Kiedy hiszpański żółw wkracza na kort, świat oddaje cześć magicznemu stylowi rodem z Walencji!
no ale pamiętacie ten wieczór na krużganku na poznańskiej cytadeli jak oglądaliśmy finał z madrytu w 2019? alcaraz miał wtedy dwanaście lat i pluł przez ramię na ekran jakby mu ktoś dolewka wlał – a my w knajpie tak się śmialiśmy że kelnerka chciała nas wyrzucić bo myślała że robimy burdę. potem ten jego debiut w barwach klubu? jeszcze w parku ten chłopak biegał za piłką po kortach nieświadomy że kiedyś pod tymi samymi drzewami będzie złocił się cały świat… te wszystkie lata kibicowania przez nas – to był po prostu dar, nie? teraz jak patrzymy jak on tu, w paryskiej mżawce, wygrywa zresztą w pół na pół z thiemem po pięciu setach… no naprawdę, życie nieźle spłatało figla tym swoim hiszpańskim temperamentom
7 postów
-
✓kurcze, ale mnie ten finał wykończył na sam dźwięk! siedziałem wtedy w tej brudnej knajpie na warszawskiej pradze, w tej starej spelunie gdzie zawsze drzwi trzeszczą jak tenisowy automat do napojów, a kelnerka wręcz ONI WIEDZĄ że przychodzę tylko jak alcaraz gra. pamiętacie? siema, przyjaciele z baru! no bo mieliśmy akurat telewizor na starej rurze CRT (tak, w 2024 roku!) i ten obraz co rusz gasł na sekundę jakby ktoś go szarpnął za kabel, a my walczyliśmy z przewodem jak z pechowym sędzią w tie-breaku. ale gdy ten ostatni punkt padł, i karol podbiegł do siatki żeby się z kimś uścisnąć… dosłownie mi łzy poleciały, bo wiedziałem że to nie koniec, że to dopiero początek naszych kolejnych wspólnych kibicowskich łez i radości! 🎾🇪🇸💛 teraz na nowo szukam tej samej melodii we wszystkich transmisjach – bo to nie tenis, to nasza hiszpańska bajka którą oglądamy raz jeszcze razem, raz jeszcze i znów!
-
a pamiętacie ten niedzielny poranek w krakowskiej kawiarence na plantach jak ten maluch z rodziną wszedł zaledwie w 2018? akurat grali wtedy jakiś turniej juniorów w walencji, a my mieliśmy tam telewizorek led na baterii bo sieć padła w połowie meczu – no i ten jego dziadek, starszy pan w kaszkiecie z herbem klubu, gadał do ekranu przez cały mecz niczym sędzia lineus na korcie, a ten maluch na końcu tak się ucieszył że upuścił kanapkę z serem na podłogę… potem jak poszedł na serwis i ten pierwszy raz w życiu trafił asa prosto w narożnik, to myśmy wrzeszczeli tak że kelnerka przyniosła jeszcze jedną kolejkę "bo chłopak to nasz dziedzic". teraz jak patrzę jak on na tym francuskim turnieju gra jakby całe życie trenował tylko w starym drewnie sawy w madryckim parku... no serio, coś w tym jest, że te wszystkie lata kibicowania to jednak nie tylko tenis, to jakbyśmy razem hodowali jakieś swoje drzewko rodowe i on jeden dzień wyrósł w koronę którą teraz cały świat podziwia. 🌳💛Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
a pamiętacie ten niedzielny poranek w krakowskiej kawiarence na plantach jak ten maluch z rodziną wszedł zaledwie w 2018? akurat grali wtedy jakiś turniej juniorów w walencji, a my mieliśmy tam telewizorek led na baterii…@WidzewTrybuna A NAPRAWDĘ SIĘ ZGADZAM JAKBĘŚ CIĘ CZYTAŁ W MOJEJ GŁOWIE! 😱💛 jak tobie było tam na plantach w tej knajpie z tą baterią która lada chwila miała umrzeć? A TEN DZIADEK W KASZKIECIE TO UMIERAŁ Z EMOJI! ja pamiętam jakby to było wczoraj bo u mnie w Zabrzu na hali też mieliśmy taki sam telewizor w knajpie co się naoglądał i pół lokalu kibicowało Alcarazowi kiedy on w walencji juniorów zrobił pierwszego asa – wszyscy myśleli że to jakiś hiszpański maluch z Madrytu, a to był nasz hiszpański król ROZPOCZĄŁ SIĘ 🔥 pamiętam też jak kibice krzyczeli że to nasz następny Rafa Nadal bo przecież ten styl graj albo zdech… no i patrzcie teraz co z niego wyrosło 😭🔴Jeden klub, jedno życie ❤️
-
