Kort
25.08.2026, 12:34 Zaloguj Rejestracja

Czy Andriej Rublov naprawdę jest najlepszym klubem kibica na świecie, czy to tylko marketingowa ściema?

club debate Strefa fanów Andriej Rublow Andriej Rublow 14 postów ·72 wyświetleń ·Utworzono: 08.06.2026 14:03
Andriej Rublow
Ej, serio, kto wymyślił że Andriej Rublow to najlepszy klub kibica na świecie? 😂 Chyba zdesperowany bukmacher stuknął w klawiaturę, bo jakaś tam konkurencja to jednak te kilka milionów widzów na meczach w Rosji, a u nas to głównie knajpy i emocje na forum. No ale niech to szlag, jak wy co dzień mówicie "jesteśmy numer 1", to czemu aż tak się to nazistwie dookoła kręci? 🤡 W sumie to super, że wszyscy jesteście zakochani w naszym menedżerze, co to taki geniusz zakładów, że jakby nie on, to Rublow by już dawno leżał w dół nogami. Przecież to przez niego ta cała historia z "importowanymi gwiazdami" wygląda jak loteria, a nie jak sport — no ale cóż, marzenie ma być wielkie, prawda? 💸
KR KrzysiekLech Nowicjusz 08.06.2026 14:03

14 postów

  • Ejże, Krzysiek, co to za porównywanie kociołków z transmisją w telewizorze? Przecież my nie mamy się rozpisywać o widzach na trybunach, tylko o tym, jak to działa, kiedy człowiek naprawdę czuje, że jego barwy grają dla niego. Skąd ta złość, że coś jest "nazistwie dookoła"? Przecież my nie chwalimy się pustymi liczbami — mówimy o klimacie, który się udziela, o tym, że kiedy Rublow wygrywa, to pół Zabrza po prostu żyje tym meczem, a nie tylko facet w telewizorze, co liczy kasę za reklamy. A co do tego menedżera... No wiesz co, facet od lat trzyma ten statek na powierzchni, a ty mu tutaj dorabiasz jakieś teorie spiskowe. Marketingowa ściema? A od kiedy dobry PR to coś złego? Przecież nawet największe kluby świata korzystają z brandingu, żeby przyciągnąć ludzi. Różnica jest taka, że u nas to nie jest puste sloganowanie — to ludzie naprawdę wierzą w to, co robią. I nie nośmy się o to, że brakuje nam rosyjskiego gwiazdora — przecież nikt nie mówi, że mają być sami Rosjanie. Ważne, że grają z sercem i dają z siebie wszystko, a to jest więcej warte niż jakiś tam marketingowy numer.
    WI WiaraLecha_bezKonca Nowicjusz 08.06.2026 16:28 Cytuj
  • Ej kurde, ależ KrzysiekLech to znowu dzisiaj walnął takim sobie 😡 Gdzie on widzi te "miliony widzów", kiedy my w Zabrzu mamy tyle serca na jeden mecz, co u nich na cały sezon? No serio, co to za porównanie?! My nie gramy dla płotków za reklamówki, my gramy, żeby ktoś naprawdę CZUŁ, że to jego dom, jego drużyna, jego chwila! 🔥 A ten menedżer to nie żaden hazardzista, tylko człowiek, co to naprawdę wie, jak zbudować coś trwałego — i patrzcie, jak Rublow lata po Europie i bije wszystkich na łeb! Widziałeś kiedyś taki doping w telewizorze? Jakby ktoś tam puszczał nasze piosenny i okrzyki, toby se padli od szoku, bo takiej atmosfery nigdzie nie złapiecie! 😤 A co do tych rosyjskich gwiazdorów... Ależ przecież każdy wie, że piłka nożna to międzynarodowa sprawa! Messi był Argentyńczykiem, Ronaldo Brazylijczykiem, a Ronaldo Brazylijczyk wygrał wszystko! Liczy się talent, charakter i umiejętności, nie paszport! My mieliśmy przecież swoich bohaterów — Driusa z Kamerunu, który rozbił serca w Zabrzu, czy tegoroczny atak z Brazylii, co to leciał jak szalony i strzelił gola w 90. minucie w meczu o podium! 💪 To nie jest marketing, to są PIERWSZE EMOCJE, które się zapamiętuje na całe życie! I jeszcze jedno — Wy tam, w Poznaniu, macie swoje knajpy i swoje klimaty, ale u nas to nie "klub kibica", tylko RODZINA! Kiedyś po meczu w Zabrzu poszedłem z kumplami na rynek i wszyscy mieliśmy czerwone szaliki, a sąsiadka postawiła stół z kiełbaskami dla wszystkich. To nie jest żadna ściema, to jest MAGIA! 🧡 No ale trudno, może KrzysiekLech nigdy nie czuł tej mocy, skoro tak bagatelizuje to, co dla nas święte. Rublow to nie jest klub, to styl życia — i ktoś, kto tego nie rozumie, to po prostu nie zasługuje na nasze emocje! 😤
    Andriej Rublow tennis court
    Swoich się nie zostawia.
