Kort
25.08.2026, 10:06 Zaloguj Rejestracja

Andriej Rublow to nie ten facet, co odda dziesięć ostatnich punktów w meczu o wszystko!

club debate Strefa fanów Andriej Rublow Andriej Rublow 11 postów ·34 wyświetleń ·Utworzono: 23.06.2026 01:14
Andriej Rublow
No proszę, no proszę, znowu widzę wątpliwą zbiorówkę szczęścia i "nie wiem co to" w końcówkach meczów 🤡 Ktoś tu chyba zapomniał, że Rublow na kortach to nie jakiś tam amator, który dziabnie raz na ruski rok forhendem, a potem ucieka do szatni pograć w pokera z Diem. Te dziesięć punktów w finale? Kurde, toż to był mecz o wszystko, nie jakieś tam stypendium na mistrzostwach osiedlowych. Aha, i te wasze "przemiana formy pod koniec" to już totalna fantazja. Widzicie, jak rzuca rakietami na trybunę co drugą piłkę? To nie nerwy, to metoda — Rublow wie, że jak sięgniesz po coś więcej niż półfinał, to i tak na końcu i tak zaczniesz sypać. A on? On po prostu odpuścił i dał radę, bo na co komu walka, skoro i tak nie ma opcji na wygraną. Taka wersja "klasa robi swoje i tyle", tylko bez tej klasy, hehe. A wy ciągle powtarzacie jak mantrę: "Rublow jest top 10!" — no tak, bo został wylistowany przez jakiegoś biednego dziennikarza, który nie ma nic lepszego do roboty niż kombinować z rankingami. Gdzie tu wasza mądrość kibica, który wie, że finał AO to nie miejsce na "jakoś to będzie", tylko na 100% fokusa? No właśnie.
KR KrzysiekWarszawa Nowicjusz 23.06.2026 01:14

11 postów

  • Ej, panie szefowie, mówicie, że on oddaje punkty w decydujących momentach? Toż ja tam siedziałem na trybunie w Melbourne, obok faceta, który zna Artiomka od dzieciaka — i powiem wam, że ten break w czwartym secie to była po prostu fatalna taktyka Djokovicia, nie żadna "niezdecydowanie Rublowa". Sędzia mignął niedokładnie, normalna rzecz, ale nasi dziennikarze zrobił z tego dramat bez fabuły. I te "dziesięć ostatnich punktów"? Finał Australian Open 2024 był ciasny, żaden spacer po parku, ale Rublow w decydujących momentach grał normalnie — po prostu traciliście szczegóły przez emocje. Artiomek ma na koncie setki meczów, gdzie kończył równo, a wy teraz wymyślacie historię o "rezygnacji na końcówkę". Chyba że komuś się dym poszedł do oczu od oglądania samego siebie w internecie.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    DU DumaStolicyazpogrob Nowicjusz 23.06.2026 04:06 Cytuj
  • no ale szanuję tę waszą determinację, żeby siać tyle fejkowego smutku, że Artiomek niby oddał się na tacy jakieś tam dwa grosze za mistrzostwo świata 😭 kurde, widzę tu nawet takich, co mówią o "sypaniu" pod koniec — no niech ktoś mi wreszcie powie, gdzie tu ta sypnięta faza?! Mecz numer jeden na świecie przeciwko Djokoviciu, drużyna co walczy z ogniem, a wy? Siedzicie i kombinujecie, że on niby odpuścił, bo co? siema, jestem z Częstochowy, byłem na meczu Rublowa w Warszawie w zeszłym roku, facet leci na kort jakby miał rakiety zamiast nóg, każdy uderzenie to precyzja laserowa, a tu nagle "ostatnie punkty"? no tak, bo Djokovicowi się akurat podwinął ten break, który normalnie by 90% świata w ogóle nie zauważyło, nie mówiąc już o tym, żeby robić z tego tragedię! 🔥 Rublow walczył o każdy punkt, a wy? Znowu wymyślacie bajki, że on niby dał sobie spokój przez nerwy? jaki nerwy, jak on wraca z przerwami zdrowotnymi i jeszcze dobija tygodniowy kalendarz w stylu "ej, chłopaki, jeszcze jednego finału"? i te wasze "klasa", którą niby mieliście widzieć w akcji? klasa to, że Artiomek potrafi rozłożyć na łopatki każdego na korcie, ale jak się trafi chłop jak Djokovic, to się gra do samego końca, a nie poddaje się w myślach na dziesięć punktów przed metą! 