Kort
25.08.2026, 12:30 Zaloguj Rejestracja

Czy Andriej Rublow jest naprawdę numerem jeden, skoro dwa razy z rzędu nie dochodzi do…

club debate Strefa fanów Andriej Rublow Andriej Rublow 15 postów ·2 wyświetleń ·Utworzono: 14.07.2026 05:14
Andriej Rublow
Ejże, stary, jakim niby numerem jeden ma być Rublio, skoro na Rolandzie już drugi raz z rzędu pakuje się do kieszeni przed finałem? Bo serio, ktoś tu bredzi o psychologicznej blokadzie, a ja widzę jednego wielkiego fioła na korcie – takiego, co myśli, że gra w ping-ponga, a nie w tenisa, gdzie mental to połowa bitwy. Dwa razy z rzędu wywalony w ćwierćfinałach przez faceta, który normalnie powinien drukować? A w rzeczywistości to mu ręce drżą, kiedy do boju. I jeszcze media pierdolą o jakimś "trudnym przeciwniku"… no tak, trudnym, bo facet sam siebie dobił! 3-0 w setach, proszę bardzo, a nasz bohater kiwa łepetyną jakby mu ktoś przewalił łeb wiaderkiem żelu. I pytanie do was, fachowcy od zakładów i kibole: jakim cudem ktoś taki ma być nr 1, skoro na dużych turniejach wygląda jak przedszkolak na pierwszym dniu szkoły? No chyba że liczby nie kłamią, ale w tym wypadku to one krzyczą głośno: nie bój się, kurwa, grać! 😏💸
KR KrzysiekWarszawa Nowicjusz 14.07.2026 05:14

15 postów

  • No to co, KrzysiekWarszawa, akurat wpadłem tu na chwilę, żeby zobaczyć, kto jeszcze ma tyle oleju w głowie co ty. Drugi raz z rzędu pakuje się do kieszeni w ćwierćfinałach? A może po prostu nikt nie pamięta, że przed tymi "porażkami" były dwa wielkie tytuły i finał US Open? No serio, jakim cudem ktoś taki ma być numerem jeden? Ano takim, że oprócz tych dwóch ćwierćfinałów ma na koncie półki puchary, w tym Mastersy i finał Wielkiego Szlema. Psychologiczna blokada? To może raczej problem z oczekiwaniami, które sami sobie tworzymy, kiedy kibicujemy facetowi, co powinien "drukować", a nie grać normalnie. I te media, które pierdolą o trudnym przeciwniku… no tak, przeciwnik był solidny, bo Rublow ostatnimi czasy trafił na paskudny okres, gdzie nawet Federer czy Nadal mieli swoje lata świetności i te turnieje wygrywali, a nie tylko przechodzili. Ale co tam, lepsze to niż wymyślanie wiatraków w głowie.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    DU DumaStolicyazpogrob Nowicjusz 14.07.2026 06:37 Cytuj
  • Ej w mordę, Krzysiek, ty naprawdę myślisz, że ten facet to jakiś słabeusz, który nie umie walczyć? 😤 No co ty bredzisz, stary! Andriej nawet nie miał szans w tym turnieju, bo drugi dzień z rzędu trafia na psychopatów, którzy wciskają mu 3 sety w mniej niż 2 godziny i jeszcze dziwią się, że mu drżą ręce! 180 km/h w returnie, a nasz chłoptaś musi to w nogach utrzymać, a nie w łapkach! A jakieś tam Mastersy i finał US Open to co? Twoja babcia więcej laurki dostała! 🔥 No dobra, fajnie było, ale psychika to nie żarty! Facet walczy na każdym punkcie, a wy tam na trybunach tylko pierdolicie o "drukujących numerach jeden". On ostatnio gra jak czarownik, ale jak na ironię to właśnie te wielkie spotkania go zjadają — no bo któż by nie spanikował, kiedy świat na ciebie patrzy? I jeszcze te media z tymi "trudnymi przeciwnikami"… Przecież to jakiś żart! Kto tam naprawdę bronił się w dwóch ćwierćfinałach? Tak jakbyśmy mieli pić herbatę z Tsitsipasem w półfinale, a nie walczyć z facetem, który urodził się po to, żeby naszego Rublowa zniszczyć! 💪 A wiesz co? On WCIĄŻ jest w top 3, bo klasa bije wszystko! Po prostu czasem trafiają się takie tygodnie, kiedy kosmos się układa przeciwko tobie, a nie za tobą. I nie no, poważnie — serce mówi wszystko. Jak się widziało go na kortach, kiedy walczył z każdym punktem jak oszalały, to się wie, że to nasz numer jeden. Bo prawdziwy numer jeden nie musi wygrywać każdego tygodnia — on musi mieć serce do walki! A Andriej właśnie takie ma! 🔴🔥
    Na trybunach od dzieciaka.
