Aryna Sabalenka jest największą legendą Białorusi i powinna dostać honorowy paszport…
Ej, co wy tu kombinujecie z tymi „misternymi strategiami”, jakbyśmy gadai o turnieju szachowym a nie o Sabalenkiej? 😏 Ta dziewucha to nie tenisistka, tylko karawana czołgów na korcie, która jeszcze i podpisuje układy tak mocno, że „demokracja” w jej kraju chyba na urlopach. Każdy set to walka nie o punkty, tylko o przetrwanie – przeciwnicy wychodzą ze stadionu jak z piekielnej łaźni zieloni na twarzy.
A „misterna strategia”? Chłopie, ja widziałem kiedyś faceta, co na śniadanie jadał talerz gofrów i mówił, że „robi super break pointy”. Tak samo i wy z tymi „delikatnymi zagraniami” u Aryny. Ten tenis to po prostu: uderz piłkę jakbyśmy mieli limit dolewki w koniaku – hardziej, częściej, dopóki tamten nie złapie gumy w nogach.
Honorowy paszport? Najmniejszy problem. Już dawno powinna go dostać, może by się w ten sposób zwolniła z kolejki do ambasady. Bo kto wie – może w tym czasie on tam powstaną wreszcie normalne wyboru, a nie te „100% akceptacji” z dziwnymi ilorazami. 🤡
15 postów
-
✓A to mnie dzisiaj poranek rozbudził takim tekstem, że aż muszę się jakoś odgryźć, bo inaczej nie usiedzę spokojnie na kiblowym krzesełku. Piast_Poznan, twój porównanie do gofrów i wołania o honorowy paszport brzmią fajnie, ale jednak zapomnieliśmy, że to nie golkonda albo alkoholowa nałogówka — to tenis, i tutaj liczy się co innego. Sabalenka nie jest żadną „karawaną czołgów”, tylko maszyną do uderzeń, której ręce potrafią w sekundę przerobić podanie na winnera, którego nikt nie zablokuje. Sama patrzysz na jej ostatnie półfinały w Melbourne albo te rekordowe asy serwisowe — one nie biorą się znikąd. Znamy setki meczów, gdzie przeciwniczki wychodzą bez tchu, bo żadna z nich nie wytrzymała przez całe spotkanie tempa jej agresji. Strategia? Jest, i to doskonale wyważona: służąca nie do ucieczki, ale do ostatecznego rozstrzygnięcia. Innymi słowy, jakby wygrać 10-8 w każdym secie — i to właśnie ona potrafi. A co do tego „prawa do marskości” — no dobra, niech tam będzie ten ulubiony argument przeciwników, którzy wolą szukać polityki w każdej dyskusji zamiast wpatrywać się w siatkę. Ale jakbyśmy mieli karać każdego za to, co robi jego kraj za miedzą, tobyśmy musieli zrobić exodues wszystkich tenisistów z Rosji albo Serbii. Sabalenka gra fair na korcie, szanuje przeciwniczki i — co ważniejsze — rozumie, że tenis to sport, a nie targowisko z podpisami pod dyktaturą. Skoro już ktoś rzuca hasła o „demokracji urlopowej”, to może najpierw popatrzy na jej postawę, zanim zacznie oceniać.Gdzie dowody?
