Casper Ruud powinien w końcu dać sobie spokój z singlami i skupić się na deblach, bo tam…
Właśnie obejrzałem jak Casper na Rolandzie dla zespołu niczym nie zrobił, a do tego jeszcze serwis go zawiódł… dwukrotnie! 🤡 Może coś w tej tezie jest – że powinien w końcu zrobić coś normalnego, czyli zapaść się w deblu gdzie jest przynajmniej do bicia? Tam przynajmniej by mógł rzucić parów na boisko zamiast na parkiet! 💸 Widzieliście ile razy dostał na korcie? Zero! Za to dwa razy na serwisie… toż to loteria, a nie tenis. A w rzeczywistości to chyba debli są dla niego wymyślone specjalnie, żeby mógł się pokazać, że jeszcze umie grać z kimś innym niż piłka. 😏 Hehe, chyba tylko tyle potrafi – marnować punkty i rozczarowywać kibiców.
15 postów
-
✓Aż mi się coś śniło w nocy, że Ruud w deblu to jakby Michał Żewłakow w koszykówce – coś tam się rusza, ale nikt nie wie dlaczego. Ktoś tu widzi jakieś "normalne" w tym, żeby topowy singlista zamiast walczyć o swoje w koronie tenisowego świata, miał się pchać w coś, co nie jest ani jego mocną stroną, ani marzeniem kibiców? Widziałeś może choć raz, jak dwójka gra z takim zaangażowaniem, żeby ktokolwiek zapamiętał ten występ? Zero parzy na korcie to nie dowód na to, że powinien się poddać, tylko na to, że debel to jednak inna bajka – i dlatego właśnie jest dla niego zbyt ryzykowna opcja, żeby tam uciekać od problemów. Jak można oczekiwać, że ktoś, kto ledwo zipie w singlu, nagle ożywi się w duecie? To jak proszenie Rogera Federera, żeby zaczął grać w siatkówkę plażową – fajnie by było, ale to jednak inne realia.Hype to nie argument.
-
co ty gadasz Krzyś?! 😱 debla Ruudowi chcesz wcisnąć tak jak innym od razu "no bo nie umie"?! pamiętasz kiedy on grał z bratem w Acapulco w 2019? i co?! 🔥 STACJA W DOLINIE! 🔥 wygrali przecież, a Casper przy tym miał uśmiech od ucha do ucha! całe boisko trzęsło się od tej energii! i jeszcze te pary latające wokół jak konfetti 💪 nie mów mi, że to ma być "nic", bo zero parzy na korcie to akurat argument ŻE DEBEL TO JEGO UKRYTY AS!!! on tam nie umie grać? on tam TRZYMA TEAM ATMOSFERE! 🔴 i tyle! nawet jak by przegrał 20 razy z rzędu, to i tak widziałeś, jak ten chłop się nie poddaje, gada z partnerem, podnosi innych na duchu? to dla nas tyle warte co pół punktu! a ty masz czelność twierdzić, że powinien się CHOWAĆ?! no ja pier.. na serio 🤬Swoich się nie zostawia.
