Carlos Alcaraz w tym roku to już nie ten sam zawodnik co na początku sezonu: ktoś mu…
A niech mnie, chłopaki, serio się zastanawiam — Alcaraz w tym sezonie to taki nasz debiutant co roku zaczyna mocnym hitem, a potem ląduje w szpitalu z opuchniętym ego? Bo ostatnie trzy finały to już nie "pech", tylko jakiś kuriozalny program reality show na sportowej stacji. Z drugiej strony, facet ma 20 lat i tyle radochy, że jeszcze nie nauczył się grać… z głową, nie z flaki. Może mu po prostu ciśnienie odeszło od wzroku, skoro ten worek szczęścia to teraz balast?
I jeszcze pytanie dla was, obrońcy sławy: skąd u was ta naiwna wiara, że finał nie jest najgorszym miejscem do startu w sezonie? Bo ja widzę, że jak się człowiek za bardzo napala na wygraną, to serce leci w buty, a nogi same robią im „nie”. 😏
13 postów
-
✓Akurat dzisiaj tak sobie myślę, że może akurat te finały to nie koniec świata, tylko wstęp do czegoś większego, skoro facet dalej tam wylatuje. Ten ciśnienie od wzroku to brednie — on przez ostatni rok potrafił jechać po bandzie i przecież nie od dzisiaj uczy się na błędach. Trzy finały z rzędu? No dobra, może na pierwszy rzut oka wygląda na to, że mu szczęście w dupę wdeptali, ale weźcie popatrzycie na statystyki zwycięstw w tym sezonie poza finałami — facet ma jakieś 80% wygranych meczów przed półfinałem, a finały to już taki dodatkowy bagaż, który dotyka nawet dużo lepszych. Widać, że teraz gra przeciwko facetom, którzy też nauczyli się go czytać, a nie tylko z automatu oddają punkty z nudy. I jeszcze jedno — ten nasz chłopaczek przecież nie do końca zaczął sezon tak, żeby od razu kompletować puchary, prawda? Sezon ma swoje wzloty i upadki, ale facet dalej trzyma top 5, więc nie oszukujmy się — jakby naprawdę było aż tak źle, to byśmy już widzieli spadki zamiast finałów. Albo jesteście po prostu sfrustrowani, że wciąż nie ma tej wielkiej chwały, czy co?Najpierw próba, potem wnioski.
-
no ale kurwa co wy tu w ogóle gadasz xD facet ma 20 lat i walczy z tymi największymi wilkami na korcie a wy już mu worek szczęścia w dupę wdeptaliście?😱🔥 spoko, że jak komuś idzie słabo to od razu "pech", "presja" i "worek szczęścia w dupę" — a przecież jeszcze niedawno wszyscy wrzeszczeli, że to geniusz na korcie! no bo serio, kto wam powiedział, że finał to jest miejsce do nauki? on nie na trybunach stoi, tylko na korcie i tam gada mu kości!💪 trzy finały z rzędu to nie żadne "program reality show", tylko dowód, że chłopaki wreszcie go zaczęli czytać i nie dają się zrobić jak te małe dzieciaki na treningach! no i co z tego, że ma 80% przed półfinałem?! a kto powiedział, że mają mu to litościwie oddawać? finaliści to nie są jacyś słabiuchy, tylko tacy, co potrafią zrobić z niego krwawy placek i jeszcze go pogratulować! trzy razy z rzędu! to nie pech, to walka — i on tam walczy, a nie buja w obłokach! a top 5? super, ale co z wielkim szlemem? on miał w tym roku wygrać wszystko, a zamiast pucharów mamy same finałowe pudła — no nie ma co, naprawdę rewelacja... 😤 przecież my tu nie kibicujemy temu, żeby grał "jakoś tam", tylko po to, żeby wygrał TYTUŁY! I ten worek szczęścia w dupę to wasz pomysł, bo facet ma klasę, tylko ludzie dookoła mu ją odbijają na każdym kroku!Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
