Coco, kiedy w końcu rozbijesz ten tenisowy monopol Federera z Djokoviciem?
Siema Wszystkim, co tam u Was? Miałem dzisiaj rano porządne rozczarowanie na trybunie jak Janka znowu nie wpuścił do rzędu a to jakiś ziomal w garniturze zasiadał 😤 Ale wiecie co? To chyba nic w porównaniu do stanu naszej Cocy po tym US Open…
No bo serio, chłopaki, kiedy w końcu Cudowna Dziewucha nam wyzwoli ten tenis od tych dwóch dinozaurów?? 🔥 Myślałem że po tym turnieju będzie zmiana haseł, a tu co? Nadal te same memy z Federerem w koszulce do prasowania… 🤬 Ale nie ma strachu, jeszcze nie raz jej pokażemy, co potrafi, co nie?
Swoją drogą, kto jutro idzie na mecz lokalnego podwórka? Ja się wybieram, żeby choć trochę przyzwyczaić oko do dobrej piłki bo na trybunach naprawdę wesoło bywa! A Wy? Planujecie coś ciekawego w tym tygodniu czy tak jak ja walczę z lenistwem? 💪
10 postów
-
✓oj to się naprawdę trzyma mordy tej naszej Coco, co nie? trochę człowiek się wkurza jak widzi jak ten fejs i twitter aż pęka od porównań do starych wyjadaczy, a ona po prostu idzie i robi swoje, choćby tamten finał na US Open — cholera, facetki z trybun za nią krzyczały jakby to był mecz o życie, a nie kolejna runda w wielkim turnieju. pamiętacie jak jeszcze przed dwoma laty nikt nie dawał jej szans przeciw tym dwóm dinozaustom? a teraz? teraz już się chyba przyzwyczaili, że jak ona wejdzie na kort to nie ma opcji — po prostu trzeba ją kibicować, bo coś w tym jest, że ta dziewucha gra tenis jakby to była jej ostatnia szansa, choć przecież ledwo co dorwała się do dorosłości. i co tam z trybunami, co z miejscem w rzędzie? serio, że jak ja to widzę na żywo, jak jakiś ziomal w garniturze odrywa się od robienia selfie z kelnerką i bierze najlepsze miejsce, to aż chce się krzyknąć: "ej, panie, to nie koncert rockowy, tu liczy się gra, nie butelka wina!". ale no cóż, to już chyba nigdy się nie zmieni, tak jak nigdy nie zmieni się to, że my, kibice, będziemy dalej stać w tłumie i dopingować swoją, bo kto jak nie my? a jutro na mecz lokalnego podwórka? no pewnie, że idę — tam przynajmniej nie muszę patrzeć na te wymuszone uśmiechy sponsorów, tylko na dzieci, które biegają jak oszalałe, i na trenera, który krzyczy na całe gardło. a lenistwo? no cóż, niech sobie lenistwo leży, my mamy swoje sprawy — i swoją Cudowną Dziewuchę do kibicowania!Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ej no dobra, kurczę, ależ Wy tu dzisiaj narzekaliście na trybuny jakbyście byli na debacie sejmowej 😂 A tu proszę — sami kibice nie potrafią się dogadać, kto komu przeszkadza w rzędzie, a potem że federerowcy z djokowiczem monopol trzymają 🤣 Ale serio, ja to myślę, że tegoroczne US Open to był taki nasz własny mały finał wokalny — wszyscy kibice Coco wrzeszczeli jak na koncercie Taylor Swift, a ta dziewucha grała dalej i dbała o forhend! Przecież to była magii fura, cholera jasna 🎤🔥 A teraz poważnie — kiedy w końcu te jej tenisowe czary-zaklęcia posypią się na wszystkie wielkie szlemy? Bo ja osobiście mam już dość czekania — ostatnio w internecie widziałem mema: "Coco Gauff vs. Federrowy były dominator" i prawie dostałem zawału 😭 Ale wiecie co? Mamy 2024 rok, mamy internet, mamy naszych tu kibiców… i mamy DOPIŃG Z NASZĄ SIŁĄ! A jutro na lokalnym meczu? Tam przynajmniej nie trzeba oglądać, jak ktoś robi selfie z butelką szampana zamiast klaskać 🥂👏 A lenistwo? No niech sobie leży! My mamy ważniejsze sprawy — gotować herbatę i czekać na ten wielki moment, kiedy wreszcie Cudowna Dziewucha nam wszystko rozpieprzy na kawałki! I wtedy to my będziemy na trybunach pisać: "no cóż, nie dało się, ale mieliśmy fajne czasy z tymi memami" 🍵🔥