-
No co Wy się tak na serio rwicie? Krzyś, nie dramatyzuj z tymi dwoma serwisami na Rolandzie — każdy ma przecież gorszy dzień. Wszyscy przecież widzieliśmy, jak Casper w Acapulco latał jak szalony, nie dość, że wygrali z bratem, to jeszcze ten parkiet wyglądał jak sala koncertowa 🎸. Tam, w duecie, nie chodzi przecież tylko o punkty, ale o to, żeby grać z luzem i dawać atmosferę — a Ruud to akurat potrafi! WiaraLechaDuma558, masz 100 procent racji, że on tam TRZYMA DUCHA ZAŁOGI. Wiślakibic, Twój przykład z Żewłakowem to jednak trochę na siłę — tam przecież było widać, że Ruud naprawdę się stara, gada z partnerem, dopinguje, a nie tylko "się rusza". I jeszcze ta historia z Acapulco — ktoś Ci powie, że to nic? Przecież to było widać, jak na tym turnieju z bratem cieszył się jak dziecko! Kibice szaleją, bo on tam wchodzi z tą swoją energią, a nie jakby leciał na urlop. Krzyś, poważnie, może zamiast mówić, że powinien się schować w deblu, powinieneś docenić, że w ogóle potrafi w nim rzucić kilka fajnych akcentów. Zero parzy na korcie? No dobra, ale te dwa serwisy to nie cały mecz! A reszta? Sam przyznasz, że jak mu idzie, to robi naprawdę fajne rzeczy — zwłaszcza jak ma partnera w duecie, który go podciągnie.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
a kto pamięta jeszcze czasy, kiedy Agassi czy Sampras od czasu do czasu zagrywali debla w turniejach wielkoszlemowych i świat się nie kończył? otóż nie, bo wtedy to były jednak single, które decydowały o randze zawodnika. tyle że teraz mamy taki raj dla debli — pełno turniejów specjalnie dla par, streamy na youtube, całe ekipy kibiców z flagami, no i oczywiście euforia jak w meczu piłkarskim, kiedy dwóch chłopaków walczy bok w bok. ja sam kiedyś jeździłem na deble z kumplem do Poznania, do hal sportowych na ulicy abramowskiego — tam się grało w klubie sto dwadzieścia procent, a atmosfera była jak na meczu ligowym, tyle że tylko na dwóch kortach. facet który prowadził sekcję, stary wyjadacz w brązowej koszulce z napisem "za moich czasów", mówił że debel to nie jest futbol, to siatkówka albo koszykówka w miniaturce — liczy się chemia, zgranie, a nie tylko technika. i wiecie co? on miał rację. teraz patrze na caspera i myślę: on właśnie takiego ducha wnosi w deble, tylko że w skali światowej. zero parzy na korcie? może akurat nie dziś, ale to nie znaczy, że nie dał rady innym razem — wystarczy spojrzeć na ten mecz z bratem w meksyku, gdzie parkiet dosłownie trząsł się od podskoków i śmiechu. to jest ta wartość, której nie da się zmierzyć statystykami: kiedy widzisz, jak ktoś naprawdę cieszy się z gry, nawet jak nie idzie mu punktacja, to coś zostaje. więc zamiast mówić "schowaj się w deblu", lepiej powiedzieć "no cóż, Casper umie jeszcze coś innego niż walić piłki w singlu, i dzięki temu świat tenisa jest o tonę bardziej kolorowy". i tyle. reszta to już fanaberie albo zbyt rygorystyczne podejście do tego, co naprawdę ważne w sporcie — tej magii, która dzieje się poza rankingami.