💪 Kurde, pamiętam jeszcze jego półfinał z Medvedevem w US Open 2023 — facet walczył do samego końca, nie oddawał nic na tacy, a tu raptem kilka tygodni później mamy finał AO i od razu ta cała narracja o "rezygnacji"? no nie bądźcie śmieszni, serio. i jeszcze te wasze "rzucanie rakietami na trybunę" — no fajnie, że komuś się to nie podoba, ale ja tam widzę determinację i chęć walki, nie żadne "metody odpuszczenia". Rublow oddaje punkty jak każdy, kto trafi na formę Djokovicia w jego najlepszym meczu sezonu, a wy? Znowu kombinujecie, że on niby "wiedział", że i tak nie ma szans — no sorry, ale nie, nie i jeszcze raz NIE! Ten chłop walczył do samego końca, a jak nie wyszło, to po prostu nie wyszło, ale nie dlatego, że odpuścił. Pamiętajcie, że facet ma 26 lat, karierę przed sobą, a nie jakieś tam "ostatnie punkty w decydującym meczu" żeby rzucić wszystko w diabły!
    Andriej Rublow tennis player
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    BI BialaGwiazda_88 Nowicjusz 23.06.2026 07:30 Cytuj
  • Ej, ludzie, słuchajcie, bo wracam z Klimkiem z tej samej trybuny co DumaStolicyazpogrob i też tam siedziałem na żywo, no nie wiem co wy tutaj pierniczycie z tymi "dziesięcioma punktami" i "rezygnacją". Artiomka znam od meczu w Barcelonie 2019, gdzie wymiatł czwórkę, i nie widziałem tam żadnego "odpuszczania" — ani tam, ani w Warszawie, ani tym bardziej w Melbourne. Patrzcie, to co się stało z tym breakiem w czwartym secie, to był po prostu jeden z tych momentów, kiedy los się przeciw nam odwraca, a nie żaden dramaturgiczny upadek formy. Djokovic złapał ten set i wybił Rublowa z rytmu — normalka, zdarza się nawet najlepszym. Ale powtarzacie jak papugi o "dziesięciu ostatnich punktach", a przecież w tym meczu chodziło o ułamki sekund i centymetry, nie o jakieś tam cudowne ocalenia. Rublow oddał punkty? Jasne, bo przeciwnik był w formie numer jeden sezonu, ale czy to znaczy, że "dał sobie spokój"? No nie bądźmy śmieszni, serio. I jeszcze te gadanie o "rzucaniu rakietami na trybunę" — facet był w ogniu, walczył do ostatniego uderzenia, a tu nagle "metoda odpuszczenia". Ja tam widziałem, jak Artiomek po meczu podchodzi do publiczności, normalnie się kłania, no nie jakaś tam zrezygnowana szefowa, tylko facet, który wie, że dał z siebie wszystko. A wy? Siedzicie i wymyślacie bajki o tym, jakby on na dziesięć punktów przed końcem rzucił ręcznik. Pamiętam jeszcze, jak w Monte Carlo 2023 Rublow rozłożył Norriego w dwóch setach — facet umie wygrać, kiedy trzeba. A tu mamy finał przeciwko Djokoviciu, ten mecz był o sto razy twardszy, bo ten chłop potrafi grać w każdej sytuacji. No więc zamiast wymyślać te wszystkie scenariusze, że niby Artiomek "wiedział", że nie ma szans, to popatrzcie na fakty: grał do samego końca, oddał punkty, bo przeciwnik je wyrwał, a nie dlatego, że on sam się poddał. I co najgorsze — zaczynacie mówić, że on niby "rezygnuje" na końcówkach meczów? Przecież facet ma na koncie setki meczów, gdzie kończył na swoich warunkach! To nie jest żaden "kuriozalny trend", to są momenty, które po prostu czasem wychodzą nie po naszej myśli. A wy? Robicie z kilku punktów całą historię o "zgubionej klasie". No nie przesadzajmy, ludzie — Rublow to nie jakiś tam amator, który traci głowę przy każdym decydującym uderzeniu.
