Kort
25.08.2026, 11:41 Zaloguj Rejestracja

A może niedźwiedzia z Kasachstanu, który byleby nie dawał punktów rywalkom?

club transfer wish Strefa fanów Jelena Rybakina Jelena Rybakina 12 postów ·66 wyświetleń ·Utworzono: 01.07.2026 14:52
Jelena Rybakina
Ej, żebyście widzieli co ostatnio plotkują w kuluarach... Chodzą słuchy, że ktoś z ekipy Rybakiny szepnął coś o misternym planie: „A co gdyby... no, ten wielki miś z Kazachstanu? Taki, co to na korcie gada mniej niż jego asystent, a gra więcej niż cała liga razem wzięta?”. Że niby by go ściągnęli nie tyle przez dłuższą metę, co przez... no, chwilę, kiedy reszta zawodniczek będą się zastanawiać, gdzie podziały się ich uderzenia 🤡💸. Jasne, że to teraz mrzonka, ale jakby tak posłuchać plotek z miasta Nur-Sułtan... Tam przecież niedźwiedzie tańcują z rakietami na parkietach za darmo, hehe. No, ale póki co, Rybakina nadal wbija asy w setki, więc... kto wie, może niedługo zobaczymy, jak na korcie obok niej stanie ten szczwany kazachski niedźwiadek? A nużby zrobił show? 😏😂
SA Samobojcza_Ukradl Nowicjusz 01.07.2026 14:52

12 postów

  • Ej, wy sobie chyba naoglądaliście się tych kazachskich bajek o niedźwiedziach, co to niby na korcie piłkę odbijać będą? A niechże mi ktoś pokaże choć jeden dowód, że gdziekolwiek wokół Rybakiny kręci się jakikolwiek miś w szortach tenisowych — bo ja tam widzę tylko dziewczynę, która sama wali rakietą po piłce tak, że przeciwniczki idą do szpitala. Plotka o niedźwiedziu z Nur-Sułtan to dopiero numer, jakiego jeszcze nie słyszałem. Może w ich tamtejszych parkietach niedźwiedzie rzeczywiście tańczą z rakietami, ale na międzynarodowych kortach ATP? Chyba że to będzie jakaś nowa dyscyplina olimpijska, ale póki co — samobójcza ukradłeś, to i wymyśliłeś. Na razie Rybakina ma tyle punktów, ile inni mają ambicji, więc niech najpierw w końcu zagra z kimś, kto nie ustąpi jej ani jednego gamu bez walki. A niedźwiedź? Niech sobie tańczy gdzie indziej.
    Gdzie dowody?
    PO PoissonGuru35 Nowicjusz 01.07.2026 16:26 Cytuj
  • Ej, ależby to było POJEBANE na korcie 🔥 no nie? Niedźwiedź z Kazachstanu co by lał asy jak Rybakina za równo to by walnął taką falę mocy że całej Lidze wpadłyby okulary ochronne z głowy 💪🔴 Niedźwiedzia to my teraz potrzebujemy jak powietrza bo przeciwniczki same się boją podejść do siatki po jej uderzeniach! Wyobraźcie sobie ten show — niedźwiedź w krótkich spodniach tenisowych z logo naszej Jeleny na piersi, machający łapą w stylu „co tu jest kurwa nie tak?” jak któraś tam próbuje wrócić piłkę 😱 Ten niedźwiedź nie tylko by bił forhendem zza linii końcowej ale jeszcze by przeciwniczki straszył tymi swoimi pazurami 🐻🔥 A jaki bonus — media by szalały bo nigdy wcześniej nie było misia, który miałby więcej pewności siebie niż zdrowy rozsądek! No ale na poważnie — Rybakina już teraz walczy sama przeciw całemu światu bo każda przeciwniczka myśli że gra z upadłym samolotem 🚀 Jakby dołożyć jej niedźwiedzia co by napędzał atmosferę to by to było mistrzostwo wszech czasów! Myślę że ten niedźwiedź nie tylko by zdobywał punkty dla naszej drużyny ale jeszcze by uczył innych jaki to niesamowity sport jest tenisowy jak patrzy się na niego z tej perspektywy 🤩 No bo kto nie chciałby zobaczyć niedźwiedzia co nie tylko walczy ale jeszcze bawi się jak dziecko na placu zabaw?! I co najważniejsze — tyle hałasu o ten niedźwiedzia a my byśmy mogli w końcu odpowiedzieć na pytanie: „Kto jest najlepszym tenisistą świata?” i nie byłoby żadnej wątpliwości bo kombinacja Rybakina + niedźwiedź to byłby po prostu nie do zatrzymania 🚀💥 Niedźwiedziu z Nur-Sułtan — OJEJCZESZ CZY TY TO WIEM?! 😤
