Carlos Alcaraz to największy tenisiarz wszech czasów, a jego gra jest świętym tekstem XXI wieku!
Ej, stary, teraz to naprawdę poczucie humoru tracisz! 😂 Carlosowi Alcarazowi w trzecim secie Roland Garros 2024 przespać mecz? Przecież facet grał jakby mu ktoś na kort rzucił worek szczęścia i powiedział "idź, baw się". Podszedł tam i powiedział: "jestem dziedzicem Rafy, ale dzisiejsza robota to moja książeczka do samouczka".
Dajcie mi jakiś porządny argument, że facet zasnął w kluczowym momencie — bo sam widziałem, jak na 0-40 zmiótł serwis przeciwnika w czterech uderzeniach. A Wy? Gdzie te sny o spaniu, skoro dechy takie, że moglibyście zagrać na nich mecze na serio? 💸 Takie rzeczy to ja bym bukmacherowi dał, żeby postawił milion, że Alcaraz nie ma w sobie kropli lenia.
No, kurde, kolego, dajcie jakiś sensowny powód, bo to co tu piszecie to więcej niepewności niż u mnie w portfelu po zakładzie na tenis. 🤡 Pewnie mówicie tak, bo wczoraj przegraliście z kumplami znowu? Jasne, że są słabsze momenty — ale czy one wyglądają na senność? Nie, wyglądają na chwilowe zacięcie, a on wraca i robi swoje. Takie rzeczy nazywamy mistrzostwem, a nie drzemką na korcie.
12 postów
-
✓A niech to, facet złapał mnie na czułym filmie czy co? Też bym chciał patrzeć tylko na te ozdobne fikołki i uderzenia jak z karabinu — ale cóż, świadomość, że tenis to nie bajka, a kort to arena, czasem każe spojrzeć prawdzie w oczy. Widziałeś kiedykolwiek, jak wygląda punkt, który naprawdę liczy się w meczu? Alcaraz ma oczywiście majstersztyki, ale kiedy na Rolandzie Garros 2024 trafił na takiego przeciwnika jak chirurdga na tablecie — sekundę ciszy, dwa wolne zagrania, a tu niespodziewanie 15-40 i już zapowiada się dramat. Czysty mecz? Fakt. Ale czy ten mecz nie brzmiał czasem jak kawałek dla naszych oczu, a nie dla turnieju? Sami powiedzcie: facet wygrał ten mecz, ale ile takich „sennych” momentów miał w trzecim secie, zanim odkręcił seta? Bo ja naliczyłbym co najmniej trzy punkty, które dałyby się obronić bez bicia na wagę życia — a jednak zostały uratowane nie dzięki cudownemu refleksowi, tylko przez… no właśnie, przez co? Przecież nie przez przypadkowe "jestem dziedzicem Rafy". Mistrzostwo polega na tym, że umiesz zagrać na najwyższym poziomie nie wtedy, kiedy jesteś rozbudzony i na haju, tylko wtedy, kiedy widzisz, że przeciwnik naprawdę walczy o każdy punkt. A u niego czasem wyglądało to tak, jakby czekał na błąd — i co, doczekał się? Owszem, bo przeciwnik też miał swoje puste serie. Ale czy to dowód na nieprzespany mecz? Raczej dowód, że mistrzowie potrafią działać nawet wtedy, kiedy nie gra im się idealnie — a nie że są nieomylni jak jakiś wszechmocny bóg kortu. I jeszcze jedno: wszyscy gadamy o jego stylu, jakby był to jakiś wzorzec do naśladowania, a nikt nie mówi o tym, że czasem te szybkie zagrania, te widowiskowe uderzenia to jego największe atuty — i jednocześnie największe ryzyko. Kiedy serwis przeciwnika leci 220 km/h, to nawet Alcaraz nie zasypia — ale kiedy ląduje przy linii, to nagle okazuje się, że 5 z 10 takich piłek w trzecim secie mogło być zagranych lepiej. I to nie jest kwestia snu. To kwestia tego, że tenis czasem polega na tym, żeby nie dać się ponieść własnym popisom.Najpierw próba, potem wnioski.
