Kort
11.07.2026, 00:37 Zaloguj Rejestracja

Czy Iga Świątek jeszcze raz pokona samą siebie w tym sezonie, czy wreszcie przegra zresztą?

news react Iga Świątek 15 postów ·3 wyświetleń ·Utworzono: 08.07.2026 04:12
Iga Świątek
Mówią, że Igor to niedługo w Warszawie... bo samą asystentkę Igi odwalić od paru tygodni 😏
XG XG_Master Nowicjusz 08.07.2026 04:12

15 postów

  • Co ty tu bredzisz XG??? Igor ma na głowie cały team, nie tylko asystentka 😱 przecież Iga bez niego to nie IGA, serio teraz znowu te ploteczki?
    Na trybunach od dzieciaka.
    LE LechFan Nowicjusz 08.07.2026 21:59 Cytuj
  • A, więc teraz to coś się bije o asystentów, bo reszta na kortach leży? Samemu grać się nie chce, to plotki się rozkręcają? Swoją drogą, ile razy w tym sezonie Iga miała zgasnąć, a jednak wciąż kwitnie? Co, nagle asystentka to klucz do dwóch Wielkich Szlemów z rzędu? Może zanim zaczniemy wierzyć w teorie spiskowe, poczekajmy, aż ktoś przedstawi coś więcej niż kilka zdań na forum? Bo póki co wygląda to na kolejny epizod z serii "kibicowi nie dają spokoju".
    Iga Świątek kibice
    Najpierw próba, potem wnioski.
    KA KasiaSlask Nowicjusz 09.07.2026 19:05 Cytuj
  • No właśnie — teraz to zrobiłeś z tym Igorze i jego asystentką, aż dech zapiera. Przecież to jeden z tych momentów, kiedy plotki biorą górę nad faktami, bo nijak nie układa się to z tym, co dzieje się na korcie. Myślisz, że to przypadek, że akurat teraz ktoś znowu wygrzebuje stare papiery? KasiaSlask ma rację, że jest w tym jakaś niedopowiedzenie: jeśli gra Igi miałaby naprawdę leżeć, to dlaczego plotka, którą rzuca się w takim momencie, dotyka kwestii zupełnie zewnętrznej, nie mając żadnego związku z tym, co widać na boisku? To trochę tak, jakby ktoś próbował odciągnąć wzrok od sytuacji, która wyraźnie się powtarza. Tylko pytanie — czy robisz to celowo, żeby nie rozliczać się z tego, co naprawdę się dzieje, czy po prostu taki już nasz zbiorowy odruch: szukanie kozła ofiarnego tam, gdzie go nie ma? Ja na to patrzę i myślę, że to jednak symptomatyczne. Bo przecież kiedy ktoś jest u szczytu, każdy element otoczenia staje się podejrzany. Ale tu coś jednak śmierdzi. Może nie Igor — może coś głębszego. Tak czy inaczej, jedna asystentka nie przewróci tabelki tak, jakby się wydarzyło coś, czego nikt nie chce nazwać po imieniu. A skoro i tak plotkujemy, to może najpierw odpowiedzmy sobie na pytanie: dlaczego ktokolwiek wierzy, że właśnie teraz Igor będzie problemem, skoro przez pół roku to Iga była tym, która trzymała cały system w ryzach? Zgasiłabyś teraz po prostu serwis, odpuściła bekhend albo nie wróciła na drugą nogę — i nikt by się nie zajął jej otoczeniem. Tymczasem coraz częściej słychać o drobiazgach, które niby nie mają znaczenia, a przecież odbijają się na formie. I pytanie nie brzmi, czy Igor odleci — tylko dlaczego akurat teraz stało się to tematem numer jeden, kiedy reszta zawodników nie musi tłumaczyć się z każdego oddechu.
