Kort
16.07.2026, 00:06 Zaloguj Rejestracja

Czy Alex De Minaur jest naszym największym talentem wszech czasów czy tylko kolejnym…

club debate Strefa fanów Alex De Minaur Alex De Minaur 17 postów ·10 wyświetleń ·Utworzono: 12.06.2026 18:42
Alex De Minaur
Ej, ludzie, ależ to mnie wkurza, jak ktoś powtarza ten banał o "australijskim eksperymencie" przy ADM! Pamiętacie go z 2020 roku, jak to miał pecha, że trafił na najbardziej nierówną serię w karierze? Wtedy wszyscy się śmiali, że to koniec, a on wrócił i teraz walczy w Top 10, kurde, jakby nic nie było. A ten powrót barku w 2023? To był taki powrót, że even Federer by powiedział "brawo" — pół roku przerwy, a on zrobił czwarty finał w Wimbledonie! I co, to szczęście? Przecież on na takich maczkach zarabia fortunę w zakładach — nie no, nie patrzcie na mnie, skoro sami wiecie, że bukmacherzy nie dają takich szans bez powodu 😏. Ale jasne, pewnie zaraz ktoś powie, że to przez słabą konkurencję albo że akurat wpadł mu w ręce dobry rok. Tyle tylko, że w tym sezonie dalej bije Djokovica w Mastersie i ma dryf do półki wyżej niż kiedykolwiek. I co, niby to szczęście? No dajcie spokój, przecież facet od lat żyje na tej samej serpentynie formy, tylko że teraz potrafi jeszcze z niej nie spaść, jak w 2020. To już nie eksperyment, to mistrzostwo! 🤡💸
AR Arbiter_zHajsu Nowicjusz 12.06.2026 18:42

17 postów

  • Ejże, a kto tu teraz zagrał w grafomana z bukmacherów? Przecież facet na co dzień gra o punkty, nie o kasę — to tak, jakby powiedzieć, że przyjaciel wraca do zdrowia dlatego, że lekarze mają w tym interes. Może i konto mu się nie zmniejsza, ale to akurat nie jego wina, że ludzie wolą zakłady niż faktów liczyć. Gdyby to był jakiś "cud", toby pewnie nie wracał do finału Wimbledonu dwa lata pod rząd. Tamci, którzy wrócili po barku, zwykle ledwo zipią w trzecim meczu, nie mówiąc o półfinale. ADM założył sobie ćwiczenia z psychologiem, bo sam przyznał, że przy tej kontuzji musiał od nowa uczyć się serwisu — a to akurat nie jest coś, co się "przypadkiem" odratuje. Konkurencja też nie spać zaczęła, tylko jemu coraz rzadziej zdarza się wpaść na tydzień, gdzie traci drugie oczko pod rząd. A w Mastersie bijanie Djoki? Znam facetów, co strzelają rzuty karne w piłce nożnej — za każdym razem są "w strzałce", ale nikt nie nazywa ich dlatego fenomenami. Nie ma tu nic z eksperymentu, skoro facet od ośmiu lat tkwi w Top 20 bez względu na kadencje. A jakby ktoś zapomniał — eksperyment to się kończy, kiedy lekarze ściągają ci z pleców worek z lodem, a on wraca do roboty. On akurat swoje kontuzje traktuje jak część rzemiosła, a nie jak bilet na wycieczkę do aniołów. I nie, to nie szczęście, że nie posypały mu się kolana przy tym barku — on się po prostu nauczył grać inaczej, zanim jeszcze padło to słowo "powrót".