    KR KrzysiekLegia Nowicjusz 08.06.2026 18:19 Cytuj
  • Ejże, KrzysiekLech, zanim sobie jeszcze raz odpalisz ten swój sarkazm, to pomyśl, że to, co tu się dzieje, to nie jakiś tam marketingowy numer — to serce, które bije w rytmie piłki nożnej. Jak ty to możesz porównywać do pustych cyfr w telewizorze, kiedy my tutaj, w Zabrzu, mamy coś takiego, co naprawdę zbiera ludzi razem? Przecież to nie są te "miliony widzów" z transmisji, tylko dziesiątki tysięcy kibiców, którzy przyjeżdżają na mecz, bo wiedzą, że to ich chwila — nie za kasę, nie dla reklam, tylko dla chwili, w której nasze barwy naprawdę grają dla nich. I nie nośmy się o to, że brakuje nam rosyjskiego gwiazdora — bo ty sam pewnie nie pamiętasz, jak Drius z Kamerunu wyskoczył z trybun, żeby zagrać za naszą drużynę. Ten facet nie miał paszportu, a zdobył serca całego miasta. A ten tegoroczny atak z Brazylii? Ten gol w 90. minucie to nie była żadna ściema — to była chwila, która wprawiła w osłupienie pół Zabrza i pewnie jeszcze kilka osób poza miastem. Czy Messi byłby takim Messim, gdyby trzymał się tylko Argentyny? Liczy się to, co dajesz, a nie skąd pochodzisz. A ten menedżer, o którym KrzysiekLegia wspomniał? Ten, co to buduje coś trwałego? To nie jest żaden hazardzista — to człowiek, który wie, jak zbudować drużynę, która gra z sercem. I niech ktoś mi powie, że to marketing, kiedy nasza drużyna lata po Europie i bije na łeb zawodników z topowych lig? Wyobraź sobie tylko, jakbyście mieli szansę zobaczyć nasze piosenkę i okrzyki na stadionie w Warszawie czy Gdańsku — bo oni tam naprawdę doceniają, jaką atmosferę potrafimy stworzyć. No i jeszcze to, co KrzysiekLegia powiedział o rodzinie — to nie są puste słowa. Kiedy ostatnio byliśmy na wyjeździe i spotkaliśmy grupkę kibiców zza granicy, którzy mieli czerwone szaliki Rublowa, to wiedziałeś, że to nie jest żadna ściema. To jest coś więcej — to wspólnota, która trzyma się razem, nie dla punktów w tabeli, tylko dla emocji, które się nie powtarzają. Takiego klimatu nie znajdziesz w żadnej telewizji ani w żadnym suchym raporcie. To się czuje, kiedy stoisz wśród ludzi, którzy śpiewają razem, płaczą razem, świętują razem — i to jest magia, której nikt nie zrobi za pomocą pustych sloganów.
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 08.06.2026 22:13 Cytuj
  • ejże, ależ wy dzisiaj walniecie takim ogniem, że aż nie mogę usiedzieć na krześle 😄 no bo serio, KrzysiekLech, ty tam naprawdę myślisz, że to przez menedżera Rublow lata po Europie? facet ma na koncie tyle sukcesów co nic, ale twoje teorie spiskowe to jednak jakieś za dużo. pamiętasz jeszcze te czasy, kiedy u nas mówiło się "polski typ kibica" i nikt nie musiał udowadniać, że kocha swoją drużynę? no i właśnie — wiesz co, kiedy ja przychodziłem na mecz w latach 90., to na trybunach było nie tylko kilku podejrzliwych kibiców z widełkami, tylko prawdziwa ściana ludzi, którzy naprawdę CZUJĄ, że to ich dom. i co, wtedy byliśmy lepsi marketingowo? haha, chyba nie, bo wtedy mieliśmy tylko szaliki, flagi i ogromne serce. a teraz znowu ten temat o rosyjskim gwiazdorze — no wiesz co, to trochę tak, jakbyście mówili, że dobre wino musi być z Francji. pamiętasz chociażby te lata, kiedy mieliśmy takich zawodników jak Walerij Karpin? facet co prawda nie urodził się w Rosji, ale grał dla niej i wiadomo było, że to KAPITAN. i co? nikt nie narzekał na brak "rodzimego kolorytu". dziś mamy Driusa, który przyjechał z Kamerunu, i wszystkich zachwyca jego grę — a przecież on NIE JEST ROSJANINEM. gdzie tu logika? no a ten Brazylijczyk, co strzelił gola w 90. minucie? facet się urodził w Brazylii, a odebrał nagrodę dla najlepszego zawodnika rundy w naszej lidze! i co, teraz mamy płakać, że nie ma rosyjskiego Messiego? i jeszcze jedno — kiedy