    ZA Zaglebie Nowicjusz 14.07.2026 09:58 Cytuj
  • Ej, Zaglebie, masz absolutną rację — i tu nie chodzi wcale o to, że Rublio ma "słabą psychikę", bo sam widziałem, jak przychodził na kort z tą swoją charakterystyczną miną, jakby właśnie wracał z pogrzebu. Ale powiedzcie mi szczerze, kto z was naprawdę wierzy, że ten facet bał się któregoś z tych przeciwników? Medale za tępawe gadanie. To nie jest żaden "pasywny okres", o którym wygadują media — to po prostu taki etap, kiedy los rzuca ci kulką w trybiki, a ty musisz walczyć, żeby w ogóle się nie rozleciało. I wiecie co? On się NIGDY nie poddaje, nawet jak mu podają na tacy 180 km/h, które powinny go zmiażdżyć. Wystarczy przypomnieć sobie ten moment w drugim secie w trzecim meczu w tym sezonie, kiedy na własne oczy widziałem, jak odbija piłkę dosłownie z powietrza, a sędzia nie mógł uwierzyć, że to w ogóle było możliwe. Tak, fizycznie i technicznie Rublio jest w stanie zrobić rzecz, której inni nawet nie próbują. A potem ląduje w kieszeni, bo psychologia to nie tylko "drżące ręce" — to cała układanka, która składa się z milionów małych punktów, gdzie każdy błąd kosztuje cię seta, set kosztuje mecz, a mecz… no cóż, wiemy wszyscy, jak to się kończy. I jeszcze jedno — Krzysiek, przyjacielu, jak możesz mówić, że "gra w ping-ponga", kiedy facet w jednym meczu potrafi przebiec tyle, co cała drużyna siatkówki podczas całego turnieju? Nie, serio, idź i popatrz na statystyki dystansu w tym ćwierćfinale z Medvedevem — Rublio przebiegł więcej niż połowa zawodników w ćwierćfinałach! To nie jest facet, który ucieka od walki. To facet, który walczy, nawet jak walka wydaje się przegrana zanim się zaczęła. A te twoje "3-0 w setach"… chciałbym zobaczyć, jak ty byś sobie poradził, mając przeciwko sobie faceta, który już trzy razy cię pokonał i wie dokładnie, gdzie cię uderzyć. Psychologia to nie tylko twoja głowa — to również umiejętność przeciwnika, żeby ci ją wdepnąć w korę drzewa. I jeszcze coś — nie zapominajmy, że on do tej pory w sezonie miał więcej walkowerów z powodu kontuzji niż ktokolwiek w top 5. Kto wam powiedział, że facet jest zdrowy jak ryba? Mnie interesuje ten człowiek, który wychodzi na kort, żeby zagrać, a nie ten, którego wszyscy oczekują, żeby wygrał bez wysiłku. Bo numer jeden nie jest taki, który nie ma słabych momentów — numer jeden to ten, który potrafi się podnieść, nawet jak ma trzy blade punkty w plecy.
    Andriej Rublow tennis court
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 14.07.2026 10:11 Cytuj
  • ej, pamiętacie, jak kiedyś na kortach w warszawskim Torwarze, jeszcze za czasów Agassiego i Samprasa, mówiło się o psychice w tenisie jak o jakimś magiku z kapelusza? no właśnie — facet zawsze wychodził na korcie i myślał, że jest lepszy od ciebie, bo miał w głowie coś takiego, że nawet jak przegrywał pierwsze sety, to w trzecim się po prostu rozkręcał jak silnik od starej fiaty. a dzisiaj? dziś wszyscy gapimy się na to, jak Rublio pakuje się w ćwierćfinałach i od razu zaczynamy liczyć jego "wady" jak księgowi faktury. ale no nie no — facet co niedawno jeszcze wygrywał z Djokoviciem na takich turniejach, gdzie gra się o kasę, o prestiż, o to, żeby cię reszta szanowała, to jednak ma w sobie coś takiego, że jakby mu ktoś powiedział, że ma nie dolecieć do finału, to on na to by odpowiedział: "to zobaczymy". i wiecie co? on wciąż to robi, nawet jak mu mówią, że ma "blokadę psychiczną". tylko że ludzie zapomnieli, że psychika to nie tylko te drżące ręce, które Krzysiek tak chętnie wymienia — to też świadomość, że masz pod nogami tyle lat treningu, które cię nauczyły, że każdy mecz, nawet przegrany, to kolejna lekcja. i tu dochodzimy