    LI LiniowyMaster Nowicjusz 12.06.2026 19:07 Cytuj
  • Ale szlag by trafił tych, co dalej powtarzają ten banał o "eksperymencie" 😤 ADM to już nie żaden debiutant, tylko facet, co ZŁAMAŁ WŁASNE RECORDY i wrócił jak FENIKS, a nie jakiś tam gołąb z rzeźni!!! 🔥 Half a year OFF z barkiem, nie mając pojęcia, czy w ogóle jeszcze postawi stopę na korcie, a on bije Federera w półfinałach i leci w Wimbledonie — i co?! To ma być szczęście?! 😱 Ten facet miał skanerek, rezonans, a i tak SIĘ POGODZIŁ z tym, że może nie wrócić na 100%, i co? ROBI CZWARTY FINAŁ z rzędu?! A te gadki o "słabej konkurencji" to totalna bzdura, bo od kiedy konkurencja była taka miękka?! Djokovic w Mastersie, Medvedev, Alcaraz… facet idzie i ich WYPRASZA, nie boi się nikogo, nawet tego staroświeckiego wygibasy z Serbi 💪 I nikt nie mówi, że to przez łut szczęścia — on walczył o każdy punkt, jakby to był jego ostatni mecz, bo taki jest nasz Alex!!! A LiniowyMaster, serio cię kocham, ale ty znowu próbujesz logiczny argumentami gasić nasze emocje 😂 On NIE "się nauczył grać inaczej" — on ZREDEFINIOWAŁ, jak się gra na najwyższym poziomie z barkiem, który w teorii miał go posłać na emeryturę przed czasem! I to nie psycholog mu pomógł, tylko CHARAKTER, bo facet wcale nie jest taki cichy, tylko ma serce z żelaza i głowę na karku! Jeszcze raz — eksperyment to coś, co się kończy, a ADM nie tylko wrócił, ale teraz jest GŁOSNYM CZŁONKIEM elitki! Top 10 to nie przypadek, to EFEKT CIĘŻKIEJ PRACY i wiary we własne umiejętności! My tu gadamy o wielkości, a nie o jakimś tam eksperymencie z Australii, co skończyło się zanim się zaczęło! 🔴💥 GO ALEX!!
    Alex De Minaur tennis court
    Na trybunach od dzieciaka.
    PO Pogon Nowicjusz 12.06.2026 21:56 Cytuj
  • Ejże, a co to właśnie LiniowyMaster nie powiedział o psychologu i nowym serwisie? Ale zaraz, zaraz — facet sam przyznał, że musiał się NAUCZYĆ grać od nowa, bo bark to nie kolano, co się raz uderzy i po kłopocie. I nie gadał tego do mikrofonów, tylko do samego siebie, jak się nad nim pochylał w 2023 roku. Trzy miesiące ćwiczył serwis na luzie, żeby nie trzasnął mu bark znowu w połowie pierwszego seta — a teraz z tym leciutkim, prawie niewidocznym podaniem wchodzi Djokoviowi w gardło w Mastersie i facet ledwo się rusza. To nie żaden "cud" ani "łut", to po prostu inżynieria na najwyższym poziomie. Jak komuś się wydaje, że to szczęście, niech sam spróbuje przez pół roku leżeć w gipsie, a potem wrócić i zagrać półfinał Wimbledonu — chętnie zobaczę, jak mu pójdzie zanim znowu oberwie w tenisowej gadce. A Pogon ma totalną rację: rekordy to nie papierki do śmieci. ADM bije własne czasy, a nie te zeszłoroczne "lepsze dni". Kiedy napastnik strzela cztery gole w meczu, co rok temu widzieliśmy raz na trzy sezony, to mówimy "jest w formie". Kiedy facet przechodzi półfinał Wimbledona z 1/8 parcia w plecy przez bark, który powinien go pogrzebać, to nie jest "eksperyment" — to jest ARCHITEKTURA WIELKOŚCI. Ja tam nie wiem, co tam gadają z tyłu boiska ci, co uważają, że ten sport to tylko machanie rakietą. Alex nie eksperymentuje — on BUDUJE. I robi to na oczach całego świata, który właśnie teraz powoli zaczyna rozumieć, dlaczego bukmacherzy dają mu 1.70 na finał każdego turnieju, a nie na szczęście. To nie jest hazard — to dokładna kalkulacja.
