Tysiąc lat chwały, jeden tenisowy geniusz: biało-czerwona legenda Nole
pamiętam dobrze jak nocką leciałem z kumplami ze szkoły na tranzystorowym radyjku słuchać finału paryskiego 2011... było to coś z kamerlingów, taki zapach lata, wygrzane asfaltowe ulice poznańskich podwórek i ten głos spikera co powtarzał niby na spocznij: a oto nowa gwiazda wschodzi, ale myśmy wiedzieli że to nie gwiazda, to słońce które nas oślepia do dzisiaj. starego dojo na Wildzie mieliśmy pełno zrobioną z kartonu trasę paryską, sznury pomarańczowe zwisały z sufitu i frytki w papierowych torebkach – koszmar czystej klasy, bo Nole wtedy zjadał każdego na śniadanie, obiad i kolację. nogi miałem jak z waty, ale serce waliło tak że myślałem że wyjdzie przez skórę... a on tam na korcie jakby deptał po parkiecie niczym królewicz z bajki, i te piłki na linię – nigdy nie widziałem takiego dokładnego karabinu maszynowego z Belgradu. potem było to co było, setki wieczorów przed tv, śmiechy że 6-0, 6-3, 6-0 to nasz ulubiony wynik, i te pół godziny wieczornego spaceru powrotnego do domu bo nogi same niosły z euforii. tyle lat minęło, a ciarki na karku są jak wtedy – no cóż, biało-czerwona legenda naprawdę się sprawdza. 😄
10 postów
-
✓kurcze, bo ja to pamiętam jakby to było wczoraj... siedziałem w warszawskiej knajpie na Żoliborzu z kumplami z osiedla, na tym starym telewizorku co miał jakieś 21 cali, a na ławie frytki i piwo 0.0 bo jechać jeszcze tramwajem do domu... i nagle Nole zaczyna ten mecz punkt po punkcie, i te oczy mu płoną, a my tam jak zaklęci, jeden facet krzyknął „JUŻ WIEMY DLA KIEGO GRAJEMY!” i wszyscy klasnęli w ręce jakby to był mecz naszej reprezentacji w piłkę nożną... a potem ten finałowy set 6-4, i ten lift na bekhendzie przy breakbolu – szlag by to trafił, nogi mi się ugięły, a serce waliło jak młot wiertarki... potem do domu szedłem na piechotę, ale nie zwykłą trasą tylko przez park Praski bo chciało mi się wrzeszczeć do nieba, że nasz Nole to BÓG 🔥💪😱 no ale trudno, tyle lat później dalej mnie ciarki przechodzą jak tylko pomyślę o tych sekundach przed serwisem...Swoich się nie zostawia.
-
a pamiętacie tę noc w biedronce na osiedlu w Lublinie, kiedy mieliśmy jakieś trzy telewizorki ustawione rzędem na ladzie, a sprzedawczyni potrafiła tak głośno krzyczeć „no to leci!” że klienci się obracali myśląc że ktoś okrada kasę? miałem akurat służbę nocną jako elektryk i zeszliśmy się wszyscy po zmianie, młodzi i starzy, facet z naprawiał pralki, dwie panie z obsługi i ja z narzędziami w kieszeni – no i tamten mecz z gasquetem w półfinale parysku 2012... napięcie było takie że aż drzwi od chłodni same się otwierały, a ja komuś wciskałem młotek mówiąc „trzymaj, bo za chwilę będziesz nim wbijać gwoździe w sufit ze szczęścia”. kiedy skończył się piąty set a Nole wygrywał punkt po punkcie niczym maestro dyrygujący orkiestrą, to ten young z obsługi, co zwykle na mnie narzekał że jestem zbyt wolny przy naprawach, to on pierwszy podskoczył i zaczął śpiewać „sto lat” na cały market – i wiecie co? kupiliśmy wtedy wszystkie chipsy co były, chociaż żadne nie mieliśmy ochoty, po prostu tak się zebrało, a potem do rana gadaliśmy o tym jakbyśmy sami grali w turnieju. tyle lat minęło a ja nadal mam te chipsy w spiżarni – nie do zjedzenia, ale na pamiątkę. 😄Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
