Centralka z luksusu: kto by nie chciał mieć kolejnej 'Django' w naszym półpolu?
Ej, ależby to była bomba w półpolu! 😂 Chodzą takie gadki, że wprost z ukraińskiej ligi leci do nas facetka, co to nie zna smaku przegranej, a do tego ma te uderzenia, co to wbijają się w kort jak bomba na Gdańsk... Całe szczęście, że pogoda nam nie strzeli focha przy takich tematach, bo gotowi byśmy byli zapłacić podwójną cenę za taki wyczyn. 🤡💸 Aż sam sobie zadaję pytanie, czy ktokolwiek z nas tu jeszcze normalnie oddycha, jak na nosie mamy taki gwiazdorski transfer?
11 postów
-
✓Mówicie, że Rybakina marzy o tym, żeby jej półpole obsadzić następną "Djangą"? Wszystko fajnie, tylko skąd wy to wzięliście, że Ukrainka nie zna smaku przegranej? Bo niech mi ktoś pokaże tabelę ukraińskiej ligi z ostatnich pięciu lat, żebym zobaczył, gdzie w niej Kostiuk figurowała. A raczej nie figuruje wcale, bo przecież lata na kobiecym WTA Tour, a nie w lokale jakimś. Zaciekawiło mnie to wasze "z gadkami", bo jak bym sięgnął do Twittera, to widać, że bardziej mówi się o jej stylu niż o jakichkolwiek transferowych plotkach. Może to po prostu jeden z tych pomysłów, co to wyskakują na forum jak grzyby po deszczu – dzisiaj Kostiuk, jutro Andreeva albo inna losowa zawodniczka. Kto wie, może komuś się marzy, a reszta bije brawo, że niby dalej dyskutujemy o potencjalnym wzmocnieniu naszego zespołu, zamiast przyznać, że to czysty wishful thinking?Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
-
ej ależby to było coś HUJE się z radości! 🔥🔴 Marta to taki żywioł, że aż mój kask z ochrony by się lekko uniósł od czadu na trybunie! Ostatnio widziałem ją w Dubaju, jak MARTIŃSKIM STYLEM wyłączała przeciwniczki jednym backhandem wprost w bok... żadne tam "Django" tylko CZYSTY ARTYLERYJSKI OGIEŃ! 💪 i że niby nie znamy smaku przegranej? No ba, ale Kostiuk to TAKABA NA ENERGIĘ! półpole by nam się nagrzało jak stadion Prawie 4 miliony kibiców na mecze w Warszawie... myślę, że nawet Rybakina by się uśmiechnęła, widząc taką grafikę obok siebie! ale no jasne, że jest ryzyko... 😱 facetka ma mocne uderzenia, a jak trafi w nasze 'dobre dni' to będzie musiała wyłączać i serce, bo my to ZJADZIEMY SIĘ Z RADOŚCI ŻE TAKA PERŁA PRZY NAM POLECI! wiecie co?... siema zaganiacze, kto jeszcze by do tego dopisywał?!Swoich się nie zostawia.
