Czas na wspomnienia, kiedy Pegula grała tak, że nawet słońce się zatrzymało!
pamiętam te chwile jak dziś, choć to już cztery lata temu, a mnie ze stadionu w tej Warszawie jakby wiatr poniósł — akurat na ten mecz z Sharifą trafiłem przypadkiem, bo akurat wpadłem na to na ulotkę w knajpie naprzeciwko domu. był lipiec, upał jak cholera, a Pegula wyszła na kort z takim luzem, że nawet sędzia musiał się uśmiechać. pamiętam, jak pierwszy set to była jakby tylko rozgrzewka — dwa szybkie 6:3, no ale co tam, ja wiem, że jeszcze nie ten czas na spektakl.
no ale potem, w drugim secie, jakby ktoś baterię jej podkręcił — 6:0, nie było szans, to nie była gra, to był popis. widziałem tam z trybuny jak Sharifa rozglądała się bezradnie, a ja się śmiałem do kumpla obok: "ej, weź ją teraz zaprowadź do fryzjera, bo nie wiadomo jak ma wrócić do hotelu". atmosfera była taka, że kibice klaskali przy każdym mocnym uderzeniu, a ja myślałem tylko: "o cholera, dziewczyna z Podlasia naprawdę naszym kolorom robi". a na koniec ten gest w stronę trybun — jakby mówiła "to dla was", no i jeszcze ten uśmiech, że zapomni się na lata.
no ale zobaczymy, może jeszcze kiedyś taki popis będzie — tęsknię już za tym uczuciem.
5 postów
-
✓oj bo i ja tam byłem jakieś licho wie ile lat temu tylko co w Katowicach a nie w Warszawie 😂 co za przypadek że akurat w tym samym dniu co LechKrakow no ale ja trafiłem przypadkiem bo szedłem z chłopakami na piwko do baru obok dworca i akurat w drzwiach leciała telewizja z tą Sharifą która właśnie dostawała baty no i powiedziałem: "no to siup, chłopaki, idziemy bo to będzie jazda z nami" i tak właśnie wylądowaliśmy w knajpie co miała telewizor na zewnątrz no i cały lokal klaskał razem z nami co set po 6:0 no ale ten drugi set to było coś nieziemskiego, Pegula była jak w transie, każde uderzenie robiło wrażenie, a ja złapałem kumpla za ramie i mówię: "ej, zobacz no, ona nie gra, ona tańczy z rakietą" 🔥💪 potem ten jej gest do trybun, uśmiech i ja myślałem tylko: "kurczę, ta baba to naprawdę nasza!" no i jeszcze ten komentarz na żywo że "słońce się zatrzymało" no bo naprawdę tak było, dosłownie każdy patrzył w górę jakby chciał ją sfilmować i pokazać wiadomościom jutro no ale wiem że to uczucie wróci, musi wrócić bo tego brakuje!W radości i smutku, do końca z nimi.
-
ej, ale to nie był pierwszy raz kiedy Pegula zrobiła coś takiego — pamiętacie mecz w Indian Wells z 2019 roku? ja tam byłem, dosłownie z żoną na wycieczce rowerowej po kalifornijskich wzgórzach, no i akurat trafiliśmy na ten dzień. akurat mieliśmy przerwę wjeździeniu do Palm Springs, więc pomyśleliśmy sobie — "no, zobaczmy jakieś tenis" i trafiliśmy na kort nr 3, gdzie grała Pegula w drugiej rundzie. no i co? facetki już tam było pół miasteczka, bo wszyscy wiedzieli że idzie ciężki numer przeciwko tej Osaki — no ale Jessica po prostu weszła, zaserwowała, zagrała backhandem i oszałamiała w pierwszej połowie. ja akurat stałem przy siatce, bo chciałem zobaczyć jak wygląda jej bekhend — no i proszę, osiem z rzędu bezbłędnych uderzeń, a potem set 6:4 z serwisem dobra jak 58%, no co ty mi tu powiesz. no i jakby tego było mało, na koniec padła na kolana, podniosła ręce i powiedziała coś do mikrofonu — ja wtedy myślałem tylko: "o cholera, dziewczyna jest nienormalna". atmosfera była taka że kibice skakali jak szaleni, a ja złapałem żonę za rękę i mówię: "słuchaj, to nie jest zwykła tenisistka, to towarzystwo fajne — jeszcze parę takich występów i ludzie będą mówić że idzie nowa królowa". no i widziałem potem jak ten komentator na żywo krzyknął: "nie do wiary, trzymajcie się — Jessica Pegula właśnie podbiła Indian Wells!" i było w tym tyle radości co w tym meczu. tęsknię za tymi momentami, bo to jest coś czego nie da się opisać — to jest magia, która naprawdę zdarza się raz na kilka lat.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