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 09.07.2026 22:55 Cytuj
  • ej, panowie, co wy się tak zaciosali w te plotki jak stare babcie na bazarze w tłusty czwartek? Igor tu winny? jeszcze nigdy nie widziałem, żeby ktokolwiek tak długo tkwił w cieniu takiej gwiazdy i jeszcze do tego za darmo – na ładne oczy chyba nie dostał posady. ale dobra, niech tam, niech ten Igor ląduje, tylko mi powiedzcie: kto od dwóch wielkich szlemów z rzędu pierwszy raz w życiu sięgnął po taki sukces? nie, nie ten facet zza biurka, tylko dziewucha, która jeszcze kilka lat temu stawała z dorosłymi kobietami i wygrywała bez mrugnięcia okiem. te plotki to zwykły proch, który ktoś sypie w oczy, bo się boi spojrzeć prawdzie w twarz – że Iga po prostu się zmęczyła własnym napięciem. bo sami przyznajcie: jak długo można ciągniecie taki ciężar? a tu się nagle okazuje, że każdy jej krok jest obserwowany, każda decyzja analizowana, każdy błąd wyciągany na forum jak skóra z żywego zwierzęcia. coś mi się widzi, że im bardziej się tak napinamy, tym bardziej ona czuje ten ciągnięty mechanizm w plecach. ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy u nas w kraju krzyczeliśmy na futbolistów, że tracą formę, bo za dużo jeżdżą na prywatne wycieczki – no i co? dzisiaj nikt nie pamięta, komu się poleciało do Dubaju, za to pamięta, kto wyleciał z pucharu. świat się nie zmienił – tylko tym razem padają nazwiska tenisistów. no niechże wreszcie padnie jasna deklaracja: nie Igor, nie asystentka, tylko ta niewidzialna pułapka, którą sama sobie Igunia zbudowała, wlokąc się od jednego meczu do drugiego, bo "trzeba", bo "to moja robota". aż mi szkoda patrzeć, jak na kortach zapala się coraz słabsze światło.
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 09.07.2026 23:47 Cytuj
  • Ej, ależ Wam dzisiaj mózgi suszone plotkami jak te nasze bluzki po cioci Ani praniu ręcznym 💪🔥 A ja widziałem Igę w życiu w Sosnowcu, jeszcze jak była malutka i grała na naszym lokalnym kortku - facetki z ławki krzyczały "ale ma pazury ta szczypa!" i mieli rację, bo już wtedy zamiatali swoją kategorię 😱 A teraz co? Ciocia Kaśka gada o tabelce, a tu nikt nie mówi, że w tych dwóch wielkich szlemach ona nie tylko sama z siebie wygrywała - wykańczała całe pakiety przeciwniczek jednym bakiem przez siatkę! 💥 Przecież te plotki o Igorze to jakby krytykowali lekarza, który od kilku lat leczy koronawirusa, bo akurat teraz mu skinął na kogoś za recepcji 🤬 Iga to nie żaden system, tylko jeden ludzki organizm co chwilę dostaje po dupie od emocji kibiców, mediów i własnych oczekiwań - a tu proszę, nagle komuś daj butelkę wody zbyt wolno podali i od razu wołają o całą rewolucję w sztabie 😂 No ale trudno, bo serio - jak długo można wołać "jesteś najlepsza!" na dziecko, które ledwo sięga ponad siatką, a potem obrzucać kamieniami kiedy dorosło?
    Serce z drużyną, głowa na pauzie.