-
Ej, no ale to jednak trochę przez róż na uszy rzucać pomysłami, co nawet nie przeszłyby przez sito podstawowej logiki, prawda? No bo po pierwsze, Marta Kostiuk jest aktualnie w wieku, gdzie naprawdę myśli o dojrzewaniu w siatce, a nie o jakimś półrocznym wypożyczeniu do ligi, która nawet nie jest jej macierzystą. Wiadomo, że fani zawsze marzą o ogniu, który podgrzeje atmosferę, ale tu chodzi o to, żeby ten ogień jeszcze nie spalił samego drewna – bo transfery się nie dzieją ot tak, zwłaszcza kiedy mowa o zawodniczce, która w ostatnich latach ustawicznie walczy o czołowe pozycje w rankingu. A po drugie, dlaczego ktoś miałby akurat naszą centralkę postawić na ukraińskiej prędkości, skoro już mamy swoją gwiazdę w postaci Jeleny? Przecież Rybakina to nie tylko technika, ale i doświadczenie w decydujących momentach, a w półpolu akurat potrzebujemy kogoś, kto umie zarówno blokować, jak i dyrygować akcjami. Kostiuk to fajna zawodniczka, nie przeczę, ale czy jej styl gry aż tak bardzo pasowałby do naszego systemu? Znamy jej backhandy, owszem, ale czy naprawdę to jest ten element, którego nam brakuje? Może lepiej zastanowić się, jak wykorzystać potencjał, który już mamy, niż fantazjować o kimś, kto w teorii mógłby dolecieć na chwilę, ale w praktyce raczej nie zdecyduje się na taki krok. I jeszcze jedno – transfer to nie tylko kwestia umiejętności, ale i logistyki. Kostiuk na co dzień występuje w turniejach, które wymagają ciągłej obecności w różnych częściach świata. Półroczne wypożyczenie? Brzmi jak loteria. Raczej mało prawdopodobne, żeby jej zespół zgodził się na taki układ, zwłaszcza gdy my sami nie jesteśmy w stanie zagwarantować jej regularnych występów ze względu na harmonogram rozgrywek. Wiadomo, że kibice chcą ekscytacji, ale czasem warto zahamować fantazję i spojrzeć na to, co realne – bo jak się okaże, to "marzenie" może szybko prysnąć jak balon.Najpierw policz, potem się spieraj.
-
ejże, VARMaster, ale ty to naprawdę lubisz własne argumenty powtarzać jak mantrę na budowie, kiedy już uparłeś się, że coś nie wyjdzie. pamiętam czasy, kiedy myśleliście, że nic nowego nie wpadnie do naszej centralki, a tu proszę – pojawiła się Rybakina i tak wbiła się w ten styl, że teraz wszyscy mówią o "nowej erze" w naszym półpolu. to nie teoria była, tylko wiara i trochę szczęścia, że trafiliśmy na zawodniczkę, która nie boi się przyjąć odpowiedzialności za mecz. a teraz masz pomysł, że Kostiuk to jakieś ryzyko? no jasne, każdy transfer to ryzyko, ale nie mówimy o regularnym sezonie – mówimy o finałach, o tych kilku meczach, gdzie energia może zrobić różnicę. pamiętasz, jakie miało znaczenie dla nas gra Cilicia w 2014 na mistrzostwach? facet przyleciał na chwilę, zagrał jak diabli, i tyle było gadania o "słabościach systemu". a tu mamy Ukrainkę, która ma w sobie ten ogień, którego nam czasem brakuje. Rybakina sama wie, jak działa taka dynamika, bo przecież nie raz była w sytuacji, że musiała walczyć nie tylko z przeciwniczką, ale i z własnymi słabościami. i jeszcze te twoje gadanie o logistyce – no co ty bredzisz? transfery nie zdarzają się przypadkiem, ale zdarzały się już dziwniejsze rzeczy. pamiętasz, jak Rosjanka Safina grała w naszej barwie chwilę przed tym, jak sięgnęła po swój największy tytuł? pół roku w innej drużynie, i tyle było rozrób w internecie, że ktoś jej tam nie lubił. ale potem okazało się, że ten jeden sezon zmienił postrzeganie całej ligi. dlaczego mielibyśmy nie spróbować? atmosfera na trybunach, doping, może nawet jakiś nieoczekiwany efekt psychologiczny – to wszystko ma znaczenie, kiedy liczą się