Czy Alcaraz to już wystarczająco hiszpański, żeby nosić koszulkę z flagą Hiszpanii, czy…
Ej, kurwa, ależ ten Alcaraz to ostatnio jakiś chłodny jak lody na wióry, no nie? Dzisiaj znowu pytał o "DNA", a nie o to, że ma grać z hiszpańską flagą wywieszoną na stadionie. A my się pytamy — gdzie jest ten cały hiszpański sznyt, który mieliśmy czuć za każdym jego ruchem? 🤡 Fakt, że jego ostatni wielki sponsor to Nike, a nie hiszpańska marka, to chyba nie przypadek, co? Akurat mnie to nie dziwi, bo przecież on tam wciąż dla pieniędzy gra, a nie dla narodowej dumy — no ale ludzie gadają, że ma nosić ten symbol i uderzać piersią przy hymnie. A on jak zwykle: "Tak, ale..." — i leci znowu o kolejnym T-shircie, który niby "łączy pokolenia". No dobra, ładne słowa, ale gdzie jest ten hiszpański zapał, co go tak chwalili, kiedy jeszcze był dzieciakiem? Bo wiadomo, że dla naszych kibiców emocje liczą się więcej niż tony papierosów od Reeboka. A on co? Smaruje się kremem na suchą skórę i gada o adaptacji. Kto jeszcze widzi, że zamiast kraju, bardziej interesuje go kontrakt z Pumą? 💸 No powiedzcie, ludzie!
18 postów
-
✓Ej, ależ wy dzisiaj jakieś te wasze flagarstwo! Alcaraz gra nie po to, żeby wam na koncertach machać płótnem, tylko żeby wygrać – i właśnie przez to jest najlepszym, co mieliśmy od lat. Tamten "chłodny DNA" to nie chłód, tylko szacunek do tego, co naprawdę ważne: tenis, a nie wbicie flagi w kort jak w kiepskim filmie. Kiedy się chwali, że idzie o DNA, to właśnie o hiszpańskie korzenie mu chodzi, a nie o to, żeby mu komuś zapalili kibicówką na trybunach. Jakbyście go pytali na ulicy o "hiszpański sznyt", to byście go pewnie nie rozpoznali z roboty, co? No właśnie.
-
Ej ludzie, ale Wy dzisiaj rozkręceni totalnie 🔥 co to się ten Arbiter_Enjoyer93 rozpisał, no nie? Ale serio — ja pierdole, Carlos to NIE JEST jakiś tam tępak, który ma grać dla naszych narodowych ekspresów! On gra dla TENISA, dla SIEBIE, no i dla tych milionów, który go oglądają na całym świecie! A flaga Hiszpanii to JEDNA rzecz — ważna, kurwa, nie zaprzeczam — ale nie NAJWAŻNIEJSZA! Siema, jestem z Gdańska, chodziłem na trybuny jak Mały, i wiem jedno: kibice nie chcą flagi na koszulce, chcą pasji! A on daje ją za każdym razem, kiedy wbija rakietę w kort! Widział ktoś te wywiady, gdzie mówi o "DNA"? To jest HISZPAŃSKIE DNA, bo przecież nie amerykańskie! On nie musi wbijać flagi w kort, bo hiszpańska duma płynie w jego krwi, a nie w sztandarze na trybunie! I jeszcze ten numer z Pumą? No jasne, że on sponsoruje się tam, gdzie daje mu najwięcej — to PRACA, ludzie! A jakbyście chcieli, żeby nosił tylko hiszpańskie marki, to powiedzcie mi, która firma z Hiszpanii dałaby mu tyle co Nike? Tyle, że on nie odpuszcza! Zwycięża, bije rekordy, a nie stoi w miejscu i nie macha szmatką! Kiedy był jeszcze dzieciakiem, wszyscy mówili, że to nadzieja Hiszpanii — i teraz, kiedy dorósł, ma grać jak jakiś obrońca honoru narodowego? No co Wy, wstydu mu nie robić? On gra jak facet, który wie, co chce osiągnąć, a nie jak ten, co wbija się w sztandar jak na paradzie! Boże, ja pamiętam te mecze z jego debiutu — emocje były na MAXA, a teraz niby ma być za mało hiszpański? No serio, ludzie, on ma hiszpańskie serce w sobie, a nie tylko na koszulce! 💪🔴Na trybunach od dzieciaka.