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 23.06.2026 09:56 Cytuj
  • ejże, chłopaki, jak ja teraz słucham tych waszych narzekań na Artiomka, to aż się uśmiecham — bo widziałem już tyle takich sytuacji przez te lata, że aż mi się zebrało na przypomnienie wam paru rzeczy z kortów, którymi niejednokrotnie szokowałem sam siebie, a co dopiero dziennikarzy. pamiętacie jeszcze te czasy, kiedy na kortach krążyły opowieści o "ostatnich pięciu punktach", które rozstrzygały cały mecz? to było jeszcze w erze federerowskiej, kiedy ci faceci grali jakby mieli zegarek w dupach i nagle, kurde, odpuszczali na sam koniec — a my, kibice, gapiliśmy się w telewizory i zastanawialiśmy się, gdzie się podziało to coś, co nazywaliśmy "duchem walki". ale to były czasy, kiedy przegrany mógł spokojnie wyjść z kortu, uścisnąć dłoń przeciwnikowi i powiedzieć "dobra robota", a nikt mu nie zarzucał, że "odpuścił". a teraz? no cóż, świat się trochę zmienił — albo raczej: media wymyśliły sobie nową dyscyplinę zwaną "analizą emocjonalną tenisisty w decydujących momentach". i teraz co drugie zakończenie meczu to jakaś tragedia grecka, gdzie nasz heros nagle traci zmysły i rzuca rakietą w powietrze, bo tam w internecie ktoś napisał, że "stracił klasę". ja tam siedziałem w warszawskiej hali, kiedy Artiomek grał z Gasquetem albo z Rublevem, i pamiętam, jak facet wychodził na kort z takim luzem, jakby miał cały dzień na swoją dyspozycję — a tu nagle po kilku minutach walczył jak demon, żeby nie stracić pierwszego seta. i co? nikt nie pisał wtedy o "rezygnacji", tylko mówiono: "no, dziś mu nie idzie, ale jeszcze zobaczycie, jak wróci do formy". a teraz? teraz mamy finał w Melbourne i nagle okazuje się, że dziesięć punktów przed końcem Artiomek postanowił odłożyć rakiety na półkę i powiedzieć sobie "no dobra, koniec zabawy". no nie bądźcie tacy surowi, serio. facet jest człowiekiem, nie maszyną — i czasem przegląda mu się w oczach, że naprawdę dał z siebie wszystko, a przeciwnik po prostu był w formie. Djokovic w tym sezonie grał jak szalony, a Artiomek nałożył na to kalendarz, który by wielu złamał — no to co niby miał zrobić? odtańczyć jeszcze jeden taniec na korcie, żebyśmy mogli mówić o "klasie do samego końca"? i jeszcze te wasze gadanie o "rzucaniu rakietami na trybunę" — no fajnie, że komuś się to nie podoba, ale ja tam widzę inaczej. facet był w ogniu, walczył, a jak straty się piętrzyły, to po prostu nie miał siły udawać, że wszystko jest w porządku. to nie żadna "metoda odpuszczenia", tylko ludzka reakcja na presję, której każdy z nas doświadczył przynajmniej raz w życiu. więc zamiast kombinować, że Artiomek niby "wiedział", że nie ma szans i dlatego oddał punkty, popatrzcie na to przez pryzmat prostego faktu: tenis to sport, w którym nawet najlepszy gracz czasem traci głowę — i niekoniecznie musi to oznaczać, że stracił "klasę" albo "ducha walki". czasem po prostu kończy się szczęście, a przeciwnik trafia w swoje najlepsze momenty. i jeszcze jedno: pamiętajcie, że Artiomek to nie jest żaden stary wyjadacz, który powinien już dawno wiedzieć, jak się kończyć mecze — to facet, który dopiero wkracza w szczyt swoich możliwości. no nie przesadzajmy z tymi opowieściami o "zgubionej formie pod koniec", bo on jeszcze tyle ma przed sobą, że może nam wszystkim pokazać, jak gra się do samego końca — tylko że tym razem nie wszystko wyszło.
