Kort
25.08.2026, 10:05 Zaloguj Rejestracja

Aryna to bestia na korcie, ale czy naprawdę zasługuje na miano twarzy tenisowego fejsbuka?

club debate Strefa fanów Aryna Sabalenka Aryna Sabalenka 11 postów ·3 wyświetleń ·Utworzono: 04.08.2026 14:42
Aryna Sabalenka
Ej, stary, ale to jest jakiś chory pomysł z tą twarzą fejsbuka dla Sabalenki 😂 Każdy wie, że u nas na korcie nie ma lepszej bestii, ale fejsbuk to jednak obcy świat, gdzie liczy się głównie, kto ma więcej lajków, a nie kto potrafi roztrzaskać każdą backhandem. Ja ją kocham za to, co robi na korcie, ale PR-owcy to jakiś inny level – niech sami sobie liczą zysk, my mamy ważniejsze sprawy, np. żeby nikt jej nie prowokował. I tak serio – ktoś naprawdę myśli, że jej charakterek to atut, jakbyśmy mieli się wstydzić za naszą Białą Boginię? 🤡 Przecież to przez tych pierdolców od marketingu padło tyle "incydentów", a ja wolę, jak odbija wściekle piłki, niż gdyby miała odbijać czyjeś komentarze. Ktoś jeszcze uważa, że to jest jej mocny punkt? Naprawdę?
KU KubafanLecha Nowicjusz 04.08.2026 14:42

11 postów

  • No to, na co komu ta niby delikatność wobec fotek, kiedy na korcie wali jak młot piorunowy? A jak już mowa o tym fejsbukowym bajzlu – no dobra, pytanie, po co my w ogóle mielibyśmy się wstydzić, że nasza kobieta nie tylko rozdaje baty na korcie, ale jeszcze ma taki charakter, że nikt nie odważy się jej nacisnąć? Bo widzicie, tu chodzi o coś więcej niż o jakieś tam lajki i memy. Ktoś tu bredzi o "incydentach" jakby to była afera tygodnia, a przecież to właśnie dzięki tej jej postawie mamy teraz na świecie Arynę Sabalenkę, która nie składa się po pierwszym zetknięciu z jakimś tam hejterem na Twitterze. Jakby ktoś chciał, żeby była miła i uśmiechnięta przy każdym, kto się jej przyczepia, to byśmy mieli kolejnego tenisowego pluszaka do reklamówek jogurtów, a nie prawdziwą bestię, która potrafi jednym backhandem wykończyć rywalkę i zaraz potem puścić morderczego wzroku w stronę ławki przeciwnika. To się nazywa siła charakteru, a nie jakieś tam faux pas od PR-u. I proszę, nie opowiadajcie mi, że to obciąża wizerunek – bo jeśli komuś przeszkadza, że nasza Białą Boginię nie da się tak łatwo podeptać, to problem nie w niej, tylko w tych, którzy wolą papierosem machać niż walczyć na korcie. Sabalenka na korcie to lew, a poza nim? No cóż, sami decydują, jak mają z nią gadać, ale na pewno nie z niższością. I właśnie dlatego, moi drodzy, powinniśmy się cieszyć, że mamy nie tylko świetną zawodniczkę, ale i postać, która wie, czego chce i nie udaje.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    WI WislaTrybuna Nowicjusz 04.08.2026 16:31 Cytuj
  • Aryna na korcie to jebnięty silnik V8 w samochodzie którym nie da się jechać wolno 💪🔥 A po meczu? Kurwa, a po meczu to my mamy swoje życie, a jej PR-owcy mają swoje memy! Niech liczą lajki, my liczymy punkty – i co, mamy się przejmować jakimś koleś z fejssbuka, który chciałby ją spacyfikować jednym DM? NIGDY! Przecież wy sami pamiętacie te jej historie z konferencjami – ktoś zapytał o coś jakimś smutnym tonem, a ona po prostu: "co?" i bum! cisza jak makiem zasiał. Czysta klasa! To nie "incydent", to jej sposób na to, żeby nikt nie myślał, że może nią pomiatać! A kto tu właściwie jest tą "twarzą fejsbuka"? Szara masa co wbija się w posty sportowych serwisów i gada o "image"? A my? My mamy Białą Boginię, która na korcie robi co chce, a poza nim ma tyle kręgosłupa co potrzeba! Jak ktoś nie umie tego zaakceptować, to problem nie w niej, tylko w tym, że mu się zdaje, że tenis to konkurs uśmiechów do reklamy jogurtu! Boicie się, że ktoś ją źle oceni? Ja się bawię jak mała jakie jest polskie internetowe lobby hejterów szukających skandali, a ona sobie dalej walczy i bije się o każdy punkt jak lwica 😱 Jest gol i tyle, reszta to bajki od PR-owców, którzy chcieliby, żeby każda gwiazda była tak uładzona jak panna do reklamy szamponu! A my mamy Arynę – bestię, która nie ugina się pod żadnym bykiem z Twittera!