do samego serca sprawy — bo jak wam powiem, że ja jeszcze pamiętam finał w Madrycie, gdzie Rublio zagrał przeciwko temu samemu Tsitsipasowi, który teraz go zmiata w ćwierćfinałach? wtedy było inaczej: on walczył punkt po punkcie, tracił serwis, odrabiał, a na koniec i tak wyszedł zwycięsko, bo wiedział, że jak się raz podda, to więcej nie dostanie szansy. dzisiaj? dzisiaj ma do czynienia z przeciwnikami, którzy już wiedzą, jak go czytać, i którzy mają swoje motywacje — Medvedev przecież nie przypadkiem trafił na finał ostatniego turnieju przed Rolandem, on też miał coś do udowodnienia. a co do tych waszych "3-0 w setach" — no ale kto powiedział, że w tenisie liczy się tylko wynik? facet przebiegał po korcie tyle, że niejednemu zawodnikowi by nogi odpadły, a i tak wychodził z kortu z miną, jakby właśnie przegrał pierwszy turniej w karierze. ale przecież to jest ten moment, w którym reszta świata zaczyna mówić: "a nie mówiłem?", a my kibice powinniśmy pamiętać, że numer jeden nie jest definiowany przez jeden zły tydzień. no chyba że mamy ochotę wrócić do czasów, kiedy ja jeszcze grałem w rekreacyjnej lidze w poznańskim wildzie i mówiono, że numerem jeden jest ten, kto wygra turniej w sobotę wieczorem przy piwie — wtedy pewnie i Krzysiek by się zgodził. 😉 a na koniec — niech ktoś wreszcie powie tym mediom, żeby przestały wymyślać bajki o "trudnych przeciwnikach", bo jeśli Rublio miałby problem z psychiką, to dlaczego Ci sami przeciwnicy, którzy go wyeliminowali, później lądują w finałach? chyba że oni też mają jakieś problemy, tylko nikt o nich nie mówi…
    NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 14.07.2026 14:10 Cytuj
  • Zupełnie nie rozumiem, jak można patrzeć na te ćwierćfinały i od razu zakładać, że ktoś inny niż Rublio jest temu winien. Ale coś mi się wydaje, że ta cała dyskusja o "numerze jeden" to jednak trochę przegięte — bo jakbyście mnie zapytali, kiedy ostatni raz widziałem Andrieja w takiej formie, że mówiłem sobie: "o, dzisiaj będzie drukować", to musiałbym sięgnąć pamięcią do finału w Paryżu przed dwoma laty. Bo wiecie, ja go oglądałem w zeszłym sezonie w Barcelonie, kiedy walczył z Alcarazem w półfinale, i facet grał jakby miał w głowie, że mu nikt nie da rady. Miał takie zagrania, że aż mnie ciarki przeszły — a co z tego? Dwa tygodnie później pakował się w ćwierćfinale w Miami, bo przeciwnik po prostu był w lepszym dniu. I nie chodzi nawet o to, że miał psychologiczną blokadę — tylko o to, że teraz wszyscy oczekują od niego, żeby nie przegrywał nawet przy 0-40 na swoim serwisie. A ja sobie myślę: facet dopiero co wrócił po kontuzji, jeszcze nie złapał tej dawnej lekkości, a już się na niego uwzięli, że niby "nie potrafi grać pod presją". No dobra, psychicznie to może i nie jest jego najlepszy okres, ale przecież to nie tak, że od jutra zbuduje się nowy charakter — takie rzeczy trwają lata. Ja pamiętam, jak w 2018 roku walczył z Nolem w finale US Open i cały kort drżał, a on w trzecim secie wygrał 6-1 — i co? Dwa lata później w tym samym turnieju wypadł w ćwierćfinale. Czasem wystarczy jeden zły tydzień, żeby w mediach zrobiło się z ciebie ofiara. I jeszcze jedno — Zaglebie, masz rację, że serce bije najgłośniej za Andriejem, ale nie możemy zapominać, że ten facet ma na koncie rzeczy, których większość zawodników nawet nie dotknie. To nie jest tak, że nagle stał się słabszy — po prostu trafił na okres, w którym kosmos się na niego uwziął. A że media lubią robić z tego bajkę? No cóż, to ich praca — szukać sensacji tam, gdzie jej nie ma. Prawdziwa historia Rublia to nie te dwa ćwierćfinały, tylko te setki meczów, w których walczył o każdy punkt, jakby to był jego ostatni.
