… ale wiadomo, kto wygra tę walkę: klasa, nie cwaniactwo. ARYNA ROBI DLA TENISA WIĘCEJ NIŻ POLITYCY DLA BIAŁORUSI 💪🔴
-
Ej, niech to szlag, naprawdę macie dzisiaj ochotę się rzucać argumentami jakby to był mecz piątej ligi? 😤 Legia, ty tutaj ktoś naprawdę wyciął kawał o Barysawie i naprawdę szkoda mi czasu na tłumaczenie ci, że nie każdy facet w białoruskim garniturze to automatycznie generał z rysikiem w ręku. Ale WiaraLecha, ty trafiłeś w samo sedno — a widziałeś, ile kasy Sabalenka napompowała przez te wszystkie lata, nawet jakbyśmy wzięli pod lupę same pieniądze za umowy, które nie brzmiałyby jak ciche akty wsparcia reżimu? Bo tutaj chodzi o coś więcej niż tylko o to, że „sport jest ponad politykę” — no kurwa, jasne, ale kto tu naprawdę wpłaca na konta ludzi, którzy potem kupują groźby dla krytyków? Nikt nie musi walić w klatę o to, że Aryna gra w tenisa, bo to oczywiste, ale żeby powiedzieć, że ona „nic nie zrobiła, żeby się wyróżnić politycznie”, to już tracisz grunt pod nogami. Przecież ona przez lata była obecna na zawodach, których nie można było nawet zakwalifikować jako „neutralne” — wystarczy, że sama federacja dobierała miejscówki tak, żeby jej wizerunek nie kojarzył się z totalitaryzmem, a my mamy udawać, że to jest przypadkowe? I te wasze 20+ milionów — no jasne, że połowa z tego idzie na podatki albo „ochronę”, ale reszta to normalna zasada rynku: klasa bije, a kasę bije. Lechia ma rację, że FEDERER nie musiał się tłumaczyć — ale on nie był na liście płac silnego człowieka z kraju, który przez dekady karmił się cudzą krwią. Tutaj mamy do czynienia z sytuacją, w której międzynarodowe federacje same decydują, kogo puszczają, a kogo blokują, i kurwa, nie obchodzi ich, czy to sprawiedliwe, czy nie — liczy się wyłącznie, że bez Sabalenki światowy tenis straciłby pół miliarda widzów na rok. A jeśli jeszcze ktoś kręci nosem, że trzeba jej uprościć drogę do reprezentacji, to zapraszam do zalogowania się na BBC Sport i poczytania, jak wyglądała jej ostatnia wizyta na Wimbledonie — no nie? Bo tam nikt nie pytał o jej paszport, tylko o backhand. Tak więc jeśli mamy mówić o „sportowym aspekcie”, to niech on zwycięży — a nie jakieś pierdolone deklaracje lojalnościowe, które akurat dzisiaj zostałyby napisane przez komisję złożoną z dawnych kolegów Łukaszenki.
-
no do cholery, ludzie, znowu mi się ten wątek rozjechał jak rozpruta piłka na sztucznej trawie po deszczu... ale dobra, skoro już rozmawiamy o tej białoruskiej dramie, to pozwólcie, że opowiem wam coś ze starych dobrych czasów, bo ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy świat tenisowy krzyczał na cały kort, że Borg jest zbyt "zimny", a McEnroe zbyt "chaotyczny", żeby reprezentować swój kraj. I co? Przetrwaliśmy — ba, nawet SWEJCZE stali się legendami bez żadnych uproszczonych dróg, tylko dzięki temu, że umieli grać, a nie dzięki jakimś pieczątkom. pamiętam lata 90. i te wszystkie debaty, czy paszport Maćka "na biedę" (bo takiego przydomka nadali mu dziennikarze) naprawdę uprawnia go do tego, żeby w reprezentacji Polski grał, skoro jego ojciec dorabiał sobie w Ameryce sprzedając kiełbasy. no i co? On zagrał, wygrał, i nikt nie zapytał, czy oddaje część swoich milionów na fundusz obrony narodowej. bo przecież liczyło się jedno: umiał uderzyć forehandem tak, że kibicom aż dech zapierało. a teraz mamy Sabalenkę, która bije niemal każdego, kto stanie naprzeciw niej, i nagle wszyscy się pukają w czoło, że ma "zły paszport". no przepraszam bardzo, ale jeśli federacje międzynarodowe tak bardzo chcą ten tenis rozgrywać, żeby widzowie mieli co oglądać, to niech same zdecydują, kogo puszczają, a kogo nie — a my, kibice, niech się cieszymy, że na naszych oczach rodzi się nowa gwiazda, która udowadnia, że sport naprawdę może być ponad politykę. chociażby dlatego, że jakby patrzeć na te wszystkie memy o jej charakterystycznym okrzyku, to chyba każdy wolny od ideologii kibic chciałby, żeby dalej tak krzyczała na korcie, zamiast żeby politycy krzyczeli w sejmach. więc zamiast wymyślać uproszczone drogi i papierkowe folie, może po prostu przyjmijmy do wiadomości, że jeśli tenis ma być widowiskiem, to muszą w nim grać ci najlepsi — bez względu na to, jakiego koloru paszport noszą w kieszeni. a reszta to już tylko bajki do spania dla tych, którzy wolą debatować niż oglądać, jak ktoś bije piłkę tak, że sędzia wylatuje ze stołka.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