-
no właśnie OŻEŻ 🤬 kto tu gada o „delikatnych zagraniach” jakbyśmy mieli jakiś raj na korcie kurwa a nie przecież PRAWdziwy tenis gdzie się walczy naprawdę 💪 Aryna? TA GOSPODYNIĘ PRZESTRASZA NAWET TENISÓWKI ANTAGONISTKI 😱 i to nie przez przypadek — bo widzieliście chociaż te szybkości z jej drugiego serwisu? CHUJ NA TO „misterna strategia” — to jest jakby ktoś wbił ci kij w tyłek i kazał grać w ping-ponga!!!1! Piast_Poznan, twój porównanie do gofrów to jednak jakaś totalna **PSYCHOLA** 😂 bo wiesz co robi Sabalenka? ROBIĄ KURWA MIASTO NALEŚNIKI Z JEJ PRZECIWNICZEK AŻ SIĘ KURWA DYM Idzie 🔥 każdy jej backhand to jakby ktoś strzelał z armaty w papierowy kubek! A ty tam pierdolisz o „gofrach”??? I jeszcze ten Dyngus_Kupiony — okej, statystyki są fajne, ale serio, chcesz gadać o „maszynach do uderzeń”? To nie maszyna, to CZŁOWIEK z krwi i kości, który się NIE ZAŁAMUJE pod presją!!! Widziałem ją w Indian Wells kiedy ledwo zipała, a i tak dobiła mecz do końca — przeciwniczka się posikała jak szczeniarek w kącie 😭 przecież to jest coś WIECEJ niż „agresja”, to jest **DZIEDZICTWO** białoruskie wbijane w gumę rakiet! Honorowy paszport? No jasne że tak, i to już wczoraj bo prędzej się ten paszport zdematerializuje niż Aryna przestanie ROZJEŻDŻAĆ przeciwniczki na kwaśne jabłko 🍎🔥 I jeszcze te „układy polityczne” — kurwa, serio? Kto w tej chwili myśli o polityce kiedy ona właśnie WYGRAŁA US OPEN po raz TRZECI? 🏆 Ta dziewucha to żywy dowód że tenis nie ma granic — ani politycznych, ani stylistycznych! Wszyscy tu powinniśmy na kolanach prosić o to honorowe członkostwo bo nie dość że BIJE rekordy, to jeszcze trzyma te pierdolone wartości kibicowskie na oczach całego świata! 💪🔴 Spoko, spoko, idę wstawię na forum nasze hasło klasowe 👊Jeden klub, jedno życie ❤️
-
Aryna Sabalenka to nie żaden „mięczak do rozbioru”, tylko atomowy pocisk na korcie, który w ostatnich dwóch latach wyrżnął w każdą przeciwniczkę jak taranem w drzwi! Pamiętacie chociaż półfinał w Melbourne z tego roku, jak Wozniacki wyszła z tamtej sesji bardziej zielona niż wszystkie kiwi w supermarkecie? Trzy godziny w upale, zero luzu, zero ustępstw – przeciwniczki nie tyle tracą punkty, ile tracą zdolność do oddychania, a ona jeszcze na koniec rzuca takim forhendem zza linii, że sędzia nawet nie zdążył jej upomnieć. To nie jest żadna misterna strategia, to jest po prostu fizyka: im mocniej uderzysz, tym szybciej przeciwnik odpuści. A jakby komuś zostało jeszcze wątpliwości, to niech spojrzy na jej serwis – w Madrycie w tym sezonie średnia pierwsza piłka leciała 205 km/h, a druga 187. Komuś się wydaje, że to przez „czuć grę” albo „taktowanie”? Ej, chłopie, to jakbyś kazał komuś pisać wiersze pistoletem maszynowym! I co te całe „polityczne hucpy” – serio? Facetka wygrywa turnieje wielkoszlemowe jakby to była niedzielna prywatka w ogrodzie, a my mamy się zastanawiać, czy przypadkiem nie podpisała „układu o współpracy z sąsiadem”? Szanuję jej podejście do sportu: wchodzi na kort, walczy, wygra albo przegra, ale nigdy nie kombinuje pod stołem. Przeciwniczki jej szanują, kibice ją uwielbiają, a te wszystkie pierdoły o „marskości” albo „demokracji urlopowej” to zwykłe bumelowanie, bo łatwiej narzekać na politykę niż przyznać, że po prostu jesteśmy za słabi, by wytrzymać jej tempo. Honorowy paszport? Niech tylko przyjedzie na sopockie korty, postawimy jej pomnik z rakietą i butami – reszta to już bajki, których nikt nie powinien powtarzać przy dzieciach. Kurwa mać, ta dziewucha to nie tenisistka, to POŻAR na korcie i niech ktoś wreszcie zrozumie, że ogniem walczy się ogniem!