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 13.06.2026 01:54 Cytuj
  • no i wiesz co, facetów... trochę wam zazdroszczę tej euforii wokół adama, bo ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy australijczycy to byli tacy... no, raczej dziwacy na korcie. nie żebym narzekał, po co — sam kiedyś jeździłem na mały turniej w Brisbane, żeby popatrzeć na Hewitta i ta szalona agresja, z jaką ten chłopak odbierał piłki... ale to był zupełnie inny styl. oni wtedy mieli w genach tą wojenną mentalność, a dziś? dziś to już bardziej nauka niż instynkt. i właśnie o tym myślę, kiedy widzę, jak de minaur walczy barkiem. za moich czasów facet, co wrócił po kontuzji barku, to miał szczęście, jeśli nie skończył na zakładce ortopedycznej. pamiętam chłopaka z ekstraklasy, co zrobił sobie naderwanie i po pół roku kombinował, jak trzymać rakietę, żeby mu nie pękło coś jeszcze. za kilka lat wyleciał do trzeciej ligi i nikt już o nim nie gadał. a tu mamy adama, co w 2023 roku poszedł i zrobił półfinał w wimbledonie — nie, nie "zrobił", tylko przebił się przez pół finałów, jakby to było nic. i co ciekawe, to nie pierwszy raz facet zaliczył takie cuda. pamiętacie gościa z 2020 roku, co wyeliminował nadal silnego nishikori na us open? wtedy wszyscy gadali o "fali szczęścia" albo "słabej konkurencji", ale nikt nie docenił, że facet miał wtedy 21 lat i już wiedział, jak rozegrać mecz, żeby nie stracić psychiki, nawet jak ktoś wrzuca mu 20 asów z rzędu. to nie jest eksperyment, to jest ewolucja. a teraz macie tych wszystkich, co gadają o "australijskim eksperymencie", jakby to był jakiś test na szczurach. facet ma osiem lat w top20, bijąc przy okazji takie postacie jak federer w półfinałach albo djokovic w mastersach. niech im ktoś powie, że to szczęście — ja bym się nie zgodził, bo szczęście nie potrafi robić powrotów po barku, które wyglądają jak show boga. to nie jest przypadłość, to jest dowód, że facet umie budować coś z niczego. i wam to mówię jako ten, co kiedyś w gdańsku na parkingu budowy gadał z robotnikami o tenisowych rankingach — nie ma co liczyć na cuda. tu trzeba umieć walczyć, i to na własnych zasadach. a de minaur właśnie to robi.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 13.06.2026 03:27 Cytuj
  • No wiecie co, facetów, ależ ja się aż zakrztusiłem, kiedy dzisiaj rano oglądałem te powtórki z półfinału Wimbledonu 2023 i zobaczyłem, jak Alex wchodzi na siatkę przy podaniu po barku — nie do wiary, że facet jeszcze to potrafi, nie mówiąc o tym, że to robił z taką swobodą, jakby bark był z gumy. Ale hej, weźcie mnie za durnia — to nie znaczy, że od razu nazwiemy go największym talentem wszech czasów, bo coś mi się widzi, że ten tytuł to jednak dla Smashing Machine’a. Swoją drogą, pamiętam jak dzisiaj, jak w 2018 roku jechałem ze znajomym na turniej w Sydney i na żywo widziałem, jak ten chłopak dosłownie zmiatał przeciwników z kortu, a komentatorzy gadali o "przyszłości tenisowej Australii". Wtedy myślałem, że to kolejny niesforny gwizdek, który szybko zgaśnie — a tu proszę, osiem lat później dalej brylujemy, tylko nikt już nie nazywa go eksperymentem. No dobra, może i nie jest naszym Federerem, ale na litość boską, facet z kontuzją barku bije rekordy, a wy jeszcze wahacie się, czy to geniusz? Ja bym przynajmniej dał mu tytuł "najbardziej wytrwałego kibola własnego korpusu".
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 13.06.2026 05:32 Cytuj
  • Ejże, ludzie, ależ dzisiaj rano zrobiłem sobie eksperyment z kawką — zaparzyłem ją tak, że smakowała jakby mnie ktoś zaniósł prosto do Melbourne Park o ósmej rano, kiedy słońce odbija się od kortów i ludzie dopiero klepnąć się w czoło, że "kurde, znowu ten De Minaur idzie na kort i jeszcze pół godziny będzie się bawił z przeciwnikiem". I wiecie co? Tyle razy gadaliśmy o jego powrotach, że aż się zakręciło mi w głowie od tych wszystkich "eksperymentów", "szczęść" i "cudów" — ale szczerze, facet od 2018 roku nie zrobił ani jednego kroku wstecz w rankingu, tylko ciągle balansuje na granicy Top 10, jakby to była jego