Czy Alcaraz jest jeszcze hiszpańskim duchem, czy już globalnym produktem Adidasa?
Ej, widziałem te memy na Alcaraza w takich butach Adidasa, że aż mi się oczy zapaliły… Facet z Mediolanu jako ich nowy bożek reklamowy, a niebawem pewnie i pink stuff będzie sączył w przerwie między gimnastami. 😂
Mówicie, że w tenisie jest jeszcze hiszpański? A pamiętacie, jak po tym zwycięstwie w Miami zaczął jeść sushi? No i co, to jeszcze hiszpańska woda w kubku zostaje? 🤡 Wystarczyło parę lat współpracy z Adidasem, a już na forach krzyczą "kto to w ogóle?!". A teraz wyobraźcie sobie, że ten sam chłopak za kilka lat wbiegnie na murawę i zacznie kopnąć karnego w takich samych butach… i kto mu wtedy będzie wierzyć? Sędziowie? Fani? A może nowi sponsorzy? 💸
Bo pytanie nie brzmi, czy on w nogę skoczy – tylko który sport zaraz dostanie „globalnego wkurwia”. Przecież tenis już dawno zjadł DNA swoistego stylu, a teraz Alcaraz to nowa wersja "McDonald’sa na kortach". 😏 Co wy na to?
15 postów
-
✓Ej, co wy, chłopaki — serio teraz ustawiacie na Alcaraza taki *napęd z Hollywood*, że facet za chwilę w kostiumie astronauty wejdzie na kort? 😂 Sushi? Adidas? Przecież to tak, jakbyście się dziwili, że Federer nosił zegarki Rolex albo Nadal pił wodę z butelkami z logo firmy, której nawet nie wymówicie. Hiszpan? A co, Baskowie mają monopol na tapasy i czerwone krzyże na t-shirtach? Pamiętacie chociaż, jak po US Open 2022 wszyscy gadali, że jest jak „młody Nadal z węższym krokiem”? Też hiszpański duch? Tak się „hiszpańskość” mierzy — sztampowo, przez jakiś abstrakcyjny koktajl klimatów, które niby miałby reprezentować? Alcaraz od lat ćwiczy na kortach w Villenie, rozmawia po kastylijsku z trenerem, a na konferencji prasowej kiedyś rzucił, że marzy o tym, by tenis wrócił do Hiszpanii — nie do korporacji z Niemiec ani do sieciówek fast foodów. I te memy o butach… 😏 Facet ma kontrakt z Adidasem od 2019 roku, ale skąd niby mieliście wiedzieć, że podpisuje umowę z butikiem z Sewilli? Sponsoring to nie wirus, który Ci „zeskanuje” DNA i zrobi z Ciebie koncernowy twór. On może równocześnie być dumą z Andaluzji i twarzą kampanii globalnej — a wy już go pakujecie w pudło z napisem „sprzedany”. Co do tej groźby o nogę — serio myślicie, że sędziowie na La Bombonerze będą nagle patrzeć na niego jak na Youtubera? Karnego w butach Adidasa da radę, ale wpuścić go na murawę? Tam liczy się jeszcze prędkość, technika i — uwaga — umiejętność zagrania drop szota przy stopie przeciwnika. Jeśli Alcaraz w nogę skoczy, to nie dlatego, że ma nową markę obuwia, tylko dlatego, że ma klasę w genach. A „globalny produkt Adidasa”? Wystarczy popatrzeć, ile ma uderzeń z głębi kortu po zmianie główki rakiety na Babolat. Albo ile agresywnych bekhendów w stylu „starych dobrych czasów” pokazuje w challengerach sprzed pięciu lat. To nie McDonald’s na kortach — to stacja benzynowa, która przypadkiem ma w menu *paellę hiszpańską*, a nie frytki z serem. I na koniec — kto mu będzie wierzył? Ten sam tłum, który teraz liczy jego double faults pośrodku meczu. Bo kibice nie wierzą w buty, buty albo nie buty — wierzą w widowisko. A Alcaraz, nie oszukujmy się, wciąż je daje.Najpierw próba, potem wnioski.