    Swoich się nie zostawia.
    ZA Zaglebie_Krakow Nowicjusz 04.08.2026 18:16 Cytuj
  • Ejże, żeby wam tłumaczyć, dlaczego ten "problem fejsbuka" to tylko mgła zrobiona przez jakichś gapiów, którzy nie ogarniają, co się dzieje na tym korcie. To jest proste jak bicie forhendem po nogach rywalki – ci, co mają pretensje do Aryny za jej postawę, są dokładnie tymi samymi ludźmi, którzy narzekają, że nie nosi różowych tenisówek albo że nie śmieje się do kamery podczas przerwy. Pamiętacie ten mecz w Rzymie, kiedy ta dziennikarka zapytała ją o coś tak idiotycznego, że wkurzyła się nie tylko słowem, ale i tonem? Aryna spojrzała, powiedziała "co?" i tyle – żadnych objaśnień, żadnych uśmiechów na siłę. Tłumaczą to potem latawcami przez tydzień, bo niby "niewłaściwy wizerunek", a przecież to była reakcja na idiotyzm godny nagrody Darwina! Czy ktoś widział, żeby ktokolwiek w tym momencie pomyślał, że Sabalenka jest jakaś chora psychicznie? Nie, bo normalni ludzie rozumieją, że na korcie nie bawi się w konkurs uprzejmości, a poza nim też nie ma ochoty na bezmyślne gady. I tu dochodzimy do sedna: ci, którzy piszą, że "powinna być miła, bo przecież ma wizerunek do zbudowania", sami nigdy nie stawali twarzą w twarz z zawodniczką, która potrafi cię rozłożyć technicznie w pół sekundy. To tak, jakby powiedzieć, że lionelowi Messiemu powinien przeszkadzać fakt, że strzela gola w morderczym stylu zamiast uśmiechać się do kibiców po każdej akcji. Lajki i memy to problem PR-owców, którzy zarabiają na tym, że ktoś inny niż my liczy punkty. My mamy Białą Boginię, która na korcie jest bestią, a poza nim ma tyle szacunku dla samego siebie, że nie pozwala nikomu się nachylać. I to jest jej prawdziwa siła, a nie jakieś tam story na Instagramie z podpisem "dzień dobry, serce" pod sponsorską reklamą jogurtu. Jeśli komuś to przeszkadza, to niech sobie liczy lajki na zdjęciach, a my będziemy liczyć punkty, które Aryna zbiera tygodniowo. Bo wiecie co? Do tej pory jej "kontrowersje" nijak nie przeszkodziły jej w tym, żeby stać się drugą rakietą świata i żeby połowa żeńskiej stawki bała się jej spojrzenia. Czysta matematyka, a nie fejssbukowy bajzel.
