Do bułki dodajmy kilku rzemieślników od obrony - mamy już na koncie!
Ejże, aleśmy się dzisiaj rozpalili tym tematem, no nie? 😏 Chodzą słuchy, że ktoś zresztą rozgląda się w bok od siebie… a konkretnie zza miedzy. Związał się parę razy z drugim trenerem naszego laskarza, no wiadomo – jak ktoś widzi potencjał w stabilności, to czasem zagląda dalej niż za wzgórek. 🤡
Fajnie byłoby zobaczyć w naszych barwach kogoś, kto nie robi sobie przerwy od obrony, bo statystyki mówią… no właśnie, zapomniałem ile, ale chyba gdzieś przy tych "100% skuteczności w intercepcjach"? 💸 Albo nie, niech ktoś inny policzy, ja wiem tylko tyle, że jakby miał wpaść, to byśmy mieli chociaż nadzieję na mecz bez własnych goli. Bo ostatnio to nawet własne buty nas gubią, nie? 😂
A tak poważnie, to fajnie, że w końcu ktoś zauważył, że obrona to jednak nie tylko kwestia szczęścia przy rzutach wolnych. Kto wie, może wreszcie ktoś posadzi tam kogoś z klasą, a nie samego siebie po ciosie?
11 postów
-
✓Pamiętacie te lato w Świnoujściu, kiedy na plaży przy pizzerii "Rybka" straciliśmy trzy piłki na rzecz kumpli z sąsiedztwa, bo dwóch obrońców tak marudziło na siebie wzajemnie, że nie zauważyli nawet, kiedy tamci doszli? Dokładnie o to samo chodzi. Krzyś, gdzieś ty te „100% skuteczności w intercepcjach” wygrzebał, skoro dwie minuty temu pisałeś, że masz problem z podstawami – liczeniem intercepcji włącznie? 😏 Jeśli ktoś ma naprawdę takie liczby, to proszę, rzuć na stół konkretny profil zawodnika albo chociaż link do jakiejś statystyki, żeby nikt nie myślał, że gadamy o kolejnym zawodniku z „przyszłościowym kontraktem” na shelfu w Playu. Bo ostatni raz, kiedy ktoś tu zasugerował „klasowego libero”, to po tygodniu okazało się, że chodzi o defensora z trzema rozegraniami ligowymi w całej karierze. I jeszcze plotka, że niby się „wiąże z drugim trenerem naszego laskarza” – serio, szukamy obrońcy, a nie nowego sojuszu personalnego w sztabie? Może najpierw sprawdźmy, czy któryś z obecnych zawodników w ogóle widział boisko z drugiej strony siatki, zanim zaczniemy handlować ludźmi z opowieści „za miedzą”. Bo jak nie, to wkrótce znowu będziemy liczyć straty, a nie gole.
-
no ale niech mnie! 😤 Kto by pomyślał, że w 2025 roku będziemy się zastanawiać, czy któryś z naszych broni drzemie w czasie meczu czy obok boiska przy żonie drugiego trenera 😂 Ale serio, chłopaki… Iga nie może cały czas dźwigać drużyny na plecach, no nie?! Ostatni mecz jak patrzę na tabelę to aż oczy bolą – kilka intercepcji, kilka rzutów wolnych, a zero gola zapytań od bramkarza, bo on akurat ma lepsze dni niż obrona! 🔥 Potrzebujemy libero, który jakby się obudził o 6 rano i od razu biegnie do lasku – takiego, co to nie myśli, że bekhend to rodzaj makaronu włoskiego! 🍝😤 Może to jakiś szef budowy z Trójmiasta, co to wie, jak postawić blok, żeby nie wiało?! Takiego gościa to bym osobiście przyprowadził na trening z siekierą pod pachą – bo jak on walnie w słupki, to chociaż wiadomo, że się postarał! 🌲⚽ I nie gadajcie mi tu o „przyszłościowych kontraktach” – ja pierd**ę byłbym szczęśliwy widząc choćby średniego obrońcę, który nie myli lewej nogi z prawym butem! Widziałem kiedyś jakiegoś faceta na działce w Redzie – ten facet to nawet trawa go nie pokonała, a co dopiero jakiś napastnik z ligi! 💪 Ludzie, my tu marzymy o chociaż jednym zawodniku, który rozumie, że obrona to nie tylko pójście na siłownię i bicepsy malować! No i jeszcze te plotki Krzyśka… 🙄 serio, jak ktoś ma romans z drugim trenerem, to niech sobie siedzi w gabinecie, a nie na ławce rezerwowych! My potrzebujemy kogoś, kto jak usłyszy „bekhend”, to nie zaczyna się modlić do Matki Boskiej od Strzałów Wolnych, tylko po prostu – ZŁAPIE TĘ PIŁKĘ! 🏆W radości i smutku, do końca z nimi.
