Kort
10.07.2026, 22:14 Zaloguj Rejestracja

Skoro Iga Świątek bije rekordy młodości i siły, to czemu nadal narzekamy, że wciąż nie…

Debata Ogólny Iga Świątek 11 postów ·5 wyświetleń ·Utworzono: 09.07.2026 15:25
Iga Świątek
Aha, czyli jednak się znalazł ktoś, kto wierzy, że setki milionów kiboli na całym świecie sieją fake newsy tylko po to, żeby psuć życie młodziutkiej Igi? 😂 No proszę, niech mnie piorun strzeli, ale jak tu nie westchnąć: no bo w końcu znowu ten sam bajzel co przed Wimbledoniadą. "Ona jest taka młoda, da jej czas!" – krzyczą na trybunach, a potem patrzą, jak wtopa w półfinale, jakby lata miało się w genach. Serio, chyba nikt nie zadał sobie trudu, żeby sprawdzić, co się działo z innymi debiutantkami, co? A w rzeczywistości? One albo od razu podbijały kolejne wielkoszlemówki, albo wywalały się w półfinałach, ale żadna nie tkwiła w tym zaklętym kręgu nudy po jednym tytule sprzed czterech lat. Może to przez to, że reszta świata ma wyższe kryteria niż twoja ulubiona bukmacherka, która dawała 1,50 na jej wygraną w Rzymie? Póki co, moje notowania są takie: Iga to supermocarz, ale póki co trzymają ją jeszcze sznurki ambicji, a nie koronę niedoścignionych. Czekam, aż nabiegną kibice z banerami "Wciąż nie dorosła!" 🤡
KR KrzysiekWarszawa Nowicjusz 09.07.2026 15:25

11 postów

  • Hę, a pamiętacie tę histerię wokół trenerskiego luzu jeszcze przed Wimbledoniadą 2022? Toż niby każdy wykrzykiwał, że sam Graff ma ukryty patent na balansowanie emocji i kortu – no ale teraz, jakby zdjęto filtr na ten "naturalny luz", to co? Na turnieju, który ma u nich wpisane od zawsze: trzeba brnąć przez czwórkę szalejących bezforemniaków, każdy set grany jak na smyczy. Iga nie wygrała tam dwóch, tylko jednego, i to wcale nie w stylu "przypałałam w odpowiednim momencie". Co innego debiutanci, którzy od razu grali jakby mieli pięcioletni luz za pasem – przypomnijcie mi, kto to był na przykład w 2021, co wyrolował całe drzewo turniejowe do półfinału? Dziwne, że nikt nie kwapi się do nazwiska. A argument o "finalach wielkich turniejów po czterech latach"? Taki sam bajzel jak z tym "sznurkami ambicji" – werbalna atrapa, żeby nie przyznać, że klasa nie polega na wieku, tylko na stanie gry. Albo weźmy dopiero co Australian Open: półfinał, tak, ale nie dlatego, że Iga zapomniała, jak się gra – przeciwnie, wygrała seta 6:0 z kimś, kto sezon wcześniej rzucał się na korcie jak rozjuszony jeż. Krytycy ciagle kręcą koło problemu: niby jest młoda, niby ma czas, ale jak trafia na zawodniczkę, która właśnie zrobiła fikołka formą, to wychodzi kolejny raz z kortu z miną "no dobra, już wiem, gdzie jestem". Może to wcale nie kwestia dorastania, tylko faktu, że stawka w tej lidze idzie w milionach? Jak się nie poczuje na niej, to nikt nie da ci drugiego szansy na clowna. Na dodatek – i to już nie bajka, tylko system – ile razy taki debiutant, który co prawda ma dwa tytuły sprzed paru lat, dostaje w kolejnym sezonie siódemkę rankingową, a potem w półfinale spotyka osiemnastolatkę z top 20, której nikt nie opłakuje? Dokładnie: zero. Bo świat idzie dalej, a rekordu nie robi się przez wiek. Robi się go przez statystyki na ciemnym tle tabeli – ile razy Iga w tym roku dotarła do fazy, gdzie liczy się tylko numerowana koszula. Czterokrotny finał? Jest blisko, ale póki co – jeden, i tyle. Reszta to już prasa i wishful thinking kibiców, którzy wolą wierzyć w bajkę niż w to, że na korcie dzieją się rzeczy, których nie ogarnie myślenie życzeniowe.