    GR GrzesiekRakow39 Nowicjusz 10.07.2026 02:56 Cytuj
  • No więc, WidzewTrybuna, trafiłeś w sedno, tylko że jak to powiedzieć tak, żeby nikt nie pomyślał, że wyciągam coś z rękawa. Bo widzisz, ja też pamiętam te czasy, kiedy Iga była taką brzdącą z Rakowa, której nikt nie dawał szans — a tu proszę, dwa wielkie szlemy z rzędu, i nagle zaczynamy wymyślać powody, dlaczego to nie może trwać. Te plotki o Igorze? Głupota w czystej postaci, bo kto naprawdę ogląda ją na korcie, ten wie, że tam dzieją się rzeczy, których żaden asystent nie naprawi jednym skinieniem głowy. Ale — i tu moje zastrzeżenie — pytanie, które naprawdę bolało mnie podczas tego sezonu, nie leży w tym, kto siedzi przy stole, tylko w tym, co siedzi w niej samej. Ja kiedyś trenowałem juniorów w Szczecinie, i tam uczyłem ich, że tenis to gra psychiczna tak samo jak techniczna. Pamiętam jednego chłopaka, który potrafił rozłożyć każdego na łopatki w treningu, a w meczu tracił kompletnie głowę, bo rodzice kibicowali z trybun. Dopiero kiedy z nim usiedliśmy i powiedziałem: "Słuchaj, ten mecz nie jest o tym, żeby ich zabić — on jest o tym, żebyś ty nie stał się swoim własnym przeciwnikiem" — dopiero wtedy zrozumiał, co znaczy "ciągnięcie formy". Bo to nie Igor ani asystentka, tylko to napięcie, które sama sobie nakręca, kiedy słyszy, że "trzeba", "musisz", "nie możesz zawieść". Iga przez pół roku dźwigała ten ciężar dosłownie na barkach — nie dziwi mnie, że teraz coś pęka, ale dziwi mnie, że zamiast przyznać się do zmęczenia, zaczynamy szukać winnych gdzie indziej. A plotki o Igorze? To po prostu kolejny sposób na odwrócenie uwagi od tego, co naprawdę się dzieje: ona, świetna zawodniczka, która nagle zaczęła walczyć bardziej z sobą niż z rywalkami. I pytanie nie brzmi, czy Igor odejdzie — tylko kiedy ona sama wreszcie powie: "Dajcie mi spokój, bo ja też jestem człowiekiem".
    Iga Świątek radość po golu
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 10.07.2026 06:49 Cytuj
  • Ej, a kto pamięta, jak to było z tym "królem kortów" z Warszawy? 😏 Nagle wystarczyło jeden zły występ i zamiast rozumienia – fala teorii spiskowych. Ludzie wolą wierzyć, że problem tkwi w asystencie, w statystykach, w czymkolwiek, byle tylko nie przyznać, że sport to walka nie tylko fizyczna, ale i psychiczna, i że nawet taki kawał chłopaka, co wbija piłkę do bramki, kiedyś traci grunt pod nogami. Iga ma łeb na karku, ale psychika to nie mięsień – im bardziej się napina, tym więcej miejsca na błędy. Trudno się dziwić, że ktoś szuka wyjścia, bo samemu sobie przyznać, że "już nie daje rady", to dla kibica rana otwarta. Ale plotki o Igorze? To jakby oskarżać pacjenta, że jego tabletki są słabe, bo lekarz mu je źle zapisał, zamiast spojrzeć, dlaczego organizm przestał reagować na leczenie. 🤫 Bo przecież to nie o asystentów chodzi – tylko o to, że maszyna nie działa, kiedy paliwo się kończy. A paliwo u Igi to ostatnio głównie oczekiwania, nie granie.
    Kto wie, ten wie.
    BA BartekWarszawa Nowicjusz 10.07.2026 08:12 Cytuj
  • Chyba zapomniałeś, Panie Bartek, że przed "królem kortów" z Warszawy były jeszcze setki innych gwiazd, które spadały z piedestału nie dlatego, że nagle im odbierano asystentów czy analizę danych, tylko dlatego, że ciągnięcie formy zawodowej wbrew sobie ma swój termin ważności. Iga teraz jest w punkcie, w którym każdy jej ruch jest ważony na wagach kibiców, mediów i własnego sumienia — a to naprawdę niewiele ludzi wytrzymuje więcej niż kilka sezonów z takim naciskiem. Natomiast plotki o Igorze? Proszę bardzo — jesteśmy w stanie uwierzyć w cuda, ale tylko jeśli ktoś je nam dostarczy w formie aktów notarialnych, a nie kolejnym wątkiem na forum. Przecież każda drużyna ma okresy, kiedy zawodnik i trener muszą się dogadać, a jak nie — to leci pierwszy, drugi albo dziesiąty. Tyle tylko, że tu akurat nikt nie pokazał nic poza powietrzem z ustami. Może to dlatego, że problem tkwi gdzie indziej — a my, zamiast przyjrzeć się temu, co jest na wierzchu, wolimy wbijać wzrok w coś, co z kortem nie ma nic wspólnego? Bo serio — ile razy słyszeliśmy już "ona musi się odciąć", "ona potrzebuje przerwy", "ona powinna zrobić krok w tył", aż w końcu okazało się, że krokiem w tył była sama decyzja o zejściu z kortu na dłużej? A co do "paliwa" — owszem, żywność się kończy, ale do tej pory nikt nie przedstawił dowodu, że u Igi nie wystarcza na trzy sety. Za to każdy może sobie dopowiadać swoje scenariusze. Ciekawe, ilu z Was widziało ją w sytuacji, w której naprawdę nie dawała rady? Nie widziałem. Więc skąd ten narrację, że "już nie daje rady"? Bo raz nie zagrała ładnie na jednym turnieju? A kto z Was nie ma takich dni? Komu z nas nie zdarza się wracać do domu z myślą "dziś mogłem lepiej"? Ale ludzie — kibice umierają za jednym słabym występem, jakby od tego zależało życie. Tymczasem zawodniczka, która dwa wielkie szlemy z rzędu postawiła na nogi, ma prawo do chwilowej niedyspozycji — ale oczywiście, wolimy szukać winnych w otoczeniu, bo łatwiej uderzyć w asystentkę niż spojrzeć na twarz samej zawodniczki. I ostatnia sprawa — kiedy WidzewTrybuna mówi o pułapce, którą Iga zbudowała sobie sama, to prawda, że napięcie jest widoczne. Ale zapytajmy się szczerze: kto jej kazał to napięcie budować? Kto codziennie rano woła "trzeba, musisz, nie możesz"? To nie asystent, nie trener, nie tabela — to my, kibice, którzy w 2022 roku byliśmy gotowi obwołać ją nową królową tenisowego świata. Dzisiaj, kiedy formułka się lekko odbarwia, natychmiast szukamy kozłów ofiarnych. Czyżby dla niektórych sukces był karą?
    Najpierw próba, potem wnioski.
    DU DumaStolicyazpogrob Nowicjusz 10.07.2026 09:35 Cytuj
  • a, to ty teraz uderzasz w medalowe wzorce i żądania absolutnego spokoju od kogoś, kto od trzech lat chodzi z flagą narodową wbitymi w kortach całego globu? pamiętasz chociaż, jak to wyglądało, kiedy na kortach wypełzali tacy "wierni" co do jednego nie dawali jej rady, a my gapiliśmy się, jak leci piłka w trybuny? facetki wreszcie skończyły latać po takich, co ledwo trzymają rakietę, a ty nagle zjawiasz się z tekstem "dajcie jej spokój, bo napięta jest"? ja jeszcze pamiętam, jak Agassi potrafił wkurzać dziennikarzy jednym zdaniem, a potem grał tak, że przeciwnicy płakali na rozgrzewce — i nikt mu nie szukał asystentek do winy. dlatego powiem ci wprost: za moich czasów mówiliśmy o formie wtedy, kiedy na sto procent widać było, że coś nie gra — a nie kiedy komuś akurat nie wyszedł drop shot w meczu półfinałowym. i nie, nie jestem fanatykiem Iguni — ale jak widzę, że za każdym razem, kiedy robi "słaby występ", zaraz ktoś musi coś na to wymyślić poza tym, że po prostu dziś nie miała dnia, to aż mi się przypomina mój starszy brat, który kiedyś powiedział: "jak ludzie nie umieją przyznać się sami do siebie, to szukają winnych w kieszeni". i co? i szukają dalej.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 10.07.2026 14:35 Cytuj
  • Ej stary, nie wiem jak wy ale mnie aż włosy stają na głowie jak pamiętam ten jej występ w Montrealu 😱💪 tamte blade sety, te serwisy w siatkę, jakby ktoś jej nóżki podciął... a przecież tydzień wcześniej w Warszawie grała jak paw, cały kort w Zabrzu huczał jak stado szerszeni! Dziś widziałem jakiegoś faceta na mecie z dzieciakiem i ten maluch gadał: "tato, ale dlaczego ciocia Iga ostatnio tak słabo gra?" a tatuś odpowiedział: "bo nikt jej nie daje chwili na oddychanie, synek, tak jak ja tobie nie każę biegać non stop po podwórku..." Iga to klasa, ale serio — jak długo można wołać "BĘDZIESZ KRÓLOWĄ!" żebyśmy potem, jak coś nie wyjdzie, od razu krzyczeli "przewróciła się własna pułapka"? Może jej po prostu trzeba pozwolić na normalność? Że raz wygra, raz przegra, raz spudłuje — bo normalność nie ma kalendarza 💔
    Iga Świątek stadion
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    BI BialaGwiazda88 Nowicjusz 10.07.2026 16:18 Cytuj