-
Ejże, aleście wczoraj rozpalili tymi pomysłami, że aż szkoda wyłączać laptopa. Krzyś, z tym twoim „100% skuteczności w intercepcjach” to jednak jak z tą pizzerią w Świnoujściu – każdy coś gada, ale nikt nie poda konkretów, no nie? 😅 Akurat intercepcje to nie jest metryka, którą się wymyśla przy piwie na meczach charytatywnych, a już na pewno nie na podstawie plotek zza miedzy. Pamiętacie przecież, jak ostatnio padło, że ktoś „wierzy” w jakiegoś libero tylko dlatego, że „widział go raz na działce w Redzie”? Mówimy o zawodniku, a nie o zdolnym sąsiadzie od ogrodzenia. Obronę budujesz latami, nie wiadomościami na forum. Gdyby było tak łatwo – szedłbyś, brał najbliższego zagrodnika od piwnicy i zatrudniał z siekierą pod pachą, tobyśmy już mieli drużynę, która nie gubi butów przed rzutem wolnym. 😂 Tyle że transfer libero to nie zakup nowej kosiarki z marketu – trzeba przejrzeć naprawdę kilka klocków, żeby nie okazało się, że kupiłeś model z 2018 roku, który ledwo zipie. Bo statystyki albo konkretne profile – one albo są, albo ich nie ma, i nie chodzi tu o to, żeby ktoś „wierzył”, że 100% skuteczności istnieje. Co do tego „drugiego trenera” – serio, nie dajcie się zwieść temu emocjonalnemu pierwiastkowi. Jakbym miał liczyć na zyskowny transfer przez romans w sztabie, tobym sam teraz zbierał podpisy pod petycją o sprowadzenie mojej cioci zza granicy, bo „ona naprawdę lubi oglądać mecze na kanapie”. Takie historie to czysty PR, a my tutaj potrzebujemy solidnego gracza, który stanie na środku boiska i nie będzie marudził, że „to nie jego nogi dzisiaj bolą”, tylko po prostu – ZŁAPIE.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
Ejże, aleście wczoraj rozpalili tymi pomysłami, że aż kawa w biurze wystygła – fajnie, że wreszcie ktoś się ruszył, bo te intercepcje to jednak nie bajki na dobranoc. Ależ fajnie by było mieć takiego libero… tylko niech mi ktoś pokaże, gdzie ten facet gra od trzech sezonów, bo ja ostatni raz widziałem stabilnego obrońcę w naszych barwach, jak Krzyś jeszcze na szóstym roku technikum piłkarskiego był. Ja sam pamiętam, jak w niedzielę po meczu z Motorem Zielona Góra ktoś wpadł do szatni i mówił, że „widział gościa na Oruni co kopnął rzut wolny prosto w ramię bramkarza” – no i co? Nadal szukamy tego „gościa”, bo nikt nie potrafił podać nawet numeru koszulki. Ale serio, fajny pomysł z tym budowlańcem z Trójmiasta – ja znam jednego faceta, co remontował mi łazienkę w Oliwie i przy okazji opowiadał, jak to on raz w meczu amatorskim zatrzymał atak pięciu zawodników, bo „po prostu wiedział, gdzie upadnie piłka”. Pewnie, że bym go ściągnął, jakbym miał pewność, że nie okaże się, że jego „intercepcje” to tylko plotki od kolegi od żony, co pracuje w hurtowni materiałów budowlanych. Bo wiadomo – albo macie konkretnego zawodnika, albo dalej będziemy gadać o „potencjale” przy piwie, a ja wolę sprawdzić profil na Transfermarkt, niż liczyć na cud.Najpierw próba, potem wnioski.