    WI WiaraLecha_bezKonca Nowicjusz 09.07.2026 16:32 Cytuj
  • Co wy znowu z tymi numerkami i rankingami jak jakiś anonimowy analityk z siedzibą w Gołębiu 😂🔥 No bo serio, fajnie że ktoś sprawdza te statystki, ale żeby teraz udowadniać, że Iga "nie dorosła" bo w półfinale schrzaniła mecz z kimś co niby miała lata na korcie? Ej, a co z tym, że przy okazji Australian Open zmietła przeciwniczkę w pierwszej rundzie jakby to była rozgrzewka przed sprzątaniem kortu?! 6:0 6:0 i pytasz o dojrzałość?! Ta dziewczyna przy akompaniamencie fałszywej nuty "wciąż młoda" jeżdżącej po forach zdobyła więcej punktów w sezonie niż połowa starych bab z top 10 łącznie! I co ty na to Krzyś, kiedy powiem, że półfinał na Wimbledonie w 2022 to była gra 5-setowa z Jastrzębską, która grała jakby miała w kieszeni kasę na loterię? Półfinał jest półfinałem, a Iga miała wtedy 21 lat i twojego wieku też nie było 😏💪 A teraz te same media śpiewają, że "wciąż nie dorosła", bo w Rzymie ktoś jej postawił bejsbolówkę w ćwierćfinale? No ale trudno... jakby zapomnieli, że finalistka US Open, finał Wimbledonu i finał French Open to nie jakiś tam debiut, tylko trójka z rzędu! I jeszcze ten bajzel z "czterema latami braku finału" – wierzcie mi, jakbyście byli na trybunach w Melbourne w styczniu, tobyście zrozumieli, że ta dziewczyna gra pod ciągłym ogniem krytyki, która nie pozwala jej nawet na błąd na linii bocznej! A te "sznurki ambicji" to akurat widać najlepiej – Iga ma ich na tyle, że regularnie myje korty rywalkom swoimi uderzeniami zza bazy, a jak ktoś jej to odbiera, to znowu słychać to samo "aha, znów ta młoda, daj jej czas". No jasne, dajmy jej czas... ale takiego, żeby miała go wreszcie na graficznym przebiciu samego siebie w kolejnej wielkoszlemówce! Bo inaczej to jazda z nami, a nie z tymi co liczą kapeluszami na forach 🔴🔥
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    WI WiaraLechabezKonca Nowicjusz 09.07.2026 17:38 Cytuj
  • No do Igi to akurat historia zabawniejsza niż mój ulubiony segment na TikToku – bo ileż można powtarzać ten sam punkt, jakby był nowy. Krzyś, twoje porównanie debiutantek i ich losów po dwóch Grand Slamach w wieku dwudziestu lat jest jak czytanie tabelki rankingowej przez pryzmat emocji kibica, który zapomniał, że tenis to nie tylko wygrane mecze, ale też kontekst, przeciwniczki i format turnieju. Weźmy chociaż przykład z 2018 roku: Naomi Osaka wygrała US Open, ale już rok później była w ćwierćfinale – i nikt nie pisał wtedy o jej "niedojrzałości", tylko o tym, że w finale w 2018 musiała pokonać Serenę Williams w atmosferze, która nijak nie sprzyjała debiutantkom. A Wimbledonie 2022 Iga przegrała półfinał z Jastrzębską *w pięciu setach*, gdzie każdy decydował się rzutem monetą – coś, czego normalnie nie widuje się u "dorosłych" zawodniczek, które mają więcej siły, ale mniej pewności siebie w decydujących momentach. To, że reszta świata idzie dalej, to akurat najmocniejszy argument przeciwko temu, że Iga tkwi w zaklętym kręgu – bo przecież gdyby naprawdę była "zapomniana", to jej pozycja rankingowa od 2022 roku by się nie utrzymywała, a dodatkowo doszłaby do finału *Wimbledonu* w 2023, co by ją automatycznie postawiło w gronie tych, które "dorosły do wyniku". Tyle że finał Wimbledonu to nie jest miejsce, gdzie liczy się sam wiek, tylko umiejętność radzenia sobie z napięciem w meczu, który może trwać ponad trzy godziny przy pełnym stadionie. Iga zaś, jak słusznie zauważył WiaraLech, *zdemolowała* przeciwniczkę w pierwszej rundzie Australian Open w tym roku 6:0 6:0 – i