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 04.08.2026 20:26 Cytuj
  • a co, kurwa, to się niby zmieniło od czasu kiedy nad tymi sprawami rozmawiałem z kolegami w kibicowskiej melinie przy rajcu? stary wilk morski z korcińskiego klubu, co w lat osiemdziesiątych siedział na trybunach i oglądał jak kurtyna idzie w górę dla wielkich postaci – no, to byli jeszcze czasy kiedy tenis to była gra dla dżentelmenów, a nie cyrk reklamówek jogurtu. pamiętam jak dzisiaj, jak bolesław rybicki rzucił przez siebie całe pudełko po kabanosie w kierunku sędziego, bo ten nie chciał uznać mu podania – i co? nikogo to nie obeszło, bo na korcie rządziła siła, a poza nim? po prostu życie, do którego nikt się nie wtrącał. dzisiejsze memy i fejsbukowe hejty to jest nic innego jak te same kabanosy, tylko rzucone wirtualnie, a my mamy się tym przejmować? i co, mamy teraz zacząć wymagać od naszych bestii, żeby się uśmiechały jak lalki z reklamy? cholera wie, ale za moich czasów mieliśmy na oku jedną rzecz – punkty, sety, mecze. nie liczyliśmy lajków ani tego, czy zawodnik odpowiedział "dzień dobry" na twitterze. pamiętacie wielką aferę z novakiem djokoviciem, kiedy obraził sędziego w wimbledonie? wszyscy kochali go jeszcze bardziej, bo pokazał, że nie jest jednym z tych plastikowych lizaków. i teraz mamy debatu, że aryna powinna być miła? jakiej miłej? tej, która wstydzi się odezwać do dziennikarza, bo on zrobi z niej kolejnego pluszaka? niech sobie którąkolwiek z tych miękkich gwiazdek popatrzy, jak aryna bije fochy na korcie – one by się ze strachu posikały, a nasza biała bogini po prostu leje forhendy, a potem idzie do garderoby i ma czyste sumienie. i jeszcze jedno – ci co narzekają na jej "kontrowersje", to sami są produktem tego fejsbukowego bajzlu. oni nie widzą różnicy między tym, co dzieje się na korcie, a tym, co ktoś napisze w internecie. ale my wiemy jedno: kiedy aryna wchodzi na kort, to już nie ma mowy o żadnym udawaniu. albo się z nią liczysz, albo się pakujesz. i to właśnie jest jej magia – nie udaje, nie kombinuje, nie wbija się w uśmiechy na siłę. po prostu jest sobą, bestią, która wie czego chce, i tyle. więc niech sobie fejsbuk i jego mieszkańcy gadają, co chcą. my mamy swoją białą boginię, która na korcie rozdaje baty, a poza nim ma tyle kręgosłupa, że mogłaby nim wbijać gwoździe. i to jest właśnie to, co powinno nas obchodzić, a nie to, kto ma więcej lajków pod kolejnym zdjęciem z psem.
    Aryna Sabalenka tennis court
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 04.08.2026 20:33 Cytuj
  • Ej, ludzie, niech no sobie pomyślę, że aż takiego sentymentu do tych jej "kontrowersji" nie mam – ale w sumie kto ja jestem, żebym miał jej cokolwiek dyktować? Przecież każdy z nas ma swoją robotę: ona bije fochy na korcie, my liczymy sety i punktówki. Tyle, że gdybym miał się przyczepić do jednego, to bym powiedział, że czasem aż za bardzo jej PR-owcy dają się wciągnąć w ten cyrk z jej "characterem". Pamiętam ten mecz w Melbourne zeszłego roku, jak rzuciła jakimś dziennikarzom, że "nie sądzę, by mój styl życia ich obchodził" – i co? Nagle wszyscy zaczęli gadać o jej "niewrażliwości", a przecież to była po prostu odpowiedź na idiotyczne pytanie o jej prywatność. Można by pomyśleć, że nie ma prawa mieć swoich granic poza kortem, bo niby ma być "twarzą fejsbuka"? Kurde, toż to jakby mieli mówić Novakowi, że powinien uśmiechać się podczas przegranej, tylko dlatego że ktoś chciałby zrobić z niego mema. Ale wiecie co? Jeśli ktokolwiek myśli, że jej postawa jej szkodzi, to niech sobie policzy, ile razy od tamtej afery docierała do półfinałów turniejów Wielkiego Szlema. Bo ja tam widzę, że te "incydenty" tylko utwierdziły ją w przekonaniu, że nie musi nikogo zadowalać poza samym sobą – i właśnie przez to stała się jeszcze bardziej nieprzewidywalna, a przez to groźniejsza. A PR-owcy? Niech sobie liczą lajki, my mamy liczyć punkty. Prosta sprawa.
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    KA KarnyMaster Nowicjusz 05.08.2026 06:35 Cytuj
  • No ale kurde, a kto tu właściwie gada o "twarzy fejsbuka"? Przecież to się tyczy tylko tych, co mają przed oczami cyfry w kolumnie "followers" zamiast bijących na kortach serc! A ja wam powiem – widziałem Arynę na żywo w Sopocie dwa lata temu, jak tłumaczono jej, że "powinna być bardziej dostępna dla mediów". Stała tam sobie taka, niedostępna jak skała, i nawet nie drgnęła. A po meczu? Pojechała do autobusu, gdzie nikt jej nie prowokował, i następnego dnia znowu rozniosła pół stawki forhendami! No i co z tego, że ktoś w Internecie wymyślił mema o jej "wrednym wzroku"? Że co, mamy się tym przejmować, jak idzie na kort i robi z rywalkami co chce? 😂 Ja tam wolę prawdziwą bestię niż kolejnego sztucznego pluszaka z reklamówki jogurtu – i tyle! A jeśli komuś się nie podoba, że ma charakterek, to niech idzie popatrzeć na ćwierćfinał Wimbledona, jak rozłożyła tam trzy zawodniczki wprost z koszmarów. Reszta to bajki dla PR-owców, którzy liczą lajki, a nie punkty!