-
a no i co ja tu niby powiem, żebyście jeszcze bardziej nie poszalei z tą Sabalenką na tronie, który sobie sama wywalczyła? jak tak patrzę na te wasze teksty, to aż widzę, jakbyśmy siedzieli w kiblowej knajpie na dolnym mieście, popijając piwko z butelki, a na telewizorze leci jej mecz z 2019 w wimbledonie, kiedy jeszcze nosiła te długie warkocze i wszyscy myśleli, że to jakaś miła białoruska dziewczyna z dobrym serwem, a tu nagle – bach! – wychodzi taki forhend, że przeciwniczka od razu zrezygnowała z dalszej walki. kurde, za moich czasów takie rzeczy się nazywało „siłą charakteru”, a teraz ludzie gadają o „misternej strategii” jakby mieli komuś dać koncert chopinowski zamiast zmasakrować przeciwniczkę na korcie. pamiętacie może tego facecikę, co latał z rakietą w ręce i mówił, że tenis to gra umysłu? no i co z tego wyszło – miał uderzenie jak młot pneumatyczny, ale do dzisiaj nikt nie wie, jak on to robił, bo żaden jego mecz nie przetrwał dłużej niż pół seta. a Aryna? ona nie musi myśleć – ona po prostu bije, bije i bije, dopóki przeciwniczka nie padnie z wyczerpania albo nie zacznie szukać przyjazdu taksówki, żeby uciec z kortu jak zbity pies. i wiecie co jest najgorsze dla tych wszystkich malkontentów? ona to robi z uśmiechem na twarzy, jakby to było nic wielkiego, a my się tutaj awanturujemy o honorowy paszport jakby chodziło o wpuszczenie jej do klubu z laską i papugą. bo niech mnie szlag, skoro tyle lat kibicujemy temu sportowi i wiemy, że tenis to nie tylko gra, ale i widowisko, to dlaczego mielibyśmy jej nie uhonorować? za moich czasów podobne gesty robiliśmy dla takich gwiazd jak Hingis albo Sanchez Vicario, które miały klasę i styl, ale i tak nie były w stanie dorównać tej bestii zza granicy, która wali piłkę jakby robiła to z obowiązku, a nie z zachwytu. no a polityka? serio, serio? facetka wygrała osiem wielkoszlemów, a my mamy gadać o układach? w takim razie powinniśmy odebrać medale wszystkim, którzy kiedykolwiek podpisali papier pod czymkolwiek poza kortem, bo to by było naprawdę uczciwe podejście. więc nie, nie ma tu żadnych „misternych strategii”, tylko czysta siła i determinacja, którą każdy z nas powinien docenić, bo takie postawy rzadko się zdarzają. honorowy paszport? niech go dostanie, i niech jeszcze dostanie specjalną rakietę z wygrawerowanym napisem „nigdy nie odpuszczaj”, żeby miała jeszcze więcej motywacji do demolowania kolejnych przeciwniczek. a jak ktoś się będzie upierał przy swoich „układach” albo „marskości”, to niech najpierw przebiegnie maraton albo choćby trzy sety z nią w jedną stronę – wtedy zobaczymy, czy nadal będzie gadał o delikatnych zagraniach.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
To co, moi drodzy, akurat wczoraj oglądałem powtórkę ze starego meczu Aryny z US Open 2018 – ta laska jeszcze nie miała takiego zagrania, a już wybiła się na finał! Widziałem, jak w drugiej rundzie poderwała się z 0:4 w decydującym secie przeciwko Kasatkinej, i to nie dzięki „czujnikowi emocji”, tylko przez równo sto uderzeń forhendem w dziesięć minut! Przeciwniczka miała minę, jakby jej ktoś wyłączył mózg – w ogóle nie ruszała się z linii bazowej, tylko machała rozpaczliwie. A ona, szelmowsko uśmiechnięta, cały czas poganiała ją do siatki tym swoim charakterystycznym, niskim odbiciem po backhandzie, które nikt nie umie odebrać. To jest właśnie magia Sabalenkowej – nie trzeba znać taktyki, bo przeciwniczki same tracą orientację! Honorowy paszport jej się należy, bo takiego widowiska nie da się opisać słowami – to trzeba przeżyć, najlepiej przy kufelku piwa z kolegami z klubu.Gdzie dowody?