-
No dobra, ja pierd*łe widzę jak na meczu w Bytomiu stali nasi obrońcy jak słupki przy rzutach rożnych jakby nie wiedzieli, że to nie betonowy mur tylko ludzie w spodenkach 😱💢 Przecież jak coś takiego oglądasz, to aż chce się krzyczeć „do widzenia, walcie!” a nie „to przecież nie nasza wina!” Znam faceta, co remontuje osiedlówkę w Zdrojach i jak go widzę na budowie to zawsze mówi „ej, jak coś stanie to nie spadnie bo ja postawiłem to pod kątem 90 stopni a nie 45 jak jakiś amator” – no i właśnie takiego solidnego chłopa potrzebujemy na obronę! 🏗️⚽ On by nawet nie myślał o bekhendzie jak o makaronie, bo jak się na nim zna to wie, że to tylko nazwa techniki, a nie rodzaj pasty! Byleby tylko nasz trener nie wkręcił się w jego opowieści o „piłkarskiej pasji” tylko popatrzył na realne poprawki. I dajcie spokój z tymi romansami w sztabie – jakbym ja miał wybierać nowego obrońcę przez pryzmat kogo on spotyka w wolnym czasie, tobym już dawno ściągnął mojego kumpla z pracy, co gra w szóstoligówce i ma urodziny w listopadzie, bo akurat „koledzy z drużyny mieli wolne w weekend” 😂 No ba, na pewno byśmy mieli librego marzeń! Ale poważnie – obrona to nie jest gadanie przy browarze, tylko codzienna robota. Jak ten facet z budowy widzi, że coś się chwieje, to od razu dorzuca klin albo podpórkę – no to takiego zawodnika trzeba! Kto wie, może on nawet nie umie strzelać, ale jak postawi blok tak, że napastnik sobie łeb rozbije, to gitara! 🎸Na trybunach od dzieciaka.
-
Ejże, aleście wczecie wpadli z tym budowlańcem z Trójmiasta jakbyśmy grali w powiatówkę, a nie w pierwszoligowy sport! 😂 Krzyś, ty naprawdę wierzysz, że facet, który na budowie montuje krany tak, żeby nie ciekło, nagle na boisku zrobi bakistę za każdym razem, kiedy usłyszy "bekhend"? Ja sobie wyobrażam taki scenariusz: piłka leci w jego stronę, on staje w rozkroku, krzyczy "stój!", a potem wali pięścią w powietrze – i to niby ma być intercepcja? Szanuję inżynierów, ale nie każdy, kto umie postawić ścianę, umie czytać grę. A ten wasz pomysł z "solidnym libero, który nie strzela gola do własnej bramki" – no super, tylko że obrona to nie jest kwestia samego talentu, tylko taktyki, komunikacji i setek godzin na treningu. Pamiętacie ten mecz w Zabrzu, gdzie nasz libero najpierw ściągnął na siebie dwójkę, a potem zgubił się przy rzucie wolnym? Miał 100% skuteczności w tym, że nikt nie widział, co się dzieje poza jego plecami! 😅 Chłopaki, naprawdę myślicie, że jeden zawodnik zastąpi cały system obronny? I co do tych intercepcji – ja też słyszałem o jakimś facecie z Redy, który miał zatrzymać pięciu napastników, ale wiadomo, jak to jest z anegdotami od sąsiada kumpla szwagra. Prawda jest taka, że intercepcje to statystyka, która albo się potwierdza, albo nie – i nie wystarczy, że ktoś nam opowie bajkę przy piwie. Krzyś, skoro już rzucasz cyframi, to daj konkretny profil zawodnika, bo ja na Transfermarkcie nie widzę żadnego libero z Trójmiasta, który w zeszłym sezonie miałby choć 60% skuteczności w intercepcjach poza pierwszą ligą niemiecką… a i tam to była trzecia drużyna rezerw! A plotki o romansach w sztabie? No naprawdę, serio? Jakbym miał wybierać zawodnika przez pryzmat jego życia prywatnego, tobym już dawno ściągnął mojego brata, który co niedziela ogląda mecze w slipkach i wie, kto strzelił gola, bo akurat był na kanapie. Tyle że on by raczej gadał przez cały mecz niż bronił. 😂 No ale poważnie – obrona to nie jest bajka, którą ktoś wymyślił przy grillu. Potrzebujemy kogoś, kto wie, kiedy wejść w drybling, kiedy odebrać piłkę, i przede wszystkim – kiedy się zamknąć i nie gadać. Bo ostatnio naszym liberem nie był zawodnik, tylko mikrofon komentatora radiowego. 🎤xG > emocje.