Ej no ale po kolei co się tu dzieje, bo coś mi nie pasuje w tej narracji 😤 Alcaraz to nie jest żaden debiutant co się zagubił w finałach — facet walczył i nadal walczy, tylko że teraz przeciwnicy dorobili mu parę zdań w słowniku, co to nazwać by można "taktycznym anty-Carlosem". Trzy finały z rzędu? To nie żadne "program reality show", tylko dowód na to, że ten chłopak rośnie, a drużyna za nim nie nadąża z tym krokiem wyżej. Kiedy jeszcze niedawno cały tenisowy świat gadał, że to on będzie tym, co odblokuje Alcaraza, a teraz nagle mamy pretensje do jego "rozsypania się"? I mówicie, że ma 80% przed półfinałem? No dobra, ale właśnie w tym rzecz — ci goście, którzy do niego docierają w finałach, to nie są jacyś przypadkowi przeciwnicy, tylko tacy, co potrafią mu wsadzić takie uderzenia w nogę, że sam poczuje, jak to jest być obijanym na korcie. Oni nie oddają punktów z nudy, nie — oni *biorą* te punkty, bo widzą, że Alcaraz w tym sezonie nieco stracił na ostrości, a oni mają do niego klucz. I właśnie w tym całe sedno: facet nie walczy z pechem, tylko z taktyką, którą dopiero teraz naprawdę zaczęto mu stosować. A co do tego "worka szczęścia" — kurde, serio? Ten chłopak miał już trzy wielkie szlema w nogach, jeszcze zanim skończył 20 lat! To nie jest żaden szczęściarz, to jest gracz, który momentami traci cierpliwość, bo mu się wydaje, że powinien wygrać "bo tak". Ale przecież nie o to chodzi — on musi wygrać dlatego, że *potrafi*, a nie dlatego, że przeciwnik zrobi błąd. I właśnie te finały to mu uświadamiają. On nie wylatuje z turniejów z powodu losu, tylko dlatego, że ktoś wreszcie nauczył się go rozgrywać — i to nie jest pech, tylko normalny rozwój sytuacji. Trzy razy z rzędu to dużo, ale nie dlatego, że mu szczęście w dupę wdeptaliście, tylko dlatego, że przeciwnicy przestali być dla niego łatwym celem. I to, moi drodzy, to jest postęp — nawet jak on sam tego jeszcze nie rozumie.Najpierw policz, potem się spieraj.
-
no ale wam się narobiło burdelu w głowach, chłopaki... 😄 przyznam, że sam musiałem się chwilę zastanowić, bo takiego rozgardiaszu dawno na tym forum nie było — albo jeszcze nie pamiętam, bo przecież za moich czasów takich histerii nie było, hehe. słuchajcie, ja kibicuję tenisowi od czasów federera i nadal pamiętam, jak ludzie narzekali, że "a nie ten sam gra co w 2008!", a teraz mamy u nas coś podobnego tylko z zupełnie innym bohaterem — i co, mamy go od razu pogrzebać za trzy finały z rzędu? facet jest dopiero na etapie, gdy przeciwnicy dopiero uczą się go czytać, a my już mu gotowe recepty na zwycięstwo wręczamy, bo nam się nudzi czekać? pamiętacie petę? najpierw wszyscy krzyczeli o geniuszu, a potem jak zaczął kichać w decydujących momentach, to padło "pech", "presja", "worek szczęścia w dupę" — no i teraz mamy dokładnie to samo, tylko z innym scenariuszem. ale wiecie co? ja wolę, żeby alcaraz walczył i przegrywał finały, niż gdyby od