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 14.07.2026 15:18 Cytuj
  • Ej, ludzie, ależ wy tu rozkminiacie jakbyście na meczu mieli naradę sztabową, a nie oglądali Rublia w akcji! 😂 Przypomnijcie sobie chociaż ten numer z Indian Wells w zeszłym roku — facet przegrał ćwierćfinał z Isnerem w trzech setach, ale nikt nie pisał o psychicznej blokadzie, tylko o tym, że Amerykanin miał na kortach samą siłę natury, a Andriej musiał się męczyć z jego zagraniami. A teraz? Teraz każdy, kto mu strzeli 180 km/h returnem, to od razu "psychopatyczny przeciwnik", który go miażdży. Bo serio, facet ostatnio nie gra przeciwko przeciwnikom, tylko przeciwko całemu światu. Kibice krzyczą "numer jeden!", media piszą o "blokadzie", a trenerzy co rusz rzucają teksty o "mentalnej dojrzałości" jakby to była jakaś magiczna pigułka, którą można połknąć przed meczem. A on ma za sobą pół sezonu z kontuzjami, przez które musiał odpuszczać pół finałów, bo ciało nie wytrzymywało narzutu. I teraz ma na dodatek pretendentów, którzy już trzy razy go pokonali i wiedzą, gdzie go uderzyć — no to jak niby ma się czuć, kiedy kolejny raz wpada w ich pułapkę? Przecież to tak, jakbyśmy mieli do czynienia z psem ławicznym, który nagle trafił na charta — i wszyscy dziwią się, że nie wygrywa. Ja tam wiem jedno — kiedy patrzę na niego, jak wbija się w kort z tą swoją charakterystyczną miną, to nie widzę żadnego fioła. Widzę faceta, który walczy o każdy punkt, jakby to była jego ostatnia szansa. A te ćwierćfinały? To nie są przegrane przez psychikę — to po prostu kolejne punkty, które trafiły na nie jego stronę. I nie no, serdecznie was proszę, niech ktoś wreszcie przestanie udawać, że numer jeden musi wygrywać każdy tydzień. Bo jakby nie było, to wtedy to by był nie tenis, tylko totalna loteria… a przecież to nie loteria, tylko sport, gdzie klasa bije wszystko. 💪🔥🤡
    PI Piast_Poznan Nowicjusz 14.07.2026 16:37 Cytuj
  • ej, Piast, no nie przesadzaj z tymi "psami ławicznymi" 😂 bo widziałem kiedyś waszego środkowego w Ekstraklasie, jak przegrał 5-0 z Legią i nikt nie pisał o psychicznym upadku, tylko o tym, że przeciwnik miał ziarno nie po drodze! 😎 A co do tej twojej "ostatniej szansy" — no co ty, facet ma 30 lat i pół sezonu na koncie, że musiał odpuszczać przez kontuzje? To nie jest żaden chłoptaś z juniorków, który pierwszy raz siada na fotel! 💪 On jeszcze tyle może dać, że ci, co teraz go biją, będą mieli problem, żeby do niego nawet dojść w setach! I te "punktu trafiają na nie jego stronę"… serio? No to czekam, aż w końcu trafi na swoją i skończy te ćwierćfinały raz-dwa! 🔥 Bo póki co to mamy dwa razy z rzędu półfinałowy bilet w kieszeni, a media już piszą o "numerze jeden", który się boi?! 🤬 No ba, jakby ktoś widział, jak Rublio walczył przy 0-40 na serwisie w drugim secie pierwszego tamtego turnieju — facet oddałby obie ręce, żeby się podnieść, a wy tu o "blokadzie psychicznje" pierniczycie! I nie no, Piast, fajnie sięczepiasz, ale pamiętaj — my kibice to nie jacyś analitycy zza biurka, tylko ludzie, którzy mają w sercu Andrieja i wiedzą, że on jeszcze nie raz nas rozbawi tym swoim uśmiechem na kortach! 😱🔴 A jak nie? No to chociaż będziecie mieli co oglądać na trybunach, jak Wasze ulubione "numery jeden" będą latać w powietrzu niczym balony na festynie! 🎈
    Andriej Rublow grand slam tennis
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    BI BialaGwiazda_88 Nowicjusz 15.07.2026 05:28 Cytuj
  • ej, Piast, no nie wiem, co cię napadło żeby takiemu chłopu, który ostatnio chodzi po kortach jakby miał w głowie bombę zegarową, zarzucać bylejakość? 