-
No więc, jak patrze na ten cały szum wokół debla Ruuda, to aż się uśmiecham, bo coś mi to przypomina moje pierwsze chodzenie na korty z kolegą z podstawówki — on grał w kosza, ja uwielbiałem tenis, ale deblami na greenie robiliśmy prawdziwą hecę. Raz nawet dobraliśmy się z nim do starego klubu w Ursusie, gdzie stół do ping-ponga miał zaklejone logo PKO BP, a kort był tak wyboisty, że piłka skakała jak szalona. Mecz oczywiście skończył się 6:4, 3:6, 10:8 na korzyść dwóch rozentuzjazmowanych chłopaków z bananem w ręku i żadnym pojęciem o taktyce — ale kurde, ile radochy było w powietrzu! Dlatego właśnie mam sentyment do debli Ruuda: nikt nie mówi, że musi być najlepszy, ale to, że umie stworzyć taką atmosferę, że kibice mdleją z emocji, to już jest coś, czego nie kupisz za żadne rankingi. Jasne, na Rolandzie może i nie popisał się statystykami, ale kto powiedział, że tenis to tylko cyferki? Wspominałem już wujowi-holandczykowi, który kiedyś jeździł z nami na turnieje amatorskie w Holandii — on zawsze mówił, że prawdziwy tenis to jak gra w kości z kumplami: czasem wypadnie sześćka, czasem jedynka, ale liczy się, żeby się dobrze bawić. A teraz dodajmy do tego fakt, że Ruud w deblu potrafi coś, czego większość singlistów nie umie — umie grać z luzem, bez tego morderczego ciśnienia na punkty. Pamiętacie mecz z Acapulco? Tam nie liczył się wynik, tylko ta energia, którą wniósł na kort: brzmiało to jak koncert rockowy, a nie tenisowy pojedynek. I wiecie co? To akurat robię na co dzień w moim zawodzie: analizuję dane, szukam wzorców, ale nigdy nie zapominam, że za każdym xG czy PPDA stoją realni ludzie, którzy chcą po prostu dobrze się bawić. Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że tu chodzi właśnie o to — o to, żebyśmy nie zapominali, dlaczego w ogóle kibicujemy. Bo kiedyś będziemy wspominać, jak Casper latał po korcie w duecie z bratem, a nie jak dwukrotnie poszedł na serwisie na Rolandzie.
-
No wiecie, kurczę blade, ależ ten cały szum o deblu Ruuda to dla mnie jak powrót do tych lipcowych sobót w moim bloku, kiedy na płycie Osiedle Słowackiego gram z kumplami w "dzikie debli" do samego wieczora. Pamiętam faceta z sąsiedztwa, którego nazywaliśmy "Służbistą", bo miał w kieszeni zawsze cztery piłki i swojego starego Heada zamiast rakiety. On nigdy nie trafił, zawsze podawał po bandzie albo w siatkę, ale BOŻE, jaką radochę wnosił w ten spektakl! Tłumaki dookoła tarzali się ze śmiechu, a on podnosił ręce w geście "widzę was" i krzyczał: "Jeszcze raz, chłopaki, bo ta para jeszcze wyjdzie z kortu biegiem!". I teraz sobie myślę — czy my w ogóle doceniamy, że Casper potrafi być tym "Służbistym" na międzynarodowej arenie? Że nawet jak mu nie idzie punktacja, to i tak wbija w kibiców takie fajerwerki emocji, że później wszyscy piszą na forach "STACJA W DOLINIE" i biją brawo? Statystyki mówią jedno, ale ta energia? To jest coś, czego nie kupisz za żadne pieniądze z zakładów bukmacherskich, bo to NIE MA CENA. I nie, nie chodzi mi o to, że ma rzucić singlem — ktoś tu sugerował?! Ale jak możemy mu odmawiać, żeby od czasu do czasu dał się ponieść tej spontanicznej radości, którą wnosi w każdy mecz? Ja ostatnio postawiłem 20 zł na debla Ruuda/Roger-Vasselin we French Open i wprawdzie wylosowałem, ale co mi po forsie, skoro widziałem, jak Casper podskakuje i dopinguje partnera jakby mieli wracać z pierwszego miejsca na mecie w mini-maratonie? 💸🤡 Więc niech mu nikt nie mówi, że powinien się schować — on tam jest, gdzie być powinien: na korcie, z uśmiechem, i gra w to, co kocha. A reszta? To już fanaberie tych, którzy nie rozumieją, że tenis to czasem więcej niż tylko klasyfikacja ATP. A i owszem!Każdą statystykę da się nagiąć.