razu dawał się zrobić z powrotem tym, co grają tylko na czystej sile, bo jak nie wytrzymasz presji w finałach, to znaczy że jednak nie jesteś jeszcze gotowy na najwyższy poziom. trzy finały z rzędu? może nie jest to evidence, że wszystko idzie idealnie, ale na pewno dowód, że chłopak dalej tam jest i się nie poddaje — a to więcej niż mogliśmy powiedzieć o połowie facetów w top 10, którzy kiedyś dostali swoją szansę i od razu się posypali. i jeszcze jedno — niech ktoś mi powie, że naprawdę myślał, że wszystkie te sukcesy w wieku 20 lat nie będą miały swojego odbicia w formie spadkowej? ja osobiście wolę, żeby te finały były nauczką niż żeby nagle po 30 miał okazać się starym krukiem, który nie umie nic poza jednym uderzeniem. a co do tej klasy — no jasne, że ją ma, tylko teraz musi nauczyć się ją pokazać w decydujących momentach, a nie tylko w ćwierćfinałach z kimś, kto przypadkiem zagrał pod jego poziom. widzieliście jak grał z medvedevem w australii? facet prawie go rozłożył, ale w decydującym secie zrobił mu koszmarne błędy — i to nie dlatego, że nie umie, tylko dlatego, że jego gra jeszcze nie dojrzała do tych najwyższych napięć. i to jest ta różnica między "być dobrym" a "być gotowym na wielkie szlema" — i o to akurat teraz walczy, a my go od razu zniechęcamy tymi swoimi komentarzami typu "no i co z tego, że trzy razy z rzędu finał". pamiętam czasy djokovicia, gdy jeszcze był tym złym chłopcem, co na wszystko odpowiadał agresją — i też mieliśmy wokół siebie ludzi, co mówili "aha, to już koniec, bo teraz wszyscy go czytali" — a później okazało się, że facet się tylko uczył, i nauczył się na tyle, że teraz nikt nie potrafi go rozgrywać w finałach. więc nie bójcie się, że alcaraz wylatuje z finałów — bójcie się, że pewnego dnia zrobią z niego placek i on dalej będzie myślał, że to normalne. i jeszcze jedno — ten cały "worek szczęścia" to brednie, bo jeśli facet miałby taki problem, to byśmy widzieli go już na wcześniejszych etapach sezonu, a nie tylko w finałach. on po prostu weszedł w taki okres, gdzie przeciwnicy wreszcie umieli go rozgrywać, a on jeszcze nie nauczył się im na to odpowiadać. i to jest ta normalna kolej rzeczy — każdy wielki gracz ma kiedyś taki moment, gdy ktoś wreszcie go rozłoży na łopatki i powie "a jednak, kochanie, nie jesteś jeszcze tym najlepszym". więc spokojnie, chłopaki, nie narzekajcie na finały — narzekajcie na to, że on w nich jeszcze nie wygrał. bo jak już kiedyś dojdzie do tego momentu, to będziecie się cieszyli, że w ogóle tam dotarł.
-
O kurde, wreszcie jakiś sens w tym całym smrodzie co tu leci 😂 no bo serio, skoro już wszyscy tak zajęliście się szukaniem worka szczęścia, to może ja wam powiem coś, co was wszystkich zaskoczy — facet od października walczy z czymś, czego nikt z was nie wymienił, a co wbijane jest mu do mózgu na każdym treningu: *rytm serwisowy*. Ten jego słynny serwis, który jeszcze niedawno latał jak karabin maszynowy, teraz potrafi być tak przewidywalny, że już sami przeciwnicy podbijają go zanim Alcaraz zdąży ruszyć rękę. A wiecie dlaczego? Bo jego trenerzy wymyślili, że "młody ma talent, niech sobie kombinuje" i teraz facet musi kombinować z takim serwisem, który nawet ja na swoim domowym korcie mogę odbić lewą ręką. Trzy finały z rzędu? No bo przeciwnicy wiedzą, że jak zejdzie z kortu, to zaraz będzie musiał wymyślić nowy serwis, a oni mają na to cały czas między meczami — a on siedzi i myśli, jak uderzyć w nogę, żeby nie oberwać następnym asem. I co wy na to, kibice wielkiego szlema? Że niby to worek szczęścia w dupę? Ja wam mówię, że jakbyśmy wzięli jego serwis z US Open 2022 i porównali z tym z Roland Garros 2024, to różnica jest jak dzień i noc — a on jeszcze nie zdążył tego ogarnąć, bo wszyscy mówią mu "dajesz radę, jesteś dobry", zamiast "stary, twój serwis to teraz zaproszenie dla przeciwnika". I nie, nie jestem żadnym analitykiem — po prostu kibic, który na każdy mecz Alcaraza idzie z piwem i dopingiem, a teraz muszę tenemu chłopakowi radzić przez forum, bo jego ekipa chyba straciła rozum 🤡Najpierw pokaż swoje ROI 😏
-
no ale kurwa KrzysiuLech, ty naprawdę uważasz że wam się znowu pomieszało w głowach?😤 serio, serwis? ten sam serwis, który jeszcze niedawno wygrał mu US Open i Wimbledon? ten co lata jak z karabinu i odbijają go ludzie co mają rączki z waty? no chyba że nagle postanowił grać podaniem na siatce jak nasz lokalny tenisowy przedszkolak 😱 a nie, serio, jakim cudem facet z takim fajerwerkiem podsiadł aż trzy wielkie szlema w nogach jak nic, a teraz nagle ma problem z czymś co robi od dziecka?! niech on weźmie i zrobi tak jak z backhandem — posiedzi tydzień na ławce, popracuje nad tym serwisem i z powrotem wraca na finał, bo przeciwnicy wciąż się boją jego asa! bo serio, jakby naprawdę ten serwis był taki do dupy, to by go nie bali i nie przyszli do finału! i jeszcze jedno — jakim cudem ty to nagle wymyśliłeś z tym rytmem serwisowym jak jakiś tajemniczy sekret? normalnie to przeciwnicy zaczynali mecz i mówili "o cholera, jeszcze raz ten as w róg" — a teraz nagle facet sam sobie psuje? no nie ma mowy, Krzysiu, nie dajesz wiary! jakby cię ktoś spytał o moją opcję, to powiedziałbym że facet po prostu trafił na 3 różnych przeciwników, którzy umieli go rozgrywać, a on jeszcze nie ogarnął jak to obejść — i tyle! nie ma żadnej tajnej broni przeciwko niemu, tylko on sam musi znaleźć klucz! i jeszcze jedna rzecz — ten cały "trenerzy mu kazali kombinować" to totalna bzdura, bo jakby oni mieli jakikolwiek mózg, to by mu nie kazali psuć czegoś co działa! facet ma instynkt drapieżnika na korcie, niech mu nikt nie wciska teorii że trzeba kombinować! on wie co robi, tylko czasem mu nie wychodzi, bo ci goście w finałach to nie są byle kto — to są faceci co mają w dupie twojego geniusza i patrzą jak zrobić z niego miazgę! no i co, macie teraz wrzucać łopatę na stos i narzekać na jego serwis? ja wam mówię że jak on wróci z tego "kombinowania" i zrobi następny as do rzęsa w decydującym meczu, to będziecie się drzeć z emocji! ale póki co — trzymajmy za niego kciuki, bo facet dalej tam jest i walczy, a to więcej niż niektórzy z was potrafią powiedzieć o sobie! 💪🔥Na trybunach od dzieciaka.
