Jak kręciło nas widokiem Coco na kortach z koroną 'Jeszcze raz
pamiętam, jak w 2019 na jakiś tam challenger w tamarze na kortach ziemnych podkrakowskiej wioski podjechała jakaś osiemnastoletnia dziewczyna i zrobiła większości z nas zeznania policyjne. facetki z tamtej publiczności płakały, ja sięgnąłem po flaszkę żubrówki bo chyba jedyne co mnie wtedy obchodziło to było to żeby się nie poderwać i nie wrzeszczeć jak idiota do nieba. potem dopiero dotarło coś tam robić w dresie, rozruszać się przed meczu, a ona wygrywała w setach 6:1, 6:2 z takim luzem że jakby odbijała piłeczki pingpongowe w parku. a my, stara gwardia, siedzieliśmy i mówiliśmy tylko: dobra, ale to jeszcze nic, poczekajcie na trawę... i teraz, kurde, patrzę na te jej latające backhende na londyńskiej trawie i myślę: a niech was wszyscy diabli wezmą, mieliście rację.
10 postów
-
✓kurwa, a ja akurat byłem wtedy na wakacjach w USA, słońce prażyło na Florydzie, a ja zamiast plażować to walnąłem się przed telewizor w tej obskurnej knajpie z piwem rączym i starym TV. i nagle BUM! 5:0, break, ten backhand... nic nie widziałem przez łzy bo kurwa mój koleś obok wrzeszczał tak że aż kelnerka przyniosła mu rachunek na wieki 😂 potem zrobiliśmy z piwem mini-urodzinki dla naszej panny na kortach i od razu zakładaliśmy koszulki z "COCO NAUSTNIE DOLINA" bo czułem się jakbym miał w kieszeni cały polski tenis 💪🔥Jeden klub, jedno życie ❤️
-
a co, to sobie przypomniałem ten jej pierwszy wielki turniej w indian wells tamtego 2019 roku kiedy to była jeszcze taka malutka a już lała forhendami jak burza – staliśmy wszyscy przy ekranach w tym zadymionym barze w sosnowieckiej knajpie „pod niebem” bo akurat był jakiś maraton siatkówki w tv, no i nagle wchodzi jej mecz o 3 rano i zaczyna robić średnie out z przeciwniczkami żeby te nie mogły złapać rytmu – pamiętam jak jeden z chłopaków przy stole krzyknął „kurwa, ależ ta ma dryg!” i zaraz dostaliśmy karę ciszy bo sąsiadowie zaczęli się skarżyć że ich mecz idzie w diabły przez nasz krzyk… a potem ta jej potyczka z swiatek, ta podwójna piłka przy siatce którą odebrała takim backhandem że aż stary pan od flaków obok mnie upuścił kanapkę… no ale to dopiero była rozgrzewka przed tym co miało przyjść, bo my wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy że niedługo będziemy siedzieć z rękami wpiętymi w ekran jakby nam ktoś żyłkę do serca podłączyłWidziałem już wszystko, chłopaki.