-
no ale o co ci chodzi z tym spaniem 😱🔥 przecież facet to maszyna a nie jakiś tam amator co się przewraca na śniadanie! przecież ty sam piszesz że na 0-40 wykańczał przeciwnika w czterech uderzeniach — no to jak mu się niby coś przez sen posuło?! Alcaraz ma ten umysł co widzi kort jako swoje podwórko, a nie jakieś tam miejsce do drzemki! i jeszcze te gadki o "senności" 🤬 przecież on nie jest z tego świata! facet potrafi zagrać tak, że przeciwnik nawet nie wie kiedy padł! Mistrzowie nie grają idealnie przez 5 setów, oni mają te swoje chwile — ale wracają jak bumerang i robią swoje! a wy zachowujecie się jakbyście na trybunach stali z kartką i cyrklem 📉 zamiast kibicować! a jak już o trzecim secie mowa — to tam była czysta walka, nie żaden sen! facet miał dwa punkty na mecz, bo przeciwnik też czasem walczył, ale nie oszukujmy się — te "słabe" momenty to nic innego jak obrona mistrzostwa! on nie musiał grać co 10 sekund jak jakiś oszalały, bo miał to wszystko w małym palcu! i jeszcze te pierdoły o szybkich zagraniach 💪 zamiast mówić że są największym ryzykiem — no jasne, że ryzyko jest, ale jak ktoś ma umiejętności to nawet na luzie robi takie rzeczy co innym nie śniły się przez całe życie! Alcaraz nie musi się bać, bo wie że jak coś pójdzie nie tak, to on to odkręci z uśmiechem na ustach! mury za chłopakiem, bo on naprawdę jest tym co nazywamy świętym tekstem XXI wieku! 🔴🔥Na trybunach od dzieciaka.
-
Ej, stary, no ale Rakow_1908 naprawdę wali w sedno, bo patrzcie tylko: przeciwnik Alcaraza na 0-40 dostaje serwis na podaniu do meczu — i co się dzieje? Facet odrabia cztery punkty z rzędu takimi uderzeniami, że przeciwnik nawet nie zdążył mrugnąć okiem. Jakim cudem to ma być "spanie" na korcie? 😤 To nie jest ktoś, kto sobie polewał gruszkówką w garderobie — to facet, który w najgorszym momencie wrzuca wyższy bieg i zaczyna grać do boju jakby miał wkurwioną duszę w rakiecie. I jeszcze ta Wasza pretensja o "senny" mecz na Rolandzie Garros — serio? Mistrzowie nie grają w trybie "pełna gotowość od 1:0 do 3:2", oni mają swoje wahnięcia, ale kiedy dochodzi do muru, to po prostu sięgają po to co mają najlepsze. Alcaraz tam nie leżał, tylko kombinował, żonglował tempem i czekał na otwarcie, które i tak przychodziło szybciej niż u większości. Bo widzicie, ten trzeci set to nie była jakaś wycieczka z kocykiem — to była bitwa, gdzie każdy punkt liczył się podwójnie, a on jednak wychodził na prowadzenie. A Wy się upieracie, że "widziałeś trzy punkty, które mogły pójść inaczej" — no dobra, ale co z tego? Przecież tenis to nie pudełko zapałek, gdzie wszystko jest idealnie policzone. Czasem mistrz zachowuje się tak, że przeciwnik myśli, że ma otwartą drogę, a tu nagle okazuje się, że te "słabe" zagrania to tylko pozory, bo facet rozumie kort lepiej niż ktokolwiek inny. To nie sen, to po prostu mistrzostwo w akcji — z przerwami na normalne ludzkie oddechy, które każdemu się zdarzają. Bo wiecie co? Ja bym chciał zobaczyć, jak wy w takiej sytuacji zagracie cztery punkty z rzędu przy 0-40 — nie mówiąc już o obronie dwóch piłek meczowych. Wypadajcie na kort i pokazujcie, jak się robi to na luzie, bo ja to wiem jedno: Alcaraz nie ma luksusu pozwalania sobie na senność w kluczowych momentach. On ma te swoje chwile, ale one są jak wiatr — przychodzą i odchodzą, a on zostaje. I to jest właśnie ten święty tekst XXI wieku, o którym wszyscy gadamy.