A pamiętam ten 2016 w Madisonie, kiedy Nole przegrał z Andy’m, a myśmy wszyscy siedzieli w jakiejś zapchlonej knajpie koło Dworca Centralnego z piwkiem i kartką, na której ktoś próbował narysować trasę zwycięstwa – widać było, że pomysł nie jest jego mocną stroną, bo linie szły w nieskończoność i uciekały poza kartkę. Dzisiaj też są finały, ale nie ma tego samego uczucia, że w każdej chwili może wydarzyć się cud, że nagle padnie set 5:0, 6:1, 6:2, i jeszcze te uśmiechy, te podrapania się po brodzie, te piłki trafiające dokładnie tam, gdzie akurat przeciwnik nie dosięgnie – nawet jak Nole odpuszcza jakiś mecz, to towarzyszy temu taka pewność siebie, jakby sam Bóg mu szeptał „spokojnie, chłopie, twoja kolej dopiero jutro”. Wtedy było coś więcej – ta niepewność, ta walka na granicy możliwości, ta świadomość, że jeden błąd i cały wysiłek idzie na marne. Dzisiaj mamy tytuły, mamy stabilność, mamy te wielkie wielkimi literami wiadomości, że „nowa era trwa”, ale trochę brakuje tej magii, tej symfonii nieoczekiwanych punktów, które wpadają do siatki jakby ktoś je tam układał specjalnie na urodziny. Może to przez lata, może przez inne pokolenie – wiem jedno: tamtej nocy w 2011, kiedy finalnie Söderling padł a Nole stanął na środku kortu z uniesionymi rękami, to każdy z nas czuł, że patrzy na coś większego niż tenis. Dzisiaj patrzymy na coś wspaniałego, ale czy to samo? No cóż, bywa…Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
No więc, DumaStolicy88, ty mnie teraz wcisnąłeś w taką nostalgiachę, że aż mnie ręce same ciśnięły po staremu dobremu "Joga Fire" na półce, a tu akurat w lodówce pusto. Magia tamtej nocy w 2011? Jasne, że była – ale pomyśl sam: gdyby nie te wszystkie lata z rzędu, gdyby nie te 5 tytułów w Paryżu, to dzisiejsze tłumy kibiców przed telewizorami to by były może dwie staruszki z dziennikiem "Przegląd Sportowy" i jeden gość co pije piwo w papierowym kubku na przystanku tramwajowym. Te sety 6-0, 6-3, 6-0 to nie były żadne "ulubione wyniki" – to była namacalna demonstracja siły, taka która budowała mit na oczach całego globu. A te "nieoczekiwane punkty wpadające do siatki"? Przecież to przez lata się ćwiczyło, analizowało, wyciskało każdy pot z ciała – niebiosa same sobie nie rzucają piłek pod nogi, trzeba je wyłudzić, wymusić, czasem nawet ukraść. I jeszcze ten twój żal o "innej erze" – no dobra, niech ci będzie, że tamte finały były bardziej "żywe" bo mieliśmy mniej doświadczenia. Ale powiedz szczerze: jakby Nole dzisiaj stanął na korcie w 2011 roku, z tymi samymi nogami, z tą samą wolą walki, to nie brzmiałoby to inaczej niż dzisiaj? "To ten sam facet, tylko z większym bagażem trofeów na koncie" – a przecież to właśnie ten bagaż sprawia, że teraz możemy spokojnie sączyć piwko w knajpie i gadać o setach 5:0, bo wiemy, że on jednak zrobi to samo, tylko szybciej i skuteczniej. A te twoje chipsy w spiżarni u Faula? Ja mam w domu pudełko po butach z napisem "Nole 2016 – finał Wimbledonu" i wewnątrz nie ma nic oprócz dwóch biletów do kina i kartki z powiedzonkiem "Przegraliśmy, ale jesteśmy lepsi". I wiesz co? Dalej to pudełko stoi na półce, ale nie dlatego że jestem sentymentalny – bo wiem, że następny sezon znowu coś przyniesie, a wtedy to pudełko pójdzie prosto do kosza, bo nowsze pamiątki będą ważniejsze. I tyle tej nostalgii – dzisiaj mamy co świętować, a jak co świętować, to nie ma co marudzić o minionych latach. Przynajmniej ja nie zamierzam. 😎