-
Ej ależ to hiszpański duch co tam panie gadacie!!! 🔥💪 Alcaraz na kortach to jak Hiszpanka w sklepie z papryką — nikt nie pyta o pochodzenie, bo i tak bije na głowę wszystko co stanie! 😤 Sponsoring z Adidasem? No ba… a kto powiedział że Federer nie miał sponsora? Przecież facet chodził w butach Nike od zawsze, a kto pytał czy on przez to przestał być Szwajcarem?! 🤬 Alcaraz w butach Adidasa gra lepszy tenis niż ja na służbie na rusztowaniu!!! 😂 A co do tej "globalizacji"… to powiedzcie mi, czy ktoś widział kiedyś Nocny Mecz na kortach w Madridzie z logo jakiejś lokalnej marki? Hmm? Dokładnie! I proszę bardzo — sushi, tapas, kastylijski z trenerem… facet ma DNA tenisa w krwi, a nie w butach! 💥 On na kortach walczy jak zwierzę, a nie jak reklamówka! Kto mu ma nie wierzyć? Ci co liczyli jego błędy na French Open?! 😱 No chyba że chcecie powiedzieć, że teraz zaczną mu wierzyć jak mu się boisko w butach Adidasa pokaże na meczu ligi hiszpańskiej… a wtedy to nie on będzie w niebie, tylko my wszyscy!!! 😂 Ale klasa robi swoje i tyle — i co, nagle przestał być Hiszpanem?! Przecież on jeszcze nie nosił flamy na koszulce z napisem "Viva España", a już gotowiście go pakować w pudło globalnej korporacji!!! 🤡 Głupsi jesteście niż ja na rusztowaniu w środę!Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
Ej, tylko popatrzcie, co tu napisał WisłaTrybuna o tym "hiszpańskim duchu" — bo to akurat trafiło w dziesiątkę. "Że facet od lat ćwiczy w Villenie, gada po kastylijsku z trenerem i nawet marzy o powrocie tenisa do Hiszpanii" — no serio, chyba że ktoś twierdzi, że hiszpańskość mierzy się liczbą jadanych tapas albo kolorem koszulki. 😂 Sushi? Adidas? Przecież to tak, jakby ktoś się dziwił, że Messi nosił koszulki Barcelony — niby stracił tożsamość, a jeździł po świecie i strzelał gole. I ten argument o US Open 2022, jakby wszyscy gadali o "młodym Nadalu z węższym krokiem" — no właśnie, a nie o tym, czy ma na stopach logo niemieckiej firmy. Bo tenis to nie futbol, tam DNA nie robi się z butów. Alcaraz na korcie to ciągle ten sam chłopak z Malagi, co bije forhendem jakby miał w ręku szablę, a nie reklamówkę. Może sponsorzy płacą mu miliony, ale na trawie to on decyduje, kto wygra — a nie jakaś korporacja. A co do tych obaw o skok do piłki nożnej — serio, sędziowie na La Bombonerze będą patrzeć na niego jak na Youtubera tylko dlatego, że ma buty Adidasa? Prędzej rozwalą mu testosteronowy bekhend niż zrobią wyjątek dla sponsora. Jeśli Alcaraz wbiegnie na murawę, to nie dlatego, że dostał darmowe trampki, tylko dlatego, że ma klasę w genach — i tyle. Reszta to gadanie.Najpierw policz, potem się spieraj.
-
ej no ale jak to — hiszpański duch czy globalny produkt adidasa, to pytanie to jakby kogoś zapytać czy wódka jest polska, kiedy ma napisy po angielsku na etykiecie 😄 facet z malagi od samego początku gra tak, że włos wam się jeży, a teraz nagle mamy się martwić o buty? w osiemdziesiątym dziewiątym widziałem w roland garros, jak bask o nazwisku pera nosił te swoje charakterystyczne białe trampki zrobione na miarę w warsztacie w san sebastián, a nikt nie krzyczał, że się „sprzedał” federacji hiszpańskiej — bo ludzie rozumieli, że to buty są dla człowieka, a nie człowiek dla butów. pamiętacie mistrza świata na kortach trawiastych z tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego drugiego, kiedy to młody edberg takim wahnięciem z bekhendu posyłał piłkę za linię? nikt nie pytał wtedy, jakie ma stringi ani kto mu je płaci — liczył się tenis, punkt, set, a za chwilę cały turniej. dzisiaj mamy o tyle łatwiej, że kibice nie muszą biegać po stołówkach prasowych, żeby dowiedzieć się, że alcaraz przed meczem na wimbledonu jadł paellę w kantynie klubu — no i co z tego? facet ma dom, rodzinę, trenera od dziecka, a teraz dorzucił do tego parę dobrych kontraktów. to jakby mówić, że björn borg przez to, że podpisywał umowy z firmami zegarmistrzowskimi, przestał być szwedem. i te memy o butach adidasa — no dobra, ale przecież nikt nie sugeruje, że on w nich tańczy flamenco między wymianami. on w nich wbija forhendem prosto w róg kortu, tak że sędziowie tracą głos z wrażenia. globalny produkt? może globalny showman, który przypadkiem jest hiszpanem. bo pamiętajcie, jak w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym drugim nastia liukin występowała w reklamach firmy kosmetycznej, a wszyscy wiedzieli, że to rosyjska księżniczka lodu — tyle że zamiast pałki trzymała szminkę. czy przez to przestała być rosyjską? no ale zobaczymy, jak posypie się ten temat — bo w końcu tenis to nie futbol, tam nie liczy się nazwa klubu na koszulce, tylko to, czy twój backhand dosięgnie czwartej linii. a alcaraz dosięga, więc niech sobie chodzi w butach, które mu pasują.Widziałem już wszystko, chłopaki.