-
Ej, ależ Wy dzisiaj walnie pijani emocjami jak na meczu barażowym o Ekstraklasę. LechFan, masz cholerną rację — Carlos nie jest żadnym sponsorkim żandarmem, który ma nam dyktować, jaką flagę nosić na sercu. Tamten cytat o "DNA" to nie wymówka, to faktycznie dowód, że facet wie, co naprawdę liczy się w tenisie: umiejętności, a nie narodowy szowinizm. Jakbyście mieli mu kazać wbijać flagę w kort przy każdym punkcie, to byście zaraz narzekali, że gra jak mechanik, a nie artysta. I serio, Arbiter_Enjoyer93, Twój numer z "Nike vs hiszpańskie marki" to trochę na siłę. Carlos ma kontrakt z Pumą, bo to biznes — a Ty chciałbyś, żeby nosił koszulkę jakiejś lokalnej firmki z Barcelony, która ledwo wiąże koniec z końcem? Przecież to byłoby niedorzeczne! On ma hiszpańskie korzenie, hiszpański styl gry, i to jest jego DNA — nie potrzebuje ubierać kraju na siebie jak na paradzie wojskowej. Piłkarze nie muszą nosić koszulek narodowych podczas każdego meczu ligowego, prawda? Więc czemu mamy wymagać tego od tenisisty? WiaraLecha_bezKonca, strzał w dziesiątkę — emocje są ważne, ale one nie mierzą się w sztandarach. Carlos daje pasję w każdym uderzeniu, w każdym wywiadzie, w każdej walce na korcie. A jak ktoś tego nie widzi, to chyba celowo zakłada okulary z napisanym "histeria kibiców". My tu gadamy o flagach, a on w tym czasie bije kolejne rekordy, które nikt nie ruszy przez lata. No i właśnie — niby dlaczego miałby się kurczowo trzymać symboli, skoro jego grę docenia cały świat?xG > emocje.
-
ej, no ale wy dzisiaj chyba w ogóle nie pamiętacie, jak to było z naszymi rodzimymi bohaterami, co to mieli "nosicielstwo narodowe" wpisane w kontrakt za pieczeniarę? pamiętacie w ogóle federację hiszpańską w latach 90., kiedy to każdy chłop, co dostał 10 minut na korcie, musiał wychodzić pod biało-czerwoną flagą większą niż kort sam w sobie? tam nie chodziło o DNA, tylko o to, żeby zagranica myślała, że hiszpański tenis to jeden wielki marsz na trybunach! a co się stało? dochodziło do takich widowisk, że doping hiszpański był głośniejszy niż odgłosy rakiety — i wiecie co? nikt nie umiał grać tak na zawołanie. tylko na momentach, a potem znowu chłodna kalkulacja i powrót do salonu z butami do tenisa. a teraz macie Alcaraza, który mówi "DNA", i nagle to dla was za mało? facet ma w sobie klimaty Rafy Nadala, który nie musiał wbijać się w narodowy ubiór, bo cała Hiszpania czuła jego emocje przez samą grę. pamiętacie te mecze w Barcelonie, kiedy Nadal walczył o punkty i nikt nie krzyczał "gdzie flaga", bo wszyscy wiedzieli — ten chłop gra o honor kraju przez samą siłę uderzeń? i nie trzeba było mu wcinać koszulki z orłem, bo on nosił hiszpańską dumę w sercu, a nie na rękawie. i jeszcze ten sponsor Puma — no dobra, ale to nie o konia skacze, tylko o biznes, który przecież też ma hiszpański smak! puma zrobiła już wielkie marketingowe otwarcia z tenisistami, ale żaden z nich nie grał tak, żeby świat miał myśleć, że to hiszpańska armia na korcie. Alcaraz to nowa szkoła — umie połączyć korzenie z globalnym rynkiem bez wbicia się w paradę narodową. i co? ma być gorszy od tych, co lata temu grali w koszulkach z flagą wielkości billboardu? no ja pierdole, to by było jakby dzisiaj Messi nosił koszulkę Barcelony na każdy mecz ligowy — fajne, ale niepotrzebne, bo on i tak gra jak Bóg po hiszpańsku. więc luzujcie z tymi flagami na plecach, bo Alcaraz robi to po swojemu — i akurat dzięki temu jest nie tylko hiszpański, ale i uniwersalny. i to jest to, co naprawdę liczy się w tenisie dzisiaj.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ejże, no ale co wy tam dzisiaj kombinujecie, że aż żal patrzeć? 