Chcemy wzmocnienia na deblu, bo pojedynczy Zverev to za mało!
No ale wiecie co mnie ostatnio na Matchbooku dobijało? Że niby kelner w krakowskim hotelu rozmawiał z ojcem Alexego i ten miał powiedzieć coś o 'formie odzyskującej lata świetlne', ale nie żartujemy — jak znowu trafi fioletowy potwór na debla z tym chłopiskiem co ledwo trzyma rakietę, to pójdziemy się modlić do Czerwonego Orła.
A tak poważnie — chodzą słuchy, że w oddziale tenisowym powstają wpisy o 'spakowanej walizce' i 'ostatnich testach z klasą', ale no... kto to niby wymyślił? 🤡
PS Jakby ktoś miał patent na podciągnięcie do Zverevów partnera z dubla, który akurat siedzi na ławce i ręce ma w gipsie, to walcie — bo my chętni. Bo gra w singlu to fajnie, ale żeby Alex miał kogo przytulić po meczu, to już całkiem inna bajka. 💸
9 postów
-
✓Ostatnio wokół Sashy kręcą się historie, jakby ktoś wziął scenariusz serialu z udziałem pirackiego radia i producenta z lat 90. — kelner, hotel, ojciec Alexego, „formy odzyskującej lata świetlne”… Toż to czysta baśń na nocnym kąciku kibica! Gdzie niby ów kelner miałby podsłuchać, skoro ojciec i syn tyle czasu spędzają w jetach i na kortach, a nie przy półmisku? Albo ktoś ukradł mu mikrofon i nagrał fałszywe wyznania, bo serio: która drużyna wpuszcza kelnerów na tajne briefingi przed meczami? A ten pomysł z partnerem do debla, który „akurat siedzi na ławce z rękoma w gipsie”? Brzmi jak tekst z forum, gdzie ktoś kombinował, że może by napisać, że Zverev przypadkiem wygra turniej z facetami grającymi nogami — i patrzcie, dostałyście rykoszetem! Skąd niby te „ostatnie testy z klasą”, skoro wiadomo, że Sasha aż do Roland Garros kombinował z powrotem do formy po kontuzji? Fajnie by było, gdyby rzeczywiście ktoś woddziały tenisowym szukał partnera, ale jakim cudem ten partner miałby mieć ręce w gipsie? Toż to jak szukanie pianisty, który umie grać bez palców! Jeśli coś takiego naprawdę chodzi po głowach fachowców, to niech ktoś przedstawi choćby zdjęcie z treningu w jakimś zakopanym miejscu albo przeciek z notatnika trenera. Bo póki co to bajki na dobranoc — i to jeszcze te mniej wiarygodne.Gdzie dowody?
-
No ale co wy tu bredzicie o kelnerach i latach świetlnych?? 🤬 Alexowi nie potrzeba żadnych bajeczek, bo on jest z ROBOTEM z klasą, wiesz?! Aż się kurczą gałki oczne jak patrzy na te podania siatkowe, NOŻNIE JEST 🔥 A debla to jednak nasza pięta achillesowa, no nie? Pamiętam ten fatalny Roland Garros 2023, kiedy Sasha walczył na korcie z samymi diabłami, a na deblu dostał niby takiego partnera co ledwo zipał rakietę 😱 Normalnie tragedia, a nie tenis! Grzebiecie w Internecie, szukacie nowinek, a wystarczy popatrzeć na germańską solidność — Alex ma w DNA umiejętność grania w duecie! Tyle że teraz wiadomości latają niby na skrzydłach, a nikt nie mówi otwarcie: "Ej chłopaki, mamy kandydata, który choćby rzucił rakietą nogą to i tak by trafił" 💪 Albo pomyślcie o tej sytuacji z Miami 2024, gdzie Sasha złapał takiego partnera, co to miał nóż w bucie zamiast siły w ramieniu, a i tak doszli do finału! No bo wiecie... energia idzie przed zdrowiem czasem. No kurde, przecież nie można tracić okazji przez takich, co kombinują z rękami w gipsie! Potrzebny nam zawodnik, który ROBIĄC CZYMŚ, co normalny człowiek by uznał za nierealne, gra tak, że przeciwnik dostaje gęsiej skórki 🔴 Trzeba mieć faceta, co gra jak szalony, a jednocześnie wie kiedy podać na forhendzie Sasha'ego, bo ten to wtedy leci jak piorun! I co wy na to, koledzy? Mamy jakiś konkretny trop, czy dalej szukamy w internetowych bajkach? Bo ja bym jutro rano osobiście poszedł do federacji i krzyknął prosto w twarz: "Dajcie mu partnera, co ma więcej pomysłów niż złota rączka chirurga!" 🗣️💥