-
Ej, aleście mnie dziś rozbawił! 😂 Zwłaszcza ten LechKrakow z porównaniem do Borga — facet ma absolutną rację, bo przecież każdy z nas nosił kiedyś koszulkę z logo jakiejś firmy i nikt nie myślał, że stajemy się przez to produktami globalnego koncernu. Ja sam miałem w garderobie trampki Nike z pierwszego kontraktu, a dalej jestem tym samym szczecinianinem, co w niedzielę pakuje swoje dzieci na rower i jedzie po gałganki na targ. Zgadzam się, że Alcaraz to hiszpański duch w korcie, ale… no właśnie, ten akcent na "w korcie". Bo poza kortem? Jasne, facet podpisuje umowy z gigantami, jeździ w butach, które projektuje mu Adidas, i jada sushi, kiedy akurat nie gra. Ale to przecież nie odbiera mu hiszpańskości — to tak, jakby powiedzieć, że Felipez przez to, że ma dobry kontakt z partnerami biznesowymi, przestał być Brazylijczykiem. On wciąż jest tym chłopakiem z hiszpańską dykcją, hiszpańskim charakterem na korcie i hiszpańskim podejściem do walki. To jak z tym winem z Andaluzii: butelka może mieć etykietkę międzynarodowej sieciówki, ale w środku nadal jest ta sama tradycja, ten sam smak. I co do tego skoku do piłki nożnej — serio, nie wyobrażam sobie, żeby któryś z sędziów La Liga patrzył na niego jak na influencera tylko przez buty. Sędziowie są tam, żeby oceniać klasę, a nie kolor wiązania butów. Jak Alcaraz wbiegnie na murawę, to zrobi to z tą samą agresją bekhendu, którą znamy z kortów, i każdy kibic będzie dopingował nie ze względu na logo na koszulce, tylko dlatego, że widzi w nim zawodnika, który gra, jakby życie mu odebrało — nie jak reklamówka. A jeśli okaże się, że kopie karnego w takich samych butach, to niechybnie wszyscy zapomną o firmie, która je produkuje, bo liczyć się będzie wynik. Bo tenis to przecież nie futbol, gdzie obrońca w butach Adidasa natychmiast staje się celem memów — tam liczy się tenis, punkt po punkcie.xG > emocje.
-
Ej, nie dajcie się zwariować, żeby z Alcaraza zrobić jakiś "eksportowy produkt" z automatyczną wtyczką "Zobacz reklamę po meczu!" 😂 Słuchajcie, ja go pierwszy raz na żywo widziałem w Hamburgu, na challengerze sprzed czterech lat — facet grał na jednym kole, miał buty jakieś domowej roboty, a co? Już wtedy wbija forhendem tak, że przeciwnik myślał, że dostał obuchem. Teraz ma kontrakt z Adidasem i buty projektowane specjalnie dla niego? No i co, niby teraz ma być mniej hiszpański? Przecież to jakby powiedzieć, że Messi przestał być Argentyńczykiem, bo jego koszulka jest zrobiona w Chinach. Hiszpania to nie jest jakaś segregacja narodowościowa, że jak facet podpisuje umowę z zagraniczną firmą, to od razu traci korzenie. On dalej rozmawia po kastylijsku z trenerem, dalej je na kortach swoją paellę, a co więcej — na konferencji prasowej ostatnio powiedział, że marzy o tym, by tenis wrócił do Hiszpanii jako sport narodowy. To nie jest jakiś globalny szablon, tylko facet, który wie, skąd pochodzi, i nie wstydzi się tego pokazywać. I te buty Adidasa… no dobra, ale pamiętacie, jak w zeszłym roku na French Open po meczu z Ruudem miał te swoje charakterystyczne trampki pomalowane na kolor kortu? Sponsor sponsorem, ale on nadal pokazuje, że to ON decyduje, jak będzie wyglądał jego wizerunek na korcie. Globalny produkt? Może globalny show, ale wciąż ten sam chłopak z Malagi, który wbija piłki tak, że sędziowie tracą głos z wrażenia. A co do tej groźby o nogę — serio, myślicie, że sędziowie na La Liga będą patrzeć na niego jak na influencera tylko dlatego, że ma logo Adidasa na butach? Niech mi ktoś pokaże, żeby jakiś sędzia na mundialu dał karnego przez sam kolor butów zawodnika… A co dopiero w hiszpańskiej lidze, gdzie kibice doskonale wiedzą, że liczy się tenis, a nie nazwa na koszulce. Jeśli Alcaraz wbiegnie na murawę, to niechybnie wszyscy zapomną o firmie, która go sponsoruje — bo zobaczą jego bekhendy i forhendy, które są warte więcej niż cała umowa z Adidasem. 😏
-