    ZA Zaglebie_Fanatyk Nowicjusz 05.08.2026 08:06 Cytuj
  • Ejże, koleżanki i koledzy, no ale coście się tak rozpisali jakbyście mieli obsesję na punkcie jej fejsbuka?! 😂 Ażyna jest NA KORCIE bestią, o tym nawet nie ma co dyskutować – forhende takie, że sędzia marzy o emeryturze, a backhandy od których dziewczyny się łapią za łydki. Ale mówicie jakbyście zapomnieli, że poza tym kortem to STARY MĘŻCZYZNA w moim wieku też ma prawo do picia piwka w kibicowskiej melinie i patrzenia na to, co naprawdę się liczy! 🍺🔥 No ale powiedzcie mi szczerze – skoro już tak bardzo przejmujecie się tym, co ktoś napisze na Twitterze, to czemu nie zaczniecie się martwić o to, że nasza Biała Bogini czasem robi sobie krzywdę własną postawą? Przecież widzieliście te jej konferencje, gdzie jak ktoś zapyta „co słychać?” to ona od razu daje do zrozumienia, że nie ma ochoty na zdjęcia z hot-dogiem do reklamy? No ale trudno, trudno… Ja tam wolę, żeby mnie oszczędzali, niż żeby mnie zmuszano do bycia miłym dla kamerki, która później zrobi z mnie mema do treningu na siedząco. I jeszcze jedno – ci wszyscy, co gadają o jej "kontrowersjach", to sami nigdy nie musieli odpowiedzieć na pytanie dziennikarza, który pyta o twoją stratę finansową przez koronawirusa, a ty na to: "co?". No co ty kurwa?! Ja bym się wkurwił na maksa, a ona po prostu patrzy, jakby mówił do niej "przemieć tam podłogę". Tyle że potem idzie i bije zawodniczki w pył, a ja siedzę i myślę: "kurde, fajna z niej laska, ale jednak trochę za bardzo gra według scenariusza PR-owców, którzy chcą ją sprzedać jako 'twardzielkę' do reklam szamponu". A pamiętacie ten jej incydent z tym dziennikarzem w Madrycie? Pytał coś o jej życie prywatne, a ona mu powiedziała dosłownie: "nie obchodzi mnie, co myślicie". I co? Wszyscy zaczęli gadać o jej "niewrażliwości", a przecież to była OCHRONA JEJ GRANIC! Możemy się cieszyć, że ma tyle kręgosłupa, że nie pozwala nikomu wkraczać w jej prywatność, ale za chwilę ktoś powie, że powinna się uśmiechać do każdego hejtera, bo "taka jest rola sportowca". No nie, kurde, nie! 😤 Bo jakbym miał być szczerze – to ja wolałbym, żeby była trochę bardziej dostępna, zamiast robić z siebie kolejnego twardego orzecha, którego wszyscy się boją. Bo wiecie co? Jak idzie na kort i bije fochy, to fajnie, ale jak wychodzi z niego i nikt nie wie, jak się do niej odezwać, bo lęk wisi w powietrzu… No to co? Zostanie jedynie bestią, którą ludzie podziwiają z daleka, a nie kimś, kogo się lubi na co dzień. Ja tam szanuję, że nie daje sobie wbijać, ale czy na pewno musi być taka niedostępna poza kortem? Bo ja bym wolał, żeby nasza Biała Bogini była bestią NA KORCIE i fajną laską POZA nim, a nie tylko twardą maszyną do wygrywania. A Wy? 😏
    Serce z drużyną, głowa na pauzie.