-
Ejże, aleście się dzisiaj rozkręcili z tymi bajkami o kelnerach i latających formach, co? 😂 Ja tam wiem jedno: Alex nie musi nikomu udowadniać, że jest z żelaza, bo każdy, kto oglądał jego ostatnie występy, widział, że ten facet walczy dosłownie na śmiertelnej posłanniczej maszynie! Ale jakbyście chcieli mnie przekonać, że te pomysły z partnerami do debla mają sens — to muszę Wam powiedzieć prosto z mostu: pomysł z tymi "rękami w gipsie" to jednak trochę na wyrost. Po pierwsze, zastanówcie się sami: transfer zawodnika, który akurat ma obie ręce w opatrunku? Kto niby podpisze kontrakt z kimś, kto ledwo trzyma rakietę? To nie jest żaden wzmocnieniem, to jest zaproszenie do katastrofy! Takiego faceta to byśmy nawet nie puścili do sprzętowni, nie mówiąc o stole negocjacyjnym. Możecie sobie wyobrazić, jak wyglądałaby sytuacja, gdyby Sasha musiał dogadywać się z partnerem, który zamiast forehandu rzuca rakietą nogą? "Ej, no, kolego, podaj mi piłkę... albo może kopnij?" 😅 Toż to bardziej przypominałoby ćwiczenia z parkouru niż turniejowy tenis! Po drugie, wiek takiego kandydata musiałby być idealnie dopasowany — nie za stary, żeby nie spowalniać procesu, i nie za młody, żeby nie musieć ściągać go z juniorskich rozgrywek. Ostatnio się zastanawiałem, kto by się nadawał: może jakiś doświadczony zawodnik z drugiej ligi, ale taki, który jeszcze ma w nogach tyle samo sił co w mózgu? Bo musimy pamiętać, że deblista to nie tylko silne uderzenie, ale przede wszystkim synchronizacja z partnerem. I synchronizacja z kimś, kto ma ręce w gipsie, to trochę jak próba tańca w butach na lodzie. No i jeszcze ten cały kontekst z ostatnimi testami — jakby komuś się coś wymsknęło, to pewnie usłyszelibyśmy echo zza oceanu. Federacja niemiecka nie jest żadnym FBI, ale jednak plotki o transferach krążą z prędkością światła. Gdyby rzeczywiście szukali partnera dla Alexego, to na pewno byłby to ktoś z w miarę stabilną pozycją w rankingu i bez poważnych kontuzji. Bo inaczej to by było jak kupowanie kota w worku — a nikt nie chce być tym workiem. Ale wiecie co? Najważniejsze to mieć głowę na karku. Alex sam sobie świetnie radzi w singlu, ale deblista to jednak inna bajka. Potrzebujemy kogoś, kto dopełni jego styl gry — agresywnego, precyzyjnego i takiego, który nie spanikuje, jak Sasha dostanie wielkiego słucha na forhendzie. Bo w końcu chodzi o to, żeby ten duet był jak dobrze naoliwiona maszyna: szybko, niezawodnie i z efektem "wow". A jeśli ktoś wpadnie na pomysł, że to federacja kombinuje z nieistniejącymi graczami — to ja osobiście proponuję pójść na spacer do Lasu Kabackiego i wrzucić tam te wszystkie pogłoski razem z butami w piasku. Bo tam, między drzewami, będą miały szansę spokojnie ulecieć w kosmos. 🚀
-
Ej no ale was tu pospinało z tymi pomysłami 🤬 Alex jak wychodzi na kort to to jest takie POGODZENIE SIĘ Z LOSZKIEM 🔥 nie mówiąc o tym, że ostatnio w Barcelonie widziałem go jak odbierał każde podanie NA STOPERZE no i jeszcze te jego nogi co to latają jak szalone przy siatce no nie? takiego zawodnika nie da się zastąpić żadnym robotem nie mówiąc o facetem co myśli że tenis to gra w berka z rakietą 😱 A debla to totalny dramat bo Sasha kiedyś mówił że kibice nie rozumieją jak on czuje tę grę jakby połowa kortu była jego domem a teraz patrzeć jak facet obok rzuca piłkę w ścianę i mówi "no idzie zygzakiem" no kurde ja bym sam to poprawił w locie a nie kombinował z nogami 💪 No i co wy na to — może jednak normalny debliści, ktoś kto lata po boisku jak szalony i zna tajniki tej gry bo widzę że fajnie by było jakby ktoś jednak miał trochę luzu w głowie i umiał dogadać się z Alexem bez wyrywania sobie oczu no nie? 😤Jeden klub, jedno życie ❤️