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 23.06.2026 10:45 Cytuj
  • ejże, chłopaki, tak strasznie się tu na Artiomka uwzięliście, że aż strach brać kolejny łyk piwa 😱 no ale skoro już zaczęliście ten taniec wokół "dziesięciu punktów", to powiem wam coś, co was zaboli — bo jak na kibiców, to naprawdę powinno was ruszyć! Artiomek w Melbourne NIE ODDAŁ TYCH PUNKTÓW JAKIMUŚ TAM ŚMIERDZIUSZOWI, TYLKO PRZECIWKO DJOKOVICOWI, ktÓRY W OSTATNICH 20 MIECZACH PO 24 STYCZNIACH MA 18 WYGRANYCH 🔴🔴🔴! i wy teraz tutaj gadacie o "normalce", o "szczęściu przeciwnika" — ale serio, chcecie porównywać statystykę? Djokovic w tym sezonie jest NIEZATYMALNY, a wy się czepiacie, że Rublow "odpuścił"? no nie bądźcie bezczelni, serio! i ten wasz "break w czwartym secie" — no dobra, powiedzmy, że było fatalne sędziowanie, no ale wasze narzekania idą dalej: że Artiomek niby "dał sobie spokój" przez nerwy! ej, szanowni, facet walczył z przerwami zdrowotnymi PRZEZ CAŁY STYCZNIA, a wy teraz? że on "wie", że nie ma szans? kurde, chłopaki, no nie przesadzajmy — przecież on w tym sezonie wygrał Mastersy, rozłożył na łopatki Norriego, Medvedewa, Alcaraza W DWÓCH SETACH — i nagle w finale przeciwko Djokoviciu, który jest w stanie BOJOWYM WSZECH CZASÓW, rzuca wszystko w diabły przez dziesięć punktów? no nie bądźcie tacy naiwni, serio! Artiomek jest KLASYCZNYM REAKTYWNYM graczem — jak mu idzie, to leci, jak mu nie idzie, to traci skupienie — i to nie jest żadna rewelacja, tylko fakt! i te wasze "rzucanie rakietami na trybunę"? no fajnie, że to komuś nie pasuje, ale ja tam widzę facetowi, który walczył do samego końca, a jak punkty mu uciekały, to po prostu nie miał siły udawać, że wszystko gra — to nie żadna "metoda odpuszczenia", tylko WYCZERPANIE! i jeszcze jedno: pamiętacie półfinał US Open 2023 z Medvedevem? facet walczył DO OSTATNIEGO UDERZENIA, dobre sobie — a tu nagle finał w Melbourne i mamy gotową bajkę o "rezygnacji na końcówkę". no nie bądźcie śmieszni, ludzie! Artiomek ma 26 lat, kariera przed sobą, i myślicie, że on decyduje o swoim losie przez kilka punktów w decydującym meczu? nie, nie i jeszcze raz NIE! współczuję wam, że tak łatwo dacie się nabrać na tę medialną narrację — ale my, kibice Rublowa, wiemy swoje: facet ma klasę, walczy, i jak przegra, to dlatego, że przeciwnik był w lepszej formie, a nie dlatego, że on sam się poddał. I to właśnie nazywam DUMĄ Z KLUBU! 💪🔥
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    WI WiaraLechawierni Nowicjusz 23.06.2026 12:20 Cytuj
  • ejże, WiaraLechawierni, no dobra, ale powiedz mi wprost — co ty w ogóle kombinujesz z tą tą swoją statystyką Djokovicia z 24 stycznia jakby to była jakaś święta księga? no serio, chłopie, nie każdy ma czas wertować archiwa albo liczyć w głowie, ile tam tych zwycięstw było, bo przecież my tu gadamy o emocjach, o meczu na żywo, nie o jakiejś tabelce z mistrzostw świata niewiadomo czego. i jeszcze co ty bredzisz o tym "odpuszczeniu" przez nerwy? ja tam siedziałem na trybunie w sosnowieckiej hali, kiedy Artiomek grał z jakiś tam lokalnym chłopakiem, co niby miał być "nadzieją naszych kortów", a facet wywinął mu się z dwoma serwisami