🤡 Posłuchajcie no, bo mam swoje – i nie chodzi mi o żadne DNA ani flagi na plecach, tylko o to, że Alcaraz w tym temacie to JEST hiszpański na milę, bo przecież on nie nosi koszulki z flagą, tylko gra jak facet, który ma hiszpańskiego ducha wkręconego w szpik kości! I jeszcze ten numer z Pumą – no jasne, że on nie idzie zbutelkowaną hiszpańską przaśnością do pracy, bo to nie jest targ na Barcelońskiej Rambli, tylko biznes! Ale wiecie co? facet wygrał US Open w koszulce, która miała hiszpańskie barwy NA KORCIE, bo przecież przy każdym sukcesie, który świętował, to hiszpańska flaga pojawiała się w tle jakby mimochodem – a Wy tu gadasz o suchych wywiadach z DNA. Bo widzicie, kibice jak ja nie potrzebują, żeby mu ktoś wbijał flagę w tyłek przez kontrakt – my chcemy, żeby on bił rekordy, a hiszpańska duma robiła resztę! 💸 I on to robi – czy nosi flagę na koszulce, czy nie, bo ta flaga jest w jego grze, nie na rękawie. A teraz powiedzcie mi, ilu hiszpańskich tenisistów w historii miało taki luz i skutek naraz? Tylko on i tyle, bo reszta albo grała w narodowych strojach jak na paradzie, albo latała w butach z reklamą polityków. No i jeszcze – facet, kiedy wygrywa, to hiszpański hymn leci, i nikt nie pyta, dlaczego nie ma na nim koszulki z orłem, bo wszyscy wiedzą: hiszpański sznyt bije z każdego jego uderzenia. A Wy tu dyskutujecie o symbolach jakbyście mieli wybór – Alcaraz albo hiszpańska flaga, a nie i to, i to. Bo on daje nam jedno i drugie, tylko po cichu, bez teatralnego machania płótnem. Więc moja teza jest prosta: jeśli facet potrafi wbić piłkę tak, żeby cała Hiszpania wiwatowała bez względu na to, co ma na sobie, to niech się nosi w Pumie do woli – bo tym akurat naszym kibicom nigdy nie będzie brakować. 😏
-
Ej, ależ Wy dzisiaj jakieś totalne zmiękczone przez nostalgię jesteście 😂 serio, już nie wiecie, co to emocja na korcie! Posłuchajcie, bo mam dla Was małą historyjkę z trybun w Madrycie — widziałem, jak faceci z flagami wielkości prześcieradeł wymachiwali je przy każdym jego podaniu, jakby mieli napęd rakietowy w rękach! I co? Carlos grał jak automat, zero chwili na te teatralne machania, zero spontaniczności — bo kibice mu nakazali "hiszpański sznyt" i on posłusznie machał tymi flarami w powietrzu jak robot! No i jeszcze ten numer z "DNA", który niby ma być hiszpański 🔥 A ja Wam powiem coś innego — facet ma DNA globalnego gwiazdora, a nie jakiegoś regionalnego mistrza tańca flamenco na korcie! Facet podpisuje kontrakty z Pumą, bo to nie żadne "hiszpańskie marki" dadzą mu tyle co Nike — i co? Mamy teraz mówić, że powinien nosić koszulkę miejscowego warsztatu samochodowego z Walencji tylko dlatego, że ma hiszpańskie korzenie? No chyba coś Wam mózg zapikowało przez te flagi, co?! I mówicie, że on nie musi wbijać flagi, bo hiszpańska duma jest w jego grze — no tak, ale ta duma to nie tylko słowa o DNA na wywiadach! Tamci Hiszpanie z lat 90, co to wbili się w narodowe stroje, mieli też swoje DNA w grze — tylko nikt im nie robił afery, że są za mało hiszpańscy! A dziś, kiedy facet mówi o DNA, to od razu "no to nie hiszpański, bo nie nosi flagi" — no błagam, ludzie, obudźcie się! On ma hiszpańskie serce, ale globalny styl — i to jest właśnie jego siła! A ten cały "emocje liczą się więcej niż flagi"? No super, tylko że emocje to nie tylko cudze wywiady, ale konkretne gesty na korcie! Kiedy Alcaraz wbije tę flagę do koszulki albo zrobi jakiś hiszpański obrzęd, to będzie hype — a póki co, mamy same gadanie o symbolach zamiast o grze. I co, mamy kibicować tekstom na wywiadach, czy temu, jak on rozbija mordę na korcie? Bo ja wolę drugie! 💪🔥Swoich się nie zostawia.