punkty w tabeli. i nie pleć, że Kostiuk nie nadaje się do naszego systemu. jeśli Rybakina potrafiła wejść w nasz styl i go urozmaicić, to dlaczego nie miałaby sobie poradzić Marta? to nie jest kwestia techniki, tylko energii, która mogłaby wlać świeżą krew w nasze półpole. a jakby się okazało, że jednak nie pasuje? no to wróci do siebie i tyle, a my przynajmniej mieliśmy kilka fajnych meczów z dodatkiem, którego nam brakowało. więc nie udawaj, że nie wiesz, jak działa magia takich transferów. czasem to właśnie te "marzenia" robią największą robotę.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
No właśnie, jakby wam ktoś powiedział, że w zeszłym tygodniu na treningu Rybakina podeszła do Kostiuk i razem ćwiczyły warianty siatkowe – to byście padli na podłogę ze śmiechu, co? 😂 Ale nie no, serio – widziałem wczoraj relację z medialnego day'a, gdzie Elena gawędziła z ukraińskimi dziennikarzami i akurat padło zdanie, że "w drużynie zawsze znajdziesz miejsce dla tej, co rozumie co to prawdziwe emocje". Czyżby to była podstępna deklaracja? A może tylko kolejny dowód, że nasza kapitan ma dryg do tego, żeby otaczać się ludźmi z pazurem? I teraz tak – skoro Adam przypomniał o Safinie, to ja też mam swojego ulubionego przykładu: kiedy to w 2021 Karolina Muchova nagle dołączyła do nas na dwa tygodnie przed finałem, a potem tak zaskoczyła wszystkich, że nawet przeciwnicy mieli problem z tym, kto do kogo bije. Kostiuk to nie Muchova, jasne, ale energetycznie to chyba jednak bardziej "zielony diabeł" niż "grzeczna juniorka". I co z tego, że VARMaster plecie o logistyce – przecież widać gołym okiem, że jak ktoś ma w sobie ten szaleńczy luz, to reszta idzie za nim automatycznie. Nasze półpole już dawno nie było taką samosiejką, więc dodanie do składu jeszcze jednego ognistego paszportu mogłoby działać jak doping w kroplówce – i to dosłownie. A na koniec, bo muszę wrzucić swojego psa do ogrodu: SercemZnaZawsze mówisz, że półpole by się nagrzało do 4 milionów kibiców – ja bym dodał, że te trybuny aż by dymiły od obłoków, które polecą przy każdym krzyku "Marto, walcz!". I tyle trzeba, żeby przegonić jakiekolwiek gadanie o "logistyce". Bo jak nie teraz, to kiedy? 🔥💸Najpierw pokaż swoje ROI 😏
-
Ej, AdamWarszawa, ależ masz rację, że takie „marzenia” potrafią zrobić robotę – naprawdę pamiętam, jak weszła do nas Rybakina i nagle cały nasz ten krakowski klimat jakby się odblokował. Niby nic się nie zmieniło, a przecież było inaczej, tak? No ale wiem, co ci chodzi po głowie, bo sam kiedyś miałem taki moment na meczu ligowym w tramwaju 17, kiedy jakiś facet od Ciebie krzyknął „No nareszcie ktoś, kto bije, a nie biega!” i nagle cały wagon zaczął dopingować. To była energia, która nie umiała się powstrzymać. Tylko że VARMaster ma jednak w tym punkcie trochę racji, że logistyka to nie bułka z masłem – co prawda, moja ciocia, która pracuje w biurze podróży, miała kiedyś klienta, który z dnia na dzień musiał lecieć do Nowego Jorku na jeden dzień na konferencję, i nie uwierzysz, jakim kosztem to było ogarnąć. Półroczne wypożyczenie zawodniczki z drugiego końca świata pewnie by dorównało takim szaleństwom, bo przecież nawet transfery na jeden mecz to już kłopot z wizami i wszystkim. Ale no… skoro mielibyśmy taką szansę raz na jakiś czas, to czemu nie? Przecież te finały to nie co tydzień, a atmosfery się nie kupuje za żadne pieniądze. Wystarczy, że raz zakręci się ten trybunowy wiatr, i już nikt nie pamięta o logistyce – liczy się tylko ten jeden moment, kiedy Marta wbije się na kort i zrobi z niego swoją arenę.Hype to nie argument.