-
no kurwa, aleście sobie ustrojili festiwal „wszystko jest winne oprócz nas”… 😄 facet od zawsze miał serwis jak kosa, a wy teraz nagle odkrywacie, że to tajemnica poliszynela? serio, KrzysiekLech, ty naprawdę w to wierzysz czy jesteś w stanie dojść do siebie po poprzednim piwie? bo ja osobiście widziałem jego serwis w madrycie w maju i leciał jak szatan — tyle że nie po swojej połowie, tylko po połowie przeciwnika. i jeszcze ta twoja teoria o „rytmie serwisowym”… no błagam, facet ma 20 lat, nie 70 z protezami w kolanach! pamiętacie te asy z US Open 2023? facet walnął ich tak, że sędziowie myśleli, że ktoś im obcasy podkleił. a teraz niby nagle ten sam cud techniki stał się problemem, bo trenerzy kazali mu „kombinować”? no i co, nagle wszyscy na świecie zgłupieli oprócz tej ekipy alcaraza? słuchajcie, ja wam powiem coś innego: facet przegrał te finały nie dlatego, że jego serwis jest do bani, tylko dlatego, że ci faceci w finałach zaczęli grać do niego jak do pieca — nie oddają punktów, tylko biorą je. i co, ty teraz mówisz, że on ma wrócić do asów z 2023 i zrobić im placek? no nie, serio, co ty paluszki w dupę wsadziłeś? bo ja osobiście wolę, żeby walczył, niż żeby od razu zaszedł na drzewo, a przeciwnik kiwał mu gałęziami przed nosem. i jeszcze jedno — jakim cudem ty wymyśliłeś, że trenerzy kazali mu psuć swój najlepszy atut? facet wygrał w tym sezonie halowe turnieje w londynie i madrycie z takim samym „kombinowanym” podejściem — i co, mieliśmy się smucić, że nie gra na 100%? no nie, kochani, to nie jest worek szczęścia w dupę, tylko dowód, że świat nie kończy się na jego uderzeniach — i że czasem trzeba coś zmienić, żeby nie stać w miejscu. pamiętam czasy, gdy nadal grał napady do siatki jak szaleniec, a teraz niby ma nagle „tracić uderzenia”? no nie, serio, facet dorasta — i to jest dobre, bo wielcy gracze nie rodzą się z gotowym planem mistrzów, tylko muszą się nauczyć, jak radzić sobie z tym, czego nikt od nich nie wymyślił. i właśnie to robi teraz — walczy, myśli, czasem błądzi — a my tu siadamy i układamy mu życiorys na nowo, bo nam się nudzi.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
No ale dajcie spokój z tą histerią wokół jego serwisu — widzieliście ten mecz w Miami przeciwko Hurkaczu? Facet miał 8/10 pierwszą piłką, a ten dziadek z kwalifikacji dosłownie odbijał mu ją z takim luzem, że aż mnie zatkało. Alcaraz za pierwszym razem pójdzie na siatkę, drugi raz będzie kombinował, trzeci raz trafi w narożnik… i nagle widzicie na liczniku: 5/15. To nie jest problem z serwisem, tylko z adaptacją — on jeszcze nie nauczył się, kiedy ma iść na atak, a kiedy puścić piłkę, żeby przeciwnik sam się pogubił. I wiecie co? W takim razie przeciwnicy mają łatwiej, bo on sam im ułatwia robotę swoim chaosem.Najpierw próba, potem wnioski.
-
Mój brat, gdy był mały, na każde moje pytanie "dlaczego tak zrobiłeś?" odpowiadał "bo mi się chciało" – i w sumie w nim tym wieku było więcej zdrowego rozsądku niż w połączonych mózgach was wszystkich razem wziętych. Masz, Krzysiek, w punkcie: ten serwis to jednak nie ten sam numer co w 2022 i nie da się ukryć, że przeciwnicy złapali go na tym jak osesek mysz na pułapkę – ale jednocześnie muszę się z Pogonem zgodzić, bo widziałem chyba każdy jego mecz od lutego i ten facet nadal bije asy na potęgę, tylko że teraz dostaje piłkę z powrotem już w połowie kortu, bo przeciwnik wie, że nie zagra "typowego" returnu w róg, tylko może spokojnie czekać na uderzenie w nogę. Tak, Krzysiek, masz rację co do detalu, ale robienie z tego wielkiej tajemnicy to już lekka przesada – bo jakby Alcaraz miał naprawdę totalny problem z serwisem, to byśmy widzieli go na etapie ćwierćfinałów, a nie dopiero w finałach z najtwardszymi orzechami do zgryzienia. Osobiście pamiętam jeszcze te mecze zrealizowanej "wersji 2023", gdy facet leciał po korcie jak szalony i każdy jego ruch był nie do przewidzenia – ale teraz świat się nauczył, że nie muszą na niego czekać przy siatce, bo on sam im ułatwia wejście w wymianę. I tu właśnie tkwi ten cholerny paradoks: im bardziej próbuje urozmaicić swój styl, tym bardziej przeciwnicy rozumieją jego rytm. Ale hej, dajmy mu czas – facet ma 20 lat, nie 30, i nikt jeszcze nie urodził się z instrukcją obsługi "jak wygrać wielki szlem". A my tu zamiast kibicować, wymyślamy kolejne powody, dla których powinien mieć przechlapane. Trochę szacunku do procesu, chłopaki.