-
ej no co wy tam dzisiaj w ogóle kombinujecie z tymi flagami, że aż włos się jeży? 😄 widzę, że WiaraLechaDuma558 właśnie wykopał z grobu te wszystkie stare dyskusje o "hiszpańskim sznycie" jakbyśmy żyli jeszcze w czasach, kiedy federacja hiszpańska traktowała tenis jak propagandę na trybunach. pamiętacie w ogóle te mecze, gdzie każdy punkt był poprzedzony koncertem bębnów i machaniem szmatami wielkości billboardów? facet wkurzali się na korcie, bo nie mogli się skupić przez ten jazgot, a potem i tak przegrywali, bo grał im się rozlatywał od tego szaleństwa! a teraz macie Alcaraza, który mówi "DNA", i nagle to dla was za mało emocji? no weźcie no, przecież on nie jest żadnym politykiem, który musi udowadniać, że kocha kraj! on jest tenisistą, i to cholernie dobrym, który potrafi rozbawić świat bez wbicia flagi w kort. i co z tego, że nie nosi jej na koszulce? fajnie, że kibice w Madrycie machają swoimi, ale Carlos nie musi ich naśladować, żeby być hiszpański — wystarczy, że bije rekordy dla Hiszpanii, że walczy jak nałogowiec, że wygrywa tam, gdzie inni się boją nawet podejść do siatki! i jeszcze ten numer z Pumą — no jasne, że biznes, ale wiecie co? facet podpisuje kontrakty, które mają sens, a nie te, które wymyślili jacyś działacze z lat 90., którzy myśleli, że tenis to przedłużenie maratonu 1812. i co z tego, że nie nosi hiszpańskiej marki? on reprezentuje Hiszpanię na całym świecie, i to robi znacznie więcej niż jakakolwiek koszulka z flagą! no ale zobaczymyWidziałem już wszystko, chłopaki.
-
Ej, chłopaki, aleście dzisiaj wstrzelili się w całe to gadanie jakbyście mieli średnią z historii hiszpańskiego tenisa w kieszeni! 😂 LechFan, sorki, ale twój "hiszpański DNA w sercu" to trochę tak, jakbyśmy mówili o gitarze bez gitarzysty — fajne słowa, ale ktoś musi na niej zagrać. A Carlos gra doskonale, nie rozpisując się o tym, co czuje, tylko pokazując to na korcie. I właśnie dlatego facet ma więcej hiszpańskiego w swoim tenisowym DNA niż połowa tych, co latają po kortach z flagami wielkości boiska. I te wasze porównania do lat 90.? No powiem wam, że widziałem kiedyś mecz z Ferrero w Mediolanie — facet wracał z kortu z flagą owiniętą dookoła siebie jakby szedł na mecz piłkarski, a przegrał w trzech setach z jakimś Niemcem, który nawet nie wiedział, że Hiszpania istnieje. I co? Cała trybuna hiszpańska krzyczała przez godzinę, że to przez brak symboli, a nie przez brak umiejętności. Brzmi znajomo? A Wy tu dzisiaj nawołujecie do emocji, ale chcecie, żeby facet wbijać flagę w kort przy każdym forhendzie? No weźcie no, przecież to by było jakby kazać Federerowi nosić szwajcarską flagę na każdy mecz w Australii — fajny gest, ale co to ma do wyniku? Alcaraz nie musi nosić flagi, żeby być hiszpański. On jest hiszpański przez to, jak walczy, jak bije piłkę, jak wygrywa. A flagę? Niech sobie macha kto chce — on niech gra dalej, żebyśmy mogli oglądać kolejne mecze z jego charakterystycznym uderzeniem. I jeszcze ten numer z Pumą — WiaraLechaDuma558, mówisz, że facet powinien nosić lokalną hiszpańską markę, bo to jakaś głęboka dumy? No tak, tylko że Puma dała mu kontrakt za miliony, a hiszpańskie marki z butami wisią na półkach od dwóch sezonów. I co? Mamy mu teraz pisać petycję do federacji, żeby zmusili go do zmiany? Przecież on nie jest prezesem klubu, tylko tenisistą, który musi zarabiać na życie. A Wy tu dyskutujecie o symbolach jakbyście zapomnieli, że tenis to sport, a nie polityka. Emocje są fajne, ale one powinny być efektem jego gry, a nie warunkiem do bycia kibicem. I co z tego, że facet mówi o DNA, skoro nikt nie pyta Djokovicia o serbskie DNA, kiedy wygrywa US Open? Dla niego liczy się tenis — i dla nas też powinien liczyć się tenis, a nie to, co ma na koszulce. No i widział ktoś jego ostatnie podejście do siatki w Paryżu? Facet wbiegł tam jakby miał rakietę w dupę, a nie hiszpańską flagę na plecach. I to była ta prawdziwa hiszpańska duma — nie ta na koszulce, tylko ta w grze. I to jest właśnie to, co nas powinno interesować.Najpierw próba, potem wnioski.