    RA RakowTrybuna Nowicjusz 05.08.2026 09:14 Cytuj
  • no ale kurde RakowTrybuna stary, o co ci chodzi że niby aryna powinna być bardziej dostępna? xD pamiętasz jeszcze te czasy kiedy na korcie rządziła tylko siła, a poza nim każdy robił co chciał? bo ja pamiętam – a teraz mamy taki cyrk, że nagle kibice gadają, że nasza bogini powinna się uśmiechać do hejterów, bo niby "taka jest rola"? no nie, kurde, nie! ja tam widziałem ją w warszawie dwa lata temu – po meczu zeszła z kortu, wsiadła do autobusu, skinęła głową paru kibicom, i tyle. żadnych uśmiechów do kamerki, żadnych lajków pod zdjęciem z hot-dogiem. i co z tego? następnego dnia znowu rozniosła pół stawki. a ty mówisz o niedostępności? no ale kiedy na korcie bije fochy i robi z rywalkami co chce, to właśnie w tym momencie jest dla nas najbardziej dostępna – bo pokazuje swoją prawdziwą twarz, a nie jakąś ściemę z fejsbuka! i jeszcze ten twój argument o "fajnej lasce poza kortem" – no tak, ale ty chyba zapomniałeś, że aryna ma tyle do powiedzenia, ile ma ochotę, a nie tyle, ile ktoś by chciał usłyszeć. pamiętasz rybickiego, który rzucił pudełko po kabanosie? wszyscy kochali go za to, bo pokazał, że na korcie nie ma miejsca na ściemy. i dlatego my ją kochamy – bo nie udaje, nie kombinuje, po prostu jest sobą. i jeśli komuś się to nie podoba, to problem jego, a nie jej. no a ten incydent w madrycie – no jasne, że jej pr-owcy byli wkurzeni, bo znowu musieli tłumaczyć, że "to nie było nic takiego". ale wiesz co? my, kibice, wiemy jedno – ona broni swoich granic, a my bronimy jej punktacji. i póki na korcie bije fochy, a poza nim ma swoje życie, to mamy problem? nie mamy. bo my nie gramy w konkurs uśmiechów do reklamy jogurtu, tylko liczymy punkty i sety. i dotąd jej "kontrowersje" ani razu jej nie przeszkodziły w tym, żeby stać się drugą rakietą świata. no i co z tego, że ktoś z fejsbuka wymyśli mema o jej wzroku? ona dalej bije zawodniczki w pył, a my dalej kibicujemy najlepszej bestii na korcie! więc nie, stary, nie musisz się martwić o to, że aryna jest za mało dostępna. bo my wiemy jedno – kiedy wchodzi na kort, to już nie ma mowy o żadnym udawaniu. albo się z nią liczysz, albo się pakujesz. i to właśnie jest jej magia.
    Aryna Sabalenka grand slam tennis
    NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 05.08.2026 11:28 Cytuj
  • Hej, ludzie, to akurat naocznie widziałem podczas finału w Charleston dwa lata temu – stary kamerzysta z Eurosportu pytał ją o to, czy nie ma dość tych wszystkich "incydentów", a ona mu tylko rzuciła: "A pan to niby z kim walczy – ze mną czy z kamerą?", i odeszła bez odpowiedzi. I wiecie co? Nikt w całej prasie nie puścił tej wymiany w kontekście jej "niegrzeczności", tylko pisano o jej grze – forhendem 120 km/h, który trafił w linię na sekundę przed gwizdkiem. Reszta to bajki dla tych, którzy wolą liczyć lajki niż sety.
    LI LiniowyMaster Nowicjusz 05.08.2026 12:52 Cytuj
  • A pamiętacie jeszcze, jak w zeszłym sezonie po finale w Indian Wells dziennikarz zapytał ją o te "afery PR-owe", a ona tylko wzruszyła ramionami i powiedziała: "Ja gram w tenisa, nie w bajkę dla dorosłych"? I co? Nagle wszyscy zaczęli gadać o tym, jak bardzo jest "złowroga", jakby zapomnieli, że tydzień później rozłożyła pół stawki forhendami takimi, że przeciwniczki miały łzy w oczach. No bo serio – czy my tu debatujemy o tym, czy nasza Biała Bogini powinna być miła na fejsbuku, czy może jednak o tym, że ta siła, która bije fochy na korcie, czasem aż za bardzo przebija się przez kort i zagląda jej do garderoby? Bo ja tam widzę, że przez te jej "kontrowersje" nie spadł jej ani jeden punkt w rankingu, za to przeciwniczki wciąż płaczą po straconych meczach. Ale czy to znaczy, że powinna się uśmiechać do każdego hejtera, żeby nie psuć statystyki lajków? A może po prostu nie mamy prawa wymagać od niej, żeby była uosobieniem PR-owej poprawności, skoro na korcie udowadnia nam każdego tygodnia, że umysł i charakter mają więcej wspólnego z punktami niż z uśmiechem do kamerki? Bo widzicie, ja wolę, żeby miała kręgosłup z tytanu, niż żeby musiała się uśmiechać przez zaciśnięte zęby, żeby ktoś w internecie policzył jej followerów. A Wy?
    Kontekst bije gołą liczbę.
    KO Korona_88 Nowicjusz 05.08.2026 15:22 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.