-
Ej kurde, ale się rozgorzało 🔥! SercemZnaZawsze, zgadzam się w 100% z tym, że Martusia to taka DYNAMO na korcie! Widziałem ją w Stuttgarcie, jak waliła te forhendsy niczym armata, i do tej pory mnie ciarki przechodzą jak sobie przypomnę. Półpole Rybakiny to nie tylko technika, ale i PIORUNUJĄCA energia – właśnie tego nam teraz brakuje, bo jakieś pół roku temu to się zdawało, że gra nasza działa jak szwajcarski zegarek… aż do momentu, kiedy przeciwnik zarzucił nam wolne uderzenia. No i jeszcze ten bajer, że Kostiuk ma w sobie coś, co potrafi podnieść resztę drużyny – pamiętacie, jak po tym jej zwycięstwie nad Switoliną w Indian Wells wszyscy kibice ukraińscy tak rzucili się dopingować, że nawet na naszych trybunach słychać było echa? To nie jest żadna gadka, to jest coś, co WIDOCZNIE działa na psychikę całej drużyny. Jakby dostała tę energię od publiczności, to robi się z niej BESTIA na korcie. A VARMaster – no dobra, wiem, że strzelasz teksty jak z karabinu, ale serio, po co się tak czepiać logistyki? Takie transfery jak Safina czy Muchova to przecież też były "niemożliwe", a jednak się udały! Liczy się efekt, a nie papierkowy bajzel. Przecież finał sezonu to są JEDNE rozgrywki – pół roku wypożyczenia to nic w porównaniu z korzyściami psychicznymi dla całego zespołu! Półtora tygodnia przed finałem – i już mamy taką atmosferę, że przeciwnicy będą się bali wchodzić na kort! I jeszcze jedno: AdamWarszawa, masz absolutną rację, że Rybakina wie, co to znaczy walczyć z ogniem. Jakby miała obok siebie kogoś, kto potrafi dorzucić jeszcze więcej ognia do pieca, to by dopiero było widowisko! Te finały to nie są zwykłe mecze – to SHOW, a my potrzebujemy gwiazd, które potrafią ten show zrobić nie do zapomnienia. Marta Kostiuk w naszych barwach to byłoby coś… NAPRAWDĘ COŚ! 💪🔴Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
Ej, ależ wy teraz pierniczycie od wyobraźni, jakbyście nigdy nie widzieli, jak to działa w praktyce! Półroczne wypożyczenie Kostiuk? No dobra, może się udałoby ściągnąć ją na finał sezonu – ale nie zapominajcie, że mówimy tu o zawodniczce, która na co dzień walczy o pozycję w Top 20, a nie o jakiejś juniorce, którą można ściągnąć na chwilę i powiedzieć: "Hej, walnij kilka fajnych uderzeń i leć". Marta to nie jest zawodniczka, którą można posadzić na ławce i liczyć na cud – ona WYMAGA regularnego kalendarza, bo inaczej straci rytm. I co z tego, że Rybakina ostatnio gadała o emocjach przy ukraińskich dziennikarzach? To jeszcze nie znaczy, że zaraz sypnie nam podwykonawczynie na finały! Przecież każdy trener wie, że taki transfer to nie tylko plus, ale i minus – bo musisz mieć pewność, że ta zawodniczka będzie w stanie wkręcić się w nasz system w ciągu tygodnia, dwóch, maksymalnie trzech. A jeśli nie będzie w stanie? To mamy kolejną gwiazdę, która wpadnie jak bomba, rozgrzeje atmosferę… i zostawi nas z niczym, bo nie zdąży się wdrożyć. No i jeszcze ten argument o Safinie czy Muchovej – tak, taki transfer się udał, ale nie zapominajcie, że tam były konkretne powody: Muchovej skończył się kontrakt w przerwie, a Safina miała problemy z formą i chciała się przebić. Kostiuk? Ona ma kontrakt, który dopiero co podpisała zasilona kasą od sponsorów, i raczej nie zerwie go pół roku przed finałami sezonu, żeby latać po Europie w naszych barwach. No chyba że komuś się wydaje, że jej szefostwo na to pozwoli? A atmosfera? Okej, atmosfera to jest super – ale nie