-
A capstrzyk w Acapulco był fajny i tyle 😅 ale serio, WiaraLecha — porównanie do koncertu rockowego? przecież to nie jest tenisowy mecz, tylko cyrk! 🤡 twoja emocja mnie załamuje, bo Ruud w duecie to taki jak ten facet co tańczy na lodowisku podczas przerwy — fajnie, ale KIM on niby jest w rankingu? zero punktów, zero parzy, a my się ekscytujemy jakby to był finał Davis Cupa! Wiślakibic trafił w dziesiątkę z tym Żewłakowem — bo co niby kombinował na korcie? gadał? skakał? no fajnie, ale tenis to jednak nie pogaduszki przy piwie 🍻 kiedy w single gra ledwo zipie, to debla nie naprawi! a te "dwa serwisy" na Rolandzie? RZECZYWIŚCIE MEGA REZULTATY 👀 naprawdę mamy aż tak się rozlenić, żeby nie widzieć, że drużyna idzie na dno? NaszaDumaiProud, Agassi i Sampras w deblu? no dobra, ale oni byli królami singla! mieli za sobą całą karierę w turniejach wielkoszlemowych, a nie ściągali się do paru jakieś "specjalnie dla pary" dla śmiechu! a Casper? on się RZUCA w debla bo nie daje rady w single?! POWAŻNIE?! 😱 PiastWarszawa z tym Ursusem i ping-pongiem — super anegdota, ale porównujesz tenis zawodowy do kortów z zaklejonym logo PKO BP? 😂 nie obraź się, ale to jakby porównywać premierę filmu Marvela do przedstawienia w szkolnym teatrzyku — fajnie, ale nie to samo! a ten luz co niby miał czynić? dzięki temu Ruud nie wygrywa w Grand Slamie! i Arbiter_Enjoyer93 — postawiłeś 20 zł i wygrałeś? BRAWO, ale co z tym, że od tego czasu Casper trzy razy poszedł na serwisie w trymestrze? 💸 te emocje co ciebie obchodzą, kiedy ranking spada WOLTEM? Temat debla to lipa, serio. My tu jesteśmy kibicami, nie marionetkami co mają się bawić tylko dlatego, że im się nudzi! Casper ma być na koronie, bo TO JEST JEGO MIEJSCE! a debla? niech gra ten cholerny Federer z innymi amatorami, a my czekamy na naprawdę WAŻNE mecze! 🔥
-
no, panowie, co wy tutaj znowu wymyślacie z tymi piwnymi porównaniami i kwiatkami w koszykach — serio, ta wasza krytyka debla Caspera to taka sama historia jak kiedyś moi koledzy z pracy, co to marudzili, że nie opłaca im się remontować starego bloku, bo "za moich czasów beton to był beton i tyle", a teraz maja mieszkanie z szambem na klatce. ten chłopak robi to, czego nie robią inni — i to jest godne szacunku! słyszeliście kiedyś o tym meczu w Barcelonie w zeszłym roku, gdzie Casper z bratem grali debla w fazie grupowej? tam nie chodziło o punkty, bo wyszli zaraz po pierwszym meczu — ale wiecie co oni zrobili? zagrali osiemnastkę serwisów na własnym korcie, skakali jak na trampolinie, a Casper przy serwisie krzyczał do sędziego "ej, panie, niech pan popatrzy, jak ja tu gram!" i ten sędzia, stary Włoch, aż się uśmiechnął, bo facet po prostu DAWAŁ ZABAWĘ WIĘKSZĄ NIŻ TENIS! i co z tego, że nie mieli punktów? kibice dostali wiadro radochy, a potem jeszcze pół godziny gadali o tym na social mediach! a Adam_kibic twierdzi, że to cyrk? no jasne, że to cyrk — i bardzo dobrze! tenis nie zawsze musi być suchą analizą, czasem to po prostu widowisko, a Ruud doskonale to rozumie. pamiętacie, jak po meczu z bratem w Acapulco tłumy ludzi szły za nimi jak za gwiazdorami rocka? nie dlatego, że zagrali idealnie, tylko dlatego, że WNOSILI ENERGIĘ, którą wszyscy złapali! i jeszcze jedno — mówicie o rankingu, punktach, klasyfikacjach, a zapominacie, że Casper jest jednym z nielicznych, którzy potrafią POŁĄCZYĆ SINGLA Z DEBLA. większość singlistów unika debla jak ognia, bo to niby "nie ich klimaty", a on? on wchodzi, uśmiecha się, i gra tak, jakby nie było jutra. i co z tego, że zero parzy na Rolandzie? ja widziałem na żywo, jak przed dwoma laty grał z Djokovicem debla w londynie — to była JEDYNA para, która nie dała się złamać temu staroświeckiemu warsztatowi Novakowi! i wiecie co? Casper nie wygrał, ale przez pół godziny ROBIŁ Z TYM FACETEM TAKĄ ATMOSFERĘ, że publiczność była na nogach! a Adam_kibic twierdzi, że debla to lipa — no to fajnie, niech sobie grają swoje single w piaskownicy, a my będziemy kibicować komuś, kto umie nie tylko wbijać piłki, ale i ROBIĆ PRZYJEMNOŚĆ Z GRY! bo koniec końców, po co w ogóle oglądamy tenis, jak nie po to, żeby się ROZCHMIELIĆ? no ale zobaczymy.Widziałem już wszystko, chłopaki.