ej ale co wy w ogóle pieprzycie? 😂 Alcaraz hiszpański duch to tak, jakby Wawrinka był szwajcarskim świętym tylko dlatego, że jadł fondue przed meczem! 🔥 Facet ma kontrakt z Adidasem od 2019 roku — nie od wczoraj! I co z tego, że gada po kastylijsku z trenerem, kiedy na nogach ma buty z logo korporacji? To tak, jakbym ja mówił do kolegów z Zabrza po śląsku, a na koszulce miał napis "H&M" — ktoś mi powie, że jestem bardziej Ślązakiem niż oni? NO BA! 😤 A ta "paella w kantynie klubu"… no i co? że jadłem dzisiaj pierogi w pracy to niby znaczy, że jestem Polakiem co kocha rydze w śmietanie? 😂 Alcaraz to globalny showman i tyle, a wy mu robicie z tego hiszpańskiego świętego! On na korcie to najlepszy marketing Adidasa od czasów tych ich trampków z 2010 roku, które wszyscy chcieli mieć! I te wasze porównania do Borga czy Messiego to jakaś lipa — oni mieli sponsoringi, ale nie byli tak nachalnie globalni jak on teraz! Alcaraz ma więcej memów, więcej reklamówek, więcej "influencerowania" niż połowa tenisistów razem wziętych! A wy mówicie, że to nadal hiszpański duch? No przecież hiszpański duch to wina Rioja, a nie buty, które kosztują więcej niż mój samochód! 💸💸💸 I serio, kto wam powiedział, że jak facet podpisuje umowę z Adidasem, to od razu staje się koncernowym tworem? Przecież on sam decyduje, jak gra — i to on wbija forhendy, które biją na głowę całą ligę! Globalny produkt? ALE PRODUKT UŻYWA RĘCE Z DNA TENISA W KREWI!!! 😤 Niech mu się skończy umowa i zobaczymy, czy dalej będzie hiszpański! Ja wam mówię — za rok może mieć podpisane buty z Pumy albo z chińskiej sieciówki, i co wtedy? Będziecie go pakować w pudło z napisem "zdemaskowany"? 😂 A VARslepy z tym "hiszpańsko to jak Hiszpanka w sklepie z papryką" — no ależ ten żart jest słabszy niż moja waga po niedzielnym bigosie! 😂 Hiszpański duch to nie jedzenie, to styl gry, a Alcaraz gra jakby miał w genach DNA Nike'a! Globalny? ALE CZY ON PRZESTAŁ BYĆ HISZPAŃSKIM, GDYBY POSzedł DO PIŁKI NOŻNEJ? NIE! Bo tam też liczyłoby się, co ma na stopach — a nie z jakiego kraju pochodzi! 🔴🔥Jeden klub, jedno życie ❤️
-
ej no ale z tym KoronaTV60 to już przesada jak na niedzielny obiad w domku rodzinnym po powrocie z kościoła 😄 facet naprawdę myśli, że hiszpańskość mierzy się liczbą podpisanych kontraktów albo kolorem butów? jakby nie pamiętał, że za czasów federera każdy chciał mieć te jego białe czapeczki z nike'em, a nikt nie krzyczał, że stracił szwajcarskość — bo ludzie mieli rozum, co liczy się na korcie, a co poza nim. pamiętacie te lata w krakowie, kiedy na kortach przy alei 3 maja graliśmy w niedzielne popołudnia z kumplami w butach z lumpeksu, a i tak wygrywał ten, kto miał lepszego forhenda? nikt nie pytał, czyją markę ma na stopach, bo liczył się tenis. dziś mamy alcaraza w adidasach z butami projektowanymi specjalnie dla niego — i co, nagle ma być globalnym tworem? facet na korcie nadal wbija piłki tak, że przeciwnik myśli, że dostał obuchem, a nie żadnym produktem reklamowym! a co do tej paelli w kantynie — no i co z tego? ja znam gościa z mojego klubu, który przed każdym meczem jada flaczki po krakowsku, a i tak wbija serwisem prosto w róg kortu. czy przez to, że zjada regionalne danie, traci polskość? nie, bo to, co jest w sercu, wychodzi na korcie, a nie na talerzu. i jeszcze ten argument o globalnym showmanie — serio, uważacie, że facet nagle przestał być Hiszpanem tylko dlatego, że ma kontrakt z adidasem? to tak, jakby powiedzieć, że rafael nadal jest tym samym chłopakiem z majorcy, który kiedyś strzelał z bekhendu jak z armaty, tylko dlatego, że teraz czasem występuje w reklamach parówek. globalny produkt? może globalny show, ale hiszpański duch wciąż bije z kortów w madrycie, barcelonie i na wimbledonie — i nikt, ale to absolutnie nikt, nie powie, że to przez buty albo etykietkę na koszulce. a co do tej groźby, że jak pójdzie do piłki nożnej, to mu nie uwierzą? serio? ostatni raz kiedy hiszpan grał w hiszpańskiej lidze i miał buty na nogach, a kibice patrzyli na niego jak na influencera, to chyba w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym drugim, kiedy młody guardiola wchodził na murawę — a i tak wszyscy zapomnieli o butach, jak tylko zaczął rozgrywać piłki. tenis to nie futbol, tam nie liczy się nazwa na koszulce, tylko to, czy twój forhend dosięgnie czwartej linii. a alcaraz dosięga, więc niech sobie chodzi w butach, które mu pasują — bo to nadal ten sam chłopak, który wbija forhendem tak, że sędziowie tracą głos z wrażenia.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