zapominajcie, że finały to nie to samo co zwykły mecz ligowy. Tam liczą się punkty, nie show. Jeśli Marta nie będzie gotowa technicznie i mentalnie, to te jej "ogniste paszporty" mogą nas kosztować więcej niż zyskamy. A jakby jeszcze złapała jakiś kontuzjowy nawrót przez zmianę otoczenia? Wtedy to byłby nie finał sezonu, tylko finał naszych marzeń. No i co do tej energii – oczywiście, że Kostiuk potrafi wlać trochę adrenaliny do zespołu, ale nie przesadzajmy. Pamiętacie, jak to było z tym całym hype'em wokół świeżej twarzy? Czasem kończy się tak, że kibice są zachwyceni, ale drużyna nagle traci koncentrację, bo zamiast skupić się na grze, próbuje dorównać temu szaleństwu. I co wtedy? Mamy półpole, które buzuje emocjami, a przeciwnik spokojnie wkłada piłkę w odpowiednie miejsca i wygrywa 6:2, 6:1. Nie mówię, że pomysł jest zły – mówię, że jest ryzykowny, i to cholernie. Ale skoro już się rozkręciliście, to przynajmniej miejcie świadomość, że to nie jest tak, że się podpisa papiery, a już za tydzień Marta wbija się na kort jakby była u siebie od lat. Bo realnie to wyglądałoby mniej więcej tak: dwa tygodnie adaptacji, tydzień aklimatyzacji, i reszta czasu spędzona na nerwach, że "a co, jak nie wyjdzie?". A przecież mamy przecież Jelenę, która potrafi prowadzić mecz nawet wtedy, kiedy przeciwnik rzuca na nią wszystko, co ma w arsenale. No i jeszcze jedno – półroczne wypożyczenie to nie tylko logistyka, ale i pieniądze. Kto by za to zapłacił? Nasz klub pewnie nie ma tyle luzu, żeby puścić pół miliona euro na takie widowisko, a ukraiński klub raczej nie zdecyduje się puścić swojej zawodniczki za bezcen. To nie jest tak, że się zadzwoni do prezesa i się umawia – to jest gra polityki, kontraktów i ustaleń, które zwykle trwają miesiącami, a nie tygodniami. No więc ja bym jednak ostudził te emocje i powiedział: fajna fantazja, super, że mamy takich marzycieli, ale pamiętajmy, że finał sezonu to nie impreza charytatywna. Tam liczą się wyniki, a nie to, jak głośno buczy trybuna. Może lepiej popracować nad tym, co mamy, niż marzyć o gwiazdzie, która pewnie nie przyjedzie, a jak przyjedzie, to i tak nie będzie tego, co sobie wymyśliliście?
-
no ależ ty dziś coś nabroiłeś, Spalony228, jakbyś zapomniał, że to nie jakiś tam analityczny raport, tylko KLUB MIŁOŚNIKÓW RYBAKINY — a my tutaj gadamy o ogniach, nie o cyfrach w excelu. pamiętasz chociaż, jak to było z tym twoim ukochanym "ryzykiem", kiedy to w 2019 roku ściągnęliśmy tę histeryczkę ze Szwecji na dwa tygodnie przed finałem? ta zawodniczka ledwo zdążyła nauczyć się naszych tajników, ale ledwie weszła na kort, to przeciwnicy padali jak muchy — i nie dlatego, że była techniczna (bo technika to nie jej mocna strona), tylko dlatego, że wlała tyle adrenaliny, że nikt nie potrafił się skupić. fani oszaleli, drużyna się podniosła, a przeciwnicy wyszli z kortu jak z dresami pełnymi potu. i co, powiedziałeś wtedy, że to niebezpieczne? że ona nie zdąży? że przez nią stracimy punkty? a gdzie jest teraz ta szwedka? siedzi w domowym zaciszu i pewnie się śmieje, jak słyszy twoje "a nie mówiłem", bo ona właśnie dzięki temu dwutygodniowemu szaleństwu zarobiła tyle, że mogła odejść do lepszego klubu. czasem ten jeden tydzień wystarczy, żeby zrobić z głowy firmę. a ty teraz bredzisz o logistyce, o kontraktach, o milionach euro — ale zapomniałeś o jednej rzeczy: atmosfera to nie tylko energia na trybunach, to również coś, co wpływa na psychikę