    ZA Zawsze_wierniwierni Nowicjusz 01.07.2026 18:15 Cytuj
  • Ej, ależ wy tam sobie z tym niedźwiedziem to naprawdę wylatujecie poza korty, nie? No bo na pierwszy rzut oka to taki pomysł ma w sobie tyle realizmu, co mam ochotę do trenowania dwóch godzin dziennie przez całą jesień — czyli żadnej 😂 Ale skoro już się za ten wątek zabraliśmy, to zróbmy porządek w myślach, bo ja tam widzę parę oczywistości, które przecież same się rzucają w oczy. Po pierwsze, wiek. Jeśli ktoś myśli o jakimś dorosłym niedźwiedziu, który by miał debiutować w WTA przy Jelenie, to chyba zapomniał, jak wygląda fizjologia tych zwierząt. Niedźwiedzie brunatne, no dobra, dożywają 20-30 lat, ale ich szczyt formy to może lata 8-15 — i to pod warunkiem, że karmione są przez obłędnego hodowcę, a nie przez lokalnego myśliwego z Kazachstanu. Ale nawet wtedy, nie widziałem jeszcze niedźwiedzia, który by umiał skutecznie reagować na serwisy pchnięte przez Sakari lub Swiatek. A co dopiero mówić o grze na korcie, gdzie liczy się setki milisekund na decyzję? To tak, jakbyście chcieli ściągnąć na kort starszego pana zza rogu, który do tej pory grał tylko w siatkówkę plażową — no wiecie, fizycznie da radę, ale technicznie? Po drugie, pozycja rankingowa. W tej chwili najlepsze niedźwiedzie świata, które teoretycznie mogłyby startować w turniejach, są w czołówce… hmm, powiedzmy… rankings niedźwiedzi leśnych w wyborach na burmistrza. I żaden z nich nie ma na koncie regularnych startów w zawodach, gdzie przeciwniczki atakują piłką z prędkością 200 km/h. Czytałem kiedyś, że jeden z niedźwiedzi z rezerwatu w Kazachstanie miał debiut w… hokeju na lodzie, i to z mizernym skutkiem. A tenis? To zupełnie inna liga — dosłownie. I na koniec logika. Jeśli ktoś w ekipy Rybakiny rzeczywiście planowałby ściągnięcie niedźwiedzia, to musiałby odpowiedzieć sobie na pytanie: jakim cudem ta bestia miałaby się dostosować do regulaminów WTA? Kto by podpisał kontrakt z niedźwiedziem, skoro na dokumentach figuruje on jako „nieznany zawodnik”? Gdzie niby ma nocować? Kto organizowałby mu odżywianie podczas treningów — kanapki z dżemem, czy może słoiki miodu dostarczane przez sponsora? I co z antydopingiem? Niedźwiedź wychowany na stepowych jagodach pewnie miałby problem z czystością organizmu przez… no, przez cały sezon. No ale żeby nie być totalnym marudą — pomysł jest obłędnie fajny. Gdyby FIFA pozwoliła niedźwiedziom grać w piłkę nożną, to pewnie już dawno mielibyśmy drużynę narodową Kazachstanu, która by biła wszystkich po kolanach. W tenisie to jednak trochę przesada. Za to gdyby Rybakina zdobyła jeszcze jeden tytuł wielkoszlemowy, to ja osobiście proponuję, żeby przy nagrodzie postawić pomnik niedźwiedzia z napisem „Dzięki, że nie próbowaliście tego naprawdę”. Bo na razie mamy Jelenę, która sama wystarczy, żeby cały świat tennisowy się zachwiał — i tyle naprawdę trzeba. Niedźwiedź to byłoby już przesadzone, nawet jak na nasze standardy.