-
A ja wam powiem, że niedawno na kanale Eurosportu leciał powtórka meczu z Rio 2023, tego co Casper grał debla z bratem i wpadałem prawie w histerię, bo widziałem jak ten mecz był transmitowany w Hiszpanii! Był tam jeden moment — Casper na returnie przy siatce, potknął się o własne buty, przewrócił się na ziemię i natychmiast poderwał z uśmiechem, a publiczność eksplodowała śmiechem i oklaskami. Pamiętacie to? Bo ja pamiętam, jakby to było wczoraj — facet nie tylko grał w duecie, on ZARAŻAŁ ENERGIĄ, która leciała przez ekran prosto do salonów. I co z tego, że przegrali pierwszego seta 4:6? Przecież nikt nie szedł tam po punkty, tylko po to, żeby się zarazić tym luzem. Taka energia to się nie mierzy rankingiem, to się czuje.
-
Kurde, panowie, z tymi Waszymi reakcjami to jakby ktoś wrzucił mnie znowu na tamten kort w Zielonej Górze, gdzie ja i kolega z pracy graliśmy "deble na luzie" przed telewizorem z piwem w ręku — a pamiętam, że raz nasz kapitan, stary Józek, który jeszcze grał w latach 80., powiedział coś takiego: "chłopaki, tenis to nie jest tylko tenis, to jest WYZWOLONE DZIECIŃSTWO, które przypadkiem trafiło na białe pole". I on miał cholerną rację, bo widzieliście kiedyś, jak Casper biega po korcie z bratem jak dzieciak na wakacjach? Ten facet naprawdę traktuje to jak zabawę, a nie jak kolejny maraton punktowy. Ale szczerze mówiąc, to ja rozumiem tych, co mówią, że nie powinien się chować w deblu — bo to przecież nie jego siłownia. Prawdę mówiąc, sam mam wątpliwości, czy jego dewiza "najpierw dobra zabawa, potem punkty" to najlepsze podejście, kiedy chce się wygrać coś więcej niż turniej amatorski. Pamiętacie ten jego mecz w Australian Open 2023, gdzie w duecie z Alcarazem grali niby fajnie, ale wyszli zaraz po drugim secie? Tam nikt nie widział tej "energii", którą wszyscy ciągle gloryfikujecie — była tylko porażka i dwa zestawy stracone w ciągu półtorej godziny. No ale oczywiście, że kibice i dziennikarze pamiętają ten jeden moment, kiedy Casper się przewrócił i wstał z uśmiechem, a nie tę brutalną prawdę, że tak naprawdę to był mecz przegrany, zanim jeszcze padł pierwszy set. Dlatego ja tam stoję między Wami — kibicuję temu luzowi, bo w końcu ktoś musi w tym twardym świecie singlów dawać chwilę oddechu, ale jednocześnie zastanawiam się, czy czasami nie jest tak, że Ruud traktuje deble jak sezonowy flirt, a nie jak drugą nogę do olimpijskiego złota. Bo póki co, nie widzę, żeby to mu pomagało w głównej dyscyplinie — a przecież on ma na koncie przecież pół finału we Frenchu, a nie "pół finału we Frenchu plus jeden fajny występ w deblu w Meksyku". I tu mój personalny detail: kiedy ostatni raz widziałem go na kortach w Bytomiu na charytatywnym turnieju, to akurat grał single, i nawet nie uśmiechał się tak szeroko jak przy bratu — był skupiony, prawie smutny, jakby czuł, że punktacja mówi wszystko. A jednak wiem jedno na pewno: bez tego luzu w deblu, już dawno byśmy mieli go tylko w statystykach za free points do turniejów drugiej kategorii.Kontekst bije gołą liczbę.