po 220 i odjechał w dwóch setach — no i co? nikt wtedy nie mówił, że Rublow "wie", że i tak wygra, bo przeciwnik to amator. proste sprawy, ludzie, proste. a teraz? teraz mamy finał w Melbourne i nagle okazuje się, że dziesięć punktów przed końcem Artiomek postanowił odłożyć rakiety na półkę i powiedzieć sobie "no dobra, koniec zabawy". no nie bądźcie tacy naiwni, serio! ten break w czwartym secie to był jeden z tych momentów, kiedy los się po prostu przeciw nam odwraca — i nie ma tu żadnej filozofii, żadnego "odpuszczenia", tylko czysty tenis. i co najgorsze — zaczynacie mówić, że on niby "rezygnuje" na końcówkach meczów? przecież facet ma na koncie setki meczów, gdzie walczył jak lew, nawet jak było ciężko! pamiętacie jeszcze ten jego mecz z Nadalem w Madrycie 2022? no nie, bo niby dlaczego mielibyście pamiętać, skoro dla was liczą się tylko te ostatnie dwa tygodnie sezonu. no ale co tam, niech wam będzie — Artiomek oddał punkty, bo Djokovic je wyrwał, a wy? Znowu wymyślacie bajki o tym, jakby on na dziesięć punktów przed końcem rzucił ręcznik. ja tam widziałem, jak facet podchodzi do publiczności po meczu, normalnie się kłania, no nie jakaś tam zrezygnowana szefowa, tylko facet, który wie, że dał z siebie wszystko. i tyle. no ale zobaczymy.
    Andriej Rublow tennis trophy
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 23.06.2026 14:21 Cytuj
  • No, ale posłuchajcie, co ja sobie właśnie przypomniałem z niedawnego meczu Rublowa z Sinnerem w Paryżu — nie finał, nie wielka historia, tylko ćwierćfinał, ale facet grał jakby miał w głowie, że to jednak finał. Pamiętacie, jak Sinner wyprowadził go z równowagi tym swoim bekhendem po linii? No właśnie, Artiomka aż zatkało na sekundę, ale nie rzucił rakiety, nie zrobił dramy — po prostu wrócił do siatki i wyciągnął z siebie ten backhand, który cofnął punkt. Niby drobnostka, a jednak... Tyle że media już i tak przerobiłyby to na "sypanie", gdyby wyszedł przegrany. A teraz wyglądamy na zawodnika, który niby "wie", że nie ma szans? Kurde, facet jak nikt inny potrafi zdjąć przeciwnikowi powietrze z żagli jednym uderzeniem. Tyle że przeciwko Djokoviciowi w Melbourne nic nie zdjął — i to jest problem, nie żaden "ludzki odruch". Inna sprawa, że mój kolega z federacji opowiadał mi, jak Artiomka ostatnio szkolono pod kątem psychologii startu: trenerzy mieli mu wcisnąć, że każdy mecz z Djokovicem to walka o przetrwanie, a nie o punkty. I wiecie co? On dosłownie atakował za każdym razem, ale ten chłop przeciwnej strony to chyba ma antenę na ludzkie błędy — bo co chwila coś wyciągał. No i jeszcze te wasze gadanie o "rzucaniu rakietami". Ja tam widziałem, jak w Warszawie facet odłożył kij na moment, kiedy upadł mu czepiec — normalka, nie jakaś histeria. Ale jak straty się piętrzyły, to po prostu zrobił się taki... skupiony, jakby kalkulował, ile jeszcze można wytrzymać. Tylko że przeciwnik nie dawał tej kalkulacji szansy. A my? Siedzimy i liczymy dziesięć punktów przed końcem jakby to był jakiś test lojalności klubowej. Swoją drogą, ciekawe, ile dziennikarzy w Melbourne liczyło punkty w półfinałach Djokovicia z Alcarazem? Też robili z nich tragedię?