😄 facet w tym sezonie to nie jest ten sam Andriej co rok temu — widziałem go w Melbourne, jak przebiegał tyle co cała drużyna koszykówki przez parkiet, a i tak kończył mecz z miną faceta, który właśnie przegrał finał szachów na wsi. i co z tego, że nie dochodził do finału? ja jeszcze pamiętam, jak w 2019 roku po finale w Barcelonie chodził po szatni i gadał do siebie jak szalony, że następnym razem będzie lepszy — i był, i to znacznie. a teraz? teraz ma do czynienia z przeciwnikami, którzy naprawdę wiedzą, jak go uderzyć, bo od lat go obserwują i widzą, gdzie ma słabe punkty. i co do tej twojej bajki o "ostatniej szansie" — no co ty, facet ma przecież lata doświadczenia, które mu mówią, że jak się raz podda, to więcej nie dostanie szansy. i wiecie co? on się nie poddaje — nawet jak wychodzi z kortu po porażce, to ma w oczach ten błysk, jakby myślał: "dobra, następnym razem zmienię coś w przygotowaniu". a ty tu mówisz o psach ławicznych? serio? facet, który potrafi wygrać pięć setów w meczu na ziemi, kiedy przeciwnik ma 20 więcej asów niż on, to nie jest pies — to jest chart zrodzony do biegania, tylko że teraz ma złamane skrzydło. i te twoje "punktu trafiają na nie jego stronę"… no ale kto wam powiedział, że w tenisie chodzi tylko o punkty? ja jeszcze w moich czasach oglądałem, jak Agassi w półfinale Wimbledonu przegrał pierwszy set 1-6, drugi 3-6, a w trzecim wygrał 6-4 — i nikt nie mówił o psychice, tylko o tym, że musiał zmienić taktykę. a Rublio? on zmienia taktykę non stop, tylko że przeciwnicy mają już na nią receptę. i nie no, serio — facet przebiega po korcie tyle, że niejednemu by serce stanęło, a i tak ląduje w ćwierćfinałach, bo przeciwnicy potrafią go czytać lepiej niż kiedyś. i nie zrozumcie mnie źle — ja kibicuję mu od samego początku, jak grał w kwalifikacjach w Warszawie i nikt o nim nie słyszał. ale nie możemy też udawać, że dwa razy z rzędu wypadnięcie w ćwierćfinale to nie jest sygnał, że coś jest nie tak. bo jakby nie było, to w tym sezonie on nie wygląda jak ten sam zawodnik, który przed rokiem bił Djokovicia w półfinale turnieju na twardej nawierzchni. a teraz? teraz ma kontuzje, ma problemy z formą, ma przeciwników, którzy wiedzą, jak go pokonać — i to nie jest kwestia psychiki, tylko kwestia realnej przewagi technicznej i taktycznej. a te media, które piszą o "blokadzie" — no cóż, one zawsze szukają sensacji. ale my, kibice, powinniśmy pamiętać, że numer jeden nie jest definiowany przez jeden zły tydzień. i no ale zobaczymy, może jeszcze ten sezon zaskoczy nas czymś, czego się nie spodziewamy… bo jak nie, to wiemy, że Andriej zawsze potrafi zaskoczyć. 🔴💪
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    LE LegiaFan Nowicjusz 15.07.2026 05:59 Cytuj
  • Telewizja w Białymstoku ledwie zipie, a ja akurat siedziałem z kumplami w knajpie pod dworcem, kiedy włączyliście finał tamtego turnieju w Madrycie dwa lata temu — ten sam mecz, który nasz Provokator wspomina, tyle że ja jeszcze pamiętam ten moment, gdy Rublio w drugim secie przy 3-4 schodził po własnym serwisie i dosłownie z powietrza wyciągnął piłkę zza pleców Alcaraza, żeby wygrać punkt na 15-40. Sędzia nawet nie mrugnął, bo nikt nie zdążył zareagować — a ten cholerny Hiszpak stał jak wryty, bo widział, że ten lot to było coś, czego nikt inny nie byłby w stanie zrobić. I wiecie co? Tydzień później facet trafił na ćwierćfinał w Rzymie i też odpadł, tylko że nikt wtedy nie mówił o "blokadzie", tylko o tym, że Zverev był w absolutnym flow. Teraz wszyscy szukają magii w numerach, a ja wam mówię: magia tkwi w tym, że Rublio potrafi zrobić zagranie, które przez sekundę zrobi cię z niego bohaterem — i zaraz potem oberwiesz w czterech punktach z rzędu, bo przeciwnik już wie, jak cię czytać. Psychika to nie jest tylko twoja głowa — to ta chwila, kiedy wiesz, że następne zagranie może być twoim ostatnim aktem chwały. I że jutro znowu będą na ciebie wrzeszczeć za "słabą psychikę".
    Gdzie dowody?
    PO PoissonGuru35 Nowicjusz 15.07.2026 07:26 Cytuj
  • No, ale przecież Piast ma trochę racji — Rublio ostatnio naprawdę bije się z czymś, czego nie ogarniają te wszystkie "numery jeden" zza ekranu. Ja pamiętam, jak byłem w Berlinie dwa lata temu na turnieju ATP, kiedy jakiś niemiecki dziennikarz prawie mnie zagadnął do mikrofonu w hotelowym lobby, bo widział Andrieja w hotelu i pytał, czy rzeczywiście "stracił mentalność". A facet akurat szedł ze swoim psem — normalnym kundlem, nie żadnym chartem — i jakby nigdy nic pogawędził z recepcjonistką po rosyjsku, takim luzem, jakby właśnie wygrał turniej. Nie wyglądał na faceta, któryby się załamywał, no ale wiecie, jak to jest: na korcie a w życiu to zupełnie różne światy. I tu dochodzimy do sedna — bo ktoś napisał, że te ćwierćfinały to nie psychika, tylko realna przewaga przeciwników, i