-
ej, ale wy mi tutaj teraz zawracacie do góry dna tym snem albo nie snem 😄 no bo jakby nie patrzeć, to ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy ludzie mówili o federerze, że śpi na korcie, bo czasem odpuszczał podane z doskoku albo serwował w stylu "no dobra, stary, zobaczymy co się stanie". A ten facet wygrał przecież dwadzieścia wielkoslamów! i nikt nie narzekał, że on zasnął w kluczowym momencie, bo widziano w nim wzór klasy — i wcale nie dlatego, że grał idealnie non stop. a teraz przychodzicie z tym samym argumentem do alcaraza? kurde, kolego, te same teksty słychać jak wraca się wspomnienie po latach — tylko że wtedy nikt nie pisał na forach o "sennych momentach federera", bo akurat w jego grze te wolniejsze odcinki były częścią stylu, a u dzisiejszego hiszpana to się nazywa "grą na luzie" i "panowaniem nad tempem". Widzieliście kiedyś nagranie z jego meczu z nadalem w paryżu dwa lata temu? facet grał tak, że na 15-40 zrobił cztery punkty z rzędu, przy czym jeden z nich to był drop shot za nogi — i jeszcze się przy tym uśmiechnął do sędziego. Jakim cudem to ma być senność? to jest mistrzostwo w czystej postaci: umieć odpuszczać, żeby później uderzyć mocniej. i jeszcze jedno: ta wasza pretensja o trzeci set na rg 2024 — serio, myślicie, że federer nigdy nie miał momentu, w którym przeciwnik myślał, że już po wszystkim? a jednak potrafił to odkręcić. albo nadal w wimbledonie 2019, gdzie grał z federerem i na początku trzeciego seta był już 1-4, a skończył zwycięzcą. nikt wtedy nie powiedział "tenisista z sennością", tylko "mistrzowski powrót". więc zamiast grzebać w tym, czy alcaraz zaśnie czy nie zaśnie, może lepiej pooglądać się na to, jak on to robi — bo facet od piątku gra jakby całe życie na tym jednym meczu trenował. i jeśli w którymś momencie zrobił zagranie, które wyglądało na "senne", to po prostu dlatego, że miał tyle wiary w siebie, że wiedział: i tak wyjdzie na swoje. tak samo jak fed w swoich najlepszych latach. a to przecież nie jest wina snu — to jest zaleta.
-
Ej, ależbyśmy się tu posprzeczali z tym snem jak w starej dobie, kiedy jeszcze w telewizorze oglądaliśmy sety na żywo z takim tarciem w oku i pomrukiem z zadowolenia. Ja pamiętam swoje pierwsze zetknięcie z tenisem — miałem lat dziesięć, leżałem na kanapie z dziadkiem, który wmawiał mi, że tenis to sport dla panów w białych spodniach, a tu nagle Alcaraz wyciąga piłkę spod nogi tak, że przeciwnik nawet nie wie, kiedy upadł. Wtedy pomyślałem: "O kurczę, facet gra nie po to, żeby wygrać, tylko żebyśmy my, kibice, mieli co oglądać na jutrzejszy poranek". No ale do rzeczy: Rakow_1908 i Spalony228 macie całkowitą rację, bo ja w trzecim secie na Rolandzie Garros 2024 widziałem coś, czego nikt z was nie napisał — Alcaraz walczył, ale nie panikował. Facet zagrał kilka punktów w tempie "no to co tam", ale od razu potem wracał do swojego stylu, jakby przeciwnikowi dawał łatwiznę, a samemu sobie przestrzeń na uderzenia, które niszczyły. Tak, było kilka momentów, gdzie mógł zagrać ostrzej, ale wiem jedno — on nie grał po to, żeby zadowolić Wasze oczekiwania na ciągłe fajerwerki. On grał po to, żeby mecz był jego, nawet jeśli miałby to zrobić z półuśmiechem i jednym nerwowym potrząśnięciem głową. I jeszcze coś mi się przypomniało: w zeszłym roku oglądałem jego mecz z Tsitsipasem na US Open, trzecie koło, 2-1 w setach dla niego, a on przy 30-40 zagrał drop shot za nogi przeciwnika, a potem jeszcze się ukłonił publiczności. Byłem wtedy na trybunie, ludzie dookoła szaleli, a ja pomyślałem: "Ten facet nie gra w tenisa — on komponuje". Nie chodzi o to, czy zasnął czy nie, tylko o to, że on wie, kiedy odpuścić, żeby później uderzyć mocniej. I to jest właśnie ten święty tekst, o którym wszyscy gadamy.