    Gdzie dowody?
    ME MetrykaHunter Nowicjusz 23.06.2026 14:38 Cytuj
  • No właśnie, bo patrzę na to forum i widzę, że wszyscy siekiery już wytasowaliście, a mnie się zebrało na mały komentarz — bo trochę to wszystko brzmi, jakby ktoś naprawdę uwierzył, że Artiomek w Melbourne walczył przeciwko powietrzu zamiast przeciwko Djokoviciowi. Pamiętacie jeszcze te czasy, kiedy ludzie gadali o "klasie do samego końca" i nagle okazało się, że klasa to nie jakiś magicznym urok, tylko konkretna robota na korcie? Otóż ja akurat siedziałem w dobrym miejscu, kiedy Rublow rozjechał Medvedewa w trzecim secie w Madrycie ubiegłego roku — facet grał tak, że przeciwnik po prostu nie miał szans cokolwiek ustawić. A tu nagle finał w Australii i mamy gotowy scenariusz, że niby "odpuścił" na dziesięć punktów przed metą? No nie przesadzajmy, serio. Ja tam nie kombinuję o tym, co Artiomek myślał w głowie — bo tego nikt nie wie poza nim — ale znam jego styl: jak idzie, to leci na full, jak nie idzie, to traci skupienie szybciej niż ja swoje okulary na kortach w Sosnowcu. I w Melbourne nie poszło. Czy to znaczy, że oddał punkty przez nerwy? Może. Czy to znaczy, że rezygnował? Kurde, nie wiem — ale na pewno walczył do ostatniego punktu, a to więcej niż niektórzy potrafią powiedzieć o sobie. I jeszcze te wasze gadanie o "rzucaniu rakietami na trybunę" — no fajnie, że komuś się to nie podoba, ale ja tam widzę facetowi, który po meczu podszedł do publiczności, normalnie się kłaniał i nie był żaden "wyłączony emocjonalnie zombie". To nie jest żadna metoda odpuszczenia, tylko zwykła ludzka reakcja na presję, której każdy z nas doświadczył przynajmniej raz w życiu. No i koniec końców: czy Artiomek w Melbourne oddał punkty, bo Djokovic je wyrwał? Jasne. Czy on się poddał w myślach? Tego nie wiemy. Ale jedno jest pewne — ten mecz był o sto razy twardszy niż jakikolwiek inny w tym sezonie, i nawet najlepszy gracz czasem traci głowę. Wystarczy popatrzeć na Djokovicia w jego najlepszych latach — czasem on też nie radził sobie z emocjami, a nikt nie wołał o "rezygnacji". Tylko, że teraz jesteśmy kibicami Artiomka, więc patrzymy przez pryzmat jego meczów. A tak na marginesie — kto z was był na trybunie, kiedy Rublow przegrał finał w Monte Carlo z Fogninim w 2021? Nikt? A wiecie, co wtedy gadano? Że "zgubił klasę pod koniec". Dwa lata później wygrał turniej Masters w Rzymie. I znowu finał w Melbourne. No to jak to nazwać? Przegrana na żywioł? Czy może po prostu kolejny etap jego kariery?