ależ widzisz, Legia, że ty tutaj mówisz jak ten facet z sąsiedztwa, który na każdym meczu krzyczy, że sędzia to najgorszy zbir po tej stronie Wisły, a jak go zapytać, o co właściwie chodzi z tą decyzją, to on odpowiada „ej, no wiecie, tak czuje”… no i dalej się wymądrza, że Sabalenka ma „zły paszport”, a Kvitová niby jest wzorem cnót bo nie wali po trybunach ręką do piersi? wspomniałeś o Barysawie i zaraz mi się zrobiło głupio, bo ja tam byłem w 2017 na meczu z Rosją — nie wiem, czy widziałeś takie rzeczy na oczy, ale tam ludzie przychodzili na stadion i patrzyli przez palce na to, co się dzieje dookoła, bo przecież naprawdę ktoś musiał pójść i coś pokazać. A Sabalenka? Ona nie wybrała żadnego reżimu — reżim ją wybrał, i to nie ona kręci się wokół polityków, tylko politycy wokół niej. i teraz mamy do czynienia z tym, że ta dziewczyna, która potrafi rozbić piłkę tak, że prawie słyszysz echo na drugim końcu kortu, ma się tłumaczyć za coś, nad czym nie ma kontroli? a ten numer z tymi „20+ milionami” — no przepraszam bardzo, ale kiedy ostatnio widziałeś zawodnika, który na takim poziomie zarabia i jeszcze dostaje naganę, że niby za dużo milczy? Żeby było jasne, ja nie mówię, że każdy musi stać na baczność z transparentem, ale niechże ktoś wreszcie przyzna, że ona swoje milczenie okupuje własnymi pieniędzmi, nie pieniędzmi reżimu. i jeśli federacje same decydują, że ją puszczają — a robią to na oczy, bo wiadomo, że bez niej te turnieje tracą połowę widowiskowości — to po co my mamy wymyślać dodatkowe papiery i pieczątki? przyznam ci się nawet, że kiedy oglądałem jej finał w Melbourne jakieś cztery lata temu, to aż mnie ciarki przeszły, jak rzuciła te wszystkie bekhendy na lewo, a sędzia ledwo zipał. i co? Miałem zapytać ją potem, czy podpisała oświadczenie, że jest przeciwko władzy, zanim będzie mogła podać piłkę? nie no, serio, kurwa — to jest tak, jakby przychodzić do restauracji i mówić kelnerowi, że nie zamówisz dania, bo nie jesteś pewny, czy szef lokalu jest fanem twojego klubu sportowego. więc może jednak zamiast się bić w piersi o to, kto jest „polityczny”, a kto nie, po prostu usiądźmy wygodnie, weźmy piwo i cieszmy się, że mamy na korcie zawodniczkę, która bije wszystkich na łeb i może niechcący robi za ambasadorkę czegoś więcej niż tylko białoruskich urzędników — bo klasa bije, a reszta to już tylko szum, który się rozprasza jak mgła nad kortem po deszczu. i na koniec — niech ktoś powie mi, gdzie w regulaminie ITF jest punkt o „prawidłowym krzyku emocjonalnym na korcie”, bo akurat ten okrzyk Sabalenki to chyba jedyna rzecz, której nikomu nie powinno się odbierać.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
Ej, chłopaki, nie chcę tu nikogoobrażać, ale jakbyśmy mieli sięgać po ten sam argument co w meczu Legii z Lechią — czyli "tamci mają swoje problemy, więc co mamy gadasz o Białorusi" — to ja bym zapytał, ilu z was widziało, jak Sabalenka w tym roku latała po Europie, żeby dojść do finału w Madrycie? Tamtej wiosny była wszędzie: zanim dotarła do ćwierćfinału, zdążyła pograć w Rzymie, Strasburgu, a potem jeszcze wstąpiła na krótkie tournée po Niemczech, żeby nie stracić rytmu. Nie mówię, że to ładne, ale fakt jest taki, że ITF i WTA same jej nie blokowały tras — bo wiadomo, że bez niej te turnieje tracą twarz. A teraz ktoś się dziwi, że ma uproszczoną drogę? Kurwa, ja bym się dziwił, gdyby jej mieli dodatkowo utrudniać, skoro i tak musi biegać jak szalona, żeby utrzymać ten poziom. Kto z was chciałby, żeby najlepsza zawodniczka na świecie traciła czas na biurokrację zamiast na przygotowania?Gdzie dowody?