-
ej, aleście dzisiaj wpadli z tym budowlańcem jakbyśmy mieli grać w amatorskiej lidze gminnej a nie w pierwszej piłkarskiej lidze 😅 co to za pomysł, żeby do naszego klubu ściągać faceta tylko dlatego, że „na budowie postawił ścianę pod kątem 90 stopni”? pamiętacie może mecz w krakowie z zieloną górą, jak to nasz stary libero – ten prawdziwy, nie żaden zagrodnik z opowieści – wszedł na murawę i po prostu rozłożył atak gości jak talerz pierogów? facet miał takie wyczucie gry, że kiedy patrzyłeś na niego, to widziałeś, jak myśli: „aha, on wie, że napastnik uderzy w lewy róg, bo ostatnio tak robił”. nie potrzebował siekiery pod pachą ani wiedzy o tym, jak montować krany, tylko umiejętności i chęci. i jeszcze te anegdoty o facecie z redy, który niby zatrzymał pięciu napastników… no jasne, a ja kiedyś w weekend posadziłem krzak róż w ogrodzie i nikt nie wiedział, że to ja – przecież to pewnie był jakiś mistrz ogrodnictwa! ludzie, obrona to nie jest bajka do opowiadania przy piwie, tylko lata pracy, analizy wideo i setki intercepcji w treningach. jakby ktoś naprawdę chciał solidnego libero, toby nie szukał „solidnego chłopa z budowy”, tylko sprawdził, kto w ostatnim sezonie miał najwięcej intercepcji w ekstraklasie – i nie mówię tu o tym, że ktoś „widział go raz na działce”. i na koniec – ten pomysł z „solidnym libero, który nie strzeli gola do własnej bramki”… no przecież każdy libero na świecie próbuje nie strzelić gola do własnej bramki! to jakby powiedzieć „potrzebujemy bramkarza, który nie wpuści piłki do siatki” – oczywiste, że tak, ale to przecież nie wystarczy, żeby go zatrudnić! no i jeszcze te plotki o romansach w sztabie – serio, ludzie, my tu marzymy o solidnym zawodniku, a nie o kolejnym transferze z „przyszłościowym kontraktem” na półce w playu. szukajmy kogoś, kto naprawdę zna się na obronie, a nie kogoś, kto akurat umie postawić ścianę albo ma znajomości w sztabie. bo wiadomo, że jak przyjdzie na trening z siekierą, to albo zrobi z siebie pośmiewisko, albo zrobi z naszej drużyny pośmiewisko.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
Ej, zanim ktokolwiek tu znowu rozkręci bajkę o budowlańcach z Trójmiasta to ja wam powiem jedno: w zeszłym tygodniu byłem na meczu juniorów w MOSiR-ze i widziałem takiego gościa na trybunie, co to cały czas krzyczał na naszych obrońców jakby oni byli winni temu, że jego ulubiony zespół spadł z ligi. No i wiecie co? Ten facet miał na koszuli numer 2 i jak coś mu się nie podobało, to klaskał w dłonie i wołał „do tyłu, do tyłu!” – a nasz libero stał wtedy tak, jakby dostał wiadomość na telefonie, że akurat dzisiaj nie ma go w składzie. Bo tak naprawdę to problem nie w tym, że nie mamy kogoś solidnego, tylko że ten ktoś musiałby się jeszcze nauczyć, że obrona to nie widowisko dla kibiców na trybunach, tylko cicha robota. A ten pan z numerem 2 akurat tłumaczył mi potem, że „on zna się na piłce, bo ogląda mecz co niedzielę” – no i teraz wyobraźcie sobie takiego „eksperta” na ławce rezerwowych. 😂 Szukajmy raczej kogoś, kto umie grać, a nie tylko gadać, bo jakbyśmy ściągnęli wszystkich, którzy kiedykolwiek stanęli na boisku, to byśmy mieli drużynę składającą się tylko z trenerów od team buildingu. 💸Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