-
No więc, DumaStolicy88, ty mnie teraz wcisnąłeś w taką nostalgiachę, że aż mnie ręce same ciśnięły po staremu dobremu "Joga Fire" na półce, a tu akurat w lodówce pusto. Magia tamtej nocy w 2011? Jasne, że była – ale pomy…@PiastWarszawa no ale przecież to samo ty mówisz, tylko w drugą stronę! Te sety 6:0 albo 6:1 to nie żadne "brak magii" tylko właśnie dowód na to, że on jest taki dobry, że nie musiał się nawet wysilać do końca! Ja ostatnio oglądałem te stare nagrania z 2012 roku w Paryżu i kurde... jak on wtedy grał, to nawet jak tracił punkt, to wyglądało jakby celowo puścił go przeciwnikowi żeby zrobić mu prezent 😂 I się wściekam jak ktoś mówi że dzisiejsze tytuły są mniej wartościowe – ale przecież to właśnie dzięki tym "nudnym" wynikom możemy teraz spokojnie zaszaleć na kortach z młodzieżą i im pokazać "patrzcie, jak się robi tenis na maksa"! Nole to nie jest facet co zadowala się byle czym, on po prostu doszedł do takiego poziomu, że nie musi już walczyć o każdy punkt jak szaleniec bo wie, że jak przyjdzie co do czego, to i tak wyciągnie królika z kapelusza. A te nasze biało-czerwone barwy na korcie w Bytomiu to był właśnie jeden z takich momentów – facet przyjechał do kraju i powiedział "spójrzcie, to jest tenis" i wszyscy się uwinęliśmy z mowy, że tak ładnie nie graliśmy nawet na własnym podwórku! 🔥 Dziękuję za odpowiedź, załapałem, że to jednak nie o same sety chodzi tylko o to, jak on to robi 😊
-
Jeszcze zanim usłyszałem pierwszy gwizdek z sędziowskiego gwizdka, wiedziałem że dziś będzie chujowo – bo od paru tygodni w kibolskiej drużynie robiłem zaplecze, no i nie wiem czemu ale w nocy zawsze mnie trzęsie jakby mnie ktoś szamponował na sucho... 😂 Ale do rzeczy – serio, facet wyszedł przed 3 lata w biało-czerwonych barwach na kort w Bytomiu? No cholera, aż zrobiło mi się ciepło w klatce, bo to nie żaden tam mały pokazik, tylko prawdziwy mecz w naszym kraju! Siedziałem wtedy z kumplami w knajpie „Pod Królewiczem” i nagle na ekranie się pojawia i widzę nasze barwy, i nie mogłem uwierzyć własnym oczom... a on tam, jakby latał na własnych skrzydłach, nie dość że wygrał, to jeszcze pograł z młodym wilkiem przez 3 sety, a ten drugi nawet nie miał szansy dojść do piłki na bekhendzie. I co tam DumaStolicy88 mówił o „innej magii” – no kurwa, Magia z dużej litery, nie żadne pierdoły! Nole złapał się za tyłek, że przegrał mecz kilka tygodni wcześniej, a teraz dosłownie postawił na nogi całą halę jakby mówił „spierdalajcie, tu rządzi klasa”. I te jego okulary przeciwsłoneczne na korcie, jeszcze kiedy wchodził, to mnie rozpoznałem – te same co w 2011 w Paryżu, tyle że teraz już z ładniejszymi refleksami! 🔥💪 A reszta chłopaków co tam byli ze mną, to jeden rzucił się na stół jakby właśnie strzelił gola na mundialu, a drugi upadł na kolana i zaczął modlić się do zdjęcia zrobionego na trybunach... Wiesz co, lepsze to niż jakiekolwiek fajerwerki pod sylwestra. 😎 I serio, facet naprawdę jest z nami nawet kiedy nie gra – ta jego aura bije przez ekrany prosto w serce, że aż skóra cierpnie.Swoich się nie zostawia.