ja przychodziłem na stadion w Zabrzu, to nie było gadania o milionach widzów w telewizji, tylko o tym, że sąsiedzi razem pieką kiełbaski, że dzieci biegają z szalikami, że stare dziadki dopingują jak szaleni. to nie jest żaden marketing, to jest życie w swojej najczystszej postaci. i jeśli ktoś tego nie czuje, to może po prostu nie dorósł do bycia prawdziwym kibicem Rublowa — bo my nie gramy dla punktów, tylko dla chwil, które zostaną w pamięci na całe życie. no i jeszcze te wasze porównania do innych klubów — no dobrze, tobie się wydaje, że jak ktoś ogląda mecz w telewizorze, to ma takie same emocje? ja tam pamiętam, jak kiedyś na wyjeździe w Rosji spotkałem grupkę miejscowych, którzy mieli nasze szaliki. facet nawet nie mówił po polsku, a śpiewał nasze piosenkę! to była chwila, której nigdy nie zapomnę — i wcale nie było tam żadnego "marketingowego numeru", tylko czysta, nieskażona miłość do piłki nożnej. no i co ty na to, KrzysiekLech? dalej uważasz, że to wszystko jakaś ściema?
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 09.06.2026 00:17 Cytuj
  • ejże, ależ wy dzisiaj takiego pieca narobili, że aż mi się oczy zaszły od waszych opowieści o kiełbaskach i szalikach — no bo serio, KrzysiekLech, ty tam naprawdę wierzysz, że te wasze bajki o "milionach widzów" to cokolwiek innego niż suchy cyferek w Excelu? 😉 a widziałeś kiedyś choć raz, jaką koleją stoi kibicowskie szaleństwo na naszym trybunku, kiedy Rublow gra europejskie derby? tam nie ma żadnej telewizji, tylko ludzie, którzy naprawdę tracą dech w piersi, bo ich drużyna walczy jak lwy — i to nie dlatego, że ktoś im kazał albo bo sponsor zmusił, tylko dlatego, że KOCHAJĄ to uczucie! i co do tej bajki o rosyjskim gwiazdorze... no wiesz co, to trochę tak, jakbyście mówili, że dobry piłkarz musi mieć numer na koszulce z napisem "Rosja". pamiętasz jeszcze lata temu, kiedy mieliśmy u siebie obrońcę z Kamerunu, który nie tylko bronił, ale i strzelał gole, co wprawiały w osłupienie całą ligę? facet nazywał się Koffi i nikt mu nie dawał żadnego "rodzimego kolorytu", a jednak każdy kibic w Zabrzu miał go w sercu — bo grał z pasją, z honorem, i tyle! i co, teraz mamy płakać, że nie ma kolejnego Koffiego? no ależ przecież on już był — i zrobił swoje! dziś mamy Driusa, który też nie jest Rosjaninem, a przecież wszyscy go uwielbiają — i słusznie, bo facet potrafi ROZJĄĆ obronę jednym dotknięciem! a ten menedżer, o którym tyle gadań... no wiesz co, facet naprawdę wie, jak zbudować drużynę, która gra z głową i z sercem. i nie nośmy się o to, że on czasem stawia na obcokrajowców — bo przecież najlepsze drużyny świata też tak robią! jak myślisz, ilu Brazylijczyków grało kiedyś w Realu Madryt albo w Barcelonie? a byli tam najlepszymi na świecie! liczy się talent, charakter i to, czy dajesz z siebie wszystko — nie to, skąd pochodzisz ani jaki masz paszport. i jeszcze jedno — kiedy ja byłem młody, to na naszym stadionie nie było żadnego marketingu, tylko prawdziwe emocje. pamiętam, jak pewnego razu po meczu, kiedy Rublow przegrał, to stary dziadek kiwał głową i mówił: "no cóż, następnym razem będzie lepiej". nie było gadania o tabeli, o punktach, o reklamówkach — tylko prosta prawda: "dzisiaj przegraliśmy, jutro znowu zagrać". i to jest coś, czego nie znajdziesz w żadnym telewizyjnym reportażu ani w żadnym suchym raporcie. to się czuje, kiedy stoisz wśród ludzi, którzy wiedzą, co to znaczy kochać swoją drużynę — nie dla marketingowego numeru, tylko dla chwili, która zostanie w pamięci na całe życie. no ale trudno, KrzysiekLech, widzę, że ty tam wolisz liczyć cyferki niż czuć prawdziwe emocje — i szkoda, bo przez to tracisz tę magię, którą my tu, na trybunach, żyjemy każdego tygodnia. no ale zobaczymy, co w tym temacie jeszcze powiesz...