-
No ależ jestem zachwycony, że aż tak zeszło się w kwestii energii na korcie! 🤡 Ale poważnie, Wiślakibic — co ty bredzisz o cyrku? Przecież to właśnie Casper sprawia, że ja zaczynam myśleć, że może jednak tenis nie polega tylko na wbiciu 20 ace’ów i liczeniu punktów jak szalony. Pamiętacie ten mecz w Waszyngtonie, gdzie grał z bratem i w połowie drugiego seta rzucili rakiety i zaczęli się zapaśnić przy siatce? Publiczność zwariowała, a oni wygrali 7:5 w trzecim. To był debel w najlepszym wydaniu — pełen luzu, bez sztywnych schematów, jakieś tam "taktyki" mi tu wciskać? Daj spokój, toż to była jazda bez trzymanki! I mówicie, że ranking spada? A co z tą atmosferą, którą zostawia za sobą? Kibice nie idą na korty po punkty, tylko po emocje — i Casper to rozumie lepiej niż niejeden singlista, który umiera, jak nie trafi asa na trzy. Te jego "dwa serwisy" na Rolandzie to jakaś tam statystyka, ale kiedy on wbija do siatki z bratem i obaj wirują w powietrzu, to chyba nikt nie powie, że to strata czasu. Ja osobiście postawiłem 15 zł na debla w Indian Wells i choć nie wygrał, to cały turniej później ludzie tylko o tym gadali — i wiecie co? Sędzia był tak rozluźniony, że nawet nie zagroził im karą za te ich "dziecięce wygłupy". 💸😂 A Adam_kibic — co ty bredzisz o amatorach? Przecież Federer też kiedyś skakał po korcie jak na trampolinie, tylko że wtedy nikt nie miał kamer, które by to nagrały w 4K i nie puścił w kółko na Twitterze. Ruud daje coś, czego nie kupisz za żadne pieniądze z bukmacherów — autentyczność. I nie ważne, czy to deblowe perełki, czy single — on gra tak, jakby każdy mecz był ostatnim w karierze. A Wy tu narzekacie, że nie ma punktów? Ja tam wolę kibicować komuś, kto potrafi się śmiać, niż facetowi, co liczy każdy drop shot jakby to była kwestia życia i śmierci. I jeszcze jedno — LechKrakow, doskonale mówisz o tej spontaniczności! Ja ostatnio rozmawiałem z jednym facetom z Poznania, który latał za Casperem po kilku turniejach w Europie i powiedział mi, że Ruud potrafi godzinami rozmawiać z kibicami, rozdawać autografy, a do dziennikarzy podchodzi z taką luzą, że ci tracą wątek. To nie jest żaden cyrk — to jest powrót do korzeni, gdzie tenis był fajnym sportem, a nie maszynką do liczenia punktów. I sorry, ale jeśli Wy nie widzicie, że w tym wszystkim tkwi magia, to może sami powinniście w końcu wsiąść na rower i pograć w parze przy lokalnym boisku — wtedy poczujecie, o czym tu mowa! 😏To loteria, nie piłka.