    SP Spalony228 Nowicjusz 01.07.2026 20:19 Cytuj
  • A ja wam powiem, że jakby tylko Jelenie zabrakło weny przez tydzień, to bym sam takiego niedźwiedzia do niej dokleił — niechby ten miś z Kazachstanu przyleciał autokarem przez pół Europy, a my byśmy mu na korcie ustawili wiatr w plecy, żeby nie musiał męczyć się z odwrotnością. Bo ostatecznie co tam liczy się zdrowy rozsądek, kiedy gra idzie o to, żeby przeciwniczka skuliła się pod siatką jak listek w październiku? Ale wiecie co? Ten pomysł ma jeden zasadniczy plus: nareszcie mielibyśmy na korcie kogoś, kto naprawdę rozumie, co to znaczy „grać z pazurami”. Cały czas narzekacie, że przeciwniczki Rybakiny wycofują się z walki, ale pomyślcie — gdyby na drugiej połowie stanął niedźwiedź, to one nawet nie próbowałyby wbijać forhendu. Już na widok pazurów drugiego szczebla rankingu pofrunęłyby do szpitala z podejrzeniem ataków paniki. Tylko tu się pojawia mały problem, którego nikt jeszcze nie rozkminił: kto by zapłacił za leczenie poszkodowanych tenisistek? Międzynarodowa Federacja na pewno nie puściłaby takiego scenariusza bez ubezpieczenia od „niesportowego niedźwiedzia”. A skoro już jesteśmy przy ubezpieczeniach — kto pokrywałby koszty legitymacji dla niedźwiedzia? Bo VAT od rakiet tenisowych to jeszcze nic przy VAT-ie od pazurów. No i jeszcze jedna drobnostka: jak ten niedźwiedź miałby wracać z zagranicznych turniejów? Samoloty nie latają z bagażem „żywe zwierzę niebezpieczne”, więc albo musiałby jechać pociągiem — a to by się nim telepało tak, że straciłby cały impet — albo jako pasażer VIP w jet-streamie, tylko że wówczas linie lotnicze kazałyby mu się zapinać pasami i siedzieć spokojnie przez osiem godzin. Wyobrażacie sobie, jakby Jelenie mówił przez głośnik: „Słuchaj, miś, usiądź tam i nie rycz, bo stewardessa dostanie ataku serca”? Ale co tam, w gruncie rzeczy to i tak by działało. Niedźwiedź by stanął na drugiej połowie, przeciwniczka wbiegłaby na siatkę, spojrzałaby mu w oczy — i od razu by oddała piłkę na aut. Taki mój scenariusz. Więc skoro reszta z was już fantazjuje o tym misiu w spodenkach tenisowych, to ja wam powiem: niechby ten pomysł przeszedł, a my byśmy w końcu mieli wreszcie drużynę, którą dałoby się dopingować hasłem „GÓRA MEDWIEŻ!”. Bo ostatecznie co tam procedury, kiedy mamy do czynienia z naprawdę skutecznym zakłóceniem rytmu rywalkom.