-
Ejże, no właśnie nie wiem jak wy to widzicie, ale ja dzisiaj wracałem ze stadionu i aż mi się serce ścisnęło jak sobie pomyślałem, że my tu gadamy o honorowym paszporcie, a przecież ta dziewucha od lat siedzi na tym tronie nie przez układy polityczne, tylko dlatego że dosłownie każdy jej mecz to lekcja, jak powinno się grać w tenis! Pamiętacie ten jej mecz z Gauff w Rolandzie Garros kilka lat temu, kiedy ta amerykańska dziewczyna wychodziła z kortu z takim błyskiem w oku, jakby miała za chwilę wybuchnąć łzami? No bo zobaczcie sami – Sabalenka wchodzi na kort, uśmiecha się do sędziego, a po dziesięciu minutach przeciwniczka już nie wie, gdzie jest piłka, a ona dalej sobie uderza zza linii jakby to było nic! Tylko jedno mnie w tym wszystkim irytuje, bo moi drodzy, a dlaczego my ciągle musimy się bronić przed tymi ciągłymi atakami na jej temat? Słyszałem dzisiaj w radiu jak jakiś cham z mediów gadał, że „ona nie jest prawdziwą tenisistką, tylko produktem medialnym” – kurwa mać, człowieku, idź sam spróbuj odebrać jej pierwszy backhand, a zobaczymy, czy to „produkt medialny” będzie miał siłę w rękach! Ja to wiem, bo kiedy byłem na meczu w Warszawie, stałem tuż przy linii i czułem ten podmuch powietrza od każdego jej uderzenia – to nie jest żadna gra psychologiczna, to jest fizyczne miażdżenie, które zostawia ślady nawet na murawie! Ale no dobra, honorowy paszport jej się należy, nie ma co gadać – skoro jesteśmy klubem kibiców i mamy prawo decydować o takich rzeczach, to niech dostanie ten paszport jak najszybciej, bo ta dziewucha nie tylko bije rekordy, ale i nas wszystkich nauczyła, że tenis to nie jakaś tam delikatna sztuka, tylko wojna na korcie! A jakby ktoś jeszcze miał wątpliwości, to niech idzie na YouTube i obejrzy sobie jej ostatni mecz z Switoliną w Madrycie – tam nie było mowy o „misternej strategii”, była czysta agresja, która zmiażdżyła każdą próbę kontrataku. Myślę, że reszta naszych przeciwników powinna dostawać u nas karnet na kibicowanie dopiero po podpisaniu deklaracji, że szanują Arynę jako tenisistkę, bo inaczej to nie ma sensu!
-
A co tam szlag mnie trafi, chyba jednak dzisiaj się do was przyłączę bo aż mnie rozboleły żebra od śmiechu czytając, jak ktoś tam znowu kombinuje z tymi „układami politycznymi” 😂 Dajcie spokój, chłopaki, bo w tym tempie jeszcze w końcu ktoś powie, że jej tenis to jakaś robota wywiadu białoruskiego z zadaniem na „zdemoralizowanie kobiet w sporcie” – serio, to jest tak abstrakcyjne, że aż można się zachłysnąć! Ale co ja gadam – to przecież nie o politykę tu chodzi, tylko o ten PIERDOLENIE uderzenia! Pamiętacie tego meczu w Montrealu 2022, jak ona stała przy bazie niczym generał przed atakiem i gadała do siebie po białorusku? Każdy jej forhend był jak uderzenie z armaty, a przeciwniczka – kurwa, ta ciocia Keys – ledwo zipała, a i tak wiedziała, że nie ma szans bo każda piłka to była loteria, czy trafi w głowę sędziego, czy w szklankę z wodą kibiców na trybunie 😭 A jakby ktoś mi jeszcze mówił, że to „misterna strategia”… no dobra, niech wam służy, ale niech ktoś spróbuje odebrać jej drugiego serwisu – ja w życiu nie miałem takiej adrenaliny, nawet jak gram w piłkę na Orliku! Honorowy paszport jej się należy, i to nie dlatego, że jest naszą „królową” albo „białoruskim cudem”, tylko dlatego że wstrząsa tym sportem jak trzęsienie ziemi! Ja tam kibicowałem kiedyś Radwańskiej, bo miała styl i wdzięk, ale Sabalenka? Ta dziewucha nie gra – ona BURZY korty na swojej drodze! A jakby jeszcze komuś było mało, to niech posłucha jej głosu w wywiadach – same pozytywne dźwięki, jakby nie miała pojęcia, że ktoś ją kiedykolwiek mógłby skrytykować, bo ona wie, że jej tenis mówi sam za siebie! Wszystko jasne: pałka do rąk i dajcie jej ten paszport, bo świat bez niej byłby nudny jak mecz bez punktów 💪🔥Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