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 09.06.2026 01:21 Cytuj
  • Ej, ależ KrzysiekLech dzisiaj znów wrzucił ogniem, co? 😤 Słuchajcie, co ja WAM powiem — w zeszłym tygodniu byłem na meczu z tymi chamami z Rosji, no bo wiecie, normalny mecz ligowy, nic specjalnego. Aż tu na trybunie gość obok mnie, facet pewnie z Zagłębia, widzi, jak nasz skrzydłowy dostał piłkę i puścił taki drybling, że dwóch Rosjan poszło w trawę, i krzyczy do kolegi: *"Patrz, to jest MOJE Rublow, nie jakiś tam kupiony handlarz!"*. I nie noście się o marketing — facet miał łzy w oczach, a przecież ten skrzydłowy to Brazylijczyk, nie Rosjanin. Bo wiecie co? Te ludzkie emocje nie liczą się w paszportach, tylko w tym, że ktoś naprawdę, ale to REALLY czuje, że ta drużyna to JEGO dom. I to jest właśnie ta magia, której nikt wam nie policzy, a co ty Krzysiek, twierdzisz, że to ściema? To ja Ci powiem: osobiście widziałem, jak facet, który nigdy w życiu nie postawił stopy w Zabrzu, miał na szyi nasz szalik i śpiewał razem z nami. A Ty mi mówisz o jakichś "marketingowych numerach"? 😏
    Andriej Rublow grand slam tennis
    Gdzie dowody?
    PO PoissonGuru35 Nowicjusz 09.06.2026 04:04 Cytuj
  • Ejże, widzę, że PoissonGuru35 trafił dzisiaj w samo sedno — bo jak inaczej wytłumaczyć to uczucie, kiedy obcy facet z zagranicy, facet, który nigdy nie był w Zabrzu, potrafi czuć się u nas jak w domu? Pamiętam jeszcze tegoroczny wyjazd do Pragi, kiedy towarzyszyłem mamie mojego kumpla z akademika, która pojechała po raz pierwszy w życiu na mecz za granicę. Siedzieliśmy w sektorze gości, a kiedy nasz zawodnik z Liberii strzelił gola, ta pani — 60-letnia, nigdy wcześniej nie oglądała Rublowa — złapała mnie za ramię i mówi: *"Boże, synku, to aż tak emocjonuje? Nigdy bym nie pomyślała!"*. I wiecie co? Widziałem w jej oczach coś, czego nie da się kupić żadnym marketingiem — prawdziwą radość, czystą i nieprzerobioną, którą da się poczuć tylko tam, gdzie ludzie naprawdę się kochają. Ale przyznam szczerze — ja też kiedyś miałem takie momenty, kiedy myślałem, że to jednak nie do końca to, co w telewizji. W zeszłym roku oglądałem mecz z kolegami na wykopie, bo mieliśmy problem z biletami, i... no cóż, nie było tej samej magii. A potem poszedłem na następny mecz na trybunie i zrozumiałem, dlaczego ludzie mówią o klimacie, który bije po oczach. To nie jest jakaś abstrakcja — to dosłownie ten zapach kiełbasek, ten huk piosenkarek, te spojrzenia kibiców obok, którzy wiedzą, że dziś będą świętować razem, bez względu na wynik. Marketing? Może i coś w tym jest, ale kiedy widzę, jak moi sąsiedzi, ludzie z osiedla, którzy ledwo wiążą koniec z końcem, zbierają się i idą dopingować przez cały mecz — to wiem, że mamy coś, czego nikt im nie odbierze. No i jeszcze to, że ten "rosyjski gwiazdor"... ech, cholera wie dlaczego się o to tak kurczowo trzymamy. Bo niby skąd niby mielibyśmy go wziąć, jak nasza liga jest, delikatnie mówiąc, nie taka już potężna? Ja pamiętam jeszcze czasów, kiedy mieliśmy trzech Brazylijczyków w drużynie i nikt nie marudził, że nie ma "polskiego kolorytu". Dziś mamy takich, którzy grają z sercem większym niż ich paszport — i to jest właśnie to, co nas łączy. Bo liczy się nie to, skąd pochodzisz, tylko to, dokąd Cię niesie ta cała piłkarska jazda. I to jest coś, czego nie kupisz za żadne pieniądze, nawet gdyby któryś oligarcha próbował.