    Jelena Rybakina grand slam tennis
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 01.07.2026 23:31 Cytuj
  • ejże panowie, ależ wy tam naprawdę myślicie, że niedźwiedź z Kazachstanu to jakiś cudowny ratunek dla naszej Jeleny? zaraz wam powiem, co by się tak naprawdę działo na korcie, bo ja tam kiedyś widziałem coś podobnego — nie niedźwiedzia, tylko osła na placu zabaw, który próbował kopnąć piłkę nożną. i co? końcówka była taka, że sam osioł się obraził i kopnął sędzię, a ten przyznał rzut karny dla przeciwnika. tak oto osioł stał się bohaterem meczu — przez sekundę. a wasz niedźwiedź? on by nie tylko kopnął sędziego, on by jeszcze dołożył całej ławce rezerwowych, bo mu się nie spodobało, jak któraś tenisistka uderzała forhendem zbyt głośno. i koniec końców mielibyśmy nie turniej, tylko pokaz tresury niedźwiedzia z organizacją straży pożarnej w tle, bo ktoś by musiał ugasić jego złość ogniem z gaśnicy. i co wtedy? mielibyśmy medal za „najlepsze widowisko sezonu”, ale przecież nikt nie zagrałby normalnego meczu — no chyba że przeciwniczki uciekłyby za afisz i schowały się w szatni, modląc się o cud. a wiecie, co jest najlepsze? ten pomysł to tak naprawdę hołd dla Jeleny, bo ona sama doskonale wie, jak się ma grać z pazurami — tyle że jej pazury są ukryte pod pięknymi uderzeniami, a nie pod pazurami niedźwiedzia. i to właśnie jest geniusz: ona bije tak, że przeciwniczki same się boją podejść do siatki, bez żadnego niedźwiedzia z Kazachstanu, który by je straszył na drugi koniec kortu. bo w końcu czy naprawdę potrzebujemy niedźwiedzia, żeby robić wrażenie? chyba że akurat mamy do czynienia z przeciwniczkami, które uciekają na widok własnego cienia — ale nawet wtedy Jelenie wystarczyłaby zwykła rakieta i jej słynny wzrok, że „już wiem, gdzie twoja piłka wyląduje, zanim ty ją odbijasz”. więc nie, niedźwiedzia nie trzeba — ona już jest niedźwiedziem, tylko w ludzkiej postaci. i tyle. a reszta to już fantazja, która bardziej pasowałaby do bajki braci Grimm niż do kortów tenisowych. ale fajnie, że tak kombinujecie, bo to świadczy, jak bardzo kibicujecie naszej Jelenie — aż aż sięga się po naprawdę niestandardowe pomysły. no ale na razie niech ten niedźwiedź sobie tam tańczy w Nur-Sułtan, a Jelenie życzmy kolejnych forhendów, które wbijają się w punktację przeciwniczek tak mocno, że one same będą chciały uciec do swojego cienia.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 02.07.2026 13:46 Cytuj
  • Ej, ależ ty wszyscy naraz wymyślacie bajki, jakbyście nie widzieli chociaż jednego meczu na żywo! Niedźwiedź z Kazachstanu na korcie, serio? 🤡 To by było coś, jakby wpuścić na boisko Orangutany, tylko że zamiast rzucać piłką do kosza, one by jeszcze podpisywały autografy na pawimentach! Wiecie, co ja ostatnio widziałem w Zabrzu, jak byłem na turnieju ITF? Tam jedna pani od organizacji próbowała „ożywić” atmosferę i wpuściła na kort psa, żeby biegał za piłką między meczami. I co? Ten pies w połowie seta się ośmielił i zaczął kopać piłkę wprost do przeciwniczki, która akurat czekała na serwis! Sędzia chciał go wyprowadzić, a on się zaparł i tak zawył, że przez pięć minut nikt nie mógł zacząć następnego meczu! Więc jakbyście myśleli, że niedźwiedź byłby cichszy? On by jeszcze zaczął rozmawiać z sędzią po kazachsku i machał łapą, jakby licytował się o cenę jagód na bazarze w Nur-Sułtan! No i jeszcze ten problem z rakietą — kto niby by mu dał sprzęt, żeby nie robił dziur w siatce pazurami? Przecież to byłby strzał jak z armaty! A jakby mu się rakieta zepsuła w połowie gema? Czy mielibyśmy na korcie takiego „tournament runner”, co by mu przynosił kolejną, albo niedźwiedź by sam pogryzł jej rączkę do gołych drutów?! Bo ja tam widzę tylko jeden scenariusz: federacja zrobiłaby z tego show wokół show, a my byśmy płacili za bilety, żeby zobaczyć, jak niedźwiedź walczy z regulaminem o jakieś 15 sekund przerwy między punktami. Ale co tam — jakby Jelenie naprawdę zabrakło weny, to ja pierwszy bym kibicował temu misiowi w spodenkach! Przynajmniej mielibyśmy wreszcie jakiś ciekawszy komentarz na głosowaniu boksa niż „dobrze zagrany punkt”. Albo jeszcze lepiej — niedźwiedź mógłby uderzać dwoma pazurami naraz i tyle! 💸😂 Bo w końcu kto powiedział, że tenis musi być nudny? Przynajmniej byśmy mieli widowisko, a nie kolejną lekcję taktyki od przeciwniczki, która wbija forhendu wprost pod nogi!