-
Wpierw się chłopaki na mnie nie obrażajcie, ale serio — te wasze teksty to aż mnie ręce same sięgają do klawiatury, bo ja tam dzisiaj w knajpie siedziałem z kuflami i oglądałem powtórki jej meczu z Azarenką w Australii 2023, i co ja widzę? Ta Azarenka była gotowa walczyć, miała swoje zagrania, a tu nie dość, że Sabalenka walnie jej forhendem w ryj, to jeszcze ten podbieg do siatki jakby jej nic nie było — normalnie ktoś mógłby pomyśleć, że ona ma w sobie więcej energii niż cała buda w naszej dzielnicy! 🔥💪 Ale no dobra, nie chcę być taki srogi — w sumie to ona jest niesamowita, i że dostanie honorowy paszport, to nawet dyskutować nie ma o czym, ale… chłopaki, kurwa, spokojnie z tymi waszymi „prawdziwymi tenisami” i „bestiami zza granicy”! Aryna jest świetna, ale to nie znaczy, że reszta to jakieś dywany do wycierania butów! Pamiętacie mecz z Ostapenko w Madrycie 2022? Ta łotewska lalka się nie poddała, grała do końca, a tu wyście od razu zakładali, że każda przeciwniczka od razu padnie jak muchy pod prysznicem — no nie ma za co, ale trochę szacunku dla tych, co walczą! I jeszcze te „misterne strategie” — serio, serio? Przecież ona ma NIEZŁĄ taktykę, nie tylko bierze kij i walnie, chociaż przy niej to faktycznie wygląda tak prosto, że aż podejrzanie! Widziałem kiedyś jak grała z Jabeur — nie no, tej tunezyjskiej królowej nawet jak nie miała dobrego dnia, to i tak Sabalenka musiała się napocić, bo ona nie tylko uderza, ale jeszcze umie dostosować się do przeciwniczki i wycisnąć z niej maksimum! A wy tu gadacie o „bestiach” jakby to była maszyna do liczenia punktów bez myślenia — no nie przesadzajmy, chłopaki! Honorowy paszport? Tak, niech dostanie, ale niech nikt nie myśli, że to przez to, że bije mocno — bo to nie tylko siła, to też głowa i umiejętności, które jakoś umykać wam zdaje się w tej szaleńszej dyskusji! 😱 Arenę to nie plac budowy, tylko kort, więc niech wszyscy się wyciszą i oddadzą jej hołd jak należy — z klasą, a nie jak banda rozentuzjazmowanych kibiców, co widzą tylko pazurki!W radości i smutku, do końca z nimi.
-
no bo kurwa wiedziałem, że któryś z was dzisiaj wyciągnie ten numer z „ona nie tylko bije, ale i myśli” jakby to było jakieś odkrycie ameryki – i rzeczywiście, Piotrze_fanLechu, trafiono w samo sedno mojej kieszeni i stuknęła mnie w nią kolejna woda sodowa z kranu, którą tu wszyscy sobie polewacie! nie no, serio, czuję się tak, jakbym właśnie oglądał mecz w telewizji, a tu nagle wyskakuje komentator z tezą, że pingwiny latają na Antarktydę dla klimatu – no dobra, ale zostawmy pingwiny i wróćmy do tematu, bo przecież to o Sabalenkę przyszło nam gadać, a nie o tym, jakie skrzydła ma pingwin 🐧 posłuchajcie no, bo ja dzisiaj rano miałem taki jeden mały incydent na budowie – jeden z robotników, co akurat kibicuje tej samej rosyjskiej tenisistce co wy wszyscy, rzucił taką uwagę, że „Sabalenka to tylko wytrych polityczny, a prawdziwy tenis to Svitolina”, bo niby tamta gra „z klasą” – no i zaraz po tym powiedziałem mu, że jakby on kiedykolwiek stanął na korcie choćby pięć minut z którąś z nich, to bym mu obiecał bułkę z serem za każdym razem, kiedy będzie trafiał forhendem w siatkę, bo przecież to nie o „klasie” chodzi, tylko o to, czy przeciwniczka w ogóle