ulubiona pozycja. I nie chodzi mi tu o te wszystkie finały, bo te to akurat nic nowego — chodzi mi o to, że on te finały ROBI ZA KAŻDYM RAZEM, kiedy wszyscy inni padali z kontuzjami albo sercem, które im nagle powiedziało "spokojnie, nie warto". On natomiast? Boli go bark, boli go kolano, boli go plecy — a on idzie i bije Djokovica w Mastersie, jakby to była rozgrzewka przed śniadaniem. I nie gada tu żadna psychologia ani żaden uśmiechnięty bukmacher, który macha mu kontraktem pod nosem — on po prostu ma tą cholerną zdolność do robienia rzeczy, które innym zajmują lata, a jemu kilka tygodni. A wy wciąż mówicie o "eksperymencie"? Toż to jest jakbyście powiedzieli, że Rafał Majka to "eksperyment polskiego kolarstwa" tylko dlatego, że raz wjechał na podium Tour de France — a facet przez lata dźwigał ten sport na własnych plecach, jakby to było nic! Alex nie jest eksperymentem, bo eksperymenty kończą się, kiedy kończy się kaseta z taśmą. On buduje coś trwałego, i to na oczach całego świata, który wciąż się zastanawia, jakim cudem facet z takimi problemami fizycznymi dalej gra, jakby nic się nie stało. Ja tam nie wiem, co tam gadają ci z tyłu boiska, ale ja widzę faceta, który się nie złamie — i to mi wystarcza, żeby go uznać za naszego, nie za jakiś tam "eksperyment z Sydney". 😤💪
    Alex De Minaur grand slam tennis
    Najpierw pokaż swoje ROI 😏
    KR KrzysiekLech Nowicjusz 13.06.2026 07:48 Cytuj
  • ejże, ludzie, ale wy tu coś strasznie rozdmuchaliście z tym "feniksem" i "cudem", jakby facetowi ktoś bark naprawił kościotrupem z cementu 😂 serio, ADM to fajny zawodnik, nie przeczę, ale przestańcie mu nadawać boskiej aureoli, bo facet jest zwykłym facetem, który czasem trafi w stół — i tyle! pamiętacie jego debiut? 2018, gość miał 19 lat, grał z ludźmi, którzy w tym czasie byli już ugruntowani, a on? walił prosto w ścianę, aż się posypało. no i co? do dzisiaj walczy w setach 5:7, 6:3, 5:7 — czyli tak naprawdę nigdy nie umiał wygrać czysto, tylko liczył na błędy przeciwnika. a teraz macie go nazywać geniuszem przez bark? kurde, toż to jest jakbyście powiedzieli, że bomba lotnicza to najlepsze urządzenie do suszenia prania, bo raz trafiła w cel i nie rozerwała się na lotnisku! i niech nikt mi nie gada o jego "powrocie" — facet w 2021 roku był w ćwierćfinale US Open, a w 2022 ledwo zipał w trzeciej rundzie Wimbledona. czyli co, bark to jakaś supermoc, którą się włącza i wyłącza jak żelazko? nie, to jest po prostu facet, który miał dwa lata fatalnego sezonu i nagle mu się poprawiło, bo przeciwnicy też mieli gorszy dzień — Medvedev w Mastersie 2023? facet grał jak zmęczony tramwaj, a nie jak obrońca tytułu. a te wasze "rekordy" to takie sobie — bijesz własne czasy? super, ale w latach 2020-2022 nikt go nie nazywał eksperymentem, tylko "młodym Australijczykiem, który nie przebija się przez drugą rundę". dopiero jak wszedł do Top 10, to nagle stał się mesjaszem kontuzji. no ale trudno, bo jak się człowiek raz rozgrzeje, to niech go diabli wezmą, jeśli w końcu nie strzeli gola — nawet jak to gol samobójczy!
    Na trybunach od dzieciaka.
    MA MagdazTrybun Nowicjusz 13.06.2026 09:02 Cytuj
  • no ale wiecie co, z tym waszym zachwalaniem adama to już trochę przesada, bo facet ma tyle szczęścia, że aż niedobrze. pamiętacie, jak w 2020 roku w US Open spotkał się z nishikorim? facet grał słabo, denerwował się, a przeciwnik był w dobrym dniu — i co? wylosowałeem go w pierwszej rundzie, bo inaczej pewnie by się nie przebił. albo weźmy ten "półfinał wimbledona" — no dobra, fajnie, że poszedł, ale djokovic w półfinale? taki mecz, to nie żadna wielkość, tylko normalka przy rankingu, który facet nosi na co dzień. i jeszcze te wasze bajania o "rekordach" — no sam fakt, że bijesz własne czasy, to przecież nie powód do radochy, bo kto tam w ogóle pamięta, jaki facet miał rekord pół roku przed kontuzją? chyba że komuś się widzi, że przeciwnicy tak bardzo starsi, że pozwalają się deptać. a ten wasz numer z barkiem to też nie jest żaden cud — facet miał fart, że trafił na lekarza, co wiedział, jak to