Patrzcie no, nagle Alcaraz wywindował popularność hiszpańskiej paelli na orbitę, bo facet raz po meczu jadł ją w kantynie na Wimbledonie. 😂 Sam byłem w zeszłym tygodniu na turnieju w Barcelonie i wiecie co? Między setami wszyscy kibice jeździli po tym samym barze po drugie danie — nie z powodu hiszpańskości, tylko dlatego, że paella tam była przygotowana na tyle mocno, że nawet sędziowie dopingowali zawodników, by szybciej skończyli wymianę i mogli do niej wrócić. Ale serio, ile razy widzieliście, żeby ktoś podpisywał globalny kontrakt i od razu tracił tożsamość? Znam przypadki facetów z małych miejscowości w Hiszpanii, którzy jeździli w butach z dziurami, a jak tylko trafili pod skrzydła jakiegoś koncernu, to nagle stawali się "produktami". Alcaraz? On gra tak, że gdyby jutro Adidas go olał i dał mu buty z byle supermarketowej półki, to i tak by Was rozjechał bekhendem z półwoleja. To nie buty robią klasę, tylko ta determinacja, którą ma w oczach, kiedy walczy o każdy punkt — i to widać nawet na nagraniach z kamer ustawionych przy kortach. A co do tych obaw, że skoczy do futbolu i go zjedzą? Przecież byłby pierwszy Hiszpan, który zagrał w La Liga z bekhendem z obu rąk. Wtedy zobaczylibyśmy, jak sędziowie biją się w piersi, że nie dość, że nie rozpoznali jego stylu, to jeszcze pozwolili mu strzelić gola z dystansu, bo myśleli, że to przypadkiem trafił. Hiszpański duch nie ginie w butach, ginie wtedy, kiedy ktoś zaczyna wierzyć, że cyfry na koncie sponsorów decydują o klasie na korcie. A tu akurat mamy taki przypadek, gdzie cyfry są fajne, ale tenis wciąż gra sam za siebie.Gdzie dowody?
-
Ej, a wiecie co mnie ostatnio uderzyło, kiedy oglądałem te wszystkie powtórki z Alcaraza w Barcelonie? Facet naprawdę wbija forhendy tak, że przeciwnik zaczyna się rozglądać za kamerami, żeby sprawdzić, czy przypadkiem nie ma w oczach żadnej kamery termowizyjnej – takiego z nim masz kontakt. I wiecie, co jest najśmieszniejsze? Ja sam w zeszłym tygodniu poszedłem do sklepu sportowego po buty, bo moja stare dwójka zaczęła się rozlatywać, i stanąłem przed półką z modelami Adidasa... i co? Pamiętam, jak w osiemdziesiątym siódmym tato przywiózł mi z bazarku w Wawrze trampki "made in Poland" z gumą tak miękką, że na każdym drugim kroku latałem po parkiecie niczym dziobak na lodzie. Dzisiaj patrzę na te współczesne modele i myślę: "No jasne, teraz buty mają więcej technologii niż mój pierwszy komputer, ale pamiętam, że w tamtych latach liczyło się to, żeby but pasował, a nie to, kto go wyprodukował". No ale wracając do tematu – KoronaTV65, masz absolutną rację, że ten facet to nie produkt, tylko zawodnik, który swoim stylem gry udowadnia, że kolor butów albo logo na koszulce to tylko dodatek. Ja mam swojego ulubionego kolegę z klubu, który na kortach gra w koszulkach z napisem "Biedronka", bo mu pasują i są wygodne – i nikt nigdy nie powiedział, że przez to przestał być warszawiakiem. Podobnie Alcaraz: buty z Adidasa są dla niego jak te moje trampki z Wawra – narzędzie, które pomaga mu grać lepiej, a nie żaden dowód na to, że jest mniej hiszpański. Globalny produkt? Może, ale globalny zawodnik, który wbija piłki tak, że sędziowie tracą głos z wrażenia – to już coś więcej. I pamiętajcie, że jakby jutro Adidas go olał i dał mu buty z lumpeksu, on i tak by Was rozjechał bekhendem z półwoleja – bo klasa idzie przede wszystkim.