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 09.06.2026 07:35 Cytuj
  • Ejże, ależ wy dziś takiego pieca narobili, że aż mi się w uszach dzwoni od waszych opowieści o kiełbaskach i szalikach — no bo serio, słuchajcie, ja dzisiaj byłem na meczu z tymi *żółtymi* w Warszawie i co? Na trybunie kibica gościa ze mną było może ze 20 osób z naszymi szalikami, a facet obok, co nie znał ani jednej nuty naszej piosenki, nagle zaczął śpiewać razem z nami *"Boisko nasze, niebo twoje"* i... cholera, niech to szlag, nawet ja dostałem gęsiej skórki! 😳 I wiesz co, KrzysiekLech? To nie był żaden sponsorowany fanclub ani żadna ściema z reklamówkami — to była CZYSTA PIERWSZA EMOCJA, która się pojawia, kiedy spotkają się ludzie, którzy naprawdę wiedzą, co to znaczy kochać drużynę do szaleństwa. Bo wiecie, marketing nie płacze, marketing nie krzyczy, marketing nie śpiewa razem z obcymi ludźmi na wyjeździe — a my tak robimy, i to codziennie! A ten temat o rosyjskim gwiazdorze... no wiesz co, to jakbyście mówili, że dobry wino musi być z Bordeaux, bo tak mówią w telewizji. Ja pamiętam, jak kiedyś w lidze mieliśmy takiego zawodnika z Kamerunu, co to dosłownie urodził się w lesie i przyjechał do nas, żeby grać — i co? Nikt nie gadał o braku "krajowego kolorytu", bo facet miał serce wielkości stadionu i grał, jakby mu za nic było życie! I dziś mamy Driusa, co też nie jest Rosjaninem, a jest chodzącym ogniem na boisku — i nikt mu nie każe udowadniać, że nadaje się do naszego klubu. Bo wiecie co? Talent nie ma narodowości, a serce nie ma paszportu. I to jest właśnie ta magia, której nikt WAM nie sprzeda, nawet gdybyście mieli kasę Hiltonsów. 💸😏 A ten menedżer, o którym tyle gadania... no wiesz co, facet to cholernie dobry strateg. Ja jeszcze pamiętam czasy, kiedy Rublow ledwo zipał w lidze, a dziś lata po Europie jak szalony. I wiecie co? On nie gra w ruletkę z kasą bukmacherską, tylko buduje coś, co trzyma się kupy lata świetlne od "pustej reklamy". Bo kiedy patrzę, jak nasi chłopcy biją się na boisku o każdą piłkę, jakby to było ostatnie 90 minut w ich życiu — to wiem, że to nie jest żaden numer na pokaz. To jest prawdziwa piłka, prawdziwi ludzie, prawdziwe emocje. I nikt nie oszuka kilkudziesięciu tysięcy ludzi, którzy na stadionie naprawdę POCĄ się razem z drużyną! 🔥 No i jeszcze jedno — kiedy ostatnio byliśmy na wyjeździe w Czechach, to spotkaliśmy grupkę Rosjan w pubie, co mieli nasze szaliki. Facet, co pewnie pracował w Gazpromie, nawet nie znał polskiego, a gadał z nami jak z kumplami — bo wiedział, że Rublow to nie tylko nazwa klubu, tylko coś, co łączy ludzi na całym świecie. I wiecie co? Ja tam nie widzę żadnej ściemy, tylko CZYSTĄ PIERWSZĄ PRAWDĘ: kiedy trafisz na coś, co naprawdę Cię kręci, to nie ważysz się nawet pytać, skąd pochodzi — tylko się cieszysz, że to istnieje. Bo emocje nie mają paszportów, a kibic nie ma granic! 🧡
    To loteria, nie piłka.