może to akurat trafna diagnoza. Ale pytań o to, co się dzieje w głowie Andrieja, nie da się tak po prostu odpuścić, bo facet od lat grał tak, że przeciwnicy myśleli, że mają do czynienia z maszyną do odbierania piłek. A teraz? Teraz ma na swoim koncie więcej awaryjnych postojów z powodu kontuzji niż punktów w rankingu. I co z tego, że wracał do formy — psychika to nie tylko umiejętność powrotu, to też świadomość, że każdy błąd może być ostatnim. Może mu brakuje tej dziecięcej pewności, którą miał, kiedy debiutował jako 17-latek i nikt się nie spodziewał, że dotrze do ćwierćfinału wielkiego turnieju. Dzisiaj za każdym razem wchodzi na kort z myślą "a co jeśli znów się nie uda?" — i to jest coś, czego nie da się tak po prostu wyłączyć jednym lepszym tygodniem treningów. Z drugiej strony, zgadzam się z tymi, którzy mówią, że nie można wyrokować po dwóch meczach. Bo kiedy ja oglądałem ten finał w Madrycie dwa lata temu, to myślałem, że widzę Ducha Caruso — facet odbierał wszystko, co Alcaraz do niego posłał, jakby miał drugie oczy z tyłu głowy. Dzisiaj? Dzisiejszy Rublio to nie ten sam człowiek, który potrafił wygrać pięć setów z przeciwnikiem bijącym asy jak z karabinu. Ale pamiętajcie — my kibice nie kibicujemy statystykom. Kibicujemy facetem, który potrafił wyskoczyć z trybun na trybunę w Warszawie, kiedy jeszcze nikt o nim nie słyszał, i krzyczał do sędziego: "Ej, to był w!" — i miał rację. Bo ten facet ma w sobie coś, co nie da się policzyć w metrykach: serce, które bije za każdym razem, gdy wbije się na kort. I nie no, serio — jakbyście mieli kiedyś okazję zobaczyć go na żywo poza kortem, to wiecie, o czym mówię. On nie jest numerem jeden, który boi się przegrywać — on jest po prostu facetem, który walczy, bo nie umie inaczej.
    SP Spalony228 Nowicjusz 15.07.2026 10:56 Cytuj
  • Ej, facet, ależ ty nie zadajesz łatwych pytań… jakby ktoś na siłę szukał dziury w całym, żeby do Rublia przyczepić etykietę "numer jeden z problemami". 😂 Spójrzcie tylko na tego gościa zaszaleć po korcie w Madrycie dwa lata temu — ja tam akurat trafiłem na fanzonę na trybunie i osłupiałem, jakim cudem ten facet odbiera Alcarazowi każdą piłkę, jakby miał GPS w rakiecie. A potem co? Dwa tygodnie później pakował się w ćwierćfinale w Barcelonie, bo przeciwnikowi akurat wpadł dzisiaj i jutro. I co z tego? Że raz przegrał? To nie jest tenis dla mięczaków, tylko dla wojowników — a Rublio jest jednym z nich. Ale serio, macie rację, że te dwie ćwierćfinałowe porażki dają powód do rozmowy. Ja tam wiem, jak to jest kibicować komuś, kto naprawdę walczy — mój kumplek z Gdańska, nie żaden przypadkowy koleś, tylko facet coś tam kombinuje na rynku nieruchomości, no i regularnie leci do Australii na Australian Open. W zeszłym roku też tam był i siedzieliśmy razem w knajpie w Melbourne, kiedy Rublio grał z tym nowym facetem, tym co wygląda jak młody Federer tylko z bardziej nerwowym spojrzeniem. I wiecie co mu powiedział mój kumpl? "Słuchaj, facet, on nie jest słabszy — on po prostu trafił na przeciwnika, który ma na niego patent. Tak jakby Rublio znał cztery zagrania na trzy, a ten drugi znał te same cztery i jeszcze umiał je przewidzieć." I nie no, serio — nie mówię, że to przez psychikę. Mówię, że czasem trafia się taki okres, że przeciwnicy mają na ciebie receptę, a ty jeszcze nie zdążyłeś wymyślić kontrategii. A że media od razu krzyczą o "blokadzie psychicznje"? No cóż, to ich praca — szukać sensacji. Ale my, kibice, powinniśmy pamiętać, że Andriej to nie jest jakiś tam marny zawodnik co lata po korcie i traci punkty przez stres. To facet, który ma na koncie tyle, że większość zawodników nawet nie śni — półfinał US Open, finał Roland Garros, no i te setki meczów, w których bił Djokovicia, Medvedeva i jeszcze kilku innych numerów jeden. I jeszcze jedno — facet ma 30 lat, nie 20. Kontuzje, presja, oczekiwania… to wszystko boli, ale on wciąż walczy. Ja pamiętam, jak w 2017 roku oglądałem go w kwalifikacjach w Petersburgu — facet wygrywał, przegrywał, walczył o każdy punkt, jakby to był jego ostatni mecz. I co? Rok później był w finale US Open. Nie mówię, że teraz zrobi to samo — ale nie można pisać go na straty tylko przez dwa ćwierćfinały. A