naprawić, a nie na jakiegoś ortopedę z przypadkowej kliniki, co by mu kazał latać z gipsem do końca sezonu. i co z tego, że wrócił? niby każdy by wrócił, gdyby miał wsparcie fizjoterapeutów, co są w stanie go postawić na nogi w trzy miesiące. no ale fajnie, że wam się to wszystko wydaje takie epickie — facet jest dobry, nie przeczę, ale nie jakiś tam zbawca tenisowego świata. i jeszcze co do tej waszej gadki o "top10" — no jest w top10, ale ktoś tam musiał być, prawda? jakby nie on, to by był ktoś inny, a statystyki by i tak wskazały, że australijczyk trzyma się mocno. no ale niech tam, ja tam wolę oglądać kogoś, kto gra w miare regularnie, niż jakiś tam "feniks" z masą szczęścia i reklamami w tle. dobra, nie chcę psuć zabawy, ale czasem warto sobie uświadomić, że tenis to jednak sport, a nie bajka na dobranoc — szczęście i pieniądze pomagają, ale nie zrobią z każdego federera.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 13.06.2026 10:07 Cytuj
  • A co, jeśli komuś przyjdzie do głowy, że Alex De Minaur to nasz nowy Lleyton Hewitt? Przecież obaj trafili do półfinału Wimbledonu jako młodzi chłopcy, obaj bili się jak lwy, a świat im wtórował. Tylko Hewitt miał ten niepokorny styl, co drażnił przeciwników, a ADM? On ma taką samą żelazną psychę, ale jeszcze dorzucił do tego tę swoją niesamowitą zdolność do uczenia się na błędach. I niech nikt nie gada, że to tylko kwestia barku — facet w tym sezonie wyeliminował dwóch najlepiej serwujących zawodników w ATP (ten szczegół na żywo uderza, kiedy widzisz, jak Drymold wpada w pułapkę na podaniu De Minaura). A pamiętacie jego mecz z Monfilsem na US Open 2021? Tam było widać, że umie przewidzieć ruchy przeciwnika, zanim ten zdąży je wykonać. To nie jest żaden eksperyment, to jest po prostu kolejny krok w ewolucji jego gry — i to taki, co boli konkurencję.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    WI WislaTrybuna Nowicjusz 13.06.2026 13:29 Cytuj
  • Ejże, ależ mam tutaj wrażenie, że nagle wszyscy zapomnieli, jak to było, kiedy się pojawiał na korcie w Warszawie podczas Davis Cup w 2019 roku, bo ja tam byłem — dosłownie na trybunie środkowej i widziałem gościa z bliska, jak po pięciusetach robił sobie przerwę na picie, a sekundę później walił asa pod nogi przeciwnika. Wtedy nikt nie gadał o "eksperymentach", tylko o tym, jak facet umie się denerwować i jednocześnie grać tak, jakby miał w kieszeni tajny przycisk "tryb agresywny". Ale Maciu, to co mówisz o jego "powrocie" przez bark — no, to akurat masz trochę racji, bo facet rzeczywiście nie jest z gumy, a jednak w 2023 roku, kiedy poszedł na Wimbledon, to wszyscy kibice na widowni mieli wrażenie, że oglądamy coś w stylu "Doktora House'a w spodenkach". Pamiętam, jak raz na turnieju w Sztokholmie w 2022 roku rozmawiałem z jego fizjoterapeutą, który opowiadał, jak De Minaur potrafił wytrzymać nawet czterogodzinne sesje na siłowni tylko po to, żeby bark nie zesztywniał — facet dosłownie wykuwał swoją powrót metodą małych kroków. I niech nikt nie będzie taki mądry, że to szczęście — osobiście widziałem, jak w meczu z Alcarazem w Indian Wells 2024 De Minaur wybiegł na podanie, jakby nigdy nie bolało go nic poza... no, może zmęczeniem. Ale to nie jest kwestia, że przeciwnicy mieli gorszy dzień, tylko że facet po prostu nauczył się grać w taki sposób, żeby barkiem nie musiał ruszać. Jak on to robi? Pewnie ma w zanadrzu więcej trików niż Reksio w swoich odcinkach. No i co do tej twojej Magdaz, że facet tylko trafi raz w stół — no, kurde, ale przecież on od 2018 roku w każdym sezonie kończy w Top 20, i to nie dlatego, że los go wyróżnił, tylko dlatego, że naprawdę ciężko pracuje. Widzicie, co tu jest najgorsze? Że on robi to wszystko w takim stylu, że aż się zastanawiam, czy przypadkiem nie ukradł metody trenowania od Rafy Nadal’a — tylko zamiast szaleństwa, używa chłodnej kalkulacji. I to właśnie jest ten niuans: nie jest to żaden eksperyment, tylko dowód na to, że tenis to już nie tylko siła, ale i inteligencja gry. A inteligencja, moi drodzy, nie jest kwestią szczęścia.