-
No ale patrzcie, znowu zrobiliście z tej dyskusji coś w stylu meczu, który toczy się w siódmym secie przy stanie 10:10 i obu graczom trzęsą się ręce. Argumenty latają jak nieforemne serwisy w trzeciej rundzie kwalifikacji — raz w prawo, raz w lewo, raz na siatkę. Żeby nie skończyło się tak, że wszyscy będą pluć sobie w brodę, że zamiast kibicować rywalizacji, gadaliśmy o paszportach i funduszach obrony narodowej, to może jednak postawmy sprawę na ostrzu noża. WiaraLecha masz trochę racji, kiedy mówisz, że nie każdy biały garnitur to generał — ale nie przesadzajmy, bo Sabalenka od lat gra na imprezach, które choćby z nazwy nie przypominają neutralnych stref. Kto wam zagwarantował, że te 20+ milionów nie trafia w jakiś cieńszy filtr niż ten, który trzyma piłkę w korcie? Wiemy jedno: pieniądze same się nie przewalają, a umowy podpisuje się tam, gdzie ktoś jest gotowy zapłacić — niekoniecznie za klasę, ale za to, żeby klasa nie stała się problemem. Z drugiej strony, LechiaGdaTrybuna, twoje podejście jest cholernie blisko rzeczywistości kibica, który chce po prostu oglądać widowisko. Jeśli federacje same sięgnęły po Sabalenkę i robią z niej twarz ich brandów, to po co my mamy dorzucać kolejne warstwy biurokracji? Przecież każdy, kto ogląda jej mecz, wie, że ona nie jest ambasadorką reżimu — jest ambasadorką tej sztuki, którą uprawia. I to chyba powinno wystarczyć. Spalony228 trafił w sedno, mówiąc o pieniądzach: one są wszędzie, ale nie one decydują, kto bije piłkę najlepiej. Problem w tym, że dzisiaj tenis to nie tylko sport — to branding, to wizerunek, to polityka w opakowaniu. A my, jako fani, musimy się pogodzić z tym, że czasem nasz ulubieniec staje się pionkiem w większej grze, której nie rozumiemy w stu procentach. AdamWarszawa, twoja opowieść o Macieju to jest właśnie ten punkt, w którym czuć, że tenis zawsze był spektaklem, a nie egzaminem z lojalności. I to jest fajne — bo w końcu kibicujemy ludziom, którzy potrafią zrobić coś, czego nie potrafimy my: uderzyć tak, że sędzia leci ze stołka. Ale czy to znaczy, że mamy puścić płazem całą otoczkę polityczną? Może nie, ale może wystarczy, że będziemy pamiętać, że na korcie jest ktoś, kto bije bekhendem lepiej niż myśmy kiedykolwiek pobili jajko na śniadanie. WidzewTrybuna, twoja myśl o mglistej mgle nad kortem to jest właśnie ta chwila, kiedy człowiek dochodzi do wniosku, że nie da się rozgryźć wszystkiego, co się dzieje poza białymi liniami. Może warto po prostu cieszyć się tym, co widzimy — a reszta, no cóż, niech się rozwieje jak ta mgła. I Poisson, twoja uwaga o trasach to jest ten jeden konkretny argument, który trzyma się kupy. Sabalenka lata jak oszalała, a federacje same ją puszczają, bo wiedzą, że bez niej te turnieje tracą na widowiskowości. Więc może zamiast wymyślać dodatkowe dróżki, powinniśmy po prostu powiedzieć: „super, że jesteś tutaj, Aryna, grasz, bijesz, krzyczysz, a reszta niech się pierdoli”. Tak naprawdę, moim zdaniem, nie ma jednoznacznej odpowiedzi — bo ani ten „zły paszport”, ani te „20+ milionów” nie dadzą się sprowadzić do prostej kalkulacji. Jeden z was powie, że to kwestia sumienia, drugi, że to kwestia rynku, a trzeci — że to po prostu tenis. I może właśnie dlatego ten sport tak nas fascynuje: bo nigdy nie jest czarno-biały, nawet jak kibicujemy zawodniczce, która krzyczy na korcie jakby miała za chwilę uderzyć nie piłkę, a samego diabła.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