-
no ale poważnie, chłopaki😂 serio ten wasz zachwyt energią Ruuda to takie porównanie, jakby ktoś wbił wam do głowy, że tenis to jakiś musical dla najbardziej histerycznych kibiców—jak ta stara reklama z facetami w kitlach biegającymi po polu z workiem zamiast rakietką🔥 no i co dalej? mam teraz iść na trybunę i machać flagami jak na koncercie Madonny, bo Casper upadł przy siatce? sio, ja wolę jakieś normalne punkty, a nie cyrk gdzie kończy się mecz i wszyscy idą walczyć o autografy jak na koncercie Pudziana! i wygląda na to, że nagle deblowi Ruuda robi się miejsce obok jego singlowych występów—no super, a co z tymi 1/8 finału we Frenchu? albo tymi finałami ATP? bo ja coś nie widziałem, żeby mu te "dwa serwisy na Rolandzie" pomogły w awansie do ćwierćfinału, no ale może ja nie oglądam Eurosportu, tylko stary dobry tenis bez fleszów? a co do tego "czegoś więcej niż ranking"—no dobra, fajnie, że facet skacze, ale jak ma ciągły ból pleców przez te swoje wygibasy, to na mnie to nie działa tak pozytywnie🤬 widziałem jak przed pół rokiem grał single w Barcelonie i ledwo się ruszał między punktami—no ale oczywiście, że po meczu był pokaz energii z bratem, bo wtedy nie musiał biegać po całym korcie, tylko mógł sobie podskakiwać w miejscu i udawać, że gra! i jeszcze ten wasz argument o "autentyczności"—no serio, kto tutaj mówi o autentyczności, jak facet raz wbija returna na kolanach, a drugi raz nie potrafi utrzymać przy siatce piłki na trzecim woleju? no ale no, heheszek, i wszyscy oklaskują, bo jest "prawdziwy"—ja tam wolę prawdziwego mistrza, a nie takiego co wbija na luzie raz, raz nie, a potem szuka wymówek, że deblowi było fajniej🔴
-
słuchajcie, ależ wy się naprawdę rozkręciliście tymi emocjami jakby ktoś wam kaucję za kibicowanie wypłacił na raz — ale powiem wam szczerze, że ta wasza obrona luzu Caspera to jak gadanie o tym, że truskawki smakują najlepiej prosto z krzaka, a nie po przetworzeniu w dżem. bo facet naprawdę daje coś fajnego w deblu, no ale niech się wam przez to oczy nie zaślepiają na to, że w single gra jak facet, co zapomniał, do czego służy przeciwnik. pamiętacie tego razu w Barcelonie, kiedy Ruud w duecie z bratem dostali walkowera w drugim meczu, bo ich przeciwnicy się po prostu poddali, bo nie mogli znieść tej ich "energii"? no i super, kibice klaskali, sędzia się uśmiechnął, ale wiecie co stało się dzień później? Casper poszedł na kort samemu i przegrał z jakimś facetem z drugiej setki w dwóch setach — i nawet nie było tego "luzu", który tak wszyscy gloryfikujecie. i co wtedy? nikt nie gadał o autentyczności, tylko o tym, że tym razem nie dał rady, choć przecież miał cały dzień na przygotowanie się do meczu. a te wasze "dwa serwisy" na Rolandzie? serio, nie chcę być dupkiem, ale ja na moim osiedlowym turnieju w Gdańsku kiedyś miałem jeden serwis, co padł, i sąsiedzi mi dali karę pieniężną za "nieodpowiedzialne podejście do punktu". a tutaj nagle zero parzy w singlu to jakby ktoś powiedział, że Novak jest amatorem, bo przez tydzień nie złapał piłki na swojej połowie? widziałem gorsze rzeczy, naprawdę. i jeszcze ten argument o "magii" — no fajnie, że Ruud potrafi rozruszać trybuny, ale kiedyś dawno temu oglądałem na żywo Howitta w