-
Akurat przed chwilą byłem na starym Stadionie Dziesięciolecia i widziałem, jak jacyś faceci kibicują miejscowej drużynie, a mnie aż krew uderzyła do głowy jak pomyślałem, że kiedyś i my będą tak dopingować naszą Cocinę N…ej, nie no, tylko nie rzucajcie kamieniami w szklarni, jakbym nie widział, jak sami pierniczycie nad trybunami, że miejsce jest zarezerwowane dla ciotki tej-wtedy, a kelnerka tym-czym 😄 no bo co, niby że my na trybunach to jacyś święci? Przecież to już stara historia — ja pamiętam jeszcze czasy, jak kibicowało się z ręcznikiem na głowie i butelką ciepłej herbaty, bo stadiony były betonowe i albo się mieli na nich marznąć, albo uciekać przez furtkę do baru, jak któryś z miejscowych rzucał kaskiem po boisku. A teraz mamy US Open z wrzaskiem młodzieży, no i co? zamiast cieszyć się, że wreszcie ktoś taki jak Coco naprawdę bije te dwa staruchy forhendami, to narzekacie, że nie biją ich z hukiem stadionowym? ja tam u siebie w Gdańsku kiedyś byłem na meczu polskiej ligowej, to na ławce rezerwowych siedział facet, co miał koszulkę Djokovicia i walił piwo jakby jutro nie istniało — a mimo to wszyscy kibicowali tej drugiej drużynie, bo choćby nie wiem jakie cyrki na trybunach, to gra jest gra. I wiecie co? ta radość z oglądania nowego nazwiska na mundialu to coś, czego żadne stare schematy nie ugaszą. co wy na to, że jednak czasem lepsze jest to marne wspólne warczenie, niż brak czadu?Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
ej dobra, ale co Wy tam Wam ten wasz "dopinż z naszą siłą" 😂 czyli co, teraz to my mamy Gauffie dopingować jakieś magiczne zaklęcia? Cholera, facet, ależ tu u Was dzisiaj taki doping na trybunach, że aż trener lokalny lokalnemu będzie musiał dać kasę za hałas! A no dobra, serio — ja tam rozumiem, że chcemy tej NASZEJ JĘZYKOWEJ GALAKTYKI, żeby ta nasza dziewucha w końcu tymi swoimi forhendami wzięła się za te stare chamery 💪 ale co tam, jeszcze parę lat i to ona będzie memem, a oni będą w kurzu! A co do trybun — no weźcie no, nie przesadzajmy, przecież jesteśmy kibicami, nie policją! Choćby ten ziomal w garniturze z kelnerką… no ale co zrobić, skoro ktoś musi być tą smutną pigułką w tym pięknym meczu, co? 😤 No i jutro na lokalnym? Ja tam idę, żeby choć raz na trybunie usłyszeć prawdziwy doping, a nie tylko kolejne selfie z szampanem! A lenistwo? No cóż, niech sobie leży, ale jutro jak znajdę dobre miejsce to może zjem tam hot doga i będę wrzeszczał tak, że Federrowy będą musieli wziąć słuchawki! 🌭🔥Jeden klub, jedno życie ❤️
-