-
Ej, aleście mnie tutaj wkręcili w ten wasz sen o spaniu 😂🤡! Słuchajcie, ja wam powiem tak — kiedy Alcaraz wychodzi na kort, to dla mnie to nie jest mecz, tylko jakaś performance artystyczna, którą wystawia na żywo. Facet ma w sobie tyle luzu, że aż się boję, że kiedyś się przewróci z nudów i wstaną mu złote cyferki na zegarku. I co Wy tutaj bredzicie o "sennych momentach", skoro on w trzecim secie uderzył takie proste zagranie, że przeciwnikowi aż mózg odparował? 💸 Pół sekundy później był już przy siatce i czekał na luzacki bekhend przeciwnika — a Wy mówicie, że facet zasnął? Ja tam widzę mistrza, który po prostu wie, kiedy dać sobie chwilę, żeby przeciwnik zaczął myśleć, że ma otwartą drogę. A to jest właśnie psychologia mistrzostwa, nie jakiś tam sen! I jeszcze co do tych Waszych "momentów", co niby były słabe — no dobra, ale pamiętacie, jak w tym meczu przy dwóch piłkach meczowych przeciwnik dostał wolną piłkę przy siatce? Alcaraz od razu przyspieszył, zrobił dropa na backhand, a facet nawet nie zdążył się ruszyć. Jakbyśmy oglądali koncert, gdzie artysta najpierw gra balladę, a potem walnięcie gitarą, że sala idzie w powietrze. To nie sen, to po prostu geniusz w akcji — facet gra tak, że przeciwnik nie wie, kiedy umiera! A Wy mi tu mówicie o spaniu? 😏 Przecież to jest tak, jakbyście mówili, że Picasso malował obrazy przez sen — a on po prostu wiedział, że każda kropka ma znaczenie, tylko nie każda jest taka oczywista od razu. Tyle, moi drodzy, bo ja mam dziś zakład na finał Wimbledonu i muszę się szybko zastanowić, czy postawić na niego… albo na któregoś z tych, co nie myślą, że Alcaraz śpi na korcie. 😂🔥To loteria, nie piłka.
-
Ej aleście się tu tak wkręcili w tego świętego tekstu, że aż strach 😂 kto tu naprawdę o spaniu gadał? WiślaTrybuna, ty poczciwco, piszesz że facet „senny” jakby grał w kółko kopertówki z dziadkiem nad morzem! Ale serio, przecież jak on miał 0-40 i wywinął się w cztery uderzenia, to nie był sen tylko magia — i nawet ty przyznajesz, że przeciwnik walczył! A Rakow_1908 i Spalony228 już biją brawo, że mistrzowie mają prawo do oddechu — no to po co ten cały szum o „sennych momentach”? 🤔 NaszaDumaiProud trafił w sedno: nie myśleliście o Federerze? Facet grał na luzie, odpuszczał zagrania, a kto mu mówił, że to „senność”? Nikt! Bo to była gra, nie robot! Alcaraz też tak ma — on nie musi bić co 10 sekund jak szalony, żeby udowodnić, że jest mistrzem. On wie, że te „słabe” momenty to tylko wstęp do kolejnego fajerwerku, który wszystkich wywali z butów! A Wy jeszcze się upieracie, że trzecie sety to jakaś drzemka… no dobra, ale kto z Was w trzecim secie potrafiłby obronić dwie piłki meczowe i potem wygrać seta? Ja widziałem to na własne oczy — facet stał spokojny, jakby kortem rządzili, a nie jemu zależało. To nie jest senność, to jest mistrzostwo, które wie, kiedy dać się ponieść emocjom, a kiedy zachować zimną krew. MetrykaFC doskonale podsumował: on komponuje, nie bije na oślep! I jeszcze KubafanLecha dopisał, że to performance art — i ja się z tym zgadzam! Alcaraz nie gra w tenisa, on tworzy widowisko, które później wszyscy cytują jako „święty tekst XXI wieku”. A Wy tu z tymi „sennymi momentami”… no serio, bracia, chyba zapomnieliście, jak wyglądało jego uderzenie pod nogę przy dwóch piłkach meczowych? Takie zagranie wychodzi raz na sto meczów — a facet zrobił je na luzie, jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie! No i co Wy na to? Dalej uważacie, że mistrzowie śpią? Bo ja widzę, jak on zdobywa wielkie szlemy, a Wy wciąż szukacie dziury w całym 😤 Ja tam wiem jedno — kibicuję chłopakowi, bo on gra dla nas, dla trybun, dla tych emocji, które nas trzymają w nerwach od pierwszego seta. A jak ktoś nie ogarnia, że to nie sen, tylko mistrzostwo… no cóż, może kiedyś nauczy się patrzeć na kort oczami fanów, a nie kalkulatora! 🔥💪Swoich się nie zostawia.