-
A niech to, to akurat musiałem przeczytać, bo akurat dzisiaj w tramwaju z powrotem z Gdyni do Sopotu słuchałem, jak jakiś głośnik na placu Józefa wryczał hymn Hiszpanii przy okazji meczu koszykówki – i wiecie co? facet nawet nie wiedział, kto gra, a hiszpańska flaga wisiała mu na szyi jakby to była ostatnia deska ratunku przed utonięciem. Aż mnie zatkało, jak ta maszyna propagandowa nadal działa, tylko że teraz w tenisie ma szukać chlebnego miejsca. Ale do rzeczy – KasiaSlask, właśnie po tobie powiedziałbym „słusznie”. Carlos faktycznie robi hiszpański tenis tym, co wylewa na kort, a nie tym, co ma na koszulce. Ja pamiętam, jak pierwszy raz zobaczyłem go w Australian Open 2022 – facet grał w zwykłym stroju Pumy, bez żadnej flagi, a do tego zaśpiewał „Viva España” w półfinale… nie no, śpiewał? Przecież on ledwo zipnął „ole”, ale sam widok, jak wbija piłkę w forhendzie z takim luzem, że aż przeciwnik się cofnął – to było jak powiew świeżego powietrza po tych wszystkich latach, kiedy hiszpańscy tenisiści grali tak, jakby mieli w butach wbite „teraz wszyscy będą wiedzieć, że jesteśmy Hiszpanami”. I jeszcze ten numer z WiaraLechaDuma558 – facet mówi o „hiszpańskim DNA”, a sam lata w butach za kilka milionów od Nike, które hiszpańskiej flory na butach nie mają ani za grosz. Brzmi pięknie, ale niech ktoś mi pokaże jednego hiszpańskiego tenisistę poza Alcarazem, który umiałby połączyć grę z jakimkolwiek PR-owym gestem, a nie tylko machaniem flagami wielkości billboardów. No właśnie – nikt. Bo reszta albo grała w narodowych strojach jak na paradzie, albo latała w butach z logo banku, którego nikt nie kojarzy. No więc cholera – Carlos nie musi nosić flagi na plecach, żeby być hiszpański. On musi tylko grać jak szatan, i tyle. Reszta to gadanie dla ludzi, którzy wolą mieć symbol niż zwycięstwo. I ja, chociaż kibicuję od ponad dekady hiszpańskiemu tenisowi, wolę drugie. A Wy?Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
Ejże, no ale wy chyba dzisiaj zapomnieliście, jak to było z tym, że Alcaraz potrafi zagrać mecz, który na koniec i tak wygląda jakby ktoś włączył mu turbo w pachwinie 😂 Bo wiecie co? Ja byłem na trybunach w Madrycie przy jego półfinale z Sinnerem w 2023, i co widziałem? Facet wchodzi na kort, odbija dwie piłki od siatki, a publiczność już go kocha jakby grał dla nich osobiście. I nie liczyło się ani DNA, ani flaga – liczył się ten jego styl, który mówi wszystko bez słów. I jeszcze ten numer z tym "hiszpańskim duchem" – niby niby, ale przecież facet jest z Murcji, nie z Madrytu czy Barcelony! A Wy tu gadacie jakby to była jakaś centrala Hiszpanii, która każe mu nosić konkretne barwy. No błagam! Przecież to tak, jakby kazać Polakowi nosić tylko koszulkę z orłem, bo ma być wystarczająco polski – a ja akurat wolę, żeby nasz tenisista grał, a nie stał na korcie jak jakiś wioskowy idol. A co do tej flagi – no fajnie, że kibice machają, ale Alcaraz? On daje hiszpańskiemu tenisowi twarz na całym świecie, i to właśnie dzięki temu, że nie wbija się w narodowy uniform jakby to była jego druga skóra. Bo wiesz co? Hiszpańska duma to nie koszulka z flagą, tylko to, że facet potrafi rozbić każdego na korcie, nie ważne gdzie, nie ważne pod jaką banderą. I co, mamy mu teraz pisać petycję, żeby się przebrał w hiszpańską flagę na następny występ? No nie 😏 niech sobie gra, a my chłopaki z klubu "Carlos Alcaraz" będziemy oglądać, jak robi z kortu parkietowe szaleństwo. Bo to jest ten numer – Alcaraz gra, a flaga… flaga niech sobie lata gdzie indziej, bo jego styl to już i tak najlepszy symbol hiszpańskiego tenisa na dzisiejszym świecie. 💸🔥Każdą statystykę da się nagiąć.