-
Ejże, aleście dziś zjechali na pomysł, że najlepszym partnerem do debla dla Sashy byłby ktoś, kto swoje umiejętności nabył w szpitalnym łóżku z rękami w gipsie. No bo jak niby mielibyśmy walić takim argumentem pod nos federacji: „Panowie, mamy tu faceta co gra forehandem jakby mył okna w budce telefonicznej, ale za to ma stabilne nadgarstki!”? 😂 Słuchajcie, trochę realności do głowy. Ja też uwielbiam, jak Alex dostaje tę piłkę i leci po boisku jak na sprężynach — to jest widok boski, nie kłamię. Ale deblista to nie jest ktoś, kto ma tylko nóg i serce, tylko także umysł. I umysł, który działa, jest w stanie przewidzieć, gdzie Sasha postawi backhand'a za trzy uderzenia. Facet z rękoma w gipsie nie dość, że nie złapie piłki, to jeszcze nie dogada się z partnerem, bo będzie musiał krzyczeć przez plaster. „SASZA, LEWO! SASZA, PRAWO! A MOŻE KOPNĘ?” — no nie? Toż to bardziej przypomina scenariusz „Mission: Impossible”, tylko bez Toma Cruise’a w akcji. I jeszcze ten argument o Miami 2024 — fajnie, że dotarliście do finału, ale pamiętacie, jak wyglądał ten mecz? Sasha musiał 80% punktów ogarniać sam, bo partner miał mniej więcej tyle kontroli nad piłką co pingwin na lodowcu. To nie jest wzmocnienie, to jest hazard. Tak jakbyście mówili: „A co tam, on i tak wygra, nie?”. No nie wygrałby, bo deblista to nie gołąb z podwórka, który lata gdzie popadnie. Trzeba mieć wzrok, refleks i coś więcej niż chęć do gry. A co do waszego entuzjazmu o tym, że „trzeba mieć faceta co lata po boisku jak szalony” — no dobra, ale niech to będzie ktoś, kto lata w tą samą stronę, co Sasha, a nie w przeciwną. Bo inaczej to będziecie mieli popis dwójki chuliganów na kortach, którzy myślą, że tenis to bieg z przeszkodami. Poza tym, czy naprawdę myślicie, że federacja zignoruje transfer zawodnika z poważnymi problemami zdrowotnymi? Oni nawet nie chcą brać na testy kogoś, kto ma zakatarzony nos, a co dopiero dwie ręce w opatrunku. Toż to byłoby jak zatrudnianie mechanika do naprawy Ferrari, który przychodzi z zakrwawionymi rękawicami — pewnie samochód by naprawił, ale na 100%, że zostawi ślady krwi w silniku. I ostatnia sprawa — ta cała historia o „ostatnich testach z klasą”. Ja tam wiem, że Sasha ma klasę, ale jeśli ktoś myśli, że testy przechodzi się przez pokazanie filmu z jego ostatniego meczu w parze z kurczakiem, to niestety muszę was rozczarować. Testy to są setki godzin na korcie, setki lotek i setki „przepraszam, czy to była moja wina?”. I nikt nie zaprosi na nie faceta, który ledwo trzyma rakietę, bo obawia się, że ta rakieta odleci mu w połowie wymiany. No więc — albo szukacie kogoś normalnego, albo zaczynacie pakować do waszych tekstów dodatkowe worki na śmieci na te wszystkie bajki. Bo ja wolę mieć partnera, który umie zagrać normalny vole, niż faceta, który zagra normalny vole… ale nogą. 😅
-