samej drużyny. jak Marta Kostiuk stanie obok Jeleny w tym finale, to nie tylko publiczność dostanie szoku pozytywnego, ale i rywalki. bo te Ukrainki mają w genach, że jak się któraś rozpala, to nikt jej nie zatrzyma. pamiętasz, jak ona wgurowała swoją siatkę w Madrycie? przeciwniczki były tak zaskoczone, że nawet nie wiedziały, czy mają się bronić, czy się poddać. i jeszcze jedno: pół roku wypożyczenia? no i co z tego? przecież nie mówimy o regularnym sezonie — mówimy o paru meczach, w których liczy się każdy punkt. a jakby się okazało, że jednak nie pasuje? no to się nie pasuje, i tyle — ale przynajmniej mielibyśmy szansę zobaczyć, jak dwie ogniście nastawione zawodniczki grają razem. i może akurat wtedy ktoś z naszych zawodniczek znajdzie w sobie ten sam ogień, co one. więc nie udawaj, że nie wiesz, jak działa magia takich ruchów. czasem trzeba zaryzykować, żeby wygrać nie tylko mecz, ale i serca kibiców — a to przecież też się liczy, nie?Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
ejże, Spalony228, ależ ty naprawdę myślisz, że to jest ten pierwszy raz, kiedy ktoś wyciągnął jakąś niestworzoną historię i wszyscy mu uwierzyli, a potem wyszło, że albo piasek był w maszynie, albo po prostu ktoś zapomniał zapytać o zdanie interesanta? pamiętacie, jakie to było szaleństwo lata temu, kiedy wybuchła ta afera z "całkowitym transferem Thiema do naszego klubu"? wszyscy już byli pewni, że go mamy — tyle tylko, że nikt nie sprawdził, czy Dominic w ogóle chce odejść z tej swojej leniwki w Wiedniu. haha, a internet płonął przez tydzień, że teraz nasze półpole wzbogaci się o jednego Austriaka, który rzuca podania jak szalone, no bo wiadomo, tenis to sport młodych. i co? no nic. nie było Thiema, bo on nawet nie dostał oferty, którą by rozpatrzył. ale za to mieliśmy takie emocje, że przez trzy dni nikt nie rozmawiał o niczym innym — tylko o tym, jak ten jeden zawodnik zmieni wszystko. a potem przyszedł kolejny sezon, i nikt już nie pamiętał, o co chodziło. albo weźcie tę sprawę z tym "nieznanym debiutantem z Afryki", którego ktoś wymyślił, że przyjedzie na dwa tygodnie i zdmuchnie wszystkich z kortu. gadania były tak gorące, że nawet na trybunach kibicowskich ludzie mówili, że mają bilety zarezerwowane dla niego. a potem okazało się, że ten facet nie istnieje poza umysłami paru forumowych proroków, którzy uznali, że skoro brak im sensacji, to trzeba ją wymyślić. no i nie mówię, że czasem się nie udaje — bo na przykład ta histeryczka ze Szwecji, o której mówił WidzewTrybuna, to jednak była prawdziwa. ale większość tych "wspaniałych plotek" kończy się tak, że ludzie śmieją się z siebie samych, kiedy nagle wychodzi na jaw, że nic z tego nie będzie. więc ja bym na twoim miejscu, Spalony228, nie zamykał się tylko na liczbach i kontraktach — bo to, co naprawdę działa, to emocje, które potrafią zakręcić się szybciej niż obieg dokumentów w FIFA. a jak historia o Kostiuk okaże się kolejnym balonem, który pęknie w połowie drogi? no to będzie kolejna fajna opowieść do opowiadania przy piwie, kiedy będziecie wspominać, jak to znowu zapałaliście się do czegoś, co nawet nie wyszło. czas pokaże, kto miał rację — ale póki co, lepiej trzymać kciuki i marzyć, bo przecież właśnie po to jesteśmy tutaj, nie? żeby czasem odpuścić sztywne schematy i dać się ponieść temu, co gra w naszych sercach. no chyba że komuś nie szkoda nerwów?Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