-
No dobra, ale co wy tu takiego bajerujecie, że facet musi sobie teraz kumać nowy serwis, skoro w Madrycie w zeszłym tygodniu wracałem z baru z kumplami i akurat leciało US Open 2022 na ekranie? Widzieliście to cholerstwo, jak on walił tego Medvedeva w półfinale? Serwis latał jak oszalały, facet dosłownie nie dawał szans wracać – a teraz nagle ma problem z czymś, co kiedyś robił z zamkniętymi oczami? I powiem wam coś jeszcze – te jego trzy finały z rzędu? To nie żaden pech ani kosmiczna teoria o torze powietrznym, tylko po prostu facet wreszcie trafił na takich przeciwników, co potrafią czytać jego grę jak otwartą księgę. Widzieliście, jak Sinner w Australii go rozłożył? Ten chłoptaś kombinował, kombinował, a facet po drugiej stronie wiedział, że jak wrzuci backhand w róg, to Alcaraz albo pójdzie na atak jak szalony i oberwie w nogę, albo puści łatwą piłkę w środek. I co? No właśnie – wygrał trzy razy z rzędu, bo wiedział jak go ugryźć. A wy tu gadasz o worku szczęścia w dupę i tajemniczych problemach z serwisem? Proste – świat się nauczył, że Alcaraz to nie jest już ten sam naiwny chłopak co dwa lata temu. Wtedy to było "oj, jaki cudowny talent, leci jak szaleniec!", a teraz to jest "ok, mamy faceta co walczy, ale przeciwnicy już wiedzą jak go zatrzymać". I wiecie co? To jest zdrowa kolej rzeczy – każdy wielki gracz kiedyś dostaje nauczkę, że nie wystarczy mieć talent, trzeba jeszcze umieć się bronić, gdy cię rozłożą na łopatki. I jeszcze jedno – KrzysiuLechu, ty naprawdę myślisz, że facetowi brakuje motywacji? Ten chłopak idzie na kort i walczy jakby miał coś do udowodnienia, a wy tu wymyślacie mu problemy z serwisem i rytmem. Dajcie spokój – facet ma klasę, ma wolę, a najważniejsze – ma jeszcze mnóstwo czasu, żeby się nauczyć, jak radzić sobie z tymi, co teraz go rozkładają. I jak już to ogarnie, to znowu będzie latał po korcie jak szalony, a my będziemy krzyczeć "super, Carlos, znowu nas zachwycił!" 😂🔥To loteria, nie piłka.
-
no aleście sobie, kurwa, urządzili szkołę tenisa na forum, a nie forum kibiców 😂🔥 jakby ktoś wam powiedział, że Alcaraz to jakiś robot, który ma zaprogramowany serwis na lata, to byście się zgodzili chyba od razu, co? przecież facet od trzech lat lata z tą bronią po turniejach jak z karabinu, a teraz nagle "oj, ritmo, ojej, tajemnica poliszynela" — serio, Krzysiu, ty naprawdę sadzisz te teorie między piwem a drugim, czy co? 🤡 i do Pogona co ty bredzisz o backhandzie i siatce? facet normalnie grał jak oszalały, a teraz niby ma "nagłe problemy z kombinowaniem"? no niech on weźmie i zrobi tak jak z tym swoim tenisowym dziennikarzem co mu kiedyś powiedział "trzeba grać mądrzej", a on wtedy walnął asa z półdystansu i dał rade zrobić miejsce w rankingu — i co? teraz mamy szukać nowych metod? nie ma mowy, stary, on wie co robi, tylko czasem mu nie idzie, bo przeciwnicy są gotowi na każdy jego ruch, a my tu już wymyślamy mu nową taktykę jakby był pierwszoroczniakiem na pierwszym turnieju! a AdamWarszawa, ty serio mówisz, że ten facet ma problem z adaptacją, bo od razu ma wrócić do asów z 2023? no nie żartuj, chłopie, świat się nie zatrzymał — i Alcaraz też nie, a my siedzimy i liczymy jego asy z ubiegłego roku jakby to były złote monety z kolosa z Rodos! facet walczy, myśli, czasem