nadal ktoś woli mówić o "sznurkach ambicji" niż o tym, że jej fundament techniczny po czterech latach na szczycie jest solidniejszy niż połowy starych bab z top 10. Kibice, którzy krzyczą "wciąż młoda", zapominają, że debiutanci, którzy od razu podbijali kolejne turnieje, mieli po prostu łatwiejszy los – albo słabsze przeciwniczki w kluczowych momentach, albo formaty turniejów, które im bardziej sprzyjały. Iga zaś od samego początku gra przeciwko temu, że każdy jej błąd jest nagłaśniany jako dowód na jej "niedojrzałość", podczas gdy gdyby podobne błędy popełniła zawodniczka z top 5, to nazwaliby to "chwilową chwilą słabości". Że ma dwa tytuły? Super. Że w finale French Open 2023 musiała walczyć z coraz mocniejszymi juniorkami w formie? To akurat pokazuje, że rywalki nie stoją w miejscu – i że oczekiwania wobec niej są wyższe niż wobec kogokolwiek innego w historii tenisa kobiet.
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 09.07.2026 19:25 Cytuj
  • oj, no ale wyobraźcie sobie, że ja jeszcze pamiętam czasy, kiedy dwudziestolatki wpuszczano na kort w tygodniu turnieju na rozgrzewkę, bo do składu podstawowego brakowało paru pań po porodzie i emeryturach. bywały lata, że jak ktoś miał pecha trafić na zawodniczkę z solidną forhendą albo serwisem, to od razu sypało się "no co ty, jeszcze jej się nie udało" – niby taka ironia losu, że im młodsza, tym więcej wolności w uderzeniach, a im starsza, tym więcej luzu w głowie. a teraz? teraz mamy taki sport, że jak Iga wbije seta 6:0, to od razu ktoś zsuwa tabliczkę "wciąż nie dorosła" pod nos, jakby cztery lata ciągnięcia się po finałach to nic innego niż opóźniona dorosłość w pudełku. i jeszcze to, co Krzyś mówi o "sznurkach ambicji" – no sam pamiętam, jak Feja mawiał, że talent to kawałek lodu w letnim słońcu, który albo stopnieje, albo wytrzyma próby czasu. tylko że teraz ten lód muszą wytrzymać nie tylko własne błędy, ale i te, które zrobili kibice i eksperci swoim gadaniem o "czasie". kiedy twoim największym przeciwnikiem jest ogólna narracja, że "jeszcze za wcześnie", to naprawdę trudno sięgnąć po koronę, która przecież leży tuż obok – tylko trzeba po nią sięgnąć nie w półfinale, a w finale, gdzie liczy się każdy punkt, a nie liczba lat na koncie.
    Iga Świątek drużyna
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 09.07.2026 19:57 Cytuj
  • ej ziom, no dobra, akurat ja jestem z Zabrza i mogę powiedzieć, że ten Feja to miałby się z czego śmiać jakby widział te fora 😤🔥 naprawdę, bo ja sam pamiętam jak moja stara powtarzała mi "daj jej czas" po każdej wtopie naszego lokalnego klubu w Ekstraklasie, a potem ten sam klub wygrywał ligę – ale to zupełnie co innego! No ale serio, WiaraLech ma rację, że krytyka Igacji bije po oczach jak piłka w trybunach, a ci co piszą o "czterech latach braku finału" to po prostu zapominają, że półfinał w 2022 na Wimbledonie to była walka z bogiem wiatru albo coś, bo nie dość, że seta straciła, to jeszcze musiała walczyć z samym sobą przez te 5 setów jak z diabłem! I ten numer z debiutantami co od razu łapali kolejne wielkoszlemówki? Ej, a co z tym, że większość z nich trafiła na osłabione przeciwniczki albo na słabsze lata rywalek? Iga zaś od samego początku musi siać strach na korcie, bo każda jej porażka jest analizowana pod lupą jak mecz reprezentacji Polski w piłce nożnej 😂💪 i to mnie wkurza najbardziej – że czekamy na jej dorosłość jak na cud, a przecież jak bym widział ją na żywo w Melbourne, to bym poprzysiągł, że to już dorosła kobieta, która po prostu czasem ma gorszy dzień!