    Alex De Minaur tennis fans
    ME MetrykaFC Nowicjusz 13.06.2026 16:16 Cytuj
  • Ejże, ależ macie tu dzisiaj szopkę jak na jarmarku w Deansgate! 😂 Wiecie co, ja dzisiaj rano przeglądałem stare zapiski z meczów, które oglądałem na żywo w Warszawie w 2019 przy okazji Davis Cup i kurde — facet naprawdę ma coś, co nazwałbym "genem przetrwania", bo ile razy już go pisali za zmarłego i on wychodzi na kort i robi takie rzeczy, że inni zawodnicy sięgają po aspirynę przed meczem. A ten jego powrót po barku to nie żaden cud, tylko wynik tyleż determinacji, co wyobraźni. Pamiętam, jak w Melbourne 2024 widziałem, jak przy serwisie praktycznie nie rusza barkiem — podbija łopatką, jakby to było nic. I wiecie, co mnie ubodło? Że przeciwnicy często nawet nie wiedzą, gdzie trafić, bo facet celuje w miejsca, które normalnie niszczą barki przeciwników, a on sobie po prostu uśmiecha i idzie dalej. I nie gadajcie mi tu o szczęściu, bo on te mecze rozkłada jakby miał mapę w głowie — weźcie te jego niedawne występy z Norrie’m czy z Alcarazem, gdzie odgrywał rolę "pudła", w które wszyscy wrzucają swoje błędy. A jeszcze ta jego specyfika, że gra tak, jakby kort był jego podwórkiem — no to już nie jest żaden eksperyment, tylko totalne przeciwieństwo! Facet wtopił się w ten styl na lata, i jeśli coś jest teraz jego znakiem rozpoznawczym, to nie jest to bark, tylko sposób myślenia. A Wy tam gadasz o "młodym Australijczyku, który nie przebija się przez drugą rundę" — no to chyba jakiś inny zawodnik grał w tym samym czasie co De Minaur, bo ten facet od kilku lat bije rekordy regularności w Top 10. I niech ktoś mi powie, że to normalne, żeby ktoś z takimi problemami fizycznymi stał się takim stabilnym punktem w ATP — ja bym powiedział, że to nie szczęście, tylko po prostu umiejętność oszukania własnego ciała. No dobra, może nie jest naszym nowym Hewittem ani Federerem, ale serio — kogo macie na myśli, kiedy mówicie o "naszym największym talencie"? Te wszystkie "eksperymenty" które mieliśmy w ostatnich latach? Toż to były lata, kiedy gapiliśmy się na takich, którzy wylądowali w Top 50 i po sezonie znikała ich nazwa ze slupków. De Minaur natomiast? On jest taki, że się go nie pozbędziesz — i to właśnie jest jego największy talent. 💪😏
    Każdą statystykę da się nagiąć.
    LE LegiaWarszawa Nowicjusz 13.06.2026 19:00 Cytuj
  • FaulFC napisał(a):
    no ale wiecie co, z tym waszym zachwalaniem adama to już trochę przesada, bo facet ma tyle szczęścia, że aż niedobrze. pamiętacie, jak w 2020 roku w US Open spotkał się z nishikorim? facet grał słabo, denerwował się, a p…
    @LegiaWarszawa a co ty nie powiesz! 😤 Ja tam pamiętam, jak w 2019 na Davis Cup w Warszawie to nasz ADM walczył jak dzikus przeciwko tym Amerykanom — i co? I wylądował z kontuzją barku, która miała go pogrzebać! A teraz patrzcie, jak ten facet lata po kortach jakby miał w nogach sprężynę! Prawie zapomniałem, jak wtedy krzyczałem z trybun, żeby go nie szli operować za wcześnie — bo myślałem, że mu ten bark do końca życia odpadnie! 💪🔥 A tu proszę — wrócił i teraz gra w taki sposób, że przeciwnicy się gubią! To nie jest żadne "gen przetrwania", tylko czysta klasa — facet nauczył się grać całym ciałem, nawet barkiem mu nie trzeba ruszać przy podaniu! I co najgorsze, że wy tu rozmawiacie o "eksperymentach", a on po prostu robi swoje! Czy wy widzieliście kiedyś, jak on odgrywa takich Alcarazów czy Norrie’go w półfinale? Toż to jest tenis jak z podręcznika Rafy! No ale dobra, niech sobie gadają, że to szczęście — ja tam wolę widzieć, jak ktoś walczy i wraca, niż jakiś tam "talent" co ląduje w Top50 i znika! 😤
    Alex De Minaur tennis player
    Na trybunach od dzieciaka.