  • Całe szczęście, że wreszcie ktoś powiedział to na głos, bo ja też się z tym męczę od kilku tygodni — nie dlatego, że nie wierzę w Igę, ale dlatego, że kiedy obserwowałem moją córkę na lokalnym turnieju w Gdańsku ubiegłej wiosny, widziałem dokładnie to samo co Grzesiek: dziecko, które grało, jakby miało ostrze w oku, a dzisiaj słyszy „trzeba”, „musisz”, „nie możesz zawieść” od samego rana do wieczora. Pamiętam, jak wtedy pomyślałem, że dla niej tenis to nie sport, tylko egzystencja — i nie oszukujmy się, nie każdy organizm wytrzymuje taki ciągły napór bez szwanku. To nie chodzi o to, czy Igor jest dobry czy zły — po prostu nikt nie pyta Iguni, jak się czuje. Wszyscy wiemy, jak gra, jak bije przeciwniczki, jak wygląda na korcie, ale nikt nie mówi: „Słuchaj, Iga, zrób sobie tydzień wolnego, pójdź na spacer, spotkaj się ze znajomymi, bo życie jest nie tylko o punktach”. Ja miałem podobny problem z jednym moim znajomym, który trenował na podwórku — facet wbił się w formę, zagrał trzy sezony jak oszalały, a potem nagle przestał trenować i wszyscy go krytykowali. A ja wiedziałem, że po prostu dawno nie miał urlopu. Tyle że nikt mu nie powiedział „przestań”, tylko „dlaczego nie grasz?”. Iga ma to samo — ludzie oczekują, że będzie wbijać się w kort non stop, jakby była maszyną, a nie człowiekiem.
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 10.07.2026 17:46 Cytuj
  • No do cholery, przecież to aż rzuca się w oczy — ta cała herbatka o asystentach to tylko mgła, żeby nie patrzeć na coś, co dla wszystkich powinno być jasne: *źródło* mówi, że Iga od dawna ma problem z rytmem, a nie z taktyką czy kimś przy stole. Problem jest tak stary jak ten sport — gracz podnosi poprzeczkę sam dla siebie, aż w końcu buty zaczynają ciągnąć jak ołowiane. A Wy tu pierniczycie o Igorze albo „odcięciu się”… Przecież ona nie jest pierwszą ani ostatnią, którą media i kibice wykończyli własnymi oczekiwaniami. Pamiętacie, jak końcówka sezonu Radwańskiej wyglądała? Obydwie siostry miały momenty, w których grały „słabo” — nie dlatego, że nie umiały, ale dlatego, że dosłownie nie miały powietrza do oddychania. Trzeba jej dać przestrzeń, ale co gorsza — nikt nie umie tego zrobić. Bo fajnie się mówi „daj jej spokój”, ale jakbyśmy naprawdę chcieli, to zrobilibyśmy to już dawno. Zamiast tego czekamy na następny występ, liczymy punkty i liczymy na cud… a cudu nie będzie, bo ten sport nie działa na cudach, tylko na zdrowym rozsądku. I to nie asystent jej ten rozsądek odbiera — tylko my wszyscy. 😏
    RA Rafal_Slask Nowicjusz 10.07.2026 21:14 Cytuj
  • A wiecie co jest ciekawe? Akurat w tym wątku nie brakowało ludzi, którzy tłumaczyli, że „psychika to nie mięsień” i „napięcie to przez oczekiwania”, ale nikt nie zapytał Iguni, czy przypadkiem nie ma ochoty po prostu *odpuścić jednego sezonu*. Zamiast tego gramy w ciuciubabkę z teoriami spiskowymi — od Igorze począwszy, przez „źródło”, które niby coś szepcze, aż po „paliwo”, które niby się kończy. Ładnie to brzmi: „ona musi mieć przestrzeń”, „ona jest tylko człowiekiem”, „oni ją zdławili oczekiwaniami”. Ale skoro nikt nie umie zdefiniować *jak dużo* tej przestrzeni jej dać — jeden mecz? dwa? pół roku? — to cała ta gadka staje się jedynie wygodnym płaszczykiem dla własnego braku odpowiedzialności. Mówicie, że problem tkwi w nas, kibicach? Dobrze, to powiedzcie mi konkretnie: kto ma dzisiaj zaakceptować, że Iga może przegrać *nie dlatego, że coś jej brakuje, tylko dlatego, że dzisiaj miała po prostu gorszy dzień* — bez zaraz wpychania jej do psychiatryka albo do baru z drinkiem „na odwagę”? Bo jak dotąd, to ile razy naprawdę przyjęliście remis? Nikt nie podniósł ręki. Zamiast tego dalej liczymy na to, że *ona* coś zmieni — żebyśmy my mogli znowu kibicować bez poczucia winy. A to, moi drodzy, to nie żadne „dawanie przestrzeni”. To klasyczna pułapka, w którą wpada się, kiedy sukces przestaje być celem, a staje się obowiązkiem.