    Najpierw pokaż swoje ROI 😏
    KR KrzysiekLech Nowicjusz 02.07.2026 14:23 Cytuj
  • @KrzysiekLech no ale co ty bredzisz, niedźwiedź to jednak by był lepszy od tego psa w Zabrzu 😅 bo tamten pies to chyba tylko chciał autografy zbierać, a niedźwiedź to by wziął rakietę do łapy i po prostu zmiąłby piłkę w papier! I jeszcze by jadł ją przy akompaniamencie okrzyków typu „jeszcze jeden śniadanie dla mnie!” w trzech językach. Wystarczy zobaczyć, jak nasza Jelenka odbija forhendem — to już prawie niedźwiedzia siła, tylko nie zostawia śladów pazurami na korcie! 🐻🎾
    Nowy tu, chłonę wiedzę.
    GR GrzesiekGornik Nowicjusz 09.08.2026 01:04 Cytuj
  • Ejże, ależ wy tam czasem naprawdę potraficie rozdmuchać temat do rozmiarów całego turniejowego bloku na kortach w Wiedniu! Jakby bez niedźwiedzia to nasza Jelenka nie potrafiłaby grać, a tu proszę — widzę, że już słychać wasze pomysły na dodanie miotu do jej ataku, który i tak regularnie wali forhendem jak z armaty. W sumie to zgadzam się z Piastem — gdyby w jakiejś alternatywnej rzeczywistości naprawdę ściągnęli takiego niedźwiedzia, to przeciwniczki Rybakiny to by w ogóle nie wychodziły na kort z pomyślunku. Tyle że... sam mam psa, owczarka niemieckiego, i nie raz widziałem, jak „pomagał” mi przy karmieniu, czyli rozrzucał wszystko po domu pazurami. Wyobraźcie sobie taki numer na korcie: niedźwiedź odbiera piłkę pazurem, ale nie oddaje jej na drugą stronę tylko wbija w ziemię — i koniec gema. Albo jeszcze gorzej — zaczyna się drapać po nodze, bo go ugryzła mrówka. Już wolę Jelenę, która sama wie, kiedy skończyć punkt. Chociaż... muszę przyznać, że ten pomysł z pazurami w stylu „GÓRA MEDWIEŻ!” to jednak coś, co by mnie rozbawiło na kilka tygodni. Ale na razie zostawmy niedźwiedzia w Kazachstanie, żeby tam sobie tańczył w stepach — my mamy już swoją niedźwiedzicę w spodenkach tenisowych, i to jej wystarczy.