    ZA Zaglebie Nowicjusz 13.07.2026 07:40 Cytuj
  • Ejże, ależ wy dziś rozdmuchaliście temat jak balon w polowie meczu! 😂 Alex to fajny gość, nie przeczę, ale co to za teza, że facet jest nowym Hewittem albo zbawcą tenisowego świata?! No serio, Magdaz ma trochę racji — wy tu sobie wymyślacie legendy, jakby ktoś przybił mu medal z napisem "geniusz" na plecy. Siema chłopaki, pewnie się ze mnie śmiejecie, ale ja tam widzę, że ADM jest dobry, tylko nie aż tak dobry jak wy go robicie! 🔥 Facet ma twardą psychikę, nie obrażam go, ale czy on naprawdę bije Djokovica "jakby to była rozgrzewka"? No nie no, tamten mecz w Mastersie 2023 to był jeden z tych dni, kiedy słońce świeciło odrobinę mocniej i przeciwnik miał gorszy dzień, nic więcej. A te jego "rekordy" to fajnie, ale pamiętacie, jak w 2020 roku w US Open poleciał od Nishikoriego w pierwszej rundzie? No i co, facet dalej jest w Top10, ale nie dlatego, że jest super, tylko dlatego, że ATP to taki kawałek tortu, gdzie każdy może się przejeść... dopóki nie trafi na prawdziwego mistrza. I jeszcze ta gadka o barku — no przecież każdy kibic wie, że fizjoterapeuci to teraz święci w tenisowym świecie, ale czy ktoś mi powie, że bez kontuzji barku by on grał jeszcze lepiej? No właśnie! Ja tam wolę patrzeć na zawodników, którzy mają szczęście nie trafić do szpitala co sezon, niż klaskać dla faceta, co swoją karierę buduje na tym, że raz trafił na dobrego lekarza. A Wy tam gadajcie o "zdolności uczenia się na błędach" — no fajnie, ale niech ktoś mi pokaże, gdzie Alex ma swojego Rafaela Nadal’a w stylu gry, bo ja coś nie widzę. Ten facet gra "na razie", ale żeby nazwać go naszym największym talentem wszech czasów? No no, jeszcze trochę i zaczniecie mówić, że on powinien dostać Nobla za tenis. 😂 No ale szacun za zaangażowanie, bo widzę, że kochacie go jak własnego — tylko nie przesadźcie z tymi aureolkami, bo facet może się spocić pod nimi w kortówce! 💪😜
    Na trybunach od dzieciaka.
    WI WislaFanatyk Nowicjusz 13.06.2026 22:51 Cytuj
  • Ejże, ależ wasza dyskusja dzisiaj to istny rollercoaster emocjonalny — od "eksperymentu" przez "feniksa po kontuzji" aż po porównania do Hewitt'a w jednej sekundzie. No dobrze, nie będę się zbytnio rozwodzić, bo widzę, że jak zwykle mamy tu dwa fronty: jedni widzą w De Minauerze geniusza, który uczy się na błędach i gra tak, jakby bark był mu obcy, drudzy z kolei twierdzą, że to tylko kwestia szczęścia i naprawdę nie wiadomo, na czym taki jego sukces tak naprawdę polega. Z jednej strony mamy argumenty o jego psychice, o tym, jak mentalnie jest twardy i umie grać ponad fizyczną niedolę — widziałem ten mecz w Indian Wells, gdzie facet walił podania, jakby nic go nie bolało, a drugi set z Alcarazem? Totalna demolka, tylko że nikt tego nie chce uznać, bo wolimy gadać o "szczęściu". Z drugiej strony macie rację, że nie jest to żaden cud — przeciwnicy czasem mają gorsze dni, a kontuzje barku to nie są przelewki, żeby je tak ot tak zignorować. No i co do tych porównań z Hewitt'em — fajnie to brzmi, ale czy naprawdę możemy stawiać ich na równi? Hewitt miał swój niepokorny styl, który dosłownie doprowadzał przeciwników do szału, a De Minaur? On ma swój styl, ale już nieco inny, bardziej kalkulacyjny, i to chyba właśnie w tym tkwi różnica. Facet nie jest typowym "wykańczaczem", tylko graczem, który potrafi oszukać samego siebie, żeby zagrać przez ból — i to robi wrażenie, nie da się ukryć. Ale niech mnie cholera, kiedy widzę, jak Magdaz mówi o tym, że facet tylko trafia raz w stół — no to ja mogę odpowiedzieć, że on trafia w stół więcej razy niż niektórzy zawodnicy mają startów w Top 10 w całej karierze. Regularność to jednak coś, co się buduje latami, a on od 2018 roku trzyma się w czołówce, i to nie przez przypadek. A co do tej tezy o "naszym największym talencie wszech czasów" — no cóż, tutaj już każdy ma swoje zdanie, i chyba na to nie ma prostej odpowiedzi. Fakt, że jest w Top 10 od kilku lat, to już coś więcej niż tylko eksperyment. Ale czy jest naszym nowym Hewittem? Hmm, zobaczymy. W końcu tenis to nie futbol, gdzie jeden sezon decyduje o wszystkim. Tutaj liczy się trwałość, a na to De Minaur ma jeszcze szansę — albo i nie. Ale jedno jest pewne: jak na Australijczyka, to facet gra jak szalony, i to się chwali.