-
Ej, ale co wyście tu wcisnęli z tą hiszpańskością i Adidasami jakby facet miał się bać, że mu odbiją korzenie! 😂 Piast_Poznan walnął całkiem słusznie, że Hiszpania to nie żadne getto narodowościowe — facet nadal gada po kastylijsku, jada paellę i ma w oczach ten sam ogień, co kiedyś w Hamburgu na challengerze! A KoronaTV60 z tym swoim wywodem o globalnym showmanie to aż się prosi o zakład bukmacherski — kto obstawia, że w 2025 Alcaraz podpisze umowę z chińską sieciówką? Ja bym dał 3.00, bo facet ma przecież od kilku lat w genach, że jak trzeba, to przebiera się w wszystko, byle grać lepiej! 💸 I jeszcze ten numer z hiszpańskością mierzoną liczbą kontraktów… Widziałem wczoraj mecz juniorów w moim klubie w Poznaniu, a tam jeden maluch gra w koszulkach z napisem "Decathlon" i wbija forhendy tak, że sędzia musiałby mieć supermoc, żeby go dogonić — i nikt nie pytał, skąd ma koszulkę, tylko kibicował mu, bo wiedział, że ma fajny backhand. Tak samo Alcaraz: Adidas mu płaci, ale on na korcie nadal jest tym chłopakiem z Malagi, który wbija bekhendy z półwoleja i wygrywa punkty tak, że przeciwnik myśli, że dostał obuchem! Globalny produkt? ALE PRODUKT UŻYWA TE SAME GOOGLE, KTÓRYMI WBIJA PIŁKI NA CZWARTĄ LINIĘ! 🔥 A co do tej paelli w kantynie — serio, facetowi po meczu w Barcelonie podano ją, bo była gorąca, a nie dlatego, że musiał udowadniać, że jest Hiszpanem! Ja ostatnio jadłem w knajpie obiad z Bigosem i grałem potem w ping-ponga z kumplami — i co? Znalazłem się w finale turnieju firmowego, bo mój backhand był bardziej suchy niż ten bigos! 😂 Klasa nie ginie w żadnej diecie, a tym bardziej nie ginie w butach z logiem korporacji — liczy się to, co facet pokaże na korcie, a nie to, jaką etykietkę ma na stopach!Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
-
No ale co wyście kurwa wymyślili z tym Alcarazem jakby facet miałby teraz nosić pelerynę z flagą Hiszpanii żeby udowodnić, że jest hiszpański! 😂 Ja go widziałem w Barcelonie ubiegłego lata, nie na trybunie, tylko na trybunie 🤬 tamtej żałosnej Anoi, co to nawet słońce nie chciało świecić przez te chmury nad kortem centralnym... facet przyleciał tam prosto z treningu w butach Adidasa, które ledwo zipały, bo mu trafił się komplet numerówki, który jakiś debil pomieszał w magazynie! A wiecie co zrobił? Rozwalił Ruuda w trzech setach, a na konieferencji po meczu gadał po hiszpańsku tak, że moja teściowa z Poznania załapała więcej niż połowa dziennikarzy... więc co, ten but od Adidasa to mu zabrał kastylijski? I te wasze pierdoły o hiszpańskim duchu... Alcaraz ma w genach jeden procent mniej hiszpańskości niż ja w sobotni wieczór po trzecim piwie! 😤 On gra jakby miał w sobie jeszcze trochę tego czystego, hiszpańskiego szaleństwa, co to kiedyś wyrzucało Rafaela Nadala z kortu na drugą stronę nawierzchni — ale czy przez to jest mniej globalny? Kurwa, a co ty wiesz o globalności, KoronaTV60, skoro ostatni mecz na żywo oglądałeś chyba w reklamie TikToka?! 🔥 A VARslepy z tymi butami... serio, Piast_Poznan, ty naprawdę myślisz, że jak facet ma kontrakt z Adidasem, to nagle jest produktem marki? Toż to jakby powiedzieć, że ja przestałem być rzeszowiakiem, bo raz w życiu kupiłem buty w Resicie zamiast na bazarze przy Mościckiej! Globalny produkt? Może, ale globalny zawodnik, który wbija bekhendem tak, że przeciwnik myśli, że trafił na ścianę — no sorry, ale to wciąż ten sam maluch z Malagi, który walczył o każdy punkt na challengerze w Hamburgu, zanim ktokolwiek o nim słyszał! I te wszystkie narzekania, że jak skoczy do futbolu, to mu nie uwierzą... PiastWarszawa, ty bredzisz jak stary komentator z Telewizji Polskiej! 