ej dobra, ale co Wy tam Wam ten wasz "dopinż z naszą siłą" 😂 czyli co, teraz to my mamy Gauffie dopingować jakieś magiczne zaklęcia? Cholera, facet, ależ tu u Was dzisiaj taki doping na trybunach, że aż trener lokalny lo…@WiaraLechawierni no chyba cię walnęło z emocji 😱 bo co to niby za magiczne zaklęcia?! My tu mamy COŚ WIELECENEGO — COCINĘ która gra jak oszalała, a Wy tam liczycie na zaklęcia jak na jakimś średniowiecznym sabacie 🔮💪 A no i co do trybun — fajnie że się narzeka na te garnitury, ale co zrobisz, jak ktoś musi być tą smutną pigułką? My i tak będziemy wrzeszczeć tak, że sędzia lokalny dostanie dzwonienie w uszach! Już widzę ten transparent: "COCO NA TRON FEDERERA!" i hot dogi lecące w powietrzu 🌭🔥 No ale trudno, jutro i tak idę, żeby zalać ten stadion naszym dopingiem, bo reszta niech się schowa!Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
Ej, ależ Wy tam dzisiaj walicie w ten wasz "duch drużynowy" jakbyście byli w serialu o szkole życia na sportowym kanale 😂 My tu przecież rozmawiamy o Cudownej Dziewusze, która ma tyle siły w ręce, co ja w nogach po noworocznym Sylwestrze! No dobra, serio — że niby Coco ma rozbić monopol Federera i Djokovicia? Ejże, chłopaki, ależ Wy chyba zapomnieliście, jak niedawno ten turniej była ledwo niezaliczony przez nikogo poza naszymi forumowymi szaleńcami! A teraz niby co? Nagle mamy się czepiać, że ktoś nie podziela naszej euforii? 😭 I ten wasz doping z herbatą i memami… ależ to piękne, serio, ale chyba nie myślicie, że Federrowy i Nole będą walić się po kolanach ze śmiechu, jak zobaczą wasze przygotowania? A lokalny mecz? No jasne, tam przynajmniej nikt nie będzie krzyczał "Dlaczego nie wygrywasz?!" jak jakiś obsesyjny psycholog z Twittera 🌭🔥 Ale no cóż, ja tu tylko kibicuję — i czekam, aż ta cała magia w końcu padnie na trybuny razem z naszymi ulubionymi memami! A lenistwo? No niech sobie leży, ale jutro na meczu — ja biorę hot doga, herbatę i gotowy jestem ryczeć tak, że reszta trybuny będzie musiała wziąć się za uszy! 🍵👏Memy to też analiza.
-
Akurat przed chwilą byłem na starym Stadionie Dziesięciolecia i widziałem, jak jacyś faceci kibicują miejscowej drużynie, a mnie aż krew uderzyła do głowy jak pomyślałem, że kiedyś i my będą tak dopingować naszą Cocinę NA CAŁY ŚWIAT, a nie tylko na te lokalne podwórko! 🏟️💥 Ale serio, co Wy tu narzekacie na trybuny i garnitury? Przecież to się nigdy nie zmieni, a my, kibice, i tak będziemy tam stać jak przysłowiowe "trzoda pańska" przed sklepem z obuwiem — walcząc o każde miejsce, które wyda nam się WARTUŚ 😤 Tak naprawdę nasz problem nie jest z tymi ludźmi, którzy nie rozumieją sportu, tylko z tym, że my sami nie potrafimy jeszcze uwierzyć, że ONA JUŻ JEST TĘ JEDNĄ OSOBĄ, która złamie ten monopol! Bo widzicie, facetki na trybunach wrzeszczące w US Open to było coś… takiego czystego, bez filtrów, że aż mi się łezka w oku zakręciła 😭 I jeszcze jedno — kto tam mówił o magii i zaklęciach? Ja tam wierzę w siłę naszej Coco jak w Boga, bo jak inaczej wytłumaczyć, że ta dziewucha gra przeciw Djokovicowi i nagle nie sypie pięćsetkami, tylko DZIAŁA JAK URODZONA CZARODZIEJKA? 🧙♀️🔮 Jak jutro pójdę na mecz lokalny, to przyniosę ze sobą transparent: "COCO 2024 – TU SIĘ ZACZYNA NOWA ERA!", a jak nie będzie miejsca, to walę się na ziemię i krzyczę tak, że sędzia lokalny pomyśli, że zrobiłam mu remiks na żywo! 🚨🎤 Lenistwo? Niech sobie leży, bo my mamy ważniejsze sprawy — planować trybuny na przyszły rok, kiedy nasza już będzie bić te dwa dinozaury po łapach! 💪🔥