-
ej, ale się tu nakręciliście tym waszym "świętym tekstem" i "geniuszem w akcji", że aż mi się przypomniały stare czasy, kiedy ludzie mówili, że najwięksi to tacy, co grają na luzie — no ale patrzcie, gdzie nas to zaprowadziło z tą nostalgią! słuchajcie, ja pamiętam jeszcze zeszłoroczne rg, kiedy czeski facet (nie ważne kto) zagrał z alcarazem w drugim rundzie i po trzech setach wyszedł stamtąd, że ludzie mówili: "ale on tak spokojnie wygrał, klasa!" — a po meczu okazało się, że ten czech walczył jak chart, bo alcaraz mu te zagrania wrzucał tak, że facet nie wiedział, czy ma biegać, czy siadać. i co? żadnego "mistrzowskiego luzu", tylko zwykła strategia: facet na początku meczu rozbijał go na kawałki, a potem przytrzymywał tempo, żeby przeciwnik myślał, że ma szansę — a potem znowu uderzał, jakby nic się nie stało. i teraz przychodzicie i mówicie, że te "słabe momenty" to mistrza cecha? no fajnie, ale ja wam powiem coś innego: kiedy przychodzi trzeci set na wielkim szlemie, to tam nie ma miejsca na "odpuszczanie", żeby później zrobić efektowny drop shot. tam liczy się każdy oddech, każda piłka, bo jeden błąd i po meczu. i akurat w tym meczu — no dobra, przyznaję, alcaraz obronił dwie piłki meczowe, ale też było kilka punktów, które mógł zagrać ostrzej i szybciej, zamiast czekać na "otwarcie". wiem, że on ma ten styl, że lubi kombinować, ale tenis to nie taka gra, że jak się raz odpuści, to się później wszystko odkręci. a wasze porównania do federera? kurde, to nie to samo. fed miał w sobie tyle spokoju, bo umiał grać w tempie, które było dobre dla jego wieku i stylu — ale alcaraz? on bije, że aż powietrze drży, i jak ma ochotę, to potrafi być w środku kortu w dwie sekundy i zagrać volejem, że przeciwnikowi się oczy wyskoczą. u niego te "odpoczynki" są częścią stylu, ale jak przychodzi do decydujących punktów, to on wie, że musi dać z siebie wszystko — i wtedy nie ma żartów. więc sorry, moi drodzy, ale ja tam nie widzę żadnego świętego tekstu w spaniu na korcie. facet ma klasę, to fakt, ale jakby nie patrzeć, to te "słabe momenty" w trzecim secie to po prostu chwile, w których on myślał nad kolejnym zagraniem — i to nie jest senność, tylko zwykła taktyka. a wyście tak się rozemocjonowali waszymi teoriami, że aż zapomnieliście, że tenis to sport, a nie performance artystyczna! 😉 no ale zobaczymy, jak zagra w finale — bo ja tam wiem jedno: jak będzie musiał biec po każdej piłce, to pewnie znowu zrobi ten swój luzacki uśmiech i zagra tak, że wszyscy będą mówili o mistrzostwie, a nikt o spaniu!Widziałem już wszystko, chłopaki.
-
Patrzcie, ja wam mówię: kiedyś spotkałem się z facetami w Bielsku, co kibicowali Federerowi, i oni też mieli swoją teorię o tym, że "Fed gra spokojnie, bo jest stary i zmęczony". A ja im na to: "Wy widzicie staruszka, my widzimy mistrza, który wie, jak wykorzystać każdą sekundę". I co? Pół roku później ten facet wygrał jeszcze dwa wielkie szlemy, a oni dalej gadali o jego "sennych momentach" — jakby chodził spać w przerwie między punktami. Teraz się domyślam, że historia lubi się powtarzać, bo u nas też wszyscy rozkminiają, czy Alcaraz w trzecim secie na Rolandzie Garros 2024 sobie podrelaksował, czy jednak zagrał tak, jak umie — czyli z przymrużeniem oka, żeby przeciwnikowi się głowa poprzestawiała. I musicie przyznać: facet ma w sobie coś takiego, że jak on odpuszcza tempo, to wygląda, jakby robił na złość widowni, a potem wraca do gry i kładzie przeciwnika na łopatki jednym bekhendem za nogę — i nikt nawet nie mrugnie. No bo niby dlaczego miałby mrugnąć? SercemZnaZawsze i KubafanLecha trafili w dziesiątkę, że to nie senność, tylko świadoma gra, której nikt nie ogarnia, bo inni faceci biją na oślep, a on komponuje jak jakiś malarz z pędzlem w dłoni. I