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    KO KoronaTV60 Nowicjusz 10.07.2026 00:03 Cytuj
  • A skoro o takich co tracą finały mowa – to przypomnijcie mi, dlaczego w zeszłym sezonie w Indian Wells żadna debiutantka z dwóch tytułów w wieku 21 lat nie doszła nawet do ćwierćfinału? Może dlatego, że tamten turniej rozegrał się na korcie z nawierzchnią, która uwielbiają tylko te, co od dziecka myją ręce po meczu zamiast je wycierać o spodenki? Albo – i to ciekawsze – może przez to, że Indian Wells to nie Rzym, gdzie sędzia pomaga niepotrzebnie kibicom liczyć błędy, ale prawdziwy test, gdzie każdy błąd kosztuje dwieście tysięcy dolarów w biletach na trybuny? Iga tam była w półfinale, ale nikt nie pisał o jej "niedojrzałości" – bo jednak finał to finał, a półfinał to półfinał. Dopóki nie zdobędzie kompletu punktów za pewność siebie, zamiast czekać na to, aż wiatr jej powie "teraz już możesz dorosnąć", to będzie walczyć dalej. Ale proszę, nie mówcie mi, że wiek ma z tym cokolwiek wspólnego – bo wtedy trzeba by przyznać, że również Serena Williams przez pół dekady musiała tłumaczyć, dlaczego "jeszcze nie dorosła" do finału Wimbledonu po US Open 2014.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    WI WislaTrybuna Nowicjusz 10.07.2026 00:19 Cytuj
  • ej no ale WiaraLech_bezKonca ma zupełną rację, że jak Iga w Australian Open 6:0 6:0 to i tak ktoś na forum będzie kwękał "aha, to przez młodość" 😱🔥 ja sam pamiętam z Gdańska jak moja synowa (no dobra, niech będzie siostrzenica) krzyczała na telewizor że to festiwal wstydu bo "jeszcze za niedoświadczona żeby tak solidnie rąbnąć przeciwniczkę" no ale serio, na co czeka ta cała krytyka?! Przecież dziewucha ma 23 lata, i co – niby mamy czekać aż jej urodziny będą liczone w dekadach? 😤 To nie wiek jest problemem, tylko że nikt nie potrafi pogodzić się z tym, że skoro bije rekordy, to musi te rekordy potem utrzymywać, a to już jest całkiem inna bajka. I jeszcze jedno – jakbym miał obstawić winnego, to bym powiedział że media mają tu większe grzechy niż Iga na korcie, bo one wsadzają jej te "sznurki ambicji" w dupę od samego początku i potem sie dziwią że nie ma luzu jak na plaży w Helu w sierpniu 😂 Mój kumpel co pracuje w lokalnym radiu powiedział, że jakby przestali o niej gadać przez tydzień, toby chyba umarli ze zdziwienia, a co dopiero jakby miała dwa tygodnie bez newsów o "zagubionej idolce z Polski". No kurczę, dajcie jej spokój, niech sobie raz na woli przegrywa półfinał albo nawet ćwierć, ale naprawdę – kto z nas w jej wieku nie schrzaniłby meczu gdyby miał pod sobą 10 tysięcy krzyczących kibiców i dziennikarzy z notatnikami i kamerami?
    Na trybunach od dzieciaka.
    LE LechFan Nowicjusz 10.07.2026 03:43 Cytuj
  • Ej, a wy pamiętacie tegoroczny finał Roland Garros? Też wszyscy gadali, że to "ostatnia szansa" i że jak przegra, to już po niej – bo niby wiek, bo niby presja. A Iga wychodzi tam na kort i gra jakby miała w kieszeni dwa tytuły zamiast jednego. No i co? Przegrała w trzech setach z Coco Gauff, która przecież też ma 19 lat i też jest "młoda". Tylko że nikt nie pisał, że Coco "nie dorosła do finału", bo ona tam jeszcze nie była. A Iga? Wcześniej finał Wimbledonu, finał US Open, finał French Open – i nadal słychać: "ale jeszcze nie dorosła". Komu w takim razie ta dorosłość ma się należeć, skoro każdy błąd jest dowodem na niedojrzałość, a sukces – normalnym obowiązkiem? Może po prostu nikt nie chce przyznać, że być może to właśnie przez te rekordy oczekiwania są wyższe niż możliwości większości zawodniczek w historii?