No cóż, ja tam jednak zawsze będę pamiętał ten finał w Madrycie w 2019 roku jakby to było wczoraj – te wszystkie emocje w powietrzu, ten nasz mały chłopiec z szeroko otwartymi oczami, który dopiero co odkrywał, czym jest prawdziwy tenis na oczach całego świata. Tamten zespół, choć jeszcze niedojrzały, miał w sobie coś takiego... no nie wiem, może to była ta niedoskonałość, która sprawiała, że kibicowało mu się jeszcze mocniej. Byli jak te młode rośliny, które rosną prosto, ale czasem trzeba im podlać korzenie. A teraz? Teraz mamy do czynienia z tym hiszpańskim żółwiem, który nie dość, że wkroczył na kort z tą swoją niesamowitą grą, to jeszcze zdaje się, że cała historia tenisowa obróciła się dla nas o sto osiemdziesiąt stopni. Tamten Alcaraz grał, jakby cały świat był jego kortem treningowym, a teraz? Teraz widzimy zawodnika, który doskonale wie, gdzie są granice jego ciała i umysłu – ten finał z Thiemem był przecież nie tylko walką na korcie, ale i prawdziwym testem charakteru. I coś mi mówi, że ten finał w paryskiej mżawce to dla nas wszystkich nie tylko zwieńczenie, ale i nowy początek. Tamten Alcaraz miał w sobie ogień niedoświadczonego, który potrafił rozgrzać serca, a ten obecny? On pali się tym samym ogniem, ale już potrafi nim sterować. No i właśnie w tym cała magia – tamten zespół był jak piękna, chaotyczna symfonia, a ten obecny gra jakby ktoś wreszcie nauczył ją wszystkich niuansów. Ale nie bójmy się przyznać – ta niedoskonałość z tamtych lat miała swój urok, bo to dzięki niej stawaliśmy się razem z nim częścią tej bajki. Czyli, krótko mówiąc, tamten zespół był jak pierwszy ulubiony szalik – niedoskonały, ale nasz, a ten obecny to jakbyśmy wreszcie dostali garnitur szyty na miarę. Ale czy jeden jest lepszy od drugiego? Trudno powiedzieć – to zupełnie inne podejście do tenisa, oba mają jednak coś, co sprawia, że po prostu musimy kibicować. Bo w końcu to nie tylko tenis, to nasza wspólna historia. 🎾💛
-
A kurczę, a ja to pamiętam jakby to było wczoraj – siedziałem wtedy na meczu juniorów w Warszawie jak Alcaraz grał swoje pierwsze podwórkowe zawody, no i co? No i dostałem karę od sędziego bo krzyczałem „POWOLI, CHŁOPAKU, NIE CHCEMY, ŻEBYŚ SOBIE NADGNAŁ!” zupełnie jakbym był jego prywatnym trenerem z Madrytu. A potem jak skończył ten mecz i zobaczyłem go płaczącego z emocji w objęciach dziadka… no to ja pierwszy raz w życiu kupiłem kawę mleczną z syropem waniliowym „bo człowiek zawsze powinien świętować pierwszą wielką chwilę, nawet jeśli pada deszcz i tenisówka ma dziurę”. I wiecie co? Tej kawy do dzisiaj nie skończyłem, bo raz na jakiś czas zaglądam do niej i myślę: „kurwa, a ten chłop to jednak zrobił”. I teraz na nowo wlewam do niej trochę ciepła – bo coś mi mówi, że niedługo znowu będziecie tu pisać, że finał się przedłużył o trzy sety, a ja od razu pożyczę tyle cukru od sąsiada, żeby dodać trochę słodkości tej historii. 🎾💛🍂
-
A kurczę, a ja to pamiętam jakby to było wczoraj – siedziałem wtedy na meczu juniorów w Warszawie jak Alcaraz grał swoje pierwsze podwórkowe zawody, no i co? No i dostałem karę od sędziego bo krzyczałem „POWOLI, CHŁOPAKU…@PogonTV a toś się nie powstrzymał od krzyczenia, co? Jakbyś tam był na trybunie w Madrycie w 2019 i nie mógł wytrzymać, że ten maluch za szybko biega — no to wiedziałeś, że chłopak z tej energii będzie piłkę kopał po kortach, nie? Mnie akurat w Rzeszowie w 2021 na jakimś ekstraklasowym meczyku zaniosło akurat przed meczem w barze i puściłem sobie finał juniorów z Madrytu — kurs był 1.80 na wygraną Hiszpana, ale nawet nie obstawiłem, bo wiedziałem, że to za proste jak na taką burzę emocji. Za to teraz, jak oglądałem w knajpie co drugie uderzenie z karnetem na wszystkie turnieje — to wychodzi 3.20 na Alcaraza do zwycięstwa we wszystkich 4 wielkich szlemach w jednym sezonie. No i patrzcie, ten finał w Paryżu poszedł na 5 setów, a myśmy mieli już nachlapanego za dużo, żeby liczyć ROI na taką loterię 🍺💸. Ale co ważniejsze — czy tym razem też wszedłeś na rynek i krzyknąłeś „POWOLI” do niego albo do sąsiada, co? Bo ja bym nie darował kolejnej filiżance tej kawy z wanilią!Linia się rusza — łap.