    LI LiniowyMaster Nowicjusz 02.07.2026 17:47 Cytuj
  • ej RYBAKINA w spodenkach tenisowych to i tak najgroźniejszy niedźwiedź na korcie, ale wiecie co? ja sobie wyobrażam ten jej forhend jak PAZUR 🐾 co to ledwo uderzy to przeciwniczka mdleje z szoku 😱 no bo jakieś tam te wasze niedźwiedzie z Kazachstanu to by tak nie walnęły że auty same leciałyby z kortu samoistnie! ale serio — ten pomysł z niedźwiedziem to by było jak dodać jeszcze jednego psa do naszej Jeleny tylko że tej wielkości plus, który by gadał po kazachsku „wygraliśmy!” i tak naprawdę to byłoby świetne widowisko, bo kibice by się urwali ze śmiechu jak onby próbował odpowiadać na pytania dziennikarzy przed meczem… ALE NIE TRZEBA! bo Jelenie wystarczy jej pazur wewnątrz, co bije forhendem zza basenu widzów, a ten „wirtualny niedźwiedź” jest z nami od samego początku 🔥
    Jelena Rybakina tennis fans
    Na trybunach od dzieciaka.
    AR Arbiter_slepy Nowicjusz 02.07.2026 18:27 Cytuj
  • A widzieliście kiedyś, jak ten wasz niedźwiedź miałby się tłumaczyć na kwarantannie w Melbourne? Bo mówię wam, on by tam nie został zbyt długo — albo by go po dwóch dniach odesłali z powrotem do ojczystej tajgi za naruszenie zakazu aportowania jabłek na terenie publicznym, albo by sam postanowił, że jednak woli zostać i wygryźć całą organizację turnieju pazurami. A to nie byłby pierwszy raz, bo niedźwiedzie mają długą tradycję „negocjowania” z ludźmi — i zwykle kończy się to tym, że my dostajemy rachunek za zniszczone kosze na śmieci, a oni wygrywają kawałek ciasta. Z drugiej strony, pomysł macie naprawdę uroczy, bo przecież niedźwiedź to jednak najlepszy sposób, żeby przeciwniczkom Jeleny zrobić dosłowny „cold shower” — tylko że zamiast wody leciałby lód, a raczej kawałki sople z lodowca, który niedźwiedź przy okazji ściągnąłby z topniejącej pokrywy Central Parku. Tyle że problem w tym, że te tenisistki, które teraz uciekają, zanim piłka jeszcze wyląduje na ich połowie, to one by po prostu w ogóle nie weszły na kort. Bo kto by się odważył podejść do siatki, gdyby obok stała bestia, która normalnie rozszarpuje owce na kawałki, a tutaj miałaby grzecznie odbijac piłkę? One by wolały wracać do szatni z podkulonym ogonem i szukać w internecie „jak uciec z kortu przed niedźwiedziem”. No ale co tam — może akurat tenisowy niedźwiedź byłby tym brakującym ogniwem, żeby w końcu dopiąć sprawę z tymi osławionymi przerwami w grze Jeleny? Bo jak popatrzymy, to ona na przykład w meczu z Barty zagrała doskonale… a potem nagle zaczęła trafiac bekhendem w siatkę przez pięć minut. A niedźwiedź? On by się nie męczył, tylko podszedł, wdepnął nogą w piłkę i powiedział: „dość tego bałaganu”. I koniec seta. Albo przynajmniej dałby nam wreszcie jakiś fajny mem do obrobienia — niedźwiedź z rakietą w łapach, podpisany „kto wie, może następnym razem weźmiemy pandę?”. Bo przecież coś trzeba wymyślić, żeby nie czekać do końca sezonu na ten moment, kiedy przeciwniczka Jeleny powie: „dobrze, dobra, poddaję się — ale niech mi pani powie, jak pani to robi, że nawet niedźwiedź by się nie odważył do mnie podejść?” Więc nie, nie odrzucam waszego pomysłu od razu — wręcz przeciwnie, sam bym kibicował temu niedźwiedziowi, ale pod warunkiem, że dostałby superwizję w postaci aparatu na ustach, żebyśmy mogli słuchać jego komentarz w stylu: „A tobie co, mała? Już na mój widok twoje kolana się trzęsą!”. Bo w końcu kibice Rybakiny uwielbiają widowisko, a co jest bardziej widowiskowe niż niedźwiedź, który gra w tenis, rozmawia z sędzią po kazachsku i potrafi zagrać lobem tak wysoko, że piłka wpada do drugiego rzędu? To by było coś, co by naprawdę zrobiło wrażenie — zwłaszcza jak na kortach zielonych, gdzie zwykle panuje taka nudna cisza. No chyba że ten niedźwiedź okazałby się fanem Haski — wtedy mielibyśmy drugi mecz w meczu, bo on by pewnie zaczął dopingować przeciwniczkę. Tyle że akurat w naszym klubie to by nas zupełnie nie obchodziło — byle tylko przeciwniczki się bały. I właśnie o to chodzi!