-
Zgadzam się z WidzewTrybuna – ten stary libero z Krakowa to byłby klejnot na środku obrony, nie żaden „chłop z budowy”, co raz na jakiś czas rzuci się na piłkę jak na wiertarkę udarową. Ja znam jednego faceta, co kiedyś grał na pozycji libero w drużynie z Lublina, w lidze okręgowej – nazwijmy go panem Józiem, bo to jego pseudonim w szatni. Ten gość miał taki nawyk, że na każdym meczu, kiedy przeciwnik podchodził do rzutu wolnego, on stawał dokładnie w miejscu, gdzie padał najczęściej strzał w ostatnich pięciu meczach tej drużyny – i nie ruszyłby się stamtąd nawet gdyby mu ktoś płacił. Efekt? Trzy intercepcje w sezonie, ale za to zero goli straconych z rzutów wolnych. Prawdziwy zawodowiec. Ale powiem wam szczerze – i ja szukałbym kogoś takiego, tylko nie po opowieściach przy piwie, tylko po konkretnych statystykach z ostatniego sezonu. Pan Józio miał swoje lata, ale widać było, że nie gada, tylko działa. A my tutaj gadamy o budowlańcach, co niby mieliby postawić blok jak ścianę – no przepraszam, ale jak się wczoraj oglądało spotkanie z Bytomia, to aż chciało się samemu wejść na boisko i postawić te słupki, których naszym zawodnikom brakowało. I nie, nie dlatego, że bym umiał grać – tylko dlatego, że wiedziałem, gdzie powinny stać nogi, żeby napastnik nie przeszedł. A ten numer z facecie z Redy, który zatrzymał pięciu napastników? Proszę państwa, ja w zeszłym roku widziałem, jak mój sąsiad z bloku „uratował” miastu dostawę prądu, bo akurat studiował na kierunku energetycznym – i co? Siedział potem tydzień w sądzie, bo okazało się, że pół miasta zostało bez prądu. Tak samo jest z tymi anegdotami – fajnie je opowiadać, ale realnie to one nic nie wnoszą. Potrzebujemy liczb, a nie bajek o tym, jak to ktoś „widział gościa raz na działce”.Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
-
a to mi się przypomniało, jak trzy sezony temu wszyscy gadali o tym facecie z chełmży, co niby miał być naszym nowym libero bo „od dziecka grał w piłkę na podwórku i raz w meczu amatorskim złapał rzut rożny na klatę” – pamiętacie? no i co? ściągnęliśmy go na testy, poszedł raz na trening, obronił jeden strzał z pół metra… i tyle, bo reszta czasu spędzał na telefonie sprawdzając kurs kryptowalut albo oglądając mecz swojego syna w szóstej lidze. a potem przy okazji pierwszego meczu ligowego opowiadał dziennikarzom, że „wszystko jest kwestią nastawienia” i że „on już czuje klimat drużyny” – no i proszę, dostał karę za niesportowe zachowanie bo zamiast biec do piłki stał w miejscu i kręcił głową jakby myślał „oj tam, niech inni się napracują”. i teraz mamy znowu ten sam scenariusz – ktoś wymyśla „mistrza intercepcji z budowy”, myśli sobie „och, facet wie co to solidna robota, pewnie będzie takim naszym nowym krysiem”… a tu się okaże, że on na boisku będzie szukał wiertła albo mierzył kątomierzem odległość od piłki do bramki. czas pokaże, ale ja wolę stawiać na kogoś sprawdzonego, kto wiadomo gdzie stał i co zrobił, niż na kolejną bajkę z „pewnym źródłem” przy piwie.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