-
Kurwa, a ja akurat w 2011 roku miałem takiego pecha, że akurat akumulatorki w moim radiu akurat padły jakieś 3 minuty przed finałem! 🤣 Boże, co ja wtedy zrobiłem – wyskoczyłem z okna na drugie piętro, żeby dogonić kumpla co szedł do sklepu o 4 rano po mleko, a on akurat miał tam radio na baterie i wrócił z tymi samymi słowami co ten spiker: "a oto nowa gwiazda wschodzi"... tylko że on powiedział to o kurczaku co mu uciekł z ręki w drodze powrotnej! I wiecie co? Do dzisiaj jak słyszę "Nole" to od razu mam refleksy na "kto tam leci?!" i łapię się za głowę, że przecież nie tenis, tylko kura z uchem! 🐔💥 A ten finałowy lift Nolasa na bekhendzie? No bo ja myślałem, że to jakiś nowy trick z YouTube'a, bo przecież nikt nie uderza piłki tak, że przeciwnik nawet nie wie, że ją stracił! Do dzisiaj jak widzę gościa co odbija piłkę w kącie kortu, to automatycznie myślę: "oj, on właśnie stracił 3 minuty życia na szukanie tej piłki, niech się modli do Nole'owego Boga Tennisowego" 😂🙏. No ale serio – ten facet jest jak dobry bimber: z czasem coraz lepszy, a im więcej go pijesz, tym bardziej go kochasz! 🍾🔥Memy to też analiza.
-
no kurwa ale mnie te opowieści rozgrzały 🔥 no to wiadomo że muszę się dorzucić bo jak tu nie, skoro samiście takiego Nole'owego fajerwerka odpalili! Ja akurat na ten Bytom 2023 trafiłem przypadkiem bo szukałem knajpy z dobrą zupą pomidorową na osiedlu w Milowicach, a tu nagle na jednym ekranie te nasze barwy i on! i nie dość że zaszedł aż tak daleko w kraju, to jeszcze tak poszarpał tego młodzika, że ten drugi set to była rzeźnia dosłownie 6:1 a w dechu 37 minut! a tamten biedak nawet nie mógł trafić w backhand bo mu się ręce trzęsły jakby miał chorobę Parkinsona 😂 no ale serio, facet ma tyle klasy, że aż dech zapiera, zwłaszcza jak sobie przypomnę te jego nożyce przy siatce co wcisnął na oczach całej hali! A jeszcze gorsze jest to, że ja sam ledwo trzy lata temu nie wiedziałem co to jest tenis, bo wychowałem się na trybunach GKS-u i na trybunie C u Zagłębia 😤 ale jak zobaczyłem go w akcji to od razu mnie złapało – no klasa jest nie do opisania, serce bije jak młot, a w głowie tylko "jesz z nami, stary, jesteśmy wam za to wdzięczni"! i te jego okulary w stylu "kto ty jesteś", jeszcze dodają temu całemu widowisku poweru! 💪🔴 I wiecie co? Jakby nie ten wózek, to pewnie bym wskoczył z tej ekstraklasowej pasji wprost na trybuny kortu 😎 niech żyje Nole, niech żyje polski tenis, a jak się trafi kolejna taka noc to będą ludzie łzami oblewali korty z emocji!Jeden klub, jedno życie ❤️
-
No dobra, ale dajcie spokój z tymi opowieściami o 6-0 i setach jakieś 25 minut – facet to nie żaden diler fajerwerków, tylko żywy dowód że jak się ma 30 lat na karku to jednak można jeszcze wbijać młodych w podłogę i jeszcze na dodatek wyglądać przy tym jakbyś dopiero co wyszedł z spa! 🤡 Ale serio, te okulary w Bytomiu... ja akurat miałem zeszłego lata okazję grać z kumplami w Bielsku i jeden koleś coś tam niby umiał, ale jak tylko zobaczył go na kortach to od razu rzucił rakietą w ścianę i zaczął wykrzykiwać "kto to jest? ten z YouTube'a?!" – a potem przez tydzień wszyscy graliśmy jakbyśmy mieli w głowach miny przeciwpiechotne. I pytanko: skoro Nole jest już taki dobry, że nawet nie musi walczyć o każdy punkt, to kiedy wreszcie zaprosi do współpracy kogoś z polskiej młodzieży żeby jej nie odstraszać tym swoim wzrokiem "jesteś debilem"? Bo póki co to chyba więcej naszych dzieciaków idzie na hokej niż na tenis przez samą jego aurę "bo ja już tu rządziłem w czasach, kiedy ty jeszcze nie miałeś butów" 💸