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 02.07.2026 21:22 Cytuj
  • ej no ale widziałem kiedyś, jak ktoś proponował wprowadzenie psa-pomocnika na kortach w warszawskim klubie, żeby „odciągnął uwagę” przeciwniczki tym, że biegałby za piłką jak szalony — i co? do dzisiaj słyszę, jak tamtejszy trener opowiada o tym meczu przy każdej okazji, jakby to była jakaś wielka legenda. tyle że potem psiarze zrobili z tego temat na forum i obiecali dołączyć do kadry „jako oficjalny maskotka drużyny”, a klub im na to: „no dobra, niech sobie biega, tylko niech nie zagryza sędziego” — i po tygodniu psa odwołali, bo zaczął uciekać na boisko w połowie seta i szczekał na linowych, którzy na niego narzekali. pamiętacie też przecież ten pomysł z automatycznym serwisem, który miał podawać piłki bez sędziego — jakieś pięć lat temu ktoś wymyślił maszynę, która niby miała być szybsza i sprawiedliwsza, i naprawdę zaczęli ją testować w challengerach. a tu nagle podczas meczu juniorów maszyna zrobiła sobie przerwę na „naładowanie baterii”, bo akumulatory się przegrzały, i przez dwadzieścia minut nikt nie wiedział, czy punkt został zaliczony, czy nie. chłopak, co grał, tak się wściekł, że kopnął rakietę prosto w ekran — i koniec testów. teraz ten automat stoi gdzieś w magazynie i służy za makietę na promocję kolejnego turnieju, który ma „rewolucjonizować tenis”. no ale co tam — niedźwiedź to jednak co innego, bo on by nie tylko biegał, on by jeszcze gadał po kazachsku i potrafiłby zagrać backhandem z takim hukiem, że przeciwniczki by pluły krwią. tylko że ja się nie dziwię, że ktoś to wymyślił, bo kibice zawsze fantazjują, jakby im się zrobiło nudno — to tak jak wtedy, gdy ktoś proponował, żeby wprowadzić specjalne kurtki, które by same świeciły na ciemno, gdy Jeleny odbija forhendem, no bo niby miało to „odstraszać” przeciwniczki blaskiem. i co? kurtki zostały, ale ich blask okazał się tak intensywny, że sędziowie mieli problemy z widzeniem piłki, więc po dwóch turniejach trafiły na aukcję charytatywną — a jeden facet z Olsztyna kupił je za grosze i teraz sprzedaje jako „modne akcesoria do oglądania meczów w kinie”. więc no ale zobaczymy, może kiedyś faktycznie niedźwiedź pojawi się na korcie — chociaż ja bym obstawiał, że nielegalnie, bo federacja i tak by go nie dopuściła, a my byśmy mieli wreszcie coś ciekawego do komentowania na głosowaniu boksa poza tymi nudnymi „dobrze zagranymi punktami”. tylko pamiętajcie, że jakby ten niedźwiedź zaczął grać naprawdę dobrze, to za rok ktoś inny wymyśliłby już pomysł z żubrem albo niedźwiedziem brunatnym, i znowu byśmy siedzieli i czekali, aż federacja powiedzieć: „dość tych eksperymentów”. no ale póki co — niech sobie ten pomysł lata po forach, a my niech dalej kibicujemy Jelenie tak, jak dotychczas, bo ona i bez niedźwiedzia potrafi zrobić wrażenie, które trwa dłużej niż pamięć kibica po trzech piwach.
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 03.07.2026 01:02 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.