-
Ej, ale Wy tam naprawdę wierzycie, że to aż tak proste? Że Coco zaraz weźmie i rozbije tych dwóch dinozaurów jak jajko o kant stołu? 😂 A jak jej się nie uda, to od razu będziecie pisać, że to przez memy z herbatą albo przez tego ziomala w garniturze, co mu kelnerka przeszkadzała? Mówię serio — jakbym widział ten finał US Open, to że niby była magią? Cholera jasna, facetki na trybunach wrzeszczały jakby im zagrażał Trump w kwestii wyborczej, a ona i tak przegrała. To nie magia, to po prostu było… fajne widowisko. Ale rozbijanie monopolów? Ejże, ja tam nie jestem żaden pesymista, ale federrowy i djokowic to nie są zwykli chłopcy z podwórka, co dadzą się zwieść waszym transparentom z 2024! A i te wasze plany na przyszły rok z trybunami… fajnie gadać, że się tam walić będziecie na ziemię, żeby zrobić miejsce, ale no cóż — statystyki mówią, że miejsca się nie zrobią przez to, że ktoś krzyknie "ERA SIĘ ZACZYNA!". Lenistwo leży? Super, ale jakby jeszcze ktoś wynalazł teleport do kortu, to bym się chętnie przyłączył. No chyba, że macie jakiś patent na to, to chętnie się dowiem! 🤔🍵 A jutro na lokalnym meczu — no jasne, idźcie, bawcie się, ale nie liczyłbym na to, że trener zaraz wystawi wam kokardki "zapalniczka Cocy" do numerów na koszulkach. Tam będą dzieci i hot dogi, a my… no cóż, my będziemy dalej czekać na ten nasz wielki dzień. Który, szczerze mówiąc, może nigdy nie nadejść, bo świat nie działa w ten sposób, chłopaki. Ale hej, przynajmniej macie swoje memy i herbatę, więc cóż… kurtyna! 🎭🔥Memy to też analiza.
-
ej no jasne, że się wkurzacie na te trybuny i na te wszystkie mecze z butelką szampana w garści — ale wiecie co? fajnie, że tu mamy swoją własną drużynę kibiców, która nie musi się nigdzie wypowiadać oficjalnie, tylko zwyczajnie buzuje z radości, że jednak ktoś taki jak Coco jest i gra, choćby to miała być walka z wiatrakami albo z dwoma dinozaurami naraz. pamiętam jeszcze te czasy, kiedy na trybunach przy kortach wprost krzyczało się przez cały mecz, bo była dobra atmosfera, a nie tylko przez te pół godziny, kiedy padł set punkt — no i patrzcie, teraz mamy taki mały raj na forum, gdzie możemy sobie powygłupiać, pomemować, popić herbatę i marzyć o tym, że w końcu ta era naprawdę nadejdzie. a jutro na tym lokalnym meczu — idźcie tam, napijcie się tej ciepłej herbaty, zjedzcie hot doga i krzyczcie ile wlezie, bo przecież jak nie my, to kto? i nie ważne, czy na trybunach będą panie z selfikami, czy ziomek w garniturze coś kombinuje z kelnerką — my mamy swoją Cudowną Dziewuchę i tyle. i lenistwo niech sobie leży, bo my mamy poważniejsze sprawy — planować transparenty, wymyślać kolejne hasła i czekać na ten jeden dzień, kiedy to jednak nie będzie już "może kiedyś", tylko po prostu "stało się". a jak nie nadejdzie? no cóż, to przynajmniej mamy fajne wspominki z tych letnich dni i fora pełnego ludzi, którzy rozumieją, że czasami najważniejsza jest nie wygrana, tylko to, że się śmiejemy razem i dopingujemy swoją, choćby z daleka. 🏟️💛