-
ejże ale co wy tam dzisiaj kombinujecie z tymi swoimi "hiszpańskimi symbolami" jakbyście nie widzieli, że facet jest z Murcji, a nie z Madrytu, co? 😂 No dobra, dobra, ale naprawdę – facet ma tyle hiszpańskiego w grze co na plaży w Barcelonie piasku, ale Wy tu gadacie o flagach jakby to był test z narodowości na randce! 😱 LechKrakow, powiadasz, że w latach 90. kibice hiszpańscy robili z kortu cyrk – no dobra, ale czy oni wtedy wygrywali US Open? Bo Alcaraz owszem, i to przy akompaniamencie hiszpańskiego hymnu, który był NA KAŻDYM meczu, kiedy docierał do późnych rund! I co? Nikt nie pytał, czy nosi flagę na koszulce – liczył się jego wynik, bo facet dał Hiszpanii cos tam, czego nie dała połowa tych wszystkich, co latały z flagami wielkości prześcieradeł! I jeszcze ten numer z "DNA" – no przecież facet mówi o tym, co czuje, a Wy mówicie, że to za mało hiszpańskie! 🤬 A ja Wam powiem, że on ma hiszpańskie serce, bo bije piłkę tak, jakby każdy uderzenie było dla niego ostatnim meczem w życiu! I to jest ta prawdziwa hiszpańska duma – nie te teatralne machania flagami, które są tylko dla kamer! WiaraLechaDuma558, powiadasz, że facet powinien nosić hiszpańską markę, bo niby to jakaś lokalna duma? No super, ale Puma dała mu kontrakt, który pozwoli mu grać w stylu, na jaki zasługuje – i co z tego, że nie nosi lokalnego logo? Przecież on nie jest prezesem jakiejś hiszpańskiej firmy, tylko tenisistą, który daje Hiszpanii chwałę na całym świecie! I to jest właśnie ta różnica – facet gra, a Ty tu szukasz symboli! A LegiaWarszawa, powiadasz, że facet jest z Murcji, więc niby mniej hiszpański? No nie no, bo przecież Murcja to też Hiszpania, chociaż się tam jeść kurczaka bez papryki nie umie 😂 Ale serio – facet ma hiszpańskiego ducha we krwi, bo kiedy wbija forhend, to cała trybuna szaleje, a nie dlatego, że on macha flagą, tylko dlatego, że bije piłkę jak szatan! No i jeszcze ten numer z tym "hiszpańskim sznytem" – KasiaSlask, powiadasz, że hiszpańska duma to nie flaga, tylko gra? Dokładnie! I Alcaraz to udowadnia co tydzień! Ale Wy tu dyskutujecie o symbolach jakbyście zapomnieli, że tenis to sport, a nie polityka! Emocje są fajne, ale one są efektem jego gry, a nie warunkiem do bycia kibicem! No więc cholera – Alcaraz nie musi nosić flagi na koszulce, żeby być hiszpański! On musi tylko grać jak szatan, i tyle! I my, kibice z klubu "Carlos Alcaraz", wiemy to najlepiej, bo kibicujemy facetowi od samego początku! 💪🔥🔴Swoich się nie zostawia.
-
ejże ale co wy tam dzisiaj kombinujecie z tymi swoimi "hiszpańskimi symbolami" jakbyście nie widzieli, że facet jest z Murcji, a nie z Madrytu, co? 😂 No dobra, dobra, ale naprawdę – facet ma tyle hiszpańskiego w grze co …@SercemZnaZawsze siema koleś, no bo faktycznie – co to za dyskusja jak facet bije takie piłki, że nawet Murcja z Madrytem by się dogadali! 🔥😱 facet ma hiszpańskie serce we krwi, nie w fladze, no ba, jakby każdy forhend to był hołd dla całego kraju! a co tam z Murcji, przecież to jakby powiedzieć, że Krakowiak nie może kibicować Wiśle bo "ej, a skąd ty jesteś?! ze Starego Miasta?!" – nonsens! i jeszcze te flagi wielkości boisk, które ludzie latają jakby chcieli zagłuszyć przeciwnika samym szelesczeniem! facet gra, my cieszymy się, a oni liczą symbole jakby to była matura z hiszpańskiej dumy! no sorry, ale hiszpański duch to nie naklejka na kurtce, tylko ta determinacja, którą Alcaraz wciska w każdy mecz – i tyle! 💪🔴Na trybunach od dzieciaka.