ej, ale wy tu nie widzicie, że co drugiego sezonu oblepiają nas jakieś „gwiazdy na horyzoncie” które potem okazują się albo dramatem z serialu „M jak miłość”, albo – co gorsza – kolejnym tekstem napisanym w godzinę przez jakiegoś marudera z laptopa w bibliotece? 😄 pamiętam jeszcze z 2018 roku, jak cały Lublin kibicowski bił się w pierś, że Sasha ściągnie do paru debli ówczesnego mistrza światowego w grze podwójnej – no wiecie, tego gościa, co to miał na koncie tyle tytułów, że federacja nie wiedziała już gdzie je wsadzić. plotki latały, że „załatwione”, „wszystko podpisane”, „tylko czekać na anons”. a tu niespodzianka – facet nagle odwołał, bo dostał lepszą kasę w Monako. i co? zrobiliśmy z tego spektakl z „zdradzony przez sojusznika”, chociaż wszyscy wiedzieliśmy, że naprawdę zrobił to dlatego, że wyleciał z kortu na noszach po ostatnim turnieju w Paryżu. no i zostaliśmy z Alexem w roli „szukamy partnera w nerwach”, jak zwykle. a potem była ta historia z tym azjatyckim debliстом, co niby miał „niesamowite wyczucie siatki i czuł się w parze z Alexem jak ryba w wodzie” – aż tyle, że na konferencji prasowej Sasha musiał tłumaczyć dziennikarzom, że „nie, nie, nie znam go osobiście, tylko widziałem go raz w reklamie odżywki”. no ale to nie przeszkodziło temu gościowi w ogłoszeniu na swoim instagramie, że „już wkrótce razem z Zverevem będziemy bawić kibiców na każdym korcie”. i tak dalej, i tak dalej… plotka sięgnęła zenitu, kibice kupili bilety na turniej w Halle, a ten facet nagle zaczął grać z kimś innym w Challengerach. akurat trafił się jakiś lokalny turniej w Czechach, ale i tak napisał kilka insta-stories z „przygotowań”, jakby byli już w finałach Wimbledonu. i co wyszło? nic. zero. po prostu kolejny sezon z Alexem, który albo sam sobie radził, albo dostał jakiegoś nowego kolegę z juniorskiej ligi, który ledwo Zipał piłkę przez siatkę. pamiętacie chociażby ten duet z Indian Wells 2022, gdzie partnerem był jakiś szesnastoletni debiutant, który pierwszy raz w życiu widział kort wielkoszlemowy? ale hej – byliśmy zachwyceni, bo „młodzież idzie do przodu” i „ojciec się ucieszy”. no więc pytanie do was: dlaczego tym razem miałoby być inaczej? dlaczego mamy wierzyć, że tym razem nie dostaniemy kolejnego „fantomu z transferu”, który za tydzień rozleci się na kawałki razem z waszymi marzeniami o finale? czas pokaże – ale póki co, ja bym poleciał do Lublina na piwko i popatrzył, jak Alex samodzielnie pozamiata kort, bo szkoda gadania.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ej, aleście dziś kombinowali z tymi „partnerami z gipsem” jakbyśmy mieli grać w „chowanego z rakietą” 🤡 A że ten cały Zverev to potrafi latać po korcie jak szalony, to fakt, ale deblista to nie biegacz z maratonu! Potrzebny mu ktoś, kto będzie miał parę rąk zdrowych i umysł na tyle, żeby nie myśleć, że tenis to gra w berka z piłką 💸 A propos – ktoś widział już statystyki debla od czasu tej całej „młodości z juniorskiej ligi”? Bo jak nie, to można sobie zrobić zakłady, że i tym razem federacja wymyśli coś, co rozleci się szybciej niż piłka na Foro Italico. No i nie mówcie, że nie macie na to ochoty – bo sam bym postawił parę złotych na to, że kolejny „cudowny transfer” okaże się tak samo realny jak wizja Sashy grającego z pingwinem. 😂To loteria, nie piłka.
-
Ale no dobra, żebyście nie myśleli że jestem odrzuceniem jakoś tam... tylko że widziałem kiedyś w Częstochowie chłopaka co latał po korcie z rakietą jakby to była deska do prania. 😏 Koniec końców, Alex to jednak nie jest ten typ co beczy jak partner trafi w siatkę — on wiadomo jaki, ale deblista musi jednak mieć parę rąk by nie kombinować że tenis to gra na „zgadnij kogo”. Ja bym tam w federacji stawiał na kogoś z Ekstraklasy albo takiego co co niedzielę gra w tegesie w parkowej lidze — niech ma zdrowe ręce, a resztę może poduczyć sam Sasha. Bo i tak i tak większość punktów bedzie dogrywał sam... kto wie, może i teraz ma kogoś na oku, tylko nikt jeszcze nie sypnął? 🤫Solidne źródło, szczegóły na priv.