    WI WiaraLecha_bezKonca Nowicjusz 10.07.2026 21:47 Cytuj
  • ej, no co to za pytanie w ogóle — "czy przegra zresztą"? przecież nie chodzi o to, że ona ma przegrać, tylko że wreszcie *może* przegrać i co z tego? tyle co nic, bo my tu wszyscy jakbyśmy na to czekali, jakby to było coś nowego — ale pamiętacie kiedyś, jak słuchaliśmy o finaliście maratonu, który nagle zaczął kuleć na ostatnich kilometrach? wszyscy krzyczeli "a nie mówiłem!", jakby było inaczej. otóż było. mnie osobiście przypomina to trochę mojego sąsiada, co to latał po blokach z podłączonym licznikiem energii do pralki — facet przez rok oszczędzał prąd tak, że świecił żarówkami tylko wychodząc do kibla, a jak mu wreszcie zepsuł się bojler i trzy dni spał po pracy, to jego żona stwierdziła, że "on jednak nie da rady" i zaczęła szukać winnych w firmie remontowej. tyle że facet miał po prostu nerwobóle — i nie dlatego, że ktoś mu sabotował prąd, tylko dlatego, że żył w ciągłym napięciu. u Iguni jest dokładnie tak samo: nikt nie mówi, że ona nie da rady — my po prostu potrzebujemy na chwilę odetchnąć, bo widok kogoś, kto bije rekordy przez trzy lata, aż w końcu stajemy się odruchem warunkowym, który każe jej wygrać nawet we śnie. a jutro, kiedy przegra w dwóch setach, znowu będzie "cóż, klasa jednak nie wystarczyła". tak to działa — jak się wiezie dwudziesty piąty ciągły turniej, to dojdzie do momentu, w którym kolano ci powie "dość", a my powiemy "aha, no właśnie, koniec formy". więc moje zdanie? to nie jest żaden dramat, to po prostu naturalny cykl. niech raz wygra normalnie, niech raz spudłuje, niech raz wyjdzie z kortu i powie "dzisiaj mi nie wyszło" — i wtedy wszyscy będą mieli pretekst, żeby powiedzieć "widzicie, ja od początku mówiłem". a tak naprawdę problem tkwi w nas — bo my, kibice, jesteśmy jak te dzieciaki na boisku: raz krzyczymy "wyżej!", raz "niżej!", ale nigdy nie pozwolimy im samemu decydować, kiedy odpocząć. i nie, nie obawiam się o Igę — po pierwsze dlatego, że w tym wieku już się wie, kiedy trzeba zrobić krok w tył, po drugie dlatego, że jeśli ktoś w tej dyscyplinie ma w sobie tyle klasy, to nawet jeden słaby mecz jej nie pogrzebie. ale nie oszukujmy się — w tym sezonie i tak dalej bedzie walczyła o każdy punkt, bo inaczej nie ujdzie jej to na sucho.
    Iga Świątek moment gry
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 10.07.2026 23:22 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.