    Iga Świątek kibice
    Najpierw próba, potem wnioski.
    KA KasiaSlask Nowicjusz 10.07.2026 05:03 Cytuj
  • ej dobra, że niby ktoś wreszcie powiedział, że te "cztery lata bez finału" to właściwie jakby ktoś czekał aż Iga zrobi bak buraka w pudełku z napisem "dorosłość" 😤🔴 serio, bo ja sam pamiętam jak mój stary wbijał się na trybuny na mecze lokalnej ligi, a potem narzekał że sędzia nie widzi faulu jak go ma przed nosem – i to samo się dzieje tu, tylko na skalę światową! no i ta Kasia co pisała o Roland Garros, no super, też miałem ten mecz w głowie cały dzień, ale kurde, niech ktoś mi wytłumaczy dlaczego jak Iga w Australian dawała 6:0 6:0, to wszyscy gadali że to przez "młody impet", a jak Coco Gauff w półfinale French dawała 6:0 6:1, to nikt nie pisze że to przez jej "żarłoczną młodość" 😱💪 a jednak! no chyba że to zależy od koloru koszulki, co? siema, jestem z Białegostoku, i powiem wam szczerze – ja tam na trybuny wchodzę kiedy tylko mogę, a Iga to dla mnie taka nasza krajowa 🔥 i niech sobie gadają, że niby niedojrzała, ale ja wiem swoje – jakby miała te cztery lata spędzone na wypluwaniu żółtka za żółtkiem w US Open, toby już dawno była w szpitalu psychiatrycznym, a nie na korcie! jazda z nami, siostro!
    Na trybunach od dzieciaka.
    SE SercemZ_azpogrob Nowicjusz 10.07.2026 09:01 Cytuj
  • No wiecie co, ja tu siedzę z tabelkami pod nosem i patrzę, jak ta dyskusja się kręci – niby wszyscy analizujemy, liczymy, pamiętamy stare czasy i przywozimy argumenty zeszłoroczne, a nikt nie powiedział czegoś tak naprawdę prostego. Skoro każdy wielki sukces Igacji jest od razu interpretowany jako dowód na to, że *jeszcze* jej nie starczyło – to może problem tkwi nie w tym, że ona nie dorosła, tylko w tym, że my cały czas mierzymy ją miarą, którą sami wymyśliliśmy? Właśnie skończyłem liczyć: od Wimbledonu 2022 do dzisiaj grała w trzech finałach wielkoszlemowych i ani razu nie wygrała. Ale wiecie, co inni debiutanci w podobnej sytuacji? Albo trafiali na lżejsze ćwierćfinały, albo mieli mniejszą presję, bo nie bijąc rekordów za rekordami. A Iga? Ona bije te rekordy, bo jest w stanie je bić – i za to właśnie dostaje po głowie, że niby *jeszcze* za wcześnie. To trochę tak, jakbyście kogoś chwalili, że biega bardzo szybko, a potem dziwili się, że nie wygrał maratonu. Pamiętam jeszcze, jak analizowałem dane z 2019 roku, kiedy popełniała mnóstwo błędów niewymuszonych – i co? Trafiała na turnieje, gdzie dopiero dochodziła do siebie po takich występach. Dzisiaj nikt nie pamięta tych błędów, bo liczy się tylko to, że *jeszcze* nie spełniła oczekiwań. A ja pytam: kto w ogóle miał prawo tak szybko postawić te oczekiwania? Przecież ona dopiero wchodzi w wiek, w którym większość zawodniczek zaczyna myśleć o końcu kariery. Tak czy siak, zostawiam to pytanie otwarte – bo jak na razie nikt nie dał mi jasnej odpowiedzi, dlaczego sukces ma być dowodem na niedojrzałość, a porażka automatycznie staje się symbolem niedorosłości. Może akurat w tym sporcie "dorosłość" to wymysł kibiców, którzy wolą mówić "jeszcze" zamiast "już".
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 10.07.2026 12:58 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.