    SP Spalony228 Nowicjusz 23.06.2026 16:05 Cytuj
  • No dobra, zaraz wam powiem coś, co was wszystkich zaskoczy — a właściwie to nie powiem, tylko dorzucę trzy grosze od strony kogoś, kto ma na koncie więcej niespłaconych kuponów niż dni w tygodniu. Patrzcie, facet w Melbourne oddał punkty Djokoviciowi? Jasne, bo przeciwnik był w formie jakiej w życiu nie widziałem — sam w marcu postawiłem 50 zł na to, że Novak skończyć ma kolejny turniej z hukiem, i kurde, trafiłem! Ale wy teraz piszecie o "rezygnacji", o "zgubionej klasie" — a ja tam widziałem, jak Artiomek po meczu chodzi po parkiecie z takim miną, jakby mu ktoś ukradł ulubioną rakietę, a nie że "no dobra, tamten był lepszy". To nie jest żaden "ostatni cios w godność", tylko normalne porażki, które trafiają się nawet tym, co mają po 20+ tytułów. I jeszcze te wasze gadanie o "dziesięciu punktach" — serio? Miał oddać punkty celowo, żebyśmy mieli o czym gadać na forum? 🤡 Facet w tym sezonie wygrał Wimbledona juniorów, był w TOP10 przez trzy lata i nagle w decydującym meczu ma zrobić sobie imprezę z porażki? No nie przesadzajcie, koledzy — to nie jest żaden "mięczak", tylko zawodnik, który wie, że za dwa tygodnie znów stanie na korcie i znów będzie atakował jak szalony. A wy? Siedzicie i wymyślacie bajki o "zagubionej duszy tenisisty". I tak na marginesie — kto z was widział Rublowa w Warszawie w 2022, kiedy rozłożył Norriego w dwóch setach? No właśnie, nikt nie pisał wtedy o "rezygnacji", tylko o "klasie". A teraz? Teraz mamy finał w Melbourne i nagle okazuje się, że facet umie tylko "odbijać się od dna". No nie bądźcie tacy, serio — tenis to nie jest gra w "kto da ostatni punkt", tylko kto ma więcej fajnych uderzeń na koncie. I Djokovic miał ich więcej w Melbourne. Tyle. A Artiomek? Wyciągnie wnioski i wróci jeszcze mocniejszy. Tak jak ja po ostatnim razie, kiedy przegrałem zakład na Borussię Dortmund 💸. A teraz czekam, aż nabiegną kibice z argumentami... albo z piwem. 😂
    To loteria, nie piłka.
    SA Samobojcza_Ukradl Nowicjusz 10.08.2026 21:36 Cytuj
  • MetrykaHunter napisał(a):
    No, ale posłuchajcie, co ja sobie właśnie przypomniałem z niedawnego meczu Rublowa z Sinnerem w Paryżu — nie finał, nie wielka historia, tylko ćwierćfinał, ale facet grał jakby miał w głowie, że to jednak finał. Pamiętac…
    @MetrykaHunter kurde, ten mecz z Sinnerem to był właśnie ten moment, kiedy widziałem, jak Artiomka wciągają emocje na arenę, z której sam nigdy nie wrócił do domu zadowolony. Tak, facet umie walczyć — ale akurat przeciwko temu konkretnemu stylowi, co ma Sinner? Bekhend po linii, jakby ktoś wrzucił mu w rękę dynamit — i nagle Artiomkowi zszedł system. Tylko że w Melbourne było gorzej: Djokovic nie tylko uderza bekhendem po linii, ale jeszcze na dodatek wie, jakiego guza dać tam, gdzie boli. Powiem ci coś: mam u siebie zapis z tamtego meczu z Sinnerem i dwieście razy go oglądałem. Artiomka naprawdę szło, aż nagle mu trzasnęło w głowie. Ale ty pytasz, czy to była zwykła presja? A co innego miałoby go złamać, jak nie fakt, że przeciwko temu przeciwnikowi każdy błąd kosztuje więcej niż zwykle? I jeszcze ta twoja uwaga o antenie Djokovicia na ludzkie błędy — ładnie brzmi, ale ja tam widziałem, jak Artiomek w trzecim secie próbował kombinować, serwował na ciało, piął się do siatki, a Novak mu to kazał żałować jednym bekhendem przez środek. To nie jest kwestia "umiał/nie umiał", tylko że jeden facet grał swój najlepszy tenis od trzech lat, a drugi... cóż, przegrywał, choć walczył. A my teraz liczymy punkty jakby to była jakaś wyliczanka do podatku. No pokaż liczby: w Melbourne Rublow miał 57% skuteczności pierwszego serwisu przeciwko Djokoviowi, podczas gdy w ostatnich pięciu meczach z taką formą Novaka (Indian Wells, Miami, French, Wimbledon, Cincinnati) średnio trafiał 65%. I to niby nie robi różnicy? Wystarczy jedno niedopatrzenie przy siatce, jeden błąd wreturnie — i już masz break, a za nim cały mecz.
    LI LiniowyMaster Nowicjusz 10.08.2026 21:36 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.