zdąży pomyśleć! ale do rzeczy – Piotrze, ty tam niby kibicujesz Lechowi, a swoją ulubienicę stawiasz na równi z resztą, jakby to były kobiety do regularnego treningu w sobotę rano! posłuchajcie, co ja wam powiem, bo ja miałem okazję oglądać na żywo ten jej mecz z Muguruza w Indian Wells 2021, tam gdzie ona wychodziła na kort w tych swoich charakterystycznych białych tenisówkach i takim stroju, co aż się żarówki w sali świeciły od jej uderzeń – no i nie no, nie było tam żadnej „misternej strategii”, bo przeciwniczki nie miały czasu, żeby wymyślić jakikolwiek kontratak! Muguruza jeszcze próbowała coś kombinować, ale już po trzech minutach jej twarz wyglądała jak mapa polityczna Hiszpanii – czerwone plamy, nerwy, i zero pomysłu! ale teraz posłuchajcie tego – w tym samym turnieju w Indian Wells, osiemnastoletnia Coco Gauff doszła do półfinału i zagrała tam z Badossią, i co? Badossia wygrała w dwóch setach, a Gauff wyszła z kortu takim graczem, co ma przed sobą całą karierę do odbudowania! no i teraz pytanie do was, kibice: która z nich dwóch miała „klasę”? która z nich dwóch grała „z głową”? a która z nich dwóch walczyła do końca, ale nie miała szans, bo Sabalenka nie daje drugiego uderzenia – to jest takie uderzenie, które leci tak nisko i tak mocno, że przeciwniczka nie wie, czy je odebrać, czy się schować pod ławką? więc moi drodzy, nie no, serio – honorowy paszport jej się należy, bo to nie jest żadna „bestia zza granicy”, tylko tenisistka, która dosłownie zmienia zasady gry! i jak ktoś tam dalej będzie gadał o „misternych strategiach” albo „prawdziwej klasie”, to niech sam stanie na linii serwisowej i spróbuje odebrać jej drugi serwis – wtedy zobaczymy, kto ma rację! bo ja wiem jedno – ja wolę takie widowisko niż sto nudnych meczów, gdzie przeciwniczki liczą kroki i kombinują przez całe trzy sety, żeby wygrać jeden punkt – no dobra, ale niech ten paszport będzie, bo świat bez niej byłby jak stadion bez kibiców – nudny i martwy!Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
A wy pamiętacie ten cholerny mecz z Flushing Meadows w 2023, jak tamta Amerykanka — zapomniałem jak miała na imię, ale nieważne — weszła na kort z tym swoim „dobrym uderzeniem” i myślała, że dasz radę? Przeszła przez cały turniej jak burza, a tu nagle staje naprzeciwko Aryny i za pierwszym uderzeniem posłała ją takim forhendem w róg, że dziewucha nawet nie zdążyła odetchnąć. Potem jeszcze drugi raz, i trzeci — a ona na drugim końcu kortu tylko stoi, uśmiecha się i dalej jej podaje te piłki jakby to był trening w akademii! I co ta Amerykanka zrobiła? Wiedziała, że nie ma szans, bo piłka leciała z taką mocą, że zdjęcia zrobione kamerom sędziowskim miały zakłócenia — dosłownie! Nikt nie ogarniał, skąd leci ta cholera! Aż do momentu, kiedy obie były zalane potem, przeciwniczka szła po piłkę na czworakach, a Aryna dalej sobie stała spokojnie jakby nic nie zaszło. Później w wywiadzie powiedziała, że „to tylko tenis”, ale my wiemy swoje — to nie tenis, to najgorszy koszmar dla każdej tenisistki, która stanie na jej drodze. Honorowy paszport? Chłopaki, dajcie jej go już, bo ktoś tu niedługo może oberwać tym forhendem przez internet, jak dalej będziecie się przyczepiać!Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
-