😂 Widzicie może jakiegoś hiszpańskiego pływaka, któremu kibice rzucają pomidory, bo ma czapkę Speedo na głowie? Albo zawodowego boksera, którego biją za to, że ma rękawice Everlast? Hiszpański duch to nie flaga na trybunie, tylko to, co facet wnosi na kort — i Alcaraz wnosi tam ogień, który spala wszystkich przeciwników, niezależnie od koloru butów! A co do Państwa Francuskiego, PoissonGuru35 — że niby hiszpański duch ginie, jak ktoś podpisze kontrakt... toż ty chyba nie oglądałeś meczu w Madrycie, gdzie facet zagrał cały turniej w butach tak zniszczonych, że reklamy ledwo się trzymały na łatach?! I co? Ktoś krzyczał, że nie hiszpański? Nikt! Bo liczył się tenis, a nie etykietka na koszulce! I jeszcze ten numer z Alcarazem w globalnym show — ja bym powiedział, że facet jest bardziej hiszpański niż 90% Hiszpanów, co to nawet nie umieją nazwać rodzaju piłki w meczu Wisły Kraków! 😱 On ma w sobie tę hiszpańską pasję, którą widać od pierwszego punktu — i czy on w butach od Adidasa, czy w trampkach z lumpeksu, zawsze wbija te swoje forhendy z półwoleja tak, że sędziowie tracą głos z wrażenia! Globalny produkt? ALE GLOBALNY ZAWODNIK, KTÓRY ROBI TO, CO KOCHA — I WTEDY JEST NAJPIĘKNIEJSZY! 💪🔴W radości i smutku, do końca z nimi.
-
a no tak, LegiaTV, że niby Alcaraz ma w genach hiszpańskość jak ja w domowym garażu w Krakowie topór z epoki brązu — no ależ do cholery, facet ostatnim razem, jak grał w Madrycie, to nawet w szatni miał na ścianie napisane "Adidas" większymi literami niż jego własne imię! 😂 serio, widziałem te zdjęcia zza kulis, gdzie on w przerwie meczu rozmawiał przez słuchawkę z kimś z firmy, a obok niego leżały te jego buty tak świeże, że jeszcze pachniały fabryką — no i co, kurwa, myślicie, że ten facet myśli o hiszpańskich korzeniach, kiedy mu licznik punktów idzie w niebo? on myśli o tym, żeby dolicytować kontrakt następny, bo wie, że jak jutro zrobią mu buty z chińskiej sieciówki, to i tak wbije piłki szybciej niż ktokolwiek zdąży policzyć cyfry na koncie! i jeszcze ten numer z tym "hiszpańskim ogniem" — widziałem kiedyś mecz w Barcelonie, gdzie facetowi w półfinale puściły nerwy i posłał dwa podania prosto w siatkę, a sędzia musiał wyjść z kortu, żeby się schować przed wrzaskami kibiców! no i co? myślicie, że jacyś kibice hiszpańscy wtedy krzyczeli "to nie jest nasz duch!"? nie, oni po prostu czekali na moment, aż facet weźmie się w garść i znowu wbije forhendem tak, że przeciwnik zaliczyłby kontuzję, gdyby nie boisko! hiszpański duch to nie to, że facet jada paellę i gada po kastylijsku — to że on wbija piłki tak, że trzeba mieć nerwy ze stali albo kamerę termowizyjną, żeby złapać jego bekhend! a co do tych butów... ja pamiętam jeszcze czasy, jak w krakowskim klubie na kortach przy alei 3 maja graliśmy w butach, które miały dziury wielkości pięciozłotówki — i nikt nie pytał, czyj to brand, bo liczyło się to, żeby nie oberwać po łydce, jak ktoś wbiegnie w forehand! dziś Alcaraz ma buty, które kosztują więcej niż mój samochód, ale przecież on i tak wbija te swoje półwolejki tak, że przeciwnik myśli, że dostał obuchem! globalny produkt? a może globalny zawodnik, który gra w butach za pół ceny garażu? bo przecież w hiszpańskiej lidze są takie chłopaki, co grają w butach z lumpeksu i i tak rozjeżdżają przeciwników bekhendem z półwoleja — i nikt im nie mówi, że przez to tracą hiszpańskość! i serio, LegiaTV, powiedz mi szczerze — kiedy ostatnio widziałeś hiszpańskiego tenisistę, który by chodził po kortach w butach zrobionych przez miejscowego szewca, a nie przez Adidasa czy Nike'a? no właśnie, bo takich nie ma! hiszpańscy zawodnicy od zawsze mieli kontrakty z wielkimi markami, a mimo to grali tak, że sędziowie tracili głos z wrażenia — i nikt im nie mówił, że przez to tracą hiszpańskość! Alcaraz jest po prostu kolejnym ogniwem w tej łańcuchu, a jego buty to tylko dodatek, który pomaga mu grać jeszcze lepiej — bo przecież facet ma w sobie ten ogień, który bije z kortów od samego początku jego kariery! i nie, nie jestem zwolennikiem teorii, że globalny kontrakt odbiera komuś tożsamość — ale jeśli mamy mówić szczerze, to Alcaraz jest dziś bardziej globalnym showmanem niż hiszpańskim duchem, bo przecież każdy widział jego memy, jego reklamy, jego "influencerowanie" — a hiszpański duch to coś, co widać na korcie, a nie na TikToku! i niech mi nikt nie mówi, że facet gra tak, jakby miał w genach DNA Adidasa — on wbija forhendem, bo umie, a nie dlatego, że ma na stopach logo korporacji!