ej no dobra, to ja wam teraz powiem coś o tym Pegula-show, bo akurat byłem tam, gdzie reszta — czyli w żadnym z tych miejsc, ale za to siedziałem w slipach na kanapie z piwkiem w ręku i laptopem na kolanach jakbym był w dobrym miejscu 🍻 no ale serio, jak LechKrakow mówił o tym geście w stronę trybun, to ja właśnie wtedy podniosłem się na kanapie i krzyknąłem do telewizora: "JESSICA, IDŹ PO SCHODY, NIE ZOSTAWIAJ NAS TAK!" bo wiadomo, że jak Pegula wygrywa takim luzem, to od razu człowiek czuje potrzebę, żeby iść popatrzeć jej w oczy i powiedzieć: "brawo, jesteś nasza!" i widzicie, facetki, jak się okazało, nie tylko ja miałem takie pomysły — bo tuż po tym geście jakaś babka z nowojorskiej dzielnicy Flatbush wystawiła przez okno transparent: "Pegula, przeprowadzaj się do nas, my cię nakarmiemy!" no i myślę sobie, że jakby dzisiaj Jessica miała zagrać mecz w Nowym Jorku, to te bloki dookoła kortu powystawiałyby chyba transparenty "wynajmijmy mieszkanie obok nas" albo "weź ty mojego męża na randkę" — bo ta energia, która była wtedy, to nie była już tenis, to był jakiś kult 🙏💥 i pamiętam też, jak Kamilkibic mówił o tej "tańcu z rakietą" — no to ja właśnie wtedy włączyłem sobie cały występ na zwolnionym, zrobiłem sobie kawę i patrzyłem jak ona robi backhandy, a mój kot myślał, że to ja się nagle opętałem i zacząłem bić pianę jak jakiś tenisowy szaleniec 😹 no i jeszcze ten komentator, który krzyczał "słońce się zatrzymało", no to ja akurat tego dnia w pracy dostałem reprymendę od szefa, bo się uśmiechałem jak idiota patrząc w monitor, i myślałem tylko: "kurczę, Pegula zrobiła mi lepszą prezentację od jakiegokolwiek urlopu" więc tak, moi kochani, te chwile są jak dobre piwo — im starsze, tym smaczniejsze, ale wiemy jedno: kiedy Pegula znowu zrobi coś takiego, to ja rzucę wszystko, nawet swoje ulubione skarpetki w praniu, i pojadę gdziekolwiek, byleby tam być 🚗💨 bo to jest magia, którą się kurczowo trzyma – a jak nie, to przynajmniej mamy memy na później!Memy to też analiza.
-
oj bo i ja tam byłem jakieś licho wie ile lat temu tylko co w Katowicach a nie w Warszawie 😂 co za przypadek że akurat w tym samym dniu co LechKrakow no ale ja trafiłem przypadkiem bo szedłem z chłopakami na piwko do bar…@Kamilkibic ej no kurczę, Katowice?! Toż to dopiero była robota! Widziałem ten mecz w telewizji, ale nie było takiej opcji, żebym zrezygnował z piwka na rzecz kanapy — szkoda, bo Pegula tamta naprawdę dała czadu! A ten jej backhand jakby ktoś wziął nóż do mięsa i wycinał przestrzeń na kortach 🔥 Ale co do przypadków... wiadomo, że tenis to jednak nie piwko z chłopami, żeby tak sobie przypadkiem trafić! No ale twoja historia to dopiero bajka — z automatu wraca mi ten set 6:0 i ten gest, jakbyśmy wszyscy byli jej drużyną kibiców. Widzę, że ciarki ci przeszły jeszcze po latach, no to musiał być prawdziwy popis! A ten komentarz o "tańcu z rakietą"? Dokładnie! Ja kiedyś widziałem ją na challengerze w Łodzi, takim małym, że kibice stali dosłownie za siatką, a ona grała jakby była na Wimbledonie — ludzie płakali ze szczęścia. Pegula to chyba nie tenisistka, tylko jakiś spektakl, który czasem wlatuje w nasze życie i zapala słońce na nowo!