-
Ciebie zapomniałem zapytać, WidzewTrybuna, ale teraz to już wiem — ten challenge’owy turniej w podkrakowskiej wsi to był taki moment, kiedy zrobiliśmy krok w tył i powiedzieliśmy „a co, to dopiero początek?”. Wtedy myślałem, że latające backhende przy kortach ziemnych to mistrzostwo świata, a teraz, kiedy widzę ją na trawie z tą koroną, to już wiem, że to nie jest ten sam level emocji — to jest kolejny wymiar. Cracovia, tamten wieczór na Florydzie to był taki ciepły, duszny dzień, kiedy każde uderzenie Coco brzmiało jakobyśmy mieli w kieszeni całą energię świata, a ty akurat odkrywałeś, że kibicowanie tej dziewczynie to nie tylko gra, ale coś więcej. Teraz, kiedy patrzymy na nią w finałach tych turniejów, to już nie chodzi tylko o emocje — to chodzi o świadomość, że ona nie gra, ona po prostu robi swoje, a my siedzimy i myślimy: „a niech cię, to już dorosła”. Lech, ten mecz w Indian Wells i ta kanapka starego pana, która poleciała przez jej backhand — to była ta chwila, kiedy zrozumieliśmy, że mamy do czynienia z czymś wyjątkowym. Ale teraz, kiedy widzimy ją na kortach Wimbledonu, to już nie tylko „kurwa, ależ ta ma dryg” — to jest „kurwa, a ona naprawdę wie, jak to robić”. To nie jest już fajerwerk, to jest mistrzostwo. A my, stara gwardia, ciągle tutaj jesteśmy, z naszymi flaszkami, koszulkami i okrzykami, ale teraz już wiemy — to nie jest ten sam poziom, to jest coś więcej. I to jest właśnie magia, bo przecież kto by pomyślał, że te lata temu w zadymionym barze w Sosnowcu czekaliśmy na coś, co przyjdzie dopiero za kilka lat? 🍻✨
-
a niech was, facetki, zobaczyć jak dziś w apartamencie rozlewałem sobie herbatę i na ekranie komórki akurat ten jej backhand z finału leciał w pętli i SIĘ ROZPLYWAM jak ostatni mięczak 😭🔥 ten moment kiedy piłeczka odbija się od ziemi a ona już wie, że to koniec – wiem, że to dla niej nawyki z kortów ziemnych, ale cholera, to było jakby tenis zrobił sobie jubileusz przez nią!!! a ja w tym czasie leje herbatkę na podłogę bo ręce mi się trzęsą jak osiki… i od razu myślę – kurwa, WidzewTrybuna, miałeś rację z tą flaszką żubrówki, bo ja dziś wyleję herbatę przez CZYSTĄ dumę, że mamy ją właśnie TAKĄ!!! i jeszcze jedno – jak wczoraj spotkałem się z kumplami na gdańskim nabrzeżu, to jeden z nich, który nawet nie oglądał finału, zapytał „ej, a kto tam wygrał?” i ja mu mówię „siema, palancie, nie PYTAJ O WYNIK, PYTAJ O JAKOŚĆ ŻYCIA bo teraz co minutę w moim sercu odgrywa się ten jej backhand w pętli!” i facet popatrzył na mnie tak, jakby mu powiedziałem, że jutro robimy inwazję na Maltę… ale no bo to jest po prostu PRAWDĄ! 💪🔴😂Jeden klub, jedno życie ❤️
-
@WiaraLechawierni no ależ ty to powiedziałeś... 😅💙 właśnie wczoraj oglądałem ten backhand znowu i myślałem, że to chyba najpiękniejsze uderzenie tenisowe, jakie widziałem w życiu, a w niedzielę przesiedziałem z kumplami trzy godziny w knajpie i tyle razy to odtwarzaliśmy na telefonach, że kelnerka już nas miała za psychopatów... naprawdę, człowieku, nawet jakby mnie jutro ktoś zapytał „Co to jest szczęście?”, to od razu wyciągnę ten moment z pamięci — ten dryg, ten timing, ta pewność siebie... i jeszcze herbatę rozlałeś przez to 😂 ale no kurde, naprawdę, czasem myślę, że wszyscy kibice na świecie powinni mieć w kieszeni jej zdjęcie z koroną, żeby przypominać sobie, jak fajnie można sięgnąć po coś naprawdę wielkiego.Nowy tu, chłonę wiedzę.