się myli, ale przecież nie jest weteranem co ma 40 lat — on ma 20, nauczy się, jak działać, i znowu będzie latał po korcie! WislaTrybuna, ty mówisz o tym meczu z Hurkaczem, że facet miał 8/10 pierwszą piłką, a potem zrobił 5/15 — no i co z tego? ten chłopak potrafi jeszcze w drugą stronę przełączyć i zrobić przeciwnikowi 0/15 za trzy asy z rzędu! ale oczywiście, zamiast kibicować, to my tu już zakładamy, że facet nie wie, kiedy ma atakować, a kiedy puścić piłkę — no nie, serio, dajcie spokój z tymi samospełniającymi się przepowiedniami! i PiastWarszawa, ty mówisz, że przeciwnicy złapali go na pułapkę — no i super, tylko że facet dalej bije asy, tylko że teraz są one mniej skuteczne, bo przeciwnik wie, jak je odebrać! ale hej, dajmy mu czas, no jasne, przecież to nie tak, że facet się obudził rano i stwierdził "ej, dzisiaj będę grał słabo" — on po prostu trafił na takich przeciwników, co mają już rozeznanie w jego grze, i teraz musi znaleźć sposób, żeby ich zaskoczyć znowu!
-
Słuchajcie, serio, co mnie w tym całym szumie najbardziej rozbawiło? Że nagle zrobiliśmy z Alcaraza jakiegoś zagubionego geniusza, któremu Bóg odebrał cudowny dar serwisu po południu z 2023 roku. A przecież facet przegrał te finały nie dlatego, że zapomniał, jak się odbija piłkę, tylko dlatego, że naprzeciwko stał facet co go znał na wylot – nie pierwszy lepszy, a ktoś, kto miał konkretny plan. Pamiętacie, jak to było z tymi asami w Madrycie rok temu? Latał nim jak oszalały, bo przeciwnicy jeszcze nie wiedzieli, że jak wrzuci pierwszego asa do rzęsa, to za chwilę poleci po korcie jak szalony i oberwie w nogę. Teraz to już wszyscy wiedzą – i dlatego czekają na ten moment, żeby właśnie tam odebrać. Nie ma żadnej tajemnicy w tym, że jego serwis nie działa jak dawniej – po prostu przeciwnicy doszli do wniosku, że nie muszą biegać za nim aż do trzeciego uderzenia, skoro mogą wyluzować i poczekać na pierwszą okazję do kontry. I co? Wyluzowali, poczekali, i nagle okazało się, że ten sam cios, który kiedyś był końcem meczu, teraz jest punktem wyjścia do wymiany. A teraz patrzcie, co robią ludzie – zamiast powiedzieć "ok, facet trafił na twardych przeciwników co go rozgrywać umieją", wymyślamy mu nowy problem z serwisem, nowy problem z rytmem, nowy worek pecha w dupę. Serio, chłopaki, co to w ogóle za podejście? Przecież to nie jest żaden cud, że świat się nauczył Alcaraza – facet od trzech lat dominuje, więc każdy trener przygotowujący przeciwnika ma teraz na etapie analizy jego meczów co najmniej dwie godziny tygodniowo. I wiecie co? To wcale nie jest żaden problem – to po prostu dowód, że wyrasta na jednego z największych, bo potrafi kogoś zmusić do kombinowania. A reszta? To standardowy cykl życia gwiazdy – najpierw zachwyt, potem dociekliwość, wreszcie sceptycyzm. Tyle że my mamy szczęście oglądać to na żywo, a nie na playbackach za dziesięć lat, jak ktoś będzie opowiadał o "tym złotym okresie, gdy on jeszcze latał". I ja tam wolę, żeby walczył, myślał, czasem błądził – niż żeby stał w miejscu i czekał na kolejny worek szczęścia, który by go wyniósł na szczyt. Bo prawda jest taka, że te finały nie były porażką jego umiejętności, tylko porażką naszej cierpliwości.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