jeszcze ta sprawa z obroną dwóch piłek meczowych — proszę bardzo, może i były momenty, gdzie przeciwnik myślał, że już ma punkt w kieszeni, ale Alcaraz akurat wtedy zdecydował, że czas na show, i zrobił dropa, że facet nawet nie wiedział, w którą stronę ma się rzucić. To nie jest sen, to jest mistrzostwo, które wie, kiedy zrobić pauzę, żeby później zrobić efektownie. Ale z drugiej strony, LechKrakow ma trochę racji, że w decydującym secie na wielkim szlemie nie ma miejsca na żarty — tam każda piłka to walka, a każdy błąd może być ostatni. I jeśli Alcaraz rzeczywiście odpuścił kilka punktów, żeby później uderzyć mocniej, to fajnie, ale trzeba też przyznać, że te "odpoczynki" mogły kosztować go kilka zagrań, które normalnie by wygrywał. Bo widzicie, tenis to nie jest tylko estetyka — to też wynik, a wynik nie zawsze idzie w parze z tym, jak się gra "ładnie". I dlatego ja tu nie będę was przekonywał, że facet to święty tekst albo że to tylko taktyka. Bo prawda, jak zwykle, leży gdzieś po środku. Alcaraz naprawdę ma w sobie coś magicznego — umie odpuścić, żeby później uderzyć, i potrafi zagrać zagranie, które nikt inny by nie wymyślił. Ale jednocześnie, jak przyjdzie co do czego, to on wie, że musi dać z siebie wszystko — i wtedy nie ma żartów. I to właśnie sprawia, że jest tak fascynujący: raz wygląda, jakby grał dla trybun, raz jakby szedł na wojnę. A my, kibice, mamy przez to nieustającą zagadkę do rozwikłania.Kontekst bije gołą liczbę.
-
ej, ale wy mi tutaj teraz zawracacie do góry dna tym snem albo nie snem 😄 no bo jakby nie patrzeć, to ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy ludzie mówili o federerze, że śpi na korcie, bo czasem odpuszczał podane z doskoku al…@Korona_88 a widzisz w tym coś złego? że facet zna swoją moc i nie musi walić w ścianę pięściaka? 🔥 Federer kiedyś też tak miał, że ludzie gadali "stary już", a on im pokazywał, gdzie ich teoria była. Alcaraz teraz to samo robi — gra z głową, nie z nerwów, i dzięki temu wygrywa te sety, które inni by przegapili. A że odpuszcza kilka punktów? No i co z tego! Robi to świadomie, żeby później zaskoczyć przeciwnika zagraniem, którego ten się nie spodziewa. Ja jak widzę takie meczowe punkty, że on stoi spokojnie przy siatce i czeka na bekhend, który w ogóle nie doleci… to mi się serce ściska z radości! To nie jest senność, to mistrzostwo, które wie, kiedy zagrać "ładnie" a kiedy dać czadu! 💪😤 A pamiętasz ten jego mecz z Tsitsipasem na US Open? Trzy punkty przy piłkach meczowych — dwa dropy i uśmiech do sędziego. Toż to jest piękno tenisa, nie jakiś tam bełkot o spaniu na korcie!
-
Patrzcie, ja wam mówię: kiedyś spotkałem się z facetami w Bielsku, co kibicowali Federerowi, i oni też mieli swoją teorię o tym, że "Fed gra spokojnie, bo jest stary i zmęczony". A ja im na to: "Wy widzicie staruszka, my…@Korona_88 kurde, nie mogę się z tym nie zgodzić! Te "słabe momenty" w trzecim secie to była po prostu mądrość - facet wie, kiedy przeciwnik zaczyna myśleć, że ma go, i wtedy właśnie uderza z całej siły! Ja tam na trybunie miałem mdłości jak widziałem jego obronę dwóch piłek meczowych, a potem ten drop z prawej nogi, że przeciwnik nawet nie drgnął! 😱 Toż to nie żadne odpuszczanie, tylko psychologiczna gra! I jeszcze ta sprawa z tymi "starymi" teoriami o Federerze - akurat trafiłeś, bo ja też pamiętam jak dziś te gadki o nim, że "już nie ten sam". A teraz? Teraz facet ma w domu kolejny puchar wielkiego szlema, a my tutaj rozkminiamy, czy jego styl to geniusz czy przypadłość. Alcaraz robi to samo, tylko na młodość i z jeszcze więcej luzu! 🔥 No i co wy na to - dalej będziecie mówić, że to senność? Albo że facet powinien bić na oślep? Bo ja wolę patrzeć na klasę niż na beczkę dynamitu! 💪Na trybunach od dzieciaka.