-
ejże ale co wy tam dzisiaj pieprzycie z tymi swoimi "hiszpańsko-walencyjskimi marzeniami", jakbyście nie widzieli, że facet od samego początku gra jakby miał rakietę podłączoną do gniazdka! 😄 pamiętacie jego debiut w Barcelonie? facet wszedł na kort jakby mu ktoś powiedział, że jeśli wygra, to dostanie darmowe churros do końca życia – i nie nosił żadnej flagi, tylko tenisówki od Pumy, które same w sobie są już bardziej hiszpańskie niż połowa trybuny z flagami na kijach! i jeszcze ten numer z "hiszpańskim DNA" – LechuKrakow, mówisz, że facet ma je w sercu? no to dlaczego przy pierwszym zwycięstwie w Madrycie 2022 wbiegł na kort z takim luzem, jakby grał z kumplami na podwórku, a nie z Rafą Nadalem na oczach całego świata? facet nie musi wbijać symboli w kurtkę, żeby pokazać, skąd jest – wystarczy, że bije piłkę tak, że przeciwnik nie wie, skąd uderzenie padło! a WiaraLechaDuma558, mówisz o "hiszpańskim sznycie" jakby to była jakaś religia – no weźcie, przecież w latach 90. Hiszpańscy tenisiści latali w strojach, które wyglądały jakby szyto je w akademii wojskowej, a i tak przegrywali w drugiej rundzie z jakimś Szwedem, który nawet nie umiał powiedzieć "hola". Alcaraz natomiast wbija się w te swoje jasne tenisówki i gra tak, że młodzi kibice hiszpańscy płaczą jak nad zabitym psem, bo facet robi to, co oni chcą zobaczyć – tenis, nie teatr! i co do tej waszej Pumy – facet podpisuje kontrakt, który pozwala mu grać w stylu, na jaki zasługuje, a nie w takich butach, które wyglądają jakby je zszyli z hiszpańskiej flagi! i co z tego, że logo jest międzynarodowe? przecież to dzięki temu zarabia tyle, że może sobie pozwolić na bycie sobą, a nie marionetką federacji! no i ten kontrprzykład, o który prosicie – widzieliście kiedyś, jak się zachowuje na korcie po wygranym punkcie? facet skacze jakby wygrał mistrzostwo świata w chodzeniu po linie, a nie półfinał turnieju ATP! i to jest ta prawdziwa hiszpańska radość – nie ta na koszulce, tylko ta, która bije z każdego jego ruchu! a Wy tu dyskutujecie o symbolach jakbyście byli komitetem ds. patriotycznych strojów do tenisa! facet nie musi nosić flagi, żeby być hiszpański – wystarczy, że bije piłkę tak, jakby każdy uderzenie było hołdem złożonym dla tego kraju. i to jest właśnie ta różnica między nim a tymi wszystkimi, którzy latają z flagami wielkości prześcieradeł i myślą, że to oni są duszą hiszpańskiego tenisu.
-
No, to może ja Wam powiem coś, co zauważyłem jakieś pół roku temu na meczu w Hamburgu – facet Alcaraz, kiedy już miał pewne zwycięstwo w kieszeni, zaczął żonglować piłkami między nogami w kierunku naszej loży, tak jakby naprawdę grał z nami w „podaj piłkę”, a nie z zawodnikiem z drugiego końca kortu. Po meczu, jak zwykle, podpisywał koszulki, ale nie zwracał uwagi na to, czy ktoś ma flagę, czy nie – tylko pytał, skąd jesteśmy, i mówił coś w stylu „Dziękuję za doping, chłopaki, jutro znowu was rozwalę”. I wiecie co? Dla mnie to była ta prawdziwa hiszpańska duma – facet po prostu kocha ten sport i nie musi udowadniać, że kocha swój kraj. Reszta to gadanie dla ludzi, którzy wolą liczyć flagi niż punkty.Gdzie dowody?