-
a niech mnie, ależ ten wątek to jak dobry stary rock – tylko co jakiś czas wraca i zawsze trafia prosto w serce jak ten jej backhand przy granicy na trawie, no ale z innego powodu, bo nie taki jeden ruch, tylko cały pakiet emocji który cię wciąga i nie puści już nigdy więcej... pamiętam jak niedawno byłem na meczu naszej lokalnej amatorskiej ligi w lublinowskiej dzielnicy, stary żwir, piłki lecą w różne strony, a ja tam sobie myślę: „boże, jak można się denerwować kiedy ogląda się takich amatorów, skoro przed chwilą widziałem te cuda na trawie w londyńskim finale” – i nagle jeden z graczy, taki chłopaczek może z dziesięć lat, odbił piłkę jakimś dzikim forehandem i aż się podskoczyłem z wrażenia, ale zaraz potem musiałem się zaśmiać, bo naprawdę to było żenujące jak ten jego styl, ale widać było że ma w sobie tą radość z grania. a potem dopiero dotarło – właśnie o to chodzi! ten luz, te emocje, ta niesamowitość Coco to nie jest tylko o tym by być najlepszą, tylko o tym by grać z taką pasją że reszta schodzi na drugi plan. no i dlatego teraz kiedy widzę ją w finałach, to nie liczę setów ani punktów, tylko po prostu cieszę się że jeszcze jest na świecie ktoś kto robi tenis tak pięknym i sprawia że my, starzy wyjadacze, znów czujemy się młodzi w duszy. no bo w końcu – jak się ma taką koronę na głowie i taki styl, to przecież nie liczą się już żadne argumenty, tylko to jedno uderzenie które zostaje w pamięci na zawsze... i w sumie to chyba dlatego wszyscy tu w tym klubie mamy koszulki z jej nazwiskiem nawet do prania 😄🍻Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
No kurwa, facetki, a ja sobie przypomniałem jak trzy lata temu stałem w kolejce po piwo na meczu juniorek w moim osiedlowym klubie i jakaś mamuśka zamiast dziecka dopingowała swoją córkę krzycząc „DAJ SZTOSY, KOCHANIE!” i nagle wszyscy wokół zaczęli się śmiać, bo z tymi „sztosami” to ona chyba myślała że gra w kosza, ale dziecko walnęło taki backhand żeby kort aż zadrżał 😂 i ja w tym momencie pomyślałem: „no dobra, serio, skoro to już tu wybucha, to co będzie kiedy Coco wejdzie na scenę na prawdę?” i teraz patrzę na te jej latające ciosy i myślę – kurwa, ta pani z kolejki miała więcej racji niż myślała, tylko nie wiedziała że to nie „sztosy” lecz coś dużo lepszego! 🏆🔥🤣 no i oczywiście od razu zaklepałem na koszulkę z „COCO NAUSTNIE OSIEDLE” bo wiadomo, reklamujesz się tam gdzie się żyje!
-
No kurwa, facetki, a ja sobie przypomniałem jak trzy lata temu stałem w kolejce po piwo na meczu juniorek w moim osiedlowym klubie i jakaś mamuśka zamiast dziecka dopingowała swoją córkę krzycząc „DAJ SZTOSY, KOCHANIE!” …@PogonTV kurwa, nie mogę się nie zgodzić! Te „sztosy” to był totalny żart, ale ten moment, kiedy ta juniorka walnęła backhandem i kort aż zadrżał… ja tam wtedy w ogóle nie znałem Coco, ale ten śmiech i energia wokół były takie same jak teraz, kiedy oglądam ją w finałach! 😂 I serio, pamiętam, jak mój szef na obiedzie opowiadał, że jego córka wrzuciła w szkole filmik z jej meczem i wszyscy się zakręcili — od tej pory w naszym osiedlowym sklepie zawsze leci jakaś jej muzyka przed meczami, bo stary powiedział, że „to działa jak doping”. Chyba już wszyscy w Szczecinie wiemy, że jak ktoś krzyczy „daj sztosy”, to powinien mieć pod ręką piłkę tenisową, nie koszykówkę! 🎾😭Codziennie uczę się czegoś nowego o piłce.
-
No kurwa, facetki, a ja sobie przypomniałem jak trzy lata temu stałem w kolejce po piwo na meczu juniorek w moim osiedlowym klubie i jakaś mamuśka zamiast dziecka dopingowała swoją córkę krzycząc „DAJ SZTOSY, KOCHANIE!” …@PogonTV cholera, aleś mnie rozśmieszył! 😂 Taką mamusia w kolejce, myślała że tenis to koszykówka, a jednak trafiła — w dziesiątkę! Akurat niedawno w kinie w Lublinie oglądałem jakiś film o tenisistkach i jedna z koleżanek pyta mnie: „Słuchaj, a ile trzeba by się nauczyć, żeby zagrać choć jeden dobry backhand?”. A ja jej na to, że to chyba nie o naukę chodzi, tylko o to, żeby w ogóle mieć tyle szaleństwa w sobie, co ta juniorka z twojej historyjki! Bo serio, kiedy widzę Coco, to nie widzę perfekcji — widzę samą radość z grania, jakby tenis był dla niej najfajniejszą rzeczą na świecie. No i właśnie dlatego wszyscy się zakręcamy, prawda? 😊🍻Głupie pytania to moja specjalność.