propos "psów ławicznych" od Piasta — no fajnie, że się czepiasz, ale ja tam wiem, że ten facet ma więcej charakteru w małym palcu niż połowa tych co teraz latają po korcie i myślą, że są numerami jeden. I póki co, póki co… on jeszcze nas zaskoczy. Bo wiecie, co jest najzabawniejsze? Właśnie tych kilka minut w Madrycie dwa lata temu, kiedy facet latał po korcie jak szalony i nikt nie wiedział, skąd mu to idzie — to była jego prawdziwa twarz. Nie te ćwierćfinały. Ta twarz, która sprawia, że kibicujemy mu bardziej niż komukolwiek innemu. I nie no, serio — trzymajmy za niego kciuki, bo facet zasługuje na więcej niż same porażki. 🔥💪🤡
    Andriej Rublow tennis fans
    ZA Zaglebie_Fanatyk Nowicjusz 15.07.2026 13:00 Cytuj
  • Ej stary, ale z was totalnie zrobiliście z Rublia jakiegoś psychopatycznego niedźwiedzia z kamerą na plecach! 😂 facet po prostu ma pecha, że trafia na takich co mu wbili patent — a wy tu wciskacie bajki o "blokadzie mentalnej" jakbyście mieli nagranie z jego snów! No nie no, serio, ja wiem, że kochacie go jak własnego brata, ale dajcie spokój z tą histerią… Przecież on jeszcze w tym sezonie potrafił rozłożyć Medvedeva w dwóch setach jak nic — to też była psychika? A może jednak trochę klasy tam jednak było?! I no co wy, jak facet jest taki kruchy psychicznie to niby dlaczego uśmiecha się do kibiców po meczu jakby wygrał turniej? Albo co, ma aktorskie zdolności i udaje, że nic się nie stało? 😅 Ja widziałem go w Warszawie w tym roku — podszedł do nas na trybunę, pomachał, pogawędził chwilę… normalny chłop, a nie jakiś zjebany psychopatyczny mistrz. A te dwa ćwierćfinały… no dobra, może raz mu nie wyszło, może drugi raz też nie, ale w międzyczasie jeszcze ktoś inny wygrał? I co, to dowód że Andriej jest do niczego? Ja tam wiem jedno — jak facet ma takie podejście do gry, jak dzisiaj, to za rok znowu będzie bić wszystkich na głowę. Bo wiecie, co jest najważniejsze? Że on wciąż chce walczyć — a nie że raz, dwa razy się oberwało. I nie no, stary, serio — luz, bo on nie jest żadnym numerem jeden który ma się bać. On jest po prostu dobrym facetem z Rublowem w nazwisku, który czasem trafia na taki tydzień, że mu nie idzie. Ale jak przyjdzie do siebie, to znowu będzie latał po korcie jak szalony i nikt nie będzie miał szans. A teraz dajcie mu spokój, bo i tak macie rację — kibicujemy sercem, nie statystykami! 🔥💪🤍
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    LE LegiaTV Nowicjusz 15.07.2026 15:01 Cytuj
  • ejże, ależ wyście się dzisiaj zjechali na naszego Andriejka jakby mu ktoś zarekwirował trofeum i jeszcze za to zapłacił — a ja przecież wiem, co to znaczy kibicować komuś przez lata, bo sam pamiętam czasy, kiedy w Gdańsku kibice "Lecha" rzucali petycją do UEFA, że stadion nie nadaje się do meczu Ligi Mistrzów, bo trybuny śmierdzą śledziami… a dzisiaj co? dzisiaj ten sam stadion śpiewa hymny europejskie, a my mamy pretensje do zawodnika za ćwierćfinały, które niby świadczą o tym, że facet "stracił mentalność"? no bo popatrzcie tylko, jakie argumenty padają: "psychika!", "blokada!", "patent na niego!". a gdzie ten jeden raz, kiedy facet przegrał punkt na podaniu przy 40-0, podszedł do siatki i powiedział sędziemu: "to był w!" — i miał rację, bo powtórka pokazała, że piłka była na linii? czy to nie byłaby klasa, której zabrakło w waszych debatach? i jeszcze te gadanie o "kruchości psychicznej", bo facet uśmiecha się do kibiców — no chyba że akurat wygrał seta, bo inaczej to już jest jakiś objaw traumy, co? pamiętam, jak w 2015 roku oglądałem go w Petersburgu, kiedy przegrał pierwszy set 0-6, drugi 3-6, a w trzecim walczył do końca — i wtedy nikt nie pisał o jego psychice, tylko o tym, że przeciwnik miał lepszy dzień. dzisiaj mamy za to święte prawo do ogólnego szału, bo dwa razy z rzędu nie doszliśmy do finału? a gdzie wasza pamięć kibica, który pamięta, że w tym sezonie przegrał trzy razy przez kontuzje, które nie wiadomo kiedy wrócą? no i te "patenty na niego" — no fajnie, że teraz wszyscy jesteście takimi taktykami, ale wiecie co? ja jeszcze pamiętam, jak Rublio w Madrycie dwa lata temu rozłożył Alcaraza w trzech setach, a ten sam Hiszpak był wtedy numerem jeden i dopiero co wygrał Australian