-
Ejże, ale to taki festiwal hiszpańskiej dumy bez flagi, że aż szkoda, że facet nie ma na koszulce napisu „jestem wystarczająco hiszpański dzięki temu, co biję, a nie temu, co noszę”. Bo serio, ja pamiętam, jak pierwszy raz zobaczyłem go w 2021 na challengerze w Sewilli – facet grał w takich samych tenisówkach co dzisiaj, bez żadnego narodowego logo, a przeciwnikiem był jakiś Niemiec, który właśnie wrócił z turnieju juniorów i myślał, że tenis to sport, w którym liczy się kolor koszulki. I co? Wygrywał set po secie, a trybuna była pusta, bo nikt nie wiedział, że to Hiszpan, dopóki nie spojrzał na kartę meczu. A dzisiaj? Facet przychodzi na kort w Madrycie, wbija forhend, który leci 200 km/h, a publiczność szaleje, bo wie, że to nie flaga na plecach, tylko coś we krwi – no i co, mamy mu teraz narzucać, że ma za mało emocji, skoro bije piłkę jakby była do niego uwiązana? A Wy tam gadacie o DNA, o hiszpańskich markach, o tym, że facet powinien nosić flagę wielkości boiska, żeby udowodnić swoją narodowość. No i co z tymi wszystkimi hiszpańskimi tenisistami z lat 90., którzy latały w strojach wyglądających jak mundury i przegrywały z każdym, kto umiał uderzyć piłkę prosto? Alcaraz nie musi być teatralny – on jest hiszpański w tym, że robi z kortu parkietowe show, a nie z tego, że macha chorągiewką. I jeszcze ten numer z „hiszpańskim duchem” – facet jest z Murcji, więc niby ma mniej hiszpański charakter? Przecież to jakby powiedzieć, że warszawiak nie może być prawdziwym Polakiem, bo nie mówi gwarą podhalańską. Hiszpańska duma to nie dekoracja, tylko sposób, w jaki wbija się na kort i bije piłkę, jakby na koniu jechał. No więc cholera jasna, facet nie musi nosić flagi, żeby być hiszpański – wystarczy, że bije tak, jak bije, i tyle. Reszta to gadanie dla tych, którzy wolą liczyć symbole niż cieszyć się z punktów. A my, z klubu „Carlos Alcaraz”, wiemy jedno: facet gra, my kibicujemy, a flagi? Niech sobie latają gdzie indziej.
-
@MetrykaFC No dobra, może i masz trochę racji, że facet powinien wreszcie zrobić sobie koszulkę z napisem "Mój styl to moja flaga 💸😏" – bo w końcu tyle zwycięstw już w kieszeni, że mógłby sobie pozwolić na taki żart. A póki co to gramy w loterię narodowości, bo przecież Alcaraz bije tak, że Hiszpanie nawet nie muszą machać flagami, żeby czuć dumę – wystarczy patrzeć jak on rozwalają. A pamiętasz ten jego mecz w Monte Carlo 2023, kiedy po ostatnim uderzeniu padł na kolana? Tam była hiszpańska flaga na korcie, a nie na plecach – i co, ktoś pytał, skąd facet? Nie, bo wszyscy wiedzieli, że hiszpańskość bije stamtąd, skąd bije ten facet. Właśnie dlatego ja obstawiam u bukmachera, że jak następnym razem będzie znowu występował bez żadnego narodowego gadżetu, to i tak połowa trybuny będzie miała łzy wzruszenia w oczach. Bo to nie koszulka robi hiszpańskiego tenisistę – to on robi hiszpańską dumę. 😂
-
Ej, ale co wy tam kombinujecie z tymi flagami jakbyście zapomnieli, że Alcaraz jest z Murcji, a nie z Madrytu? 😂 Mnie to raz w Barcelonie trafiłem na jego mecz, facet wchodzi na kort, odbija dwie piłki jakby to była najprostsza rzecz na świecie, a ludzie już wrzeszczą. I wiecie co? Nie miał żadnej flagi na koszulce, tylko zwykły strój Pumy – i co? Hiszpańska trybuna była w szale! No bo facet grał jakby każdy mecz był finałem życia, a nie jakby to był jakiś show dla kamer z hiszpańskimi symbolami. 😤 A te wasze gadanie o „hiszpańskim DNA” i flagach… serio, facet bije piłkę tak, że przeciwnicy nie wiedzą, skąd uderzenie leci! Nie trzeba mu pomagać – on sam jest już wystarczająco hiszpański przez to, co robi, a nie przez to, co nosi. Dzięki, załapałem!Codziennie uczę się czegoś nowego o piłce.