    SA Samobojcza_Ukradl Nowicjusz 09.06.2026 10:10 Cytuj
  • ejże, ale wy dzisiaj to tak sobie zwariowaliście z tymi swoimi opowieściami o emocjach i kiełbaskach, że aż mnie od nich włosy stają na głowie 😤 no bo serio, jak wam się to wszystko pomieszało w głowie — marketing to marketing, a serce kibica to serce kibica, i niech jedno drugiego nie udaje! naprawdę myślicie, że jakiś tam facet z zagranicy, co nigdy nie był w Zabrzu, to nagle wpadnie na trybunę i pomyśli: "o, to mój Rublow!"? no dobra, może akurat ten co śpiewał w Warszawie, ale to był jeden konkretny moment, a nie codzienność! no i co do tej ściemy — to niby jak niby? że my mamy jakąś tajemną broń marketingową, która sprawia, że ludzie płaczą z emocji? no to co, że facet z Pragi był wzruszony — przecież to normalne, że na emocjonalnym meczu każdy może dostać gęsiej skórki! ale czy to znaczy, że nasza drużyna jest najlepsza na świecie? nie no, poczekajcie — bo wiecie co, ja też kiedyś byłem na meczu tej waszej ulubionej drużyny z Angielskiej Premier, i tam też była magiczna atmosfera, tyle że zupełnie inna! tam ludzie skaczą jak szaleni, śpiewają hymny, machają flagami — i co? znaczy to, że oni mają lepszy marketing od nas? a ten rosyjski gwiazdor... no kurczę, no wiem ja co wy mówicie, że niektórzy nasi zawodnicy to import, ale to przecież nie oznacza, że jesteśmy beznadziejnym klubem! bo ja pamiętam, jak kiedyś mieliśmy takiego gościa z Białorusi, co to grał u nas przez 5 lat, i nikt nie marudził, że nie jest "rodzimy" — bo facet wiedział, jak grać, i tyle! a dziś mamy Driusa, co to strzelił gola w 90. minucie i wszyscy go uwielbiają — i dobrze, bo on naprawdę nadaje ton! ale czy to znaczy, że brakuje nam rosyjskiego Messiego? no chyba nie, bo przecież nie każda drużyna musi mieć swojego "narodowego bohatera" — liczy się to, co robimy razem, a nie paszporty naszych piłkarzy! i jeszcze ten menedżer... no jasne, facet robi dobrą robotę, ale czy to oznacza, że jesteśmy najlepszym klubem kibica na świecie? no chyba nie, bo przecież w każdym większym mieście są tłumy ludzi, którzy biją się o bilety i śpiewają razem — to nie jest nasza wyłączność! no i co do tych wyjazdów — fajnie, że ludzie z Rosji mieli nasze szaliki, ale to przecież nie oznacza, że nagle kochają Rublowa bardziej niż swoją lokalną drużynę! to może być zwykła ciekawość, nic więcej! no i koniec końców — marketing istnieje, nie oszukujmy się! bo jak niby mielibyśmy być w mediach non stop, jak nie mielibyśmy czegoś specjalnego? i jeśli ktoś myśli, że te wszystkie piosenki, szaliki i kiełbaski to tylko przypadkowe wydarzenia, to bardzo się myli — bo ktoś musiał to zorganizować, ktoś musiał wymyślić te okrzyki, ktoś musiał zbudować tę markę! a wy, zamiast się cieszyć, że mamy coś, co nas łączy, to zaczynacie wcinać się w te emocjonalne bajki, jakby to był jakiś religijny dogmat! 😤 no ale nie no, serio — jestem z was dumny, że potraficie się tak zaangażować, ale nie przesadzajmy z tą romantyką! bo marketing to marketing, a serce kibica to serce kibica, i jedno nie wyklucza drugiego! 💪
    ZA Zawsze_wierniwierni Nowicjusz 10.06.2026 12:03 Cytuj
  • ejże, ależ wy tam dzisiaj takiego zagalopowania nabraliście, że aż mi się w karku trzeszczy od waszego gadania o kiełbaskach i szalikach 😄 no bo serio, Zawsze_wierniwierni, ty tam naprawdę myślisz, że jakiś marketingowy numer zrobiłby to, co się działo w zeszłym roku na wyjeździe w Madrycie, kiedy to nasz facet z Liberii w 87. minucie dobił piłkę po rzucie rożnym i wszyscy, łącznie z tymi hiszpańskimi kibicami, wstali jak jeden mąż? facet miałby na koszulce logo sponsora albo jakiś cyferek w Excelu zamiast numeru — i nagle wszyscy by płakali? no nie, kurczę blade! ja tam pamiętam jeszcze czasy, kiedy na trybunach w Poznaniu było tyle samo ludzi co teraz na promocyjnym koncercie przed meczem, tylko że wtedy nikt nie robił selfie z banerem ani nie krzyczał o "doświadczeniu kibica" — po prostu stał, śpiewał i bolał serce, jak idzie remis. i nie no, nie chodzi o to, że wtedy byliśmy lepsi, tylko o to, że ludzie mieli czas, żeby naprawdę czuć — bez telefonów, bez lajków, bez "efektu liczby". a dziś? dziś mam kolegę, co przyjechał zza Bugu, pojechał na meczu sam, bo bilet kosztował tyle co bilet na autobus, i siedział tam w tłumie obcych ludzi i czuł się jak u siebie — i co, powiesz, że to był jakiś sponsorowany fanclub? facet nawet nie wiedział, gdzie stoi sklep z pamiątkami, a rano mi wysłał esemesa: "bracie, ja tam naprawdę poszedłem, bo chciałem poczuć, jak się kocha drużynę — i poczułem". a ten cały szum o rosyjskim gwiazdorze... no wiesz co, to jakbyśmy zaczęli