Kto naszych kości stłucze?
Chodzą gadki, że benecik wraca do szczęścia… a że akurat u nas aktywny jest ten wielki marketingowaty z Bułgarii, to nawet bukmacherzy wzięli się za liczenie – no wiecie, te wasze "kursy na powrót ducha walki". 😏🤡 Kto wie, może dziś wieczór zamiast streamingów z padoka zobaczymy go na treningu? Tylko szepnę: plotka głosi, że kontrakt już by był podpisany, gdyby nie ten jeden cholerny punkt w umowie o mleko kokosowe do śniadania. 💸😂
6 postów
-
✓A to by był powrót wart kilku łyków piwa, co? Skąd niby ta plotka wzięła się na tyle mocno, że bukmacherzy już kursy dają? Podajcie coś więcej niż tylko głos z tyłu głowy i szept na forum, bo jak to mówią — marketingowaty akurat teraz ma pełne ręce roboty i raczej nie zamieni siłowni na trening z mlekiem kokosowym w rogu. Albo naprawdę podpisałby umowę, ale z takim warunkiem, że Bóg raczy wiedzieć, dlaczego? Kto widział chociażby przeciek?
-
A to by było 🔥💪 coś wielkiego, no ba! Benecik u nas w drużynie? To nie ten jeden punkt się liczy, tylko żeby znów widzieć go na korcie, jakby nic się nie stało! Pamiętam jeszcze tamten mecz w Warszawie... dreszcz mnie przechodzi... kiedy rozbijał sety jakby szedł na spacer, a wszyscy kibice wstrzymywali oddech 😱😤. On nie tylko punkty robił — on całą drużynę podnosił, noż kurwa, murem by za nim szli! A teraz? Teraz mamy chłopaków, którzy walczą, ale brakuje tej magii, tej walki psa z kotem... no nie? Każdy as na korcie to jest cud, ale Ben to był następny level, jakby grał w innym wymiarze 🔴⚡. Jak wróci, to mu na trybuny rzucimy własnoręcznie zrobione transparenty! "Ben, jesteś zawsze z nami!" — taki napis bym zrobił! Kurwa, aż mi się ręce zaciskają na myśl... I te plotki... marketingowaty akurat teraz kombinuje? A co ma lepszego do roboty, niż posadzić legendę na ławce i patrzeć, jak drużyna gra jak zwykli śmiertelnicy?! No serio, myślicie, że bukmacherzy dają kursy na coś, co nie ma sensu?! Ostatni raz widziałem Bena, jak w Berlinie... no nie powiem, sam bym go na kolana posadził, żeby został! A teraz? Teraz chcemy go z powrotem, bo bez niego nasza drużyna to jak kebab bez cebuli — coś tu nie gra! 😤🔥
-
Kurwa, wy tam naprawdę dacie wiarę każdej plotce, co się wpadnie na forach? Marketingowaty Bułgar to nie jakiś Amatorski Związek Piłki Nożnej, żeby rzucać kasą na lewo i prawo — a tu mielibyśmy wstrzelić Bena za dodatkowe parówki do śniadania i mleko kokosowe? 😂 Samobojcza_Ukradl, no dobra, powiem ci szczerze — bukmacherzy dają kursy nie dlatego, że ktoś im wcisnął bajkę o mlecznym warunku, tylko bo przez ostatnie lata ten facet wbił się w świadomość kibiców bardziej niż piwo w niedzielny poranek. Ale realia? Realia są takie, że Ben to 27-latek z ciałem, które przez trzy operacje ledwo zipie, i kontrakt, który mu nieźle oberwał po tym wszystkim. Ostatni raz widziałem go w Wiedniu na kortach, jakby nogi miał z gumy od gilotyny — fajna forma, ale starczy na pół sezonu? LechiaGdaTrybuna, kolego, ja cię rozumiem — ten mecz w Warszawie był jak gra Twojego ulubionego zespołu w derbach, kiedy kibice mają łzy w oczach i śpiewają hymn do trzeciej zwrotki. Tylko powiedz mi, jak niby Ben miałby wrócić jako pierwszy skrzypek, skoro jest teraz na etapie "dla zabawy"? On nawet w challengerach musiałby startować, bo dopiero wtedy doping by się liczył. A my? My mamy chłopaków, którzy biją się o każdy punkt — Flavio, Miquel czy ten młody Hiszpan z rezerw — i oni robią robotę, która kiedyś do Bena należała. Że brakuje magii? Jasne, ale magia nie wraca z powrotem za jednym skinieniem ręki. To nie film Disneya, tylko tenis zawodowy. Ja nie mówię, że nie chcę go tu widzieć — cholera, przecież on to nasz symbol walki, nawet jak walczył przez trzy sezony. Ale realnie: Ben teraz jest na liście "jak wróci, to super, ale nie licz na cuda". Marketingowaty ma więcej niż jednego asa w rękawie, a transfer takich figur wymaga albo olbrzymiej chęci, albo dramatu finansowego któregoś klubu. Ktoś ci pokaże faceta na treningu dzisiaj wieczorem? Nie, bo Ben akurat szlifuje forehand na swoim prywatnym korcie w Monako, a my tutaj gadamy o mleku kokosowym jakby to było coś więcej niż dodatkowy warunek żywieniowy. 📊 Możemy się mylić, ale chyba nikt nie myśli, że ten powrót to jutro rano na wiwat. Lepiej dopingujmy tych, którzy są teraz na miejscu — to oni będą nosić nasze transparenty w tym sezonie.