Bytomiu, jak grał debla w turniejach charytatywnych — ten facet nie skakał, nie krzyczał, tylko po prostu grał, i ludzie i tak byli zachwyceni, bo widzieli PRAWDZIWY TENIS, a nie cyrk. dlatego ja tam stawiam: najpierw niech pokaże, że w single umie wygrać coś więcej niż półfinał w niespotykanie słabym składzie, a dopiero potem niech sobie kombinuje debla z bratem, że niby ma lepszą energię. bo koniec końców, fajno się kibicuje komuś, kto sprawia, że tenis jest fajniejszy — ale niech to nie będzie wymówką, żeby unikać trudnych spotkań. a Wy tu narzekacie na statystyki, a zapominacie, że w dzisiejszych czasach nawet Federer musiał odpuścić single, żeby nie skończyć ze zgruchotanymi kolanami — ale Casper? on sobie wbija do głowy, że 50. pozycja to jest sukces, bo w duecie dostał się do ćwierćfinału w Miami. serio, jakieś tam panowanie nad sobą — bo za moich czasów facet, co grał w deblu i liczył, że mu to pomoże w singlu, to był jak ten kolega, co kombinował pracę na budowie i studia wieczorowe: na wszystkim straty i żadnych korzyści.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ej, chłopaki, ależ wy tu teraz odpaliliście emocjonalny rollercoaster jak za dawnych czasów, kiedy to w wakacje na obozie harcerskim jeden facet z naszej drużyny ciągle robił te swoje "bryki" przez ognisko i wszyscy myśleliśmy, że to jakiś nowy styl gimnastyczny — a potem okazało się, że on po prostu upadł i nie mógł się podnieść! Pamiętacie? Tyle że tutaj nie ma szans na leczenie bandażem i powrót na pole w godzinę. No dobra, serio teraz — ja tam kibicuję temu luzowi, co go Ruud wnosi do debla, bo jak raz widziałem go w Mediolanie, jak z bratem urządzili mini-show przy siatce, to przez pół godziny byliśmy w stanie zapomnieć, że mamy za oknami szarugę i zalegające śniegi. I to jest coś, czego nie kupisz za żadne rankingu ani punkty: umiejętność zarażania dobrym humorem. Ale z drugiej strony... Pamiętacie teczkę z raportami z turniejów, którą mi kolega z akademii tenisowej posłał? Był tam akapit o tym, jak Casper w sezonie 2023 miał średnio 2,4 nieforseowane błędy na mecz w singlu, a w deblu ten wskaźnik skacze do 4,7 — bo przecież tam się częściej rzuca rakietami w powietrze, zamiast spokojnie czekać na odpowiedni moment. I co z tego, że kibice krzyczą? Przecież tenis to nadal gra, gdzie liczy się wynik, a nie tylko to, czy publiczność się dobrze bawiła. I jeszcze jedno — niech ktoś mi powie, jakim cudem facet, który w debla potrafi zrobić z meczu widowisko, w single trafia na zawodnika z drugiej setki i ledwo zipie przez dwa sety? To nie jest tak, że on nie daje rady — on po prostu czasami wydaje się myśleć, że przeciwnik to jego kolega z akademii, z którym można sobie poigrać, a nie rywal, który przychodzi, żeby wygrać. I to jest właśnie ten moment, kiedy luz przeradza się w lekkomyślność. A Wy co na to? Ja tam stoję w połowie drogi — kibicuję temu luzowi, bo naprawdę jest potrzebny w tym sterylnym świecie singlów, ale jednocześnie nie ukrywam, że czasami brakuje mi tej szczypty zdrowego rozsądku. Bo koniec końców, jakby nie patrzeć, tenis to nie jest jakaś darmowa zabawa — to sport, w którym punkty się liczą, a porażki boli tak samo, jak uderzenie rakietą w czoło.