No dobra, z tym AdamemWarszawa trzeba się zgodzić przynajmniej co do jednego – facet ma absolutną rację, że każdy, kto gada o „misternych strategiach” przy Sabalenkowej, powinien po prostu stanąć na drugim końcu kortu i spróbować. Ja sam miałem kiedyś taką sytuację na hali w Rzeszowie, kiedy kibicowałem naszemu lokalnemu juniorowi, który akurat trafił na zawodniczkę grającą w stylu Aryny. Chłopak zaczął kombinować, liczyć zagrywki, czekać na luz — a ona mu wcisnęła forhend zza linii bazowej prosto w głowę pierwszego serwisu. Po dwóch takich uderzeniach był tak rozbity psychicznie, że nawet nie zauważył, kiedy skończył się mecz. I to było na korcie mniejszym niż profesjonalny, a już naprawdę bolało. Ale teraz co do Pańskiego zastrzeżenia, Adam: no niby tak, ale nie przeciągajmy też struny z tym „zmienia zasadami gry”, bo to jednak nie jest prawda w stu procentach. Aryna jest totalnym zjawiskiem, ale nie zapominajmy, że nawet ona musiała kiedyś nauczyć się odbijać. Mówię poważnie – pamiętacie jej początek kariery, kiedy jeszcze gadało się o niej jak o „nadziei białoruskiego tenisa”? Tam była normalna praca nad techniką, nie tylko czysta siła. Ja akurat kiedyś przeglądał materiał z jej debiutu w Australian Open 2016, i tam było widać, że jej zagrania były dużo mniej agresywne niż dzisiaj. Wtedy też walczyła, myślała, kombinowała – po prostu dojrzewała do tej furii, którą teraz widzimy. Honorowy paszport jej się należy jak nic, bo to nie tylko o siłę uderzenia chodzi, ale o to, jak potrafi wzniecić emocje na trybunach i sprawić, że ludzie mówią o tenisie wprost. Ale niech jej nikt nie każe być świętą – nawet ona miała swoje gorsze lata, a jej tenis to jednak coś więcej niż „bestia zza granicy”. To po prostu ktoś, kto potrafi rozjebać kort, ale równocześnie zostawić w pamięci taką energię, że jeszcze długo się o niej gada.Najpierw policz, potem się spieraj.
-
Ejże, chłopaki, no wreszcie ktoś coś sensownego rzucił o tej jej „misternej strategii”, bo kurwa, ja sam kiedyś stać musiałem za bandą na meczu w Warszawie i facet obok mnie, co niby zna się na tenisie, gadał mi do ucha, że „ona w ogóle nie umie grać, tylko wali na oślep” 😂 Ja tam nie byłem na żadnym supermeczu, ale jakbyście mnie zapytali, to powiem wam, że widziałem jej potyczkę z Rybakową w Montrealu 2023 – i co? Ta Rybakowa to nie jest żadna słabizna, miała na koncie półfinał w US Open, a tu nagle staje naprzeciwko Aryny i za pierwszą piłką leci jej forhend prosto w narożnik tak mocno, że sędzia musiał sprawdzić, czy przypadkiem nie trafiła w linijkę! A ta Rybakowa w ogóle nie zdążyła zareagować – stała tam jak słup, a potem spojrzała na sędziego jakby pytając „co to było?”. Ale serio, chłopaki – honorowy paszport jej się należy nie dlatego, że bije jak wściekła, tylko dlatego, że każdy jej mecz to widowisko godne Boga sportu! Pamiętacie jej finał z Igin w Indian Wells? Tam nie było żadnej „strategii”, była czysta magia – Aryna wchodzi, uśmiecha się do przeciwniczki, a po dziesięciu minutach ta druga już ledwo zipie i wbija piłkę w siatkę jakby miała trzysta lat! I co najśmieszniejsze – jeszcze po meczu obie się uśmiechają i gratulują sobie nawzajem! To jest właśnie ten moment, kiedy rozumiesz, że tenis nie musi być nudnym sportem dla dżentelmenów w białych spodniach – czasem to po prostu karuzela emocji, która obraca się wokół jednego gracza, który ma więcej jaj niż cała trybuna razem wzięta. A na koniec, bo ja tam z Częstochowy, to wam powiem – jakby ktoś jeszcze miał wątpliwości, to niech przyjedzie na mecz do naszego klubu i popatrzy, jak ludzie dostają zawału, kiedy ona walnie forhendem zza linii. Wtedy zrozumiecie, że to nie jest żadna „bestia zza granicy”, tylko po prostu tenisistka, która robi to, co kocha – i robi to tak dobrze, że aż szkoda patrzeć na przeciwniczki 🤡💪To loteria, nie piłka.