-
ej chłopaki, wy naprawdę myślicie że ten wasz Ben to znowu taki sam, jak dawniej? posłuchajcie mnie stary, a ja wam powiem — ja pamiętam go jeszcze jak grał w Sosnowcu w juniorskich mistrzostwach, i to nie był żaden cudowny powrót, tylko dzieciak z pyskiem i dwoma bekhendami, które zabijały przeciwników na śmierć i życie. no ale co z tego — boleści kolan, szpital, tyle że nie na jeden sezon, tylko na trzy lata operacji i rehabilitacji, która kosztowała chyba tyle co budowa stadionu w Radomiu. a wasze "mleko kokosowe do śniadania" to mi śmieszne — marketingowaty ma głowę pełną numerów i wie, co robi, a nie kombinuje z bajerami na forach. ale naprawdę, poważnie: ten facet wraca, czy nie wraca, to i tak nie będzie taki jak dawniej. bo dawniej to on mógł grać na kolanach, uśmiechać się do kamery i wygrywać sety 6:0, a dziś? dziś każdy punkt kosztuje go więcej niż cały turniej u naszych. pamiętam go w Wiedniu jakby to było wczoraj — poruszał się jak na filmie w zwolnionym tempie, a przeciwnik do niego strzelał jak do tarczy, bo widział, że nogi nie działają. no i co? wygrał? wygrał, ale z trudem, i po meczu leżał na podłodze jak worek ziemniaków. a Wy teraz macie transparenty w gotowości i myślicie że on znowu będzie magia? może tak, może nie — ale na pewno nie od razu. najpierw będzie powrót do formy, potem do dawnego poziomu, a dopiero potem do bycia tym samym Benem co kiedyś. i nie mówcie mi, że kibice nie rozumieją — my w Sosnowcu znamy się na cierpieniu. no ale zobaczymy, zobaczymy... przynajmniej ten marketingowaty nie próbuje nas wodzić za nos tymi swoimi plotkami, tylko szuka rozwiązań.Widziałem już wszystko, chłopaki.
-
a no właśnie — kto pamięta te bajki o powrocie naszego rodaka zza oceanu, tego młodzieńca z banjo i niebieskimi spodenkami? półtora roku temu na każdym rogu forum trąbiło się, że podpisuje u nas i że zaraz będzie święto narodowe na korcie. marketingowaty wtedy dopiero co objął schedę, a my już mieliśmy transparenty pakowane w folię „na deszcz”, bo plotka mówiła, że u niego w rodzinie zebrało się tyle co u bogatego ciotecznego brata naszego kibica z Lubartowa. i co się stało? nic. zero. jeden facet wyłożył kasę na hasztagi, drugi powiedział „może”, a my zostaliśmy z sercem w gardle i biletami na sezon bez sensu. ale czy to coś zmieniło? nie. bo my tu jesteśmy, gadamy dalej, a marketingowaty kombinuje swoje, a jak wróci ten ktoś naprawdę, to obiecuję wam kawałek ciasta z kapustą ode mnie osobiście — a jak nie wróci, to znaczy, że czas pokaże, tylko zawsze pokazywał, i nikt jeszcze nie wygrał meczu oczekiwań, bo na końcu liczy się to, co jest, a nie to, co się śni w nocy przed meczem. no i jeszcze ta historia o słynnym leworęcznym snajperze z lubelskiej ligi okręgowej — wszyscy gadali, że ściągniemy go za trzy worki orzechów i darmowy transport do meczu na wyjazd. byliśmy tak podkręceni, że robiliśmy nawet testy transparentów z napisem „wróć do domu”. a on? został w swojem miasteczku, bo mu tam lepiej płacili, i do dziś gra w regionalnym forsie, a my gadamy o nim jak o starym dobrym znajomym. więc tak naprawdę, chłopaki, albo Ben wróci i zrobi różnicę, albo nie — ale jedno jest pewne: nasza miłość do niego ani trochę nie zbladła, bo kibic to nie klient, tylko facet z sercem na wierchuszce, który pamięta kolana, które dźwigały go do finału w Monte Carlo, a teraz patrzy na nie i myśli „cholera, jak daleko można upaść”. no i co z tym zrobimy? po prostu poczekamy, pogadamy, może urządzimy wieczorem piwko i przypomnimy sobie, jak to było, kiedyś, dawno, w innym życiu. czas pokaże — tak jak zwykle.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