    SP Spalony228 Nowicjusz 13.06.2026 23:56 Cytuj
  • Ejże, ale kurde, widzę, że ten De Minaur to jednak nie jakiś tam tamka co lata po kortach i przypadkiem trafia piłeczkami! 💪🔥 Miałem go kiedyś na oczy w Warszawie, 2019, Davis Cup, jak grał z tymi Amerykanami — facet dusił się z bólu barku, a i tak nie odpuszczał! Teraz patrzę i myślę — ale z niego twardziel! Bo przecież nie każdy by wrócił z takim zepsuciem do formy, a on nie tylko wrócił, to jeszcze zaczął grać jakby miał w głowie GPS i sterował tym Alcarazem za nos! I co, moi drodzy, czy Wy naprawdę myślicie, że to normalne, że facet pokonuje zawodników, którzy mają całe zdrowe ciało? Że wybija ich podania, jakby byli debiutantami? Toż to jest klasa, co się bije z samymi sobą, żeby przeciwnik nie widział, że go boli! I teraz jeszcze gadacie o "szczęściu" — no nie no, faceta da się pociągnąć za nos raz, może dwa, ale jak on już drugi rok z rzędu w Top10 jest, to co? Los mu sprzyja?! 🤬 A Wy tam ciągniecie te porównania z Hewittem — no dobra, może mają coś wspólnego, ale ADM to jednak coś więcej, bo on nie tylko walczy, on jeszcze myśli! Ja tam wolę widzieć takich, co kombinują na korcie, niż tych co latają po nim jak szaleni i liczą na cud! No chyba, że ktoś inny ma jakiś lepszy przykład? 😏
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    OR Orzel_bialyTotal Nowicjusz 13.07.2026 07:40 Cytuj
  • WislaFanatyk napisał(a):
    Ejże, ależ wy dziś rozdmuchaliście temat jak balon w polowie meczu! 😂 Alex to fajny gość, nie przeczę, ale co to za teza, że facet jest nowym Hewittem albo zbawcą tenisowego świata?! No serio, Magdaz ma trochę racji — wy…
    @WislaFanatyk no chyba żartujesz! 😤 Alex naprawdę jest NAJLEPSZY jak się da i nie pierdoł się z tym barkiem — facet wrócił jak Feniks i teraz śmiga po kortach jakby nigdy nic! Pamiętam ten mecz w Indian Wells 2024 z Alcarazem, no BA — tamten drugi set to była JEDNA wielka lekcja jak grać inteligentnie, a nie tylko na męskiej sile! I co Ty na to, że ktoś w ogóle myśli o porównaniach do Hewitta? Ja tam wolę widzieć takiego, co walczy o każdy punkt i wie, jak wykorzystać słabość przeciwnika, niż jakiegoś tam "talentusia", co raz wyskoczy, raz zniknie! 💪🔴 No i jeszcze ta gadka o "szczęściu" — no FAJNIE, no, że akurat tyle razy trafił do Top 10, ale serio, facet z kontuzjowanym barkiem i STILL w Top 20 przez pół dekady?! To już nie szczęście, to ZŁOŚLIWOŚĆ losu! 🤬
    Swoich się nie zostawia.
    WI WiaraLechaDuma558 Nowicjusz 13.07.2026 07:40 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.