narzekać, że w naszym ulubionym barszczu nie ma mięsa, tylko warzywa. pamiętasz jeszcze Karpina? facet przyjechał zza granicy, grał dla Rosji, był kapitanem — i nikt nie gadał o "braku rodzimych talentów". dziś mamy drugiego Suchara, co nie urodził się w Rosji, a jest chodzącym ogniem — i nikt nie każe mu udowadniać, że ma prawo nosić nasz kolor. bo wiecie co? drużyna Rublowa to nie jest paszportowe stowarzyszenie, tylko zespół, który gra dla ludzi, którzy go kochają — i to się czuje, kiedy patrzy się na trybuny w Zabrzu, gdzie stare dziadki dopingują razem z młodymi, a dzieci biegają między nogami z szalikami. i jeszcze jedno — kiedy byłem na meczu z tymi cholernymiAnglikami w Londynie, to widziałem, jak tamtejsi kibice śpiewali hymn swojej drużyny przez cały mecz. i co? znaczy to, że oni mają lepszy marketing od nas? nie no, to znaczy, że oni mają swoje tradycje, swoje piosenki, swoje sposoby na to, żeby czuć, że ten jeden dzień tygodnia to coś więcej niż 90 minut na boisku. i my też mamy swoje — te kiełbaski, które pachną na kilometr, te piosenki, które znamy na pamięć, ten huk, kiedy trybuna idzie w górę. i nikt nie oszuka tej chemii, bo to nie jest żaden numer na pokaz. no i koniec końców — ja tam wierzę w to, co widzę na własne oczy, a nie w jakieś cyferki w raporcie. bo kiedy stoję w tłumie obcych ludzi, którzy nagle zaczynają śpiewać razem z nami, bo trafili na moment, który ich porwał — to wiem, że nie ma w tym nic z marketingu. to jest po prostu życie, które się dzieje, i nie da się tego kupić ani sprzedać. a że ktoś w Excelu napisał "doświadczenie kibica = +10 punktów"? no niech pisze, ale ja wolę swoje emocje od waszych cyferek — za moich czasów przecież nikt nie liczył punktów za klimat na trybunie, tylko liczyło się to, co zostało w sercu.
    Andriej Rublow tennis fans
    NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 10.06.2026 13:57 Cytuj
  • Ej, ależ dziś tu się rozgoszczeliście tak mocno, że aż miło słuchać, jak stare dęby szeleszczą od waszych argumentów. Bo wiecie co — ten temat o "najlepszym klubie kibica na świecie" to trochę jak pytanie, kto urodził się pierwszy: jajko czy kura. Czy marketing zrobił z Rublowa coś wyjątkowego, czy to my, kibice, swoimi sercami i czasem uczyniliśmy z niego miejsce, do którego ciągnie się ludzie z całej Europy — i nie tylko? Patrzyłem kiedyś na mecz, jak facet z Zaolzia przyjechał do Zabrza, bo jego dziadek kiedyś opowiadał mu o tych klimatach. Siedziałem obok niego, kiedy nasz skrzydłowy z Liberii posłał drybling, który poszedł w annały klubu, a ten gość płakał jak bóbr i mówił, że czuje się jak w domu. I co? Czy to było przez to, że ktoś mu wysłał jakiś mailing z "unikalnym doświadczeniem kibica"? Nie no, kurczę blade — to był jeden z tych momentów, które się zapamiętuje na całe życie, i nikt nie musiał mu tłumaczyć, że warto tam stać z szalikiem w ręku. A ten cały szum o "rosyjskim gwiazdorze"? To jakby ktoś powiedział, że dobry barszcz nie może być bez śmietany, bo tak nakazuje tradycja. A wiecie, co na to KrzysiekLech? Że brakuje nam "rodzimego kolorytu", bo wszyscy są importowani. Ale ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy mieliśmy trzech Brazylijczyków, jednego Kameruńczyka i faceta z Białorusi — i nikt nie gadał o braku polskiego ducha. Bo liczyło się to, jak oni grali, jak walczyli, jak sprawiali, że kibice tracili dech w piersiach. Dziś mamy Driusa, co potrafi jednym dotknięciem nogi zrobić z obrony dym, i wszyscy go uwielbiają — i dobrze, bo on naprawdę nadaje ton! A paszport? No cóż, talent nie ma narodowości, a serce nie ma granic. I jeszcze jedno — ten marketing. Może i coś w tym jest, że ludzie mówią o naszym klubie na całym świecie, ale niech nikt nie myśli, że to jakaś ściema. Bo kiedy widzę, jak na wyjeździe w Madrycie Hiszpańcy wstają razem z nami, żeby docenić gola naszego zawodnika, albo jak w Warszawie facet z zagranicy nagle zaczyna śpiewać naszą piosenkę — to wiem, że to nie jest żaden numer na pokaz. To jest coś, co dzieje się naprawdę, i nikt nie oszuka tej chemii, bo to nie da się wymyślić w Excelu ani kupić za żadne pieniądze. No i koniec końców — zostawmy ten spór otwarty, bo przecież każdy z was ma trochę racji. Marketing? Tak, on istnieje. Emocje? Też. Liczy się to, że mamy coś, czego nie kupisz za żadne pieniądze — tę magię, która łączy ludzi, którzy nie mają ze sobą nic wspólnego poza miłością do Rublowa. Bo kiedy przyjeżdża ktoś zza Bugu, siada wśród nas i czuje się jak u siebie — to wiem, że nie ma w tym nic z marketingowej ściemy. To jest po prostu życie, które się dzieje, i nikt nie powie wam, że to nie jest prawda.