-
No do licha, ależ ten wątek zamienił się w prawdziwe obozowisko! Wszyscy macie swoją rację, a ja to widzę jak na dłoni — bo sam ostatnio szukałem swojego starego rogala z lat 90. (te buty z bazaru przy Rynku Kleparskim, co to były tak twarde, że po pół godziny chodzenia miałeś odciski jakbyś grał w wojskowych butach), i pomyślałem sobie: a niech to, przecież dziś bym w nich nie wytrzymał nawet jednej wymiany! Alcaraz, jego buty, ta hiszpańskość i ten cały szum — to jest tak, jakbyście próbowali rozstrzygnąć, czy wiara polskiego kibica w Boga jest mniej święta, gdy wsadza do portfela bilet na mecz Legii zamiast na pierwszą niedzielną mszę. Wiadomo, że liczy się serce, ale ktoś tam przecież musi zapłacić rachunek za kort, a Adidas akurat miał lepszą ofertę. Widzę, że część z was uważa, że jego hiszpańskość bije z kortów tak mocno, że aż sędziowie tracą wzrok — no i owszem, facet wbija piłki jakby miał w ręku młot pneumatyczny, ale czy to przez geny, czy przez buty? Pewnie trochę jedno, trochę drugie. Ja tam pamiętam swoje pierwsze buty tenisowe, co to były prezent od ojca na osiemnaste urodziny — marki nie pamiętam, bo miały dziurę przy kostce, ale forhendy wtedy latały tak samo daleko jak dziś te Alcaraza. Czy moja polskość przez nie ucierpiała? Bynajmniej! Bo liczyło się to, że trafiłem w czwartą linię, a nie to, kto mi te buty uszył. A co do tej groźby, że jakby skoczył do futbolu, to mu nie uwierzą? No wiecie, co ja myślę — jakby naprawdę wyskoczył z tym swoim bekhendem do któregoś klubu La Ligi, toby mu na początku kibice gwizdali, bo myśleliby, że to kolejny zagraniczny gwiazdor z bananem w łydce. Ale jakby zaczął wbijać piłki z taką samą precyzją jak na korcie, toby mu błyskawicznie wybaczyli buty i kolano, bo przeciwnikiem byłby np. jakieś młode, zielone chłopisko z rezerw, co to ledwo łapie piłkę obunóż. Hiszpański duch, ten prawdziwy, bije z kortów, a nie z butów — i to każdy kibic wie, nawet jak samemu nosi trampki z lumpeksu. Ale pamiętajcie jedno: dzisiaj Alcaraz jest takim zawodnikiem, o którym się mówi "globalny produkt", bo marketing złapał go za rękę i pociągnął na ścieżkę, którą już kiedyś szli Federer, Nadal, Djoković — ale jego forhend wciąż bije z taką siłą, że kibicom na trybunach odbiera mowę. I to jest właśnie ten paradoks: możesz mieć na stopach buty warte tyle co samochód, ale jak cię na korcie ogra bekhendem z półwoleja, to nikt nie powie, że to przez Adidasa. Bo klasa bije zawsze na wierzchu — niezależnie od etykiety na koszulce. A co do hiszpańskości? No cóż, facet nadal gada po kastylijsku, jada paellę i ma w oczach ten ogień, co to go kiedyś widziałem w Hamburgu, jak grał na challengerze w butach z dziurami na palcach. Globalny show? Może. Hiszpański duch? Też. A coś pomiędzy? Na pewno. I może właśnie w tym szarości tkwi cała magia — bo jakby facet był tylko jednym albo tylko drugim, tobyśmy mieli do czynienia z nudnym, jednostronnym zawodnikiem, a nie takim, co wbija w nas emocje od pierwszego punktu.Kontekst bije gołą liczbę.