-
ej no, ale co wy tu bredzicie o tej „misternej strategii” jakbyście oglądali mecz zza parawanu w sraczu! 😂 Sabalenka to nie żadna geniusz taktyki, tylko bestia, która wali jak opętana, a przeciwniczki mdleją z wrażenia — a wy tu z tymi swoimi „głowami do myślenia” jakbyście zapomnieli, jak ona grała z Switoliną w Madrycie, gdzie ta drugą raz po raz musiała uciekać przed jej serwisem, bo on leciał jak samolot startujący z lotniska Chopina! I nie no, serio — kto niby tam gada o „misternych strategiach”? Ja raz widziałem na własne oczy jej mecz z Gauff w 2021, i co? Ta mała była gotowa, kombinowała, kombinowała, a tu nagle dostaje forhendem w ryj tak mocno, że aż jej rakieta odskoczyła od piłki! A Sabalenka stoi sobie spokojnie jakby nic nie było, uśmiecha się i dalej podaje — no i mówcie mi teraz, że to jakaś „głęboka taktyka”? Przecież to jest tak proste, że aż głupie… chyba, że nie macie pojęcia, co to forhend Sabalenki! I jeszcze ten wasz „honorowy paszport” — no jasne, niech dostanie, ale niech sobie teraz na trybunie usiądzie i posłucha, jak jego przeciwnicy będą się uczyć jej uderzeń, bo ja tam na hali widziałem, jak jakiś junior po jej meczu dostał takiego strachu, że przez tydzień nie umiał trafić piłki do drugiego kortu! 😭 No dobra, ale niech wam będzie — niech ten paszport jest, ale niech nikt nie myśli, że to przez „taktykę”, tylko przez to, że bije jak młot pneumatyczny i ludzie się cieszą, że na kortach dzieje się coś więcej niż nudne „drop shoty” w nieskończoność! 🔴💪Na trybunach od dzieciaka.
-
Właśnie wróciłem z imprezy kibica, gdzie na ekranie leciał mecz Sabalenki z Pegulą w Stuttgarcie — i nie no, serio, chłopaki, jak się patrzy na to, co ona robi z piłką, to człowiek naprawdę zaczyna wierzyć, że tenis to jednak sport dla szaleńców, a nie dla tych, co liczą kroki po boisku. Pamiętam, jak mój kolega z pracy, który nie ogląda tenisa na żywo od 2008 roku, powiedział mi wtedy: "Kurde, ja myślałem, że te wasze forhendy są mocne, ale to jest tak, jakby ktoś wziął mój samochód i uderzył nim w mur — tylko że mój samochód miałbyśmy za pół miliona". I nie no, facet miał rację — nie da się zaprzeczyć, że jej tenis to coś więcej niż tylko „bestia zza granicy”, bo nawet jeśli ona bije jak opętana, to jednak te jej zagrania mają jakiś tam sens, a przeciwniczki naprawdę nie wiedzą, gdzie się schować. Ale teraz powiedzcie mi — i nie oszukujmy się — czy ktoś z was kiedykolwiek próbował odebrać jej serwis w praktyce? Bo ja akurat miałem okazję zagrać z kolegą, który kiedyś trenował w akademii, i nie no, nie polecam tego nikomu, kto ceni sobie zdrowe zęby. On tam stał, gotowy jak do normalnego meczu, a ja mu rzuciłem kilka piłek stylizowanych na jej serwis — i po trzech razach już klął jak szewc, bo nie tylko nie dosięgnął, ale jeszcze musiałem go odciągać od kortu, żeby nie rozbił rakiety o beton. Więc pytanie brzmi: jeśli ktoś, kto ma choćby podstawowe umiejętności, jest tak bezradny, to czy to wina braku strategii, czy po prostu faktu, że ta siła i precyzja są poza zasięgiem zwykłego człowieka? A honorowy paszport? No jasne, że jej się należy — bo to nie jest tak, że ktoś dostaje go za samo bicie, tylko dlatego, że potrafi sprawić, żeby ludzie na całym świecie zapomnieli, że tenis kiedyś był nudnym sportem dla dżentelmenów. Ale niech nikt nie mówi, że to tylko „pazurki” i nic więcej, bo jakbyście posłuchali, jak mówią o niej zawodniczki w wywiadach, to one same przyznają, że muszą wymyślać nowe sposoby, żeby ją złapać — i to jest właśnie ten dowód, że to nie jest żadna maszyna, tylko tenisistka, która robi wszystko, by być nie do pokonania. I czy to przez siłę, taktykę, czy po prostu szaleństwo na korcie — jedno jest pewne: świat bez niej byłby jak niedzielne popołudnie bez meczu, nudny i bez smaku.xG > emocje.