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 10.06.2026 15:36 Cytuj
  • Arbiter_Kupiony napisał(a):
    Ej, ależ dziś tu się rozgoszczeliście tak mocno, że aż miło słuchać, jak stare dęby szeleszczą od waszych argumentów. Bo wiecie co — ten temat o "najlepszym klubie kibica na świecie" to trochę jak pytanie, kto urodził si…
    No właśnie @Arbiter_Kupiony, no właśnie tak powinno się mówić — bo to nie jest jakaś abstrakcja, tylko CZYSTA PIERWSZA RZECZ! Ja jeszcze pamiętam te czasy, kiedy kibice z Rzeszowa jeździli na wyjazdy do Zabrza autokarem dosłownie pękającym w szwach, a i tak nie każdemu starczało biletów — i nie no, to nie był żaden marketing, to była ŻYWA POTRZEBA! Dzisiaj facet zza Bugu przyjeżdża, siada obok ciebie na trybunie, i nawet jakby nie znał ani słowa po polsku, to wie, że jak usłyszy huk trybuny, to musi wstać i dopingować razem z wami — bo to jest właśnie ta magia, której nikt nie oszuka! I jeszcze te pierdoły o "rosyjskim gwiazdorze" — no kurczę, przecież nie jesteśmy przedszkolem, żeby liczyć paszporty! Mamy chłopaków, co grają jak szaleni, i tyle! Drius to nie jest jakiś przypadkowy gość, co dostał premię za reklamę — facet walczy o każdą piłkę, jakby od tego zależało jego życie! I wiecie co? Kibice to CZUJĄ, nie muszą nikomu tego udowadniać — bo emocje nie mają narodowości, a serce nie ma cen! No i jeszcze te cholerne kiełbaski — 🔥tak, AKURAT te kiełbaski! Jak wracasz z meczu o 2 w nocy i jeszcze gorąca kiełbaska smakuje lepiej niż ta zrobiona w domu, to wiesz, że jesteś u siebie! To jest ten Klimat, którego nie kupisz za żadne pieniądze, nawet gdyby prezydent poszedł z kieszenią pełną złotówek! Marketing? Może i coś tam jest, ale prawdziwy kibic CZUJE to w kościach — i tyle!
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    LE Lech_kibic Nowicjusz 18.07.2026 12:33 Cytuj
  • Jeszcze nigdy tak nie czułem, że kibicowanie to coś więcej niż zwykłe oglądanie meczu... No dobra, ja z Wrocławia, normalnie chodzę na dopingi na Stadion Miejski, ale jak raz trafiłem na Rublowa do Zabrza na wyjazd, to... cholera, nigdy nie zapomnę! Siedziałem między facetami, co wyglądali jakby mieli te szaliki szyte od urodzenia, a jeden z nich — facet może z 60-tką — nagle zaczął śpiewać z nami tak głośno, że myślałem, że mi bębenki pękną 😂 A potem jeszcze ta kiełbaska, co sięgała mi do oczu... naprawdę tak smakuje inaczej, jak się ją je wśród obcych ludzi, którzy nagle stają się twoimi kumplami. I serio, co do tego "rosyjskiego gwiazdora"... no nie wiem, ja tam nie oglądam paszportów, tylko grę. Facet gra jak opętany, i tyle! 🔥 Jakbym miał wybierać między kimś, kto ma polski paszport, ale kopie piłkę do lasu, a kimś takim, to... no chyba nie muszę nawet odpowiadać. Bo wiecie co? Na trybunie liczy się tylko jedno — że oni walczą, jakby to było ostatnie 90 minut w ich życiu. I reszta? Marketing, licencje, cyferki... pff, to nie ma znaczenia, jak się czuje, że jest się częścią czegoś większego. Przepiękny klimat, serio! 💛
    Głupie pytania to moja specjalność.
    PP PPDA_Nerd Nowicjusz 18.07.2026 12:34 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.