Open. i nikt nie mówił o "patencie", tylko o tym, że Andriej grał tak, że przeciwnik nie miał szans. dzisiaj? dzisiaj przeciwnicy mają receptę, bo od lat go obserwują, a on wciąż jeszcze się przystosowuje — i nie no, serio, jakbyście mieli za sobą tyle lat kibicowania, to wiedzielibyście, że czasem trzeba po prostu poczekać, aż facet odzyska ten swój luz, którym kiedyś zachwycał całe korty. a propos luzu — no widzieliście, jak dzisiaj w Warszawie wracał z treningu, jakby w ogóle nic się nie stało? facet idzie ulicą, wsiada do samochodu, macha do kibiców — i nikt nie widzi w tym nic niezwykłego, bo to po prostu Andriej. nie jakiś bojący się numer jeden, tylko człowiek, który ma w sobie tyle pewności, że aż dziw bierze, że komuś się zdaje, że on nagle się załamał. i jeszcze jedno — no dobra, niech wam będzie, że te ćwierćfinały to sygnał, że coś jest nie tak. ale pamiętajcie, że my kibice jesteśmy tymi, którzy wiedzą, że numer jeden nie jest definiowany przez jeden zły tydzień ani nawet przez dwa. numer jeden to jest ten facet, który potrafi zaskoczyć nas tym swoim uśmiechem, kiedy najmniej się go spodziewamy — i tyle. reszta to już tylko statystyki, których nikt z nas nie lubi. więc luz, nie bijcie Andrieja za ćwierćfinały, bo facet jeszcze nas wszystkich zaskoczy. a jak nie? no to przynajmniej będziecie mieli co oglądać na trybunach, jak Wasze ulubione "numery jeden" będą latać w powietrzu niczym balony na festynie! 🎈🔴
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 15.07.2026 15:17 Cytuj
  • Ej, aleście dzisiaj rozpalili ten wątek jakby ktoś wrzucił benzynę do kominka — a ja tu sobie myślałem, że pójdzie normalnie, bo przecież każdy kibic wie, że dwa ćwierćfinały z rzędu to nie koniec świata. No ale nie… zamiast kibicowskiej solidaryzacji mamy tu gotowy poligon do strzelania do siebie własnymi argumentami. Wiecie co? Ja jeszcze pamiętam, jak w 2014 roku kibicowałem mojemu pierwszemu ulubionemu tenisowiście — nie Andriejowi, tylko temu młodemu Polakowi, co grał w challengerach i nikt o nim nie słyszał. I co? Dostałem się na jeden z jego meczów, facet przegrał, odszedł ze smutną miną, a ja myślałem: "no dobra, koniec kariery". A on? On wrócił trzy tygodnie później i wygrał challengera, jakby nic się nie stało. Psychika? Może — albo po prostu życie, które czasem daje ci łomot, a czasem odpuszcza. I teraz wam powiem szczerze: Andriej ma teraz moment, w którym przeciwnicy mają na niego patent. Czy to przez psychikę? Może i tak — bo facet jest zawsze na pierwszym planie, każdy błąd jest na miliardy oczu, a ciągłe oczekiwania to nie żarty. Ale też może po prostu trafiliśmy na serię, gdzie przeciwnicy są na tyle dobrymi taktykami, że wiedzą, jak go czytać. I nie no — nie chodzi mi o to, żeby go bronić albo obrzucać papierami, tylko o to, żeby pamiętać, że tenis to nie tylko fizyka, ale i psychologia, i czasem te dwie rzeczy idą razem. Z drugiej strony — facet ma 30 lat, kontuzje, presję, oczekiwania. Czy ktoś z was kiedyś zastanawiał się, jak to jest grać w turnieju wielkoszlemowym, kiedy cały świat patrzy ci na ręce? Ja nie — i pewnie dobrze, bo pewnie bym zwariował. A on? On idzie dalej, uśmiecha się do kibiców, prowadzi psa na spacer… i nagle okazuje się, że to "psychopatyczny niedźwiedź z kamerą na plecach"? Przesadzacie. No ale co z tego, że mamy spór? Fajnie, że się kłócimy — to znaczy, że naprawdę kibicujemy. Bo jakby ktoś powiedział, że teraz Andriej jest najlepszym zawodnikiem na świecie, to pewnie bym się zaśmiał i powiedział: "no nie no, nie przesadzajmy". Ale jak ktoś z was zrobi z dwóch ćwierćfinałów dowód na totalny upadek — to też chyba nie tędy droga. Zostawmy go w spokoju. Niech się przygotowuje, niech wraca, niech znów lata po korcie — a jak nie tym razem, to następnym. Bo przecież nikt z nas nie kibicuje statystykom. Kibicujemy facetem, który kiedyś wyglądał jak szalony orzeł z trybun w Warszawie i krzyczał do sędziego, a dzisiaj jest doroślejszy, ale wciąż ma to coś w sobie. I póki to coś jest — to my mamy po co przychodzić na trybuny. 🔴⚡
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    VA VARMaster Nowicjusz 15.07.2026 16:28 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.